BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady

05.02.08, 07:23
jestm zrozpaczona, to trwa juz tyle dni.
Straciłam go - koacham Go.
jestm z Wrocławia, nie wiem co robić.
    • smuteczek_na_zawsze Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 05.02.08, 07:33
      jeszcze mieisiac temu mowil, ze mnie kocha a teraz leżał wczoraj
      obok i mówił, że nie kocha mnie.
      W sobote kochaliśmy się, było tak czule.
      Myśli samobójcze nie opuszczają - ale nie zrobie tego - mam dziecko.
      A ta bardzo chce - czy jeżeli mówił, że wszytsko naprawimy to mogę
      wnieść o oddalenie pozwu.
      CałA jego rodzina się odwróciła.
      Nie upadłam na głowe - to decyzja która podjełam świadomi - chce o
      niego walczyć. Powiedział, przed salą sądową, że jeżeli jeszcze
      trochę mu na nim zależy to żebym, dała mu rozwód a wszystko sie
      ułoży.
      • smuteczek_na_zawsze Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 05.02.08, 07:40
        ludzie w pracy cos do mnie mówią a ja nic nie słyszę.
        To jest straszne.
        Boże niech ktos mi pomoże.
        Niech ktoś do mnie przyjedzie, żebym nie została z tym sama.
        Nie mam tu nikogo.
        A teraz nei mam też męża.
        Błagam, nie piszcie, że mam sie pozbierać - bo uwierzcie -
        próbowałam. Nie dam rady
        • plujeczka Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 05.02.08, 08:09
          SMUTECZKU, przede wszystkim odgoń mysli samobójcze,umierać za
          mężczyznę??? zwiariowałaś a Co Ci wyryjemy na nagrobku umarła bo
          głupia"--przepraszam Cię , otrząśnij się , masz dla kogo życ na 1
          facecie świat się nie kończy, jesteś bardzo młoda przed Tobą całe
          życie i sądzę ,ze nie będzie to zycie samotne , poznasz kogoś kto
          Cie pokocha , zaakceptuje i nie będzie Ci stawiał warunków , nie
          mówił Ci co masz zrobic, ktoś kto Ci poda kawę do łóżka a każdy
          dzień bedzie zaczynał się od usmiechu, uwierz w siebie --na tym
          forum są bardzo madrzy ludzie, sądzę ,że ktoś sie do Ciebie z
          Wrocławia odezwie -chetnie bym sie z Toba spotkała ale mieszkam na
          Wybrzezu w atwoich rejonach bedę dopiero we wrzesniu , licze ,że uda
          nam sie spotkać a do tego czasu na tym forum przyśesz nam parę
          ocieszajacych informacji choćy o Twoim dziecku, napisz nam kilka
          słów i nim, to córka? syn? ile masz lat? podziel sie z nami Twoim
          matczynym szczęściem zachecam Cie do tego.Jesli wciąż bedzie z Tobą
          fatalnie po prostu do Ciebie zadzwonię .........pozdrawiam o prosze
          Cie stań na nogi, otrzyj łzy i weź się w garść.
        • aron95 Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 05.02.08, 08:15
          smuteczek_na_zawsze napisała:


          > Błagam, nie piszcie, że mam sie pozbierać - bo uwierzcie -
          > próbowałam. Nie dam rady

          Dasz radę , każdy daje . Na siłe zatrzymywanie go przedłuża tylko agonię . Nie
          zmusisz go aby Cię kochał . .
          Chce odejść niech odchodzi , natychmiast .
          Jeśli kocha sam wróci i w tedy sam bedzie chciał zostac a nie z musu
    • crazyrabbit Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 05.02.08, 08:14
      Po pierwsze Twoja walka o związek przypomina kajanie się i błaganie
      a nie walkę. Zniechęci go to Ciebie i dalej będzie okłamywał , z
      litości.

      Po drugie , skoro nadal ze sobą sypiacie to oznacza , że nie ma
      rozpadu wszystkich więzi i możesz to wykorzystać w sądzie. Jeśli
      nadal prowadzicie wspólne gospodarstwo domowe (mieszka z Tobą
      nadal , tak?) - tak samo. Spróbuj to wykorzystać przy próbie
      oddalenia pozwu.

      I marsz do specjalisty! Sama! Zadręczysz się dziewczyno...

      P.S. Też jestem z Wrocławia. Napisz maila jeśli chcesz pogadać.
      • smuteczek_na_zawsze Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 05.02.08, 08:28
        odpisałam Ci
        Jak do ciebie.
        Dziecko fantastyczne, najlepsze w klasie.
        Zdolne, bystre, a teraz pyta tylko ze łzami w oczach "mamuś czemu
        płaczesz"
        • annaconda14 Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 05.02.08, 08:35
          Smuteczku, trzymam za Ciebie kciuki - bardzo bardzo . . .
        • nicky7 Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 05.02.08, 09:14
          witaj,
          jestem w tym samym momencie, pozew złożony a mi momentami trudno ogarnąć to co się dzieje.

          ale ze wszystkich myśli najsilniejsza jest ta, która mówi, że już dość życia w niepokoju, zastanawiania się, co jeszcze można zrobić. że już teraz chodzi tylko o mnie i o to to jaka z tego wyjdę.

          weź oddech i spójrz na to z boku, tak jakbyś to Ty miała komuś poradzić, swojej bliskiej koleżance. Co powiedziałabyś?
          nawet jeśli masz jeszcze siłę na walkę o ten związek, tutaj musi być wola dwóch stron.

          też jestem w Wrocławia. pisz, jeśli potrzebujesz pomocy.
    • plujeczka Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 05.02.08, 08:46
      Smuteczku! zobacz sama napisałaś ,ze masz cudowne dziecko które
      pyta mame dlaczego płacze?--to jest to co Ci pisałam, dzieci są
      barometrami naszych uczuć, zwróc uwagę z jaką duma pisałaś o swoim
      dziecku a zatem masz dla kogo życ, tak jak przewidziałam jest tu
      ktoś z Wrocławia, spotkaj się, porozmawiaj a przede wszystkim idź do
      lekarza , dobrego psychiatry,to że nie słyszych głosu klientów czyli
      tego ,ze do Ciebie mówią są oznaka głębokiej depresji w swoim czasie
      też tak miałam, byłam zrozpaczona panicznie bałam sie utraty pracy
      pomógł mi dobry psychiatra Tobie pomoże również.
      • smuteczek_na_zawsze Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 05.02.08, 09:01
        czy dziecko będzie szczęśliwe mając nieszczęśliwą mamę?
        A ja szczęśliwa będę tylko z NIM.
        Wszyscy piszą - nie walcz, nie płacz.Wiecie co on wczoraj pwiedział -
        "przegrałaś swoja szansę"
        A zarzuty w pozwie takie jak już pisałam w innym wątku - że mu nie
        zawsze smakowało to co mu ugotuje.
        Ze jestem apodyktyczna.
        Ale ja chce sie zmienić - chcę wnieść o mediacje.
        A on mówi, że mnie nie kocha.
        Smial sie wczoraj - "ale kicha - drugie małżeństwo i drugi rozwód
        hahaha"
        Boże
        • anbale Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 05.02.08, 09:13
          Tak, wnieś o mediacje. Zmień się.
          Potem gotuj tylko to, co mu smakuje. Jeśli jednak nie smakuje,
          wyrzuć i gotuj od początku, aż do skutku.
          Zapomnij, że możesz mieć własne zdanie na jakikolwiek temat, bo
          padnie podejrzenie o apodyktyczność, a to oznacza zerwanie umowy i
          koniec jego miłości raz i na wieki. Najlepiej tylko potakuj głową,
          nie mów nic- to niesie zagrożenie.
          Pozwalaj mu się z siebie wyśmiewać i kpić, to może być uzdrowieńcze
          dla jego miłości, która być może wybuchnie wtedy z nową siłą.

          Kobieto, ręce opadają... Wiem, że jesteś teraz w takim stanie, że
          nic do Ciebie nie dotrze, ale to jest jakaś masakra- to, co Ty sama
          ze sobą robisz. Ty sama. Jeśli doniesiesz, że teraz służysz za
          dywanik łazienkowy, bo tylko pod takim warunkiem zgodził się dać Ci
          szanse, to ja w ogóle nie zdziwię...
          Rzuć wszystko i pędem do psychiatry!
        • plujeczka Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 05.02.08, 09:16
          Ciebie a czymże u licha ON w zyciu zabłysnał no chyba ,że skarjnym
          chamskim egoizmem bo nic innego nie przychodzi mi do głowy.
          • jedza.4 Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 05.02.08, 09:30
            Smuteczek czy twoj maz ma jest bratem bliznikiem mego szwagra
            [jeszcze]?te same slowa te same poczynania a na boku ma inna .Nic
            nie poradzisz ,on tak czy siak zostawi cie ,teraz to ,on sie
            bawi,sorry za ostre slowa.ale zostaw sobie godnosc ,dasz
            rade ,zobaczysz ,boli mocno ale przejdzie ,uwierz mi bo sama kiedys
            to przeszlam.
            • zielona_ropucha Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 05.02.08, 09:42
              Smuteczku...biegiem do lekarza...potrzebujesz pomocy.
              Wiem,że to ból nie do zniesienia a jednak można to znieść,daj sobie
              pomóc i pisz tutaj...nie jesteś z tym samasmile
              Pozdrawiam Cię,trzymaj się.
              P.S. Wiem,że kochasz tego człowieka ale takich potworów jest więcej
              i uwierz mi, bardzo są do siebie podobni...każda próba proszenia i
              błagania o powrót uczucia jest w tym przypadku kolejnym gwoździem do
              trumny..nie jego,Twojej.
    • mary171 Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 05.02.08, 10:13
      Smuteczku, idź jak radzą do psychiatry. Masz wspaniałą córkę i żyj
      dla nie i przede wszystkim dla siebie. Walka nic Ci nie da. Sama
      widzisz. A ja myślałam, że ja jestem slaba. Tylko moj m. do konca
      nie chce sie rozejśc (chyba sam nie wie czego chce). Dzis pojechałam
      złożyć pozew (bo wiem, że nie chcę z nim być, choć też kocam).
      Rozpłakałam się przed podejściem do okienka podawczego i nie mogłam
      złożyć pozwu zapłakana. Może jutro spróbuję. Za trzecim lub czwartym
      podejściem na pewno złożę bez płaczu smile) Trzymaj się kochana. To nie
      jest łatwe, ale z czasem wychodzi na dobre.
      I pisz do nas i koniecznie spotkaj się z kimś z Wrocławia.
      Napisz ile masz lat?
      • dzimi_dzimi Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 05.02.08, 10:34
        Wypowiem się chociaż pewnie nie będzie to miłe.
        Ale co ty do jasnej anielki robisz swojemu dziecku?
        Jaki wzór jej dajesz tkwiąc i walcząc o związek z tym matołem?
        Ocknij sie kobieto, bo masz córkę która cierpi!
        Przestań byc egoistka i zamiast zajmować się tylko soba i nim zajmij
        się nią!
        Mówisz, że możesz byc szczęśliwa tylko z nim?
        Chrzanisz.
        Boisz się i tyle, to normalne.
        Ale gwarantuję Ci to i stawiam dolary przeciw kasztanom, że za rok
        juz będzie lepiej.
        Ogarnij się.
        Zajmij się córką.
        Przestań się mazać.
        Przestać skamleć bo to nawet kogoś kto słucha z boku wyprowadza z
        równowagi i denerwuje, więc co dopiero jego.
        Gwarantuję Ci to i wiem z własnego doświadczenia, że boli w dużej
        mierze dlatego tak mocno bo uprawiasz samobiczowanie, litujesz się
        nad sobą, zadręczasz.
        Zmień sposób postępowania i posłuchaj madrych kobiet które Ci radzą
        mądre rzeczy.
        Tylko ja niestety mam wrażenie, że Ty masz w nosie te rady bo ty
        cierpisz i oczekujesz litości.
        A w takich sytuacjach to trzeba włączyć też rozum i miłość do kogos
        zastąpić miłością własną i miłością do córki.
        Zastanów się co Ty jej fundujesz?
        Nie szkoda mi Ciebie. Jej tak.
        Ty sobie poradzisz z tym lepiej niż ona, Ty masz szansę, ona nie.
        Cholera, aż się zdenerwowałem.
        • lilyrush Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 05.02.08, 11:36
          Dzimi dobrze pisze.
          Poza tym..ręce opadają.

          Ja wiem,z ejestem wredna zołza, ale nie miejscu Towjego meża też bym
          zwiewała
        • anbale Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 05.02.08, 11:56
          dzimi_dzimi napisał:

          > Tylko ja niestety mam wrażenie, że Ty masz w nosie te rady bo ty
          > cierpisz i oczekujesz litości.

          Ja też mam identyczne wrażenie...Już sam nick smuteczka niesie
          sugestię, że nic się nie da zrobić, tylko rozpacz i cierpienie na
          wieki, do piekieł czeluści- co oczywiście powinno roczulać do bólu...
          Ja w niej widzę siebie jak miałam 17 lat, podobne klimaty jak ktoś
          się mnie osmielił zranić. Myślałam, ze z tego się wyrasta...
          • dzimi_dzimi Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 05.02.08, 12:09
            Niestety jak widać są tacy którzy nie wyrastają.
            Mi też się wydaję, że Smuteczek nie dorósł.
            A póki tego nie zrobi jej związki będą wyglądać właśnie tak.
            Tylko dziecka żal.
        • panda_zielona Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 05.02.08, 13:08
          Smuteczku czytaj to co napisał dzimi_dzimi i inni po kilkanaście
          razy aż dotrze do Ciebie,że Twoje zachowanie ma odwrotny skutek.
          Szkoda,że nie jestem z Wrocławia bo chętnie bym Ci przylała.
          Czy Ty myślisz,że Twoje dziecko nie widzi dlaczego jesteś w takim
          stanie,co będzie jeśli zacznie unikać domu,w którym nie ma ciepła.
          I dlaczego nie pójdziesz do psychologa?.
    • scriptus Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 05.02.08, 10:30
      Smuteczku, doskonale rozumiem, co przeżywasz.
      Sam też sie miotam między skrajnymi emocjami, wiem, co to
      beznadzieja. Jednak tłumaczę sobie, że jestem mężczyzną, że muszę
      być twardy, jak stal i wytrzymać wszystko. I, wytrzymam.
      Podobno kobiety sa emocjonalnie twardsze od mężczyzn, mają przewagę.
      Weź się w garść, jeśli ja potrafię, to i Ty potrafisz na pewno, w
      końcu jestes kobietą. Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Życie
      może boleć, ale damy radę. I Ty, i ja damy radę. Trzymam kciuki.
      • dzimi_dzimi Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 05.02.08, 10:36
        Już się bałem, że przeczytam o Twoich samobójczych myślach .
        Boli bo takie rzeczy bolą.
        Kurde wiem o tym, sam to przezyłem.
        Ale histeria w niczym nie pomaga.
        Litowanie się nad sobą tylko pogłębia ból.
        Gdyby Smuteczek była facetem, to powiedziałbym "idź w góry, ale tak
        by czołgać się ze zmęczenia".
        Zamęcz ciało.
        Uzdrowisz dusze.
    • maggie11 Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 05.02.08, 10:46
      Moją odpowiedź masz w tym watku:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=75108557&a=75299892
    • aron95 To niemożliwe 05.02.08, 11:48
      jakaś prowokacja , kobiety aż tak głupio naiwne nie są
      • mini_me Re: To niemożliwe 05.02.08, 11:54
        aron95 napisał:

        > jakaś prowokacja , kobiety aż tak głupio naiwne nie są

        Zgadzam się!
        Nie możliwe żeby ktoś był tak uzależniony od innej osoby!
        • smuteczek_na_zawsze Re: To niemożliwe 05.02.08, 11:56
          możliwe, ale chyba ktoś kto nigdy nie kochal prawdziwie tego nie
          zrozumie.
          • dzimi_dzimi Re: To niemożliwe 05.02.08, 12:08
            smuteczek_na_zawsze napisała:

            > możliwe, ale chyba ktoś kto nigdy nie kochal prawdziwie tego nie
            > zrozumie.

            Czy Ty prawdziwie kochasz swoje dziecko?
            Tak, my tu na forum wszyscy nie mieliśmy okazji kochać prawdziwie.
            Otrząśnij się.
            I poczytaj swoje wątki jak Ty go naprawdę widzisz, jak się nie
            boisz, że Cię zostawi.
            Czepialski maminsynek, wkurzający, szczególant,.
            Tylko teraz wpadłaś w histerię i przestałaś myśleć.
            A właściwie myślisz tylko o sobie i o nim.
          • maggie11 Re: To niemożliwe 05.02.08, 12:35
            Jak ktoś kocha "prawdziwie" to najważniejsze dla niego jest
            szczęście ukochanej osoby czyli - mąż będzie szczęśliwy bez Ciebie -
            pozwalasz mu odejść i życzysz wszystkiego najlepszego na nowej
            drodze życia.
          • aron95 Re: To niemożliwe 05.02.08, 12:44
            smuteczek_na_zawsze napisała:

            > możliwe, ale chyba ktoś kto nigdy nie kochal prawdziwie tego nie
            > zrozumie.

            Każdy z Nas prawdziwie kochał . Każdy cierpiał , uważał że się świat zawalił ale
            minął czas i wiemy że to nie koniec a początek .
          • phokara Re: To niemożliwe 05.02.08, 12:55
            smuteczek_na_zawsze napisała:

            > możliwe, ale chyba ktoś kto nigdy nie kochal prawdziwie tego nie
            > zrozumie.

            Ty nie kochasz prawdziwie - Ty kochasz toksycznie. I nie widzisz
            różnicy. I to jest przerażające; dla wszystkich. Taka 'miłość' truje
            Ciebie, tego faceta i Twoje dziecko. Wszystkich toczy, jak gangrena.
            I nikogo nie słuchasz, bo tu panuje wręcz jednogłośnie rada - idź po
            pomoc do lekarza i to w podskokach, ale mam wrażenie, że ktoś Cię
            tam siłą powinien zaciągnąć.

            Nie ma takiej opcji, żeby pocieszenia i głaskanie Cię po główce dały
            jakiś sensowny rezultat. No nie ma takiej opcji. Ktoś z kręgu
            REALNYCH znajomych musi Cię mocno kopnąć w dupę i zawlec na terapię.
            Bo się wykończysz. I wszystkich dookoła też.

          • anja_pl duby smalone 05.02.08, 22:15
            aśćka wypisujesz, blekotu się najadłaś, aby takie farmazony wypisywać

            dawno nikt cie w cztery litery nie kopnął,

            ja na pewno cię po głowie nie pogłaszczę i powiem ,że wszystko
            będzie dobrze, że znó z nim będziesz szczęśliwa,

            nie wiem czego sie boisz, co on takiego może twoim rodzicim
            powiedzieć, ale to twoje życie, twoje dziecko i za to JESTEŚ
            ODPOWIEDZIALNA,
            on ma swoje decyzje, swoje życie, i z tego co wypisujesz nie ma
            ochoty byś w tym jego życiu uczestniczyła,

            jestem w stanie zrozumieć, że chcesz się spotkać i pogadać, ale o
            tak wczesnej porze ok 7:00 ludzie do pracy sie spieszą, dzieci do
            szkół wyprawiają, sorry, chociaż z tego co wiem mieszkasz niedaleko,
            ale o 7, to ja z dziećmi jestem juz od 20 minut w drodze,
            ty nie wyprawiasz dziecka do szkoły?
            interesujesz sie tym co ma zadane?
            co ma przynieść do szkoły na zpt?

            bo siedzieć na stołku, na czterech literach każdy potrafiłby, ale to
            jest skazanie twojego dziecka na margines: twoje go życiz, a może
            społeczeństwa,

            obudż się wreszcie i do lekarza psychiatrii idź po pomoc, bo sama
            nie dasz sobie raqdy,
            a strach przed uznaniem cię za wariata zostaw na później, nie musisz
            wszystkim tego obwieszczać,
        • dzimi_dzimi Smuteczku 05.02.08, 12:05
          Zajrzyj na wątek o pomocy który założył ktoś_z_forum.
          To jest tragedia. Tak wyglądają dramaty.
          Wczoraj na moim dyżurze wydarzył się taki ludzki dramat.
          Tylko, że to dziecko zostawiło matkę.
          I to jest ból, który przywala plecy takim ciężarem, że nie ma sił
          się człowiek podnieść.
          A Ty mówisz o niechęci do życia bo facet Cię nie chce.
          Masz córkę.
          Przed Tobą wiele wiosen i pięknych dni.
          Tylko przestań histeryzować.
          Bo to co uprawiasz to histeria.
          Boli?
          Wiem, że boli i bedzie bolało.
          Ale w życie nie zawsze funduje nam uśmiech, a ja mam wrażenie, że my
          sami tworzymy sobie taki nieprawdziwy obraz świata i ludzi którzy
          mają nas uszczęśliwiać.
          Zajmij się córką.
          Bo mi, obcemu facetowi serce się kraje na myśl jak ona czuje się w
          takim domu jak Wasz w tej chwili i jak się czuje patrząc na matkę
          która rozpacza, szaleje i nie ma z nią normalnego kontaktu.
          Na obcego faceta który kpi i nienawidzi jej matkę.
          Jeśli Tobie nie kraje się serce patrząc na to i nie mobilizuje
          Ciebie to do działania to na kogo to dziecko ma liczyć?

          • mini_me Re: Smuteczku 05.02.08, 12:11
            Smuteczku właśnie o to mi chodziło o czym pisze Dzimi_dzimi!
            tragedie są większe na świecie (choć oczywiście Twoja tragedia jest dla ciebie
            największa bo jest Twoja) ale nie jestes sama masz córkę i to powinno byc
            najważniejsze!
            A twój m z Ciebie kpi i o to mi chodzi jak można dawać sobą pomiatać i płaszczyć
            się przed człowiekiem który cie porpostu nie chce - to nie miłość to poprostu
            strach przed samotnością i światem i moim zdaniem brak godności!
          • zielona_ropucha Re: Smuteczku 05.02.08, 12:12
            Dzięki Dzimi...mi właśnie pomogłeśsmile))Kpiący szczególant...idealne.
      • bejoy Re: To niemożliwe 22.02.08, 04:55
        Są, oj, są...
        Można aż tak kochać...
    • sadaga Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 05.02.08, 12:28
      smuteczku niestety to wygląda jak uzaleznienie a to nigdy dobrze nie
      rokuje... nikogo na siłę do miłości zmusić nie można. a jeszcze jego
      zachowanie wskazuje na duzy brak szacunku w stosunku do Twojej
      osoby. Związek nie polega na podległości ani tym bardziej na
      zadowalaniu jednej ze stron. To nie tak powinno być. Potrzebujesz
      pomocy specjalisty. daj sobie szansę. odbuduj wartość własnej osoby.
      Teraz bardzo cierpisz i nie myslisz racjonalnie. najlepsze co mozesz
      zrobić to iść do lekarza. zajmij się sobą i dzieckiem. odetnij się.
      bo z opisu wygląda to na typowo toksyczny zwiazek. walcz o siebie.
    • mary171 Smuteczku Twój problem jest chyba dużo głębszy 05.02.08, 12:59
      niż odejście męża. To pisałaś rok temu:

      Depresja

      Re: rozmawiacie z partnerami o chorobie?
      Autor: smuteczek_na_zawsze 19.02.07, 09:25 Dodaj do ulubionych
      zarchiwizowany

      Zdecydowanie – nie rozmawiać – nikt oprócz lekarza nas nie zrozumie.
      Ja mężatka, dziecko 6 lat – wielokrotnie próbowałam sygnalizować –
      że nie mogę
      powstrzymać łez – odpowiedz zawsze ta sama – czemu płaczesz … nie
      masz powodu.
      Mówiłam, że nie chcę żyć – obrażał, że jak mogę moge o tym myśleć –
      mam
      dziecko, jestem wyrodną MATKA ze chce je zostawic.
      A ja już nie dam rady dlużej – jedno pewne – żaden partner tego nie
      zrozumie.
      Teraz jest tak ze do seksu się zmuszam , udaje satysfakcje a potem
      gdy on spi –
      siedze nad garstka tabetek i jeszcze odrobine odwagi mi jednak
      brakuje – bo
      jednak dziecko, dziecko mnie trzyma troche przy zyciu, chociaż
      ostatnio bywam
      zła właśnie na nie – bo to przez nia – nie mogę odejść – nie mogę
      uciąć tej
      męczarni …
      Dzisiaj znowu nie robie w pracy nic

      • salemka1 Re: Smuteczku Twój problem jest chyba dużo głębsz 05.02.08, 13:18
        no to jak Smuteczek ma depresje i jej nie leczy, to niestety nikt jej tu nie
        jest w stanie pomóc, musi iść do lekarza, a zdaje się, to już jej każdy tu pisał.
      • panda_zielona Re: Smuteczku Twój problem jest chyba dużo głębsz 05.02.08, 13:19
        No i właśnie dlatego ktoś powinien wziąć ją za twarz i zaprowadzić
        do lekarza,bo ona sama nie pójdzie za nic w świecie.Nawet nie wiem
        czy nie kwalifikuje się do leczenia zamkniętego.A tak na
        marginesie,mąż zamiast pomóc ucieka jak szczur z tonącego okrętu.
        • anbale Re: Smuteczku Twój problem jest chyba dużo głębsz 05.02.08, 13:24
          panda_zielona napisała:

          A tak na
          > marginesie,mąż zamiast pomóc ucieka jak szczur z tonącego okrętu.

          No, ale, pomijając już wszystkie męża niewątpliwe "zalety", życie
          pod jednym dachem z kimś, kto cierpi na długą i beznadziejną
          depresję, histeryzując tak jak smuteczek, i NIC z tym nie robi, i
          nie ma zamiaru, tylko się rozkręca z rozczulaniem nad sobą- to
          pewnie też niezły horror i może czasem nie ma innego wyjścia, żeby
          samemu nie zwariować?
        • salemka1 Re: Smuteczku Twój problem jest chyba dużo głębsz 05.02.08, 13:26
          tego nie wiesz Panda... może próbował jej pomóc, może chciał ją zaprowadzić do
          lekarza, namawiał do lekarza? Każdy ma jakiś próg wytrzymałości, jesli ktoś chce
          pomóc, a ta pomoc nie jest przyjęta, to co? Zobacz tu każdy na swój sposób,
          czyli pisząc chce jej pomóc, a to jak grochem o ścianę i popatrz, ja jej
          odpisałam kilka razy i już mam dość... to teraz pomyśl, ten post z depresji był
          sprzed roku, jak długo byś wytrzymała z taką osobą, która wiecznie ryczy i
          jęczy? I nie oceniaj go tak łatwo. Nie wiesz, jak było, z postów Smuteczka różne
          rzeczy się okazują, najpierw była idealna, a potem się okazalo, że generalnie
          czepia się goscia o poglądy, o rodzinę itd.
          • panda_zielona Re: Smuteczku Twój problem jest chyba dużo głębsz 05.02.08, 13:41
            Salemko,oczywiście,że nie wiem.Tak sobie tylko myślę,czy ona ją na
            prawdę kochał w ogóle.Popatrz ona twierdzi,że kocha nad życie,więc
            gdyby np.widząc co się z nią dzieje,zagroził,że odejdzie jak nie
            podejmie leczenia,ona by się zgodziła.Nie wiem na prawdę nie
            wiem,też przechodziłam w swoim życiu różne stany,ale nigdy nie tak
            strasznej depresji.
      • lilyrush Re: Smuteczku Twój problem jest chyba dużo głębsz 05.02.08, 13:21
        Niestety z takimi osobami jest najwiekszy problem. Depresja to
        choroba, ją nalezy leczyc a nie sie nia upajać. Jeśli Smuteczek
        robiła takie rzeczy juz rok temu to naprawdę mało który partner
        potrafiłby to wytrzymać.
        Zdecydowanie konieczna jest interwencja lekarza i no nawet torche na
        siłe!
    • salemka1 Ludzie, przestańcie..... 05.02.08, 13:15
      to jest któryś z kolei wątek, w którym wszyscy piszemy to samo. A Smuteczek i
      tak swoje. Ja juz nawet nie mam siły odpisywać jej, bo po co? Ona nie chce
      czytać tego, co my myślimy na ten temat, ona tego chyba w ogóle nie czyta ze
      zrozumieniem.... W kazdym jednym wątku pytanie, co ma robić... i odpowiadamy
      jej, po co? po to, żeby znowu w następnym wątku padło to samo pytanie. I tak w
      kółko. Ona czeka na odpowiedź, taką, jaką by chciała przeczytać, pogłaskanie po
      głowie, powiedzenie: tak, kochasz, to placz, na pewno on zostanie i będzie
      dobrze. Nie będzie!! Ale ona tego zaakceptować nie chce i już.
      Albo to faktycznie podpucha...
    • artemisia_gentileschi Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 05.02.08, 18:46
      Co mysle na temat Twojego malzonka pisalam juz w sasiednim watku,
      powtarzac sie nie bede. Poza dolaczeniem sie do choru zalecajacego
      natychmiastowa wizyte u psychologa moge dodac jeszcze jedna drobna
      uwage: masz corke. Dzieci nieswiadomie kopiuja wzorce wyniesione z
      domu w swoich pozniejszych zwiazkach. Czy takie malzenstwo jak Twoje
      ma byc tym wzorem? Chcesz zeby Twoja corka szybko weszla w role
      ofiary i byla przez swojego przyszlego meza traktowana jak szmata?
      Jak Ty w tej chwili?
      Jesli nie potrafisz gnojowi dac kopa w d. dla siebie - zrob to
      chociaz dla Twojego dziecka.
      • jarkoni Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 05.02.08, 19:21
        Naprawdę nie potrafisz, przepraszam za porównanie z filmem "wyrwać chwasta"?
        Uwierz, że zakochanymi kobietami można manipulować. Ale tylko ostatni dupek tak
        by zrobił.
        Czytaj uważnie to co zostało napisane i rób swoje, uciekaj i dbaj o dziecko.
        I na litość nie słuchaj nawet żadnych przeprosin tego psychola..
        • smuteczek_na_zawsze Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 06.02.08, 07:04
          ok. Wszystko i wszystkich Was zrozumiałam.
          Powtarzacie jak mantre jaką jestem idiotką.
          Że to co czuje to chore. Dziekuje za wsparcie.
          Własnie, ja potrzebowałam pocieszenia, a nie kubła zimnej wody.
          Marni z Was pocieszyciele.
          Niemniej jednak dziekuje za poświęcony mi czas.
          • otara Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 06.02.08, 07:34
            smuteczku-wiekszosc z nas przechodziła przez to samo , i uwierz mi ,
            takie rozczulanie się nad soba nic ci nie da. robisz z siebie ofiare-
            prawdopodobnie takim właśnie postepowaniem zadusiłas swój
            związek.nikt nie bedzie ci tu slodził,masz żal za kubel zimnej wody?-
            to właśnie jest ci teraz potrzebne. nie glaskanie po glówce. jestes
            dorosła kobieta , ktora świadomie zdecydowala się na dziecko-a to
            zobowiązuje. i teksty : nie chce mi się żyć , mam myśli samobojcze :
            to bardzo niedojrzałe teksty. twoim obowiazkiem jest życ , masz
            dziecko które na ciebie liczy, i przestan płakać w jego obecności-bo
            dziecko wiele widzi , ale malo rozumie.....
            musisz zrozumiec że nie ty jedna i nie ostatnia przechodzisz przez
            ten etap.i nie pisz że nikt cię nie rozumie bo nie kochał prawdziwą
            milością tak jak ty....juz teraz widac twój niemaly egoizm w
            osądzaniu ludzi. ty jesteś kilka latek po ślubie-a co mają
            powiedzieć kobiety zostawiane przez swoich mężow po kilkudziesieciu
            latach małżenstwa ??? co mają powiedziec kobiety które już mają po
            50-60 lat i nagle zostają same ??? ty masz jeszcze szanse , one
            raczej nikłe na ułożenie sobie życia na nowo.
            nie kajaj się wiec wiecej przed mężem bo tylko pogarszasz swój
            wizerunek , jescze bardziej odpychasz go od siebie.
            • smuteczek_na_zawsze Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 06.02.08, 08:00
              Już nie płaczę - dobrze.
              Mam myśli samobójcze, ale nie zrobie głupstw.
              Teraz zaczynam walke. Dzisiaj jade do adwokata, mąż od wcozraj śpi
              na materacu.
              Nioe moge niestety powioedzieć że go nie kocham.
              Chce wnioskować o oddalenie pozwu, nie ustała więź gospodarcza,
              fizyczna (do ostatniej sobotywink
              i z mojej strony emocjonalna - chociaż on w styczniu mówił, że mnie
              kocha i że chce wszytsko naprawić.
              Ale do tego to się raczej nie przyzna.
              Chciałabym wnioskować w związku z tym o mediacje, chcę udowodnic
              przed sądem że mi zleży.
              A jeżeli nie wyjdzie to udowodnić mężowi że to z jego winy.
              Czy teraz to dla Was brzmi logicznie?
              Otrzęsnęłam sie ( fałsz -troche popłakuje ale nie przy nim )
              Teraz proszę nie lejcie już na mnie tych kubłów.
              Ale pomóżcie też. Sama tu jestem jak palec, nie mam wielu znajomych.
              A chciałabym żeby mąz zobaczył, że mam jakieś koleżanki.
              Teraz mąż przychodzi wieczorem ok. 22:00 i kładzie się spać,
              powiedział, że traktuje te 4 ściany jak hotel (a to boli - bo śpimy
              w jednym łóżku)
              Proszę oceńcie jak długo to może potrwać. Chcę by się opamiętał.


              • otara Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 06.02.08, 08:10
                no i w końcu jakieś kroki smilesmile ale co masz na myśli mówiąc " chcę by
                się opamiętał ?? "" bo nie bardzo rozumiem o co ci chodzi...
                a w sadzie nie zgadzając się na rozwod-niczego nie zdzialasz.
                jedynie przedłużysz procedure rozwodową. jeżeli mąż bedzie stał
                twardo na swoim stanowisku-sad może odroczyc postepowanie ( np. na 3
                m-ce ) i malzonek może znow wnioskowac o rozwód. a jesli w tym czsie
                się nic nie zmieni-to bedzie tylko dodatkowy argument że jednak
                nastapił rozkład związku.
                z tego co piszesz wygląda jednak na to że on już zdecydowal,a to czy
                dojdzie do rozwodu to już tylko kwestia czasu. żadne mediacje ani
                terapie tu raczej nie pomoga.
                • smuteczek_na_zawsze Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 06.02.08, 08:23
                  miałam nadzie, że jakieś mediacje pomogą.
                  Przeciez skoro tydzien temu mówił że chce naprawić to chcę tego
                  spróbować.
                  Co jeszcze, nie zgadzam sie na moją wine, a jeżeli na mediacjach
                  wyjdzie, że to on jest tą stroną która nie dąży do porozumienia - to
                  wtedy chce wystąpic o całkowita jego wine.
                  Proszę już nie krzyczeć na mnie.
                  • aron95 Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 06.02.08, 08:25
                    Pomyśl o separacji i koniecznie musiał by się wyprowadzić .
                    Takie chwilowe rozłąki dobrze wpływają na związki .
                  • otara Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 06.02.08, 08:27
                    słonce-ja nie krzycze na ciebie smilesmile przede wszystkim winę trzeba
                    udowodnić..zdrada,alkocholizm itp.... a tutaj wyglada mi na zupełny
                    zanik jakichkolwiek uczuć.... więc nie wydaje mi się aby można tu
                    mówić o winie...w końcu do tego stanu sytuacji doprowadzają obie
                    strony..nie tylko jedna... w tej kwestii powinien już wypowioedzieć
                    się majkel-on jest tutaj specjalistą...ale nie sadzę aby sąd uznał
                    go za winnego rozkładu pożycia....wygląda to raczej na obustronną
                    winę...
                  • otara Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 06.02.08, 08:28
                    a to co mówił tydzień temu-to o niczym nie świadczy. może to
                    powiedzial pod wpływem twoich nacisków ? ... i raczej tak bylo...
                    dla świętego spokoju.. niestety mężczyżni często tak robią...
                    • smuteczek_na_zawsze Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 06.02.08, 08:53
                      no właśnie tak sobie poczytałam o tych mediacjach...
                      To nie dla nas, bo przecież on mnie nie chcę wiec o co sopór.
                      A czy jest szansa by sad zasądził terapie rodzinną - skoro mąz tak
                      naprwde zienia czesto zdanie.
                      Nie jest zdecydowany, raz mówi, ze chce mojej winy, na sprawie mówi
                      ze chce za porozumieniem.
                      A mi mówi, że chce wszystko naprawić.
                      Proszę, poradźcie, już nie rozpaczam, mówie logicznie.
                    • zdziwiona.2 Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 06.02.08, 08:58
                      Smuteczku, wiem co czujesz i jak się czujesz. Przechodzę przez to
                      samo. Koniecznie znajdź dobrego psychologa tzn. takiego który jest
                      odpowiedni dla Ciebie. Mi się udało za drugim razem, znalazłam super
                      babeczkę-panią psycholog, która nie tylko zajmuje się moim stanem,
                      ale pokazuje mi jak mam walczyć z manipulacjami stosowanymi przez
                      mojego męża, jak mam się zachowywac w danych sytuacjach i
                      niestety....zrobić tak, abym ja poczuła się lepiej, a on gorzej. to
                      nie ja mam mieć poczucie winy, a on. Wolno Ci płakać, być wściekłą,
                      nie mieć poczucia własnej wartości i możesz spać z nim w jednym
                      łóżku, to dla niego jeszcze trudniejsze. Walcz nie z nim, a o
                      siebie, o swoje samopoczucie i pamiętaj-nie on jeden na tym świecie.
                      • smuteczek_na_zawsze Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 06.02.08, 09:19
                        daczego spanie ze mną w jednym łóżku jest dla niego trudne skoro
                        mnie już nie kocha. Tak jak mówiłam, przyniósł sobie materac i śpi
                        obok.
                        Przychodzi tylo na noc.
                        Wiem, żę to dla niego też kiepska sytuacja, przychodzi jak do
                        hotelu, powynosił część ubrań do mamy.
                        To takie dziwne, my sobie gotujemy, robimy coś, żyjemy poprostu w
                        tym domu a on przychodzi jak dziki lokator, nawet nie ma tu zadnych
                        artykułów spożywczych, tylko wode jakby mu się chciało pić.
                        A wczoraj sie zapytał czy też chcę się anpić wody, a ja mu na to, że
                        skoro jest juz w kuchni i ma ochote coś dla mnie zrobic to niech mi
                        zrobi kawe z mlekiem - powiedział, że nie ma sprawy i zrobił i
                        przyniósł.( boziu, mam nadzieje, ze nie napluł wink
                        • akacjax Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 06.02.08, 09:35
                          Czytam Twoje posty z pełną świadomością, że to tylko Twoje odczucia i nie wiem,
                          czy u Was tak wszystko jest niejednoznaczne, czy Twój odbiór faktów dopasowuje
                          się do Twoich oczekiwań.
                          Mam nieodparte wrażenie, że zamiast skupiać się na mężu i na próbach
                          manipulacji-jak go zatrzymać-lepiej byłoby pomyśleć o sobie, ale nie biorąc męża
                          za tło.
                          O związek można walczyć, ale najpierw trzeba powalczyć o siebie.
                          Na pewno nie ma u Was trwałego i zupełnego rozkładu. Jednak by odbudować to, co
                          słabe w związku potrzeba dwojga zdecydowanych na to ludzi. Razem i osobno. A nie
                          przerzucać się odpowiedzialnością.

                          Sądzę, że powinniście mieć mediacje, czy coś dadzą-ocenisz po nich, a nie
                          teoretycznie wg przeczytanych informacji.

                        • zdziwiona.2 Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 06.02.08, 10:41
                          Spanie w jednym łóżku, bo Cię nie kocha?
                          Zrobił kawę, no i dobrze, bo ma poczucie winy i to on ma je mieć i
                          się z tym męczyć.
                          Mediacje, moga coś dać, ale tylko w przypadku, gdy oboje będziecie
                          chcieli coś zmienić. Jeżeli on powie, że nie chce- to nic z tego nie
                          będzie, ale próbować zawsze można.
                          • jakniejatokto Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 06.02.08, 15:43
                            Ponieważ sama wiele lat temu byłam w toksycznym związku i wiem co
                            czujesz, to powiem Ci jak ja to widzę smuteczku. Mąż Ci robi kawę z
                            mlekiem - bo dlaczego miałby nie zrobic, w końcu mieszkacie jeszcze
                            razem, iles tam lat razem przeżyliście, coś was kiedyś łączyło -
                            takie zrobienie kawy to nic specjalnego, zwykła uprzejmość z jego
                            strony. Ale ty wyobrażasz sobie, że on robi tę kawę, bo mu zależy,
                            bo Cię kocha, i zaczynasz myśleć o mediacji.
                            Pozwól mu odejść - siłą nikogo nie zatrzymasz, i przeczytaj
                            książkę "Kobiety, które kochają za bardzo i ciągle wierzą, że on się
                            zmieni" - świetna ksiażka pokazująca mechanizmy uzależnienia i
                            wpadania w sidła toksycznej miłości. O psychologu wszyscy ci juz
                            pisali.
                            Chce isc - niech idzie w cholere. Pomoz mu pakowac rzeczy. Nie
                            zmusisz go do tego, zeby cie pokochal, jesli cie nie kocha ani
                            terapia ani mediacja. Pozwol mu odejsc. Proby zatrzymania na sile
                            skoncza sie u Ciebie depresja a u niego czkawka i duzym niesmakiem.
                            Jedyne o co bym powalczyla na Twoim miejscu to, zeby rozwod nie byl
                            z twojej winy.
                            I pomysl o tym tak - jestes juz wolna... Czy twoje zycie sie
                            skonczylo? Tak - to zycie ktore znalas juz sie skonczylo. Czas
                            zamknac rozdzial i zaczac nowe zycie - masz dziecko, masz dla kogo
                            zyc. Powodzenia.
                            • zawsze.slonce Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 06.02.08, 22:22
                              Smuteczku jak to mówią do 3 razy sztukasmile)Następny mąż albo i nie
                              mąż to będzie strzał w 10smile))Kochana sama korzystałam z pomocy
                              psychologa.Uwierz mi warto.Zobaczysz świat w innych barwach a nawet
                              odkryjesz nowe.Sama chciałam ze sobą skończyć
                              przez "kochanego".Dzięki Bogu nie zrobiłam tego, nie że nie
                              próbowałam, ale się opamiętałam.Też mam dzieci.Kochanie one są warte
                              tego by dla nich żyć.Nie rób córce tego, niech nie widzi mamy, którą
                              kocha najmocniej na świecie, smutnej i poniżanej.Żaden mężczyzna nie
                              jest tego wart.Dasz radę, tylko zgłoś się po pomoc.Życie jest zbyt
                              krótkie i zbyt piękne żeby je marnować na łzy za kogoś kto nie jest
                              ich wart.
                              • smuteczek_na_zawsze Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 08.02.08, 07:40
                                witam
                                Prosze, nie oceniajcie mnie źle, jak to ktoś napisał, że o 7 rano to
                                powinnam dziecko odprowadzać do szkoły a nie siedzieć na forum.
                                Otóż na forum jestem tylko w dzień, w pracy, wieczorami cały wolny
                                czas poświęcam rodzinie a nie siedzeniu w internecie.
                                Wiec byłam u adwokata, sprawa wygląda następująco - poradził mi
                                oddalenie pozwu, w pozwie jest kilka kłamstw - do odważenia (moje
                                dowody) a poza tym chodzi tylko o to, że nie gotowałam i nie
                                sprzątałam tak jak jego mama.
                                Poza tym, nie było symptomów rozpadu, mam SMS-y z wyznaniami miłości
                                jeszcze z grudnia ( to tylko część którą przez przypadek zostawiłam)
                                Nawet z ostatniej soboty z podtekstem erotycznym wskazującym na to,
                                że współżycie nie ustało. Główny zarzut jaki stawia, to kuchnia - że
                                mu nie smakowało i że córka nie je w domu tylko w szkole (kończy o
                                13-14 - wiec nie bedzie czekała na mnie jak wróce z pracy i zacznę
                                coś gotować - zawsze dziecko jadło w szkole a wieczorem razem z nami
                                obiado-kolacje)
                                On się cieszy teraz mi mówi, że nareszcie jest wolny, wraca
                                wieczorami 21-22, siedzi chyba u mamy bo randki to sie kończa troche
                                później. Z córka normalnie ropzmawia ale Ciągle sie pyta kiedy jej
                                to powiem, że jak nie ja, to on jej powie. Powiedziałm, że nie życzę
                                sobie by jej to oznajmiał. Że powiem jej w formie i czasie kiedy
                                uznam za stosowny.
                                Zreszta juz zaczełam coś wspominać, że on nie wraca do domu, że coś
                                sie zaczęło psuć, że ja kocham najbardziej naświecie i zawsze jakoś
                                sobie poradzimy. Proszę powiedżcie czy moje rozumowanie jest dobre.
                                I jeszcze jedna sprawa, on zaproponował, że chce się przenieść do
                                pokoju córki, a ona miałaby spać ze mną. Odrabiałaby lekcje w swoim
                                pokoju a na noc do mojego łóżka - nie wiem, powiedziałm narazie, że
                                nie zgadzam się na takie rozwiązanie.
                                Wiecie co - w całej tej sytuacji czuję...
                                Jakby to powiedzieć, czuje się niewinna w imie czego mam sie zgodzić
                                na rozwód skoro uważam, że więź nie ustał, że mamy szanse.
                                Dlaczego pełno macie rad w stylu - pozwól odejść - dlaczego mam
                                kłamać przed sądem, że zgadzam się na rozwód skoro każda swoja
                                komórka czuje, że jeszcze mogę mu zaufać - przy odrobinie jego
                                dobrej woli i pomocy jakiegos psychologa rodzinnego.
                                Więc - czy mam kłamać i pwoiedziec, bez orzekania o winie - skoro
                                uważam, że jeżeli już ktoś jest winny to tylko ON.
                                Powiedzcie co o tym myślicie?
                                • kjl2004 Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 08.02.08, 07:54
                                  Powiem Ci tylko tyle, ja też kochałam całą soba i nie wyobrażałam
                                  sobie inaczej, po tym jak dowiedziałam się że mąż mnie zdradzał,
                                  płakałam, błagałam o próbe naprawy, chciałam dla dziecka to wszystko
                                  naprawić i żeby było jak dawniej...starał sie przez trzy miesiące,
                                  póżniej po prostu mi powiedział że mnie nie kocha, że kocha tylko
                                  ją, ale nadal mieszkał ze mną, i wtedy zaczęło sie najgorsze bo
                                  czułam że sama siebie wyniszczam ta sytuacją, trwało to wszystko 8
                                  miesięcy, po czym kazałam się mu wyprowadzić...wyprowadził się do
                                  rodziców, ja tęskniłam strasznie, nie umiałam miejsca znaleźć ale
                                  powoli, zaczynam widzieć że jego wyprowadzka zrobiła mi lepiej,
                                  zrozumiałam że to wszystko nie ma sensu i musze nauczyc się żyć na
                                  nowo tylko dla siebie i dziecka...ale w 100% nie moge jeszcze
                                  powiedzieć, że go nie kocham, sądzę że i do tego stwierdzenia kiedyś
                                  dojdę, a przynajmniej mam taką nadzieję..
                                  • smuteczek_na_zawsze Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 08.02.08, 08:08
                                    Tak, ale u Twojego męża był ktoś, mój chyba nie ma nikogo - tylko
                                    mamę.

                                    Czy czujesz się przez to fatalnie, że próbowałaś ratować, że sie
                                    kajałaś.

                                    Ja troche.
                                    Poza tym mój mąż już powiedział, że mnie nie kocha.
                                    Że nic do mnie nie czuje, miesiąc temu czuł, dzisiaj nie czuje.
                                    Adwokat powiedział, że z pozwu wynika, że to skrajnie
                                    nieodpowiedzialny czlowiek który pobawił sie w dom a jak przyszla
                                    szara rzeczywistość to już mu się przestało podobać.

                                    Powiedział, że bardzo sie dziwi kto mu napisał taki pozew, że nei ma
                                    podstaw do orzeczenia rozpadu, bo takowy nei miał miejsca.

                                    Tylko męzowi się znudziło.

                                    • kjl2004 Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 08.02.08, 08:20
                                      ok., rozumiem, że u Ciebie nie ma nikogo trzeciego,ja na chwilę
                                      obecną też nie mam pewności czy ta kobieta jeszcze jest w jego
                                      życiu, bo każdy weekend spędza u dziecka, sylwestra z dzieckiem, w
                                      tygodniu równiez się z nią nie spotyka tego jestem pewna w 100%, ale
                                      sytuacja jest bardzo podobna...mojemu męzowi też sie znudziła zabawa
                                      w dom, też przestał mnie kochać z dnia na dzień, odsunął się ode
                                      mnie zupełnie...bolało mnie to cholernie i boli jeszcze troche
                                      nadal, tym bardziej że my w trakcie naszego małżeństwa przeszliśmy
                                      bardzo duzo, choćby walka o dziecko, bo trwała ona cztery lata, a
                                      gdy mały był na świecie i miał 9 miesięcy tatus poszukał sobie innej
                                      Pani, a twierdzi, że syna kocha nad zycie, ale pytanie co to za
                                      miłość...szczerze to żałuję, tego że mu dałam sznasę jak o nia
                                      prosił, i tego, że później ja prosiłam ale on mi tej szansy nie
                                      dał...
                                      • smuteczek_na_zawsze Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 08.02.08, 08:30
                                        ciężkie to wszystko.
                                        Czy jak przestał kochac czy może się znowu zakochać?
                                        Ja troche sie jeszcze łudzę, trochę wierze.
                                        Bo tak mi łatwiej żyć. Z nadzieją, że mnie pokocha.
                                        • anbale Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 08.02.08, 08:39
                                          Wydaje mi się, że historia nie zna takiego przypadku, żeby ktoś
                                          znudzony tym drugim, kto się zupełnie odkochał (czy kiedykolwiek w
                                          takim razie naprawdę kochał, czy tylko mu się zdawało?) kto
                                          emocjonalnie i fizycznie wyraźnie się odsuwa- zakochał się na nowo...
                                          Ale widzę, że będziesz łapać męża za rękawy i nogawki, żeby tylko
                                          nie odchodził...Zmarnujesz mnóstwo czasu, nacierpisz się, będziesz
                                          żyć iluzjami- ale to Twoje życie i Twój wybór.
                                        • kjl2004 Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 08.02.08, 08:40
                                          robiłam dokładnie tak samo, łudziłam sie a zarazem nie wierzyłam w
                                          to , iz mozna się tak łatwo odkochać...ale niestety mozna, poczułam
                                          to na własnej skórze...ja zrobiłam wszystko, włacznie z terapia u
                                          psychologa...bynajmniej nie moge zarzucic sobie braku
                                          zainteresowania sprawą smile pozdrawiam
                                        • otylka24 Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 08.02.08, 08:43
                                          Witam. Mi też mąż oznajmił po wielu miesiącach kłamstw że już mnie
                                          nie kocha. Przeżyłam to strasznie bo wiedziałam że już zdradzał mnie
                                          jak byłam w ciąży. Nosiłam jego dziecko a on latał do innej notabene
                                          mężatki z dzieckiem.Obydwoje rozwalili dwie rodziny. Kocham go
                                          jeszcze chociaż zachowuje się jak szmata, w ogóle to jest już na
                                          dnie bo brakuje mu kasy na utrzymanie jej i mnie. Zadłuzył się a ja
                                          ze strachu, że będę spłacać jego długi złozyłam pozew o rozwód.
                                          Kocham go i chciałabym aby wróciły dobre stare czasy kiedy wiem że
                                          jeszcze mnie kochał jednak z drugiej strony nie chce tego bo wiem,
                                          że on juz nie będzie taki jak kiedyś. To, ze się wyprowadził na
                                          początku mnie dobiło ale teraz kiedy go nie widzę już 3 tygodnie bo
                                          wcale nie przychodzi do dziecka dało mi spokój. Nie będę prosiła o
                                          miłość bo ona musi przyjść sama. Tobie też radzę. Odpocznij od
                                          niego. Nie będzie łatwo ale z każdym dniem będzie lepiej. Ja na
                                          początku tylko ryczłam a teraz juz jest lepiej. Pozwól mu odejść bo
                                          jak zostanie będzie cie ranił a ty będziesz tylko cierpiała. Uwierz
                                          mi czas leczy rany. Daj sobie czas
                                          • smuteczek_na_zawsze Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 08.02.08, 08:58
                                            wiem, czas goi rany.
                                            A co zrobić z nadzieję?
                                            Bo mam. Co mam z nią zrobić?
                                            • anbale Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 08.02.08, 09:11
                                              A co chcesz z nią robić?? Nadzieja umiera ostatnia, sama zgaśnie,
                                              jak zaczniesz w końcu chodzisz po ziemii a nie snuć science-fiction
                                              w głowie.
                                              • smuteczek_na_zawsze Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 08.02.08, 09:16
                                                dobrze, a co myślicie o moich decyzjach w sprawie rozwodu,
                                                odbiegajac już od tego jak bardzo czuję się zraniona.
                                                Czy mam w sądzie mówić nieprawde, że bylo aż tak bardzo źle, że nie
                                                próbowałam walczyć, naprawiać, że go kocham i w dalszym ciągu chce
                                                coś odbudować - czy mam kłamać, że się zgadzam, że to też moja wina,
                                                a on tylko podjął decyzję.
                                                Bo to nie prawda.
                                            • otylka24 Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 08.02.08, 09:16
                                              Ja też mam nadzieję, że wróci, że mnie poprosi o wybaczenie, że
                                              przytuli, pocałuje, potrzyma za rękę, powie moja misiowa pani.
                                              Staram się o tym nie myśleć. Nadzieja też kiedyś zginie i oby jak
                                              najszybciej bo nie możemy nią żyć cały czas. Mnie na przykład
                                              strasznie dołuje. Jak dowiem się, że jemu podwinęła się noga to
                                              myślę teraz już jest szansa dla nas a kolejny dzień przynosi co
                                              innego. ile tak można co? zamęczymy się.
                                            • akacjax Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 08.02.08, 09:20
                                              Gdy czytam, co piszesz o mężu to myślę o nim: chory lub skrajnie niedorosły. Tacy ludzie bardzo trudno się zmieniają. Myślę, że mediacje mogłyby pokazać Ci jaki on jest. Nie można zakładać, że wszystko byłoby proste-gdyby on sięzmienił...bo nie można budować na założeniu zmiany u drugiego człowieka.
                                              Wiem, że teraz nie wyobrażasz sobie życia bez niego, żenajlepiejby nic się nie zmieniało...tylko jak długo i co z tego wyniknie?

                                              Co do pokoju dziecka-lepiej byłoby tego uniknąć. Póki można, nie zmieniać dziecku tego, co jest normalne.

                                              Jakie masz relacje z jego rodziną?
                                              • smuteczek_na_zawsze Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 08.02.08, 09:35
                                                Sam adwokat powiedzial, że wydaje mu się, że jest przez rodzine
                                                manipulowany. Ze to typowy mamisynek (ale tego slowa nie uzyje w
                                                sądzie). Tesciowa chciala byc moja przyjaciolka, kupowala rezenty
                                                ale na jej zasadach- czyli mam byc sluzącą dla jej synka, bo jak ja
                                                nie ugotuje obiadu, to on może zjeść u neij. Siotra z bratem byli
                                                cudowni - dopóki ja męzowi bylam podnóżkiem - teraz nie odbieraja
                                                telefonów. A jak chce porozmawiać, to odmawiają. Mówiąc że to nie
                                                ich sparawa, i ja wiem, że to nei ich sprawa.
                                                • akacjax Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 08.02.08, 09:53
                                                  Nie wiem, co sprawia, że taki facet odpępowia się. Nie wiem, co może pozwolić mu dorosnąć. Jednak nie chciałabym być z takim człowiekiem. Dopóki on sam nie zechce zmiany, dopóki nie wybierze-Ty, czy mama-to owszem, możecie nie dostać rozwodu, ale co to zmieni?

                                                  Smuteczku-po pierwsze-zmień nik na mniej dołujący-tak się robi, gdy chce się sobie naprawdę pomóc-nie należy się dodatkowo dobijać. I proszę nam tu przedstawić osobisty plan zajęcia się sobą.
                                                  Napis: kiedy spotykasz się z koleżankami, z życzliwymi osobami, co możesz zrobić, by choć na chwilę oderwać się od smutnych myśli-kino, teatr, spacer?
                                                  Tak trzeba, to pozwala i przetrwaći czasem zobaczyć fakty z innej perspektywy, i czasem wpaść na nowy pomysł.
                                                  • smuteczek_na_zawsze Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 08.02.08, 10:30
                                                    dzisiaj właśnie mam zaproszenie na impreze, ale z tamim nastrojem to
                                                    bedzie tylko starcony wieczór, więc nie ide.
                                                    Koleżanek za duzo nei mam- bo tak jak pisalam, jestem tu całkiem
                                                    sama. Mam jedna, kórej sie wierzyłam i poprosiłam o pomoc w
                                                    znalezieniu adwokata. Do psychologow już dzwoniłam, jakoś nie mogę
                                                    znależć jakiegoś z wolnymi terminami.
                                                    I co jeszcze mnie boli - że on mówi, że to moja wina a nie chce dać
                                                    nam szansy. Nie chce byśmy zmienili wszystko tylko rzuca wszystko.

                                                  • akacjax Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 08.02.08, 10:57
                                                    A może znalazłabyś dość siły, by iść na imprezę. Uwierz-zadbanie o siebie jest ważne-by nabrać sił i właściwego dystansu.
                                                    Każdemu dobrze robi oderwanie.A humor jest świetnym pomagaczem. Jego działanie jest udowodnione. A wśród ludzi jest spora szansa na śmiech, żart, dowcip.

                                                    Idealnie byłoby jak najmniej skupiać się na jego słowach, nie dość, że nie chce mu się popracować nad związkiem, to jeszcze nie przyjmuje tego kawałka swojej winy. Jak małe dziecko.

                                                  • bogna12222 Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 11.02.08, 21:40
                                                    Nie będę sie nad tobą roztkliwiać bo to tylko pogorszy twoją
                                                    sytuację, wiem że jesteś zdołowana, świat ci się zawalił, ale pomyśl
                                                    dlaczego uczepiłaś sie tylko tej myśli, żeby go odzyskać, nie uda ci
                                                    się bo bardzo o to zabiegasz. On ma cię w garści. Nie myśl, że ja
                                                    nie wiem co to rozpad małżeństwa. Moje drugie dziecka miało 2 m-ce
                                                    gdy mi powiedział, że mnie zdradzał. Świat mi się zawalił, była
                                                    awantura na 102- oczywiście jego rodzice byli za nim, nie miałam w
                                                    nich oparcia, ale to nie o to chodzi, pokazałam gdzie jest jego
                                                    miejsce. Prosił, błagał i gdyby nie ciężka choroba malutkiego
                                                    dziecka nigdy byśmy sie nie pogodzili. I nie wiem czy to nie byłoby
                                                    dobre, bo dla mnie wciąż w pamięci istnieja jego zdrady. I w dniu
                                                    dzisiejszym kiedy dzieci sa dorosłe jest mi obojętnym już
                                                    człowiekiem. zastanow się czy gra jest warta świeczki. za bardzo
                                                    nalegasz i prosisz, to dla niego jest satysfakcja. jeżeli się
                                                    pogodzicie będziesz na przegranej pozycji. Zaufaj mi. Miej więcej
                                                    godności dla siebie samej to i on będzie jej więcej miał dla ciebie.
    • plujeczka Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 08.02.08, 11:14
      dziewczyny dobrze Ci radzą, zadbaj o siebie i swoje potrzeby,
      przestań szukać w jego oczach potwierdzenia swojej wartości.Co do
      spania daj mu wybór----mojej koleżanki pies ma wygodne legowisko
      moze pożyczyc Twojemu mężowi i zycz mu ..dobrej nocy.Pozdrawiam
      • kaariinkaa Re: BŁAGAM - POMÓŻCIE - nie daje rady 08.02.08, 17:08
        Smuteczku, jak czytam to co opisalas w tym temacie, to tak jakbys
        opisala moje zycie, ja z dzieckiem, maz u mamusi, zona dobra byla
        jak byla sluzaca, sprzataczka itd. Jego mamusia byla wporzadku jak
        synek byl zadowolony, ale jak pojawily sie problemy to synowa
        najgorsza i zneca sie nad synem, reszta rodziny podobnie. Tez
        miotaja mna uczucia, to chce zrobic wszystko zeby on wrocil a innym
        razem wiem ze jesli to zrobie to bede dalej ponizana i dolowana- a
        nie chce tak zyc. Samam musze dojzec do pewnych decyzji i Ty napewno
        tak samo, wiec zycze Ci i sobie powodzenia i wytrwalosci.
    • hela37 do arona 14.02.08, 12:52
      Wierz mi że są kobiety naiwne.To te które kochają nie wiedząc o tym że nie są
      kochane -może miały słaby wzrok a może trafiły na partnera który umiał świetnie
      się maskować.W moim małżeństwie bywało różnie ale nigdy by mi do głowy nie
      przyszło że można być z kim z wyrachowania.A dowiedziałam się przypadkiem.jego
      kolega nie wytrzymał i tak się zaczęło.Z początku nie wierzyłam ale takie zwykłe
      cudeńko do nagrywania otworzyło oczy - mnie naiwnej istocie.Popełniłam masę
      błędów chcąc ratować cos co już nie istniało.Twierdził ze to moja wina że nie
      nadaję się do życia -/po20 latach do tego doszedł/wpadłam w taką depresję że do
      tej pory nie mogę sobie poradzić.Uzależniłam się finansowo -swoją pracę
      zamieniłam na pracę w jego firmie- to był totalny zanik instynktu
      samozachowawczego.A teraz zostałam na lodzie - bez pieniędzy ,z długami i bez
      perspektyw na lepsze jutro.Winię tylko siebie za swoją głupotę za to że nie
      potrafiłam się zabezpieczyć finansowo a teraz szarpię się ze wszystkim co
      sprawia mu niesamowitą radość sprawa rozwodowa trwa już rok,długi rosną...Wiesz
      chyba powinnam napisać poradnik żeby ostrzec innych przed popełnianiem takich
      błędów.Pozdrawiam
      • bejoy Re: do arona 22.02.08, 05:00
        Hela, prawie to samo
        tylko ja dałam się sprowadzić do pozycji osoby "reprezentujacej", czyli - dom, dzieci, kosmetyczka, fryzjer, itd
        zrezygnowałam z kariery zawodowej wogóle, do swojej firmy dopuścić mnie nie chciał, bo wiedział, że wtedy jego przekręty szybciutko wyjdą na wierzch
        nakierował mnie na naukę, dzieci, dom i dobroczynność
        I teraz mi się to czkawką odbija
        A ja się zastanawiałam dlaczego tak protestuje, żebym własną firmę otworzyła?
        Teraz mam odpowiedź - konkurencja i możliwość, że będę lepsza...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja