Dodaj do ulubionych

przytulanie

02.09.07, 16:24
Kiedy córka moja za nic nie chciała sie urodzić, a ja biegalam przez dwa
tygodniu wokol klombu podwórza kliniki połozniczej, dwie lub trzy panie,
leżące ze mna na patologii ciazy (ale na podtrzymaniu) zaczęly mi sie ni stad
ni zowąd zwierzać, ze w domu rodzinnym nigdy nie widziały czulosci miedzy
rodzicami.
Nie wiem, dlaczego akurat wtedy i akurat mnie sie zwierzały, ale pamietam, że
mowiły o jakimś niezwykle bardzo ważnym braku.
Pamietam też na wegrzech, uderzył mnie widok par w njrózniejszycm wieku,
trzymajacych sie za ręce, okazujacych sobie dotykiem CZULOść (publicznie, ale
jak najbardziej w granicach).
a niech to napisała, ze przytulanie to fanaberia. Nie wiem, czy zartowałam czy
pisała serio. Ale to nieistotne - mam wrażenie, że my Polacy jestesmy bardzo
malo dotykalscy - a dobry dotyk to wiecej niz dobre słowo.
A jak to było w Waszych malzeństwach? Czy była fizyczna czułość, niezwiazana z
seksem? Taka codzienna i bez powodu innego niz cheć okazania czulości właśnie,
doswiadczenia chwili bliskości, wyrażenia radości, pocieszenia, pogodzenia sie?
Obserwuj wątek
    • em120777 Re: przytulanie 02.09.07, 16:36
      U mnie była taka czułość (o ile nie idealizuje teraz) dla mnie to było takie
      ładowanie akumulatorów ... bardziej skuteczne niż cokolwiek innego ... gdy tej
      czułości zaczynało brakować ze strony męża - wiedziałam, że nie już nie ma
      miłości, że ktoś to dostaje zamiast mnie.. sad
      W domu rodzinnym bardzo mi tego brakowało sad niestety nie widywałam rodziców
      przytulających się i przykro mi, że mój syn też tego już nie będzie widział (ani
      pamiętał, bo nawet wspólnych zdjęć mamy niewiele)sad
      Cóż - może da się to jeszcze jakoś nadrobić ...
      • libra22 Re: przytulanie 02.09.07, 18:33
        Czułości uczył mnie mój mąż, bo rodzice wobec siebie nigdy nie byli czuli. Zarzucał mi na początku, że jestem za mało czuła. Przyszedł potem czas gdy byłam za bardzo czuła - on odpychał.
        Teraz bardzo brakuje mi czułości, przytulania, głasków, mimowolnych dotknięć. I jeśli ktoś gości w moim zyciu to jestem czuła i chcę czułości. Bo wiem, jaka jest ważna i ile daje ciepła i akceptacji.
        • sylwiamich Re: przytulanie 02.09.07, 18:39
          Ja byłam dzieckiem poważnym, niedotykalskim.Nie lubiłam
          przytulania.Jedyna pieszczota na jaką pozwalałam rodzinie to
          mizianie po plecach...zresztą do tej pory lubięsmile))
          Mąż...brak dotyku, intymności, seksu.Ale potem pojawił się
          ktoś...dotyk w każdej sekundzie, po raz pierwszy spanie nago, po raz
          pierwszy spanie razem bez uwierania.Po prostu odkrył mnie i oswoił.
          • ewelka01 Re: przytulanie 02.09.07, 19:02
            napisac, nie napisac, w sumie..
            kazde jakies przytulanie sie mojego meza to bylo jednoznaczne z tym
            ze konczy sie to sexem o kazdej porze dnia lub nocy, a potem sie
            dziwil ze nie chce go przytulic, no ludzie!!!on nie mial hamulca,
            jakis maniak sexualny czy co...
      • czamon Re: przytulanie 02.09.07, 22:27
        em120777 napisała:

        > U mnie była taka czułość (o ile nie idealizuje teraz) dla mnie to
        było takie
        > ładowanie akumulatorów ... bardziej skuteczne niż cokolwiek
        innego ... gdy tej
        > czułości zaczynało brakować ze strony męża - wiedziałam, że nie
        już nie ma
        > miłości, że ktoś to dostaje zamiast mnie.. sad
        > W domu rodzinnym bardzo mi tego brakowało sad niestety nie
        widywałam rodziców
        > przytulających się i przykro mi, że mój syn też tego już nie
        będzie widział (an
        > i
        > pamiętał, bo nawet wspólnych zdjęć mamy niewiele)sad
        > Cóż - może da się to jeszcze jakoś nadrobić ...


        Magduś da się ndrobić zobczysz ze twój syn będzie wiedział co to
        okazywanie uczuć. Moje dzieci to dwie małe przytulanki, one potrafią
        spędzić cały dzień przytulajac się do mamy smile
    • sbelatka Re: przytulanie 02.09.07, 19:17
      uwielbiam sie przytulac...
      przytulalismy sie - ot tak...

      choc teraz mysle, ze to może raczej ja sie przytulalam..

      chodzilismy trzymając sie za ręce przez caly czas trwania naszego
      małżenstwa i wczesniej - w sumie prawie 20 lat...

      cóż rzec moge...
      ze w nowym związku też będę dążyć do bliskości fizycznej - także tej
      pozaseksulanej

      bez dotyku usycham...
      a teraz nie usycham bo na szczęscie mogę sobie czasem w czólko albo
      w nos pocalowac jakies moje mlode...
      i przytulic do matczynej, choc nie falującej niestety, piersi...
    • i33 Re: przytulanie 02.09.07, 21:31
      przytulanie---to jest to co czego tak naprawde brakuje
      najbardziej,oparcie głowy na ramieniu, obok rozmowy spaceru-wcale
      nie seks--chociaż jak byłam młodsza wydawało mi się że właśnie w
      łóżku jak "nie tak" to problem i tego w pojedynke najbardziej brakuje
      jesteśmy pod tym zględem jkjak dzieci-nigdy dość
      dotyk leczy coś na ten temat wiem---co niecio ciałek wymasowałam
      a my polacy masz racje nanga,,, jesteśmy sztywniakami nie wolno na
      ulicy pocałować ale w domu trenować boksera tak
      • salemka1 Re: przytulanie 02.09.07, 21:38
        u mnie już od dłuzszego czasu nie ma czułości... jakis czas temu
        czułość była przeniesiona na kogos innego, a teraz? nie wiem kto ja
        dostaje i czy w ogóle, dla nie jej nie ma, czy mi brakuje? nie wiem.
        Tak ogólnie tak, ale czy akurat od mojego męża? nie wiem...
    • czamon Re: przytulanie 02.09.07, 22:24
      nangaparbat3 napisała:

      > Kiedy córka moja za nic nie chciała sie urodzić, a ja biegalam
      przez dwa
      > tygodniu wokol klombu podwórza kliniki połozniczej, dwie lub trzy
      panie,
      > leżące ze mna na patologii ciazy (ale na podtrzymaniu) zaczęly mi
      sie ni stad
      > ni zowąd zwierzać, ze w domu rodzinnym nigdy nie widziały czulosci
      miedzy
      > rodzicami.
      > Nie wiem, dlaczego akurat wtedy i akurat mnie sie zwierzały, ale
      pamietam, że
      > mowiły o jakimś niezwykle bardzo ważnym braku.
      > Pamietam też na wegrzech, uderzył mnie widok par w njrózniejszycm
      wieku,
      > trzymajacych sie za ręce, okazujacych sobie dotykiem CZULOść
      (publicznie, ale
      > jak najbardziej w granicach).
      > a niech to napisała, ze przytulanie to fanaberia. Nie wiem, czy
      zartowałam czy
      > pisała serio. Ale to nieistotne - mam wrażenie, że my Polacy
      jestesmy bardzo
      > malo dotykalscy - a dobry dotyk to wiecej niz dobre słowo.
      > A jak to było w Waszych malzeństwach? Czy była fizyczna czułość,
      niezwiazana z
      > seksem? Taka codzienna i bez powodu innego niz cheć okazania
      czulości właśnie,
      > doswiadczenia chwili bliskości, wyrażenia radości, pocieszenia,
      pogodzenia sie?

      polacy są bardzo powściągliwi w okazywaniu uczuć, nawet tak banalny
      cmok w policzek na przywitanie czy przytulenie nie jest czymś
      ogólnie przyjętym za normę. Ja lubie okazywać uczucia i to robię,
      dla mnie normą jest cmok na powitanie czy pozegnanie. Najbardziej to
      się jednak lubię przytalać do pewnej kochanej osoby smile))
    • ivone7 Re: przytulanie 02.09.07, 23:23
      w moim rodzinnym domu byl taki dotyk..rodzice okazywali i okazuja
      sobie czulosc...natomiast moj ex z domu wyniosl zimno i chlod...nie
      bylo czulosci bez sexu..jak przytulilam sie do ex odpychal mnie ze
      slowami juz, juz dosc tych czulosci...
      na szczescie nauczylam corke czulosci, przytalania..wiem jakie to
      wazne...i jak bardzo mi potrzebne..
    • menab Re: przytulanie 03.09.07, 07:40
      Z dzieckiem przytulamy się bez przerwy i w każdym miejscu.Ona chce
      czuć moje ramiona oplecione wokół jej ramion.Czuje się wtedy
      bezpiecznie. A z exem przytulanie to był sygnał do sexu. Tak jak u
      Ewelki był maniakiem seksualnym.Nie można było sobie pozwolić na
      niezobowiązujący całus czy przytulenie. Dlatego nie lubiłam, jak
      mnie przytulał...
      • aron95 Nadmiar przytulania draźni 03.09.07, 08:30
        I nie rozumię tego , dlaczego . Czy to jest związane z czasem , miejscem ,
        nastrojem . Czy poprostu co dużo to niezdrowo .
        Ogólnie lubię i sam przytulam ale....
        • a.niech.to Re: Nadmiar przytulania draźni 03.09.07, 11:22
          Może odczuwasz podobnie jak ja, że nadmiar mamlania zalatuje
          fałszem.
        • menab Re: Nadmiar przytulania draźni 03.09.07, 11:38
          Wydaje mi się, że nie może być nadmiaru przytulania, jeśli ktoś ma
          taką potrzebę i to lubi robić.Co innego jeśli jest to podszyte jakąś
          relacją po, która już niekoniecznie drugiej stronie musi odpowiadać.
      • wika124 Re: przytulanie 04.09.07, 20:12
        menab napisała:

        <Z dzieckiem przytulamy się bez przerwy i w każdym miejscu.Ona chce
        czuć moje ramiona oplecione wokół jej ramion.Czuje się wtedy
        bezpiecznie. A z exem przytulanie to był sygnał do sexu. Tak jak u
        Ewelki był maniakiem seksualnym.Nie można było sobie pozwolić na
        niezobowiązujący całus czy przytulenie. Dlatego nie lubiłam, jak
        mnie przytulał...>

        To ostatnie zdanie jest jakby moje...niestety te same odczucia.....
        Gdy mojemu męzowi powiedziałam, gdy "gotowił" się wieczorem, że nie lubię tylko
        "takiego" tylko wieczornego przytulania, to obraził się na mnie, a gdy wcześniej
        już mu mówiłam, że przytulanie bez seksu też mi jest potrzebne to... otrzymałam
        uścisk w stylu : powitanie Breżniewa z Gierkiem na lotnisku : misiowy uścisk i
        śmieszny cmok...
    • akacjax Re: przytulanie 03.09.07, 10:20
      Nie rozgrzebuję swego małżeństwa, nie będę pisać jak było. Napiszę jak jest. Właśnie przytulania-takiego zwanego przeze mnie przekazywaniem energii najbardziej mi brakuje.
      Gdy miałam pewne problemy wsparciem byli synowie. Choć ja staram się nie obciążać dzieci problemami-jednak te i ich dotyczyły. Wtedy czułam, że najbardziej chciałabym na chwilę znaleźć się w mocnych ramionach, bo to by mi wystarczyło, by złapać wiatr w skrzydła.
      Nie było takich ramion, a może ja nie chcąc by nie było to źle rozumiane udawałam, że ich nie widzę.
      Przeszłam przez problem sama, ale na pewno z takim dotykowym wsparciem byłoby łatwiej.
      Przecież dotykanie jest jedną z pierwotnych cech wspierających.

      Czasem obserwuję ludzi, którzy ciągle dotykają innych-zawsze zastanawiam się, czy to ersatze przytulania, czy raczej wampiryzm energetycznysmile
      W dzieciństwie wychowano mnie na niedotykalską, na szczęście potem mi się odmieniło, choć na pewno coś zostało-dla mnie każdy dotyk-np. przypadkowy w autobusie jest wyczuwalny.
    • a.niech.to Re: przytulanie 03.09.07, 11:44
      nangaparbat3 napisała:

      > a niech to napisała, ze przytulanie to fanaberia. Nie wiem, czy
      zartowałam czy
      > pisała serio.
      Pewnie, że żartowałam. A teraz serio. Jest taki fajny męski gest
      czułości - klepnięcie po barach.
    • m_niczka Re: przytulanie 03.09.07, 21:46
      będąc w związku wydawało mi się, ze jestem uzależniona od dotyku,
      przytulania i bliskości , ale teraz tak dawno tego nie
      doświadczyłam, że chyba się odzwyczaiłam, choć brakuje...
      • libra22 Re: przytulanie 03.09.07, 22:04
        Badania dowiodły, że dzieci głaskane i tulone dużo lepiej się rozwijają, także intelektualnie. Skoro posiadanie zwierzecia typu kot czy pies, które sie łasi i które się głaszcze jest takie zalecane i odstresujące to tym bardziej chyba przytulanie i głaskanie drugiego człowieka pomaga lepiej żyć. Oczywiście, jeśli nie odczuwamy pod tym przymusu czegoś innego.
        • sylwiamich Re: przytulanie 04.09.07, 07:43
          Kota czy psa to ja nawet sąsiadów mogę pogłaskać...z dugim
          człowiekiem juz trudniej...
      • a.niech.to Re: przytulanie 04.09.07, 07:54
        Taki odwyk nie jest zły. Zdarzyło mi się kiedyś ryczeć jak bóbr w
        środku nocy, co rzadko praktykuję. Jakże mi się chciało do
        człowieka! A tu nic - wyludniona ziemia. Wysiorbałam się
        własnoręcznie, nachlipałam w cichości. Pozwiedzałam samotnie zakątki
        wlasnego nieszczęścia, a to - jak wiadomo - jest największe na
        świecie, i teraz wiem, że poradzę sobie z kolejną nocną imprezką
        sama. Coś jakby szczepionka przeciw bólowi samotnego istnienia czy
        co...
        • m_niczka Re: przytulanie 04.09.07, 20:20
          Hmmm... u mnie to już od tej "szczepionki przeciw bólowi samotnego
          istnienia" tyle przeciwciał się namnożyło, że wystarczy na wieki...
          może dla odmiany jakieś antidotum by się przydało, póki co do
          koleżanek się przytulam...
          M.
    • julka1800 Re: przytulanie 05.09.07, 10:25
      tak, tez tak sadze: malo sie przytulamy.

      Zatem ..przytulejamy sie na co dzień, nawet, gdyby to mialo wywolać
      zaskoczenie na twarzy drugiej osoby.

      Bezspornie, przytulajmy dziecismile))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka