Dodaj do ulubionych

wyceniono nas ;)

15.09.07, 22:54
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=69059492&a=69067098
Obserwuj wątek
    • libra22 Re: wyceniono nas ;) 16.09.07, 01:00
      Czyli dopóki był tylko z nią i dla niej było ok, ale jak przy swoich dzieciach rozproszył swoją uwagę i czułość na dzieci to już było niedobrze? A może coś zle zrozumiałam?
      • kasiar74 Re: wyceniono nas ;) 16.09.07, 10:19
        forum machochy mnie rozczula normalnie
        • aron95 Re: wyceniono nas ;) 16.09.07, 11:09
          Niby co ten facet mial zrobić ? Całe szczęście że nie można tam wszystkim pisać
          . Już chciałem im wysmarować . Ale się w nerwiłem
    • misbaskerwill Tak to jest kiedy nie ma się porównania... 16.09.07, 11:25
      Jakoś nie wierzę, że machocha to takie stworzenie, które pożarłoby własne
      dziecko, byle zadowolić samca.
      A zdaje się, że właśnie tego często oczekują od partnera. Bo przecież teraz
      jestem JA, i JA jestem tego warta ("jeśli nie chcesz mojej zguby..."wink ).

      Założę się natomiast, że gros tych pań po urodzeniu WŁASNEGO dziecka
      automatycznie umieściłoby partnera "w drugim rzędzie". "Bo teraz jest potomek i
      naturalne jest to, że on wymaga najwięcej uwagi"...

      Podobnie jak Aron, chciałem nasmarować im powyższe na ich forum.
      Jednak wiedzą, jak się bronićwink - nijak nie czuję się macochą (aktualnie nawet
      ojczymem), więc zrezygnowałem z wpisywania się na "listę" aktywnych uczestników.
      • elein Re: Tak to jest kiedy nie ma się porównania... 16.09.07, 12:57
        przeczytałam tamten temat i wczesniejszy powiązany
        1. facet nie musi ciągnać na spotkania z dziećmi swojej nowej
        znajomej jesli chce poswiacac czas tylko dzieciom (tym bardziej, ze
        ona uważała ze to za wczesnie,
        tym bardziej , ze on wie, ze ona dzieci nie ma i moze byc to dla
        niej trudne doświadczenie na obcym gruncie, ktorego wyobrazenie może
        miec zbyt idealne),
        doprowadzając do zapoznania ojciec dzieci powinien się przyłozyć do
        jak najlepszego przebiegu tego spotkania zeby wszyscy sie na nim
        dobrze czuli.
        2.ojciec robi dzieciokm krzywde jesli nie reaguje na ich niegrzeczne
        zachowanie względem innych osob ( "Jasiu nie kop pana bo się
        spocisz" ? )
        3. jeśli pan sugeruje ukochanej, ktora nie rozumie naglej jego
        zmiany -ze "to co ty czujesz nie jest ważne jeśli MOJE dzieci są w
        pobliżu" - zamiast wyjasnic z ukochaną w czym ona widzi problem- to
        temu panu należy szybko podziękowac nie tracąc z nim swojego czasu
        bo pan do zwiazku nie dorosl(chyba, ze szukamy tylko kochanka)

        4. tak samo matki jak i ojcowie fiksuję na punkcie swoich dzieci (o
        tyle różnicy o ile rzadziej ojcowie chcą sie dziecmi opiekować)

        5. nie najeżdzajcie tyle na macochy bo kiedyś jakąś wprowadzicie w
        życie swoich dzieci i może wam się czkawką odbic nagłe urealnienie
        sytuacji.



        • libra22 Re: Tak to jest kiedy nie ma się porównania... 16.09.07, 13:04
          Macochę w zycie mojego dziecka wprowadzi jego tata, a nie ja. Mam nadzieję, że będzie mądrą i fajną babką.
          • elein Re: Tak to jest kiedy nie ma się porównania... 16.09.07, 13:07
            To ostatnie do panow było. smile
            Życze wszystkim fajnych macoch jesli sie zjawią. Ale trzeba
            pamietac, ze oprocz mądrych macoch dużo ważniejsza rolę w tym
            układzie spełniaja mądrzy rodzice...
            • nangaparbat3 Re: Tak to jest kiedy nie ma się porównania... 16.09.07, 13:22
              elein napisała:

              Ale trzeba
              > pamietac, ze oprocz mądrych macoch dużo ważniejsza rolę w tym
              > układzie spełniaja mądrzy rodzice...
              Bzdura.
              Nie ma co się licytować, kto wazniejszy, łatwo w ten sposób zwalac wine na
              innych, nieczemu wiecej to nie służy - wszyscy sa ważni - i ex, i next, i
              ojciec, i matka, i kto tam jeszcze -
              • elein Re: Tak to jest kiedy nie ma się porównania... 16.09.07, 13:26
                najlepiej uznac, ze macochy są "wszystkiemu" wine a nie wychowanie
                dzieci przez rodziców
                • nangaparbat3 Re: Tak to jest kiedy nie ma się porównania... 16.09.07, 13:28
                  elein napisała:

                  > najlepiej uznac, ze macochy są "wszystkiemu" wine a nie wychowanie
                  > dzieci przez rodziców

                  Wydawało mi się, ze napisałam dokładnie cos innego.
                • anja_pl Re: Tak to jest kiedy nie ma się porównania... 18.09.07, 13:21
                  elein czytaj ze zrozumieniem, a emocje zostaw na boku, nanga co
                  innego napisała, przeczytaj raz jeszcze...
            • aron95 Dobro dziecka 16.09.07, 13:23
              Dla każdej matki i dla każdego ojca dobro dziecka powinno być najważniejsze
              .Przy dzieciach zawsze ten drugi będzie na drugim planie. I ja to potrafię z
              rozumieć i tego samego oczekuję od partnerki . Nieważne czy panna czy rozwódka .
              • elein Re: Dobro dziecka 16.09.07, 13:30
                jest plan i plan, np
                -masz czas tylko dla dzieci i druga osoba sie usuwa akceptujac to
                i plan
                -dziecko jest wobec ciebie niegrzeczne a ojciec nie reaguje
                bo "dziecko najważniejsze"

                nie kadej macosze będzie się chciało byc mądrą podwojnie i za siebie
                i partnera.
                • nangaparbat3 Re: Dobro dziecka 16.09.07, 13:37
                  elein napisała:

                  > jest plan i plan, np
                  > -masz czas tylko dla dzieci i druga osoba sie usuwa akceptujac to
                  > i plan
                  > -dziecko jest wobec ciebie niegrzeczne a ojciec nie reaguje
                  > bo "dziecko najważniejsze"
                  >
                  Jesli jakies dziecko jest wobec mnie niegrzeczne ( a mam w rodzinie dalszej
                  dwoch naprawdę nieznosnych chlopczyków) sama im zwracam uwagę, natychmiast,
                  kiedy rzecz sie dzieje, i w taki sposób, by ich nie obrazić.
                  Nie czekam, az mnie ktos wyreczy. I nie czuje sie meczennicą wychowujaca cudze
                  dzieci, jak niektóre macochy, ktore umieją jedynie naskarzyć ojcu.
                  • elein Re: Dobro dziecka 16.09.07, 13:42
                    skarzenie to wsrod dzieci. a jak nie widzisz troski bezdzietnej
                    macochy ktora sie stara, zeby bylo dobrze i chce te sprawe uzgodnic
                    z ich ojcem to... moze za duzo sie z dziecmi zadajesz ze na poziomie
                    skarzypyctwa to odbierasz.
                    jesli tak wierzysz w "wyjasnianie sprawy tylko samodzielnie" to sie
                    nie zdziw jak jakas sąsiadka wtłucze twojemu dziecku laską bo
                    samodzielnie zechce je wychowac tak jak uwaza za słuszne
                    • nangaparbat3 Re: Dobro dziecka 16.09.07, 13:53
                      a dlaczego to samo zachowanie wśrod dzieci nazywa się skarżeniem, a wśrod
                      dorosłych uzgadnianiem?
                      A jesli moje dziecko bedzie robić cos zlego i ktoś, kto bedzie swiadkiem postawi
                      tame, to beę tylko wdzieczna.
                      • elein Re: Dobro dziecka 16.09.07, 14:09
                        skarzenie jest w momencie - "prosie pani bo marin mnie uderzyl,
                        buuu , niech pani go ukaze"
                        a tu bezdzietna panna zdziwiona zmianą zachowania partnera w
                        stosunku do siebie w obecnosci jego dzieci , chciala dowiedziec sie
                        (porozmawiac z nim) dlaczego on jest nagle tak inny, i dlaczego
                        wychowuje je tak a nie inaczej (w wizji przyszlosci i dopasowania
                        się przyszlego rozwijajacego sie wątku)
                        i nie "skarzyla" zeby dzieci on ukaral (co za wizja...) tylko
                        chciala najpewniej uzgodnic rzeczy dla siebie niezrozumiale, zreszta
                        zaznaczyla w tekscie ze nie mowila o dzieciach źle (przypuszczam, ze
                        nie tyle dotknąl ja stosunek dzieci z ktorym w dalszym ewentualnym
                        zwiazaku musialaby sobie sama poradzic i wypracowac akceptowalny,
                        co stosunek partnera do niej w obecnosci dzieci- zbyt rozny od tego
                        jaki mial do niej bez obecnosci dzieci)
                        jesli partner przez 6 mcy nosi cie na rekach zakochany po uszy i
                        wydaje sie juz, ze "on tak ma normalnie" , a potem spotykacie sie z
                        jego dziecmi i nie dość że cie z rąk nagle zrzuca to
                        jeszcze "przypadkiem" podepta gdy biegnie po loda dziecku - to
                        zapewne jest to bolesne lądowanie otwierajace oczy na realia układu.
                        Dziewczyna kogo innego sobie wyobrazała, zbyt naiwnie podeszła do
                        związku, zapewne nie była "po przejściach", a facet potrzebował "się
                        znowu romantycznie zakochać" ale związku nie chce. I tyle.
        • nangaparbat3 A ty elein sie nie odgrazaj 16.09.07, 13:19
          Moje dziecko akurat ma macoche i mogę o tej macosze mowić tylko dobrze.
          • elein Re: A ty elein sie nie odgrazaj 16.09.07, 13:21
            więc dlaczego widzisz tu odgrazanie pod swoim adresem? czujesz
            jednak ze najeżdzasz gdzieś na macochy i że moje słowa były do
            ciebie?
            • nangaparbat3 Re: A ty elein sie nie odgrazaj 16.09.07, 13:23
              elein napisała:

              > więc dlaczego widzisz tu odgrazanie pod swoim adresem? czujesz
              > jednak ze najeżdzasz gdzieś na macochy i że moje słowa były do
              > ciebie?
              Oczywiście, ze najeżdżam. Myslenie typu anastazja czy coccolona budzi we mnie
              dzika wsciekłość. Przecież tego nie ukrywam.
              • elein Re: A ty elein sie nie odgrazaj 16.09.07, 13:32
                oczywiscie "mądrosć" ponad wszystko. najlepiej "tej drugiej osoby".
                • nangaparbat3 Re: A ty elein sie nie odgrazaj 16.09.07, 13:37
                  elein napisała:

                  > oczywiscie "mądrosć" ponad wszystko. najlepiej "tej drugiej osoby".
                  Nie panimaju.
                  • libra22 Re: A ty elein sie nie odgrazaj 16.09.07, 13:42
                    Elein - mam wrażenie, że chcesz widzieć i słyszec tylko to co Ci pasuje do twojego (negatywnego) zdania na ten temat.
                    • elein Re: A ty elein sie nie odgrazaj 16.09.07, 13:46
                      a konkretnie ,którego zdania? smile
                      w tamtym temacie uważam, ze facet w dużej mierze zawalił-
                      niepotrzebnie poznał te kobiete z dziecmi, niepotrzebnie
                      nową "nieprzygotowaną macierzynsko" panne wprowadzil dzieciom w
                      zycie, jesli po chwili się "rozmyślił" ze jednak ona to
                      niekoniecznie... czy naprawde w tym celu musiał testowac dzieci? po
                      choinkę.
                      • nangaparbat3 Re: A ty elein sie nie odgrazaj 16.09.07, 13:56
                        Jeśli testowal, to nie dzieci, a pania. I slusznie, choc tak w ogole testowania
                        nie popieram, a nawet budzi we mnie pewna odrazę.
                        Jednak u kogoś, komu nie wyszedł jeden związek i powaznie mysli o następnym,
                        wydaje sie tolerowalne.
                        Bo co sie okazalo? Ano to, ze panna musi byc nieustajaco w centrum zainteresowania.
                        A z taką osoba wiązać się to masochizm, i tyle.
                        • elein Re: A ty elein sie nie odgrazaj 16.09.07, 14:16
                          A myślisz, że ona tak sama z siebie wymagała bycia w centrum? Czy
                          może dlatego,ze on przez pol roku do tego ją przyzwyczaił, potem
                          przy dzieciach pokazal nagle, ze jest zupelnie inaczej, a gdy ona
                          skołowana i zdziwiona chciala porozmawiac o tym to okazalo się, ze:

                          cyt z tamtego wątku:
                          "Dlaczego, w takim razie przedstawiles mi swoje dzieci (osoby w jego
                          zyciu najwazniejsze), skoro nie wiazesz ( poki co ) z Nami zadnych
                          powazniejszych planow ?"
                          Odpowiedz:
                          " Nie mialem takiego zamiaru, ale tak bardzo mnie wzruszylas tym, ze
                          kupilas dla nich prezenty, tym z jaka miloscia i zaangazowaniem je
                          przygotowywalas, ze chcialem Ci sie jakos odwdzieczyc, jakos Ci to
                          wynagrodzic..."

                          no przeczez to jest coś pięknego... "test" powalajacy dla
                          niewdzięcznej panny smile
                          • nangaparbat3 Re: A ty elein sie nie odgrazaj 16.09.07, 16:49
                            No coż, on pewnie mial nadzieje, ze kobita przynajmniej polubi jego dzieci,
                            zaakceptuje. A nie zacznie od wytykania mu błedów wychowawczych, co uczyniła.
                            Rozminęli sie.
                            On widzi dzieci, ona faceta ogarnietego obsesją, oszalalego.
                            >>>Odkladanie zycia na pozniej w imie ukladania
                            sobie relacji z corkami,

                            A to zdanie po prostu mnie rozczulilo - tak jakby czas poswięcony przede
                            wszystkim dzieciom nie był zyciem.

                            Nie wiem, jaki jest on - znam go tylko z opowiadania kobiety, ktora czuje sie
                            oszukana i ma za zle.
                            Nieco wiecej wiem o niej - niekoniecznie z tego CO opowiada, bardziej z tego
                            jak to robi, jakich słów używa. I uwazam, ze jest osoba całkowicie skupiona na
                            sobie.
                            • elein Re: A ty elein sie nie odgrazaj 16.09.07, 17:16
                              > Nieco wiecej wiem o niej - niekoniecznie z tego CO opowiada,
                              bardziej z tego
                              > jak to robi, jakich słów używa. I uwazam, ze jest osoba całkowicie
                              skupiona na
                              > sobie


                              gratuluje lekkosci w osądzaniu innych.
                              oczywiscie powinna sie skupic tylko na dobru faceta i jego
                              komforcie, nic nie mowic, a sama to powinna co najwyzej w samotnosci
                              chlipac ze jest nieszczesliwa w takim ukladzie a nie wspominac mu,
                              ze czego innego sie po nim spodziewala i ze czuje sie źle traktowana
                              i chce to wyjasnic.

                              oczywiscie, ze czas poswiecony dzieciom to taka sama czesc zycia jak
                              ukladanie nowego związku (mozna to robic rownoczesnie a nie
                              koniecznie oddzielnie). W takim razie -facet ją po prostu wyrolował
                              wiążac się z nią, dając nadzieję na stały związek na którym jej
                              zależało, a potem zasłaniając się dziećmi zeby się od kobiety lekko
                              ewakuować. Pol roku to nie jest bardzo duzo, moze i ona przesadzila
                              z nadziejami i wizją sielankowej przyszłości w której te kilka
                              miesięcy sobie orbitowali. On od poczatku wiedział, ze ma dzieci,na
                              jakim etapie są ich relacje wzajemne, i miał te dzieci od lat. Ona
                              chyba dzieci nie ma, poki co ma zapewne o problemach z dziecmi blade
                              wyobrazenie, nie kazda kobieta od urodzenia jest świetną mamką tylko
                              dlatego ze jest kobietą.

                              A założe sie o co chcesz, ze jesli by facet powiedział na jej
                              zarzuty "zalezy mi na Tobie i zalezy mi na dzieciach, mam nadzieję
                              ze uda nam sie to razem poukladac zeby wszyscy byli zadowoleni" , to
                              kobieta nie mialaby do niego żalu za oszukanie tylko starala sie
                              odnalezc w nowej roli. Ale facet powiedział cos w rodzaju "dzieci
                              są dla mnie ważniejsze niz ty i nie myślę o tym, żeby się na
                              poważnie z toba wiązać, a dzieci ci pokazałem jako nagrodę że byłas
                              miła". Super.
                              • misbaskerwill miłość rodzicielska... 16.09.07, 17:41
                                ...to miłość najsilniejsza. Może to mało romantyczny, ale fakt.

                                Mam nadzieję, że jej doświadczyłaś, bo wyrażasz się tu o niej wręcz negatywnie.

                                Często partner musi zaakceptować fakt, iż po urodzeniu dziecka, ono nagle staje
                                się najważniejsze.
                                Jak widać, znacznie większym problem jest wtedy, gdy rodzicem dziecka jest
                                jedynie do partnera.
                                Taką sytuację jest w stanie zaakceptować jedynie dojrzała i głęboko kochająca osoba.

                                Elein - pisałaś coś o macosze, która, "musi myśleć za dwoje".
                                Ktoś na tym forum długo miał sygnaturkę - "dojrzała miłość domaga się używania
                                rozumu".
                                Po obu stronach - i myślę, że w tym jesteśmy zgodni smile
                                • elein Re: miłość rodzicielska... 16.09.07, 17:54
                                  Nie wiem gdzie widzisz moj negatywizm, może cos gdzies
                                  przejaskrawiam. Chodzi mi o to własnie, że mądrość powinna
                                  występowac u obu stron. I razi mnie tendencja do wymagania dojrzałej
                                  mądrości od potencjalnej macochy przy równoczesnym zwalnianiu ojca
                                  dzieci z tejże mądrości. Tym bardziej gdy macocha pewnie młoda,
                                  bezdzietna i nawet jeszcze nie miala okazji być rozwiedziona smile...

                                  Najczęściej uczymy się na błędach przerobionych, a jak ktoś
                                  pierwiosnek w danym temacie to mu może trzeba pokazać najlepsza
                                  droge i pomóc na poczatek, zeby potem mogła byc sielanka. To co
                                  tamten facet zrobił mi się nie podoba i już.

                                  A własnie niedawno byłam w podróży i jechała obok nas rodzinka: dwie
                                  małe córeczki jasnowłose janiołeczki, kompletnie zafiksowany na ich
                                  tle tatuś i nieco mniej zafiksowana mamusia smile). Niesamowicie
                                  romantyczny widok smile).
                              • anja_pl Re: A ty elein sie nie odgrazaj 18.09.07, 13:23
                                > gratuluje lekkosci w osądzaniu innych.


                                nanga jest fachowcem w tej dziedzinie, ja jej wierzę
                                • elein anja_ please.. 18.09.07, 14:26
                                  to brzmi strasznie. chyba nie uzależniasz bezkrytycznie swojego życia,
                                  twierdzeń, poglądów od zdania psychologa? bo na to by potrzeba drugiego
                                  psychologa zeby odkręcił nowy problemsmile.
                                  • nangaparbat3 Re: anja_ please.. 18.09.07, 14:40
                                    Anji chyba chodziło o to, ze jestem filologiem, i pół zycia stracilam na
                                    interpretowaniu tekstow. Cudzych.
                                    • anja_pl Re: anja_ please.. 18.09.07, 22:15
                                      dokładnie Nango, smile))
        • misbaskerwill Witaj, Elein! 16.09.07, 17:23
          Miło mi, że zechciałaś dopisać się do tego wątku, dzięki czemu mogła wywiązać
          się dyskusja.

          Zgadzam się z Tobą w kilku kwestiach.
          Zbyt wczesne zapoznawanie dzieci z nowymi partnerami może prowadzić do przykrych
          sytuacji. Zarówno dla dzieci jak i dorosłych.
          Nie zawsze tak się dzieje, dzieci rozumieją więcej rzeczy, niż byśmy nawet chcieli.
          Jednak w tej sytuacji wchodzą w grę głębokie i często sprzeczne uczucia i wydaje
          mi się, że należy tu postępować bardzo ostrożnie.

          Uważam, że powinnaś oddzielić dwie kwestie - kwestię wychowania dziecka od
          kwestii partnerstwa z mężem/narzeczonym.
          Dzieci powinny być wychowywane niezależne od stosunków rodziców.
          Kiedy stosunki te stają się na tyle skomplikowane, że wkraczają nowe osoby -
          tzw. next, również na nich może pośrednio spocząć obowiązek wychowawczy. Tak
          samo, jak (do niedawna przynajmniej) mówiono o wychowawczej roli szkoły. Wydaje
          mi się, że to delikatnie próbowała zasugerować Nanga. Konsultacja z rodzicem nie
          może być wymówką do braku jakiegokolwiek działania.
          Podobnie, gdy na ulicy widzisz, że dzieci kopią kolegę na ulicy, nie czekasz, aż
          nie wiadomo skąd zjawią się ich rodzice...mam nadzieję.

          Na tym polega różnica pomiędzy dzieckiem a dorosłym. I dorosły nie może
          wyobrażać sobie dziecka jako adwersarza bądź wroga - prowadzi to do chorej sytuacji.

          W końcu, nie wiem skąd bierze się tak niesamowite "wishful thinking"?
          Założenie, że skoro ktoś wiąże się z człowiekiem mającym dzieci, to
          automatycznie "problem dzieci" powinien "się sam rozwiązać".
          Najlepiej, gdy z miłości tatuś zapomni o latoroślach, bo to tylko strata czasu w
          nowym związku? A skoro tatuś od pół roku jedynie nosi wybrankę na rękach, to czy
          naprawdę niedopuszczalne jest, by przez kilka godzin zeszła z piedestału? Gdzie
          w tym wszystkim jej miłość, jej chęć dawania - a nie tylko brania?

          Dzieci to problem tylko rodzica? Niestety, już nie. Wiążąc się z człowiekiem,
          wiążemy się z całym jego bagażem.
          Nie można związać się z garbatym i zostawić garbu za drzwiami.
          Lepiej od razu szukać partnera o idealnej postawie i lekkiej walizce.

          Większość facetów na tym forum twierdzi, że w przyszłości chcieliby związać się
          jedynie z rozwódką - osobą "po przejściach", posiadającą właściwą empatię i
          zrozumienie ich sytuacji dzięki własnym doświadczeniom.
          Zaczynam rozumieć dlaczego.
          • elein Re: Witaj, Elein! 16.09.07, 17:37
            Witaj,
            zgadzam sie z Tobą. Jesli sie wiążę z kims kto ma dzieci, to jego
            dzieci uwzgledniam w swoim zyciu i w naszym związku.
            Ale w tej sytuacji którą opisywała tamta dziewczyna, wydaje mi się,
            ze nie tyle chodzi o problem dzieci co problem między nimi-
            dorosłymi. Jesli facet traktował by tę kobiete powaznie to inaczej
            by to załatwił. A jesli jej nie traktował jako kandydatki na stała
            partnerkę (co potem przyznał) to nie musiał dzieciom jej wcale
            pokazywac i doprowadzać do tej sytuacji. Dla tego faceta na poważny
            zwiazek jest za wcześnie, tylko chyba zapomnial o tym powiedziec
            wybrance, moze tez myslał, ze bedzie lekko miło i przyjemnie cały
            czas i samo sie z dziećmi ułoży.
            • sylwiamich Re: Witaj, Elein! 16.09.07, 17:40
              Ja też tak ten post odebrałam.Ale każdy ma inne zasady.Ja nie
              przyprowadzam do domu kolejnych narzeczonych(jesooo....smile
              On nie miał obiekcji.
            • misbaskerwill Tak jednoznacznie z błotem bym tego pana... 16.09.07, 17:48
              ...nie mieszał.
              Związek trwał dość długo i przedstawienie nowej wybranki dzieciom jest logicznym
              kolejnym etapem znajomości.
              Skoro facet tak kocha swoje dzieci, nie robiłby im mętliku w głowie, gdyby nie
              miał poważnych planów wobec nowej pani.
              Niestety - ten etap okazał się totalną klapą.
              Nie udało się. OBOJGU.
              On liczył na jej kobiecą empatię, ukryte zdolności pedagogiczne, uśpiony
              instynkt macierzyński, na łut szczęścia, na cud może.
              Ona liczyła, że dzieci będą podziwiać jak udaną parę tworzy z tatusiem. I będą
              grzeczne ;P.

              Oboje się przeliczyli - kropka.
              • elein Re: Tak jednoznacznie z błotem bym tego pana... 16.09.07, 18:00
                No tak smile, w koncu też jesteś facetem. wink
                Myśle, że ona mogła przypuszczać, ze jesli facet jest taki idealny
                dla niej, to pewnie ma tez idealne dzieci i bedzie miło. A dostała
                po glowie, raz od dzieci, drugi raz od faceta.

                > On liczył na jej kobiecą empatię, ukryte zdolności pedagogiczne,
                uśpiony
                > instynkt macierzyński, na łut szczęścia, na cud może

                panowie to potrafią być marzycielami... ale żeby panowie po
                przejściach tez??... to dajta spokój wink.
                • nangaparbat3 Re: Tak jednoznacznie z błotem bym tego pana... 16.09.07, 18:05
                  elein napisała:

                  >
                  > > On liczył na jej kobiecą empatię, ukryte zdolności pedagogiczne,
                  > uśpiony
                  > > instynkt macierzyński, na łut szczęścia, na cud może
                  >
                  > panowie to potrafią być marzycielami... ale żeby panowie po
                  > przejściach tez??... to dajta spokój wink.

                  Czyzby? Na swiecie jest całkiem sporo madrych, empatycznych kobiet - nawet macoch.
                  • elein Re: Tak jednoznacznie z błotem bym tego pana... 16.09.07, 18:09
                    Jasnesmile Ale żeby zakładać z góry, że każda taka będzie to zbyt
                    optymistyczna wersja.
                    • anja_pl wiążąć się z exe'em 18.09.07, 13:26
                      należy wziąć pod uwagę nie tylko zasobność jego portfela, urok i
                      czar osobisty, wdzię i natchnienie w łóżku, ale przede wszystkim
                      jego dzieci, rodzinę, ex(!) i pozostały bagaż jego doświadczeń
                      życiowych

                      po rozpatrzeniu tegoż, mozna czegoś oczekiwać
                      • elein Re: wiążąć się z exe'em 18.09.07, 14:32
                        z exem, mogła by się wiązać co najwyzej jego ex smile.
                        dla nowej kobiety to nie jest żaden ex, tylko jej obecny partner.
                        a tym co napisałaś potwierdzasz "wycenę" z tamtego wątku - dla wolnej
                        bezdzietnej panny taki facet nie jest atrakcyjnym kąskiem i zapowieda multum
                        problemów na przyszłość, i panna musi być zakochana albo nieświadomie-naiwna
                        żeby z radosnym optymizmem w taki układ wchodzić.
                        co innego kobieta która podobne przejścia przerabiała na własnej skórze i wie w
                        pełni na co się decyduje, albo tez już ma dzieci i dzieci u partnera to
                        dodatkowy atut.
                • misbaskerwill Wishful thinking...:) 16.09.07, 18:13
                  ... jak widać przejawiło się to po obu stronach.
                  Zaryzykuję i zgodzę się z twierdzeniem Nangi co do sporej ilości "empatycznych"
                  kobietwink
                  W sumie też się dziwię - jak rozwodnik mógł się związać z kobietą pozbawioną
                  empatii?
                  Dla mnie to podstawa, szczególnie po przejściach smile
                  • ajmj Re: a ja się zgadzam z Elein. 16.09.07, 18:20
                    w 100 %
                  • elein Re: Wishful thinking...:) 16.09.07, 19:44
                    misbaskerwill napisał:

                    > W sumie też się dziwię - jak rozwodnik mógł się związać z kobietą
                    pozbawioną
                    > empatii?

                    pewnie sam jej nie miał za groszsmile
                • anja_pl Re: Tak jednoznacznie z błotem bym tego pana... 18.09.07, 13:19
                  elein napisała:


                  > panowie to potrafią być marzycielami... ale żeby panowie po
                  > przejściach tez??... to dajta spokój wink.

                  a dlaczego nie? czego im brak?
                  • elein Re: Tak jednoznacznie z błotem bym tego pana... 18.09.07, 14:21
                    Teoretycznie powinno im juz być brak naiwności i głupoty w wyborach życiwych.
                    Ale to czyta teoria jak widać.
            • nangaparbat3 Re: Witaj, Elein! 16.09.07, 18:03
              A mnie sie zdaje, ze on cakiem poważnie rozpatrywał stały zwiazek i właśnie
              dlatego poznał ją z dziećmi - a potem zmienił zdanie.
              • elein Re: Witaj, Elein! 16.09.07, 18:08
                A mnie sie wydaje, ze on chciał by było lekko, łatwo i przyjemnie, a
                gdy pojawił się problem z przepracowaniem kontaktów dzieci-partnerka-
                on, to sie wycofał bo to za dużo wysiłku i ta kobieta dla niego "nie
                była tego warta". Nie kochał jej więc łatwo zrezygnował.
                • nangaparbat3 Re: Witaj, Elein! 16.09.07, 18:25
                  Ale to nie zarzut "nie kochał".
                  Nie mozna miec do nikogo petensji o to, ze nas nie kocha.
                  Najwyzej moze być glupio, zesmy tego wcześniej nie zauwazyli.

                  Z drugiej strony: nic nie wskazuje na to, zeby Autorka wątku kochała jego.
                  • elein Re: Witaj, Elein! 16.09.07, 19:43
                    > Z drugiej strony: nic nie wskazuje na to, zeby Autorka wątku
                    kochała jego.


                    cóż, po kilku jasnych sygnałach typu "nie jestes dla mnie wazna i
                    nie chce z toba stałego związku" nie widze sensu brnąć w
                    etap "rozkochiwania się" bo i po co? zeby sobie problemow narobic?
                    trzeba by infantylnym byc. A wątpie by niezaangazowana w faceta
                    bezdzietna kobieta kupowała z własnej inicjatywy dla jego dzieci
                    prezenty.

                    to nie jest zarzut, ze kochal czy nie kochal. Ale nie musial robic
                    tego cyrku z dziecmi, jesli nie czul do kobiety czegos wiecej, jesli
                    testowal ją by sama z siebie idealnie przejela obowiązki matki wobec
                    dzieci to cos mu się ogolnie pomyrdało. A wymowka po połrocznej niby
                    obiecującej znajomości -"on chce sie poświęcić teraz kontaktom z
                    dziećmi i dlatego nie myśli o powaznym związku" jest... ble. Miałby
                    choć jaja powiedzieć wprost - "ciao bambino, rozmysliłem sie".
                    • nangaparbat3 Re: Witaj, Elein! 16.09.07, 19:50
                      elein napisała:

                      > cóż, po kilku jasnych sygnałach typu "nie jestes dla mnie wazna i
                      > nie chce z toba stałego związku" nie widze sensu brnąć w
                      > etap "rozkochiwania się" bo i po co? zeby sobie problemow narobic?
                      > trzeba by infantylnym byc.
                      ależ o ile pamietam, on mówił "JESTEś " dla mnie ważna.

                      A wątpie by niezaangazowana w faceta
                      > bezdzietna kobieta kupowała z własnej inicjatywy dla jego dzieci
                      > prezenty.
                      Jakos mi sie nie podoba cała ta sprawa z prezentami.
                      Jak na mój gust, prezentom poświeca sie tu zbyt wiele miejsca.
                      z prezentem powinno byc jak z jalmużną - niech nie wie lewica, co czyni prawica.
                      A tak - jakies to obrzydliwie wyrachowane sie robi.


                      > to nie jest zarzut, ze kochal czy nie kochal. Ale nie musial robic
                      > tego cyrku z dziecmi, jesli nie czul do kobiety czegos wiecej, jesli
                      > testowal ją by sama z siebie idealnie przejela obowiązki matki wobec
                      > dzieci to cos mu się ogolnie pomyrdało. A wymowka po połrocznej niby
                      > obiecującej znajomości -"on chce sie poświęcić teraz kontaktom z
                      > dziećmi i dlatego nie myśli o powaznym związku" jest... ble. Miałby
                      > choć jaja powiedzieć wprost - "ciao bambino, rozmysliłem sie".

                      Dla mnie to co powiedział nie jest rownoznaczne z zerwaniem. Dla mnie
                      powiedział: na razie nie jestem w stanie zdecydowac sie na stały zwiazek.
                      I ona moze wybrac - podejmuje ryzyko i czeka na decyzję, ciesząc się tym, co
                      jest, albo pakuje manatki.
                      • elein Re: Witaj, Elein! 16.09.07, 20:02
                        w sumie, nie ma co tego ciągnac bo zaraz stworzymy tu inna historie
                        tych dwojga smile
                        co do prezentow to ja sobie je w tym przypadku wyobrazam, jak
                        adekwatne prezenty typu wino i kwiatki nowopoznawanej rodziny
                        narzeczonej gdy sie jedzie pierwszy raz w odwiedziny

                        > Dla mnie
                        > powiedział: na razie nie jestem w stanie zdecydowac sie na stały
                        zwiazek.
                        > I ona moze wybrac - podejmuje ryzyko i czeka na decyzję, ciesząc
                        się tym, co
                        > jest, albo pakuje manatki

                        równie dobrze brzmi wymowka zonatego "na razie nie moge sie
                        zdecydowac na rozwód" ... ale ty sobie czekaj jak chcesz smile na koncu
                        zapewne uslyszy "przeciez nic ci nie obiecywałem, sama
                        zdecydowałaś".
                        Jak nie jest gotowy na związek niech pannie glowy nie zawraca i
                        czasu jej nie zabiera a zgłosi sie jak do zwiazku dojrzeje.
                        Ściemniaczy wokoło mamy dostatek.
                    • libra22 Re: Witaj, Elein! 16.09.07, 19:56
                      Gdyby mnie męzczyzna nosił pół roku na rękach i poznał z dziećmi to jednak uznałabym, że mnie kocha i ma poważne zamiary.
                      Jego słowa cytowane są przez nią, czyli mogły ewentualnie brzzmieć inaczej, prawda?
                      Ale ja chyba jestem w tym watku tendencyjna, bo wierzę w mądrość i rozsądek Nangi.
                      • nangaparbat3 Re: Witaj, Elein! 16.09.07, 20:12
                        Oj Libra, az sie wystraszyłam, to za duza odpowiedzialnośc jak na moje mozliwośći.
                        ale skoro Ty nie krzyczysz "nieprawda!", to i ja myslę, ze moze za bardzo sie
                        nie mylę.
                        • libra22 Re: Witaj, Elein! 16.09.07, 21:42
                          Nie bój się, wiem, że nikt z nas nie jest nieomylnysmile
                          • anja_pl libra ;-) 18.09.07, 13:29

                      • anja_pl także zgadzam się z Nangą 18.09.07, 13:32
                        nie ciągałby dzieci, gdyby mu nie zależało na ich reakcji, na
                        stosunkach z ewentualną przyszłą macochą,
                        to nie jest dobre dla dzieci, a nawet bradzo niedobre,

                        no cóż panienka nie zdała egzaminu,
                        ma tylko pretensje,
                        i tak miałoby być w każdy weekend, jaki dzieci spędzaja z nim?
                        to lepiej panience podziękować...

                        a zapowiadało się całkiem nieźle...
                        • sylwiamich Re: także zgadzam się z Nangą 18.09.07, 13:51
                          Jesooo...wątek z mojej sygnaturki bywa bardzo na czasie.
                          • anja_pl Re: także zgadzam się z Nangą 18.09.07, 22:13
                            też mi to się w oczy rzuciło wink))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka