Dodaj do ulubionych

i co dalej

29.01.08, 09:05
Witajcie.Nie wiem czy to pogoda tak na mnie działa ale czuję sie jak ,,balon z
którego uciekło powietrze,,.Nie mam już siły, radości, chęci do życia.Jestem
do niczego...nie wiem co będzie jutro, cała ta sytuacja mnie przerosła i nie
potrafię zapanować .zostałam bez pieniędzy z długami dziećmi i domem na
utrzymaniu.nie potrafię prosic o pomoc- zawsze radziłam sobie sama i tej siły
zabrakło,wstyd mi że nie potrafię tego ogarnąć ,wstydzę się własnych słabości
,nie wiem co będzie dalej
Obserwuj wątek
    • sylwiamich Re: i co dalej 29.01.08, 09:26
      Helu...radzenie sobie, to nie znaczy bycie ze wszystkim
      samemu.Radzenie sobie to również umiejętność szukania pomocy,
      wsparcia.To walka o swoje.Gdzie jest ich ojciec?Zrób wszystko żeby
      wspomógł chociaż finansowo wychowanie dzieci.zukaj pomocy i nie
      wstydż się i nia prosić.Prosisz nie dla siebie.Nie ma sytuacji bez
      wyjścia.Napisz cos więcej...trudno tak radzić.
      Musisz przestawić swoje myślenie na inne tory.Przede wszystkim
      przestać plotkować na siebie (jestem do niczego, wstydzę sie
      słabości).Kim jesteś? Kobietą? Czy Robokopem? No tak...łatwiej być
      Robokopem...tego nikt nie zrani.A kobietę mozna tak łatwo, nie?
      • hela37 Re: i co dalej 29.01.08, 10:01
        wiele razy stawałam pod ścianą ale do tej pory udawało mi się zrobić w niej
        choćby dziurę a teraz stoję przed murem.mocnym.od 8m-cy nie dostaję
        alimentów,komornik nie może wyegzekwować,zrobiłam już chyba wszystko co można
        ,problemy zdrowotne z kręgosłupem/wypadł dysk/,sory masz racje,nie wolno użalac
        się nad sobą -dzięki
        • a.niech.to Re: i co dalej 29.01.08, 10:50
          hela37 napisała:

          > nie wolno użalac
          > się nad sobą
          ...ale dobrze jest się wyżalić.
          • hela37 Re: i co dalej 29.01.08, 11:11
            Zwłaszcza do nieznajomych po podobnych przejściach,przynajmniej potrafią
            zrozumieć ,podpowiedzieć i potrząsnąć jak trzeba.Bo nam nie jest potrzebna
            litość tylko wsparcie.A nie zawsze możemy liczyć na bliskich.oni mają swoje
            problemy i swój świat.Komuś kto nie przeżył takich sytuacji trudno jest
            zrozumieć.Silni szybko potrafią sie uporać z problemami.Pozdrawiam
    • a.niech.to Re: i co dalej 29.01.08, 09:26
      Pewnie sporo osób zna uczucie stanięcia przed ścianą, a potem
      przychodzi następny dzień.
      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka