Dodaj do ulubionych

Jestem zalamana

15.09.07, 21:07
On naprawde sie nami bawi,dzis mial zadzwonic do synka nie zadzwonil
oczywiscie.Ale odgrazac sie potrafi.Siedze i mysle jak odreagowac jest mi
koszmarnie zle.Bylismy razem 15 lat w tym 8 lat malzenstwa jak tak nagle,mozna
stac sie dwojgiem obcych sobie ludzi?czy inna kobieta moze tak zawrocic w
glowie,ze zopomina sie o dziecku,o wlasnej matce?Nic juz nie wiem.
Obserwuj wątek
    • jasminowo Re: Jestem zalamana 15.09.07, 21:26
      Mnie też coś takiego szokuje i boli. Gdyby nie dzieci bolaloby
      mniej. Przytulam Cię mocno bo nie potrafię dziś inaczej wesprzeć...
      • a.niech.to Re: Jestem zalamana 16.09.07, 21:04
        jasminowo napisała:

        > Mnie też coś takiego szokuje i boli. Gdyby nie dzieci bolaloby
        > mniej.
        Też nie pojmuję mechanizmów rozwodu z dziećmi.
    • sylwiamich Re: Jestem zalamana 16.09.07, 12:18
      Postaraj się rozdzielić to co jest pomiędzy nim i dziećmi od tego co
      jest pomiędzy Tobą a nim, co pomiędzy matką a nim.Nie wkładaj
      wszystkiego do jednego worka.
    • z.odzysku Re: Jestem zalamana 16.09.07, 12:50
      Nieodpowiedzialny facet (co chwila zawodzi własne dziecko) i do tego
      z kompleksami (odgraża się). Twój strach daje mu siłę, ułudę, że
      panuje nad Tobą. Choć wiem, że to niełatwe, spróbuj się nie
      przejmować jego groźbami i zajmij się sobą i synkiem. Może
      odreagowaniem byłaby rozmowa (prawdziwa, w realu) z kimś bliskim
      (np. z rodziny), kto pomógłby Ci się uporządkować i ustalić
      strategię dalszego postępowania z Twoim mężem? A przede wszystkim
      pozbycia się strachu przed nim.

      M
    • rafanetka Re: Jestem zalamana 16.09.07, 21:24
      Może zawróci.jestem namacalnym dowodem.I wiesz co. Wolałabym walczy
      o to żeby były mąż kontaktował się z Małą niż walczyć z nim o to z
      kim Mała ma być. Mnie to przerasta...
      • a.niech.to Krajobraz po bitwie 17.09.07, 08:03
        rafanetka napisała:

        > Wolałabym walczy
        > o to żeby były mąż kontaktował się z Małą niż walczyć z nim o to z
        > kim Mała ma być.
        Ex zwisa mi i powiewa. Spieprzył, co tylko było do spieprzenia. Moje
        dzieciska są w wieku refleksyjnym, więc ich kontakty z exem są
        wypadkową jego postępowania, ich krytycyzmu i emocji. Na tym polu
        złożyłam broń, przeszłam na pozycje obserwatora. Inna rzecz, że
        gdyby odrzucił proporce i bojowe trąby, a wziął się do grzebania
        wśród trupów, bo może jeszcze coś tam jeszcze dyszy, przy czym
        nabrałabym przekonania, że nie jest to jednarozowy występ, lecz
        długofalowa akcja, ruszyłabym z pomocą. Czuwam.

        • sylwiamich Re: Krajobraz po bitwie 17.09.07, 08:09
          I to jest moje podejście."Pomaganie" tylko zaognia sytuację.Zresztą
          ja nie znoszę jak mi daje dobre rady i tą zasadę staram się
          przenosić na siebie.Chociaż nie zawsze mi wychodzi....buuuu.....bo
          czasamiu szlag mnie trafia....buuuu....
          • a.niech.to Re: Krajobraz po bitwie 17.09.07, 08:42
            Tak sobie jeszcze myślę, że gdyby palant coś skumał, toby miał
            szansę na udaną rodzinę, a tak obawiam się, że spieprzy swój nowy
            związek jak i poprzedni. Będzie miał dzieci. Cholera, ex też
            człowiek i jego młode też ludki.
            • sylwiamich Re: Krajobraz po bitwie 17.09.07, 08:44
              Ty...matka Teresa!!!Nie zbawisz świata...nie martw się o niego i
              jego rodzinę.Ja się na tym niedawno poślizgnęłam i dupsko boli
              nadalsmile)
              • a.niech.to Re: Krajobraz po bitwie 17.09.07, 08:52
                Ani mi w głowie. To ich broszka. Tak tylko..
            • z.odzysku Re: Krajobraz po bitwie 17.09.07, 08:48
              a.niech.to napisała:

              > ... a tak obawiam się, że spieprzy swój nowy
              > związek jak i poprzedni.

              a czemu się tak o niego martwisz? ... jeśli się prawidłowo domyślam,
              to sorry, głupie pytanie zadałem.
              • a.niech.to Re: Krajobraz po bitwie 17.09.07, 08:54
                z.odzysku napisał:

                > a.niech.to napisała:
                >
                > > ... a tak obawiam się, że spieprzy swój nowy
                > > związek jak i poprzedni.
                >
                > a czemu się tak o niego martwisz? ... jeśli się prawidłowo
                domyślam,
                > to sorry, głupie pytanie zadałem.
                Jest mi go żal. To nie jest współczucie, nie żywię do niego tak
                szlachetnego uczucia. Nie powiem też litość - to człowiek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka