Dodaj do ulubionych

Prośba o pomoc

06.03.08, 11:08
Witam wszystkich.
Nie spodziewałem się że kiedyś będe zwracał się o pomoc w taki
sposób. Ale nie daje juz rady i musze coś z tym zrobić. Jestesmy
małżeństwem od 14 lat (pobralismy sie bardzo wczesnie bo majac 19 i
20 lat). Od 4 lat nasze małżeństwo przypominało pole minowe. W tym
czasie okryłem zdrade mojej zony, ale dla dobra córki postanowiłem
sie nie rostawać. Niestety sytuacja cały czas była beznadziejna. W
styczniu tego roku postanowiliśmy wziąć rozwód. Jak doszło do
załatwiania spraw moja żona poprosiała żebyśmy dali sobie jeszcze
jedna szanse. Zgodziłem się. Niestety od paru tygodni wydaje mi się
że źle zrobiłem, że nadszedł czas żeby to wreszcie skończyć. Nie
potrafie wzbudzić w sobie żadnych emocji, jestem zimny i obojetny w
stosunku do niej. Mam ogromna prosbe o Wasza pomoc. Czy to już
koniec ?
Obserwuj wątek
    • sylwiamich Re: Prośba o pomoc 06.03.08, 11:14
      Na to pytanie musisz sobie sam odpowiedzieć.
    • tricolour Śmierć małżeństwa nastąpiła dawno... 06.03.08, 11:21
      ... nie udała się reanimacja trupa, trup leży i zaczyna śmierdzieć.

      Idzie ciepłe lato - podejmij kroki w celu pogrzebania trupa....
      • samaosia Re: Śmierć małżeństwa nastąpiła dawno... 06.03.08, 12:45
        tricolour napisał:

        > ... nie udała się reanimacja trupa, trup leży i zaczyna śmierdzieć.
        >
        > Idzie ciepłe lato - podejmij kroki w celu pogrzebania trupa....


        łatwo tak wydawać wyroki zaocznie, prawda?
        wystarczy kilka zdań i już jest gotowa odpowiedź

        może jednak warto, dla tych 14 lat spróbowac, nie sami, bo to wam sie nie udało,
        ale z pomocą wykwalifikowanego mediatora/terapety. jesli to sie nie uda, wtedy
        dopiero mozna powiedzieć, ze zrobiło sie WSZYSTKO, żeby związek uratowac.
    • krolowazla Re: Prośba o pomoc 06.03.08, 13:42
      A ja cie doskonale rozumiem, mimo, ze mój małżeński staz jest krótszy.
      Próbowałam ratowac zwiazek z mężem, dla dobra córki, ale nie udało się. teraz
      wiem, że męza nie kocham, załozyłam sprawe o rozwód, mąz prosi, zebym jeszcze
      dała mu szanse, ale ja nie potrafie, wiele razy to robiłam.
      tak jak ty, nie potrafie pokochac męża na nowo, a zycie takie obok siebie, to
      chyba jeszcez gorzej dla obojga. Wiem, że dla mnie bedzie ciężko, ale wizja
      przyszłości z mężem, bez miłości, ciepła, uczucia, skutecznie mnie napedza, do
      rozstania.
      Pozdrawiam.
      • poprostumonika-1 Re: Prośba o pomoc 06.03.08, 23:14
        Witaj
        Jestem z Tobą i doskonalę Cię rozumiem. Twoje słowa czytam, jak swoje własne i
        po raz kolejny mówię sobie, że dobrze zrobiłam: przede mną leży moje wezwanie na
        pierwszą sprawę rozwodową. Wiem, że będzie ciężko, mąż się nie zgadza, ale już
        nie mam siły dawać mu kolejnej szansy.......
        Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego

        krolowazla napisała:

        > A ja cie doskonale rozumiem, mimo, ze mój małżeński staz jest krótszy.
        > Próbowałam ratowac zwiazek z mężem, dla dobra córki, ale nie udało się. teraz
        > wiem, że męza nie kocham, załozyłam sprawe o rozwód, mąz prosi, zebym jeszcze
        > dała mu szanse, ale ja nie potrafie, wiele razy to robiłam.
        > tak jak ty, nie potrafie pokochac męża na nowo, a zycie takie obok siebie, to
        > chyba jeszcez gorzej dla obojga. Wiem, że dla mnie bedzie ciężko, ale wizja
        > przyszłości z mężem, bez miłości, ciepła, uczucia, skutecznie mnie napedza, do
        > rozstania.
        > Pozdrawiam.
    • jut-ka Re: Prośba o pomoc 06.03.08, 18:09
      Wołasz o pomoc czyli liczysz ,że może jeszcze coś dobrego będzie
      miedzy wami.Ja dowiedziałam się o zdradzie mojego męża -bolało i
      boli ,ale postanowiłam że dam NAM szansę bo to on zrobił wszystko
      żeby mnie do tego przekonać.nIe możesz zostać dla dziecka, dla
      innych musisz to zrobić dla siebie tylko wtedy się wam uda no i
      druga strona musi tego chcieć jeszcze bardziej niż Ty nie w słowach
      tylko w czynach.Brak przebaczenia i miłość nie mogą mieszkać pod
      jednym dachem.
    • sadaga Re: Prośba o pomoc 06.03.08, 20:01
      musisz sam sobie zadać pytanie czy chcesz i jesteś w stanie dalej
      walczyc. domyślam się ze rozważałeś wszystkie za i przeciw. każda z
      decyzji jest trudna. i to Ty musisz ją podjąć.
      wydaje mi się ze juz chyba wybrałeś...



      • blast2008 Re: Prośba o pomoc 06.03.08, 22:09
        no wlasnie w tym jest problem jeszcze nie wybrałem.Beznadziejnie
        rozważam za przeciw i do niczego nie dochodze. Czuje sie tak jak
        bym mial eksplodowac od srodka.
        • sbelatka Re: Prośba o pomoc 06.03.08, 22:58
          Cóz. To co napiszę zapewne zabrzmi dla niektórych okropnie i będzie
          nie do przyjęcia. Ale Hellingr mówi cos co do mnie trafia -
          WYRÓWNANIE. Otrzymałeś zło z rąk żony i dopóki jej podonego zła,
          które zrani ja podobnie jak ona Ciebie nie ODDASZ- to sie nie
          wyrówna. To znaczy, ze 0 wg. Hellingera- nie macie szans...
          Oczywiscie musisz jej oddać MNIEJ niz ona Tobie - bo w przeciwnym
          razie nakeci sie spirala zła i odejdziecie od siebie tak samo
          skutecznie jak bez wyrównania.
          jak o tym mysle - to wydaje mi sie to nawet logiczne... Co prawda
          nie mialam okazji niczego "oddawac" bo moj juz ex sobie odszedl i
          już.
    • kasper254 Re: Prośba o pomoc 07.03.08, 22:34
      Moja mam wychowywała n as troje sama. Nie mają dla mnie znaczenia
      bieda i slamsy wokół dzieciństwa. Jak daleko sięgam pamięcią -
      zawsze brakowało mi ojca.
      Kocham moje dzieci. Mimo tego ten brak ojca - jam myślę - obok
      wielu innych przczyn - był przyczyną błędów, które popełniałem
      głównie do starszego dziecka. Nie mogę już niczego wrócić.
      Dołożyłem następny garb, chociaż nie z mojej winy -
      rozwód.Skończyła się historia mojej rodziny. Dzieci - dorosłe już -
      odczuwają to jak tragedię. Wszystko jest snem - ale nie ma
      przebudzenia.
      W życiu obowiązuje wiele norm społecznych. To, że wybieramy
      jedne, nie oznacza, że eliminujemy inne; że ich nie ma. Pożądamy
      różnego dobra, godziwego, przyjemnego, użytecznego. Czy to znaczy
      jednak, że mamy eliminować dobro innych: współmałżonka i dzieci? W
      imię czego? W imię jakiego dobra? Iluzji swojego, czasowo ujetego
      szczęścia? Trupem jest ten, kto szafuje dobrem i szczęściem innych.
      Rozwód, jako patologia, uzasadniony być może tylko szczególnymi
      względami. Niedorostek pstryka palacami i mówi: przestałem kochać. I
      będzie kochał znowu - aż zgnije jego miłość w oceanie absurdu i
      pogardy. Znam takich pzegranych ludzi.
      Chcesz, aby kiedyś Twoje dziecko powiedziało, jak mnie: "Co
      zrobiliście, czemu myśleliście tylko o sobie? Czemu pozbawiliście
      nas bezpieczeństwa?"
      Jak nie możesz wzbudzić w sobie emocji - wybierz się na
      wspinaczkę w Himalaje; jak jesteś zimny - wejdż do wrzącej wody; jak
      jesteś obojętny - wejdż do klatki z wężami.
      Masz dziecko i nie jedno, ale tysiące szans. I tyle dróg do
      wybrania. Moja się urwała.
    • pimpulec Re: Prośba o pomoc 09.03.08, 13:43
      Mnie żona też przystawiła rogi tylko raz i się rozwiodłem i tobie
      radzę to samo.Wyobraź sobie tylko to że jakiś facet był tam gdzie ty
      i od razy żygać się chce.
      I zrób tak jak z kacem czym się zatrułeś tym się odtruj,ja tak
      zrobiłem mam super żonę i to naprawdę działa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka