Autor: tricolour 06.02.08, 21:10
Zupełnie nie ma krzty kpiny w moich słowach. Zdrady się zdarzają, nie powinny,
ale się zdarzają. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla zdrady i nie można jej
zapomnieć czy wymazać z pamięci.
Jednak ten facet może byc najporządniejszym facetem w Twoim życiu pomimo tej
zdrady, bo każdy ma jakieś wady i nieczyste sumienie, każdy rani i wywołuje łzy.
Może sie okazać, że kładąc na szali zdradę po jednej, a rzesztę po drugiej -
może sie okazać, że wychodzi wcale piękny człowiek.
Zdrady się zdarzają, nie powinny,
ale się zdarzają. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla zdrady i nie można jej
zapomnieć czy wymazać z pamięci.
Jednak ten facet może byc najporządniejszym facetem w Twoim życiu pomimo tej
zdrady, bo każdy ma jakieś wady i nieczyste sumienie, każdy rani i wywołuje łzy.
Może sie okazać, że kładąc na szali zdradę po jednej, a rzesztę po drugiej -
może sie okazać, że wychodzi wcale piękny człowiek.
Czytam to i czytam bo szukajac jakiejs pomocy na frum trafilam na ta dyskusje.
nie jestem tu ani nowa ani jakas inna a moj bol nie jest jakis mniejszy. nawet
moja historia jest taka jak wiele tutaj.
kocham, kochalam jakas chora miloscia z bezkresnym wybaczeniam win. tym razem
brakuje mi tej godnosci, ktora moglby mi jeszcze zabrac. nic mi juz chyba nie
zostalo.
i boje sie panicznie, ze twoje slowa do kogos sa tak koszmarnie celne w
stosunku do mnie.
ale nie widze innego rozwiazania na przerwanie tego kola falszu, zdrad, bolu i
upokorzen. zostal mi juz tylko rozwod.
przyznam sie, ze nie umiem sobie wyobrazic zycia bez niego ale tez wiem jakie
zycie jest mi w stanie zaoferowac - nie chce tak dalej zyc bo wiem, ze
nastepnym razem trafilabym do pokoju bez klamek albo... zabilabym go
masz jeszcze jakies madre slowo dla kogos kto jak masochsta brnie w rozwod bo
nie widzi innego rozwiazania?
na razie koszmarny bol, zal, poczycie straty i takie tam towarzysza mojemu
sercu. kurcze mam wrazenia, ze rozsadza mi klatke. jakies kolorowe pigulki sa
na to? mniej mnie bolalo jak dowaiadywalam sie tych wszystkich klamstwach,
mniej bolalo jak mowil do niej przy mnie , ze jest blizsza jego sercu.
kicha

tak czy siak mam wrazenie, ze oszaleje
i te potoki lez - wygladam jak zombi, czuje sie jak zombi...
ciagle sie lapie, ze wydaje mi sie, ze to film, fikcja i sie obudze a on bedie
taki jakim nie jest od pieciu dluugich lat.
sorrki za wynurzenia ale tak sobie pozwolilam w ramach terapi ;D