Dodaj do ulubionych

Wyjasnijcie mi, po co?

27.02.08, 16:54
Po co wiazac sie z mezczyzna, ktory ma dzieci, jesli nie akceptujemy
tego faktu? Jesli jest zrodlem irytacji lub cierpienia? Jesli nie
potrafimy zaakceptowac przszlosci mezczyzny, ktora przeciez jest
jego czescia, to nie potrafimy zaakceptowac takze jego jako
czlowieka?

Po co robic sobie cos takiego?

Albo przekonywac Misia, zeby prestal sie interesowac dziecmi, a
potem zastanawiac sie, dlaczego nasz mezczyzna nie jest godnym
zaufnia i szacunku partnerem.

I nie piszcie milosc, bo milosc ma niewiele wspolnego z zyciem
zludzeniami, ze wszystko byloby super, gdyby nie jego dzieci...
Obserwuj wątek
    • konstancja16 Re: Wyjasnijcie mi, po co? 27.02.08, 17:46
      to samo pytanie sobie zadalam czytajac jezace wlos na glowie
      wypowiedzi w watku 'wstydze sie dzieci mojego partnera, a
      najbardziej wstydze sie przed kolezankami'.
      odpowiedz moze byc tylko jedna, normalni fajni faceci wstydziliby
      sie takich kobiet. wiec przypadaja tym wstydliwym laskom same
      odpadki. faceci po przejsciach, nie dosc ze z dziecmi to jeszcze na
      tyle glupi zeby zaakceptowac babsko, ktore sie bedzie ich WSTYDZIC.
      ich i ich dzieci i utrudniac kontakty z potomstwem. porazka
      zupelna.

      przy okazji to jestem ciekawa czy te wstydliwe damy sa przygotowane
      na to, ze w przypadku gdyby mialy kiedys dzieci i zostaly Ex to....
      hm, no nie wiem co by zrobily z dziecmi z tego wstydu. nie chce
      wiedziec.

      • konstancja16 Re: Wyjasnijcie mi, po co? 27.02.08, 17:59
        PS. nie twierdze ze facet z dzieckiem to wielka radocha. ugor
        straszny raczej. ale albo:

        1. akceptujemy go w calosci - z tym ze lysy, grupy, dzieciaty,
        chrapie i nie kupuje kwiatow. ale za to doskonaly w lozku, z fajna
        bryka i innymi zaletami, w zaleznosci od modelu i preferencji.
        albo
        2. cale zycie bedziemy sie rozgladac za lepszym modelem... to jest
        dopiero tragedia.... zyc z przekonaniem, ze trafil nam sie odpadek i
        szukac czegos lepszego... ze swiadomoscia ze z czasem tracimy na
        wartosci rynkowej i ci lepsi juz nas nie beda chciali... brrrrr.

        • mrs_ka Re: Wyjasnijcie mi, po co? 27.02.08, 18:53
          No własnie, odniosę się do drugiego punktu wymienionego przez
          Konstancję: nie macie wrażenia, że to siłą rzeczy musi tak działać?

          Oczywiście każda z nas nie toleruje jakiejś tam cechy u swojego
          partnera, dajmy na to rzucania brudnych skarpet gdzie popadnie.
          Mozna z tym robić różne rzeczy w sensie tlumaczenia, walki z tym,
          złośliwych akcji typu pakowanie smierdziuchów do aktówki czy też
          zakupu kosza na bieliznę. Umówmy sie jednak, że to nie są wady
          fundamentalne.
          Ktoś może zalegać przed tewe, nie jadać pomidorów (które my
          uwielbiamy) czy mieć upierdliwą matkę.
          Do tewe mozna się przyzwyczaic i iśc w tym czasie na jogę, pomidory
          mozna jeść samemu a facetowi proponowac ogórki kiszone, zaś teściowa
          nie brat ani nie swat, telefonów można nie odbierać, dzielenie się
          opłatkiem raz na rok kazdy ścierpi.

          Natomiast jesli posiadanie dzieci z pierwszego związku jest dla nas
          wadą to po pierwsze jest to wada, o ktorej się wie od początku (w
          przeciwieństwie do niejedzenia pomidorów), a po drugie jest to wada
          fundamentalna.
          Coś w rodzaju "mój facet byłby ideałem gdyby nie to, że nie uznaje
          wierności".

          Jesli ktoś ma chłopa z wadami niefundamentalnymi to nie ma na ogół
          przekonania, że trafil mu się odpadek na małżeńskim rynku- ok,
          akurat nasz model nie lubi pomidorów, ale inny nie lubiłby cukinii.
          Ten rzuca skarpety, tamten gacie. Ten ma mamuśkę, drugi hoduje
          trzydzieści papużek, które brudzą. Posiada się wtedy świadomość, że
          nie ma ludzi idealnych przy czym ich brak idealności mieści się
          jednak w akceptowanych przez nas kanonach. I to studzi potrzebę
          szukania lepszego modelu, bo każdy model będzie miec jakieś wady
          niefundamentalne.

          natomiast niewierność, nieuczciwość czy posiadanie dzieci (wymieniam
          to w jednym szeregu, bo rozumiem, że dla obu Pań z wymienionego
          wątku dzietnośc partnera jest powazną wadą) uniemożliwia na dłuższą
          metę myślenie o facecie, jako o modelu niemal idealnym.
          To nie są wady, o których można zapomnieć, przymknąc oko.
          To są wady, które tak głeboko ingerują w obraz partnera, jaki mamy w
          swojej głowie, że po pewnym czasie szacunek, wzajemna uczciwośc i
          miłość- a więc to na czym na ogół buduje się związek- wysuwają się
          niczym obluzowane cegły z kiepskiej zaprawy.
          Bo nie da się scalić małżeńskiego muru głęboką negacją czy pogardą
          dla integralnej części zycia naszego partnera. A dzieci niewątpliwie
          są integralną częścią życia rodzica.
          Po prostu wyklucza się to wzajemnie.

          A teraz odpowiedź na pytanie Kici, czyli DLACZEGO tak się dzieje:
          dzieje się tak moim zdaniem z jednego powodu.
          Kobiety wchodzące w związki, których inwentarza nie akceptują, nie
          mają nic do stracenia.
          Są młode i mogą sobie pozwolić na próbę.
          Zauważcie, że kobiety po trzydziestce/posiadające własne dzieci nie
          prezentują raczej skrajnych poglądów na potencjalny związek, bo raz-
          nie mają już zwyczajnie zyciowego czasu na sprawdzanie w praktyce
          głupawego idealizmu, dwa- odebrały już swoją życiową lekcję w paru
          sprawach.

          szkoda tylko, że partnerzy idealistycznych hipokrytek nie sa do
          końca świadomi, iż ten związek niekoniecznie będzie do grobowej
          deski. Jednak trudno im współczuć.

          a.
          • braktalentu Re: Wyjasnijcie mi, po co? 28.02.08, 13:16


            Dzieci są integralną częścią życia rodzica? Większości Misiów,
            którzy wiążą się z mangoldopodobnymi, "rodzicami" nie można nazwać.
            Ich rodzicielstwo sprowadza się do walki o obniżenie za wysokich
            alimentów i odbębniania "widzeń". Z całą pewnością dzieci takich
            panów nie są INTEGRALNĄ częścią ich życia. Co najwyżej JAKĄŚ
            częścią. No krewni. Jak ciotka Leokadia z Pobiedzisk.
            Zrezygnowałabyś z małżeństwa dlatego, że Twój ukochany ma ciotkę w
            Pobiedziskach?
            Przypadki zawstydzenia związanego z dziećmi partnera zdarzają się tu
            dość rzadko. O wiele częściej mamy do czynienia z rywalizacją o czas
            i pieniądze. Dlacego, mimo, że znaczna część forsy idzie na
            pasierbiątka, a i czasu trzeba im za dużo poświęcić warto trzymać
            się Misia? Jasno i wyraźnie napisała to cocolona.
            BO SIĘ OPŁACA!
            Bo nawet jeśli forsa przyniesiona przez Misia w zębach to grosze, to
            i tak więcej niż sama macocha byłaby w stanie zarobić.
            Bo facet godny zaufania i szacunku nie szuka towaru na najniższej
            półce z napisem "super promocja TIP", tylko wyżej.
            Bo "zdrowy egoizm" jest zdrowy i trendy.
            Podsumowując: Kobiety, które nie kaceptują dzieci swoich partnerów z
            poprzednich związków, wiążą się z nimi (partnerami), bo są głupie,
            brzydkie i złe. Prawie jak Exie-smile)))))))
    • pelagaa Re: Wyjasnijcie mi, po co? 27.02.08, 19:33
      A ja sadze, ze one wchodzac w zwiazek nie zdaja sobie sprawy, ze nie
      beda tego akceptowaly po jakims czasie.
      Mysle, ze na poczatku 99%, no nie mniej raczej niz 90% (pomijam
      egzemplarze wyjatkowe typu mangolda i mlodziutkie idiotki) jest
      pelnych dobrych, szczerych checi, zeby to jakos poukladac, a nie
      zawsze sie udaje i to staje sie powodem frustracji i prowadzi do
      rozpadu zwiazku. Bede sie upierac, ze Ci faceci, ktorych wplyw sie
      tu pomija sa temu w 99% winni, bo nie potafia wychowywac swoich
      dzieci, a jedynie je hoduja, jako weekendowi zapewniacze atrakcji.
      Na dodtek w spoleczenstwie funkcjonuje przekonanie, ze dziecmi
      zajmuje sie kobieta, wiec faceci MIMOWOLNIE OCZEKUJA od macochy
      zaangazowania i na tym tle pojawiaja sie konflikty.
      Generalnie wyluzowalabym w tym temacie, bo to temat rzeka, a takich
      watkow bylo juz chyba miliony.
      • pelagaa Re: Wyjasnijcie mi, po co? 27.02.08, 19:36
        Acha i chyba mozna mnie zaliczyc do kategorii cale zycie
        rozgladajacej sie za lepszym modelem, szukajacej wciaz czegos
        lepszego. I mam swiadomosc, ze z czasem trace na wartosci rynkowej
        (nie ogolnbie wartosci, bo na niej syskuje sie doswiadczeniem) i ci
        lepsi juz sa "wylapani".

        Tyle, ze ja wole byc sama niz godzic sie na bylejakosc.
      • mrs_ka Re: Wyjasnijcie mi, po co? 27.02.08, 21:11
        A ja myśle, że jednak problem dwóch dziewczyn, o których pisała
        Kicia, to nie jest problem "99% które mają dobre i szczere chęci,
        aby to jakoś poukładać", bo one zwyczajnie na istnienie dzieci z
        poprzedniego związku się nie godzą. A priori.
        A nie: nie godzą się dopiero wówczas, kiedy przekonają się, że
        pasierbowie są okropni, bo do faktu poznania nawet nie dochodzi.
        Dla jednej źródłem frustracji była prawdopodobna reakcja rodziny na
        to horrendum, jakim jest posiadanie dzieci z pierwszego związku. Dla
        drugiej- reakcja koleżanek.
        Tak więc wybacz, Pelaga, ale nie mówimy tutaj o kobietach, które
        generalnie by chciały i starały się, ale z przyczyn obiektywnych nie
        wyszło, bo tatuś dzieci hodował, a nie wychowywał.
        Mylisz porządki i sytuacje.

        a.
        • 13monique_n Re: Wyjasnijcie mi, po co? 28.02.08, 11:09
          To ja się, Kiciu, podpiszę pod Twoim pytaniem. Chodzi mi ono po
          głowie od kiedy czytam skrajne wypowiedzi na obu forach (macochy i
          tutaj). I wydaje mi się, że mrs_ka trafnie diagnozuje część
          przyczyn. Jednak znając ją i jej sztukę argumentacji (dopracowana i
          precyzyjna oraz rozważająca wszystkie, albo prawie wszystkie opcje),
          mam wrażenie, że podała powody aż "za dobre", że tak to określę, dla
          tych dziewczyn.
          POwtórzę jeszcze za Konstancją (przepraszam, że taka odtówrcza tu
          jestem), skąd potrzeba wiązania się z kimś, kto ma "wadę"
          fundamentalną, taka, której zmienić się w żaden sposób nie da?
          PS Obawiam się, że odpowiedzi za wiele tutaj nie zobaczymy... indifferent
        • pelagaa Re: Wyjasnijcie mi, po co? 28.02.08, 11:29
          Ja myslalam, ze Kicia pyta w ogole, a nie w odniesieniu do jakichs
          konkretnych macoch, z konkretnych watkow. Moze czegos nie doczytalam
          w jej wypowiedzi.
          • babe007 Re: Wyjasnijcie mi, po co? 28.02.08, 12:03
            Kicia pyta się o takie, które z góry wiedzą (bo takie rzeczy raczej
            sie wie wink ), że dla nich posiadanie dzieci z poprzednich zwiazków
            to wstyd i obciach, a mimo wszystko wiążą się z facetami, które
            takowe dzieci posiadają. Ty analizujesz zupełnie inny przypadek wink
    • m-jak-magi Re: Wyjasnijcie mi, po co? 28.02.08, 11:41
      kiciu za duzo wymagasz od tych pan: anna.sui i jej podobne.
      to sa rozwazania na poziomie co najmniej srednio inteligentnego
      czlowieka a nie mentalnego wsioka.

      mentalny wsiok z faceta chce zrobic oltarzyk do ktorego modlic sie
      beda w gronie rodzinnym i natapirowanych przyjaciolek.
      pan ten z definicji jest wolny, bogaty, zabojczo przystojny i
      nieziemsko zakochany. wszytsko co odbiega od wersji oficjalnej jest
      wstydliwie zamiatane miotla pod dywan.
      panom tym sie nie dziwie, bo z reguly w takich drobnomieszczanskich
      domach przyjmowani sa jak wilhelm zdobywca. tata polewa wodeczke a
      mama pod nos podklada cieple pierogi. gdzie im bedzie lepiej jak
      jeszcze corka cuda wianki wyczynia pod pierzyna. wszytsko w imie
      pierscionka zareczynowego bo STARO PANNO BYC TO WSTYD.

      swojski obrazek malomiasteczkowej arystokracji.

    • lilith76 Re: Wyjasnijcie mi, po co? 28.02.08, 15:31
      A ja na serio wierzę, że miłość "potrafi wiele wypaczyć".
      Ile kobiet wiąże się z alkoholikiem, przemocowcem (lub podstawić inny nałóg/wadę) i wierzy, że miłość go zmieni?
      Tak samo z dziećmi - jest bycie adorowaną, dziki seks, feromony i wiara, że faceta się zmieni, albo jakoś to będzie.
      Stanowczo przeceniasz kompetencje poznawcze i intelektualne wielu pań smile
      • konstancja16 Re: Wyjasnijcie mi, po co? 28.02.08, 15:45
        no tak. w niektorych przypadkach nawet udaje sie czesciowo
        zamaskowac te wade. facet zmienia sie z 'weekendowo-swiatecznego
        rodzica' w 'skapego sponsora'. bezkontaktowego.

        ale z dwojga zlego wole tego rodzica (z jego upierdliwym poczuciem
        odpowiedzialnosci za bledy mlodosci) niz ssssss.... no, tego
        drugiego.
        • 13monique_n Re: Wyjasnijcie mi, po co? 28.02.08, 19:05
          aaaaa, no właśnie. Z czego wynika POTRZEBA zmienienia tegoż faceta w ssssss...
          (jak to napisała Konstancja) "skąpego sponsora", bezkontaktowego? No żesz... ja
          bym chciała zrozumieć? To jest w głowie od początku? Czy pojawia się z czasem?
          Wrrrrr


          PS Konstancjo, po raz drugi chylę czoła przed sformułowaniem dokładnie "to the
          point" smile)))
          • mrs_ka Re: Wyjasnijcie mi, po co? 28.02.08, 20:17
            cóż, skąd się bierze POTRZEBA to akurat proste.

            Z tego samego powodu, dla którego młode zony płaczą, że Miś chodzi
            na mecze, na ryby, na spotkania z kolegami i na prelekcje w kółku
            misyjnym zamiast siedziec z nimi, przynosić róże, zapraszać do knajp
            i omawiać romantyczne początki ich związku.
            Do tego nie trzeba być macochą i zaryzykuję nawet tezę, że u macoch
            może się to zdarzać rzadziej niż u wiekszości żon ogólem, bo często
            bywa tak, że macochą zostaje kobieta, ktora już jakieś doświadczenie
            zyciowe posiada i parę lat na karku ma.
            Zas to, co my widzimy na forum to są jednostkowe przypadki, głosy-
            no ile ich raptem było? Mangolda, Coccolona, Anna_sui i
            poezja.smaku? Cztery nicki zaledwie.

            Powód ten zaś jest prosty: głeboki egocentryzm, który nawet
            niekoniecznie musi być cechą osobniczą, moze być jak najbardziej
            przejściowym etapem dorastania.
            Sadzę, że wiele z nas ma taki epizod w życiorysie; może u nie
            każdego sięgnęło to aż ekstremum "pasierbowie won, tera, kufa, ja!",
            ale przy odrobinie wysiłku można znaleźć podobne historie we własnej
            przeszłości.
            Oczywiscie ktoś może zripostować, że to nie egocentryzm tylko
            ciemnogród, wszak każda z tych pan (poza Coccoloną) głównym źródłem
            własnej boleści czyni cudzą opinię na temat jej związku.
            Ale to nie do konca tak.
            W chwili, kiedy człowiek wkracza dopiero w to dorosle zycie i ma
            reputacyjną carte blanche wydaje mu sie, że przychówek partnera,
            byłe zony i męzowie, wieloletni przyjaciele i tak dalej, są
            faktycznie skazami, bo przecież dla obojga wszystko powinno być "po
            raz pierwszy", z natchnieniem, z namiętnością, z pasją.
            I otoczenie będzie je rozliczać z tego, czy aby ta namiętnośc,
            ta "pierwszość", to nieskalanie tam było.

            <otoczenie zresztą na ogól ma to w dupie, ale sednem egocentryzmu
            jest wręcz przeciwny ogląd sytuacji>

            Dwadziescia lat później ten sam człowiek ma już wieloletnich
            przyjaciół, zapewne jakieś dzieci i byłych partnerów na koncie,
            stracone szanse, zawikłane losy, cięzkie grzechy na sumieniu, ale i
            wiele wspaniałych dokonań, zachowań i postaw. Dlatego tez
            najczęściej nie obchodzi go już ciemnogród, bo sam dobrze wie, ile
            ma za uszami, jak też i widzi, ile inni mają za uszami.
            Tyle, że niekoniecznie czuje potrzebę rozliczania kogokolwiek,
            niedoskonałośc czlowieka jako taka jest w nim już dobrze
            zinternalizowana.

            Do tego trzeba po prostu dorosnąć. Do zweryfikowania potęgi
            ciemnogrodu również. Nic nie dzieje się samo i samo nie przychodzi.
            Wazne jest natomiast, aby nasza kuracja z egocentryzmu nie
            skrzywdziła zbyt wielu ludzi po drodze.

            a.
            • 13monique_n Re: Wyjasnijcie mi, po co? 29.02.08, 10:23
              Kilka ważnych punktów poruszyłaś.
              Egocentryzm - pamiętam u siebie intensywny, w okresie dorastania
              (mam tu na myśli bycie nastolatką). Leczyła mnie z tego wtedy moja
              mama, powtarzając, że nie jestem pępkiem świata i mniej sie będę na
              wszystko złościć, kiedy to sobie uświadomię i zaakceptuję. Oraz
              grupa rówieśnicza, z którą jeszcze w podstawówce mocno się wadziłam.
              Lekko nie było, ale warto.
              I jeszcze jedno zdanie mojej mamy tłucze mi się po głowie - skoro Ty
              jesteś taka (tutaj często leciały opisy, okreslenia), to daj prawo
              innym ludziom do tego, by byli sobą.
              Ergo - racja z tym dojrzewaniem do bycia dorosłym, ale jak czlowiek
              sam siebie jako dwudziestokilkulatka słyszy, że "on poszedł na piwo,
              na ryby, na krykieta... a ja...bla bla bla", to może sam powinien
              włączać sobie sygnał ostrzegawczy? Dlaczego młode kobiety chciałyby
              sie zwalniać od samorozwoju - często tutaj czytamy rady adresowane
              do tych, które czasem zostają same, bo partner z dzieckiem/mi gdzies
              wyskoczył "zajmij się sobą, rozwijaj zainteresowania, itp.". Podobne
              rady można też przeczytać, kiedy kobieta pisze, że mąż ją zostawił,
              świat się zawalił i ona nie ma po co żyć.
              Do czego zmierzam - skoro żyjemy w czasach powszechnej dostępności
              do wielu informacji, także na temat doświadczeń innych - dlaczego
              nie skorzytać? Dlaczego?
            • pelagaa Re: Wyjasnijcie mi, po co? 29.02.08, 21:19
              Droga Merska wiesz jak Cie lubie i cenie Twoje zdanie.
              Pozwole sie jednak z Toba nie zgodzic.

              > Sadzę, że wiele z nas ma taki epizod w życiorysie; może u nie
              > każdego sięgnęło to aż ekstremum "pasierbowie won, tera, kufa,
              > ja!",

              U mnie siegnelo, szczerze mowiac wink
              Siegnelo po latach idealizmu teoretycznego i po roku idealizmu
              praktycznego. I niestety zaryzykuje twierdzenie, ze czasem trzeba
              dostac naprawde solidnego kopa od zycia, aby stac sie asertywnym.
              Bo ja mam nadzieje, ze NIGDY w zyciu na idealizm sobie nie pozwole.
              To tak w odlaczeniu od cudzych opinii, bo te mnie zupelnie nie
              interesowany i nie interesuja.

              > bo przecież dla obojga wszystko powinno być "po
              > raz pierwszy", z natchnieniem, z namiętnością, z pasją.

              Bo powinno byc. Nie chce wnikac dlaczego tego nie odczuwasz. Ja
              pierwszy raz w zyciu odczulam to niedawno i to dziala, NIESTETY
              sad((((((((((((((
              • triss_merigold6 Re: Wyjasnijcie mi, po co? 29.02.08, 21:58
                Nie strasz mnie kobieto, bo stoję przed wyzwaniem w jaki sposób
                ułożyć relacje w czworokącie ja-dziecko-aktualny-jeszcze mąż ojciec
                dziecka w taki sposób, żeby nie być w roli jedynego odgromnika
                kwasów. Dopóki z aktualnym nie mieszkam jest kul, bo pan ojciec
                przyjeżdżając do potomka nie natyka się na aktualnego jedzącego
                obiad ale kiedyś do spotkań dojdzie.
                Róznica taka w porównaniu z wyżej opisywanymi, że z aktualnym znamy
                się z czasów przeddzieciowych, świetnie wiedział jaką mam sytuację a
                dzieci lubi, zwyczajnie lubi. Idealistycznie nastawieni nie jesteśmy
                ale to głównie ja kombinuję co robić, żeby nikomu nie nadepnąć na
                ego.
                • pelagaa Re: Wyjasnijcie mi, po co? 29.02.08, 22:48
                  > Nie strasz mnie kobieto, bo stoję przed wyzwaniem w jaki sposób
                  > ułożyć relacje w czworokącie

                  > ale to głównie ja kombinuję co robić, żeby nikomu nie nadepnąć na
                  > ego.

                  BLAD!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                  Postaraj sie pamietac, ze w tym czworokacie nie jestes SAMA, ze
                  chlop ma swoje OBWIAZKI, w ktorych nie musisz uczestniczyc.
                  Nie chcialam zalamywac, przeraszam. U mnie tak wyszlo, nie znaczy,
                  ze to norma!!!
              • mrs_ka Re: Wyjasnijcie mi, po co? 29.02.08, 23:37
                Kurczę, Pelaga, ja też Cię lubie i szanuje, ale czemu mam wrazenie,
                że Ty nie czytałaś konkretnych wypowiedzi, które zainspirowały
                Konstancję?
                Nie mówimy o teorii i praktyce, ani o macoszym szorowaniu przed
                pasierbami tyłkiem schylonym w lansadach. Jak też nie mówimy o
                wyzbywaniu się własnych potrzeb, aby pasierbiątkom nieba przychylic.

                Mówimy o wstydzie z powodu posiadania przez partnera dzieci z
                poprzedniego związku.
                Mówimy o potrzebie eliminacji kontaktów z pasierbami (nie-
                ograniczeniu; nie- przeformułowaniu kontaktów; nie- wyzwoleniu spod
                presji uwielbiania tych kontaktów- o ELIMINACJI).
                To własnie oznacza "pasierbowie won!"- tu nie chodziło o metaforę,
                tylko o przyziemny opis czynności na trasie czubek pantofla- tyłek
                pasierba.

                nie wiem, gdzie tu widzisz idealizm, ale zaklinam, abyś wreszcie
                przeczytała ten wątek i wpisy anny.sui oraz poezji.smaku.

                co do "pierwszości"- nie jakość i szczerość uczuć miałam na mysli,
                ale ich literalną pierwszość. Niestety facet, który ma dzieci,
                musiał się wczesniej bzykać z ich matką i prawiczkiem nie jest.
                Rozwodnik musiał się kiedyś komuś już oświadczyć.
                Jesli ma się trzydziestkę na karku i nadal się wierzy w literalną,
                dosłowną "pierwszość" to sorry gregory, ale ja mogę tylko współczuć
                idealizmu i nieuniknionego gorzkiego rozczarowania.
                I mam nadzieję, że nie o to Ci chodziło, bo wtedy to oniemiałabym ze
                zdumienia.

                a.
                • pelagaa Re: Wyjasnijcie mi, po co? 01.03.08, 10:40
                  > ale czemu mam wrazenie,
                  > że Ty nie czytałaś konkretnych wypowiedzi, które zainspirowały
                  > Konstancję?

                  Hehe wink Bo nie czytalam jednej z nich na pewno wink W kazdym razie
                  chyba pobieznie, bo uznalam za trollowanie.
                • jowita771 Re: Wyjasnijcie mi, po co? 03.03.08, 14:39
                  > co do "pierwszości"- nie jakość i szczerość uczuć miałam na mysli,
                  > ale ich literalną pierwszość. Niestety facet, który ma dzieci,
                  > musiał się wczesniej bzykać z ich matką i prawiczkiem nie jest.
                  > Rozwodnik musiał się kiedyś komuś już oświadczyć.

                  Co do "pierwszości", przepraszam, że się wtrącę, to nie chciałabym za nic
                  prawiczka koło trzydziestki (sama jestem w takim wieku), ani takiego, który nie
                  ma za sobą jakiegoś poważniejszego związku z kobietą. na "pierwszości" to mi
                  zależało, jak miałam szesnaście lat i jeszcze odrobinę później, potem mi
                  przeszło. no ale tak mam ja, rozumiem, że można czuć inaczej.
    • aga-t-ka Re: Wyjasnijcie mi, po co? 29.02.08, 12:18
      Niestety, przewaznie jest tak, ze od macochy sie oczekuje, ze bedzie druga matka
      dla pasierbow i w ogole, ze bedzie je uwielbiala. A przeciez poza skrajnymi
      stanowiskami jak uwielbienie czy nienawisc moze byc cos po srodku.
      Toleruje przeszlosc meza, akceptuje jego corki, to ze maz musi byc obecny w ich
      zyciu, nie zywie niecheci do pasierbic, ale tez nie podchodze do naszej sytuacji
      zyciowej z entuzjazmem. Nie kocham tych dziewczynek i nigdy nie pokocham. Nie
      jestem z nimi w zaden sposob zzyta, tak jak nie jestem zzyta z matka meza czy z
      jego bratem. Po prostu sa, zyja sobie gdzies tam, znacza wiele dla meza i to
      wszystko. A dla mnie znacza tylko o tyle, ze gdyby im cos zlego sie stalo, to
      byloby mi przykro z powodu cierpienia meza a nie cierpienia jego bliskich.
      Od samego poczatku ustalilam z mezem, ze jego przeszlosc - jego byla zona i jego
      dzieci, to bedzie wylacznie jego dzialka. Mnie to nie dotyczy.
      Dlaczego tu jest zawsze wymagane, zeby byc entuzjasta dzieci partnera z
      pierwszego malzenstwa. Takie stanowisko przyjmuja zazwyczaj osoby, ktore same
      maja dziecko z poprzednich zwiazkow. A jak juz sie nie jest entuzjasta, to jest
      sie wredna osoba.
      • m-jak-magi Re: Wyjasnijcie mi, po co? 29.02.08, 12:33
        mylisz pojecia i piszesz nie na temat.
        my nie rozwazamy tutaj kwestii lubienia czy nie lubienia pasierbow.
        interesuje nas raczej co sklania kobiety do angazowania sie w
        zwiazek z rozwiedzionym i dzieciatym mezczyzna i skrywanie faktu iz
        dzieci takie w ogole istnieja.
        • aga-t-ka Re: Wyjasnijcie mi, po co? 01.03.08, 08:53
          Chodzi mi o to, ze moze to jest wlasnie taka chec zdystansowania sie od
          przeszlosci partnera, tylko w bardziej zaostrzonej formie - nic mnie to nie
          obchodzi, to twoja sprawa, mnie w to nie mieszaj.
          Nie oznacza to wcale utrudniania kontaktow ojca z dzieckiem, tylko ze macocha
          nie chce miec z tym nic wspolnego.
          Mniej wiecej taki uklad, jaki mam ja z moim mezem.
          • m-jak-magi Re: Wyjasnijcie mi, po co? 01.03.08, 12:21
            co innego akceptowac ( przyjmowac do wiadomosci ) fakt ze
            pasierbowie istnieja i nie zangazowac sie w ich zycie - a co innego
            nie przyjmowac faktu ze naswiecie sa te dzieci i ze moj partner ma
            wobec nich zobowiazania i po prostu jest ich ojcem.

            panie ktore wstydza sie istnienia pasierbow z reguly nie przyjmuja
            do wiadomosci ze w ogole istnieja.

            myslisz ze zaakceptuja fakt iz ojcec chce sie w jeden dzien swiat
            zobaczyc ze swoimi dziecmi ??? glowe daje ze nie. jakby bowiem
            wyjasnily to swoim rodzicom ?? gdzie pjechal ?? po co ??
          • mrs_ka Re: Wyjasnijcie mi, po co? 01.03.08, 23:46
            Alez nikt tutaj nie wątpi, iż jest to chęć "zdystansowania się od
            przeszłości partnera". Autorki wyraziły tę potrzebę aż nadto
            dobitnie.
            My sobie tutaj tylko dyskutujemy z grubsza o tym, dlaczego uważamy
            to za gówniarskie, ot co.

            A teraz co się tyczy zdania:
            "nie oznacza to wcale utrudniania kontaktów ojca z dzieckiem, tylko
            że macocha nie chce mieć z tym nic wspólnego".

            Otóż to zdanie jest wewnętrznie sprzeczne.
            Kontakty z rozwiedzionym rodzicem dzielą się na:
            a) kontakty
            b) widzenia
            Pierwsze od drugiego róznią się mniej więcej tym, czym się różni
            uczestniczenie w czyimś życiu od godzinnego widzenia w Zakładzie
            Karnym.
            Zilustruję Ci to przykładem:
            Mój eks mąż jest po raz drugi żonaty. Jego życie to Jego pasje,
            spotkania towarzyskie, ciekawa praca, ale też wspólne śniadania z
            zoną, wychowywanie drugiego dziecka, mycie garnków, wklejanie zdjęć
            do albumu rodzinnego i czyszczenie dywanu.
            Gdyby mój syn miał ze swoim ojcem "widzenia" to dowiedzialby sie o
            swoim ojcu, iż:
            - ojciec lubi grac w piłkę, wspinać się na ściance i jeździć na
            nartach, to bowiem mieliby szansę robic wspólnie w hali lub na stoku
            - ojciec woli pizzę od hamburgerów, co wynikałoby z częstego
            odwiedzania Pizzy Hut.
            - jego ojciec lubi kaśkę i jacka, zaś piwo pije z robertem, która to
            wiedza brałaby się z opowieści ojca względnie zabrania dziecka do
            znajomych
            - jego ojciec pracuje w firmie X i zajmuje się tam branżą Y, co syn
            miałby szansę zobaczyć odwiedzając go w pracy

            Ponieważ jednak mój syn ma KONTAKT ze swoim ojcem, przeto wie, iz:
            - ojciec potrafi smazyć jajecznicę, nalesniki i placki z jabłkami, a
            najchętniej robią to razem
            - jego ojciec nie znosi mycia garnków, ale uwielbia myc samochód i
            lubi szorować łazienkę
            - jego ojciec nie potrafi nakarmić siostry, ale przewija ją i gada
            do niej po swojemu
            - jego ojciec lubi robić zdjęcia, opracowywać je na komputerze,
            drukować i tworzyć albumy rodzinne, w czym syn mu pomaga
            - poza tym jego ojciec jest leniem w zakresie obowiązków domowych,
            ale za to fajnym mężem dla swojej drugiej zony, ktorej okazuje
            szacunek, atencję i milość

            Ponadto mój syn wie o swoim ojcu wszystko, co wynika z pasji, pracy
            i upodobań towarzyskich jego ojca.

            Jeżeli odcinanie dziecka od tej drugiej części życia rodzica, którą
            jest życie domowe, ukorzenienie w rodzinie, budzenie się rano i
            kładzenie spać- nie jest "utrudnianiem kontaktów ojca z dzieckiem"
            to przepraszam, ale co nim jest?
            Nie da się wychowywac dziecka mając z nim widzenia. Widzenia
            pozwalają jedynie na uzyskanie przez dziecko wiedzy, iż konkretny
            pan jest jego ojcem i że na płaszczyźnie kontaktów ze światem
            zewnętrznym zachowuje się w jakiś tam sposób.
            Jednak wychowywanie dziecka, kształtowanie go, UCZENIE GO OJCA
            wymaga uczestnictwa w życiu rodzica.
            Dlatego przekonanie, iż nie utrudniasz kontaktów męza z jego
            dzieckiem z pierwszego związku nie pozwalając jednoczesnie na
            kontakty z samą sobą, własnym domem, wspólnymi dziećmi w tymże domu,
            jest z gruntu fałszywe.
            Bo pozbawiasz dziecko wiedzy o jego ojcu, o tym jakim jest
            człowiekiem, mężem, ojcem dla wszystkich swoich dzieci, jakim jest
            panem domu i jakim jest przyjacielem.
            Ojciec dozowany "widzeniami" jest ojcem dwuwymiarowym.

            niestety nie da się być częściowo w ciązy, stara prawda, ale prawda.

            a.
            • chalsia Re: Wyjasnijcie mi, po co? 02.03.08, 00:58
              Merska, amen, czapka z głowy, nie dałoby sie tego lepiej ująć.
            • triss_merigold6 Taktaktak 02.03.08, 15:45
              Wielkie dzięki za doprecyzowanie.smile
              Moje dziecko ze swoim ojcem ma KONTAKTY na szczęście.
            • kicia031 OT 02.03.08, 17:05
              a co zrobic, kiedy ojciec spotkania ze starszym dzieckiem traktuje
              jak okazje do urwania sie z domu od next i dzieci?
            • jowita771 Re: Wyjasnijcie mi, po co? 03.03.08, 14:52
              podpisuję się pod tym, co napisała mrs_ka o widzeniach i kontaktach. myślę
              jednak, że akurat to zagadnienie nogłoby równie dobrze być poruszone w wątku o
              samodzielnych mamach. już dawno zauważyłam, że (przynajmniej na f. samodzielna
              mama) większość tych pań nazywa spotkanie swoich dzieci i ich ojców widzeniami
              właśnie.
              • rose25 Re: Wyjasnijcie mi, po co? 03.03.08, 20:16
                No juz tak sie nie rozczulajcie nad tymi biednymi pasierbami, ktorzy maja slaby
                kontakt z ojcem. Sa tez dzieci, ktorzy traca ojca, bo np umiera i jakos zyja. Sa
                w jeszcze gorszej sytuacji i nikt sie nad nimi nie rozczula.
                Poza tym taki pasierb albo pasierbica, mimo ze maja slaby kontakt z biologicznym
                ojcem, to czesto maja "nowego" tatusia smile
                Nie sa wiec tak do konca pozbawieni figury ojcowskiej. To tak przy okazji
                zwolennikow teorii, ze biologiczne wiezy nie sa az tak istotne i ze pasierb to
                nie jest dla niektorych "obce" dziecko.( Moim zdaniem, to jak najbardziej "obcy")
                • mrs_ka Re: Wyjasnijcie mi, po co? 03.03.08, 21:47
                  Sa tez dwudziestopięcioletnie macochy, które reprezentują sobą jakiś
                  przyzwoity poziom wypowiedzi i wartości, szkoda że się nie
                  wypowiedziały w tym wątku.
                  Figurę ojcowską to proponuję se z klocuszka dębowego wydziergać
                  dłutkiem i zabawić się w chałupnicze szachy- przynajmniej jakiś
                  pożytek będzie z talentów i wolnego czasu.

                  a.
                • chalsia Re: Wyjasnijcie mi, po co? 03.03.08, 23:01
                  > kontakt z ojcem. Sa tez dzieci, ktorzy traca ojca, bo np umiera i
                  jakos zyja. S
                  > a
                  > w jeszcze gorszej sytuacji i nikt sie nad nimi nie rozczula.

                  sugerowałabym jednak zapoznanie się z literaturą fachową, która
                  jednak twierdzi odwrotnie - psychologicznie dzieci półsieroty są w
                  lepszej sytuacji niż dzieci, których ojciec calkowicie lub w dużej
                  mierze ma je gdzieś - patrz post Merskiej.

                  > Poza tym taki pasierb albo pasierbica, mimo ze maja slaby kontakt
                  z biologiczny
                  > m
                  > ojcem, to czesto maja "nowego" tatusia smile

                  no i znów wychodzi całkowity brak oczytania - jasno z badań
                  statystycznych wynika, iż dzieci z rozpadłych związków mają więcej
                  macoch niż ojczymów. Ze względów oczywistych.
                  • 13monique_n Mrs_ka, chalsia... 04.03.08, 08:32
                    ... ale Wy jesteście, no! Myslicie, że jak ktoś umie stukać w
                    klawiturę, to potrafi też czytać - ze zrozumieniem, albo na
                    przykład, o zgrozo, myśleć? A może umiejętność posługiwania się
                    klawiatura to jedna z najprostszych czynności, na jakie niektórym
                    pozwoliła matka-natura? I nie ma co oczekiwać, że wypowiedzi będą
                    miały oparcie w solidnej wiedzy i oczytaniu (no no no! idealistki;-D)
                    • rose25 Re: Mrs_ka, chalsia... 04.03.08, 09:05
                      A wy tu jak zwykle jestescie najmadrzejsze, bo wszystkie rozumy pojadlyscie. I
                      nic nie potraficie napisac, jak to, ze ktos jest malo inteligentny. Cala wasza
                      madrosc na tym glownie polega. Pewnie w ten sposob sie dowartosciowujecie.

                      Nie jestem moze psychologiem i na wielu rzecach sie nie znam, ale sadze ze takie
                      rozczulanie sie nad losem pasierbow, to przesada. Nie robcie z nich nie wiadomo
                      jakich ofiar. Ludzie maja naprawde powazniejsze problemy.
                      • nzuri Re: Mrs_ka, chalsia... 04.03.08, 09:17
                        rose25 napisała:

                        > Ludzie maja naprawde powazniejsze problemy.

                        No. Racja. Na przykład brak mózgu.
                      • tautolog Re: Mrs_ka, chalsia... 04.03.08, 10:21
                        > A wy tu jak zwykle jestescie najmadrzejsze, bo wszystkie rozumy
                        pojadlyscie. I
                        > nic nie potraficie napisac, jak to, ze ktos jest malo inteligentny.

                        Ja potrafię napisać, coś więcej, jak to, że ktoś jest mało
                        inteligentny.
                        Otóż rose, jesteś klinicznym przypadkiem idioty.
                      • chalsia Re: Mrs_ka, chalsia... 04.03.08, 10:54
                        > A wy tu jak zwykle jestescie najmadrzejsze, bo wszystkie rozumy
                        pojadlyscie. I
                        > nic nie potraficie napisac, jak to, ze ktos jest malo
                        inteligentny.

                        o nie słoneczko, eee sory - różyczko, myśmy NIE NAPISAŁY, że jesteś
                        mało inteligentna. To napisałaś TY SAMA.
                        Mysmy tylko pisały, że brak Ci wiedzy/wiadomości w konkretnej
                        kwestii i dlatego piszesz bzdury. A brak wiedzy nie jest równy
                        brakowi inteligencji.
                        No ale cóż, zapewne znasz się sama lepiej niż my Ciebie, wieć Twoja
                        samoocena jest tutaj najważniejsza.
                        • 13monique_n Re: Mrs_ka, chalsia... 04.03.08, 12:17
                          ale wiecie, że akurat w przypadku braku inteligencji, czy - za
                          tautologiem - klinicznego przypadku idiotyzmu (swoją drogą Szwejk
                          cierpiał na to samo, a o ileż był milszy w obejściu), nawet trafna
                          samoocena nie zmieni ani na jotę stanu faktycznego. Ani różyczki (co
                          za sympatyczny nick ;-D), ani nikogo innego. "sie nie da" big_grin
                          • rose25 Re: Mrs_ka, chalsia... 04.03.08, 12:31
                            Ale z drugiej strony, jezeli sie myle, co do cierpienia pasierbow, to nawet mnie
                            to bardzo cieszy. Cieszy mnie, ze kazdy pasierb to taka swego rodzaju ofiara
                            losu, biedactwo juz zawsze bedzie mialo wypaczona psychike z powodu rozstania
                            rodzicow i zaniedbania przez nich. Jako dorosly czlowieczek z wypaczona,
                            traumatyczna psychika, bedzie mial wiele problemow z nawiazaniem zdrowych,
                            szczesliwych relacji z osoba plci przeciwniej i, jak wskazuja badania,
                            najprawdopodobniej jego malzenstwo tez sie w przyszlosci rozpadnie. Powieli
                            bowiem bledy rodzicow. Czego wszyskim pasierbom zycze.
                            Adieu!
                            • 13monique_n Re: Mrs_ka, chalsia... 04.03.08, 12:45
                              Różyczko, to jakież to błędy Twoi Rodzice mogli popełnić, że aż tak
                              masz zwichnięta psychikę, a inteligencje społeczną rozwiniętą, a
                              właściwie zwiniętą poniżej poziomu pantofelka?????

                              PS Czy to jedno jedyne słowo obce użyte przez Ciebie w
                              poście "adieu" przypadkiem oznacza, że masz pojęcie o językach
                              obcych? Wow, I am impressed!
                            • mrs_ka Re: Mrs_ka, chalsia... 04.03.08, 15:13

                              Ty się tak nie ciesz, Skarbeńku, bo popatrz, jakie to będzie mieć
                              dla Ciebie implikacje:

                              Twój zdegenerowany pasierb pewnego dnia zapuka do drzwi swojego
                              przyrodniego rodzeństwa i zaprosi je np. na piwo. Spotkają się w
                              jakimś pubie i tam pogadają sobie o życiu- niby nic, a wraża
                              ideologia zacznie się powoli wsączać do ich niepokalanych umysłów.
                              Potem będą telefony i spotkania na imieninach. I to dopiero będzie
                              horrendum: Twoje pozostające w zdrowych, zbożnych związkach
                              małżeńskich dzieci najpierw poznają Joannę, konkubinę pasierba,
                              potem Weronikę- inną konkubiną pasierba, potem Zuzannę- żonę
                              pasierba, wreszcie Jolę, Marysię i Zosię- odpowiednio: kochankę,
                              konkubinę, drugą żonę pasierba.
                              I oto pewnego słonecznego poranka Twój przyszły syn obudzi się z
                              myslą: "cholera, po co znosić tę zapuszczoną Frankę i jej humory,
                              skoro tego kwiatu pół światu?"- i się z Franciszką rozwiedzie, a
                              Twoi wnukowie bedą obciążeni memem straszliwej degeneracji dzieci z
                              rozbitej rodziny, zaś na tkaninie Twego jasnego życia wykwitnie
                              paskudna plama rozwodu wlasnego dziecka.
                              Potem Twoja córka dozna olsnienia nad caffe latte i tknie ją: "jasna
                              dupa, a po co użerać sie z tym zasranym leniem, Kazikiem, który od
                              dwoch lat jest na bezrobociu, skoro można zyć inaczej?"- i pójdzie w
                              długą z Robertem, wlaścicielem Lexusa i poniemieckiej kamienicy, z
                              zawodu producentem wina.
                              Fatalnie, fatalnie, fatalnie.
                              Kolejny pęd z Twojej rodzinnej winorosli okaże sie skażony
                              niebezpiecznymi ideami.

                              Z wnukami, oczywiście, nie będziesz utrzymywać kontaktów- jednak o
                              moralnośc trzeba dbac i nie zadawać się z byle kim, kto na wstępie
                              jest obciążony taką etyczną zbrodnią.
                              Za circa about pięćdziesiąt lat czeka Cię więc uroczy relaks w
                              przybytku "wesoły staruszek"- wprawdzie bez rodziny (sral pies taką
                              rodzinę) i bez paczek żywnościowych od rodziny (sral pies domowe
                              drożdżówki), jak i bez rodzinnych swiąt (sral pies rodzinne święta z
                              szatanami i ladacznicami), ale za to, rozumisz: godnie, moralnie,
                              porządnie.
                              Moim zdaniem warto się poświęcić.

                              Jedna rzecz, która wymaga logicznego rozstrzygnięcia: dlaczego Twoje
                              przyszłe dzieci mogą podjąć decyzję o potencjalnym rozwodzie, skoro
                              otrzymały nienaganne wzorce?
                              Inna rzecz wymagająca rozstrzygnięcia: co to jes traumatyczna
                              psychika? Psychologia nie zna wprawdzie tego pojęcia, ale możesz być
                              pierwszą, która machnie habilitację z pogranicza psychologii i
                              lingwistyki.
                              Kolejna rzecz wymagająca rozstrzygnięcia: dzieci z każdego związku
                              danego rodzica są jego dziećmi, ergo mogą powielić błąd tego
                              rodzica- czysta logika.
                              I ostatnia rzecz absolutnie wymagająca rozstrzygnięcia: czy tacy
                              ludzie, jak Ty, Rose, po prostu się tacy już rodzą, czy też
                              kształtują je doskonałe stosunki rodzinne w małżeństwach ich
                              własnych rodziców?
                              To ostatnie pytanie jest najważniejsze, odpowiedź nań będzie
                              stanowić wazny przyczynek do dyskusji między behawiorystami, a
                              zwolennikami genetyki.

                              a.
                              • chalsia Re: Mrs_ka, chalsia... 04.03.08, 18:32
                                > To ostatnie pytanie jest najważniejsze, odpowiedź nań będzie
                                > stanowić wazny przyczynek do dyskusji między behawiorystami, a
                                > zwolennikami genetyki.

                                ok Merska, widzę, że zajęłaś juz pozycję behawiorystyki. W takim
                                razie z przyjemnością rozgoszczę się z drugiej strony jako
                                zwolenniczka genetyki.
                                • 13monique_n Re: Mrs_ka, chalsia... 04.03.08, 19:27
                                  chalsia napisała:

                                  > > To ostatnie pytanie jest najważniejsze, odpowiedź nań będzie
                                  > > stanowić wazny przyczynek do dyskusji między behawiorystami, a
                                  > > zwolennikami genetyki.
                                  >
                                  > ok Merska, widzę, że zajęłaś juz pozycję behawiorystyki. W takim
                                  > razie z przyjemnością rozgoszczę się z drugiej strony jako
                                  > zwolenniczka genetyki.
                                  A jako advocatus diaboli mogę zapytać, z pełną świadomością, że godzenie tych
                                  dwóch koncepcji przypomina godzenie ognia z wodą (mimo pewnych jaskółek
                                  porozumienia opisywanych w CHARAKTERACH), co, jeśli u Rose nastąpiło sprzężenie
                                  przyczyn genetycznych (rodzice "porzondni, miałomiasteczkowi mieszczanie") z
                                  behawioralnymi (wychowanie w takim otoczeniu)... no nie wiem, nie wiem.
    • mangolda Re: Wyjasnijcie mi, po co? 01.03.08, 22:20
      Kazdy ma jakies wady, czasem to są byłe żony i ich dzieci.
      • braktalentu Re: Wyjasnijcie mi, po co? 02.03.08, 07:53
        a czasem nowe żony.
      • weronka77 Re: Wyjasnijcie mi, po co? 03.03.08, 08:44
        wszystko da się przeżyć i wyeliminować kłopoty, tudzież wadywink
    • poezja.smaku Re: Wyjasnijcie mi, po co? 06.03.08, 12:24
      Bo plyna z tego czasem duze korzysci. Dlatego toleruje sie te obrzydliwe
      kreatury, jakimi sa pasierby. Pfuj!
      Udaje sie mila, zeby tatus sie niczego nie domyslil, a w glebi serca sie
      nienawidzi te oblesne potwory i marzy sie o tym, zeby umarly.
      • poezja.smaku Re: Wyjasnijcie mi, po co? 06.03.08, 12:37
        A tak w ogole, to zalosne jestescie porzucone zonki. Chcialybyscie, aby nowa
        partnerka waszego bylego meza pokochala wasze stwory, ale nie ludzcie sie. Jak
        swiat swiatem, pasierb zawsze byl obiektem nienawisci. I nic tego nie zmieni.
        Moze jest garstka kobiet, ktore nie czuja nienawisci do pasierbow, ale to zawsze
        jest garstka. Wiekszosc macoch ich nienawidzi, tylko, ze najczesciej nikt sie
        tego nawet nie domysla. Marzeniem prawie kazdej macochy jest, aby pasierb nigdy
        nie zaistanial na tym swiecie.
        • 13monique_n Re: Wyjasnijcie mi, po co? 06.03.08, 12:43
          poezja.smaku napisała:

          > A tak w ogole, to zalosne jestescie porzucone zonki.
          Aby na pewno, poezjo.smaku (sugeruję zmianę nicka na
          poezjęNIEsmaku tongue_outPP)
          A jesli to my odeszłyśmy? A jesli to my - czytaj uwaznie -
          mamy "nową" rodzinkę?

          >Chcialybyscie, aby nowa partnerka waszego bylego meza pokochala
          >wasze stwory, ale nie ludzcie sie.
          Nowa partnerka Eksa jest starą nianią moich dzieci tongue_outPP więc ich
          kochała i kocha smile

          >Jak swiat swiatem, pasierb zawsze byl obiektem nienawisci. I nic
          >tego nie zmieni.
          Ty chyba nie masz umocowania, aby wypowiadać się w imieniu świata,
          dziecino.

          > Moze jest garstka kobiet, ktore nie czuja nienawisci do pasierbow,
          >ale to zawsze jest garstka.
          Zawsze mi jest milutko należeć do elity, Ty przedstawicielko
          motłochowatego lumpenproletariatu tongue_out nie potrafisz tego pojąć, jak
          widzę.
        • nzuri Re: Wyjasnijcie mi, po co? 06.03.08, 20:14
          poezja.smaku napisała:

          > A tak w ogole, to zalosne jestescie porzucone zonki.

          No cóz ja nie jestem "porzuconą zonką", i, w przeciwieństwie do
          ciebie, mam coś więcej niż sznurek między uszami.
        • mrs_ka Re: Wyjasnijcie mi, po co? 07.03.08, 01:01
          alez mylisz się. Jak świat światem to macocha zawsze była obiektem
          nienawiści, o czym świadczy i literatura, i pokaźny zbiór mądrości
          ludowych.
          O wrażej naturze pasierba świat dotąd nie slyszał, ale to oznacza,
          ze możesz być pierwszą robiącą habilitację na ten temat, więc chyba
          dobra wiadomośc?

          udzielę Ci dobrej rady: zamiast projektować swoje uczucia na resztę
          świata macoch i zamiast racjonalizowac własną niedojrzałość,
          rozejrzyj się wokól siebie: jest i Antek bedzietny, niezonaty; jest
          Franio bez przychówku i eksiary; jest też Tomaszek- piekny okaz
          kawalera bez nieslubnych dzieci kwilących po kątach.
          Tego kwiatu pól swiatu, a na każdy garnek znajdzie się pokrywka.
          Może więc przykryjesz swoją skorupę czymś odpowiednim, co nie będzie
          wymagało skomplikowanych zabiegów pierdofilozoficznych i zajmowania
          czasu nas wszystkich?

          a.
      • tautolog Re: Wyjasnijcie mi, po co? 06.03.08, 12:38
        Nie rób z siebie głupiej prownincjonalnej cipy, którą i tak już
        jesteś.
        Wysil się lalka na bardziej ambitną prowokację.
      • m-jak-magi kolejny mentalny wsiok ........n/t 06.03.08, 12:57
    • aga-t-ka Re: Wyjasnijcie mi, po co? 09.03.08, 12:15
      Wiesz, z drugiej strony, nawet gdy wydaje nam sie, ze nasz partner nie ma nic
      przeciwko naszemu dziecku, to nie zawsze przeciez tak musi byc. Bo skad tak
      naprawde mozemy wiedziec, co on w rzeczywistosci mysli i czuje. Moze byc
      przeciez tak, ze negatywnych uczuc do pasierba po prostu nie okazuje. Myslisz,
      ze nie ma takich osob?
      • 13monique_n Re: Wyjasnijcie mi, po co? 09.03.08, 20:01
        widzisz, pytanie było to tej właśnie potencjalnie gotowej udawać strony. Gotowej
        udawać akceptację, której nie ma. To po ch..., że tak paskudnie powtórzę, wiązać
        się z kimś w "dwu" lub "multi" packu, czyli z rodzicem? Po co? Dlaczego? Po co
        udawać?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka