Dodaj do ulubionych

Jestem w dołku:( Jest mi źle:(

01.01.08, 22:54
Nigdy bym nie pomyślała,że kiedyś znajdę się na takim forum.Mój mąż jeszcze jak ze sobą chodziliśmy to lubił sobie wypić ,ale wiadomo młodość,imprezy itd.Zaszłam w ciążę i wzięliśmy ślub.Raz było lepiej,raz gorzej,ale jakoś całkiem ok.Urodziłam potem drugie dziecko i zaczęłam widzieć pewne rzeczy,dostrzegałam je już wcześniej ale nie umiałam się do tego przyznaćsad Ja jestem osobą,która jest odpowiedzialną mamą,nie piję,nie szlajam się,odprowadzam starsze dziecko ze szkoły,godzinami siedzę z nim przy lekcjach,staję na rzęsach,żeby było w domku fajnie.Jestem bezrobotna,zajmuję się domem,sprzątam,gotuję itd. Mąż nawet nie wie co się dzieje w szkole,nigdy nie zajrzał mu do zeszytów,po pracy wraca i jest wiecznie zmęczony,bo on był w pracy a ja przecież siedzę w domu.Załamka,ale to pikuś... Najgorsze jest to,że on ma pociąg do alkoholu i nie ma umiaru w piciu.Jak już pije to aż padnie.Jak jesteśmy np na imieninach u rodziców,to on zawsze wychodzi niedopity i z tego powodu niezadowolony i wymyśla powody,żeby iść gdzieś i się dopić,albo zaprasza kogoś do nas.Wcale się wtedy ze mną nie liczy,Jestem w szoku jakim innym człowiekiem się wtedy staje;ubliża mi,chce mnie i dzieci wyrzucać z domu(mieszkamy w mieszkaniu po jego babci),przeklina itd.Dziś znów była taka akcja,wróciliśmy od rodziców,bo mały marudził,to zaczął się wydzierać do starszego synka,że to wina jego głupiej matki,że mały marudzi,że jesteśmy poj....,że zaraz nas wyjeb.... z domu itd.Starszy syn bardzo płakał(młodszy na szczęście nic jeszcze nie rozumie)po czym ubrał się i poszedł gdzieś się dopić.Syn jeszcze długo płakał,że tatuś położy się po pijanemu na ulicy i go samochód przejedzie.Płakałam razem z nim,bo mi serce pęka,że moje dzieci muszą to znosićsad podjęłam decyzje,że muszę to skończyć i rozwieść się,chociaż boję się zostać sama.Poza tym wiem,że on jak wytrzeźwieje,to będzie skruszony gadał,że jest głupi,kocha nas i to się nie powtórzy a ja wtedy mięknę.On twierdzi,że nie jest alkoholikiem,bo nie pije codziennie i że ja robię z niego potwora.
Nawet nie wiem,czy go jeszcze kocham....
Wiem,że nikt tu nie zadecyduje za mnie,ale musiałam się gdzieś wyżalićsad
Obserwuj wątek
    • sylwiamich Re: Jestem w dołku:( Jest mi źle:( 01.01.08, 22:59
      Powinnaś iść na terapię.Fajnie piszesz o wszytskich aspektach
      współuzależnienia.Ale potrzeba Ci duzo siły i wsparcia.Myslę że
      jeszcze kochasz męża...zawalcz o niego.Póki nie jest dla Was za
      póżno.
    • zonaniezona1 Re: Jestem w dołku:( Jest mi źle:( 01.01.08, 23:00
      Jest forum Przemoc w rodzinie. Tam spotkasz sporo kobiet mających podobne do
      Twoich problemów. Trzymaj się .
      • animetka Re: Jestem w dołku:( Jest mi źle:( 01.01.08, 23:04
        Dziękuję,ale jak mam walczyć sama.On nie widzi problemu,mówi że ja je
        stwarzam.Czasem myślę,że ma rację.
        • zonaniezona1 Re: Jestem w dołku:( Jest mi źle:( 01.01.08, 23:08
          1. Przemocowiec zawsze odbija od siebie winę, przerzucając ją na kogoś innego.
          2. Osłabia to Ciebie.
          3. Zaczynasz myśleć, że tak jest.
          Idz do psychologa. Może jest w Twoim mieście taka możliwość. Polecam tamto
          forum, bo mozna tam się wiele dowiedzieć o mechanizmach takich relacji - takie
          zachowania nie są unikatowe... one powtarzają się czesto u pewnego typu ludzi.
          Trzymam kciuki i poszukaj tamtego forum
        • sylwiamich Re: Jestem w dołku:( Jest mi źle:( 01.01.08, 23:09
          animetka napisała:

          > Dziękuję,ale jak mam walczyć sama

          Masz walczyć o siebie.A on będzie z Tobą , lub z nałogiem...nie masz
          na to wpływu.Ale na Swoje życie i dzieci masz.I masz obowiązek o to
          walczyć.O prawidłowy wzór dla nich.
        • a.niech.to Re: Jestem w dołku:( Jest mi źle:( 01.01.08, 23:16
          Zacznij rozmawiać/opowiadać ludziom, co się u Ciebie wyprawia.
          Oprzyj się na kontaktach z najbliższymi osobami. Uczucie izolacji
          dodatkowo Ci będzie szkodzić pod każdym względem, dzieciom także.
          Nie kryj się za falszywym wstydem, bo to mąż ma do niego powody, a
          nie Ty. Nie jesteście jedną osobą. Jego burdy, jego
          odpowiedzialność. Twoja samoobrona.

          Nie wiem, jak to załatwić, żeby otrzymać wyrok: odwyk albo wypad.
    • af67 Re: Jestem w dołku:( Jest mi źle:( 02.01.08, 00:16
      przylaczam si edo tego co juz napisane.
      Jeszcze jedna wazna!!! sprawa; jesli podejmiesz decyzje ( jaka ona
      bi nie byla, czy terapia czy od razu rozwod)misisz!!!!!!!!!byc w tym
      9co bedziesz robila) konsekwentna. Bez tego nic nie zdzialasz.
      Powodzenia.
    • calawtrawie2 Re: Jestem w dołku:( Jest mi źle:( 02.01.08, 07:57
      Witaj smile
      Napiszę Ci z perspektywy dziecka alkoholika, którego matka do dziś
      nie wie, co ma zrobić i osoby, która przez pół roku pracowała z
      takimi ludźmi. Postaw ultimatum: albo leczenie odwykowe i terapia,
      albo rozwód. Wiem, że to trudne dla Ciebie, ale alkoholik nie
      przyzna się do swojej choroby i będzie zawsze szukał winnych za
      swoje zachowanie, zawsze znajdzie jakiś pretekst do picia, choćby
      najbardziej irracjonalny. Ja do dziś mam żal do mojej matki, że nie
      odeszła od ojca, że miałam takie dzieciństwo pełne tego, o czym
      piszesz.
      Trzymj się smile Dasz radę.
      • akacjax Re: Jestem w dołku:( Jest mi źle:( 02.01.08, 10:06
        > Napiszę Ci z perspektywy dziecka alkoholika, którego matka do dziś
        > nie wie, co ma zrobić i osoby, która przez pół roku pracowała z
        > takimi ludźmi. Postaw ultimatum: albo leczenie odwykowe i terapia,
        > albo rozwód.

        Poddaję pod wątpliwość taką radę do tego popartą doświadczeniem osoby pracującej z "Takimi ludżmi" znaczy nie wiem-uzależnionymi, czy wspóluzależnionymi?

        Nie sądzę by osoba bez terapii ukrywająca latami swoje problemy nagle miała moc postawić takie ultimatum i być konsekwentną.

        Moja rada-terapia dla wspóluzależnionych-darmowa dla ubezpieczonych ośrodki znajdziesz na: www.psychologia.edu.pl/index.php?dz=strony&op=spis&id=167
    • plujeczka Re: Jestem w dołku:( Jest mi źle:( 02.01.08, 08:03
      to o czym piszesz to bardzo typowy obraz rodziny współuzaleznionej
      od alkoholika, niestety tez mama takie doświadczenia, jak zwywo
      przypomina mi sie obraz mojego zycia, ja przez własną głupote
      wytrwałam 20 lat , dzisiaj bardzo żałuje. Zadna terapia nie przynosi
      pożądanego efektu o ile osoba pijaca nie będzie sama chciała sie
      leczyć a ofiarami bedziecie Wy jego rodzina i nie łudź się ,że
      bedzie lepiej. Jestem bezlitosna ale mając swoje doświadczenie
      inaczej nie mogę Ci napisać bo stworze Ci iluzje ,że może byc
      inaczej a to nieprawda.WIELE LAT PRÓBOWAŁAM i nic z tego, dzisiaj
      widze jak wiele błędów popełniłam tak jak Ty teraz to robisz.
      Najbardziej ucierpiało dziecko a ja sama coż " taki wark
      emocjonalny " szkoda czasu, postaraj się przede wszystkim o tym
      rozmawiać z rodziną,znajomymi, załóż niebieską kartę dla ofiar
      przemocy, o ile będzie następowała eskalacja jego działań.Pamiętaj
      pozniej w sądzie sama sie zdziwisz ,że nie bedziesz miała kogo
      powołać na świadka bo nigdy nikomu się nie żaliłaś, dbałaś o dom,
      opinię i starannie jak ja zacierałaś slady jego picia.Zycze Ci
      wytrwałości ale oprosze nie tkwij w tym letargu za długo mi zabrało
      to 20 najpiekniejszych lat zycia-szkoda.Pozdrawiam
      • animetka Re: Jestem w dołku:( Jest mi źle:( 02.01.08, 08:49
        Wy macie rację.Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego,że tak właśnie
        postępuję,nikomu nic nie mówię (ze wstydu),zacieram wszelkie ślady i chodzę po
        ulicy uśmiechnięta,żeby wszyscy widzieli jaka z nas szczęśliwa rodzinka.Chyba
        naprawdę potrzebuję terapii,oczywiście dla siebie.On nigdy by nie poszedł na coś
        takiego.Zastanawiam się gdzie,bo mieszkam w malutkim mieście i tu chyba nie ma
        nic takiego.Muszę poszukać,może tam zdobędę siłę,żeby to skończyć raz na zawsze.
        • plujeczka Re: zycze Ci powdozenia 02.01.08, 09:23
          bedę trzymała za Ciebie kciuki , terapia czasami pomaga choc nie
          oczekuj cudów, twój mąż jest alkoholikiem a alkoholicy nigdy sie do
          tego nie przyznaja, że nimi są.Ja nie chodziałam na terapie ale moja
          córka z terapii korzystała i mówiła ,że jej pomagała.Natomiast ja
          trafiłam na doskonałego lekarza od uzaleznień i on mi uswiadomił co
          sie dzieje w moim zyciu i małżęństwie, prawda była okrutna .Podobnie
          jak Ty zacierałam ślady picia mojego meża, dla innych bylismy
          doskonałym małżeństwem , a tak nbaprawde maż znecał się nad nami
          psychicznie i fizycznie ale to długa historia, własnie ten lekarz mi
          to uświadomił w jak toksycznym tkwie zwiazku, pomógł mi zrozumieć
          pewne rzeczy ale jedno wiem napewno...szkoda lat, dobre checi zony
          to za mało i jeszcze raz powtarzam nie kryj go, rozmawiaj o
          problemie z rodzina , znajomymi ja wiem ,ze to trudne , wielu ię nie
          zrozumie ale innym otworza się oczy. Jeżeli chcesz wi.ecej
          informacji to napisz na @=pomogę.
    • sylwiamich Re: Jestem w dołku:( Jest mi źle:( 02.01.08, 09:46
      Zacznij poszukiwania w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej i w
      kościele.Terapia jest potrzebna Tobie.Dla osób
      współuzależnionych.Tam powiedzą Ci jak możesz SPRÓBOWAĆ pomóc mężowi.
      • akacjax Re: Jestem w dołku:( Jest mi źle:( 02.01.08, 10:10
        Aby pomóc mężowi musi odebrać mu komfort picia. Koniec ukrywania, sprzątania gdy nabrudzi pijany, obiadków, jogurcików na kaca itd. Koniec rozmów gdy jest pijany.
        Ale przede wszystkim edukacja o chorobie alkoholowej, o jej mechanizmach (dla lepszego zrozumienia z czym masz do czynienia) i zajęcie się sobą.
    • sadaga Re: Jestem w dołku:( Jest mi źle:( 02.01.08, 14:49
      zawalcz o siebie i o dzieci, idź na terapię, porozmawiaj z bliską ci
      osobą. i nie kryj meza, bo w jakiś sposób mu pomagasz. on wie ze
      będziesz go kryła. niech straci ten komfort. przygotuj sie jednak na
      atak z jego strony - poczuje sie zdradzony przez ciebie. i przemyśl
      sobie wszystko na spokojnie. czego Ty chcesz. może uda Ci się
      porozmawiać o tym z meżem? wiem ze będzie trudno, bo on nie chce
      widzieć problemu. trzymam za Ciebie kciuki. bo łatwo niestety nie
      będzie. ale mysle ze musisz zacząc działać, bo raczej będzie w tym
      względzie coraz gorzej.
    • bazyliada Re: Jestem w dołku:( Jest mi źle:( 02.01.08, 21:50
      Moja droga do zdrowienia ze wspóluzaleznienia zaczeła sie tu

      www.timi.jawnet.pl/serwis/index.php
      potem była terapia w przychodzni, potem rozwód, teraz jest spokój.

      animetka życzę pogdoy ducha smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka