Dodaj do ulubionych

ciąg dalszy...

21.02.08, 19:03
Wyniósł się, zabrał parę swoich rzeczy,po resztę ma przyjechać w
sobotę. Bliźniaki oczywiście olał, bo rano poszły do przedszkola, a
ja ich przyprowadziła córka, to jego już nie było.Powiedział, że
mogę im powiedzieć co chcę, on jest gotowy na wszystko. Oczywiście
wszystko mi zostawia,całą winę bierze na siebie, a ja od dzisiaj
jestem wolna kobietą i mogę sobie układać życie!!!!???? Nie mogę już
dzisiaj płakać,ale nie prosiłam go o to, żeby został. Dzięki, że
jesteście, za wszystkie wczorajsze posty, które dopiero teraz
przeczytałam. Wydrukowałam wszystkie maile, jutro ide do banku.
Czuje się jakby przejechał po mnie walec co najmniej dwa razy....
Obserwuj wątek
    • akacjax Re: ciąg dalszy... 21.02.08, 19:53
      To bardzo trudne chwile-ale nie daj sobie wcisnąć wine, nie pozwalaj, by wszystko spadło na Ciebie.
      Zmień zamki w drzwiach, jak wynika z doświadczenia forumowego często po dobrowolnej wyprowadzce jest dobrowolne wyprowadzanie rzeczy.
      • bejoy Re: ciąg dalszy... 22.02.08, 05:10
        często po dobrowo
        > lnej wyprowadzce jest dobrowolne wyprowadzanie rzeczy.

        o właśnie
        ja mam już kolejny miesiąc awantur o maszynkę do strzyżenia włosów i mikser
        kuchenny smile)))))))
        potrafił nie spytać się o dziecko (pyta ZAWSZE tylko o starszą) przez ponad
        tydzień, a w środku nocy pytać, czy może przyjechać po mikser
    • intrygantka1 Re: ciąg dalszy... 21.02.08, 20:18
      teraz będzie już tylko lepiej smile
    • mamusia38 Re: ciąg dalszy... 21.02.08, 20:42
      Wiem, ze to trudne. Czytalam wszystkie posty ale poki co siedzialam
      cicho - ja jestem Tą drugą w zyciu mojego obecnego partnera. Co
      prawda on rozstal sie z zona nie po 20 latach tylko po 5 i nie ja
      bylam przyczyną ale jednak jestem "ta druga"

      To wszystko co piszesz - takie cierpienie moge sobie tylko wyobrazic.

      Ja tez doswiadczyłam ze strony mojego meza wielu nigodziwosci i
      chociaz nie czulam tego co ty to uwierzylam w jego słowa, które
      niestety po pol roku stracily waznosc... Teraz jest trudno i szarpie
      sie o przysłowiowy widelec.
      Dlatego - jezeli potrafisz - poki on jest "wgnieciony w ziemie przez
      poczucie winy" i lize rany u swojej nowej miłosci - zabieraj sie za
      załatwianie formalnosci i zabezpieczenie sie. Te wszystkie dowody,
      pieniazki - wszytsko zbieraj i najlepiej odrazu zanies dobremu
      prawnikowi. Musisz - dla dobra siebie i dzieci. Pozew o rozwód -
      koniecznie.

      Ja sie przeechalam na "słowie" mojego męża a tez słyszłam - "jestes
      wolną kobietą" - teraz nie mam nic i na karku rozwód z orzekaniem o
      mojej winie bo zdradzilam a on wcale nigdy nie odszedł... a o
      alimenty na coreczke powinnam prosic - czego nie robie.

      Pozdrawiam Ciebie i iepło i trzymam kciuki.

    • sadaga Re: ciąg dalszy... 21.02.08, 21:54
      jestem z Tobą myślami...przezyjesz. wyjdzesz z tego. wiem ze teraz
      to dla Ciebie puste słowa. ze cierpisz, ze boli jak cholera, ze nie
      wierzysz w to wszystko. ale będzie dobrze, uwierz..jestem tego
      przykładem. zresztą nie tylko ja.
      teraz zadbaj o siebie, dzieci. i na tyle na ile zdolasz, na ile masz
      siłę walcz o swoją godność, staraj się nie robić niczego z zemsty,
      pod wplywem emocji. kiedys to docenisz.. i pamietaj - to on zawinił,
      był nieuczciwy. nie Ty.
      zycze Ci sily...pozdrawiam.
      • libra22 Re: ciąg dalszy... 21.02.08, 22:37
        Nie wiem, czy masz siły, ale jeśli Ci tak mówi, że Ci wszystko zostawia, to postaraj się to od razu załatwić prawnie u notariusza, bo zanim dojdzie do sprawy rozwodowej to może mu przejść. Z tego co piszesz, to może być taki typ. I z tego co wiem, to na ogół z czasem przychodzi zmniejszenie poczucia winy i chęć bycia tym "z honorem", a pozostaje zimna kalkulacja.
        Nie u wszystkich, bo u mnie nie i mojego eks nie wystapiła, ale wiem, że tak bywa.
    • panda_zielona Re: ciąg dalszy... 21.02.08, 22:53
      Oczywiście
      > wszystko mi zostawia,całą winę bierze na siebie, a ja od dzisiaj
      > jestem wolna kobietą i mogę sobie układać życie!!!!????

      Cóż z wspaniałomyślność.A pozew też złoży?.Nie ufałabym jednak tak
      do końca.Myśl o dzieciach.Zobaczysz, ten walec w koncu odjedzie.
      • danagr Re: ciąg dalszy... 21.02.08, 23:50
        panda_zielona napisała:
        >Zobaczysz, ten walec w koncu odjedzie.
        nadnie, skieruj go w inna strone i przejedz skutecznie.
    • bejoy Re: ciąg dalszy... 22.02.08, 05:06
      natychmiast ogarnij pieniądze i zabezpieczaj się finansowo jak możesz
      szykuj dowody do rozwodu

      mój też był taki grzeczny jak się wyprowadzał, nawet sam od razu klucze
      zostawił, a ja, naiwniaczka nie chciałam kasy

      potem skonsultował się z panienką i co? zmienił zdanie
      małolata tak go ustawiła, że od 4 miesięcy grosza nie dał
      twierdzi, że nowej żony poszukał, bo ona mu d... a ja nie chciałam
      oraz, że... nie sprzątałam, nie gotowałam, nie prałam, nie prasowałam

      no żesz.... 7 lat małżeństwa sprzątaczkę i praczkę mieliśmy, co???
      albo stado krasnoludków w domu!
    • leptis Re: ciąg dalszy... 22.02.08, 06:33
      Dzień Dobry smile
      To zupełnie poraża ta Twoja historia...jaką od paru dni
      przekazujesz..wszystko czytałem/czytam starannie...również
      wczorajsze wypowiedzi "bandy"wink...kobiet...życiem SWOIM nauczonych
      takie rady dawać..

      A tu chyba Nadine trzeba Ciebie teraz tylko cieplutko przytulić...a
      nie do urzędów, notariuszy po nocy wysyłać....tak mi się wydaje.

      oczywiście że kasę wypłać...jesli bedzie trzeba jako uczciwa kobieta
      przecież się nią podzielisz..choć podejrzewam że z tej samej
      uczciwości wynika, że Ty+3 dzieci versus palant....oznacza że
      temu "kijkowi" sie nie wiele dostanie..

      I nie rób "auto-zjebki", że się upokarzałaś prosząc...no jak się
      kocha, to chce się z Tobą osobą przebywać....i za co się tu
      winić...to przecież piękne...BYŁO...zachowanie.


      to taki Reality show za darmo...tyle co za internet się płaci....i
      trzeba bardzo, bardzo uważać....żeby o tym nie zapominać
      RADZĄC....ale ta uwaga jest już do mnie...bo przecież nikt nie ma
      złych intencji...nawet ujawniający się ostatnio (bo wiosna idzie...)
      dewianci.....

      Spokojnego dnia Nadine.
    • plujeczka Re: ciąg dalszy... 22.02.08, 08:49
      jeśli mu zaufasz stracisz, nie sądzę aby winę wział na siebie,
      podzie po " rozum" do głowy, prawnik podpowiem mu czym to pachnie i
      masz pozamiatane.Co do czyszczenia kont to jak najbardziej komus ąie
      Twoja miłością i na swój sposób" problemem " ekonomicznym (
      przepraszam nie chce cię urazić , dzieci bardzo kocham) ale tak to
      jest ,ze mąż się zabawia z panienkĄ A ZONA MUsi się marwic o
      wszystko , a u ciebie to oznacza 3 pary butów, 3 pary kurtek,
      majtek , rękawiczek itp.nie mówię o podręcznikack, zeszytach
      ipt.pOMYSL O TYM I NIE ŻAŁUJ GO , KLASĘ MOŻESZ ZACHOWAĆ W INNYCH
      SYTUACJA A TUTAJ WALCZA JAK LWICA bo nic innegi ci nie
      pozostało.Pozdrawiam
      • maslo-09 Re: ciąg dalszy... 22.02.08, 10:24
        nauczona swoim doświadczeniem, chcąc rozstać się z godnością, jeśli
        on tak chciał po ponad 20 latach, wierzyłam , ze to co mówi w
        okresie okołorozstaniowym jest prawdą. poszłam mu bardzo na rękę,
        mimo, ze cierpiałam okrutnie. Obiecał wiele, zwłaszcza pełnoletniej
        naszej córce. Nie dał nic. Ja w ogóle z nim nie rozmawiam jest to
        poniżej mojej godności, natomiast córka jeszcze do dzisiaj nie moze
        zrozumieć , ze z nim coś złego się dzieje. To jest proces w mózgu,
        wydzielane różne substancje ( jako lekarz sobie to tak tłumaczę).
        Najbardziej szkoda mi córki. Namawiam Ciebie abys teraz na gorąco
        egzekwowała dla siebie i dla dzieci co Wam sie należy. Potem nie
        bedzie już nic. Pozostają tylko szeroko otwarte, zdziwione oczy
        mojej kochanej córeczki. Gdy spytała, czy zamierza jej coś pomóc w
        zyciu, to powiedział o swoim kredycie i ze musi do nowego mieszkania
        kupić meble w IKEA ( ja osobiscie lubie IKEĘ). A z podziału naszego
        mówił, ze ze swojej części cos da córce. Nadmieniam, ze to ja
        kupiłam mieszkanie i córka mieszka ze mną. A teraz szukam dla niej
        samoczodu. Nie wspomnę, ze on za nasze podzielone pieniadze kupił
        subie super terenówkę i przyjechał nią w odwiedziny do córki. Duzo
        by pisać. Jeszcze raz: musisz zabezpieczyc siebie dla dzieci!
        Poradzisz sobie.
        • zuza145 Re: ciąg dalszy... 22.02.08, 21:13
          matko- ja też dałam się oszukać- a zawsze myślałam że jestem mądra.
          Mądra to może- ale po szkodzie.
          • zdziwiona.2 Re: ciąg dalszy... 23.02.08, 08:19
            Ja też jestem w okresie okołorozstaniowym, też dużo obietnic-co do
            mieszkania, odwiedzin dzieci, oplat za ich wakacje itp, no sielanka
            po prostu....ale ja mu nie wierzę, w ani jedną rzecz, kłamie jak z
            nut i ja to czuję.....
            • drugiezycie Re: ciąg dalszy... 23.02.08, 09:09
              I słusznie! Po obietnicach zgodnego rozstania, zostawienia mieszkania mnie i
              dziecku, m nagle nabrał ochoty na walkę i postawił sobie za cel zniszczenie mnie
              kłamstwami. Znaleźli się świadkowie(ciekawe co im obiecał?).
              • zdziwiona.2 Re: ciąg dalszy... 23.02.08, 10:39
                U mnie pewnie też znajdą się swiadkowie, tylko nie wiadomo czego? M
                niszczy mnie, narazie psychicznie-liczne szkolenia w pracy, ale się
                nie daję. Tylko, że jestem bardzo zmęczona.
                • drugiezycie Re: ciąg dalszy... 23.02.08, 11:02
                  "Mój" tez świetnie w pracy wyszkolony! Jest mistrzem manipulacji, niszczona
                  psychicznie byłam przez długie lata. Też jeszcze nie wiem co ś powiedzą, ale już
                  listę znam. W piśmie do S podał stek kłamstw ( nie podejrzewałam go o taką
                  wyobraźnię). Dowiem się pewnie na sali jaka to byłam zła a on biedny. Też już
                  brakuje mi sił. I najgorsze to oczekiwanie na sprawę. Dobrze, że się nie dajesz.
                  Tak trzymaj i bądź (dla swojego dobra) nieufna. Na tym etapie już nie ma miejsca
                  na zaufanie.
    • panda_zielona Re: ciąg dalszy... 23.02.08, 00:44
      Byłaś w banku?
    • ta Re: ciąg dalszy... 25.02.08, 01:08
      W okresie "okołorozstaniowym", mając śladowe poczucie winy, naobiecuje
      przysłowiowe złote góry, lub przynajmniej spokojne, sprawiedliwe podzielenie
      dóbr w kulturalnej atmosferze.
      Zdziwisz się, jak szybko zmieni zdanie i będzie żądał oddania sfilcowanego
      kilimka 30x30 cm zakupionego z jego majątku odrębnego (czyli kawalerskich
      oszczędności sprzed 30 lat), którym ostatnio pucowaliście buty winkitp.
      Potem zaczną się złośliwości i, nie życzę, jak w moim przypadku - niszczenie b.
      ważnych dokumentów, co znacząco utrudniło mi życie na lata...
      Dlatego radziłam ci już wcześniej- działaj spokojnie, cicho i skutecznie.
      Zabezpiecz siebie i dzieci przed przykrymi niespodziankami.
      Trzymaj się, przytulam
      Ta_
    • zuza145 Re: ciąg dalszy... 25.02.08, 13:07
      hm- po etape obietnic, etapie ich niedotrzymywania i etapie mojego
      milczące radzeia sobie nastąpił etap ( zbyt późno) mojego starania
      się wyegzekwowania.
      To u męża- mamy etap oskarżania i kłamania- i wypisywania różności w
      pismach w sądzie- problem w tym że nie ma ani dowodów ani świadków-
      a ja mam- więc teraz jest z jego strony gra pozorów.
      A ja spokojnie się staram zbiera dowoduy- bez tego nie dam rady
      poobalać teorii mężowskich.
      Więc sbieram.
      I jest dokładnie tak jak powyżej napisałyście- po spowodowanycxh
      poczuciem winy obietnicach pozostał pył.
      I ataki coraz bardziel bezczelne.
      No cóż- przewidywałam- ale nie że aż takie kłamstwa.
      • ta Re: ciąg dalszy... 25.02.08, 23:39
        "Nic nie wzrusza mężczyzny bardziej, niż łzy ukochanej kobiety i nic bardziej
        nie denerwuje, jak łzy tej, którą kochać przestał"

        Do znudzenia powtarzam: nie płacz, działaj!
        Ta_

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka