Dodaj do ulubionych

Dorobione na mężu

09.12.07, 11:44
Nawet kawały o tym piszą.Jak to barbi-rozwódka najdroższa bo
wyposażenie po mężu zostało.Wielu mężczyzn wychodzi z małżęństwa z
poczuciem finansowego wyżyłowania przez kobietę.Wyssania wręcz.To
dal równowagi przypadek mojej przyjaciółki.Jeden z tysiąca jakie
widzę wokół siebie.Za to nie znam przypadku dorobienia się na mężu
innego niż dzieci.
Mąż przemocowiec, alkoholik.Zbił ją tak, że straciła na kilka godzin
przytomność.Zbił ją przy dziecku.Dziecko ją ocuciło.Spakowała się i
wynajęła mieszkanie.Została z marną pensją i kilkoma kredytami
wziętymi w małżeństwie na wyposażenie domu.On chodził po mieście i
rozpowiadał jaka to z nij zdzira.Miał powód żeby zacząć pić.Ona cała
w nerwach...pije przeze mnie.Groził że zapije się na śmierć.Gdy jej
kredyty urosły do wprost niewyobrażalnych rozmiarów, zlikwidowała
mieszkanie.Wzięła następny i wyjechała do Irlandii, zostawiając mu
na 2 miesiące dziecko.Niestety tata zapijał każdego dnia, dzicko
dzwoniło przerażone do matki.Wróciła wcześniej i zabrała małego.
Teraz ona tuła się po świecie, pracuje na 3 etaty.On nie płaci
alimentów, wymeldował ją z domu.Czyli jest bezdomna.On ma nową dupę,
tak ze 20 lat młodszą i znowu rżnie porzuconego przez następną złą
kobietę (to była jego druga żona-pierwsza tez uciekła).Facet zawsze
spada na cztery łapy?Odnosze wrażenie że takich historii jest więcej
niż tych z ustawioną zoną.
Obserwuj wątek
    • natasza39 Re: Dorobione na mężu 09.12.07, 12:24

      Mojej przyjaciółce mąż na odchodnym kupił piękne 3-pokojowe mieszkanie.
      Oczywiście nie wyskoczył z kasy tak od razu, ale on został w starym
      dwupokojowym, a jej kupił większe.
      Dałaś akurat przykład pijaka. To jest patologia. Mi po moim pijaku tez zostały
      długi do spłacania i gdybym całe swoje małżeńskie życie nie myślała o tym jak
      sie zabezpieczyć finansowo przed nim, to pewnie dziś nie miałabym nawet swojej
      ukochanej ziemi, bo ja tez chciał sprzedać i przepuścić.
      Generalnie jednak jak nie ma patologii, to nie ma tez takich przypadków. W
      najgorszym razie żona zostaje z połową majątku.
      A rznięcie biednych, porzuconych, co to nie maja po odejściu drania co do gara
      włożyć jest wszak takie kobiece....
      ---------------------------------------------------------------------
      Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
      głupcami.
      • sylwiamich Re: Dorobione na mężu 09.12.07, 12:43
        Co dla Ciebie znaczy patologia?
        Bo jeśli patologią jest również brak troski o byłą żonę, czy dzieci
        to Twoja wypowiedż zaczyna być sensownasmile)
        • natasza39 Re: Dorobione na mężu 09.12.07, 13:01

          Patologia o przemoc, alkohol, hazard, narkotyki, jakieś kryminalne inklinacje.
          Patologią jest tez uchylanie się od płacenia alimentów. Brak troski o to gdzie i
          jak mieszkają własne dzieci po rozwodzie.

          Ale brak troski o byłą zonę czy męża to już nie jest patologia.
          W końcu m.in po to bierze sie rozwód.
          Można co prawda odwiedzić w szpitalu, jak chory i podać przysłowiową szklankę
          wody, ale finansowanie byłej, czy byłemu np. operacji plastycznych po rozwodzie
          to już patologia w druga stronę.
          Właśnie domaganie się wiecznej troski od byłego jest patologią.
          Wątpię, żeby jakakolwiek była żona podzieliła się milionem wygranym w lotto po
          rozwodzie.
          Jednaka większość domaga się życia na takim samym poziomie jak wtedy gdy mąż
          cała wypłatę do rak małżonki oddawał.
          Tymczasem "to se ne wrati". Po rozwodzie, tylko dzieci maja do tego prawo, nie
          ex żona.

          ---------------------------------------------------------------------
          Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
          głupcami.
          • sylwiamich Re: Dorobione na mężu 09.12.07, 13:11
            Czyli jednak ma senssmile)
            A czy patologia jest sytuacja gdy mąż kiedyś dawno temu prosił żonę
            żeby nie pracowała, zajęła się wychowaniem dzieci.A teraz, gdy
            dzieci dorosłe, młodą dupę sobie znalazł i żonie mówi:
            To se ne wrati?
            A ona została bez srodków do życia?A może patologią są żadania żony
            o zapewnienie bytu?
            Ponadto chyba nie zauważyłaś że rodzina to naczynie zamknięte.Tak
            więc jeśli dzieciom brakuje to biorą od matki (na czym bazuje wielu
            alimenciarzy) i na odwrót.
            Chociaż tej odwrotnej sytuacji jakoś nie zauważyłam.Znam taki jeden
            przypoadek, nie...dwa wśród moich znajomych.Kiedy żona sama się nie
            utrzyma.Ale one ciągle z mężem są..pomimo wszystko.Pomimo zdrad,
            poniżeń i pogardy.Bo im się to po prostu opałaca.
            • natasza39 Re: Dorobione na mężu 09.12.07, 13:24
              sylwiamich napisała:

              > Czyli jednak ma senssmile)
              > A czy patologia jest sytuacja gdy mąż kiedyś dawno temu prosił żonę
              > żeby nie pracowała, zajęła się wychowaniem dzieci.A teraz, gdy
              > dzieci dorosłe, młodą dupę sobie znalazł i żonie mówi:
              > To se ne wrati?

              A ile znasz takich przypadków?
              Mój dziadek odszedł od mojej babci. Babcia nigdy nie pracowała. Nie odszedł do
              żadnej dupy z tego co mi wiadomo, ale do końca życia płacił na babcię alimenty.


              > Chociaż tej odwrotnej sytuacji jakoś nie zauważyłam.Znam taki jeden
              > przypoadek, nie...dwa wśród moich znajomych.Kiedy żona sama się nie
              > utrzyma.Ale one ciągle z mężem są..pomimo wszystko.Pomimo zdrad,
              > poniżeń i pogardy.Bo im się to po prostu opałaca.

              Wybacz, ale to dopiero jest patologia.

              Chyba, że małżeństwo traktować jak biznes, który musi, bez względu na wszystko
              inne przynosić dochody i gwarantować utrzymanie.
              A do kobiet, które jak to określiłaś "rezygnują z pracy na prośbę męża" jakoś
              szacunku, właśnie jako kobieta nie mam.
              A gdyby sobie nie znalazł taki facet "młodej dupy", tylko wyciągnął kopyta przed
              emerytura, do do kogo taka baba będzie miała pretensje?
              Pewnie do "Państwa" czyli do wszystkich podatników, również do mnie, która jakoś
              pracowała i wychowała dziecko.

              ---------------------------------------------------------------------
              Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
              głupcami.
              • panda_zielona Re: Dorobione na mężu 09.12.07, 13:47
                natasza39 napisała:

                > Chyba, że małżeństwo traktować jak biznes, który musi, bez względu
                na wszystko
                > inne przynosić dochody i gwarantować utrzymanie.
                > A do kobiet, które jak to określiłaś "rezygnują z pracy na prośbę
                męża" jakoś
                > szacunku, właśnie jako kobieta nie mam.
                > A gdyby sobie nie znalazł taki facet "młodej dupy", tylko
                wyciągnął kopyta prze
                > d
                > emerytura, do do kogo taka baba będzie miała pretensje?
                > Pewnie do "Państwa" czyli do wszystkich podatników, również do
                mnie, która jako
                > ś
                > pracowała i wychowała dziecko.

                Dla mnie to beztroska,a może głupota i brak perspektywicznego
                myślenia.
                Z lekkim przerażeniem patrzę na jedną z moich znajomych,która
                przestała pracować jak mąż otworzył własny biznes.Biznes się
                kręci,ale bywa różnie.Wiecznie kłótnie o kasę.
                >
        • grajfrut Re: Dorobione na mężu 09.12.07, 13:02
          Gorzej jak związek był niesformalizowany, wtedy podział to tylko
          dobra wola obu stron. Samochód jest prawnie własnością Byłego więc
          go zabrał i tyle. Coś tam na początku mówił że sprzeda ten i kupi
          dwa mniejsze, ale teraz na moje pytania "co z samochodem" odpowiada
          mi milczenie. Bo przecież łaskawie zostawił cała resztę, czyli
          wyposażenie mieszkania (mieszkanie jest wynajęte). Tylko że ja do
          pracy mam 40 km, i na pralce czy mikrofalówce nie pojade. I z
          chęcią mu połowę tego wyposażenia oddam. o oszczędnościach
          wspólnych nie wspomnę, fundusz na niego więc zyski jego, co z tego
          że wpłacane pieniądze były wspólne?... Ale dzieci nie mamy, a ja
          jestem dorosła i przecież "dam sobie radę". Przykre.
          • natasza39 Re: Dorobione na mężu 09.12.07, 13:07
            grajfrut napisała:
            > Gorzej jak związek był niesformalizowany, wtedy podział to tylko
            > dobra wola obu stron

            To wy nie byliście małżeństwem?

            ---------------------------------------------------------------------
            Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
            głupcami.
            • grajfrut Re: Dorobione na mężu 09.12.07, 13:17
              Nie, jakoś mi sie do tego nie spieszyło, mieliśmy się
              pobrac "kiedyś", w bliżej nieokreślonym czasie. No i zanim ten czas
              nadszedł to związek się rozleciał. Z jednej strony dobrze, bo
              ominęły mnie przykre rozprawy w sądzie, a z drugiej, jak widać.
              Żyliśmy jak małżeństwo, i to mi wystarczało, wydawało mi się
              że "papierek" nic nie zmieni. I pewnie nic by nie zmienił.
              • natasza39 Re: Dorobione na mężu 09.12.07, 13:28

                "Papierek" zmieniłby tylko to, ze nawet to co facet ma na funduszach i to, że
                samochód zarejestrowany na niego nie zmieniłoby tego, że musiałby się z Tobą
                podzielić.
                W sensie emocjonalnym oczywiście takie rozstanie nic nie zmienia.
                No cóż... mądry Polak po szkodzie.
                Osobiście jestem zwolennikiem oddzielania serca od kieszeni.

                ---------------------------------------------------------------------
                Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
                głupcami.
                • grajfrut Re: Dorobione na mężu 09.12.07, 13:31
                  Teraz to i ja jestem mądrzejsza i bym postąpiła inaczej. Na pewno
                  drugi raz tego błędu nie popełnię. Tyle mojego.
                  • natasza39 Re: Dorobione na mężu 09.12.07, 13:38
                    grajfrut napisała:

                    > Teraz to i ja jestem mądrzejsza i bym postąpiła inaczej. Na pewno
                    > drugi raz tego błędu nie popełnię. Tyle mojego.

                    Oj moja droga, ja tez taka "moundra" od urodzenia nie byłam.
                    "Faceci mojego życia" mnie tego nauczylismile
                    Czasem nauka wiąże się z tym, ze dupa po upadku boli, ale drugi raz podłożysz
                    sobie poduszkę. Niech sobie leży. Zawsze człek lepiej się czuje jak ma taki
                    amortyzatorsmile

                    ---------------------------------------------------------------------
                    Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
                    głupcami.
                    • bet66 Re: Dorobione na mężu 09.12.07, 15:33
                      hahaaa
                      "ta mądrzejsza" najpierw miała męża pijusa, brutala, po nim spłacała
                      długi , a teraz "jest jeszcze mądrzejsza" , bo ma nieudacznika,
                      gołodupca płacącego alimenty ex zonie, dzieciom....
                      a ona mu dom buduje na tej samej ziemu, którą chciał sprzedać
                      pierwszy mąż.
                      Drugi niedługo sie wypnie i będzie chata do podziału , połowę
                      odziedziczą pasierbce z exią.
                      Wtedy z czystym sumieniem będzie mogła powiedzieć " faceci mojego
                      zycia mnie tego nauczyli"...
                      • natasza39 Re: Dorobione na mężu 09.12.07, 15:58
                        betuś, widzę, że jesteś idealnie poinformowana o stanie mojego konta, finansów i
                        w ogóle, jak również o sumach jakie płaci oraz komu płaci mój mąż.
                        Wiesz więcej niż mój księgowy nawet!
                        Od tak dawna żyjesz moim życiem, że stałaś mi się bliska jak mój pryszcz na dupie.
                        Pryszcz tak jak ty, czasem znika na chwilkę aby rozkwitnąć.
                        Ja się już do pryszcza przyzwyczaiłam.
                        A zatem witaj betuś, mój ty pryszczu.
                        Co tam u cię słychać?
                        Jak widać znów jesteś w formiesmile
                        To pisanie paru postów na temat, ostatnimi czasy, było tylko tak dla zmyły.
                        Wszak pryszcz pryszczem zawsze pozostanie.

                        ---------------------------------------------------------------------
                        Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
                        głupcami.
                        • sylwiamich Re: Dorobione na mężu 09.12.07, 16:12
                          Ale dom budowany na czyjejś ziemi jest domem własciela ziemi..czyż
                          nie?Echa.... natasza...ja jeszcze się dużo muszę nauczyć.Najpierw
                          ziemię muszę kupić...smile))
                          • natasza39 Re: Dorobione na mężu 09.12.07, 16:15
                            sylwiamich napisała:

                            > Ale dom budowany na czyjejś ziemi jest domem własciela ziemi..czyż
                            > nie?

                            Oczywiście, że tak.
                            Czyja ziemia i na kogo pozwolenie na budowę, tego domsmile

                            ---------------------------------------------------------------------
                            Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
                            głupcami.
                            • sylwiamich Re: Dorobione na mężu 09.12.07, 16:32
                              To ładnie się podpięło pod watek "dorobione na mężu"smile))))Mój obecny
                              potrafi:
                              -położyć kafelki, panele
                              -postawić ściankę działową
                              -wstawić drzwi
                              -zmontowac szafę wnękową
                              -zrobić samemu meble
                              -pomalować i wytapetować.
                              I jak tu mogę mnie nie podejrzewać o wykorzystywanie, jak w
                              listopadzie odbieram nowe mieszkanie?smile)))
                              A ja jak lilija biała i jak śnieg czysta...albo na odwrót?
                              nieważne....
                              • plujeczka Re: Dorobione na mężu 10.12.07, 09:44
                                Coz ja tez strasznie " dorobiłam" sie na mezu, kiedy " znikł"
                                zostałam sama z dzieckiem, kredytem i 2 pozyczkami z zakładu pracy,
                                do konca zycia będę pamietać wigilie kiedy wracałam z pracy i nie
                                miałam na chleb nie mówiąć o wigilijnej kolacji, pamiętam też jak
                                robiłam dla dziecka kanapki na kolację a sama mówiłam ,ze nie jestem
                                głodna , odwracałam wzrok i szybko szłam spać , a wystawy sklepowe
                                oglądałam cała we łzach..dzisiaj jest lepiej ale wciaż boje się ,ze
                                ten scenariusz moze się powtórzyc, walka wciaż trwa.A co do
                                jednakowego pozowmu dzieci, prosze nie rosmieszajcie mnie, mogę
                                kilka postów poświęcić temu jak to wyglada w sądzie
                                rodzinnym....pozdrawiam Was
                                • bigjoasia Re: Dorobione na mężu 10.12.07, 10:50
                                  Droga plujeczko, ja też się dorobiłam majatku, że hej!Kredyt na łazienkę, puste
                                  karty kredytowe, dom (jego własność)i jeszcze zastawiony. A jego telefon w
                                  Irlandii milczy. Tyle dobrze, że mam pracę nawet nie najgorszą i myślę, że
                                  jakoś tam sobie poradzę, choć wiem, że ciężka walka przede mną pozdrawiam Cię
                                  cieplutko.
                      • farrukh2 Re: Dorobione na mężu 10.12.07, 10:55
                        a ta zmija znow syczy, jeny ,mam ogromnego pecha, ile razy wejde to
                        musze trafic na jej zjadliwe wypowiedzi.Ale coz, ona sie nie zmieni.
    • zaneta234 Re: Dorobione na mężu 10.12.07, 18:28
      to dla równowagi opowiem inną historię. Ona, 20 lat młodsza i on, ślepo w niej
      zakochany. Po paru latach ona go rzuca, wnosi sprawę o rozwód, twierdzi, że nie
      chce nic z dóbr materialnych. On ją nadal kocha, ale jej ten rozwód daje, potem
      popada w depresję, ma myśli samobójcze, leczy się u psychiatrów, traci pracę. Po
      miesiącu od rozwodu pozew z sądu - ona wycofuje się z zawartej przed notariuszem
      ugody majątkowej (prawo niestety dopuszcza taką możliwość) i chce połowy jego
      majątku, choć sama przez trzy lata nic nie włożyła do wspólnej skarbonki. On
      dowiaduje się, że powodem rozwodu był ten drugi. I tak został sam, oszukany i
      oskubany przez młodą szczwaną kobietę, która teraz mieszka w mieszkaniu kupionym
      za jego krzywdę. Ciekawe jak smakuje tam poranna kawa....
      • grajfrut Re: Dorobione na mężu 10.12.07, 18:41
        Komuś kto potrafił tak się "ustawić" kawa smakuje wyśmienicie...
      • grajfrut Re: Dorobione na mężu 10.12.07, 18:50
        A tak poważnie, to podział majątku nie jest łatwa sprawą, wiele
        zależy od dobrej woli obu stron, od wyrozumiałości i
        odpowiedzialności. Mój były jak się rozstawał z pierwsza żoną
        zostawił jej wszystko, zabrał tylko przysłowiowe gacie i parę
        drobiazgów, zrobił to bo jak stwierdził "wystarczająco ją
        skrzywdził odchodząc od niej" poza tym były dzieci,nie chciał żeby
        dzieciom cos sie zmieniło w sferze materialnej i bytowej. Jak mi to
        mówił, to pomyślałam, że facet ma klasę. Niestety chyba wyczerpał
        już limit tej klasy, bo jakoś ze mną nie może się nawet spotkać
        żeby porozmawiać jak wszystko podzielić. Dziś mi napisał : "z
        naszego wspólnego życia rozliczymy się jak znajde mieszkanie, teraz
        nie mogę", co oznacza po prostu zobaczę co mi tam będzie potrzebne
        to to będę chciał.
        • maarcjanna Re: Dorobione na mężu 10.12.07, 19:12
          no, to ja tez się dorobiłam......zabrałam ze sobą meble z pokoju syna, wersalkę,
          pralkę i jemu niepotrzebne duperele typu zdjęcia, jakies bibeloty..... podział
          sprawiedliwy a jakże! on 2-letnia toyotę, ja 20-letnią skodę, on 42 calowy
          telewizor, ja turystyczny, on wieżę ja przenośny magnetofon.... i nie walczyłam,
          oddałabym pewnie więcej, gdyby chciał, żeby się tylko uwolnić szybciej i
          radykalniej.....
        • manderla Re: Dorobione na mężu 16.12.07, 01:33
          grajfrut napisała:

          > Jak mi to
          > mówił, to pomyślałam, że facet ma klasę.

          Zapisuje się niestety do tego samego klubu. ;-/
          Durne my baby, oj durne.
          Chciałabym umieć być taką szczwaną i pewnie nie martwiłabym się
          wtedy o smak kawy. W ogóle, ani o smak, ani o kawę....
    • nianiao Re: Dorobione na mężu 12.12.07, 08:13
      Wiesz, ja myślę, że faceci jakoś się definiują przez zarabianą kasę
      i prawo swobodnego nią dysponowania. Dlatego ten stereotyp, im
      podział majątku i alimenty strasznie duchowo doskwierają.
      No, a poza wyjątkowymi przypadkami kobieta po rozwodzie jest
      niestety upośledzona ekonomicznie i życiowo. Wciąż zarabiamy mniej
      niż mężczyźni, to raz. Więcej czasu wkładamy w dzieci (po rozwodzie
      wręcz musimy go wkładać) mniej pozostaje na całą resztę z pracą,
      dokształcaniem, to dwa. Mniej mamy czasu i przestrzeni na tzw.
      układanie sobie życia na nowo - facet bez opieki nad dzieckiem może
      sobie dowolnie sprowadzać panny, matka z przychówkiem ma blokadę w
      postaci emocji dziecka, które zostawić na wieczór trudno, a nowych
      wujków na pięć minut fundować mu też nie należy. No i alimenty.
      Kto znienacka musiał obliczać ile forsy realnie wydaje się co
      miesiąc na dziecko, wie jaki to szok. W małżeństwie nikt tego nie
      liczy, przy jakiej takiej płynności finansowej nikt też nie
      kwestionuje wydatków na kurtkę, obóz, szynkę. Za to po rozwodzie
      bardzo wielu ojców zaczyna te koszty kwestionować.
      A swoją drogą nasze prawo finansowo-rozwodowe nie jest dla kobiet
      specjalnie łaskawe. W Holandii im dłużej trwało małżeństwo, tym
      dłużej po rozwodzie pracująca strona musi płacić alimenty na stronę
      wcześniej niepracującą. W Polsce fakt ewentualnej winy jednej strony
      nie ma w zasadzie wpływu na podział majątku. Tak więc
      strona "pokrzywdzona" nie doczeka się najczęściej żadnej majątkowej
      rekompensaty za krzywdy. Oczywiście rozumiem, że dzięki temu część
      rozwodzących się nie ma pokusy walki na noże do prucia flaków, ale
      jednocześńie za sprawiedliwe mi się to nie wydaje.
      • jarkoni Re: Dorobione na mężu 16.12.07, 10:52
        Mogę swoje trzy grosze?
        Tylko poproszę bez dziobania przez skrzywdzone Panie..
        Czyżbym był jedynym, albo jednym z nielicznych tym, który zostawił wszystko
        honorowo?
        Pisałem już o tym zresztą.
        I mieszkanie ponad 80 m w nowym bloku (teraz się na to mówi apartamentowiec), 2
        balkony, spiżarnia, garderoba, 2 garaże, autko, które jej kupiłem zostało, na
        mnie zarejestrowane(bo ubezpieczenie niższe), całe wyposażenie mieszkania
        (dopieszczenie kosztowało ponad 40 tys), zabrałem swoje auto, laptopa i parę
        toreb z ciuchami..
        Byłej nie interesowało i nie interesuje gdzie mieszkam, ile kosztuje wynajęcie
        byle kawalerki. Za to chce mnie w świetle prawa wymeldować z mieszkania, bo
        (sic!) nie mieszkam tam już 4 lata.
        Czyli zostanę bezdomny, bez zameldowania.
        Śmieszne? Dla mnie mało..
        Nie będę tłumaczył, że harowałem na to wszystko co miałem.
        I ciekawy jestem co Panie powiecie na to, że miałem niedawno takie marzenie, że
        moja ex mi zaproponowała, że mieszkanie można np. zamienić na jakieś 3 pokoje
        dla niej i 2 córek, i byle kawalerkę dla mnie..
        Ale to się nie zdarzyło i raczej nie zdarzy.
        Spokojnie pewnie pija poranną kawę, może nawet capuccino z super expressu
        Siemensa za 8 stów, zresztą gadżetów ma masę..
        Troszkę rozgoryczony byłem, jak to pisałem, wybaczcie.
        Jako przeciwwaga dla skrzywdzonych kobietek..
        • manderla Re: Dorobione na mężu 16.12.07, 16:18
          Jarkoni, nie wyczułeś sarkazmu. Nie zazdroszczę tym paniom, co to
          potrafią wycyckać swoich byłych ze wszystkiego, czuć przysłowiowo
          smak kawy... Ale też nie czuje się skrzywdzona, poradzę sobię.
          Najgorsze uczucie, które naprawdę boli, to to, iż człowiek dopiero
          w ekstremalnych sytuacjach tak naprawdę poznaje, kim jest ten, z
          ktorym sie przezyło 12 lat (w moim przypadku). To uczucie, to żal,
          bezradność wobec 'gierek' i poczucie bycia zdradzoną, okłamaną ( nie
          w snsie że z inną kobietą, nic tych rzeczy).
          Dla mnie zawsze sie liczyło zaufanie i słowność. A to że jestem
          naiwna, no coż....
          Ale niczego nie żałuję. Wolę moć wstać codziennie rano, popatrzyć w
          lustro i powiedziec sobie "jestem w porządku". ... a jemu
          pogratulować dobrego samopoczucia wink
          pozdrawiam

          • jarkoni Re: Dorobione na mężu 16.12.07, 16:29
            Nie poczułem sarkazmu bo może w tym wypadku nie potrafię..
            Bo jetem przeciwwagą jakby.
            I dodatkowo właśnie się dowiedziałem od bratowej, że moja chora córka ma znowu
            kryzys (widziałem ją kilka dni temu, żeby nie było, że moja wina i nie widuję
            się z dziećmi, była i rozmowa i prezenty i buziaki)Ciekawe tylko, że była nie
            skontaktowała się ze mną w sprawie ciężko chorego dziecka..
            Ale wymeldowac mnie akurat musi.
            Może jakaś kobieta wytłumaczy mi dlaczego takie potraficie być?
            • manderla Re: Dorobione na mężu 16.12.07, 16:39
              jarkoni napisał:

              > Może jakaś kobieta wytłumaczy mi dlaczego takie potraficie być

              Nie wolno uogólniać. "jakaś...wytłumaczy... dlaczego takie
              potraficie być".
              A czemu się nie zpaytasz, co takiego zrobiłem, co zrobiłem nie tak,
              ze ona traktuje mnie w ten sposob. Ona, to znaczy twoja była. A nie
              wszystkie kobiety.
              Równie dobrze można uogólnić w drugą stronę tj dlaczego wy mężczyźni
              tacy potraficie być.... bez sensu. Mysląc w ten spsób odbierasz
              sobie szansę na ułożenie swojego życia w przyszłości.
              • anula36 Re: Dorobione na mężu 16.12.07, 16:56
                kobieta opuszczona dla innej optrafi byc najmsciwsza zolza stulecia, widac twojej eks zonie uraza jeszcze nie wywietrzala.
            • sylwiamich Re: Dorobione na mężu 16.12.07, 18:40
              No cóż Jarkoni...dla mnie Twoja żona postępuje logicznie.Ogranicza
              Twoja bytność w życiu jej i dzieci. Ale czemu tak robi? Albo był z
              Ciebie kawał łobuza, albo wyuczyliście się oboje takiego systemu
              funkcjonowania, albo kawał suki z niej.Ale ja tego nie wiem. Fajnie
              byłoby gdybyś Ty wiedział.
            • i33 Re:jarkoni 16.12.07, 19:49
              ale czemu ma cie nie wymeldować jeśli nie mieszkacie ze soba i nie
              macie zamiaru mieszkać..
              jak jestes zamaldowany--ona nie może bez twojej zgody z nim nic
              zrobić--a jęsli wyjedziesz ? może boi sie twoich roszczeń w
              przyszłości---robienia na złość itp.
              nie podejrzewam cie o złośliwość--ale jeśli nie mieszkasz --to
              normalne że trzeba sie wymeldować?!
              • jarkoni Re:jarkoni 16.12.07, 22:50
                Odpowiedź taka po prostu:
                Nie mam żadnych roszczeń, mam zostać bez meldunku ot tak?
                Jak bezdomny?
                Bo takie jest prawo?
                Nie mam swojego nowego mieszkania, nie stać mnie niestety..
                • i33 Re:jarkoni 17.12.07, 00:10
                  wiesz że to w świetle obecnych przepisów jest normalne o ile tak o
                  tym można powiedzieć...miasto nie daje alternatywy, a powinno...
                  nie chciałabym być w takiej sytuacji---ale swojego ex wymeldowałam---
                  -musiałam
                  to moje mieszkanie, nie dorabialiśmy sie razem, a jesli idzie o
                  rzeczy to naprawde nie było czym sie dzielić bo tak naprawde naszym
                  wspólnym majatkiem są dzieci...
                  i on również mi to wypomina--wymeldowany niedobrowolnie był bez łachy
                  [znecanie sie i utrudnianie zamiany mieszkania na większe]---ale
                  jeszcze na złość dzidziusia mi zdażył zrobić...
                  ale nie o tym---byłam z nim w urzędzie----i to ja , nie on pytałam
                  sie co on ma teraz zrobić, jako adres do korespondencji--udostępniam
                  mu---urząd nakazał złożyć podanie o mieszkanie kwaterunkowe i
                  zameldowanie tymczasowe u kogoś z rodziny--a to już propozycja
                  oczywiście...
                  powiem ci szczerze że na moje pojęcie sprawiedliwości--jeśli
                  dorabialiście sie razem--to majątek powinien ulec podziałowi---
                  oczywiście z uwzgl. tego że ona jest z dziećmi i uwzgl. jej
                  możliwości zarobkowych---------------ale nie chce ciebie buntować!

                  wielu facetów ratuje sie wyjazdem za granice--albo zaczep na
                  kontrakt lub i na stałe póżniej...
                  wiem że to okrutne wobec kogoś kto powiedzmy nie jest gnojkiem---ale
                  bez takiego prawa wiele maltretowanych kobiet miałoby jeszcze
                  mniejsze szanse na wyrzucenie drania z mieszkania...
                  prawo jak to u nas zawsze z jakimiś lukami...raz krzywdzi gawła raz
                  pawłą,...

                  a czy w twoim przypadku--była nie może zgodzić sie na tymczasowy
                  meldunek plus umowa notarialna--zabezppieczająca jej manewrowanie
                  mieszkaniem bez twojej zgody lub zapewnienie jej pełnomocnictwa
                  itp,,oczywiście z dopasowaniem prawa spółdzielczego..?
        • i33 Re: nie czytałam 16.12.07, 19:58
          tego wcześniej..
          znam taką sytuacje--facet jeszcze płaci za mieszkanie za telefon i
          jeszcze coś tam oprócz alimentów..
          sam mieszka u kochanki --ale wiadomo to różnie może być...
          został w ten sposób ukarany za zdrade...a ona miała dobrego
          adwokata...on nie lubi sie spierać woli ustąpić..
          można powiedzieć że hara na dwa domy...
          współczułam mu nawet ...
          faktycznie w tej sytuacji--możnaby było dojść do porozumienia i
          podzielić mieszkanie 80---mogłoby sie udać...tylko jak sam
          twierdzisz-zostawiłeś to z dobrej wolii tym samym pokazałeś --że
          dasz sobie rade a jej szkoda stracić takie wycackane mieszkanie...
        • serganda Re: Dorobione na mężu 17.12.07, 05:40
          Nie macie podziału majątku?
          Nie może cię wymeldować.
          Ja sama wybudowałam nasz dom za przez siebie zarobione pieniądze, potem mu
          kupiłam mieszkanie, zostałam bez grosza na zycie, pozbierałam się...
          Do dzisiaj jest zameldowany u mnie, choć mamy sprawy majatkowe uregulowane, nie
          stać go na wymianę dowodu......
          Są po prostu ludzie i ludziska i tyle....
    • calineczka2 Re: Dorobione na mężu 17.12.07, 04:34
      Ja sie nie dorobilam. Smutniejsze to, ze kiedy ja zdecydowalam o
      odejsciu, jedyne to, o co walczyl, byly pieniadze. Ja, zeby z nim
      byc, na jego prosbe rzucilam studia (najglupsze, co moglam zrobic),
      przenioslam sie do innego kraju i zaczelem tam studia. Wiadomo,
      pracy na caly etat nie mialam, ale dorabialam ile moglam - praca w
      restauracji, lekcjami angielskiego czy matematyki.
      Przy rozwodzie uslyszalam, ze powinnam mu oddac (!) pieniadze, ktore
      na mnie lozyl przez czas malzenstwa. Odeszlam bez prawie niczego, a
      przy spisywaniu podzialu majatku wyliczal ile ma nozy kuchennych, az
      mu prawnik poradzil, zeby nie przesadzal. Ja nie protestowalam, bo
      troche sie obawialam o wlasne bezpieczenstwo.
      Zabawne (a raczej tragiczne), ze znajomi uwazaja, ze ja sie
      niewiadomo jak na nim dorobilam (teraz radze sobie dobrze i mam
      dobra prace, po rozwodzie rodzice pomogli przez pare miesiecy).
      Zreszta wiekszosc polskich znajomych sie odwrocila po rozwodzie, bo
      nie pasowala im rozwodka w towarzystwie...
      • i33 Re: Dorobione na mężu 18.12.07, 00:10
        calineczko---podejrzewam że nalepsze plecki pokazały "przyjaciółki"--
        och jak ja to znam......
        cały czas ucze sie przyjażni w wykonaniu ludzi których nie
        podejrzwewałabym o fałsz i dulszczyżne..
        pozdrawiam
        • kaatrin Re: Dorobione na mężu 18.12.07, 16:20
          Tak wlasnie "przyjaciolki". Od jednej wrecz uslyszalam "nie mamy juz
          wspolnych tematow" (wyszla wlasnie wtedy za maz i planowala dziecko).
          Jednak rowniez spotkalam sie z pogarda ze strony mezow moich
          kolezanek.
          Paradoksalnie jeszcze gorzej bylo, kiedy zaczylalam budowac zycie od
          nowa i byc szczesliwa.
          Pozdrawiam serdecznie!
          • i33 Re: Dorobione na mężu 18.12.07, 20:56
            to temat, który mnie bardzo boli--bo zawsze starałam sie być
            naprawde lojalna jak nie pomoc to chociaż dobre słowo pocieszenie...

            nie mają czasu, za biednie u mnie, wyjść poszaleć nie moge bo dzieci
            małe..staesze sąsiadki to patrzą na mnie spode łba, ledwo dzień
            dobry wycedzą...ploty nic z prawda nie mające wspólnego...
            ale to nic ---kawy już u mnie nie bedzie --zmieniam menu--wode
            przegotowaną bede piła i zajęta dla nich bede..
            pamiętam na rozpoczęciu roku szkol.--zaprosiłam 2 takie do siebie --
            odpowiedziały z sarkazmem że muszą iść mężusiom obiadek gotować--
            teaz same są po rozwodach i to burzliwych--oczywiście nie pamiętają
            tego...
            chrzesna starszej córki zrobiła ze mnie dziwke
            • zielona_ropucha Re: Dorobione na mężu 18.12.07, 21:08
              Wiesz co? Masz siebie,dzieci,ja z Tobą chętnie pogadam wirtualnie...
              Nie przejmuj się,głupi ludzie są wszedzie,widać przyciagasz ich jak
              magnes,pomyśl sobie,że od dzisiaj masz to wszystko w d...iesmile
              Jesteś tym motylkiem,co ma pojemną czteroliterówkę.
              Wiem,wiem...łatwo powiedzieć,ale czasem o wiele łatwiej wykonać niż
              mysleć,że nie dasz rady.
              Ja tam kawe lubięsmile))
              A pogadać tez lubię tylko,że z pewnymi osobami po prostu się nie da.
              • jarkoni Re: Dorobione na mężu 18.12.07, 21:41
                Ja przepisałem na Nią (byłą żonę) mieszkanie na początku 1999..
                Czyli jestem obecnie bezsilny chyba.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka