Dodaj do ulubionych

Chyba przebaczę...

26.11.07, 01:01
Witajcie!Niezłe forum,prawdę mówiąc widziałam już wiele róznych
tematycznych,ale z tematem wyżej wymienionym się nie spotkałam.Ale
co do mnie...Ojciec odszedł jak miałam 7 l.wcześniej też rzadko
przebywał w domu,więc nie miałam okazji jakoś się do niego
przywiązać.Małżeństwo z moją mamą to był związek na odległość,on
pochodził z drugiego krańca PL i obietnice wspolnego zamieszkania
razem na dłuzszy okres koonczyły sie tylko na obietnicach z jego
strony.W miedzyczasie przyszla rowniez na swiat moja siostra,jego 2
corka.Niewazne,w kazdym badz razie rozstali się.Po rozwodzie byłam u
niego tylko raz,potem o nas zapomniał...Uwierzycie,że przez przeszlo
20 l.nie mial z nami kontaktu?Mama była dumna,nie chciala go prosić
o kontakt,cierpiala samotnie.To tak w skrocie...Bo musialabym dlugo
opisywac moje uczucia przez caly ten czas.I muszę w tym miejscu
oddac oddac hołd mojej rodzinie(mamie,dziadkowi,babci)choc zabrzmi
to pewnie patetycznie,ale starali się jak mogli by zapewnić nam
wsparcie,opiekę itd.Pól roku temu ojciec niespodziewanie się
odezwał,zadzwonił jakby nigdy nic do mamy,numer znalazl w ksiazce
tel,to z tych czasów gdzie były oficjelnie podawane.Zapytał jak się
maja jego corki,miedzy innymi prosił o namiar do mnie.Nigdy nie
przezylam czegosc takiego jak uczucia przed 1 szą rozmową z nim po
tak długim czasie...Nie tłumaczyl się za bardzo,powiedział ze to
rozmowa nie na telefon,ze jak sie spotkamy wyjasnimy sobie
wszystko.Bardziej byl ciekawy co u mnie,chcial fotek,opowiadania mu
o moim obecnym zyciu,pracy itd.Od tamtego czasu mam z nim regularny
kontakt,są maile,telefony,smsy.Ale są to rzeczy bieżace,nie jestem w
stane wykrzyczec mu swojej złosci,zalu,rozgoryczenia trzymanych
przez te wszystkie lata...On nie porusza tego tematu,tlumaczy sie ze
pozniej i ja rowniez nie poruszam.Nie poznaję siebie,wczesniej jak
myslalam o takiej sytuacji ze spotkamy sie jeszcze kiedykolwiek
mialam przygotowany scenariusz powiedzenia mu o wszystkich swoich
żalach itd.Zdobylam sie tylko zeby zadac mu pytanie czemu akurat
teraz się odezwał,mowil o zawale o pobycie w szpitalu,o przemysleniu
sobie pewnych rzeczy,ale nie chcial rozwijac tematu.Obecnie siedzi
za granicą,przylatuje na wiosnę,x razy od pierwszego telefonu chcial
mi bukowac bilet zebym do niego przyleciala,ale jakos nie chcę na
razie...Chyba potrzeba mi jeszcze troche czasu,zeby dojsc z tym
wszystkim do ładu.Nadmienie że ozenil sie powtornie,mam 20 letniego
brata,ktory szuka ze mna kontaktu,pisze smsy,maile itd.Obiektywnie
stwierdzam ze to fajny chlopak,chociaz 1 reakcja na sms z jego
strony byla max negatywna i dlugo nie odpisywałam.Czulam chyba
zazdrosc i zal ze on mial ta mozliwosc wychowac sie z ojcem,ja
nie...Konczac ten moj nudny zapewne dla niektorych elaborat chce
powiedziec,ze chyba w kazdym z nas jest jednak potrzeba relacji z
ojcem,badz matką mimo ze kiedys nas odrzucili...Ja nie podejrzewalam
siebie o taka reakcję i mimo ze mowilam inaczej przez cale zycie bez
niego,to chyba gdzies w glebi brakowalo mi bardzo po prostu zwyklego
ojca.Dzieki za wyrzucenie wszystkiego.Wiem chociaz ze wiekszosc wie
o co kaman w tym posciewinkPozdrawiam
Obserwuj wątek
    • brunetka74 Re: Chyba przebaczę... 26.11.07, 14:56
      taaa oni przeważnie jak juz niedołeżnieją odszukują swoje pociechy,
      w ogole tego nie rozumiem.
    • muushuu Re: Chyba przebaczę... 30.07.08, 18:03
      bardzo sie ciesze, ze jest mozliwosc takiego odprezenia i wybaczenia
      sobie.mysle,ze to naprawde jest duza szansa dla ciebie,moze przez brata poznasz
      swojego Tate i sprobujesz mu wybaczyc. a jak jemu wybaczysz moze uda ci sie
      uspokoic swoje demony.
      • moonflour Re: Chyba przebaczę... 30.07.08, 23:03
        Ojca poznałam najpierw,potem brata,ktory tak jak intuicyjnie czułam
        jest bardzo fajnym chłopakiem.A proces wybaczania ojcu trwa,nie jest
        to sprawa natychmiastowa,jak wiesz...
    • ava62 Re: Chyba przebaczę... 30.07.08, 23:16
      A na co ty liczysz ? Że będzie twoim ojcem i że w trudach życia będziesz mogła
      na niego liczyć? Czeka cię kolejny zawód moja droga bo ten kto jeden raz
      zdradza zdradza po raz drugi ,zdradza bo nie kocha. Odchodzą ci którzy nas nie
      kochają i ci dla których nic nie znaczymy. Smutne ale prawdziwe. Tatusiowie
      zawsze wracają wtedy gdy jesteśmy dorośli na gotowe a to matka przez całe życie
      znosiła nasze humory,okres dojrzewania. Moim zdaniem zdradzasz matkę ale nie
      tylko także przyjaciół którzy ci kiedyś pomogli moim zdaniem jest to zeszmacenie
      się. Chociaż rozumiem że brakowało ojca i nadal brakuję i jest chęć wybaczenia.
      Moja rada nie szmać się bo takich nikt nie szanuję a tatuś pomyśli i chyba każdy
      na jego miejscu kiwnę na nią palec to przybiegnie . Historie lubią się
      powtarzać.Powodzenia życzę i podjęccia słusznej decyzji.
      • moonflour Re: Chyba przebaczę... 30.07.08, 23:22
        Mam zupełnie inne priorytety niz ty,nie liczę na nic.A szmateksem
        się nie podpieraj,jesli masz trudność argumentacji.
        • ava62 Re: Chyba przebaczę... 30.07.08, 23:34
          Nie chciałam cię z ranić ale zastanów się jak to wygląda ,twoja mama poświęciła
          ci tak wiele z prawdziwej miłosci a ty zadajesz się teraz z kimś kto ja porzucił
          i także ciebie. Rozumiem ze brakowało co ojca i nadal brakuję to normalne ale
          oprócz uczuć trzeba się kierować tez rozsądkiem. Daję przykład porzucam swoje
          dziecko przez cały okres mam go gdzies nagle się pojawiam po 25 latach a on lub
          ona lgnie do mnie rozmawia nie ma wyrzutów stwierdziłabym że nie ma charakteru
          ,przybiegnie na każde zawołanie po co mam się starac mogę znowu zniknąć być nie
          miła a potem znów się pojawić,przecież i tak przybiegnie. tak to wygląda.
          Dla mnie taka osoba nie ma dumy i szacunku do siebie nie szanuję swoich
          przyjaciół więc ją szanować nie warto .Liczyć na nią nie można., nie szanuję
          siebie i innych.
          Pomyśl o swojej matce i o tych którzy zawsze przy tobie byli w trudach życia na
          których mogłaś liczyć tych zdradzasz. Z resztą rób jak chcesz za wszystko się
          płaci i wszystko do nas wraca,co dobrze zrobimy i co złe. Powodzenia życzę. Miej
          chociaż trochę dumy. POzdrawiam.
          • moonflour Re: Chyba przebaczę... 30.07.08, 23:42
            Nie wydawaj sądów,jesli nie masz pełnego obrazu to po 1-sze.Twoja
            ocena i wyciągnięte wnioski są daleko idące,a czytajac zastanwialam
            sie czy aby napewno dotyczą w/w postu,są tak absurdalne i nie
            pasujące kompletnie do mojego obrazu i obrazu tej sytuacji.
            • ava62 Re: Chyba przebaczę... 30.07.08, 23:46
              Pasują aż zanadto do twojego obrazu sytuacji,ale rób jak uważasz to twoje życie
              tylko później sie nie zdziw rozczarowaniu.Pozdrawiam.
              • ava62 Ja zrobiłabym tak.... 31.07.08, 00:06
                Na twoim miejscu zrobiłabym tak napisałabym list do tego twojego ojca
                wyrzuciłabym swoje żale i pretensję bo trudno czasami wykrzyczeć w twarz choć
                osobiście uważam że na to nie zasługuję. a potem napisałabym że sobie nie życzę
                z nim kontaktu i aby więcej się nie oddzywał a te wcześniejsze rozmowy były
                tylko objawem słabości.Potencjalnemu bratu można tylko zakomunikować że sobie
                nie życzysz utrzymywać z nim kontaktu i zjego rodziną.Tak bym wybrneła z tego
                objawu słobości jeszcze nie jest za póżno i nie ma co miec żalu do siebie za
                słabość którą się okazało taka niestety ta biologia.

                ps nie chciałam cię urazić tylko doradzić sorry za to że mogło ci być nie
                miło.pozdro.
                • sibeliuss Re: Ja zrobiłabym tak.... 31.07.08, 09:14
                  Ava, umiesz wybaczać?
                  ps. wybaczenie ojcu to zdrada matki? nonsens.
                  • ava62 Re: Ja zrobiłabym tak.... 31.07.08, 13:43
                    Wybaczać nie umiem i uważam ze nie ma po co.
                    Są takie rozmowy które niczego nie zmieniają więc nie warto ich podejmować.
                    Pytania na które znamy odpowiedzi więc nie warto ich zadawać
                    Ludzie którzy nie znaczą już nic chociaż powinni znaczyć bardzo wiele.
                    Jeżeli chcemy rozmawiać zadawać pytania i ktoś coś dla nas znaczy a nie powinien
                    lub też gdy mamy w głowie scenariusz rozmowy i co jakiś czas sobie ten
                    scenariusz udoskonalamy to znaczy że coś jest z nami nie tak.
                    Wybaczać nie ma po co są takie sprawy których nie ma możliwości wybaczyć nie
                    powinno się tego robić.
                    Autorka tego posta postanowiła wybaczyć i poniesie swoje konsekwencje
                    jakie to sie okaże.
                    • sibeliuss Re: Ja zrobiłabym tak.... 31.07.08, 18:29
                      Skoro nie umiesz wybaczać, dlaczego uważasz, że tylko takie
                      podejście jest jedynie słuszne - przecież to głupie.
                      • muushuu Re: Ja zrobiłabym tak.... 31.07.08, 18:43
                        mysle,ze wybaczenie jest jedyna szansa na zycie w spokoju. gniew zabija nas od
                        srodka, powoduje,ze jestesmy zgorzkniali. moze ojciec znowu ja wystawi,nie wiem,
                        ona tego tez nie wie i ojciec tez nie. w koncu tej drugiej rodziny nie wystawil,
                        moze sie czegos nauczyl, moze nauczyl sie byc ojcem dla swojego syna i bedzie
                        umial ta wiedze wykorzystac w przypadku corki. nie jestesmy cale zycie tacy
                        sami. on mogl tez sie zmienic. co by nie bylo, brat krzywdy jej narazie nigdy
                        nie wyrzadzil, moze to bedzie wlasnie ktos na kogo bedzie mogla zawsze liczyc.
                        mysle,ze wazne relacje sa miedzy dziecmi i rodzicami, ale tak samo wazne miedzy
                        samymi dziecmi. rodzice odchodza, a my zostajemy. mysle,ze wy dwoje mozecie byc
                        dla siebie rodzina, zbudowac nowe zdrowe relacje.
                        • ava62 Re: Ja zrobiłabym tak.... 31.07.08, 18:53
                          Chyba w twoich marzeniach sennych taki scenariusz mógłby powstać a nie w życiu.
                          Co jak co ale rodzeństwo od strony ojca to żadne rodzeństwo.
                          • sibeliuss Re: Ja zrobiłabym tak.... 31.07.08, 18:57
                            ava62 napisała:

                            > Co jak co ale rodzeństwo od strony ojca to żadne rodzeństwo.
                            --
                            Poczytaj o genetyce, bo wypisujesz androny.
                            • ava62 Re: Ja zrobiłabym tak.... 31.07.08, 19:05
                              Rodzeństwo od strony ojca zazwyczaj nigdy się ze sobą nie przyjaźnią bardziej po
                              tej samej matce jest szansa na wspieranie siebie nawzajem. A genetyka ma
                              mniejsze znaczenie tutaj.
                      • ava62 Re: Ja zrobiłabym tak.... 31.07.08, 18:52
                        Rozjaśnij mi to bo nie wiem o co ci chodzi....

                        • sibeliuss Re: Ja zrobiłabym tak.... 31.07.08, 18:56
                          ava62 napisała:

                          > Rozjaśnij mi to bo nie wiem o co ci chodzi....
                          >
                          O to, że narzucasz swój sposób myslenia jako jedynie słuszny.
                          • ava62 Re: Ja zrobiłabym tak.... 31.07.08, 19:07
                            Nie narzucam nikomu sposobu myślenia wyrażam własne zdanie a przecież każdy robi
                            ze swoim życiem co chce.

    • amuga Re: Chyba przebaczę... 01.08.08, 20:43
      >Ja nie podejrzewalam
      siebie o taka reakcję i mimo ze mowilam inaczej przez cale zycie
      bez
      niego,to chyba gdzies w glebi brakowalo mi bardzo po prostu
      zwyklego
      ojca.

      No to nowiny nie powiedzialas. Kazdy potrzebuje ojca a juz
      najbardziej ci ktorzy go nie maja na codzien. Dlatego rodzina to
      matka, ojciec i dziecko/ci. Jak brakuje jednego z nich to sie
      teskni i zawsze czegos brak.
      Jednakze w twojej historii nie podoba mi sie ze ojciec zjawia sie
      po 20 latach i wlasciwie nie widzi za wlasciwe po pierwsze
      przeprosic i ciebie i twoja mame. W koncu 20 lat wychowywac dwojke
      dzieci to nie jest pryszcz. Sa to glownie wyrzeczenie i rezygnacja
      z zycia osobistego na rzecz dzieci wtedy kiedy zycie jest
      najpiekniejsze i te lata juz nigdy nie wroca. On nie marnowal czasu
      ani energii na was a teraz jak najciezsza robota zostala wykonana
      zjawia sie a wszelkie wyjasnienia zostawia na pozniej.
      Przypuszczalnie musi cos wymyslec a nie przychodzi mu to latwo. To
      ze nie daje zbytnich wyjasnien dlaczego, to nie dziwi bo
      przypuszczalnie jak jest u wiekszosci mezczyzn w takiej sytuacji
      gore wzielo wygodnictwo i egoizm, po co obciazac sie dodatkowymi
      obowiazkami. Dopiero jak pojawily sie problemy zdrowotne to
      uzmyslowil sobie jak szybko czas ucieka i stara sie nadrobic ten
      czas ale tylko dla siebie bo jakos nie widac by poza rozmowami cos
      wiecej dawal od siebie.
      Ja niestety takim typom nie wierze a czyjs komentarz ze moze
      zrozumial bo byl dobrym ojcem dla syna jest bez sensu. Nie mozna
      byc dobrym ojcem dla jednego dziecka a dla dwojki pozostalych nie.
      Jednemu dawac wszystko a innym nic. Nic w tym dobrego nie widze.
      Nie piszesz jakie jest podejscie twojej mamy do tego i kompletnie
      nie wspominasz o swojej siostrze. Wyglada ze zainteresowany jest
      tylko toba. Jezeli tak jest to nazwalabym to tylko i wylacznie
      swinstwem z jego strony i solidarnie do siostry pogonilabym go. Po
      co on ci jest obecnie potrzebny? Na rowerku juz cie nie nauczy
      jezdzic bo pewnie zrobila to mama lub dziadek, nie wytlumaczy zadan
      z matematyki, nie obroni przed glupimi tekstami jakie inni rzucaja
      w strone dzieci bez ojcow (patrz na post tej prowokatorki
      Mangoldy). Co on chce?
      Wybacz ale przypuszczam ze boisz sie mu powiedziec co naprawde o
      nim myslisz by po raz drugi cie nie porzucil. Przypuszczam ze
      podswiadomie to czujesz ze wlasnie tak by bylo.
      Rob co uwazasz ale wydaje mi sie ze jestes winna swojej mamie i
      siostrze lojalnosc. Bo one przynajmiej nigdy cie nie zawiodly. On
      jest obcym czlowiekiem ktory jedynie dal ci swoje geny i przyczynil
      sie do tego ze twoje dziecinstwo nigdy nie bylo kompletne.

      A co do przebaczenia to pewnie ze przebacz ale powiedziec mu co o
      tym wszystkim myslisz tez powinnas bo to jestes sobie winna.
      Oczywiscie watpie czy bedzie go stac na slowo przepraszam. Jesli
      nie, to uwazam ze sprawa nigdy nie bedzie do konca zamknieta i
      znaczyloby ze on nic nie zrozumial i ze nadal ma was wszystkich
      dokladnie gdzies.
      • moonflour Re: Chyba przebaczę... 01.08.08, 21:25
        uff,jak dobrze ze nie wszyscy mają tak wąskotorowe podejscie do tematu i widzą
        cos wiecej niz tylko nienawisc do ojcow,ządzę krwawej zemsty na bracie,ojcu,jego
        rodzinie i chyba generalnie w zyciu ha ha.I formułują tresci które są wynikiem
        tylko i włącznie ich nakręconej wyobrazni i do ktorych nie bedę się juz nawet
        ustosunkowywać,bo muszę mieć pewiem poziom w dyskusji,oraz braku wiedzy,nawet
        nie stricte medycznej,a bardzo ogólnej.A tak z innej mańki moje dziecko
        rozmawiało własnie przed chwilą przez telefon z dziadkiem,ktory jakis czas
        musial pracowac na moje zaufanie,potem z babcią i było z tego powodu bardzo
        szczesliwe,bo nie koliduje to z niczym.To tak jeszcze dla tych których zal w
        tyłeczku ściska z powodu faktu szczescia innychbig_grin A wiadomo,że to zawsze rodzi
        atak i próbę udowodnienia,że się machną,przejadą,zle robią etc.
        • ava62 Re: Chyba przebaczę... 01.08.08, 21:35
          amuga napisała to co myśli i to co widzi obiektywnie i nie napisała niczego o
          nienawiści tylko ma ograniczone zaufanie w stosunku to takich osób. Ty już
          podjęłaś decyzję więc po co piszesz na forum i pytasz o radę skoro odpowiedz już
          znasz. Chcesz aby ci przyznano rację?
          • moonflour Re: Chyba przebaczę... 01.08.08, 21:45
            ava62 napisała:

            po co piszesz na forum i pytasz o radę skoro odpowiedz ju
            > ż
            > znasz

            W zadnym wypadku nigdy nie pytalam w tej sprawie o radę,przeczytaj dobrze
            post.To jest w sercu nie w ocenach kogokolwiek.A mozliwosc wentyla emocjonalnego
            to cos zupełnie przeciwstawnego.
            • amuga Re: Chyba przebaczę... 01.08.08, 22:10
              Mylisz sie. Ja bardzo bym chciala by wszyscy byli szczesliwi i
              jezeli ty jestes to bardzo sie ciesze. Po prostu w twoim poscie
              brakuje mi odpowiedzi odnosnie twojej siostry i mamy ktore w tej
              sprawie sa takze bardzo waznymi osobami a sama poprzez swoje
              odpowiedzi jawisz mi sie podobna do swego ojca czyli egoistycznie
              najwazniejsze jest to co ty chcesz nie liczac sie z takze urazonymi
              uczuciami siostry i matki.
              Zyj sobie spokojnie i ciesz sie tata i w sumie zal mi ciebie bo nie
              mialas latwo, zwlaszcza jako najstarsza corka bo bylas wieksza i
              wiecej rozumialas kiedy tatus poszedl sobie w sina dal.
              Jak widac tatusie nie przejmujcie sie, robcie jak wam wygodnie a to
              ze zmieniacie zycie 3 osobom bo tak wam sie chce i tak wam wygodnie
              to nie jest istotne. Za 20 lat dzieci i tak przyjma was z otwartymi
              ramionami. Najwazniejszy by wam bylo dobrze.
              • moonflour Re: Chyba przebaczę... 02.08.08, 08:20
                Amen!
                • only_isabelle Re: Chyba przebaczę... 02.08.08, 11:43
                  przebaczanie w imię fałszywej moralności, brawo!
                  • ava62 Re: Chyba przebaczę... 02.08.08, 14:18
                    Ja napisze brutalnie i mam nadzieję że moderator nie skasuje . Żaden normalny
                    człowiek nie powinien rozmawiać ze świnią i szmata która nie szanuję swojej
                    matki,siostry i ludzi którzy byli wobec niej fair.Szkoda na to czasu bo taka
                    osoba zawsze wobec ludzi będzie zachowywała sie jak świnia i od takich lepiej
                    trzymać sie z daleka. Jeżeli taką osobę ma się w rodzinie nie zależnie czy to
                    córka czy syn trzeba ją wyciąć wyrzucić z łona bliskich osób (miejmy nadzieje ze
                    ta matka tak zrobi) Takie osoby na miłość i przyjaźń nie zasługują więc lepiej
                    je porzucić a i tak jak się wróci po paru latach będzie tak jakby nigdy nic się
                    nie stało. Taka osoba wszystko przełknie.To jest taki typ człowieka który nie
                    szanuję tych którzy ją szanują ,szanuje tylko tych którzy przysłowiowa maja ją
                    gdzieś,więc nie traćmy czasu na dyskusję.
                    • amuga Re: Chyba przebaczę... 02.08.08, 18:39
                      Ludzie sa rozni a to ze kiedys popelnilo sie blad nie przekresla
                      czlowieka. Jedynym warunkiem jest ze owa osoba zrozumie ze zrobila
                      zle i stara sie naprawic zlo ktore wyrzadzila. Czyli wymagane jest
                      przynajmiej przeproszenie i wytlumaczenie sie nawet jezeli jedynym
                      wytlumaczenie niewlasciwego postepowania bedzie jedynie przyznanie
                      sie ze bylo sie glupim i egoista i nie zdawalo sobie sprawy z
                      konsekwencji postepowania.
                      Bazuje tylko na tym co bylo w poscie i nie doczytalam sie ze jej
                      ojciec przyznal sie do jakiegokolwiek zlego postepowania a i o
                      przeproszaniu ich nie ma mowy. Zatem nie rozumiem co ma byc
                      wybaczone i komu, skoro ojciec nawet nie prosi o przebaczenie a
                      wytlumaczy COS, kiedys czyli nie poczuwa sie do niczego zlego.
                      Czyli nie oczekuje zadnego wybaczania.
                      Moze niepotrzebie masz dylemat wiec zyj sobie spokojnie.
                      • ava62 Re: Chyba przebaczę... 02.08.08, 18:43
                        Do mnie to nie było bo ja żadnego dylematu nie mam,chyba chodziło ci o autorkę
                        głównego posta.Pozdrawiam.
                        • amuga Re: Chyba przebaczę... 02.08.08, 18:59
                          > Do mnie to nie było bo ja żadnego dylematu nie mam,chyba chodziło
                          ci o autorkę
                          > głównego posta

                          Oczywiscie.
    • kalina81 Re: Chyba przebaczę... 19.08.08, 18:42
      Przebaczenia wbrew pozorom najbardziej potrzebuje pokrzywdzony. Jeśli po latach
      nawiązuje się kontakt z rodzicem i stwierdza, że to jednak obcy człowiek, to
      trudno, ważne jest, że stanęło się przed nim i powiedziało co na sercu leży.
      Jeśli z rodzicem odnowi się kontakt, znów mu zaufa, a on zawiedzie, wtedy
      przynajmniej można się z tym zmiewrzyć będąc dorosłym, mając możność powiedzenia
      mu w twarz o bólu jaki zadał. Jako dziecko można niewiele więcej, jak dusić w
      sobie żal i tęsknotę. Jest też trzecia opcja, odnowić kontakty i powiększyć
      grono osób sobie bliskich. W żadnej z tych opcji natomiast nie występuje zdrada
      drugiego rodzica. To co pisze Ava to jakiś monstrualny absurd. Owszem, czasami
      rodzic, najczęściej matka samotnie wychowująca dziecko odczuwa kontakty tego
      dziecka z ojcem, jako zdradę, bo przecież ona się tak "poświęciła", a dziecko ją
      zdradza, choć powinno spluwać na samą myśl o ojcu. Bardzo często matki stosują
      emocjonalny szantaż i dzieci same czują sie , jakby matkę zdradzały spotykając
      się z ojcem. To jest prawdziwie chore moim zdaniem. Co do więzów krwi natomiast,
      to sama mam dwóch przyrodnich braci, synów mojego taty, których bardzo kocham.
      Często się odwiedzamy, oni uwielbiają przyjeżdżać do dorosłej siostry na
      wakacje, czy ferie. Wiem, że jestem kimś bardzo ważnym w ich życiu, ostatnio
      jeden przywiózł mi do "obejrzenia" swoja pierwszą dziewczynęsmile.
      Moonflour myślę, że to bardzo dobrze, że masz możliwość wyjaśnienia pewnych
      spraw z ojcem. Nie odkładaj tego, staw czoło poważnej rozmowie, powiedz o swoim
      bólu, tęsknocie, żalu, o wielu chwilach, które powinny sie zdarzyć pomiędzy
      ojcem, a córką, a nie on nie dał im szansy. To zdejmuje z duszy wielki ciężar,
      wierz mi. Jeśli ojciec wymiguje się od takiej rozmowy, zasygnalizuj mu, że Wasze
      przyszłe kontakty zależą od wyjaśnienia kilku spraw z przeszłości. On jest
      dorosłym człowiekem, który powinien umieć udźwignąć konsekwencję swoich decyzji,
      wyjaśnij z nim to.
      • ava62 Re: Chyba przebaczę... 20.08.08, 15:52
        Tu nie chodzi tylko o zdradę matki ale także wszystkich przyjaciół którzy w
        trudach życia zawsze przy nas byli. Traktowanie ojca który sie nie sprawdził na
        równi z matka która sę sprawdziła uważam za karygodne.A zadawanie się z kimś
        takim jakby nic się nie stało jest żenujące to brak honoru,charakteru. Ja
        rozumiem że brakuję kogoś kogo nie było czasami nawet całe życie ,rozumiem tez
        ze trudno jeśli sa emocje wywalić takiemu delikwentowi w twarz nasze uczucia.
        ,rozumiem ze chce człowiek pozbyć się tego uczucia żalu ale wybaczanie nie jest
        dobrym sposobem.

        Jeżeli zadajemy się z taka osobą która nas zawiodła pojawiają się obok nas osoby
        takie same toksyczne znajomości które nigdy nie będą nam służyć(osoby
        niespokrewnione z nami.) Wtedy całe nasze życie i osoby które nas otaczają będą
        nie takie jak być powinno. Będziemy przełykać wszystko każdą niegodziwość w
        stosunku do nas i z takich znajomości im dłużej trwają tym trudniej się
        wyzwolić. Zadawanie się z ojcem który się nie sprawdził jest pierwszym krokiem
        do zawarci szereg znajomosci nieciekawych,toksycznych,złych z których trudno
        wyjść.Powoli powolutku ,krok po kroku nawet tego nie zauważając będziemy
        wchodzić w relacje z osobami z którymi nie powinniśmy się zadawać.
        • kalina81 Re: Chyba przebaczę... 20.08.08, 17:31
          Ava, albo jesteś mangoldopodobnym trollem, albo bardzo Cię ktoś w życiu
          skrzywdził. Nie możemy nic lepszego zrobić dla siebie samych, jak komuś
          wybaczyć, nie zapomnieć, nie usprawiedliwić, a wybaczyć. Ludzie popelniają w
          życiu błędy, czasem bardzo duże, krzywdzące osoby wokół, to normalne, wybaczyć
          czasem jest bardzo ciężko, czasem trwa to bardzo długo, ale zawsze warto się
          starać wybaczyć, o wiele lepiej, niż zapiekać się latami w żalu złości i
          gniewie. Bo taki gniew dotyka najbardziej tego, kto go odczuwa niestety.
          • ava62 Re: Chyba przebaczę... 20.08.08, 19:23
            Nie mam do nikogo nienawiści bo fakt taka nienawiść niszczy nas samych najwyzej
            obojętność. Natomiast nadal podtrzymuje ze utrzymywanie znajomości z ludźmi
            którzy nas zawiedli jest błędem i bardzo często powoduję że obok nas pojawiają
            się reszta tzw ja to bardzo brzydko nazywam wybrakowanego towaru.
            Tacy ojcowie którzy sie nie sprawdzili oni nie potrzebują wybaczenia bo nie
            sprawdzili się dlatego że nic dla nich własne dzieci nie znaczą i uświadomienie
            sobie tej prawdy jest pierwszą drogą do rozwiązania tego typu toksycznych
            więzi.Odchodzą od nas ci co nas nie kochają i dla których nic nie znaczymy.

            I nie porównuj mnie do mangoldy
            • moonflour Re: Chyba przebaczę... 21.08.08, 21:59
              Kalina dzięki za twoj mądry i piękny post.Tak własnie zrobiłam,juz
              jakis czas temu...Pozdrawiam.
              • ava62 Re: Chyba przebaczę... 22.08.08, 12:45
                I ciekawa jestem co z tej rozmowy wyszło?
              • krystek35 Re: Chyba przebaczę... 09.12.08, 13:38
                Od niedawna tutaj zaglądam. Cieszę się że autorka wątku przebaczyła.
                Ufam że nie żałuje. Przeczytałem wątek uważnie. Przeraża mnie
                zawziętość niektórych wypowiedzi. Życie to nie tylko białe i czarne.
                To cała gama szarości. Może gdybyście zechcieli poznać motywy,
                pewnych działań, zweryfikowalibyscie pewne sady.
                • moonflour Re: Chyba przebaczę... 18.01.09, 00:54
                  Cieszę się czytając takie posty jak wyżej.Mnie rownież poraża i dystansuje taka
                  zawziętość.I rozwiewając wątpliwości,nie żaluję wogóle.Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka