amk79 01.10.07, 00:43 powiedzcie mi jakie prawa maja moi tesciowie do mojej coreczki? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ivone7 Re: prawa tesciow do dziecka 01.10.07, 06:56 takie jak dziadkowie do wnuczki...generalnie zadnych..ale moga wystapic do sadu o zabezpieczenie ich kontaktow z wnuczka.. Odpowiedz Link
an_kratka Re: prawa tesciow do dziecka 01.10.07, 09:10 Uchwała Sądu Najwyższego - Izba Cywilna i Administracyjna z dnia 14.06.1988 r. III CZP 42/88: /.../Rodzice, jak to wyżej wywiedziono, mają obowiązek dbałości o rozwój dziecka w imię jego dobra. Winni zatem dla pełnego rozwoju jego osobowości umożliwić dziecku kontaktowanie się z krewnymi (dziadkami) przy właściwej ich postawie i korzystnym wpływie na dziecko. Kontakty te wynikające często z silnych więzów emocjonalnych zwłaszcza dziadków z wnukami, wychowujących je od niemowlęcia, mogą wpływać na lepsze wychowanie i rozwój duchowy dziecka oraz sprzyjają kontynuowaniu więzów wielopokoleniowej rodziny. Takie zachowanie dziadków, okazywanie przywiązania i dbałości o wnuków nie tylko nie kłóci się z interesem dziecka, ale jest ono dla jego dobra." Dalej jest mowa o bezpodstawnym uniemożliwianiu lub utrudnianiu kontaktów krewnych z dzieckiem itd. Tą uchwałe należy wiązać z kilkoma artykułami kodeksu rodzinnego - ale to już do poduszki. Na tym forum zajadłość wielu, szczególnie kobiet, ale nie tylko jest ogromna. Dotyka to dzieci i wnuków. Rodzice czują się wręcz właścicielkami dziecka. Kiedyś ktoś spytał, dlaczego trzeba wyczerpać wszystkie możliwości przed decyzją o rozwodzie i walczyć o nie. Ktoś , kto mylił mydło z Odysem,drwił, że ostatni walczący to "to i to". Mniejsza z tym. Być rodzicem - do śmierci - to obowiązek wobec dzieci i wnuków. Także - wnuków. To odpowiedzialność wobec nich. Przychodzi do mnie wnuk i widząc różne zdjęcia, mówi "o, mój kochany wujek", a potem: "a gdzie babcia?" Nie powiem Mu, że babcia poszła szukać szczęścia. że spaliła mój i Jego dom. Jak można kochac dzieko, zadając powyższe pytanie? Córeczka nie jest "twoja", tylko "swoja", jest człowiekiem, nie może się bronic przed Tobą, nie może krzyczeć, że chce babci czy dziadka, choćby byli teściami. A Twoi rodzice jakie mają prawa? A co to są prawa? Pewnie na wiele pytań musisz odpowidzieć, zanim pokochasz córeczkę. Jeszcze długa droga przed Tobą, Właścicielko córeczki. Odpowiedz Link
aron95 Re: prawa tesciow do dziecka 01.10.07, 09:56 Mają takie prawa na jakie im pozwolisz . Tak w praktyce . Ale świństwem by było nie pozwolić dziadkom na kontakty z wnukami Odpowiedz Link
i33 Re: do an-kratka 01.10.07, 10:10 mówisz że jest tu dużo zajadłości szczególnie ze strony kobiet------- ------------a czy twoja końcowa wypowiedz nie jest zajadła--- złoścliwa dokładnie czy nie powinnaś dowiedzieć się raczej czy dziadkowie mają pozytywną postawę? nie zapytałaś dlaczego ona o to pyta---samo pytanie jej nie wyjaśnia nam czy ona chce na złość zrobić dziecku czy dziadkowie uważają że mają większe prawa do ingerowania kierowania życiem dziecka nie dlatego że dzieje mu się krzywda naprawde tylko takie jest ich zdanie są znane przypadki krzywdzenia i ze strony dziadków---manipulowania, rzucania oszczerstw na matkę--synową by bronić syna---który tak naprawde ma postawe bierną albo też dziadkowie olewają wnusia---ale jak sądąwanie rozpocznie się to nagle się znajdują moja teściowa na moje pytanie czy mają dziecvi pisać dzwonić czy ona tego chce nie odpowiedziała nic, ani też wujostwo--skąd mam wiedzieć czy oni tego chcą-z racji dużej odległości ich kontakty były nikłe i więzi są słabe--ale wypadałoby cokolwiek napisać moj ojciec powiedział mi że w razie potrzeby nie wychowywałby wnuków bo nie dałby rady i co mam go znienawidzieć z tego powodu--wiem że jest chory są tak rózne sytuacje każda jest indywidualna---najpierw poznać trzeba szczegóły a póżniej przyczepić komuś etykiete "właściciela dziecka"szczera rozmowa ze zrozumieniem to coś czego w ustawach i w sądach nie znajdziesz-----------dlatego uważam że arbitrowanie-- spotkania polubowne stron z adwokatami---mogą okazać się bardzo przydatne---powinno się to praktykować---a nie stosować "suche" i li tylko procedury prawne--ustawy - rodzina to coś bardzo złożonego wymaga czasu uwagi poznania--tej jednej jedynej nie ma w ustawie jednostkowo---a jak ją ocenić to już nie tylko procedura prawa ale mądrość rozeznania sędziego... a z tym też różnie bywa Odpowiedz Link
to.ja.kas Re: do an-kratka 01.10.07, 10:28 An Kratka jak sie nie wie o co chodzi to sie wniosków nie wyciaga bo to glupie i czasem rady pasuja jak swinii siodło....powaga. Podobno milczenie jest złotem... Odpowiedz Link
i33 Re: dzieci 01.10.07, 10:29 oczywiście nie są naszą właśnościa---my dorośli jesteśmy po to by pomóc im dorosnąc,chronić je zapewnić to czego nie są w stanie same zrobić wymyśleć--wychowujemy je lub chowamy dla świata i dla nich samych bo są czymś niepowtarzalnym samoistnym ale rozdzielenie tego co możemy narzucić a czego nie powinniśmy jest b. trudne i nikt nie wmówi mi że tak nie jest my sami w większości pochodzimy z rodzin niemodelowych==gdzie nas karcili jak właśnie "własciciele"tak ma być i tyle--bo ja jestem rodzic, brakowało miłości akceptacji,rodzice kłócili się gorzej - bili pili zdradzali, tatusiowie odchodzili mieli gdzieś itp itd czasy wzrastania naszych rodziców nie były łatwe--wojna i hierarchia rodzinna nie była wspaniała---pewnie że nie wszędzie to co nam mogli dać jako rodzice to dali niczego innego nie umieli dać bo sami mieli podobnie teraz my w gruncie rzeczy sami często w wieku 20 lat jesteśmy niedojrzali---i mamy dzieci które cierpią z nami przez nas---jak nie otworzymy oczu i nie przestaniemy za wszelką cenę skakać sobie do oczu to stworzymy podwaliny do następnych pokoleń nieszczęśliwych związków---tylko odrzucając własne krzywdy na bok i patrząc na potrzebę 8innych słuchają cich jesteśmy w stanie zniwelować skutki naszych życiowych potknięć-----------wychowując nasze dzieci sami też powinniśmy się wychowywać, i traktować dzieci bardziej jako partnerów a nie głupiutkie istoty, które nic nie rozumieją zawsze to mówię rozmawiać rozmawiać i rozmawiać do bólu aż dojdzie się do jakiegoś kompromisu--nawet za cenę upokorzenia się---to zawsze warto zrobić dla dziecka ale tez nie można dać się manipulować dać przez rodzinę zrobić osobą podrzędną----dzieci mogą utracić szacunek do nas, a widząc "słabych"- --mogą też utracić poczucie bezpieczeństwa....... w tych okro[pnych rozwodopwych utarczkach jest trudno o ujarzmienie swego ego i rozsądek---dlatego rozumiem to niby zacietrzewienie... Odpowiedz Link
an_kratka Re: dzieci 01.10.07, 10:58 Nie zamierzałem nikogo obrażać, oczerniać, krzywdzić. Jeśli moje słowa taki wywołały skutek - przepraszam. W pytaniu Autorki postu są po prostu tego typu tendencje roszczenia sobie praw "właścicicielskich" do bezbronnego dziecka. Proszę dokładnie - bez emocji - przeczytać. Nie - jakie maja prawa moi rodzice, jakie ja mam prawa - ale tylko teściowie. Aron mówi, że dziadkowie maja tyle praw, ile im dadzą rodzice. Przecież to niesamowite, aby wypowiadać taki sąd. Aron wraca do czasów niewolnictwa. Prawa dziecka zapisane są w prawie naturalnym i prawie pozytywnym, a nie w woli rodziców. Wola rodziców bierze się z jednego i drugiego prawa, a nie te prawa z niej. Dziecko jest CZŁOWIEKIEM, autonomiczną jednostką. Oczywiście obowiązkiem rodziców jest bronić dziecko przed zgubnym wpływem innych (np. manipulowaniem, jak pisze i33), w tym dziadków. Ale i dziadkowie, obcy ludzie, inne podmioty prawa, np. organizacje społeczne, RPD czy RPO mogą bronić dziecko przed rodzicami. Nie tylko mogą - ale mają taki obowiązek. Dużo bólu w Twoich słowach,i33, ale w moich także. Sam mocno przecierpiałem i mimo tego czy wbrew temu - nie rozumiem zacietrzewienia, gdy chodzi o krzywd, innych, w tym - głównie małego, niewinnego, nic nie rozumiejącego z walki dorosłych świata - dziecka. W ostatnich latach po opianej uchwale dziadkowie wygrali każdą sprawę sądową. Ale po co ma do niej dochodzić? Przecież to okropne.Każda z tych spraw to tragedia całej rodziny, w tym dziecka. Odpowiedz Link
to.ja.kas an Kratka 01.10.07, 11:07 twój post zakonczony był słowami "włascicielko dzieci" czy jakos tam...cały ociekał gorycza...ok... Tylko ze słow autorki watku NIC nie mozna wywnioskowac...moze to byc postawa roszczeniowa....oczywiscie...a moze strach bo tesiowie strasza, ze zabiora dziecko jak odejdzie (tez sie zdarza) a moze tesciowie oczerniaja ja przed dzieckiem? A moze chodzi o cos na co nie wpadłas ani Ty ani my tutaj... Wiec jak umiesz odpowiedziec na pytanie to swietnie, jak masz ugryżć...ugryź sie w język....albo zapytaj autorke dlaczego zadaje takie pytanie....bo Twoje wnioski MOGĄ ALE NIE MUSZA byc właściwe.... Odpowiedz Link
i33 Re: dzieci 01.10.07, 17:15 przepraszam to takie magiczne słowo gdybyśmy go częściej używali więcej byłoby szczęśliwych ludzi dzieci też pozdrawiam Odpowiedz Link
amk79 Re: dzieci 02.10.07, 01:02 o rany ile zamieszania moze spowodowac jedno pytanie ktore nasunelo mi sie zeszlej nocy. no wiec an_kratka nie jestem wlascicielka mojej coreczki lecz jej mama. zapytalam o moich esciow zeby bylo wiadomo o czyich rodzicow dokladnie chodzi (chodz jak mniemam nie ma to znaczenia, dziadkowie to dziadkowie). moj szanowny jeszcze maz jest narkomanem ktory po leczeniu wrocil do nalogu. bo bardzo niefajnych akcjach zostawil nas same i wrocil do hulaszczego trybu zycia zatracajac sie we wlasnym egoizmie. kiedy poinformowalam tesciow ze ich syn znow ma problem i poniewaz ja nad nim kontroli nie mam zeby mu pomogli (mnie rowniez) zlekcewazyli moja teze o jego cpaniu i powiedzieli ze nie maja zamiaru sie wtracac (czyli ze chowaja glowe w piasek). cale lato siedzieli sobie razem z moim szanownym na mazurach (bo tesc kupil sobie nowa zabawke i sie nia bawili). chcialam malej zmienic klimat coby w wawie nie siedziala cale lato ale tatus nie byl zainteresowany wakacjami z corka, zdecydowanie bardziej podobaly mu sie take bez niej. zadzwonilam wiec do tesciow ze chce wpasc z mala na pare dni tylko, i co uslyszalam: pogadamy z nim i zobaczymy co on powie bo nie chcemy mu robic niezrecznych sytuacji.....(?!) No wiec kochani dziadkowie (tesciowie) mimo ze klka razy w miedzyczasie bywali w wawie z mala nie widzieli sie dwa miesiace (a tsciowa ponoc wyla z tego powodu ze sie nie widuje), tatus tak samo. po powrocie nagle tesciowa sobie przypomniala, ale ja absolutnie zadnych problemow nie robie, widuje sie co tydzien z mala, nawet jestem mila i wogole wsystko jest ok. Tesc od pocztku lipca nic, nawet nie zadzwonil. Zadajac to pytanie mialam na mysli cala sytuacje i zastanawialam sie czy jak dojdzie wkncu do rozwodu czy nagle nie zaczna zabiegac o cos z jakiegos powodu... A tak apropos an_kratka, w zyciu nie skrzywdzilabym tak swojego dziecka, nie zostawilabym jej nigdy, tak jak zrobil to moj maz - syn moich tesciow Odpowiedz Link
misbaskerwill pytanie bardzo na wyrost... 02.10.07, 08:59 ...chyba strachy przedrozwodowe Cię dopadły i snujesz czarne scenariusze. Współczuję. Mój dobry przyjaciel cytuję w takich sytuacjach neapolitańczyków - che sera', sera'. Co ma być, to będzie. Nie wymyślaj nic na siłę, wszystkiego nie przewidzisz. Dziadkowie mogą się jedynie ubiegać w sądzie o ustalenie formy kontaktu z wnuczką. A sąd może się przychylić do ich wniosku albo i nie. Ich zachowanie na razie tego nie wróży. A jak nagle zechcą spotykać się z wnukiem, to chyba dobrze dla małej? Odpowiedz Link
misbaskerwill Re: prawa tesciow do dziecka 01.10.07, 10:53 amk79 napisała: > powiedzcie mi jakie prawa maja moi tesciowie do mojej coreczki? Mają takie sama prawa, jak Twoi rodzice. Pomyśl o tym. Odpowiedz Link
sonrisa3 Re: prawa tesciow do dziecka 01.10.07, 13:41 misbaskerwill napisał: > Mają takie sama prawa, jak Twoi rodzice. Pomyśl o tym. Nic dodać, nic ująć Misiu. Dokładnie tak. Odpowiedz Link
i33 Re: amk79 02.10.07, 09:16 współczuje tobie i dziecku takiego tatusia- troszke wiem co znaczy narkoman---ręce opadają --co z taką osobą zrobić-jak pomóc-mózg ma sprany więc rozmowy do niczego nie doprowadzają-to jedna z najgorszych rzeczy na tym świecie to chory człowiek a takiego przymusowo trzeba leczyć a nie cackać się z nim... bardziej niż z.. twoim dzieckiem-----coś się tym teściom pomieszało chyba....mją może sami ogromne problemy psychiczne a nie są ich świadomi pozdrawiam cie serdecznie---trzymaj sie Odpowiedz Link