Dodaj do ulubionych

czy powiadomic zone?

19.08.07, 21:28
sprawa wyglada tak... pan nie mieszka z zona- wyprowadzil sie ponad rok
temu.Najpierw mial romans z duzo mlodsza dziewczyna, ta go zostawila po pol
roku, potem poznal inna pania..przedtem zona zlozyla pozew o rozwod- w
miedzyczasie zona chyba zrezygnowala z rozwodu bo wycofala pozew, pan zas nie
zlozyl kontrpozwu...nadal jest z ta druga pania, krora wpadla jak sliwka w
kompot-zakochala sie w facecie ktory mial rozwod w toku, a teraz okazuje sie
zonatym...co powinna zrobic w takim wypadku? ma potworne poczucie winy, ale go
kocha... czy powinna powiadomic zone? czy tylko jego zostawic? czy jedno i
drugie? Jak wy sie na to zapatrujecie?
Obserwuj wątek
    • tricolour A o co chodzi? 19.08.07, 21:34
      Kto kogo i czym? Jaka pani drugiej pani? Co potem, a co przedtem?

      A Twoje miejsce w tej sprawie?
    • misbaskerwill zemsta czy przysługa? 19.08.07, 21:34
      A może jedno i drugie?

      I tak zrobisz co zechcesz... Czyń zgodnie ze swoim sumieniem.

      Na pewno skrzywdzisz żonę, jeśli jej powiesz. Tak, żonę, a nie tego pana.

      Skoro żona składała pozew - wie doskonale, co to za gość. A i tak chce do niego
      wrócić, bo go kocha.
      I Ty tego nie zmienisz, tylko pewnie dodasz więcej cierpienia.

      Jedno jest pewne - odejdź od gościa, który tak Cię traktuje.
      Chyba, że pasuje Ci taki układ.

      Nie rzucę kamieniem, ale mi by nie pasował.
      • maarcjanna Re: zemsta czy przysługa? 19.08.07, 21:55
        jak sie ma rozwód w toku to ciągle jest się zonatym.... ta druga pani chyba
        miała taka świadomość.... ale o czym chcesz zawiadamiać zonę to juz nie kumam....
    • marek_gazeta Re: czy powiadomic zone? 19.08.07, 21:57
      Skoro kocha nową panią i chce z nią być "póki śmierć...itp.", to chyba normalne, że teraz on złoży pozew o rozwód, a potem ożeni się z tą nową. Zachodzi jednak straszne podejrzenie, że pan może się nie wysilać ze składaniem pozwu, bo mu ta sytuacja jest na rękę.
      • adela38 Re: czy powiadomic zone? 19.08.07, 22:13
        no wlasnie... dlatego opcja pozegnania z panem... zastanwiam sie bo gdyby ja na
        miejscu zony chcialabym wiedziec... poza tym zona go nie kocha, ale rozwod jest
        jej nie na reke ze wzgledu na finanse...
        • ataharika Re: czy powiadomic zone? 19.08.07, 22:16
          Pan Ci tak powiedział? smile bo przeciez nie żona...
    • ataharika Re: czy powiadomic zone? 19.08.07, 22:15
      Jedyne co powinna zrobić kobieta dla SWOJEGO dobra, to powiedzieć
      szanownemu panu : "albo będziesz rozwiedziony albo wynocha z mojego
      życia". Z wdziękiem i taktem oczywiście. Może tez to brzmieć
      tak : "Miłości moja, zgłoś się do mnie po rozwodzie, a teraz bay" .

      I zaznaczam, to jest dla dobra tej zakochanej. Chyba, że chce sobie
      spieprzyć kilka najbliższych lat życia na taplaniu się w cudzym
      bagnie bez szans na szczęście.
      • tricolour Żeby tak powiedzieć... 19.08.07, 22:17
        ... to trzeba najpierw mieć odwagę napisać na forum bez zbędnych ceregieli ze
        zmianą osób liczby pojedynczej.

        tongue_outP
        • ataharika Re: Żeby tak powiedzieć... 19.08.07, 22:24
          Zaby tak powiedzieć, to trzeba byc osoba dojrzałą emocjonalnie,
          która juz z niejednego pieca chleb jadła i wie jak wygląda życie i
          manewry miłosne prawie-rozwiedzionych żonatych kawalerów smile.
          Ktoś tu mocno dostanie po tyłku a ja nawet wiem kto.
          • a.niech.to Re: Żeby tak powiedzieć... 02.10.07, 08:27
            ataharika napisała:

            > Ktoś tu mocno dostanie po tyłku a ja nawet wiem kto.
            Czyżby znów było o mnie? Uderz..
      • a.niech.to Re: czy powiadomic zone? 02.10.07, 08:26
        ataharika napisała:

        > Jedyne co powinna zrobić kobieta dla SWOJEGO dobra, to powiedzieć
        > szanownemu panu : "albo będziesz rozwiedziony albo wynocha z
        mojego
        > życia".
        Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości, lecz różni są ludzie. Mało
        co w życiu jest tak jednoznaczne, jak nam się wydaje.
    • maza15 Re: czy powiadomic zone? 19.08.07, 22:48

      Chcesz powiadomić żonę,że go kochasz?
      A co ją to obchodzi?
      Daj żonie spokój.
      Rozmawiaj z facetem,nie interesuj się tym czy żona chce wiedzieć,czy
      nie.
      Jak on Cię kocha to sam załatwi to z żoną,bez Twojej pomocy.
    • marek_gazeta Ważna uwaga 20.08.07, 14:59
      Coś mi się przypomniało. Nie można ot, tak sobie, wycofać pozwu o rozwód. Pozwany na wycofanie musi się ZGODZIĆ. Inaczej normalnie dochodzi do rozprawy rozwodowej (w dalszym ciągu rozwód może być oczywiście orzeczony lub nie).
    • panda_zielona Re: czy powiadomic zone? 20.08.07, 18:42
      chwila,moment,jeśli żona złożyła pozew jak mówisz,a pan był o nim
      powiadomiony pisemnie,to nie mogła ot tak sobie sama wycofać bez
      zgody męża.Chyba,ze wycofała go natychmiast po złożeniu.
      W sumie sama wiesz,że facet coś ściemnia.A żonę to o czym chcesz
      powiadamiać?
      • czarnaandzia Re: czy powiadomic zone? 20.08.07, 19:04
        Tak właśnie staram się czytać ze zrozumieniem i nie bardzo wiem o
        czym tę żonę trzeba powiadomić?
      • elein Re: czy powiadomic zone? 20.08.07, 20:41
        Hmm.. przypuszczam, że żadnego pozwu nigdy nie było...
        • adela38 Re: czy powiadomic zone? 20.08.07, 22:32
          pozew byl napewno...Ze cos sciemnia, to to czemu nie zaprotestowal wycofaniu...
          moze hipokryzja? ...zamierzam w najblizszym czasie postawic ultimatum, bo
          sytuacja mnie doprowadza do szalu...on obiecuje... ale jeszcze nic nie zrobil, a
          ja mam dosc...Powiadomienie zony myslalam, ze by bylo dla niej z korzyscia...
          moglaby miec dowod na jego wine... poza tym wiem na 100% ze z nia nigdy nie
          bedzie...jestem zwolenniczka prawdy i sama wolalabym wiedziec na jej miejscu..
          troche mi sie tez nie podoba, ze zataja przed nia oszczednosci...
          • adela38 Re: czy powiadomic zone? 20.08.07, 22:40
            dodam tez ze chcialabym uslyszec jej wersje... bo od niego chyba nie dowiem sie
            calej prawdy, a tak prawda jak zwykle bedzie gdzies po srodku... mnie zas bedzie
            latwiej zerwac kontakt... chcialabym sie upewnic ,ze klamie...
            • misbaskerwill chcesz znać prawdę? 20.08.07, 23:05
              • tricolour Przecież prawda jest znana... 20.08.07, 23:08
                ... jeśli ktoś nie potrafi wyjaśnić swojego zachowania w trzech zdaniach, to kłamie.

                Znane od czasów starożytnych...
                • a.niech.to Re: Przecież prawda jest znana... 02.10.07, 08:32
                  A ja Tu za Ciebie wątkuję kwieciście. Wiem, że nie prosiłeś.

                  P.S. Jak było? Lada moment też pewnie udam się na wywczasy.
              • misbaskerwill chcesz znać prawdę? (za szybki enter) 20.08.07, 23:09
                Prawda jest taka, że Ty i on okłamywaliście jego żonę, on okłamywał Ciebie i
                żonę, a Ty i jego żona okłamywałyście się same.

                Nie wystarczy?
                Teraz nagle chcesz to prostować?
                Daruj sobie, bo nikt Cię nie skrzywdził.
                Jak mówi rzymska maksyma, "chcącemu krzywda się nie dzieje"
                (jak kiedyś cytował Tri).
                • adela38 Re: chcesz znać prawdę? (za szybki enter) 20.08.07, 23:19
                  misbaskerwill napisał:

                  > Prawda jest taka, że Ty i on okłamywaliście jego żonę, on okłamywał Ciebie i
                  > żonę, a Ty i jego żona okłamywałyście się same.
                  >
                  > Nie wystarczy?
                  > Teraz nagle chcesz to prostować?
                  > Daruj sobie, bo nikt Cię nie skrzywdził.
                  > Jak mówi rzymska maksyma, "chcącemu krzywda się nie dzieje"
                  > (jak kiedyś cytował Tri).


                  nie masz racji- ja nikogo nie uszukiwalam... jak go poznalam z zona nie
                  mieszkal i nadal nie mieszka... czuje sie pokrzywdzona, bo ta sytuacja z
                  rozwodem jest dla mnie pelnym zaskoczeniem... nie rozumiem jego zachowania i mam
                  o nie zal do niego...chce znac prawde by wiedziec czy moj zal jest sluszny...
                  • tricolour Zadajesz się z żonatym facetem... 20.08.07, 23:35
                    ... i to, czy mieszka z żoną, czy nie nie ma znaczenia, bo i tak jest żonaty.
                    Rozwód może będzie, może nie...

                    Cierpisz, bo podjęłaś świadomą decyzję zadawania się z żonatym facetem.
                    • adela38 Re: Zadajesz się z żonatym facetem... 20.08.07, 23:47
                      nie zupelnie- jak go poznalam przedstawiono mi go jako wolnego, potem
                      dowiedzialam sie, ze rozwod w trakcie, ale to mial byc tylko formalnosc, a teraz
                      cos takiego... nie wiem tez czy lepsze ultimatum czy w ogole zerwac... do tej
                      decyzji przydaloby mi sie znac prawde i wersje zony...
                      • tricolour Zupełnie. 20.08.07, 23:52
                        Facet jest żonaty do dnia rozwodu. Właśnie się o tym przekonujesz...
                        • adela38 Re: Zupełnie. 20.08.07, 23:58
                          tricolour napisał:

                          > Facet jest żonaty do dnia rozwodu. Właśnie się o tym przekonujesz...


                          Tak i wzbiera we mnie gniew... i musze podjac decyzje... mam juz jej numer
                          telefonu...jednoczesnie on mnie zapewnia o swojej milosci...
                          nie sadze bym ja skrzywdzila- on jesli sie dowie na pewno sie wkurzy... mnie
                          bedzie latwiej zerwac...
                        • a.niech.to Re: Zupełnie. 02.10.07, 08:36
                          Wyrok musi się uprawomocnić.
                      • nangaparbat3 Re: Zadajesz się z żonatym facetem... 20.08.07, 23:59
                        W pierwszym odruchu byłam przeciwna takiej rozmwoie, ale teraz myslę, ze to
                        niezly pomysł.
                        a faceci okropnie sie boją sztamy ex z next i tym podobnych konfiguracji. Cóż,
                        kłamstwa sie wtedy kończą.
                        • a.niech.to Re: Zadajesz się z żonatym facetem... 02.10.07, 08:38
                          nangaparbat3 napisała:

                          > a faceci okropnie sie boją sztamy ex z next i tym podobnych
                          konfiguracji.
                          Wciąż jeszcze wierzysz w solidarność jajników?
                          To, co proponujesz jakoś brzmi obmierzle.
                          Można zawsze pogadać jak człowiek z człowiekiem, ale...
                    • nangaparbat3 Re: Zadajesz się z żonatym facetem... 20.08.07, 23:55
                      To nie tak.
                      Facet mieszka osobno, mówi ze sie rozwodzi.
                      Nie Adeli bym sie czepiała, ale faceta.
                    • nangaparbat3 Re: Zadajesz się z żonatym facetem... 20.08.07, 23:56
                      tricolour napisał:


                      >
                      > Cierpisz, bo podjęłaś świadomą decyzję zadawania się z żonatym facetem.


                      Nieprawda.
                      Cierpi, bo zadala sie z nieodpowiedzialnym facetem.
                      Czy takie rzeczy robi sie świadomie? Raczej watpię.
    • mysza285 Re: powiem Ci z punktu widzenia takiej zony 21.08.07, 10:14
      zyje z męzem w separacji, nie wiem co mąz robi- mieszkamy oddzielnie, to jest
      okres przemysleń dla mnie przynajmniej, ja chciałabym spróbowac, zejść się,
      szczegolnie, że mamy dziecko, spróbowac dla syna i dla siebie , postarac
      bardziej, naprawic błedy swoje które widziałam, oczywiście w myśl zasady, że
      zrobiłam wszytsko co mogłam, może się nie udac, przewiduje to. Mąz - mąz mysli,
      nie jest zdecywowany. Ja pozwu nie składam, bo to wbrew moim uczuciom na dzień
      dzisiejszy,oże za jakis czas, ale jeśli mąz złozyłby pozew już dziś stwierdził,
      że nie kocha mnie, nie chce byc, to w sadzie bez utrudniania sprawy zgodze się
      na rozwód- nikogo na sie nie zatrzymam, a cały w tym ambaras ... Wiesz co by
      mnie jeszcze przekonało do rowodu- ew. telefon od takiej pani jak Ty-
      utwierdziło by mnie, że nic z nas nie będzie i że nie ja jestem do d..., a mój
      mąz, bo czas w którym zyjemy oddzielnie miał słuzyc izolacji- cięzko było razem
      ostatnimi czasy, przemysleniom w spokoju, zastanowieniu sie nad sobą, błedami,
      małżeństwem, dalszym być czy nie być, a nie bzykaniem na boku nowo poznanych
      pań-to nadal mój mąż, ale telefon taki zdecydowałby o tym, ze nie ma to sensu.
      Zdecydowanie tak.
      Oczywiście wolałabym, żeby mąz był dojrzałym czlowiekiem i umiał się zachowac -
      czytaj jesli będąc w separacji poznał kogos , zakochał się uczynił honory i
      zlozył pozew, rozwiódł się ze mna i ma wolna rękę, ale chyba licząc na
      dojrzałośc wymagam zbyt wiele i wiem juz jak skończy się moja historia...pozdr. M.
      • ewelka01 Re: powiem Ci z punktu widzenia takiej zony 21.08.07, 17:20
        kiedys jakby taka ex mojego meza przyszla do mnie i powiedziala mi
        cos o nim to bym pewnie nie uwierzyla a i tak zaluje ze nie przyszla
        moze by nie doszlo do slubu i teraz bym nie cierpiala,teraz jakas
        inna oklamuje a ona pewnie nie wie ze on ma zone, chetnie bym z nia
        porozmawiala.......
    • anja_pl Re: czy powiadomic zone? 21.08.07, 19:36
      moja Przyjaciółka żałuje, że Jej nikt nie poinformował o tym,co
      wyrabiał Jej ówczesny mąż, ale rozumie to i nie ma do nikogo
      pretensji.
      Sama rozmawiała z być może nexią, ale tamta nie potraktowała tego
      serio, chociaż sama o taka rozmowe prosiła.

      • maza15 Re: czy powiadomic zone? 21.08.07, 20:16
        Tak...teraz ex żony mają jeszcze gwarancję na exa wystawiać!
        Gadaj sobie ze swoim facetem.
        Widać,że mu nie ufasz,nie wierzysz.Z takim chcesz się wiązać?
        Potwierdzenia na jego gadanie u żony szukasz?
        • adela38 Re: czy powiadomic zone? 21.08.07, 21:15
          Chcialabym wierzyc, ale nie jestem idiotka... z drugiej strony moze jestem?
          Wolalabym sie upewnic w swoich podejrzeniach zanim dam mu popalic...A co jesli
          sie myle?... Troche tez wspolczuje tej zonie... moze to babska solidarnosc?
          Nie wiem tez czy jej mowic wszystko co wiem czy tylko troche..
          • ewelka01 Re: czy powiadomic zone? 21.08.07, 21:21
            IDZ NA CALOSC....!!!
          • maza15 Re: czy powiadomic zone? 21.08.07, 21:26
            Całe życie będziesz u osób trzecich szukała potwierdzenia,czy facet
            Cię nie kłamie?
            Jest żonaty.Zrobi co zechce.Chcesz walczyć o niego wbrew jego woli?
            Wierzysz mu,albo nie.
            Nie badż naiwna.
            Babska solidarnosc...nie rozsmieszaj mnie.
            • adela38 Re: czy powiadomic zone? 21.08.07, 22:28
              Nie szukam potwierdzenia tylko prawdy.Nie mam zamiaru walczyc o niego.Ktos
              powiedzial, ze facet jest jak autobus... zawsze bedzie drugi...Ale jesli mnie
              oklamuje mam zamiar wyladowac swoj gniew.
              Co do babskiej solidarnosci- spotkalam sie z taka..
              Poza tym... taka solidarnosc mozemy budowac tylko my same...
              • maza15 Re: czy powiadomic zone? 21.08.07, 22:43
                Albo nie chcesz zrozumieć,albo ubzdurałaś sobie,że rozmowa z ex da
                Ci gwarancję na tego faceta.Liczysz na to ,że po rozmowie z Tobą
                żona złoży pozew?
                Solidarność....dwie kobiety i jeden facet...
                Twoje życie,rób co chcesz.
                JA takiej babie pokazala bym drzwi.
                Interesowało by mnie to co mówi maz.
                Ale może ona jest inna...kawkę z Tobą wypije...
                "
                • adela38 Re: czy powiadomic zone? 21.08.07, 23:25
                  Nie da gwarancji tylko da szanse poznac prawde.Chcialam telefonowac, a nie
                  umawiac sie na kawke...
                  • ta Re: czy powiadomic zone? 23.08.07, 18:57
                    "Prawda", którą chcesz poznać nagabując żonę swojego kochanka, może
                    cię nieprzyjemnie zaskoczyć.Uwierzysz, gdy dowiesz się, że ów
                    pan "kocha" swoją żonę i wcale nie zamierza jej opuścić ? ( a to
                    jest najpowszechniejszy scenariusz). Wiesz, że możesz ciężko poranić
                    inną kobietę zupełnie nie spodziewającą się takich wiadomości?
                    Skąd pewność, że żona nie kocha swojego męża, a twojego kochanka?
                    Zadziwiające, jak banalnie podobne są scenariusze zdrad i ich
                    następstw...
                    Summa summarum: zostaw kobietę w spokoju i tego pana także.
                    Ta_
                    • adela38 Re: czy powiadomic zone? 23.08.07, 19:42
                      Taka prawde podejrzewam i stad chec sprawdzenia... Ale poprosilam by zadzwonila
                      kolezanka, sama stalam obok,kolezanka zas spytala sie tej pani czy oni sie
                      rozwodza czy jak, bo owej pani maz zawraca glowe kolezance (mnie) i ona biedna
                      juz sama nie wie co robic...Odpowiedz byla, ze pani bardzo chetnie spotka sie i
                      wszystko wyjasni, zas rozmowa nie jest na telefon...Zadnego bolu, szoku,
                      zaskoczenia... najwyrazniej chce miec swiadka do sadu- ja tak podejrzewam...Zas
                      jego na klamstwie nie zlapalam, tylko nadal nie rozumiem czemu z tym
                      zwleka...Nie chce tez przyznac sie przed nim do tego, ze zadzwonilam, bo napewno
                      bardzo sie rozgniewa...
                      • tricolour Jezu jakie podchody... 23.08.07, 20:31
                        ... nie mogłaś sama zadzwonić jak człowiek? Teraz na spotkanie też wyślesz
                        koleżankę?

                        • ewelka01 Re: Jezu jakie podchody... 23.08.07, 20:41
                          to jak juz sie z nia spotkasz to napisz co tam wyszlo...
                          • akacjax Re: Jezu jakie podchody... 24.08.07, 07:38
                            No w sumie jestem ciekawa, co ta żona powie.
                            Bo ja mam separację, nie myślę o rozwodzie, bo mi niepotrzebny. A gdyby jakaś kobieta zadzwoniła w sprawie mojego niby-ex-m. to byłabym zaskoczona, zdziwiona i raczej powiedziałaby, że skoro zależy jej na rozwiedzionym facecie, to niech jemu to powie. Niech on pisze pozew, fatyguje się do sądu itd. A ja zastanowię się, czy nie powinno wtedy być orzeczenia winy(dodam, że powody mam konkretne-stare-to one doprowadziły do separacji, nie jakieś obecne miłostki m.)
                      • kobietka25 Re: czy powiadomic zone? 01.10.07, 12:10
                        Właśnie przeczytałam twój wątek. Napisz proszę jak skończyła się ta rozmowa z żoną, bo przypuszczam że już się odbyła patrząc na kalendarz. Bedzie to dla nas wszystkich jakaś nauka na przyszłość.
                        • adela38 Re: czy powiadomic zone? 01.10.07, 17:48
                          Po rozmowie telefonicznej szanowna pani malzonka powiadomila pisemnie (dajac
                          list do reki) malzonka o ww telefonie...oczywiscie troche tam zmyslila by
                          podkoloryzowac...Ewidentnie chciala wywolac jego wscieklosc...I rzeczywiscie
                          przeszlismy burze... ale zwyciesko.
                          Nadal sie kochamy... teraz nawet glebiej...Zrozumialam tez jego prawdziwy powod-
                          on sie jej zwyczajnie boi...Ona nastawia przeciwko niemu nastoletnia corke
                          opowiadajac jej wymyslone swinstwa...Z drugiej strony jest wsciekla, bo on kogos
                          ma a ona nikogo.. Poza tym podejrzewam, ze chodzi jej zwyczajnie o kase.Sama
                          wczesniej wycofujac pozew powiedziala, ze da mu rozwod od razu jesli przepisze
                          na nia caly majatek...A tak przy rozwodzie dostanie najwyzej polowe...Ona
                          chciala by bylo jak teraz- on sie wyprowadzil do wynajetego mieszkania, a placi
                          jej na corke, i ona "ma" wszystko... Ostatnio jak on przyjechal z 2-tygodniowago
                          wyjazdu(nie mieszkaja razem)zadzwonila do niego wyzywajac go od roznych i mnie
                          tez przy okazji... i zakomunikowala, ze niby ja dzwonilam do niej kilka razy...i
                          ze nie da mi satysfakcji...Strasznie glupie, bo satysfakcje i szczescie daje mi
                          moj ukochany, a ona jest mi zwyczajnie obojetna...Te jej klamstwa nie maja
                          zadnego sensu...Obwiescila mu, ze bedzie go oczerniac w jego pracy i gdzie sie
                          da...Domyslam sie, ze strasznie tez ja wkurza, ze nie wie kim ja jestem...Wiem
                          napewno, ze go nie tylko nie kocha ale naprawde nienawidzi i ta nienawicia
                          zaraza corke.
                          Tylko ze tak naprawde strzela sobie w noge.Nie tylko nic na tym nie zyska ale
                          bardzo wiele straci...takze finansowo.
                          Tak wiec rozmowy nie bylo...przynajmniej na razie...Szkoda, ze jest tak glupia..
                          W sumie moglaby zachowac sie z klasa i szukac sobie wlasnego szczescia...Znam
                          wiele par rozwiedzionych ktorzy nadal sa w kontakcie i szanuja sie wzajemnie...
                          niektorzy wrecz sie przyjaznia.Ale do takiego czegos wlasnie trzeba miec klase.
                          • aron95 Re: czy powiadomic zone? 01.10.07, 18:07
                            Nienawidzi ? A jakbyś Ty zareagowała gdyby kochanka Twego lubego do Ciebie
                            zadzwoniła .
                            Boi się ? A to w ogóle facet jest? Baby się bać no nie !!!
                            Wycofanie pozwu ? Jakieś to naciągane .
                            • a.niech.to Re: czy powiadomic zone? 02.10.07, 08:57
                              aron95 napisał:

                              > Nienawidzi ? A jakbyś Ty zareagowała gdyby kochanka Twego lubego
                              do Ciebie
                              > zadzwoniła .
                              Mnie by to ujęło. Zresztą do dziś żywię do ex-nexi niejaką sympatię,
                              chociaż znam ją pobieżnie.
                          • movisz oj naiwna, naiwna, naiwna 01.10.07, 18:41
                            Natepna naiwna. Znowu sie usmialam po pachi.

                            >>>Nadal sie kochamy... teraz nawet glebiej...Zrozumialam tez jego
                            prawdziwy powod-
                            on sie jej zwyczajnie boi...

                            Gratuluje prawdziwego mezczyzny!

                            >>>Z drugiej strony jest wsciekla, bo on kogos
                            ma a ona nikogo. Poza tym podejrzewam, ze chodzi jej zwyczajnie o
                            kase

                            To nie jest prawda. Ona tez ma kogos.... dziecko do opieki o ktorego
                            byt musi zadbac.

                            >>>Ostatnio jak on przyjechal z 2-tygodniowago
                            wyjazdu(nie mieszkaja razem)zadzwonila do niego wyzywajac go od
                            roznych i mnie
                            tez przy okazji...

                            Przypuszczam ze wyzywala cie od ku....? Czy tak?
                            No niestety ale takie jest powszechnie uzywane imie dla osob
                            pelniacych taka funkcje jak ty pelnisz. Powinnas byc swiadoma tego
                            i nie dziwic sie.
                            Brzydkie, ja wiem i apeluje by wymyslic cos innego no bo
                            przeciez jakos trzeba nazywac.

                            >>>Szkoda, ze jest tak glupia..
                            W sumie moglaby zachowac sie z klasa i szukac sobie wlasnego
                            szczescia

                            W sumie tak samo mozna by powiedziec o tobie. Tez moglabys
                            poszukac wlasnego, niekoniecznie ladowac sie w czyjes.
                            Jezeli to 38 przy twoim niku mowi o twoich latach to ty tez za
                            bardzo madra nie jestes.
                            Napisz za kilka lat jak sie ulozylo zycie w tym bagienku w jakie
                            wdepnelas. Czy nie szkoda wolnosci? Jestes w srodku prania
                            czyis brudow i sluzysz jako mydelko. Oczywiscie szare.
                            • adela38 Re: oj naiwna, naiwna, naiwna 01.10.07, 21:02
                              Ona nikogo nie ma - dziecko to nie jej wlasnosc, i ma oboje rodzicow.W tym wieku
                              zreszta to juz nie dziecko... Wiem bo sama tez mam dziecko w tym samym wieku.
                              Co do utrzymania to niech sie ta pani utrzymuje sama- rak nie ma przyrosnietych
                              do tylka...
                              W niczyj zwiazek sie nie laduje.Jak go poznalam zyl (i nadal zyje) w separacji,
                              zas pozew rozwodowy byl zlozony przez ta pania.
                              "Nie zyja" ze soba od wielu lat- malzenstwo bylo kulisami.
                              Co do "prawdziwego mezczyzny"- mezczyzna to tez czlowiek- ma prawo do uczuc,
                              lez,chwili slabosci... tak jak kobieta.Oprocz tego jest on bardzo cenionym w
                              swoim zawodzie, i tzw "czlowiekiem sukcesu".
                              Co do mojej madrosci- zyje tylko raz,kocham i jestem kochana i jest to dla mnie
                              powodem do szczescia..Nie wiem co przyniesie jutro...na razie czekam na jego
                              rozwod i ... nasze dziecko...
                              • a.niech.to Re: oj naiwna, naiwna, naiwna 02.10.07, 09:06
                                adela38 napisała:

                                > Co do mojej madrosci- zyje tylko raz,kocham i jestem kochana i
                                jest to dla mnie
                                > powodem do szczescia..
                                Pamiętaj, że miłość ma wiele twarzy, a najważniejsza z nich własna.
                                Rozumiesz mnie?
                            • a.niech.to Re: oj naiwna, naiwna, naiwna 02.10.07, 09:03
                              movisz napisała:

                              > Zrozumialam tez jego
                              > prawdziwy powod-
                              > on sie jej zwyczajnie boi...
                              >
                              > Gratuluje prawdziwego mezczyzny!
                              Strach jest ludzką rzeczą. Nie hańbi. Rzecz zasadza się na tym, co z
                              nim zrobisz.
                              > Napisz za kilka lat jak sie ulozylo zycie w tym bagienku w jakie
                              > wdepnelas. Czy nie szkoda wolnosci? Jestes w srodku prania
                              > czyis brudow i sluzysz jako mydelko. Oczywiscie szare.
                              I jakie zastosowanie miałby tu wyraz na k.. ?
                          • maza15 Re: czy powiadomic zone? 01.10.07, 21:13
                            adelo,jak ty wszystko wiesz...że wściekła,bo nie ma faceta,że chodzi
                            tylko o kasę...Tak bardzo się nią interesujesz? Jeszcze chcesz,by
                            byli przyjaciółmi?Obawiam się,że tego byś nie zniosła.
                            Zastanawiam się,czy ten facet rzeczywiście boi się swojej żony,czy
                            mimo wszystko ją szanuje...pomyśl o tym.
                            • adela38 Re: czy powiadomic zone? 01.10.07, 21:36
                              Akurat wiem, ze nie szanuje...I nawet to przykre... Czy sie nia interesuje?
                              Mysle, ze powinnam wiedziec chocby po to by rozumiec sytuacje i ewentualnie nie
                              popelniac bledow...
                              To ze raz sie udalo komus zaciagnac kogos do oltarza nie daje mu prawa zgnojenia
                              komus calego zycia... Ludzie popelniaja bledy i maja prawo je korygowac- mamy
                              wszyscy tylko jedno zycie..
                              • maza15 Re: czy powiadomic zone? 01.10.07, 21:45
                                Chcesz się uczyć na jej błędach?
                                Na mój gust zbyt mocno się nią interesujesz.
                                Rozmowy z nią,telefony,jakieś bzdury...to wszystko powinnaś
                                załatwiać z facetem,ale to tylko moje zdanie.

                                • adela38 Re: czy powiadomic zone? 01.10.07, 21:51
                                  Jedna rozmowa- i to nie przeze mnie przeprowadzona... A to co mnie interesuje to
                                  by on nie musial sie denerwowac i bysmy byli szczesliwi razem... i by ta pani
                                  dala nam spokoj...

                                  • maza15 Re: czy powiadomic zone? 01.10.07, 22:02
                                    spokój,czy rozwód?
                                    Teraz wycofujesz się z rozmowy,do której nakłoniłaś koleżankę?
                                    Nic dziwnego,że wkurzyłaś żonę.
                                  • movisz Re: czy powiadomic zone? 01.10.07, 22:27
                                    >>>by on nie musial sie denerwowac i bysmy byli szczesliwi razem...
                                    i by ta pani
                                    dala nam spokoj...

                                    Ale ktora pani? Wedlug mnie to pani Adela weszla miedzy wodke
                                    (prawdziwy mezczyzna ktory sie boi) i zakaske (pani zona ktora
                                    wzbudza strach przed prawdziwym mezczyzna). I nie wazne ze niby sie
                                    nie lubili ale byli i sa ciagle malzenstwem czyli prawnie to ona
                                    moze prosic o spokuj i pewnie go nie uzyska ale wasz zwiazek tylko
                                    pomoze jej prawnie wycisnac z wodki (naszego prawdziwego mezczyzny)
                                    ile sie da jako winnego rozpadu malzenstwa. Takie jej prawo. A pani
                                    Adela (czyli nasza zakaska) bedzie ponosic tego konsekwencje przez
                                    wiele lat. Ale nie ma sie co za bardzo martwic bo nasz prawdziwy
                                    mezczyzna jako czlowiek sukcesu bedzie ponosil dalsze sukcesy na
                                    polu podboju serc niewiescich bo takie typy raczej sie nie
                                    zmieniaja chyba ze juz nie beda mogly. Na biologie nie ma rady.
                                    I tak pani Aniela szarpiac sie wiele lat i walczac w imieniu
                                    prawdziwego mezczyzny aby tylko sie nie denerwowal, pewnego dnia
                                    puknie sie w glowe i spyta sie sama siebie: po co ci to bylo
                                    Adelciu? No po co? Teraz to rozumiem ta zakaske.
                                    A lata leca.
                                    • aron95 Re: czy powiadomic zone? 01.10.07, 22:37
                                      Jak dobrze wyczytałem to adelka jest w ciąży .
                                      Zdrowego dzidziusia życzę .
                                      • maza15 Re: czy powiadomic zone? 01.10.07, 22:41
                                        i zdecydowanego tatusia /dla dzidziusia/
                                    • sylwiamich Re: czy powiadomic zone? 01.10.07, 22:40
                                      Jesooo...jaka Ty głupia jesteś Adela.Jak ja Ci bardzo
                                      współczuję....i daj Bóg żebym się myliła...sad((
                                      • sylwiamich Re: czy powiadomic zone? 02.10.07, 07:27
                                        Widzę u Ciebie Adelko objawy braku krytycyzmu, przechodzenie dośc
                                        szybki od rozpaczy i chęci zrobienia rozpierdziuchy do euforii i
                                        przesadnego krytycyzmu.Oj Adelka...Ty wiesz że śmierdzi jak cholera,
                                        ale szybkie kręcenie się i robienie dymu smrodu nie rozproszysad((
                                    • to.ja.kas Re: czy powiadomic zone? 01.10.07, 22:41
                                      Kochana facet ktory boi sie zony, taki strachliwy i lekliwy nie moze
                                      byc oparcem dla Ciebie i dziecka...zal mi Cie. Mówię Ci to ja jako
                                      neksia a kiedys kochanka...ból i strach...rozumiem....ale paraliz
                                      umysłowy ktory powouje ze krzywdzi sie osobe kochana...tego pojac
                                      nie moge...i nie rozumiem tego męzczyzny...i chyba ja w koncu
                                      wzgardziłabym kims takim (ale podkreslam, ze to ja). Pomysl tylko
                                      jakim bedzie oparciem i autorytetem dla Ciebie i ojcem dla Twego
                                      (przepraszam - Waszego) dziecka?

                                      A rozmowa o wyzszosci swiat Bozego narodzenia nad swiatmi
                                      Wielkianocy - ktora epsza zona czy kochanka ? - jak zawsze bez
                                      sensu, bez rozstrzygniecia i prowadzi do generalizowania...panie sie
                                      bija, misie korzystaja smile))) Szkoda tylko ze dochodzi do
                                      kurwowania...bo ani kochankom, ani zonom chluby to nie przynosi....
                                    • a.niech.to Re: czy powiadomic zone? 02.10.07, 09:16
                                      Movisz napisała:
                                      > Na biologie nie ma rady.
                                      Starość niejednego uleczy.
                                  • a.niech.to Re: czy powiadomic zone? 02.10.07, 09:13
                                    adela38 napisała:

                                    > A to co mnie interesuje t
                                    > o
                                    > by on nie musial sie denerwowac i bysmy byli szczesliwi razem...
                                    Przed życiem nie okryjesz go pod puchową pierzyną. Musi swoje
                                    zaliczyć. A tak w ogóle: chcesz być żoną czy matką? Pomylenie ról
                                    złoży się na tragifarsę, czego nikomu nie życzę.
                                • a.niech.to Re: czy powiadomic zone? 02.10.07, 09:10
                                  maza15 napisała:

                                  > Chcesz się uczyć na jej błędach?
                                  > Na mój gust zbyt mocno się nią interesujesz.
                                  To że z obecną żoną sobie nie ułożyli, nie znaczy wcale, że nie
                                  powiedzie się z drugą. Każdy z nas szuka tego, czego potrzebuje. Nie
                                  dała pierwsza, może dostanie od drugiej. I będzie gites.
                                  • maza15 Re: czy powiadomic zone? 02.10.07, 21:27
                                    a.niech.to napisała:

                                    > To że z obecną żoną sobie nie ułożyli, nie znaczy wcale, że nie
                                    > powiedzie się z drugą. Każdy z nas szuka tego, czego potrzebuje.
                                    Nie
                                    > dała pierwsza, może dostanie od drugiej. I będzie gites.

                                    Tak,tylko z tego co przeczytałam on o drugiej żonie nie myśli,cały
                                    czas ma pierwszą,i w tym problem adeli!
                          • mysza285 Re: czy powiadomic zone? 02.10.07, 09:00
                            Kto tu pisze o klasie!?Z klasa to Wy powinniście się zachować a szczególnie mąz,
                            jak z ta kobieta nie chce zyc to składa pozew i już. Majatek podziela albo
                            polubownie, albo sadownie wazne by sprawe ruszyc do przodu zwłaszcza, ze Ty
                            spodziewasz sie dziecka z nieswoim męzem. Klasą w zachowaniu jest to, że sie
                            załatwia swoje sprawy- czytaj- rozwód i sprawy bieżace z zoną a potem zaczyna
                            nowe zycie. Wtedy eks nie bedzie bruździc, miec pretensji a Wy byście mieli
                            spokój. Jak sie jak to mówi zaczyna od d..py strony to takie sa efekty. Napewno
                            Adelo na miejscu tej pani tez nie zachowałabys klasy, szcególnie, ze jesli
                            jeszcze w gre w chodza uczucia, emocje, to cięzko się wznieć na wyzyny
                            wyrozumiałości, tolerancji i przejśc nad cała sytuacja do porządku dziennego.
                            Druga rzecz nie wiem dlaczego kochanki uważaja się za lepsze od zon?Dlaczego?Bo
                            z Toba jest a nie z nia?Niekoniecznie. Pan ma zapędy do zdrad i wierz mi dorosli
                            ludzie sie nie zmieniają, raczej z wiekiem robią gorsi i wychodze z zalożenia,
                            ze jesli ktos zdradza zone, to bedzie zdradzał i kolejna kobietę- zyje juz 36
                            lat więc naoglądałam się. Kiedys ta nowa też sie oklepie, spowszednieje, a
                            nawyki pozostają. Nierozsądnym jest robienie dziecka przy nie załatwionych
                            sprawach twojego partnera, ale to twój wybór. Niestety co do bycia tchórzami
                            panów tez wiele razy widziałam, jak kochanka zostawała na lodzie, bo pan był
                            tchórzem i stale cos przeszkadzało jak nie majatek to dzieci, a to groxba utraty
                            pracy przez zone itp. wymówki. Ja uważam tak dla chcącego nic trudnego. Poza tym
                            sami ukeciliście sobie bat na tyłek i będziecie sie męczyć, bo zranione kobiety
                            potrafia byc okrutne. Trzeba było najpierw załatwic formalności swoje sprawy
                            potem sie wziązać- wtedy jest klasa i feer.
                            Pisałam Ci ja tez zyje w separacji z męzem i prawie wypycham go żeby rozwiódł
                            sie ze mną, bo chce uprzedzić taką sytuacje jak Wasza. Majatek mieliśmy- mae
                            ustepstwo męza i majatek podzielony, rozdielnośc notarialnie ustalona. Mamy
                            dziecko syn ma alimenty ustalone notarialnie, kwestia rozwodu- męzowi nie jest
                            potrzebny choć chce być wolny - czy to nie dziwne????????Zawsze dobrze mięz slub
                            można miec wymówke, ze z Toba związać się nie moge , bo zona rozwodu mi nie da-
                            nie chciałabym takiego telefonu miec więc niech mąz się rozwodzi ze mną, po
                            drugie załatwiamy swoje, mąz reguluje je wobec mnie i dziecka i idzie wolny i
                            wiąże się z kim chce. Napewno do mojej nastepczyni pretensji mieć nie będę.
                            Nawet będę jej współczuć, bo wiem jaki mąz jest ma 39 lat i sie nie zmieni - sam
                            mi to wiele razy mówił, a charakteru lekkiego nie ma a ciagaty na babki też
                            niestety.
                            To jest klasa a ostatnia osoba która powinna o niej mówic jestes Ty.
                            Zawsze mówie tak - co Ty byś zrobiła w takiej sytuacji jak zona Twojego
                            partnera?????M
                            • mysza285 Re: poza tym 02.10.07, 09:05
                              nie można być szczęśliwym krzywdząc innych to się z czasem mści. Współczuje, bo
                              Bóg wie ile będziecie się motac w tym bagnie...a mozna było inaczejk jakby twój
                              partner okazał sie prawdziwym męzczyzna. Słabości ma każdy prawda, ale czasem
                              trzeba stanąc na wysokości zadania i tyle.M
                            • jasminowo Re: czy powiadomic zone? 02.10.07, 09:10
                              mysza285 napisała:

                              Pan ma zapędy do zdrad i wierz mi dorosl
                              > i
                              > ludzie sie nie zmieniają, raczej z wiekiem robią gorsi i wychodze
                              z zalożenia,
                              > ze jesli ktos zdradza zone, to bedzie zdradzał i kolejna kobietę-

                              Z całym szacunkiem - każdy może się zmienić. Każdy. I wciąż się
                              jakoś zmieniamy. W końcu to właśnie argument, że druga strona się
                              zmieniła jest najczęściej uzywany przy rozstaniach.
                              Masz prawo do swoich założeń ale twierdzenie, że jedna zdrada musi
                              pociągnąć następną jest po prostu nieprawdziwe. Przeprowadzono
                              badania na ten temat i stwierdzono, że zdecycowanie przeważają
                              jednorazowe zdrady.

                              > Pisałam Ci ja tez zyje w separacji z męzem i prawie wypycham go
                              żeby rozwiódł
                              > sie ze mną, bo chce uprzedzić taką sytuacje jak Wasza.

                              Nie rozumiem - dlaczego czekasz aż on się rozwiedzie z Tobą?
                              Dlaczego sama tego nie zrobisz?
                              • mysza285 Re: juz wyjaśniam:-) 02.10.07, 10:30
                                Nie rozwodze się poniewaz jest to wbrew moim aktualnym przekonaniom tzn.
                                separacja miała troche opamietać męza- mamy małe dziecko, nadal mysle, ze cos do
                                niego czuje, jednak fakt faktem nie jestesmy ludźmi dla siebie patrząc na
                                charaktery, wartości w życiu, zachowanie i dochodze do tego powoli, nie da się
                                tak przekreslic części zycia, szcególnie, ze dziecko jest bardzo za tatą i ma
                                dopiero 3,5 roku chłopiec mysle że za pól roku sama pobiegłabym do sądu, tylko
                                do tego trzeba mi czasu.
                                Najważniejsze i to główna przyczyna mąz ma tendencje do obwiniania innych. Mąz
                                kocha pieniadze, kłamie i manipuluje ludźmi- wykorzystując to, że wzbudza
                                zaufanie. Tendencje do niewierności miał zawsze- był już raz zonaty- zdradził,
                                zył w konkubinacie zdradził- ze mną stale coś kombonował nie wiem czy zdradził i
                                niech tak pozostanie, dałam sie nabrac stara baba- mea culpasmilereasumując
                                zachowywał sie nieuczciwie i egoistycznie co sam przyznał w stosunku do mnie i
                                syna i to on jest np. teraz na mnie obrazony, ma fochy- a chyba to ja powinnam
                                mu robic jazdy. Kwestia jest taka- wszytskie kobiety były niedobre, ja tez
                                jestem niedobra, jak ja złoże pozew- to będzie, że ja chce rozwodu i taka
                                niedobra jestem i go zostawiłam niewdzięczna , a on nieszczęsliwy, zapracowany-
                                juz przeciw mnie nabuntowal rodzine i gra cierpietnika. Z teściowa miałyśmy
                                swietny kontakt - urwalo się i obróciło przeciwko mnie, nawet wnuka nie
                                odwiedza, choć w sytuacjach 2 widziałysmy sie i zachowanie moje jest zupełnie
                                normalne- jestem osoba na poziomie przynajmniej staram sie. Na święta
                                wielkanocne chciałam jechac z męzem i synem ( mały jest bardzo związany ze mna i
                                sam by nie pojechał tzn. płakałby) do rodziny, zeby syn poznał ciotki, wujków
                                maja duża rodzine, chce żeby syn znał ich, potem jeździł sam tam z męzem,
                                szczegolnie chrzesnych - nie pojechalismy ze względu na separacje- komunikat
                                męza a tamtej rodzinie powiedziano, ze to ja nie wyraziłam kategorycznie zgody
                                na przyjazd. Troche zagrywki jak dzieci ale czasem warto znizyc sie do pewnego
                                poziomu i osiągnośc to co się chce. Mąz wybrał kase, chce zarobic duzo pieniedzy
                                i ja z synem mu w tym przeszkadzam, chciał być wolny, szukał stale w necie
                                kogoś, w realu też , wyprowadził się w czasie jak byłam w pracy to niech
                                dokończy dzieła- załatwilismy rozdzielnośc- przystał na to ochoczo, bo znacznie
                                więcej zarabia- płaci tyle podatku ile ja mam pensji rocznie, alimenty ja
                                zabezpieczyłam na syna z małymi oporami 2 strony, tylko rozwód mu
                                niepotrzebny,więc jak to razem nie życ ale rozwodu - nie?Dlaczego? Ano wiem
                                dlaczego, bo znamy sie juz na tyle, że jak sie przekona, ze po drugiej stronie
                                płotu trawa wcale nie jest bardziej zielona( a ja wcale złym czlowiekiem nie
                                jestem i nie to, ze jestem mało krytyczna w stosunku do siebie- naiwna może, ale
                                nie czuje się winna, bo bardfziej wyrozumialościa wykazac się nie mozna niż
                                wykazałam), to wtedy pan mąz przyjdzie do nas, bo to taki typ faceta. Pracuje w
                                sfeminizowanym środowisku, co 3 to rozwódka i narawde naoglądałam się tego. Nie
                                każdy jak zdradzi raz to zdradza zawsze, bardziej chodzilo o to, ze ten typ,
                                który tak ma mozna poznać i wyczuć jak sie tak na chlodno z boku przyjzy.M
                                • jasminowo Re: juz wyjaśniam:-) 02.10.07, 11:57
                                  Nie krytykuję - jeno zastanawiam się na głos... przepraszam Cię, ale
                                  jakieś to wszystko zagmatwane i pokrętne...Ja mogę zrozumieć
                                  podejście - odszedłeś więc sam się staraj o rozwód. Jednak to
                                  wygląda jak separacja - próba otrzeźwienia męża - też trochę dziwne,
                                  nie bronię go w żaden sprosób, ale po cholerę - skoro jest
                                  takim "babiarzem" jak go opisujesz? Proste pytanie mam - kobieto -
                                  kochasz go czy nie? Chcesz z nim być czy nie? Jeżeli tak to co
                                  dalej? Będziesz siedziała i czekała "aż się zmieni"? Jeżeli nie to
                                  co dalej? Nie mieszkacie razem więc mały i tak nie ma taty na
                                  codzień. Jego rodzina i tak jest nastawiona przez niego więc co
                                  zmieni kolejny kamyczek w postaci - bo to zła kobieta była i
                                  rozwiodła się ze mną? A ponadto - co będzie, jeżeli w międzyczasie
                                  Ty spotkasz kogoś kogo pokochasz? I będziesz chciała z nim być, i
                                  wtedy postanowisz uporządkować sprawy i się rozwieść? Dopiero
                                  będziesz miała opinię - bo to zła podwójnie kobieta była i mnie
                                  puściła w trąbę dla jakiegoś gacha. Broń boże nie namawiam do
                                  rozwodu, jeno do zastanowienia się nad argumentacją. Myślę, że
                                  bardziej jasny byłby dla mnie argument - bo mi religia nie pozwala -
                                  na przykład.
                                  P.S. Nie jestem przeciw Tobie - to tak na marginesie, gdybyś
                                  niechcący odebrała mój post jako atak smile))
                                  • to.ja.kas Jasminowo 02.10.07, 12:03
                                    Wyjęłas mi to z ust.
                                    Zachowanie Adeli jest bezsensowne.
                                    Ale Myszy jest niestety tez nizrozumiałe. Natomiast argumenty
                                    totalnie nielogiczne.
                                    • jasminowo Re: Jasminowo 02.10.07, 12:14
                                      Jezu, ja jakaś zastraszona jestem.... jak zobaczyłam swój nick w
                                      tytule to się normalnie wystraszyłam, że będziesz na mnie
                                      krzyczeć... kurcze ten rozwód robi ze mnie jakieś wystraszone
                                      zwierzątko co to boi się, że ktoś się na mnie rozgniewa... mam o
                                      czym teraz myśleć...
                                      • to.ja.kas Re: Jasminowo 02.10.07, 12:26
                                        Boże Jaśminowo nie chciałam Cie wystraszyc. Czy ja taka krzykliwa
                                        jestem?? Sciskam Cie i zycze bys uporała sie ze swoimi demonami.

                                        Wpis Myszy dał mi unaocznił jedną, ważną rzecz...że widzimy brak
                                        sensu i logiki w tym co mówią inni i w ich działaniach. Siebie
                                        usprawiedliwiamy, widzimy niuanse sprawy, wierzymy naszym partnerom
                                        mimo, ze innym radzimy nie wierzyc, tolerujemy zachowania ktore u
                                        innych wywołuja nasze oburzenie czy usmiech politowania.

                                        Zdejmijmy wiec noge z "gazu" i nie spieszmy sie z ferowaniem
                                        wyroków, dogmatów i innych pewników.

                                        Co do Adeli ....rozumiem, ze dałas sie nabrac...raz...ale ile mozna.
                                        Facet był w separacji, nie mieszkał i niemieszka z żona (jak
                                        rozumiem), wiec co sie stało? Jaki jest PRAWDZIWY powod niecheci do
                                        rozwodu ??? Szkoda mi Waszego dziecka. Bo ono bedzie go tak samo
                                        potrzebowało jak ślubna córka. Życze Ci Adelo by sytuacja sie
                                        rozwiazała....jak najszybciej i jak najkorzystniej dla Was
                                        wszsytkich....

                                        Czasem poza zroumieniem faceta trzeba tez postawic granice i
                                        konsekwentnie wymagac ich przestrzegania...pomysl o tym...
                                        • jasminowo Re: Jasminowo 02.10.07, 12:34
                                          Nie jesteś krzykliwa tylko ja lękliwa smile były urządza mi jazdy od
                                          czasu do czasu i chyba przenoszę na innych ludzi lęk, że ich
                                          zdenerwuję. Ale to nie tylko wina spięć z eksem. Czyst objaw DDA co
                                          to się czasem odzywa we mnie. Byle szybko wrócić do pionu.
                                          Ja tam zawsze więcej rozumiem innych niż siebie hehe.... czepiam się
                                          jednak czasem drobiazgów ale nie po to zeby dokopać czy skrytykować
                                          ale by spróbować zrozumieć. Bo skad ja mam coś wiedzieć póki mi ktoś
                                          nie wytłumaczy? A gdybym ja była taka mundra i silna to pewnikiem
                                          rozwiodłabym się już czas jakiś a nie teraz cierpiała i bywała sobie
                                          ofiarą (losu niechybnie)...
                                        • a.niech.to Re: Jasminowo 02.10.07, 12:34
                                          to.ja.kas napisała:

                                          > widzimy brak
                                          > sensu i logiki w tym co mówią inni i w ich działaniach. Siebie
                                          > usprawiedliwiamy, widzimy niuanse sprawy, wierzymy naszym
                                          partnerom
                                          > mimo, ze innym radzimy nie wierzyc, tolerujemy zachowania ktore u
                                          > innych wywołuja nasze oburzenie czy usmiech politowania.
                                          Nie zapominaj o logice serca. Budowanie mostów ponad podziałami to
                                          warunek konieczny, aby żyć w małżeństwie czy innym międzyludzkim
                                          związku.
                                          • to.ja.kas Re: Jasminowo 02.10.07, 12:38
                                            Alez rozumiem....nie zapominajmy wiec, ze inni YEZ KIERUJĄ SIE TAKA
                                            LOGIKA>
                                            Bo u siebie ją dopuszczamy gdy inni pisza o logice serca zostaja
                                            okrzyknieci naiwnymi, głupimi, bezmyslnymi ....
                                            • a.niech.to Re: Jasminowo 02.10.07, 12:41
                                              Mówisz mi, że nie ja jedna jestem skończoną idiotką? W chwilach
                                              słabości wytykałam sobie, że jestem najgłupszą kobietą na świecie.
                                              • sylwiamich Re: Jasminowo 02.10.07, 12:44
                                                a.niech.to napisała:

                                                > Mówisz mi, że nie ja jedna jestem skończoną idiotką? W chwilach
                                                > słabości wytykałam sobie, że jestem najgłupszą kobietą na świecie


                                                Chcesz należeć do klubu?Juz taki powstał na tym forum "głupie
                                                cipy"smile)))Byle dumnie wypinać pierś!!!
                                                • a.niech.to Re: Jasminowo 02.10.07, 13:05
                                                  Mogę nawet kandydować na fotel prezeski.
                                              • crazyrabbit Re: Jasminowo 02.10.07, 13:00
                                                a.niech.to napisała:

                                                > Mówisz mi, że nie ja jedna jestem skończoną idiotką? W chwilach
                                                > słabości wytykałam sobie, że jestem najgłupszą kobietą na świecie.

                                                Nie jesteś jedyna! Nas tu więcej takich idiotek smile
                                                Jesteśmy jak ćmy - sparzymy się od płomienia świecy i lecimy tam
                                                spowrotem. Tylko skrzydła nam się opalają...
                                                • a.niech.to Re: Jasminowo 02.10.07, 13:21
                                                  crazyrabbit napisała:

                                                  > a.niech.to napisała:
                                                  >
                                                  > > Mówisz mi, że nie ja jedna jestem skończoną idiotką? W chwilach
                                                  > > słabości wytykałam sobie, że jestem najgłupszą kobietą na
                                                  świecie.


                                                  > Jesteśmy jak ćmy - sparzymy się od płomienia świecy i lecimy tam
                                                  > spowrotem. Tylko skrzydła nam się opalają...
                                                  ta/ćma ten/ciem. Najlepiej mi idzie, gdy zacznę kojarzyć.
                                                  ściemnianie
                                                  Zapach spirytusu był całkiem realny.
                                                  opalają/parzą

                                                  Gdzieś jest takie forum, gdzie się tak bawiłam. Musiałam się często
                                                  zdrowo nagłówkować. Ech...trzeba wziąć się do pracy, bo wyrzucą mnie
                                                  z firmy. Nie wyrzucą.
                                              • to.ja.kas Re: Jasminowo 02.10.07, 13:01
                                                O nie, nie Niech.to nie wkładaj w moje usta czegos co nie
                                                powiedziałam....tongue_outPP

                                                Tak, nie my jedne jestesmy skonczonymi idiotkami i kazda z nas
                                                pewnie ma za soba sytuacje gdy wyrzucała sobie dokładnie to samo co
                                                Ty....norma.
                                            • sylwiamich Re: Jasminowo 02.10.07, 12:42
                                              to.ja.kas napisała:

                                              > Alez rozumiem....nie zapominajmy wiec, ze inni YEZ KIERUJĄ SIE
                                              TAKA
                                              > LOGIKA>
                                              > Bo u siebie ją dopuszczamy gdy inni pisza o logice serca zostaja
                                              > okrzyknieci naiwnymi, głupimi, bezmyslnymi ....

                                              A jak to nazwać Kasiu? To głupota, naiwnośc i bezmyślność.Ale czy
                                              przez to ze taka byłam spadnie mi korona z głowy? Stracę szacunek do
                                              sibie? Odejdą przyjaciele? Nie....nie boję się nazywać rzeczy po
                                              imieniu.....
                                              • to.ja.kas Re: Jasminowo 02.10.07, 13:07
                                                Sylwia, nie rozumiesz co napisałam....
                                                ....U siebie mimo, ze kierujemy sie logika serca , mimo, ze powiemy
                                                publicznie "och jaka ja naiwna" (czytaj:wspaniałomyslnie
                                                wiekoduszna) to rozumiemy słabosc i dajemy sobie odpuszczenie win,
                                                prawo do wybaczania zdrajcy, nekania nas przez psychopate , dajemy
                                                sobie prawo do błedów.
                                                Pojawienie sie osoby z zewnatrz ktora opisuje swoja historie
                                                powoduje, ze z wielkim zapałem rzucamy sie na nia zapominajac, ze u
                                                siebie pewne rzeczy tolerujemy...proste i tylko o to mi chodzi....
                                                Niech.to napisała o czyms zupełnie innym i nie mieszajcie prosze
                                                naszych wypowiedzi bo tycza sie dwoch roznych spraw i zachowan.

                                                Sama tez mam napady samobiczowania (ktoz ich nie ma) ale rozumiem
                                                wiele aspektów mojego postepowania i wiem "dlaczego" tolerowałam
                                                mojego eksa mimo, ze nie zasługiwał nawet na miesiac małzenstwa ze
                                                mną....wiec o kobietach robiacych taki sam bład jak ja powiem "nie
                                                daj sie, nie badz głupia, nie pozwol na to" a to zupełnie cos innego
                                                niz "alez Ty głupia jestes"...ja widze róznice, jesli Ty nie, to
                                                szkoda....
                                                • sylwiamich Re: Jasminowo 03.10.07, 07:05
                                                  to.ja.kas napisała:

                                                  > Sylwia, nie rozumiesz co napisałam....
                                                  > ....U siebie mimo, ze kierujemy sie logika serca , mimo, ze
                                                  powiemy
                                                  > publicznie "och jaka ja naiwna" (czytaj:wspaniałomyslnie
                                                  > wiekoduszna) to rozumiemy słabosc i dajemy sobie odpuszczenie win,
                                                  > prawo do wybaczania zdrajcy, nekania nas przez psychopate , dajemy
                                                  > sobie prawo do błedów.
                                                  > Pojawienie sie osoby z zewnatrz ktora opisuje swoja historie
                                                  > powoduje, ze z wielkim zapałem rzucamy sie na nia zapominajac, ze
                                                  u
                                                  > siebie pewne rzeczy tolerujemy...proste i tylko o to mi chodzi....

                                                  A czemu twierdzisz że nie zrozumiałam?Odpuszczam winy
                                                  sobie.Odpuszczam innym.Ciągle powtarzam że każdy ma prawo dojść do
                                                  swojego dna...żeby przejrzeć na oczy.Z tym że "Ja jestem
                                                  głupia", "Ty jesteś głupia", "Ona jest głupia".Bo to jest forma
                                                  głupoty wiedzieć i tolerować.Słuchać kłamstw i im wierzyć....bo tak
                                                  ładnie mówi.Brnąć w syf...bo go szkoda.To naiwność i glupota...i
                                                  częściej zdarza się kobietom...w ich przypadku jest długoterminowa.
                                                  Rzucam się na kogoś?Tak...czasami mi się zdarza.Gdy
                                                  bezmiar "naiwności" mnie poraża.A piszący posty oszukuje sam
                                                  Siebie.Znasz takie osoby...prawda? Gdy w imię tzw. wartości ludzie
                                                  biorą dzieci za śpiochy i wymachują ze słowami" A dzieci?".Tobie tez
                                                  Kasiu to przeszkadza...w tym temacie mamy to samo zdanie.


                                                  > Niech.to napisała o czyms zupełnie innym i nie mieszajcie prosze
                                                  > naszych wypowiedzi bo tycza sie dwoch roznych spraw i zachowan.



                                                  Masz częsciowo rację....a niech to napisała o tym co się dzieje gdy
                                                  juz przejrzymy na oczy.Wymazanie, wyparcie, samobiczowanie, spadek
                                                  poczucia własnej wartości.Coś tam trzeba przeżyć...na tym polega
                                                  ocena zachowania i refleksyjność.I to co napisałaś niżej potwierdza
                                                  to.Dokonac oceny swojego zachowania.Potem jakaś mała karawink)Potem
                                                  pogłaskanie po głowie (racjonalizacja) i przebaczenie.Zdrowy duch ze
                                                  zdrowymi mechanizmami obronnymi.
                                                  >
                                                  > Sama tez mam napady samobiczowania (ktoz ich nie ma) ale rozumiem
                                                  > wiele aspektów mojego postepowania i wiem "dlaczego" tolerowałam
                                                  > mojego eksa mimo, ze nie zasługiwał nawet na miesiac małzenstwa ze
                                                  > mną....wiec o kobietach robiacych taki sam bład jak ja powiem "nie
                                                  > daj sie,




                                                  nie badz głupia, nie pozwol na to" a to zupełnie cos innego
                                                  > niz "alez Ty głupia jestes"...ja widze róznice, jesli Ty nie, to
                                                  > szkoda....

                                                  Widzę że napis "głupota" mamy w innym punkcie skalismile))I tylko
                                                  tyle...
                                        • sylwiamich Re: Jasminowo 02.10.07, 12:36
                                          Kasiu...jak sama zauwazyłaś...podajemy fakty....wszyscy mówią nam
                                          jak jest...a my swoje.Wiara...bo kocham i chcę żeby to było prawdą
                                          co słyszę od niego.Ślepota....zawsze go wytłumaczę, przykręcę
                                          rzeczywistośc że by ją pod odpowiednim kątem
                                          widzieć.Głuchota...chociaż wszyscy mówią...odpowiadam: Co ty tam
                                          wiesz...nie znasz go.
                                          Ale przychodzi taki moment że grozi zatopienie....mnie brak
                                          powietrza otrzeżwił.Może i Adelkę?
                                  • mysza285 Re: bo jest to zagmatwane 02.10.07, 14:38
                                    Separacja czemu ma służyc?Temu żeby podejśc z dystansem do siebie, do związku i
                                    zastanowić się co dalej- to znaczylo opamietaniesmile Ja nie wiem co dalej, ale
                                    mąz się zdecydował nie kocha mnie, ma ochote kogos poznać nowego, nie ma zamiaru
                                    poświęcac sie dla dziecka dla nas, wybrał wolności dorabianie sie majatku ma
                                    swoje plany więc składa pozew w którym to umieści- proste i dlatego tego wymagam
                                    od niego- nie zatrzymam go na siłe a jak powiedział A to mówi B, nie to, ze
                                    jestem jakas bezwolna i nieświadoma. To nie ja jestem pokręcona tylko mąz mówiąc
                                    to do mnie co napisałam wyżej( dosłowne sformulowania wypowiedziane w czasie
                                    rzeczowej rozmowy na trzexwosmile) a jednoczesnie pytając- ale po co rozwód?!?Jak
                                    to po co? Skoro nie łaczy go ze mną nic w jego mniemaniu to się rozwodzi ze mną.
                                    Jesli ja podjęłabym taką decyzje to załatwiłabym te formalności ja- tez proste.
                                    Zresztą ostatnio taką pomoc zaoferowałam i mąz poszedł do adwokata, bo widzial,
                                    że nie żartuje. Ja mogłam pobiec już z papierami rok temu, ale pisałam- mamy
                                    dziecko małe związane z nim mimo rzadkiego bywania w domu jeszcze jak bylismy
                                    razem, nadal mimo, ze jest "draniem" pewnie czuje coś tam do niego, dopiero
                                    dociera do mnie, że nie jestesmy ludzmi dla siebie, pod wieloma
                                    względami,patrząc na całokształt, nie było az tak źle w małżeństwie żeby nie
                                    moglo byc lepiej, tylko do tego trzeba komunikacji i chęci a tych nie ma po
                                    stronie przeciwnej, bo mąz zachowywał sie egoistycznie, nie liczyłam że sie
                                    zmieni ale przemysli i zda sobie sprawe że w związku trzeba iśc na kompromisy i
                                    co najważniejsze zabrakło milości z jego strony. Jak pisałam na zdradzie go nie
                                    złapałam różne głupie zagrywki- z facetami cięzko dojśc do ładu o co biega, w
                                    każdym badz razie była to kropka nad "i". To wszytko jest głupie i
                                    niezrozumiałe, bo sie w głupi sposób rozchodzimy, w każdym badz razie ja
                                    postępuje tak, żeby mieć pewnośc, że wszytko zrobiłam jak nalezy żeby dogadac
                                    się, mąz wybrał opcje - lepiej się rozejśc niz troche postarać - egoistyczna sam
                                    przyznał, a zapewne milości zabrakło wiec na siłe nie będe go trzmac. Troche na
                                    zasadzie rozchodzi się ze mna, ze na złośc mamie odmroże sobie uszy- pożyje
                                    sama, bez jego pieniędzy( to dla męza najwyższa wartośc i wg. niego t0 odczuje
                                    najdotkliwiej) to skruszeje i będę przymykac oko na prace od rana do nocy,
                                    robienie co chce z kim chce, nie liczenie się z naszymi syna i moimi potrzebami,
                                    bo nie pije, nie bije, a ja nie doceniam, a a trafi mi sie taki to dopiero
                                    zobacze co straciłam itp. dyrdymały. Gatki męza osoby 39 letniej, mysle, ze
                                    utwierdza go w tym rodzina. Jak sie wyprowadził usłyszałam- masz mieszkanie,
                                    alimenty- zobaczymy- co mam zobaczyc?????Na przetrzymanie mnie bierze, kto
                                    mocniejszy?Po pól roku usłyszałam wersje która opisałam wyżej więc niech
                                    załatwia papiery, ja z nim juz nie chce byc utwierdzam się w tym powoli. Pisac
                                    może tu dużo. Nie mam wpływu na drugą strone i nie chce miec każdy jest dorosły
                                    i odpowiada za siebie, ponosi konsekwencje decyzji, a tym bardziej jestem w
                                    szoku bo mamy małe dziecko a zachowanie ejst dziecinne. Na poczatki zreszta sam
                                    mąz prosił o czas i o to, zebym nie zła zaraz z pozwem do sądu. Raz mnie kocha
                                    raz nie, ale do domu nie wraca- nie gotowy i przejawia chęc poznania kogoś-
                                    prosze bardzo...
                                    Nie poznam sobie nikogo tu się znam doskonale- nie jestem na to gotowa i nie
                                    wiem kiedy będę bo przede wszytskim NIE TEMU MIAŁA czy ma służyc separacja
                                    przynajmniej dla mnie i męza z którym tak sie umawialismy i nie mam zamiaru ze
                                    związku pakowac się w kolejny związek, oszołomem jeszcze nie jestemsmile Nie wiem
                                    czy się coś rozjaśnilo, ale wychodze z założenia, że ja sie wypisuje ze związku,
                                    ja chce nowego zycia to załatwiam stare sprawy aby z czystym kątem zacząc nowy
                                    związek tak jest z klasa i na miejscu. Mój mąz deklaruje taka chęc wiec droga
                                    wolna. Jasniej nie umiemsad(((Nie obrażam się na tresc postów wiem że w ferworze
                                    dyskusji czasem padaja ostrzejsze słowa. Zeby dobrze wszytsko zrozumeic
                                    musiałabym tu niezłe opowiadanie napisać sama do końca nie rozumiem tego, ale
                                    zaczynam mysleć tylko o sobie i dziecku coraz bardziej, bo nie ma na kogo sie
                                    ogladać. Zapewne decyzje męzowi pomogłaby podjąc jakas next- stad tu sie
                                    przypiełam do watku. M
                                    • to.ja.kas Re: bo jest to zagmatwane 02.10.07, 15:13
                                      No next faceta Adeli złozyła pozew, ale jak sie dowiedziała, ze jest
                                      ktos to go wycofała....
                          • nangaparbat3 Re: czy powiadomic zone? 06.10.07, 00:31
                            adela38 napisała:

                            > W sumie moglaby zachowac sie z klasa i szukac sobie wlasnego szczescia...Znam
                            > wiele par rozwiedzionych ktorzy nadal sa w kontakcie i szanuja sie wzajemnie...
                            > niektorzy wrecz sie przyjaznia.Ale do takiego czegos wlasnie trzeba miec klase.

                            Świete słowa, Adela, do tego trzeba mieć klasę. Obie strony muszą ją mieć. A
                            sądząc po wyborach Twego M, nie mają.
                            • chalsia Re: czy powiadomic zone? 06.10.07, 00:39
                              > Świete słowa, Adela, do tego trzeba mieć klasę. Obie strony muszą
                              ją mieć. A
                              > sądząc po wyborach Twego M, nie mają.

                              jakie "obie"? Trzy strony winno być.
                              A że nie mają (wsyskie tsy), to fakt.
                              • nangaparbat3 Re: czy powiadomic zone? 06.10.07, 01:16
                                smile))
                                Trzy, a nawet cztery.
                                • a.niech.to Re: czy powiadomic zone? 06.10.07, 09:16
                                  "Kładłem się spać trzeźwo, a wstaję pijany"
                                  • nangaparbat3 Re: czy powiadomic zone? 06.10.07, 10:37
                                    a.niech.to napisała:

                                    > "Kładłem się spać trzeźwo, a wstaję pijany"

                                    To ja.
                              • adela38 Re: czy powiadomic zone? 06.10.07, 01:22
                                bez takich- ja sama mam exa i mamy ze soba naprawde przyjazne uklady...
                        • a.niech.to Re: czy powiadomic zone? 02.10.07, 08:52
                          Na cudzych błędach niewiele się uczymy.
                      • a.niech.to Re: czy powiadomic zone? 02.10.07, 08:50
                        adela38 napisała:

                        > Nie chce tez przyznac sie przed nim do tego, ze zadzwonilam, bo
                        napewn
                        > o
                        > bardzo sie rozgniewa...
                        O kurna, tu wdepnęłaś w całkiem inny temat. Chcesz z nim żyć w
                        ciągłym lęku, żeby się nie złościł?
                • crazyrabbit Re: czy powiadomic zone? 02.10.07, 11:37
                  maza15 napisała:

                  > JA takiej babie pokazala bym drzwi.
                  > Interesowało by mnie to co mówi maz.

                  Wierzyłabyś w to , co mówi facet oszukujący i Ciebie i tą drugą
                  panią?
                  Naprawdę?
                  Bo dla mnie w takiej sytuacji mąż byłby mało wiarygodny.
                  • sylwiamich Re: czy powiadomic zone? 02.10.07, 11:44
                    To jest lojalność...bardzo ceniona przez facetówsmile))Nie wprowadza
                    zmian w ich świat.I dośc wygodna dla kobiet które nie chcą
                    wiedzieć...chcą świętego spokoju i pełnaj rodziny...bez względu na
                    wszystko.Znam takie.Wiele duszsmile))
            • a.niech.to Re: czy powiadomic zone? 02.10.07, 08:46
              maza15 napisała:

              > Babska solidarnosc...nie rozsmieszaj mnie.
              Jest coś takiego, ale w ludzkim wymiarze. Nieraz w życiu pomagały mi
              kobiety, nawet całkiem obce. Bywa, pośliźnie się noga.. Kto cię
              wtedy pozbiera i otrze ci łzy?
        • a.niech.to Re: czy powiadomic zone? 02.10.07, 08:42
          Znów nadstawiasz. Zrobiłabym dokładnie tak samo. Ale kwit musi być -
          prawomocny.
    • kurka_wodna2 Re: czy powiadomic zone? 01.10.07, 18:12
      Haha hihihha


      Ale solidarność jajników, babska lojalność

      haha
    • danagr Re: czy powiadomic zone? 01.10.07, 22:48
      oj Adelcia....na moje oko, może i lekko zezowate, wpadłaś jak śliwka w kompot.
      Mam nadzieję, źe tego nie doświadczę na własnej skórze, a tobie życzę powodzenia
      bo cała sytuacja nie wygląda najlepiej.
    • a.niech.to Re: czy powiadomic zone? 02.10.07, 08:19
      Żonie należy bezwzględnie zapewnić spokj. Ma już swoją karę w osobie
      pana męża. Wystarczy. Nie pytam o współmierność i za co jej się ona
      należy.
      • adela38 Re: czy powiadomic zone? 05.10.07, 08:29
        Jeszcze nie mam dziecka ale intensywnie pracujemy... Umotywowalam swoje kochanie
        do podjecia dzialan- jak tu mi zasugerowano postawilam ultimatum- zero widzen do
        czasu zlozenia pozwu i ...poskutkowalo.Nie musialam dlugo czekac...
        Poradzilam mu by w pozwie bylo wskazanie na jej wine...Bo ona bedzie chciala
        obarczyc jego wina i to mu obwiescila.Ma duzo argumentow, wiec uznalam, ze jak
        przedstawi je w pozwie jej adwokat moze ewentualnie uzmyslowic jej, ze moze sama
        zostac winna, a juz na pewno nie bedzie tylko on winny.To by jemu dalo pozycje
        do ewentualnych negocjacji..Ze wskazania winnego moze zawsze zrezygnowac..Czy
        nie mam racji?
        Ta kobieta jest bardzo msciwa, ale wlasciwie to jest mi na reke..Swoim
        postepowaniem powoduje, ze bedzie wlasnie po mojej mysli..Ja mieszkam za granica
        i chce bysmy mieszkali u mnie- ona nie ma o tym pojecia..Jak mu robi awantury w
        pracy to tym szybciej i latwiej bedzie mu przeniesc sie do mnie..Mam mu gotowe
        miejsce pracy i moge pomuc przy kontynuacji pracy naukowej..Ona izoluje go od
        corki i nastawia ja przeciw, ale w sumie to tez bedzie na korzysc...naszego
        wspolnego dziecka.On juz zaczyna widziec ja jako kopie matki, ze wszystkimi tego
        konsekwencjami...Dla mnie to moze byc, bo nie musze zawracac sobie glowy i
        przygotowywac np ewentualnego osobnego pokoju dla jego corki czy starac sie z
        nia zaprzyjaznic..Co prawda to przykre, ale pocieszam sie, ze on tym wieksza
        miloscia obdarzy nasze dziecko..
        • to.ja.kas Re: czy powiadomic zone? 05.10.07, 09:49
          adela38 napisała:
          > Co prawda to przykre, ale pocieszam sie, ze on tym wieksza
          > miloscia obdarzy nasze dziecko..

          Wiesz o ile wczesniej to co pisałas brzmiało naiwnie, o tyle to co
          piszesz teraz jest podłe i wredne...

          Jesli facet tak łatwo odpuszcza kontakty z pierwszą córka o tyle
          znaczy, ze ogólnie marny z niego bedzie ojciec i dla twojego dziecka.
          To ty go z żona rozwodzisz?Prowadzisz za rączke jak chloptysia?
          Wiesz kochana jaka mam satysfakcje? Moj jak mnie poznał złozył pozew
          o rozwód, rozstał sie z zona (nie z dziecmi do jasnej cholery!!!!),
          nawet nie wiem jak wygladał pozew, ani sprawy. Nawet nie wiem kiedy
          złozył pozew...mimo, ze słowa nacisku z mojej strony nie było. Mam
          satysfakcje bo z jego dziecmi sie lubimy a ja mam faceta ktory jest
          dorosły, odpowiedzialny ,szczesliwy i ktorego nie musiałam namawiac
          do bycia ze mną...
          • movisz sukcesy niektorych kobiet XXI wieku 05.10.07, 18:41
            Adela napisala:

            >>Jeszcze nie mam dziecka ale intensywnie pracujemy... Umotywowalam
            swoje kochanie
            do podjecia dzialan- jak tu mi zasugerowano postawilam ultimatum-
            zero widzen do
            czasu zlozenia pozwu i ...poskutkowalo.Nie musialam dlugo
            czekac...<<
            >>Jak mu robi awantury w
            pracy to tym szybciej i latwiej bedzie mu przeniesc sie do
            mnie..Mam mu gotowe
            miejsce pracy i moge pomuc przy kontynuacji pracy naukowej..<<
            (chyba tylko przekrecac kartki tej pracy naukowej bo nie sadze ze
            skonczylas wiecej niz szkole srednia - z poziomu rozumowania i
            pisania wnioskuje)
            Cos mi sie wydaje ze cala historie sobie wymyslilas albo sa to
            twoje marzenia.
            Snij dalej.

            to.ja.kas napisala:
            Wiesz kochana jaka mam satysfakcje? Moj jak mnie poznał złozył
            pozew
            o rozwód, rozstał sie z zona nawet nie wiem jak wygladał pozew, ani
            sprawy.
            • a.niech.to Re: sukcesy niektorych kobiet XXI wieku 05.10.07, 19:23
              Krytykujesz innych, a Twój post/zapis jest dla mnie zupełnie
              nieczytelny. Cytaty!
            • adela38 Re: sukcesy niektorych kobiet XXI wieku 05.10.07, 19:52
              Ja mojego nie musze namawiac by byl ze mna...To on do mnie przyjezdza , placi
              samoloty, hotele itp Tylko, ze on uwazal, ze ten rozwod to tylko kawalek
              papierka... dla mnie nie tylko...i w tym byl problem...natomiast nie mam
              najmniejszych watpliwosci co do jego oddania i zaangazowania...
              co do jego corki- to jego sprawa...ja sie nie bede wcinac...... ludzie sa rozni-
              ja byc moze jestem ten typ ktory jest jak lew- pozera "nie swoje" potomstwo
              ...skads sie tez wziely te opowiesci o zlych macochach...-to zart oczywiscie...
              • nangaparbat3 Re: sukcesy niektorych kobiet XXI wieku 06.10.07, 00:19
                adela38 napisała:
                > co do jego corki- to jego sprawa...ja sie nie bede wcinac...... ludzie sa rozni
                > -
                > ja byc moze jestem ten typ ktory jest jak lew- pozera "nie swoje" potomstwo
                > ...skads sie tez wziely te opowiesci o zlych macochach...-to zart oczywiscie...
                >
                Nie wyglada to na zart, oj nie...

                Chciałam napisać, że współczuje Twemu chłopu, ale teraz myslę, ze nie ma czego,
                ze on masochista i dobrze mu z Toba będzie.
        • lilyrush Re: czy powiadomic zone? 05.10.07, 22:33
          Wszystko mi opadło...
          Będę trzymać kciuki, żeby sie Wam tego dziecka nie udało zrobić!!!
          • adela38 Re: czy powiadomic zone? 05.10.07, 23:58
            a niby to dlaczego? Moj ukochany zyl w "bialym malzenstwie" ponad 10 lat...byl
            nieszczesliwy i cierpial- jak twierdzi-zyl w piekle... obecnie ma szanse na
            pelne szczescie...juz jestesmy szczesliwi...uwazamy ze poznalismy sie za sprawa
            Boga...dziecko byloby dopelnieniem naszego szczescia...
            • chalsia Re: czy powiadomic zone? 06.10.07, 00:01
              > a niby to dlaczego?

              no, jak tego nie rozumiesz, to tylko zasłonę milczenia powinnaś
              spuścić, co by więcej nie okazywać pustogłowia.
            • ta Re: czy powiadomic zone? 06.10.07, 01:09
              adela38 napisała:

              > a niby to dlaczego? Moj ukochany zyl w "bialym malzenstwie" ponad 10 >
              lat...byl nieszczesliwy i cierpial- jak twierdzi-zyl w piekle...

              Słusznie napisałaś, cyt: "jak twierdzi ".
              Jesteś przekonana, że poznałaś prawdę ?
              Ta_
              • adela38 Re: czy powiadomic zone? 06.10.07, 01:17
                teraz wiem, ze nie klamal...mam na to szereg dowodow...I nie jest to tak, ze
                zycze zle tej kobiecie, ale ona krzywdzi wlasna corke... tylko tutaj nic nie
                moge zrobic... chyba tylko jeszcze raz zadzwonic i odegrac zadowolona i
                podziekowac, ze wyniosla sie z jego zycia razem z corka i ze zamierzamy miec
                swoje dziecko... moze wtedy bedzie chciala na zlosc dla mnie kontaktow corki z
                ojcem...
                • to.ja.kas Re: czy powiadomic zone? 06.10.07, 21:38
                  adela38 napisała:

                  >... tylko tutaj nic nie
                  > moge zrobic... chyba tylko jeszcze raz zadzwonic i odegrac
                  zadowolona i
                  > podziekowac, ze wyniosla sie z jego zycia razem z corka i ze
                  zamierzamy miec
                  > swoje dziecko... moze wtedy bedzie chciala na zlosc dla mnie
                  kontaktow corki z
                  > ojcem...

                  No a Ty sie zastanowiłas co takim tekstem zrobisz jego córce???? Weż
                  idz stad i nie pisz bo mi wstyd....
                  • adela38 Re: czy powiadomic zone? 07.10.07, 11:16
                    Corka ma juz 15 lat i swoj rozum.Na razie matka robi wszystko by jej obrzydzic
                    ojca i jakos nie mysli co ta czuje...Jezeli zas bedzie miala normalny kontakt z
                    ojcem bedzie miala szanse poznac jego nowa rodzine i ocenic moja osobe
                    obiektywnie...
                    Mam tu doswiadczenie- mam bardzo dobry kontakt z synem mojego exa z jego
                    poprzedniego malzenstwa...
                    Zastanawiam sie skad u was jest takie powszechne uwazanie dzieci za bezwolne i
                    bezmyslne istoty... Faktem jest jednak, ze jest realna szansa, ze jesli matce
                    uda sie ja wyizolowac od ojca to ona ojca straci...juz chociazby z powodu
                    odleglosci...
    • marcin-z-lasu Re: czy powiadomic zone? 07.10.07, 13:18
      A po co pytasz za nią co ma zrobić?
      Ja na jej miejscu bym odszedł.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka