tak sobie piszę, bo mnie ta dyskusja do mojego posta o rozstaniu (ten post też
część forumowiczów wzięła za podśmiechujki

), ale mniejsza, ciężko jest taką
sprawę wyjaśnić komuś, kto nie miał - na szczęście - podobnych problemów)
wiecie co, rok temu pewnie też bym wzruszyła ramionami
trafiłaś na psychola? no to niech idzie do lekarza
1. ciężko jest kogoś zmusić, przekonać, do pójścia do lekarza
to jest punkt jeden i on jest już bardzo ważny
bez lekarza nie ma ozdrowienia, a i ono jest niepewne
bo to ja byłam u psychiatry i opowiedziałam, co i jak i nie mogę nigdzie
oficjalnie twierdzić, że mam męża-paranoika, ale psychiatra daje mi 99%
pewności, bo do 100% potrzebna jest rozmowa z chorym i badanie neurologiczne
ale mój mąż, jak wiele innych chorych psychicznie osób, nie chce iść do lekarza
myślicie, że pomaga argumentacja: a jeśli ja się mylę (bo ja oczywiście mówię
tylko o tym, co czytałam w necie i podręcznikach do psychiatrii), to ja pójdę
do lekarza, więc w czym problem?
facet raz chce, a raz nie chce, od trzech tygodni oficjalnie chce, no ale
kurcze jeszcze tam nie dotarł po skierowanie
a lekarz ma praktykę w tym samym domu, w którym mieszkamy
co za pech!
nie wiem, może jestem niesprawiedliwa, ale ponieważ słyszałam o tysiącach
takich historii, mam wrażenie, że chory psych. wie, co jest grane i tak
terroryzuje
pójdę albo nie pójdę, a ty się męcz
bo dopóki się z psychicznie chorym jest, to on ma kontrolę nad sytuacją
poza tym pierwsze słowa lekarza po jego diagnozie na odległość były ą niech
się pani zastanowi, czy warto kontynuować związek
normalnie myślałam, że facet przesadza, bo co to jest ta paranoja?
z tym że każda choroba psychiczna ma swoje warianty(hehe), a o szczegółach nie
ma sensu pisać, bo każdy przypadek jest inny
i te warianty w życiu codziennym wykańczają, psują humor, trują duszę i ciało
więc ludzie nie piszcie, że to się da wyleczyć
bo się nie da nawet tak łatwo iść do lekarza!
ani że to podli egoiści, co uciekają od wariata
jak się tak męczyłam, co dalej, to się mnie koleżanka zapytała - a czy jesteś
pewna, że on by ci okazał tyle cierpliwości?
i to by było na tyle
PS Tyle że mój paranoik, od kiedy kombinuję nad odejściem i truję otoczenie
żalami nad losem to jak baranek jest, jakbym innego męża dostała w supermarkecie
ale to pewnie cisza przed burzą!