Czym jest materializm wedlug Was? Czy to zarabianie dla samego zarabiania
kasy? Pieniadzejako cel sam w sobie? Czy fakt, ze kasa daje poczucie komfortu
i bezpieczenstwa juz jest materializmem? Czy fakt, ze ktos chce dwa razy do
roku wyskoczyc na wakacje, chocby i do Hiszpani

, ze chce normalnie zyc,
bez odmawiania sobie drobnych przyjemnosci, to juz materializm?
Czy jesli nie biore pod uwage jako partnera faceta, ktorego musialabym
utrzymywac (bo co to za partnerstwo???), to juz jestem materialistka? Czy
materialistka jestem w momencie, kiedy wyznaczam, ze nie wiaze sie z gosciem,
ktory mi w zebach nie przyniesie 20 tysiakow miesiecznie?
Dla mnie chore jest utrzymywanie faceta. Ale nie potepiam takich kobiet,
ktorym to odpowiada. Ja po prostu w takich sytuacjach nie wyrabiam
psychicznie. Nie umiem szanowac facetow bedacych na utrzymaniu kobiet, bo dla
mnie pozbawieni sa oni honoru i ambicji. Oczywiscie nie dotyczy to sytuacji
przejsciowych, kiedy facet podejmuje dzialania, aby to zmienic. Ja nie moge
sobie pozwolic na luksus idealizmu, bo idealizmu do garnka nie wloze i na
dupsko dziecku tez nie zaloze. Mi pieniadze sa potrzebne do zycia. Czuje sie
materialistka. Ale mam w dupie pejoratywne znaczenie tego slowa