Kurcze niby juz nie płaczę. To ja w koncu podjęłam decyzję o rozstaniu
ostatecznym, ale zostałam do tego zmuszona. I najgorsze jest to, że jak sie go
pytam to mówi, że mnie kocha i chce byc ze mną, ale się zmieniłam. Mówi, ale
nic nie robi aby miedzy nami się ułożyło. Boi się powiedzieć, że nie chce mnie
i to boli najbardziej. Że po tylu latach bycia razem nie ma odwagi być szczery
wobec mnie i funduje mi taką jazdę psychiczną. Czy on chce w moich oczach
stracic resztki godnosci? Ale najgorsze jest to, że nawet teraz nie potrafię
przestac go kochać. Musiałam Wam potruć bo mam lepsze i gorsze momenty. Dzis
jest ten gorszy. Ile to potrwa kilka miesiecy, rok? Rozprawę pewnie będziemy
mieć w okolicach Świąt - będzie trudniej

(