milenium5
07.11.07, 20:56
Tylko się nie śmiejcie. Jakiś miesiąc temu, w ramach akcji ratowania
mojego małżeństwa postanowiłam spełnić wielkie marzenie mojego M. i
kupiłam dla niego szczeniaka. Rasy wybitnie tępej i trudnej, bo
takiego kiedyś miał i o takim marzył. Pies ten jakoś od początku go
nie lubił. Przykleił się do mnie, a ja niekoniecznie lubię psy. No i
teraz gdy mój ukochny się wyprowadził to ten pies mi został. Tylko
ja mam bardzo dużo pracy, dziecko, które nagle sama muszę
zaprowadzać do szkoły i w ogóle dużo obowiązków. A z tym psem roboty
mnóstwo. No i on tak jakoś na mnie patrzy, że nie mam serca
normalnie go komuś oddać czy co... No i w sumie z psem zostałam.