30.09.07, 22:38
dlaczego dla mojej mamy to ,że wychodzę z domu wieczorem raz na ruski rok jest
problemem? dzis umówilam sie z kumplem na pogaduchy , zeby sie wygadac wyżalic
a takze doradzic jemu w wielu sprawach. i co po godzinie na spotkaniu sms od
matki: dlaczego nie jestem w domu miejsce matki jest przy dziecku , masz mnie
sluchac bo ja zawsze mam racje !!! sad nosz przeciez syyn zostal z ojcem a ja
naprawde rzadko wychodze z kims wlasnie przez takie akcje ze zaraz wzbudza we
mnei poczucie winy . czy wy tez macie problem z rodzicami czy tylko ja bo im
pozwalam w jakis tam sposob kierowac moim zyciem sad
Obserwuj wątek
    • crazyrabbit Re: rodzice 30.09.07, 22:48
      Moja droga! O problemach z rodzicami i wtracaniem się w moje życie
      to ja mogę książke napisać!

      Moja matka potrafiła zadzwonić jak miałam spotkanie z ludźmi z klasy
      (a więc bez "ogonów") i zjechać mnie z góry na dół , że mam czelnośc
      iść na piwo bez pana_i_władcy.

      Potrafili wymóc na mnie kilka lat temu , żebym "dała szansę naszemu
      małżeństwu" , robiąc sąd kapturowy po tym , jak się biedny zięciulek
      wyprowadził z domu... do moich rodziców!

      Potem się dowiedziałam też , że mój ex łaził do nich i... skarżył na
      mnie!!! Jak dziecko!!!

      I takie tam różne i różniste historie się działy...

      Pomogło mooooooocne ograniczenie kontaktów i kilka rozmów niezbyt
      miłych dla obu stron.
      Powiedziałm , że sobie tego po prostu nie życzę. Jestem dorosła,
      potrafię się utrzymać , i nie poczuwam się w obowiązku tłumaczyć
      przed nimi dlaczego chcę się rozwieść. I jeśli ex łazi i opowiada
      jakieś bzdury na mój temat , a oni w to wierzą , to ja im współczuję
      ale to ich problem. Dorośli ludzie załatwiają takie sprawy miedzy
      sobą.

      Nasze kontakty są obecnie poprawne. Skończyło się wypytywanie ,
      tłumaczenie , wtrącanie. Żyję swoim życiem.
      • milkachocolate Re: rodzice 30.09.07, 23:05
        widze ze nie jestem sama z moim problemem. ja mojej matce o rozwodzie
        powiedzialam piszac list do niej dosc mocno okreslilam wtedy zasady pewne , ze
        to moje zycie ze nie ma prawa mnie krytykowac ze zycie milosc matki do dziecka
        polega nie na narzucaniu swojej woli i swoich wyborów ale na akceptacji wyborów
        dziecka. pomoglo na chwile ,dzisiaj widze ze wraca do swoich starych metod
        dlatego ze spedzilam weekend u rodzicow i ona widziala ze moj syn jest troche
        niegrzeczny i oczywiscie to moja wina bo sie rozwodze i on tak odreagowuje a w
        dodatku wychodze wieczoren z domu zamias go nianczyc. moj tata nawet nie wie ze
        sie rozwodze bo wiem co za pieklo by mi urzadzil. wiem ze musze z mamą
        porozmawiac po raz kolejny bo dluzej nie zniose tej ciaglej krytyki ze wszystko
        co robie robie zle, ze powinnam siedziec w domu a jak wyjde na godzine lub dwie
        to jestem najgorszą matka pod sloncem. mam nadzieje ze ona to zrozumie albo
        naprawde nie bede miala ochoty do nich jeździc i sluchac ciąglych wyrzutów.
        • crazyrabbit Re: rodzice 30.09.07, 23:18
          Mój ojciec przez rok się do mnie nie odzywał.
          Nie masz co liczyc , że zrozumieją jeśli z nimi nie porozmawiasz
          twardo i konkretnie.
          Jesteś dorosła i to Twoje życie. Rozumiesz , że się o Ciebie
          martwią , ale to Ty bedziesz ponosić konsekwencje swoich wyborów ,
          nie oni. A poza tym chyba lepiej , kiedy dziecko będzie widziało
          zadowoloną mamę , która sobie czasem wyjdzie na piwo czy kawę ze
          znajomymi , a nie sfrustrowaną kobietę powtarzającą "widzisz , co on
          nam zrobił!"....
          • aron95 Ciekawe jakimi rodzicami Wy będziecie ? 30.09.07, 23:32
            Czy nie będziecie w chodzić dzieciom w życie ?
            Bo to zazwyczaj tak idzie z pokolenia na pokolenie
            • crazyrabbit Re: Ciekawe jakimi rodzicami Wy będziecie ? 30.09.07, 23:52
              Nic nie wskazuje na to , żebym miała być taka jak moi rodzice.
              Wychowuję swoje dziecko zupełnie inaczej , bardziej po partnersku
              niż w "systemie nakazowym" w jakim ja byłam wychowywana.
    • artemisia_gentileschi Re: rodzice 01.10.07, 08:49
      Hehe, tez mam jazde. Na szczescie z rodzicami nie mieszkam i za
      zadne skarby mieszkac nie bede, ale co sie nasluchalam, to mojesmile
      Moja rodzina jest bardzo moherowa i rozwod jest absolutnie nie do
      przyjecia, bez wzgledu na okolicznosci przyrody. Ostatnio na
      szczescie gadki typu: 'zamiast rozwodu wez separacje jak juz musisz'
      sobie odpuscili. Ale obrazeni sa.
    • cathy_bum Re: rodzice 01.10.07, 09:00
      Współczujęsad
      Moi rodzice są dla mnie ogromnym oparciem i zawsze mogę na nich
      liczyć. Nie wtrącają się w moje życie, unikają komentarzy. Kiedy
      parę lat temu zdecydowałam się wrócić do exa, życzyli mi powodzenia -
      choć wiedziałam, jak bardzo niechętnie na ten pomysł patrzą (mieli
      rację). Jasne, że czasem się kłócimy z mamą. Ale wiem, że ona i tak
      uszanuje moje prawo do odmiennego zdania. Najwyraźniej mam
      wspaniałych rodzicówbig_grin
    • z_mazur Re: rodzice 01.10.07, 09:01
      Ludzie (w tym rodzice) ingerują w nasze życie na tyle na ile im na
      to pozwalamy.

      Ostatnio podczas kilkudniowych odwiedzin mojej mamy musiałem wyjść
      dosyć późno i pytanie "Gdzie ty wychodzisz o tej porze?" (była 23)
      po prostu mnie zabiło. Myślałem, że umrę ze śmiechu. Skomentowałem
      tylko krótkim "Mamo mam 36 lat".

      Ogólnie rodzice nigdy nie ingerowali w moje życie, ale mama czasem
      ma takie odchyły na zasadzie "co ludzie powiedzą?".
      • sylwiamich Re: rodzice 01.10.07, 09:07
        z_mazur napisał:

        > Ludzie (w tym rodzice) ingerują w nasze życie na tyle na ile im na
        > to pozwalamy.
        >
        Jest w tym stwierdzenieu duzo prawdy...Ale bardzo trudno:
        1.Wyjśc z pewnego schematu.Jesli rodzice całe życie mieli dośc duży
        wpływ na nasze decyzje.Postawienie im się w takiej sytuacji wywołuje
        bunt i jakby potwierdzenie że "chyba zgłupła do reszty...nie dziwi
        więc że...."
        2.Gdy ma sie doczynienia z terrorystą w domu.Ile ja się musiałam
        nawalczyć z moja matką o pozycję.Dzięki Bogu jej geny dobrze się u
        mnie przyjęły...więc dałam radę.Chociaż ciągle próbuje ingerować,
        ciągle komentuje i ocenia.Tyle że mam obrzydliwą cechę.Martwię i
        porzejmuje się tylko tymi opiniami o mnie które w mojej ocenie są
        prawdziwesmile)
        • to.ja.kas Re: rodzice 01.10.07, 10:41
          Moja mama raz wycieła mi numer...moze dwa...
          Pierwszy raz jak byłam w ciazy a moj maz wyjechał do Ameryki
          Południowej...poszłam na spotkanie klasowe dwa bloki dalej, po czym
          o 22 moja mama przyszła po mnie bo tak pozno smile))))
          Wyszłam, ale za drzwiami przeprowadziłam z nia taka rozmowe ze
          wiecej sie to nie powtorzylo
          Drugi raz jak wychodziłam wieczorem (sprawa rozwodowa w toku) a moja
          mama do mnie "ty masz meza".....tego wstydzi sie do dzis....po tej
          rozmowie juz nigdy wiecej nie odwazyła sie na komentarz...wiedziała,
          ze jeszcze jeden taki numer a moze skonczyc sie to mocnym
          ochlodzeniem kontaktów....czasem ze wstydem wspomina, ze z troski o
          mnie pomyliło jej sie wtedy wobec kogo winna była lojalnosc i
          wsparcie....dawno wybaczone...

          Ale mysle, ze powinnas postawic wyrazne granice i konsekwentnie je
          egzekwowac....nie ma wyjscia...
        • crazyrabbit Re: rodzice 02.10.07, 13:17
          Tyle że mam obrzydliwą cechę.Martwię i
          > porzejmuje się tylko tymi opiniami o mnie które w mojej ocenie są
          > prawdziwesmile)

          Sylwio , Ty też? Dlatego trochę osób mnie "nie trawi" , bo
          ewidentnie grzeje mnie , co sobie o mnie pomyślą ha ha ha
          • to.ja.kas Re: rodzice 02.10.07, 13:22
            To jest nas trzy smile
            • crazyrabbit Re: rodzice 02.10.07, 13:28
              No to jakieś stowarzyszenie_do_walki_z_dulszczyzną zakładamy?
              • to.ja.kas Re: rodzice 02.10.07, 13:32
                jestem ZA
    • marek_gazeta Re: rodzice 01.10.07, 11:23
      Ja z natury złośliwy jestem, więc odpowiedziałbym coś w stylu "Mamo, nie podczas stosunku!".

      Mamusi trzeba pokazać żółtą kartkę i zabronić jej wtrącania się w prywatne sprawy. Pomaga znaczne ograniczenie widzeń. Telefonów nie musisz zresztą odbierać, SMS-y można wywalać bez czytania.
    • milkachocolate Re: rodzice 01.10.07, 17:39
      dziekuje wam wszystkim kochani za wsparcie i dobre rady. wiem ze bez rozmowy z
      matką się nie obejdzie , szkoda ze ona nie ma netu dalabym jej poprostu to
      przeczytac bo ja nie umię z ta kobietą rozmawiac sad ona jest niczym Stefani
      FOrester z MOdy na Sukces.... (nie ogladam tego zeby nie bylo tongue_out )
      • crazyrabbit Re: rodzice 02.10.07, 13:16
        No to wydrukuj sobie nasze odpowiedzi smile))
        I daj jej do poczytania.
        • jasminowo Re: rodzice 02.10.07, 13:43
          Ja wiem jedno - moja matka na pewno nigdy nie była moją
          przyjaciółką, kumpelą ani za bardzo autorytetem. Nie ufałam jej itp.
          (żeby nie było - sama świętym dzieckiem też nie byłam). Bywa, że
          kłocimy się okrutnie, że milczę bo nie mam potrzeby mówić, że
          puszczam mimo uszu jej "mądre" rady, ale jedno jej przyznam -
          powiedziała, gdy eks zaczął robić problemy z opieką nad córką - co
          ty się martwisz, jestem ja, są Twoi przyjaciele, dasz sobie radę. I
          to pomaga, ta świadomość.
          Ale walczyć o swoje trzeba. I nie powielać terroru na swoich
          dzieciach smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka