Dodaj do ulubionych

wyprowadził się

03.03.08, 21:01
no i stało się, dziś wróciłam do domu, złożyłam pranie, chowając je do szafy
zauważyłam, że cały pion należący do m jest pusty. Normalnie się poryczałam.
Niby byłam przygotowana, niby przeszłam już "żałobę" ale normalnie nie mogłam
się pohamować. Na szczęście mam przyjaciół i rodzinę, która dba, bym nie
zwariowała.Teraz siedzę i oglądam serial, a tak naprawdę jestem zawieszona.
Wiem, że czas koi rany, ale czy nie mógłby ich koić szybciej.
Obserwuj wątek
    • drugiezycie Re: wyprowadził się 03.03.08, 21:35
      Nie bardzo wiem co napisać,żeby Ci dodać jakoś sił. Sama chyba jestem jeszcze
      zbyt słaba...
      To boli. Ale da się przeżyć! Wiedz, że nie jesteś sama. Trzymaj sie Kochana
      dzielnie! Ściskam
      I staraj sie jak najmniej zaglądać do szafy...
    • bolutiebolutie Re: wyprowadził się 03.03.08, 21:44
      zbyta, ja akurat dokładnie wiem co czujesz... Wróciłam dzisiaj z
      pracy do domu i widok pustych półek i pustych wieszaków zwalił mnie
      z nóg sad Niby pogodziłam sie juz z tym, że sie rozstajemy, mój
      prawnik wysłał dzisiaj do sądu pozew rozwodowy, ale... nie byłam na
      to gotowa... nie jestem gotowa na te puste półki, na ta pustke w
      sercu jaka teraz czuję... To boli, bardzo boli... To jest uczucie
      nie do opisania. Mam tak spuchnięte oczy od płaczu, że prawie nic
      nie widze. Nie moge nic przełknąć, nie moge spać... PUSTKA...
      • bozenadwa Re: wyprowadził się 03.03.08, 21:59
        Bolutie odpisalam ci pod tym co napisal leptis.Zbyta sciskam was
        obie mocno czytalam to tyle razy i to jest takie banalne.JESZCZE
        BEDZIECIE SZCZESLIWE ZE SOBIE POSZEDL.ja dzisiaj sobie uswiadomilam
        w jakiej ja fikcji zylam tyle lat i ze bylam oszukiwana zdradzana
        krzywdzona nie chce tego wiecej !!! zadna nas nie zasluguje na to
        aby byla upokarzana w i mie czego ? milosc nie upokarza pozdrawiam
        was serdecznie
        • oliwija Re: wyprowadził się 07.03.08, 06:49
          bozenadwa napisała:

          > Bolutie odpisalam ci pod tym co napisal leptis.Zbyta sciskam was
          > obie mocno czytalam to tyle razy i to jest takie banalne.JESZCZE
          > BEDZIECIE SZCZESLIWE ZE SOBIE POSZEDL.ja dzisiaj sobie
          uswiadomilam
          > w jakiej ja fikcji zylam tyle lat i ze bylam oszukiwana zdradzana
          > krzywdzona nie chce tego wiecej !!! zadna nas nie zasluguje na to
          > aby byla upokarzana w i mie czego ? milosc nie upokarza pozdrawiam
          > was serdecznie



          masz racje. obie bedą skakac pod sufit ze ex to ex ..a nie M. ja tez
          tak mialm tylko ze u mnie było odwrotie to ja ?M wywalilam z chaty w
          koncu mja byla i to byl pierwszy krok do szcesliwego zycie.
          uwierzciesmile
          • bozenadwa Re: wyprowadził się 12.03.08, 19:27
            Cholera kiedy to ja tak tego bylam pewna ? dlaczego potem wraca
            nadzieja ? Nie chce juz glupiej nadzieji. Jak dlugo bede sie tak
            jeszcze szarpac? Dzisiaj znowu odezwal sie do mnie do syna >>>
            odechciewa sie wogole na niego patrzec.Kiedy to sie skonczy?
      • ta Re: wyprowadził się 03.03.08, 22:02
        Jak najszybciej zagospodaruj puste półki swoimi rzeczami. Wiecej, to co jeszcze
        zostawił popakuj w pudła i umieść tam, gdzie najmniej będziesz na nie się natykała.
        B. dobrze robi poprzestawianie mebli i zaaranżowanie nowego wystroju wnętrz. Nie
        wiem skąd wzięłam siły na poprzesuwanie mebli i pomalowanie mieszkania.Zabrałam
        sie do tego b. szybko. Poszyłam także nowe zasłony, oraz wprowadziłam sporo
        przedmiotów w słonecznych radosnych kolorach. Dużo starań włożyłam zwłaszcza w
        sypialnię smile Efekt był znakomity , bo akurat ten pokój okazał się być całkiem
        przytulnym miejscem, z którego wyfrunęły wszystkie wspomnienia big_grin

        Po latach mam nowy dom, nowego partnera i nowe, nieporównywalnie piękniejsze życie.
        Tak będzie i u ciebie!
        Teraz koniecznie zajmij głowę i ręce zmianami wokół siebie.
        Bardzo współczuję, ale proszę - zbieraj siły i działaj.
        Ta_
        • sadaga Re: wyprowadził się 03.03.08, 23:02
          musisz przez to przejsc niestety, dotknąc dna by się odbic i iść do
          przodu. nie tłum w sobie uczuc. pozwól na płacz, złość. i uwierz -
          to moze banał ale czas leczy rany.
          ja po pierwszym okresie ogromnego bólu zrobilam tak jak ta. wzięlam
          sie za zmiany. i dalej to robię, systematycznie, bez szaleństw ale
          zmieniam swój dom.
          od rozstania minęły 3 m-ce. jestem szczęsliwa. zmieniłam się. stałam
          bardziej asertywna, pewna siebie. dojrzałam. na wiele spraw patrzę
          inaczej. mam jakis wewnętrzny spokój w sobie. mentalnie zakończylam
          swoje malzeństwo, pozwoliłam m odejsc... a tez myślalam ze swiat się
          konczy.... nie skończył się. żyję. wiem ze to dopiero początek
          drogi, ale myslę pozytywnie i do niczego się nie śpieszę.
          i wiecie? powoli wracam do dawnej siebie. jest mi dobrze samej ze
          sobą. no i mam cudowny skarb - synka.
          dziewczyny życze Wam siły...zresztą macie ja w sobie...pozbieracie
          się. i będzie dobrze. na pewno. pozdrawiam.
          • mini_me Re: wyprowadził się 03.03.08, 23:09
            Sadaga podpisuję się pod tym co napisałaś obiema rękami smile
            też jest mi dobrze i chyba okres mojej żałoby dobiegł końca wink chyba zamknęłam
            pewien okres w życiu i to mnie cieszy!
            Puste półki zapełniłam swoimi rzeczami, kazałam mu zabrać wszystko co chce ale
            żebym więcej się o to nie potykała! Przemblowałam mieszkanie, zmieniłam pokój
            młodego żeby i on miał coś innego nowego smile
            a wczoraj mnie koleżanka spytała jak ja to robie że jestem radosna (i nie piła
            do mojej sytuacji tylko tak ogólnie) i po kim odziedziczyłam poczucie humoru
            więc chyba żyć będę czego i Wam gorąco życzę!
    • alicja611 wreszcie masz miejsce... 04.03.08, 10:15
      ...na swoje rzeczy...uzupelnij garderobe, kup sobie pare seksownych ciuszkow...i
      wreszcie zacznij zyc...zobacz ilu przystojniakow na ulicach sie kreci...a wiosna
      tuz tuz, glowa do gory, piersi do przodu i do ludzi .....pokaz na co cie
      stac...jak mowi piosenkasmile
    • keytie Re: wyprowadził się 04.03.08, 15:44
      Mój zabrał swoje rzeczy w zeszłą środę. Tak sobie myślę, że
      przemeblowanie i zmiana wystroju wnętrz, to byłby bardzo dobry
      pomysł, ale... Jest jeden problem. Mieszkanie w którym zostałam z
      synkiem należy do męża. Kupił je zanim zostaliśmy małżeństwem.
      Obawiam się, że prędzej czy później każe mi się z niego wynieść.
      Przez pewien czas mówił, że mi je przepisze, albo małemu, ale jego
      dziwka już go urobiła i ostatnio powiedział mi, że nic nie dostanę.
      Myśląc więc logicznie bez sensu ładować w to mieszkanie nawet
      najmniejsze pieniądze. By nie oglądać póki co pustych szaf, wzięłam
      małego i wybrałam się na jakiś czas do moich rodziców.
    • marela77 Re: wyprowadził się 06.03.08, 11:38
      Mój były wyprowadzał się na raty,po 32 latach małżeństwa,opuścił
      mnie z dnia na dzień/nie miałam pojęcia o romansie/i chociaż po 2
      tyg,przebywał w sanatorium w pobliżu miejsca zamieszkania,to nie
      chcial słyszeć,aby zostac i pozałatwiać najwazniejsze sprawy.Po
      pobycie w sanatorium wyprowadzał sie po raz drugi, w styczniu
      mieszkał pod moim dachem 2 tyg,bo likwidował swoje interesy i
      pakował się po raz trzeci.W lutym przyjechał,bo miał sprawy do
      załatwienia,zapowiedział kolejne wizyty/darmowy hotel/ale nie
      zdzierżylam i zapowiedziałam ,ze koniec z wizytami w moim
      domu/chyba,że na zaproszenie/Kazda jego wizyta to potworny
      stres,wniosłam pozew o rozwód i zapowiedziałam,że spotkamy się w
      sądzie.
    • zdziwiona.2 Re: wyprowadził się 06.03.08, 16:36
      Masz to za sobą. A ja powoli do tego się przygotowuję, choc nie wiem
      czy można się przygotować. Chciałabym mieć to za sobą i zacząć życie
      po swojemu-bez niego, choć to jego wybór. Juz myślę jak
      zagospodarować wolne pułeczki.
      • zbyta Re: wyprowadził się 06.03.08, 17:35
        mi wydaje się, że tak do końca nie można się przygotować, ja myślałam że można,
        a jak zobaczyłam tą pustą szafę to mnie powaliło. Teraz mija trzeci dzień odkąd
        jestem sama, jest mi dobrze, porozkładałam swoje rzeczy w całej szafie,
        powyrzucałam jego kosmetyki, a w weekend chcę cały dom wyczyścić z jego rzeczy.
        Mąż jest dla mnie miły, dziś jak byłam w pracy to on przyjechał i zamontował mi
        nowy plafon, oczywiście nie prosiłam go o to, sam zrobił, a wcześniej gdy
        mieszkał nigdy nie miał na to czasu, a teraz proszę. Może prawdą jest, że im
        bardziej ich olewamy, tym oni lepiej sie zachowują. Mój mnie zaskakuje
        wiadomościami na gadu-gadu, w których pyta czy coś mi kupić bo jedzie do
        hipermarketu, ja grzecznie odmawiam, a jak wracam do domu to okazuje się, że
        zrobił mi zakupy. Zrozum tu faceta, czy to poczucie winy nim kieruje, czy może
        fakt, że go odrzuciłam i nie skamle o miłość, sama nie wiem.
        • rannypromien Re: wyprowadził się 07.03.08, 13:40
          ZBYTA, proszę odezwij się do mnie na priv. Chcę z Tobą pogadać. Wróciłam z pracy
          i też zastałam puste półki i żadnych jego rzeczy. Zabrał wszystko za 1-dnym
          razem - przynajmniej ten plus. Zostałam z dziećmi i z pracą i z różnymi
          wątpliwościami,a najbardziej ciągłym pytaniem dlaczego skoro przez rok się
          sypało to facet mając możliwość terapii rodzinnej, mając dzieci -nie robił nic,
          jedyną technikę jaką stosował to izolacji i ucieczki.I właśnie na końcu uciekł
          jak tchórz.
          Wydaje mi się to idiotyczne, bo i we mnie kotłują się jakieś uczucia i w nim też
          (z tego co wiem),jest nawet zazdrosny o kogoś z mojego otoczenia mimo,ze ta
          osoba nic nie znaczy.Może nie jest tak miły jak Twój M.,ale stara się na siłę
          zrobić teraz między nami ciepłe i przyjacielskie stosunki. To chyba jakiś żart
          wg. mnie -skoro nie chciał ratować rodziny i chodzić na terapię,to po co teraz
          chce udawać wielkiego przyjaciela??
          Pogadajmy na privie.
          • bolutiebolutie Re: wyprowadził się 07.03.08, 13:49
            U Was przynajmniej ten plus, że mężowie wyniesli sie za 1
            zamachem... A ja nie wiem kiedy przyjedzie mój mąż po reztę swoich
            rzeczy i gdy tylko słysze skrzypienie drzwi na klatke schodową - to
            jestem w stresie... Jak tylko wszystko sobie w głowie poukładam - to
            on albo zadzwoni, albo nipisze smsa, albo przyjedzie po cos tam...
            Ciagle nie mam spokoju. Podobno ma sie juz całkowicie wynieść do
            końca przyszłego tygodnia.
            Ja tez nie wiem dlaczego mój mąż przekreslił 5 wspólnych lat, nie
            chcą spróbować raz jeszcze, pójść na terapie małżeńska, itp.
            Wygodniej i łatwiej po prostu odejść, bez wysiłku i zacząć wszystko
            od nowa...
      • bolutiebolutie Re: wyprowadził się 07.03.08, 08:41
        Nie jesteś w stanie sie do tego przygotowac... Ja tez myslałam, że
        jestem gotowa, ale widok pustych półek, pustych wieszaków... Jest po
        prostu straszny!! Czujesz jakby ktos wbił Ci nóz w serce po sama
        rekojeść sad Mój mąż wyprowadza się na raty... Dzisiaj rano spakował
        kolejne 2 wielkie walizki i pojechał. Może lepiej bym to zniosła,
        gdybym przyszła któregos dnia z pracy do domu i jego rzeczy po
        prostu by nie było... A tak, za każdym razem, z każdym pustym
        wieszakiem jest coraz trudniej... A jesli jeszcze mąż pakuje sie na
        Twoich oczach... Łyz same napływaja Ci do oczu, ale nie dajesz po
        sobie znać jak bardzo cierpisz, jak to bardzo boli i jaka pustke w
        sercu czujesz sad Nic i nikt nie jest w stanie Cie na to
        przygotować...
        • a.niech.to Re: wyprowadził się 07.03.08, 09:25
          Może to wątpliwa pociecha, ale ja zabierałam swoje rzeczy jeszcze
          przed rozwodem, a w mieszkaniu była już rozlokowana nowa pani. Jej
          szlafroczek wisiał w szafie obok mojego, nomen omen - w tym samym
          kolorze. W piwnicy stała ogromna waliza.
          Żyję.
          • bestia31 Re: wyprowadził się 12.03.08, 16:54
            a.niech.to...tak czytam i czytam..odnajdując swoje stare emocje ale
            przy Twoim poście normalnie mnie zatkało...koszmar...i niewątpliwa
            to pociecha że można jakos przejść przez takie "atrakcje" ze strony
            ex..
            Cieszę się że żyjesz smile Dobrego życia smile
        • zdziwiona.2 Re: wyprowadził się 07.03.08, 10:18
          Może jestem nienormalna, ale czekam na jego wyprowadzkę, bo wtedy
          sięgnę dna i dotrze do mnie, że to już koniec. I będę musiała się
          podnieść..dla siebie, dla dzieci. O żadnym pakowaniu na raty nie
          będzie mowy. Łzy, pewnie przeryczę pół dnia, ale jak on nie będzie
          widział, a i zabiorę klucze, bo to nie będzie już jego dom.
          • vikina1 Re: wyprowadził się 12.03.08, 17:38
            Mnie tez to czeka, oswajam sie z ta mysla i czekam na jego pierwszy krok. Moze
            jutro, a moze wytrzyma do komunii. Nie wiem, odsuwam to od siebie jak Scarlet
            Ohara (pomysle o tym jutro) Tylko, ze ona byla silna kobieta, a ja jestem szara
            mysza bojaca sie wszystkiego.
    • zbyta znowu zrobiłam z siebie idiotkę 12.03.08, 17:49
      nie mogę uwierzyć w swoją głupotę, ponad tydzień byłam twarda, olewałam go
      (przynajmniej takie robiłam na nim wrażenie), ale ostatnio często się
      spotykaliśmy, w sobotę nie miałam wyjścia i poprosiłam go o podwiezienie, w
      niedzielę akurat jechał do rodziców, więc znowu przy okazji się z nim zabrałam,
      dziś znowu poprosiłam by coś dla mnie zrobił, gdyż jutro rano muszę dostarczyć
      pracę dyplomową na uczelnie, a muszę być niestety w pracy. Powiedział, że nie ma
      problemu, właśnie przed chwilą przyjechał, by odebrać pracę ode mnie. Taki był
      miły dla mnie, tak ładnie wyglądał, że zanim pomyślałam to powiedziałam "przytul
      mnie", on wziął i mnie przytulił, wtedy poczułam się jak kompletna idiotka,
      przytulił mnie tak jak siostrę lub mamę. Nie dość, że zachowałam się jak
      debilka, to jeszcze w dodatku cały tydzień budowania relacji, poszedł w las.
      Kiedy ja w końcu zmądrzeje, mam siebie dość, dość tej sytuacji. Zdecydowałam, że
      zrobię wszystko by go nie oglądać, nie będę go już o nic prosić, a gdy on
      zaproponuje, to odmówię. Jestem normalnie na siebie wściekła.
    • bolutiebolutie Re: wyprowadził się 14.03.08, 07:40
      No i stało się... M spakował sie do wielkiej torby, usiadł obok mnie
      na safce, powiedział, że gdyby cos sie działo ze mna, z moim
      zdrowiem to mam do niego dzwonić, spojrzał na mnie oczami spaniela i
      powiedział miekko: "dzieki za wszystko, przepraszam za wzystko,
      trzymaj się"... Boże, serce mi sie wyrywało z piersi - zatrzymaj go,
      pros, błagaj... Nie zrobiłam tego, odszedł... Myslałam, że jestem na
      to gotowa, że mnie to ucieszy, że poczuje ulgę, ale jedyne co czuje
      to ogromna PUSTKA sad Jakbym wpadła w czarna dziurę... Żegnaj
      Ukochany Mężu... sad
      • zbyta Re: wyprowadził się 14.03.08, 08:50
        Boulite pomyśl, że tak musi być, pomyśl również, że nie ma tego
        złego co by na dobre nie wyszło. Ja też mam jeszcze słabsze dni, ale
        wczoraj i dziś zaczęłam zastnawiać się, jak sobie radzę teraz, gdy
        od prawie dwóch tygodni jestem sama. Doszłam do wniosku, że sobie
        radzę, a dziś w autobusie pomyślałam co było nie tak w moim
        małżeństwie i zaczęłam myśleć, że to może mój mąż miał rację, że tak
        naprawdę od dawna coś się psuło, a ja tego nie widziałam, bo może
        sama siebie oszukiwałam, że jest tak super. Dziś zastanawiałam się
        czy ja go kocham i szczerze mówiąc nie umiałam na to odpowiedzieć.
        Też pomieszkaj zupełnie sama, nie kontakuj się z mężem, nie szukaj
        pretekstów do tego, a za dwa, trzy tygodnie usiądź i pomyśl co
        czujesz i czy naprawdę nie możesz bez niego żyć. Pozdrawiam i
        przytulam Cię smile
        • bolutiebolutie Re: wyprowadził się 14.03.08, 09:39
          Wiem, że tak musi być, niestety sad Wolałabym jednak, żeby zachowywał się tak
          jak kilka dni temu - wulgarny cham, egoista, itp - wtedy łatwiej byłoby
          wyłuskać z siebie jakies negatywne uczucio-odczucia wobec niego... A tak -
          miły, cierpliwy, troskliwy, grzeczny, układny... To mi nie pomogło, a wręcz
          przeciwnie - rozbiłam sie dzisiaj na milion maleńkich kawałeczków sad

          Po jego wyjściu zobaczyłam, że jeszcze wiszą w szafie jego niektóre
          koszule,garnitur, spodnie, na półkach swetry, T-shirty, buty... Trochę rzeczy
          jeszcze ma... Już mi zapowiedział, że wpadnie znowu w przyszłym tygodniu po
          narty i coś tam jeszcze... I teraz przez kilka dni będe wyć, ryczec, użalać sie
          nad sobą, swoim losem i swoją sytuacją, i jak już mniej więcej cos tam połatam -
          to on znowu przyjedzie... To takie katowanie na raty, rozgrzebywanie lekko
          podgojonej rany sad Ze zacytuję Szymona Majewskiego: KOŃCA NIE WIDAĆ!!
          • zbyta Re: wyprowadził się 14.03.08, 09:49
            to teraz jak jest taki miły, to jutro i pojutrze zamiast płakać,
            spakuj resztę jego rzeczy, jeśli jest tego dużo, albo boisz się, że
            sama nie poradzisz sobie, poproś o pomoc kogoś z rodziny lub
            przyjaciółkę. Jak już go spakujesz, to umieść wszystko w jednym
            pokoju, do którego nie zaglądasz, a potem wyślij smsa mężowi, poproś
            żeby przyjechał po rzeczy, powiedz, że łatwiej ci będzie jak
            wszystko zabierze za jednym razem. Jak jest taki miły, to może
            zrozumie i nie będzie awantury. Trzymaj się.
          • drugiezycie Re: wyprowadził się 14.03.08, 09:54
            Dziewczyno, usuń wreszcie te rzeczy sprzed swoich oczu. Spakuj je sama.
            Powtarzaj przy tym jak mantrę np. "chciałeś to masz...", lub cos innego
            niekoniecznie przyzwoitego smile. Skróć jego wizytę do niezbędnego minimum. Wyjdź
            do drugiego pokoju, olewaj go a nie szukaj jego towarzystwa. Ty się sama katujesz.
          • bozenadwa Re: wyprowadził się 14.03.08, 10:32
            moze cos przeoczylam ,ale wydawalo mi sie ,ze juz raz to
            przerabialas.Wtedy postanowilas SAMA,zespakujesz mu reszte wszystich
            jego rzeczy do jednej torby.Chcialas aby zabral to za jednym
            razem.Mysle ze gdyby kiedykolwiek mialo nastapic wasze pojednanie,to
            nie ma znaczenia czy jego czesc rzeczy zostanie w domu czy nie.To sa
            tylko rzeczy,nie ludzie.A wtej chwili nie zadawaj sobie dodatkowego
            bolu nadzei czy czegokolwiek.Zbyta dobrze Ci radzi pobac troche sama
            ze soba.Znowu oddajesz jemu wladze nad soba.Jak jest mily to tracisz
            grunt pod nogami jak jest wsciekly to latwiej Ci jest z nim
            walczyc.To sa typowe cechy wspoluzaleznienia,Ale moze sia myle co do
            CIebie.Jestem z toba .I tak radzisz sobie swietnie.Jestes dzielna
            dziewczyna.Sciskam Cie mocno.Trzymaj sie
            • bolutiebolutie Re: wyprowadził się 14.03.08, 13:08
              Juz 2 razy to przerabiałam... Owszem, postanowiłam spakowac, jego rzeczy, ale
              jak tylko wziełam jakąś koszulkę w ręce - odzywały wspomnienia i od razu
              płacz sad Nie dałam rady go spakowac, po prostu nie mogłam.

              Nie sądziłam, że aż tak bardzo przeżyję tą wyprowadzkę... Jestem sama, samotna,
              nikomu niepotrzebna, przez nikogo nie kochana, przytłoczona sytuacją,
              problemami, mężem, rozwodem, brakiem miłosci z Jego strony, uczucia,
              czułości... Po co żyć...? Nie widzę sensu dalszego... życia...? nie nazwałabym
              tego życiem - raczej wegetacją sad Najprostsze wyjście - podciąć sobie żyły i
              wszystkie problemy wnet by zniknęły... sad
              • mary171 Re: wyprowadził się 14.03.08, 13:17
                Kochana nie gadaj głupot. Nie uzalezniaj swojego życia od bycia z
                mężem. To Twoje życie i od Ciebie zalezy jak je pzreżyjesz. A
                pzreżyć warto, naprawde. Jesteś młoda ułozysz sobie życie. A jak
                naprawdę nie dajesz rady to idż do psychologa, albo psychiatry. Ja
                byłam raz u psychitray i pamiętam jak płakałam tam, że nie dam rady
                beż męża żyć, nie wyobrażam sobie zycia bez niego. Teraz codziennie
                w drodze do pracy mijam tę przyuchodnię i sama się do siebie
                uśmiecham, jak mogłam tak myśleć. Jestem po rozwodzie i żyję. I moje
                dziecko żyje i ex też smile). A ja jestem znacznie spokojniejsza, nie
                ma kłótni, awantur, problmeow. Czy żałuję, że moje małżeństwo się
                rozwaliło? jasne, chciałam mieć rodzinę, dzieci, i selankę. Nie
                wyszło. Widocznie trak miało być. A teraz nadrabiam różne
                zaległości, kóre w ciagu 8 lat małżeństwa mnie ominęły. Nie ma jak
                pewna siebie, zadbana, atrakcyjna i inteligentna kobieta po 30 smile)
                Trzymaj się i uwierz w siebie samą smile
              • mini_me Re: wyprowadził się 14.03.08, 13:17
                bolutiebolutie napisała:

                >... Po co żyć...? Nie widzę sensu dalszego... życia...? nie nazwałabym
                > tego życiem - raczej wegetacją sad Najprostsze wyjście - podciąć sobie żyły i
                > wszystkie problemy wnet by zniknęły... sad

                daj sobie trochę czasu! na początku to tak wygląda a potem okazuje się, że życie
                dalej się toczy, że nie koniecznie trzeba życ dla kogoś że można poprostu tak
                zwyczajnie dla siebie.
                A stracic możliwośc poznania tego wszystkiego co Cię jeszcze spotka... chyba nie
                warto
                silna jesteś dasz sobie rade!
              • bozenadwa Re: wyprowadził się 14.03.08, 14:18
                Nawet nie wiem co Ci mam odpisac na temat podcinania
                zyl.Bolutie ....A teraz wyobraz sobie taka sytuacje .ON wraca.Cos mu
                tam nie wyszlo.Potrzebuje pocieszenia.Ale nadal pracuje tak jak
                pracuje .ROBI TO CO ROBIL mam na mysli pozne powroty ,klientow,
                smsy w srodku nocy.Chcesz tego naprawde ???? Zycze Ci z calego serca
                abys wybrala sie na terapie.Pisalas ze chcesz sie wybrac.Ale
                rozumiem cie .Nie widzisz w tej chwili ze Ci to pomoze.A pomoze Ci
                napewno.Sciskam cie mocno .
                • bolutiebolutie Re: wyprowadził się 14.03.08, 14:53
                  Bożenko, wstyd sie przyznac, ale w tej chwili moja Mama działa na
                  mnie jak płachta na byka... Jest nadgorliwa, nadopiekuńcza, do
                  wszystkiego sie wtrąca, wszystko wie najlepiej... I te
                  Jej "bezcenne" rady... Gdybym chciała rady - to bym o nia
                  poprosiła... Codziennie do mnie pisze smsy, atakuje mnie na gg...
                  może sprawdza czy jeszcze zyję...? W każdym razie im bardziej chce
                  mi pomóc, im bardziej sie stara - tym bardziej odwrotny efekt
                  osiąga, bo cała swoją złość, frustrację i nieszczęście przekierowuje
                  na Nią...
                • bolutiebolutie Re: wyprowadził się 14.03.08, 15:05
                  A najbardziej to mnie chyba dzisiaj rano do łez doprowadziły słowa
                  mojego M: byłas, jestes i zawsze będziesz moja prawdziwą żoną, bo to
                  własnie z Tobą mam ślub kościelny...
                  I jak tu nie wyć...? Nie wiem, on albo bardzo umiejętnie mna
                  manipuluje i osłabia moja czujność (tylko po co?), albo... chce
                  żebym bardziej cierpiała... Ale czy mozna jeszcze bardziej...?
                  • zbyta Re: wyprowadził się 14.03.08, 17:08
                    Bolutie nie martw sie, naprawdę proponuję żebyś skupiła się na sobie. Wiem, ze
                    jest to egoistyczne podejście, ale naprawdę działa. Jedynie słuszna wg mnie
                    decyzja to rozstanie. Pożyjesz sama ze sobą, dogadasz się sama ze sobą i będzie
                    dobrze. Napisz proszę gdzie mieszkasz, bo wiem, że teraz potrzebujesz
                    przyjaciół, ale jakoś nie widzę ich koło ciebie. Ściskam Cię mocno, naprawdę
                    pomyśl o tym jakie życie może być piękne, pomyśl, może są rzeczy które zawsze
                    chciałaś robić, ale nie mogłaś w małżeństwie, mogą to być studia, nauka języka,
                    wydanie dużej kasy na ubranie, ja na przykład poszłam do Beauty line, zapłaciłam
                    220 zł za 10 zabiegów na łóżkach fitness i od razu zrobiło mi się lepiej, a
                    wcześniej zawsze mi było szkoda na to kasy, a teraz jestem sama, może i
                    zabraknie mi na życie przed końcem miesiąca, ale co z tego, pożyczę, albo wezmę
                    zaliczkę, ale ile radości daje mi świadomość, że robię coś tylko dla siebie.
                    Trzymaj się mocno dziewczyno kiss
                    • bolutiebolutie Re: wyprowadził się 14.03.08, 17:27
                      Próbuje sie skupić na sobie, ale najwyraźniej mi to nie wychodzi, bo
                      przez 5 lat JA to bylismy MY... Poza tym ja robiłam to na co miałam
                      ochotę - zarabialismy oboje dość dobrze, ostatnio niczego nam nie
                      brakowało - kupowałam sobie i M ciuchy, sobie super bielizne,
                      zafundowałam sobie depilacje laserową, serie zabiegów odmładzających
                      na twarz, itp - wszystko, żeby podobać sie M. I spełniałam sie
                      zawodowo i rodzinnie. Teraz juz nie mam rodziny i jest mi z tym źle.
                      Bo ja pragne ponad wszystko RODZINY sad A znajomi? Owszem, sa wokół
                      mnie, ale.. każdy ma swoje sprawy, swoja rodzine, dom, dzieci, itp.
                      Trudno ich obarczać własnymi problemami i porażkami...
                      A Święta Wielkiej Nocy tuz za pasem... Dla mnie to będa Święta
                      Wielkiej Porażki.
                      • zbyta Re: wyprowadził się 14.03.08, 17:35
                        dziewczyno nie wiem co ci powiedzieć, żeby ci pomóc, a naprawdę bardzo bym
                        chciała. Nie myśl o tym, że przyjaciele mają swoje sprawy, bo im na pewno bardzo
                        na tobie zależy, ale może boją się wcinać się w twoje sprawy. Zobaczysz, że jak
                        zupełnie odsuniesz się od męża, to po jakimś czasie dojdziesz do siebie, bo
                        życie naprawdę jest wartością samą w sobie, a ty masz jeszcze je całe przed
                        sobą. Uważam jednak, że
                        musisz uwolnić się od tego uzależnienia od mężczyzny, bo inaczej wszystkie twoje
                        związki nie będą dobre. Cieszy mnie, że piszesz, że finansowo sama sobie
                        poradzisz, to naprawdę ważne, że nie musisz liczyć na kogoś, że jesteś
                        niezależna. Wiesz, jak będziesz miała ochotę, to zapraszam Cię serdecznie do
                        Gdańska, weź urlop i przyjedź do mnie na kilka dni, połazimy sobie, w sobotę
                        pójdziemy na imprezę. Serdecznie polecam.

                        "jak nie wiesz jak się zachować, to na wszelki wypadek zachowuj się przyzwoicie"
                        • bolutiebolutie Re: wyprowadził się 14.03.08, 20:09
                          Chyba nikt i nic nie jest mi w stanie w tej chwili pomóc, ale dzieki
                          za słowa otuchy. Po prostu musze wypłakać swoje.
                          W Trójmieście bywałam dość często, bo mój M stamtąd pochodzi, tam
                          mieszkał, zostawił dla mnie wszystko i przeprowadził sie do mnie do
                          100-licy... Tam mam też super Teściów. Musze do Nich podjechać po
                          swoje rzeczy, które zostawiłam u Nich w domu - to będzie trudna
                          wizyta sad
                          • zbyta Re: wyprowadził się 14.03.08, 20:48
                            koniecznie daj znać jak będziesz w gdańsku, ja mieszkam sama, więc chętnie cię
                            przenocuję, najchętniej w weekend, posiedzimy, pogadamy, wypijemy butelkę wina
                            smile. Serdecznie zapraszam.
                            • bolutiebolutie Re: wyprowadził się 15.03.08, 12:31
                              Super, dzieki. A Ty jakbys chciała zrobić sobie wycieczke do Wawki -
                              to tez zapraszam, mieszkanie duże, spać jest gdzie. Co prawda w tej
                              chwili w lodówce tylko światełko i dżemik, ale na Twój przyjazd
                              będzie zaopatrzona. W razie czego mój mail: agatamod@wp.pl

                              Kurcze, tak jak kiedys wyczekiwałam weekendu, żeby spędzić czas
                              razem z moim M - tak teraz weekendy to jakis koszmar! Nie mam ani
                              ochoty ani nastroju z nikim sie spotykac, z nikim gadać, najlepiej
                              mi samej ze soba w 4-ech ścianach pełnych wspomnień sad Ciekawe co
                              robi mój M... Pewnie korzysta z wolności i świetnie sie bawi sad
                              • mini_me a ja... 15.03.08, 14:02
                                muszę się wziąć do sprzątnięcia w pamiątkach i zdjęciach sad
                                nie mogę się zebrać a chyba już wypada się bo dziś mija równo pół roku jak nie
                                jesteśmy razem sad
                                nie wiem: płakać, cieszyć się, a może się wściec po prostu????
                                totalny tumiwisizm!!!!!!!!!!!!!!!
                                Ratunku!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                • bolutiebolutie Re: a ja... 15.03.08, 15:37
                                  Wziełas sie za porządki w zdjęciach...? Chyba nie chcesz ich
                                  wyrzucić - to przecież Wasze wspomnienia, wspólne zycie... Ból
                                  pewnie kiedys minie - a zdjęć nie wrócisz... Ja schowałam zdjęcia i
                                  pamiatki do jednej szuflady, której staram sie nie otwierać, bo od
                                  razu momentalnie sie rozklejam... U Ciebie minęło pół roku, u mnie
                                  kilka dni... Przeraża mnie mysl, że za pół roku nadal będzie
                                  bolało sad
                                  Za sprzątanie mieszkania zabrać sie jakoś nie mogę, dom zapyziały
                                  jak w jakiejs spelunie... Sukces przynajmniej taki, że ugotowałam
                                  dzisiaj (po raz pierwszy od miesiąca) cienką zupkę i wcisnęłam w
                                  siebie jej talerz... Nic innego mi nie wchodzi. A właściwie wchodzi,
                                  ale zaraz wychodzi... Mój organizm chyba jeszcze przezywa burze
                                  hormonów po utracie dziecka, bo cały czas mam objawy ciąży -
                                  codzienne poranne wiszenie nad kibelkiem, hustawki nastrojów (choć
                                  to jest pewnie spowodowane całokształtem przeżyć), obrzmiałe i
                                  bolące piersi, zgaga... A może to ciąża urojona...? Niewazne - jest
                                  fatalnie sad
                                  • mini_me Re: a ja... 15.03.08, 15:46
                                    Może idź do lekarza skoro aż tak się źle czujesz!
                                    U mnie z jedzeniem też tak było tylko pierwszy ciepły posiłek zjadłam po ponad 2
                                    miesiącach sad
                                    a od pół roku nie gotuję sad młody się żywi w przedszkolu a ja się odchudzam wink)))
                                    zdjęć nie chcę wyrzucać: te tylko z nim chcę mu oddać a wspólne zostawię dla
                                    młodego żeby miał pamiątkę tylko zebrać się do tego jakoś nie mogę sad
                                    jakiś czas temu przemeblowałam mieszkanie, młodego pokój doprowadziłam do
                                    porządku, ale został mi do sprzątnięcia gabinet i tam właśnie czekają na mnie
                                    demony przeszłości sad((
                                    a do tego wszystkiego młody wyjechał więc siedzę sama co nie sprzyja dobrym
                                    nastrojom sad dlatego się na forach produkuję wink
                                    co do sprzątania:
                                    może pomyślę o tym jutro wink
                                    • bolutiebolutie Re: a ja... 15.03.08, 16:08
                                      Byłam u lekarza, zrobił mi badania hormonów - widac opada to jakos u
                                      mnie powoli sad A dzisisiejszą pomidorówkę pewnie jutro znowu
                                      zobacze wink

                                      Ja za nic nie moge sie zabrac. Siedze tepo przed telewizorem i
                                      pstrykam pilotem po kanałach. Dzisiaj właczyłam piłke nozna, bo mi
                                      sie to kojarzy z moim M i szczęsliwymi chwilami razem spędzanymi...
                                      Żałosne, co...?

                                      Co do sprzatania - podobnie jak Ty - pomysle o tym za kilka dni...
                                      Na razie chce sie zamknąć w 4-ech ścianach i sie troche nad soba
                                      poużalać...
                                      • mini_me Re: a ja... 15.03.08, 16:27
                                        też głupoty oglądam co nie jest za dobre bo robota czeka sad i nie tylko
                                        sprzątanie niestety! ale co tam w końcu prawo do lenistwa też mogę mieć!
                                        wczoraj dostałam pismo z sądu miałam nadzieję że to termin rozprawy - niestety
                                        mam przedstawić dowody winy męża!!! trochę mnie to wkurzyło bo czy do cholery
                                        jasnej przyznanie się m nie wystarcza?? co ja mam donieść do tego sądu?? kochankę??
                                        zepsuło mi to humor troszku sad((
                              • danagr Re: wyprowadził się 15.03.08, 14:33
                                nie mysl o nim, niepotrzebnie sama sie dolujesz i nakrecasz, tez mozesz swietnie
                                sie bawic, tylko trzeba sie przemoc, a im predzej tym lepiej dla ciebie....zrob
                                cos dobrego DLA SIEBIE bo teraz jestes TY NAJWAZNIEJSZA. Glowa do gory i
                                zabieraj sie za ukladanie swojego zycia, bedzie jeszcze dobrzesmile
                                • mary171 Mini_me 15.03.08, 15:05
                                  dasz radę, jeśli uważasz, że te porządki są konieczne. Ja część fotek ślubnych
                                  już jakiś czas temu podarłam (po kolejnym kryzysie). Częśc zostawiłam na
                                  pamiątkę dla synka. I jakoś mi nie przeszkadzają. Chyba wolę je sobie zostawić,
                                  bo na pewno nie wyrzucę. Nie ma sensu przekreślać tych, lat kiedy byliśmy razem.
                                  To tak jak bym przekreśliła synka. A on jest owocem prawdziwej miłości. miłości
                                  nie ma ale owoc jest - ananasek big_grinDDD
                                  • mini_me Re: Mini_me 15.03.08, 15:48
                                    Mój ananasek wyjechał więc tęsknię sad
                                    zdjęć nie wyrzucę bo to jednak było moje życie i do tego bardzo bardzo
                                    szczęśliwe ale przejrzeć trzeba niestety sad((
                              • zbyta Re: wyprowadził się 15.03.08, 19:57
                                hej ho Koleżanko, napisałam ci na @ nr mojego gg, jak będziesz miała gorsze
                                momenty, albo po prostu będziesz chciała się wyżalić, opowiedzieć historię
                                swojego życia, pogadać o polityce, filmie albo o tym co przed chwilą zjadłaś, to
                                pisz śmiało smile. Proponuję byś jutro wybrała się do kina, ja tydzień temu byłam
                                na lejdis, super film, co prawda za dużo jak dla mnie przeklinają, ale teksty
                                super, kilka razy prawie popłakałam się ze śmiechu. Do dzieła Dziewczyno smile
                                --
                                "jak nie wiesz jak się zachować, to na wszelki wypadek zachowuj się przyzwoicie"
                                • bolutiebolutie Re: wyprowadził się 15.03.08, 20:32
                                  Hej, dzieki, ja też zostawiłam Ci swoje namiary smile

                                  Ja juz byłam na Lejdis, jeszcze z moim M, ale jakies 2 tyg. temu
                                  przyjaciółka wyciagneła mnie na film P.S. Kocham Cię... Wyciska łzy,
                                  ale w sumie jest naprawde fajny, polecam
    • bolutiebolutie Re: wyprowadził się 17.03.08, 18:00
      No i znowu - wpadł na 10 minut, wziął kilka koszul, ślubna obrączkę
      z szuflady (pewnie będzie grał podczas świat przed starą i
      schorowana babcia, która mnie uwielbia szczęśliwego małzonka...),
      narty, kask, buty i pojechał... Oczywiście rozstrajając mnie
      przedtem - szkliły mi sie oczy, ale nie płakałam sad
      • drugiezycie Re: wyprowadził się 17.03.08, 18:24
        Spakuj Ty mu w końcu te jego rzeczy i niech weźmie wszystko za jednym zamachem.
        Przecież Ty od ponad godziny już sie denerwowałaś ta wizytą, a teraz bedziesz
        przez kolejnych kilka się trzęsła. Zachowujesz się jak masochistka (sry, ale ja
        kompletnie tego nie rozumiem).
        Nic dobrego nie osiągniesz takim zachowaniem.
        Powinnaś zauważyć, że większe wrażenie na m robią Twoje konkretne ruchy (patrz
        złożenie pozwu) niż proszenie? Nie jesteś ciekawa jego miny jak zobaczy
        spakowane walizki? To i Twoja silna postawa pewnie więcej da mu do myślenia niż
        Twoja uległość.
        Pozdrawiam
    • bolutiebolutie Re: wyprowadził się 29.03.08, 11:48
      Zmobilizowałam sie i w końcu dzisiaj wziełam sie za gruntowne
      sprzatanie mieszkania, bo przez półtora miesiąca, od "radosnej"
      rozwodowej nowiny ze strony mojego M - palcem nic w domu nie
      tknełam, bo byłam zajęta płaczem, rozpaczaniem, smutkiem, żałobą,
      itp. Powywalałam jego magazyny sportowe, szczoteczkę do zebów, jego
      smakołyki z lodówki i jakies tam drobiazgi. Dziwne to wszystko sad
      Pierwsze sprzatanie mieszkania w pojedynkę... Co prawda mój M nigdy
      nie rwał sie do sprzatania i jak ja zasuwałam ze ściereczkami,
      mopami, itp. - to on krążył po domu i ciagle gadał jaki to on jest
      zarobiony, a ja wtedy czułam sie tak, jakby to on robił wszystko, a
      ja tylko biegam bez sensu z wilgotna szmatką i sie opierniczam...
      Teraz robie to samo co zawsze i okazuje sie, że to JA sprzatałam
      całe mieszkanie... Przezyłam więc małe miłe zaskoczenie wink Może nie
      będzie tak źle...? Może dam sobie sama radę...? Może nie ma tego
      złego co by na dobre nie wyszło...? Mam w domu cisze, spokój, nikt
      nie krzyczy, nie klnie, nie kopie w furii wszystkiego co nawinie mu
      sie pod nogę, słucham muzyki, oglądam głupawe seriale, a nie ciagle
      piłke nożną... Dziwna odmiana...
        • bolutiebolutie Re: wyprowadził się 29.03.08, 12:26
          No własnie ja sama jestem zaskoczona, że tak dobrze sobie radzę...
          Jak wspomne swoje mysli samobójcze sprzed półtora miesiąca - to sama
          sie pukam w głowe... Poza tym dzisiaj uświadomiłam sobie pewna
          rzecz - SAMA, OSOBIŚCIE, WŁASNORĘCZNIE WYKASTROWAŁAM SWOJEGO MĘŻA...
          Nie dośc, że miał wszystko podtykane pod nos, wyręczałam go
          praktycznie we wszystkim, prałam, prasowałam, gotowałam, sprzatałam,
          robiłam zakupy, malowałam ściany, przybijałam gwoździe, gipsowałam
          dziury, taszczyłam dywany, projektowałam nasze mieszkanie, meble,
          siedziałam z robotnikami itp. - to jeszcze kupowałam mu gazetki
          sportowo-futbolowe jakie tylko lubił i jakie tylko chciał!!! Nic
          dziwnego kuźwa, że dał noge z domu... Pewnie szuka teraz swoich
          jaj... wink Cóż, Polka mądra po szkodzie...
            • bolutiebolutie Re: Normalność zaskakuje, co? 29.03.08, 16:23
              Bardzo zaskakuje... Dopiero dzisiaj tak naprawdę zdałam sobie
              sprawę, że ja żyłam DLA NIEGO i ZA NIEGO, a nie razem Z NIM...
              Następnym razem, przy okazji kolejnego związku (o ile takowy
              kiedykolwiek jakimś cudem zaistnieje...) już nie popełnię starych
              błędów...
              • tricolour Jesteś na bardzo dobrej drodze do zdrowia... 29.03.08, 16:54
                ... jeśli umiesz zobaczyć swoją część winy i odpowiedzialności - bo wina i
                odpowiedzialność to dwie różne rzeczy.

                Być może w Twoim przypadku jest tak, że winę za rozpad związku ponosi mąż, który
                odszedł, ale odpowiedzialność za związek ponosiłaś Ty - wręcz żyjąc za męża, jak
                sama piszesz. Odpowiedzialność może być uprzednia (wcześniejsza) względem winy.

                Teoretycznie może być też tak (teoretycznie!), że jedna strona wręcz dusi się w
                związku i chce wolności, a nie dostaje, bo jest zagłaskiwana na śmierć bez
                swojej woli - więc odchodzi. Odchodzi choć nie ma prawa, bo związana jest
                przysięgą. Ale nie ma też prawa do ograniczania cudzej wolności druga strona
                nawet w imię dobrych intencji...

                smile
                        • dsz27 Re: Jesteś na bardzo dobrej drodze do zdrowia... 29.03.08, 20:16
                          Trzymam za Was wszystkich kciuki! Za słaba w gębie jestem jeszcze żeby radzić i
                          coś mądrego napisać ale naprawdę trzymam za Was kciuki! To przerażające, że ból
                          odczuwalny w takich sytuacjach nie daje nam normalnie funkcjonować. Ale
                          pocieszające jest to że ponoć czas leczy rany...
                          Mój się wyprowadził definitywnie we wtorek, więc też rana jest cholernie świeża.
                          I jak jest z synem rozdrapuje ją ponownie.
                          Idę po carmi bo to chociaż niby piwo!
                          Jeszcze się odezwę.
                          Pa
                          • bolutiebolutie Re: Jesteś na bardzo dobrej drodze do zdrowia... 29.03.08, 20:36
                            > pocieszające jest to że ponoć czas leczy rany...

                            Leczy, uwierz mi... Ja po wyprowadzce mojego M jakieś 2 tygodnie
                            temu też miałam kryzys, ale powoli zaczynam życ dla siebie smile Zrób
                            cos tylko dla samej siebie, kup drogą torebkę (naprawdę działa!),
                            idź do kosmetyczki, na 1 dzień do SPA... To pierdółki, ale bardzo
                            poprawiaja nastrój i zwichniętą samoocenę... Ja jestem półtora
                            miesiąca po odejściu M i zdałam sobie sprawę z tego jaki on był i
                            jest naprawdę - furiat, kłamczuch, egoista, rozpuszczony jedynak,
                            bawidamek... Nie ma czego żałowac. Pokupowałam sobie buty, sukienki,
                            sexowne topiki - w końcu czymś trzeba było zapełnic puste półki wink
                            I to wszystko jeszcze za jego kasę na wspólnym rachunku smile Dzisiaj
                            wysprzątałam mieszkanie (po półtora miesiącznej przerwie w
                            obowiązkach domowych) i od razu poczułam sie jak u siebie w domku :-
                            ) Teraz siedzę w mięciutkim szlafroczki przed laptopem, z maseczką
                            na twarzy, puściłam sobie techniawkę na prawie cały regulator i jest
                            mi naprawdę dobrze ze sobą smile

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka