Dodaj do ulubionych

wróciłem...:)

11.03.08, 12:20
Cześć wszystkim,

pamietacie jeszcze Alexa?smile))

myslę ze częśc osób jeszcze mnie kojarzy choc nie było mnie troszke.

Mieliscie w większosci racje....czas niestety a moze stety leczy
rany.

zona za która jeszcze dwa lata temu oddałbym zycie stała mi sie
prawie obojetna- nie utrzymujemy zadnych kontaktów i chyba lepiej

Nigdy nie wymaze tego co było z pamieci ale na wiele rzeczy patrze
juz inaczej

Zapewne pamietacie jak pisałem jak płaczek ze tak mocno sie starałem
tak byłem chwalony jakim to dobrym mezem jestem i inne bzdety
wypowiadane przez moja zone, nawet sie nie obróciłem a juz sie
odkochała po 2 latach małżeństwa i poszła w siną dal...

Tak teraz z perspektywy juz prawie dwu lat gdy patrze na to bez
emocji cała sytuacja wygląda zupełnie inaczej

Fakt faktem ze byłem pantoflarzem ale mysle ze stałem sie nim bo tak
mnie zona przed wszystkimi wychwalała ze myslałem ze trzeba być
własnie takim- na kazde jej zawołanie

Teraz juz wiem choc zapewne znowu czesc osób sie ze mna nie zgodzi
ze te ,,prawidziwe miłości" zdarzają sie tak często jak szóstka w
totolotka.

Większosc ludzi dobiera sie źle juz na samym poczatku licząć na to
ze sie dotrą- bzdura, choc moze znikomemu procentowi sie to udaje

Ktos kiedys napisał zycie to gra- ŚWIĘTE SŁOWA

czy tego chcecie czy będziecie sie czarowac zycie to niestety gra,
dla jednych bardzo fajna, dla innych takich głupoli naiwnych jak ja
czasem bolesna.

Wiele nerwów mi moja zona zafundowała i sporo zdrowia zapewne
straciłem po tym co zrobiła, Ale choc to moze zabrzmi głupio na tym
polega ta gra

Znudziłem sie i najnormalniej w swiecie wymieniła mnie sobie na inny
model- normalka

Teraz juz wiem ze nie warto angazowac sie zbyt mocno emocjonalnie w
kolejny związek bo byc moze kolejna kobieta znów po kilku latach
powie ze sie odkochałasmile

Życie jest piękne, póki co zamierzam odbic sobie te dwa lata stresów
i pobawic sie ile wlezie, a moja eks niech bajeruje kolejnego idiote
do którego bedzie mówiła misu, kochanie, jestes najcudowniejszy i
inne tego typu bzdety które jak sie okazuje po czasie nie maja
zadnej wartosci.

Ktos spyta czy teraz zamierzam byc chamem i mscic sie na
kobietach?smile)))) NIGDY W ZYCIU - to nie mój styl, zamierzam sie
bawic i uzywac zycia ile w lezie.

Wszystkim nowym którzy tu trafiaja zalamani moge napisac tylko
tyle : dbajcie o zdrowie bo jest ono najważniejsze, dbajcie o
rodzine bo ta Was raczej nigdy nie zawiedzie a czy opłakiwac męza,
zone którzy Was olali? NIGDY

Kazdy na poczatku mysli jak to bardzo cierpi jakie to go
nieszczescie spotkało, to nie tak, to faktycznie tylko zycie i nie
ma sobie co głowy zawracac glupolami, zaraz bedzie kolejny/kolejna i
znowu będzie pieknie jakis czassmile)))

3majcie sie

Ps. w poniedziałek wybieram sie ze znajomymi do Bratysławy bo
jeszcze mnie tam nie było, pozwiedzac, pobawic sie, gdyby ktos nie
miał co robic ciekawszego i chciał do nas dołączyc to zapraszamy do
zabawysmile

Alex
Obserwuj wątek
    • hela37 Re: wróciłem...:) 11.03.08, 13:18
      Cześć .Zgadzam się z tobą że życie to gra.I trzeba umieć dobrze grac swoją
      rolę.Zauważyłeś to że nawet zwykłych relacjach międzyludzkich odpowiednia
      ,,gra'' zapewnia Ci dobrą ,,opinię'' i pozycję .Nie warto pokazywac swoich
      słabości - bo jesteś niedojdą życiową i dostajesz po tyłku,musisz być silny,
      miec swoje zdanie,dobrą pracę, zaradność życiową - wtedy jesteś szanowany.Wiem
      jak trudno pozbierac sie po rozwodzie - zwłaszcza jeżeli masz tzw,,romantyczną''
      naturę.I choć upłynęło juz sporo czasu są momenty że mam poczucie przegranej.ale
      nikomu tego nie okazuje.Choć czuję ból - uśmiecham sie i ide dalej z podniesioną
      głową.inna sprawa że w domu ta głowa troszkę opada ale to nic.Jutro będzie
      lepiej.I tak trzymac.Pozdrawiam serdecznie
      • a.niech.to Re: wróciłem...:) 11.03.08, 13:28
        hela37 napisała:

        > .Zgadzam się z tobą że życie to gra.I trzeba umieć dobrze grac
        >swoją
        > rolę.Zauważyłeś to że nawet zwykłych relacjach międzyludzkich
        odpowiednia
        > ,,gra'' zapewnia Ci dobrą ,,opinię'' i pozycję .Nie warto
        pokazywac swoich
        > słabości - bo jesteś niedojdą życiową i dostajesz po tyłku,musisz
        być silny,
        > miec swoje zdanie,dobrą pracę, zaradność życiową - wtedy jesteś
        szanowany.
        Przede wszystkim trzeba być sobą. Mówiąc trywialnie, pozostawanie ze
        sobą w zgodzie to podstawowy warunek zdrowia psychicznego.smile
        Na szczycie Twojej hierarchii wartości znajduje się poklask innych.
        Jeśli o to toczysz swoją grę, masz marne szanse na wygraną. Zawsze
        znajdzie się ktoś bardziej lub mniej wpływowy, kto odmówi Ci
        uznania. Co wtedy?
        • hela37 Re: wróciłem...:) 11.03.08, 13:44
          Nie interesuje mnie poklask innych i nie o to tocze gre.Długo wracałam do
          równowagi psychicznej i nie pozwolę juz kierowac swoim życiem.Moje zachowanie
          nie jest dobrze odbierane przez większą część społeczności - małe środowiska
          rządzą się własnymi prawami .To że założyłam sprawę o rozwód z jego winy ,
          sprawę o alimenty,że wniosłam pozew do komornika o egzekucję nie przyniosło mi
          uznania.Wręcz przeciwnie.A Ja mam to w nosie - głęboko.Mało jest osób które
          potrafią zrozumiec taką sytuacje.Ale każdy ma prawo mieć swoje zdanie.I to szanuję
          • a.niech.to Re: wróciłem...:) 11.03.08, 13:49
            Teraz zrozumiałam, że Ty w opozycji. smile))
      • alexdelpierro Re: wróciłem...:) 16.03.08, 03:41
        hela37 napisała:

        > Cześć .Zgadzam się z tobą że życie to gra.I trzeba umieć dobrze
        grac swoją
        > rolę.Zauważyłeś to że nawet zwykłych relacjach międzyludzkich
        odpowiednia
        > ,,gra'' zapewnia Ci dobrą ,,opinię'' i pozycję .Nie warto
        pokazywac swoich
        > słabości - bo jesteś niedojdą życiową i dostajesz po tyłku,musisz
        być silny,
        > miec swoje zdanie,dobrą pracę, zaradność życiową - wtedy jesteś
        szanowany.Wiem
        > jak trudno pozbierac sie po rozwodzie - zwłaszcza jeżeli masz
        tzw,,romantyczną'
        > '
        > naturę.I choć upłynęło juz sporo czasu są momenty że mam poczucie
        przegranej.al
        > e
        > nikomu tego nie okazuje.Choć czuję ból - uśmiecham sie i ide dalej
        z podniesion
        > ą
        > głową.inna sprawa że w domu ta głowa troszkę opada ale to
        nic.Jutro będzie
        > lepiej.I tak trzymac.Pozdrawiam serdecznie

        dokładnie jest tak jak napisalas, równiez pozdrawiamsmile
    • a.b1 Re: wróciłem...:) 11.03.08, 13:20
      Święte słowa!!!!!!!
      mam ten sam etap
      wink
      • bbrzdek Re: wróciłem...:) 11.03.08, 13:33
        może tylko czasami warto wypośrodkować zabawę...i być sobą. Nie
        warto popadać ze skrajności w skrajność. Byłam kurą przydomową - to
        teraz będę królową parkietów i każdy facet będzie mój (bo każdy
        facet to frajer)?

        Zgadzam się, co by życiem cieszyć się i bawić smile

        Miłego smile
    • sadaga Re: wróciłem...:) 11.03.08, 13:33
      ja Ciebie akurat nie pamiętam bo jestem na forum około 4 m-ce,
      natomiast życzę Ci żeby to co Cię dotknęło nie spowodowało
      zgorzknienia. żebyś był szczęśliwy. pewnie że się baw, korzystaj z
      życia, ważne żeby nie przeginać. w żadną stronę smile

      Teraz juz wiem ze nie warto angazowac sie zbyt mocno emocjonalnie w
      > kolejny związek bo byc moze kolejna kobieta znów po kilku latach
      > powie ze sie odkochałasmile

      bardzo się bronię żeby tak nie myśleć. co prawda nie wiem czy
      kiedykolwiek będę gotowa na nowy związek. ale żeby z kimś być tak
      naprawdę nie uniknie się zaangazowania. ważne zeby mysląc o
      partnerze nie zapomnieć o sobie. może o to Ci chodzi gdy
      piszesz "zbyt mocno.."? smile)))

      ja sobie myslę że jakby nie było dostałam szansę od życia. może
      sposób darowania dyskusyjny ale co tam...pozdrawiam

      w każdym bądź razie życie jest piękne. pozytywne nastawienie jest
      ważne.

      • bbrzdek Re: wróciłem...:) 11.03.08, 13:40
        sadaga napisała:
        > > ja sobie myslę że jakby nie było dostałam szansę od życia. może
        > sposób darowania dyskusyjny ale co tam...

        Strasznie mi się to spodobało smile
        • sadaga bbrzdek 11.03.08, 14:49
          smile))))))))))))
    • maheda Pamiętam :) 11.03.08, 14:44
      Ja już mam za sobą ten Twój etap wink
    • crazyrabbit Re: wróciłem...:) 11.03.08, 15:12
      Fajnie Cię znów widzieć Alex i to w takiej niezłej formie smile

      Przechodzisz przez następny etap - odreagowywania.
      Masz rację - baw się ile wlezie ale nie odgrywaj sie na kobietach tongue_out
      Ja balowałam chyba z dwa lata. Pomogło mi to bardzo - dodało
      pewności siebie , okazało się że jestem niezła laska , wzbudzam
      zainteresowanie , że to co gadał mój ex: "popatrz na siebie - jesteś
      stara , ani ładna , ani zgrabna , kto cię zechce?" to gówno prawda smile
      Nie żałuję tego szalonego okresu , bycia "królową parkietu" ,
      chociaż był to też mocno "przechlany" okres.
      Potrzebowałam tego i już.

      Co do zaangażowania... Wiesz Alex , za jakiś czas zatęsknisz za kimś
      bliskim , tylko Twoim , za wspólnym ogladaniem telewizji , za
      rozmowami przy śniadaniu , za poczuciem bycia kochanym i
      akceptowanym takim jaki jesteś. I życzę Ci , żebyś znalazł jednak tą
      prawdziwą miłość , kiedy będziesz na to gotowy.
      Bo warto się zaangażować smile

      A o taki związek dba się chyba bardziej , niż o poprzedni.
      Po bolesnych nauczkach jesteśmy trochę mądrzejsi , bardziej
      ostrożni , mocniej się staramy.

      I tego Wam wszystkim , którzy jesteście na początku życzę.
      Miłości i szacunku.

      To pisałam ja , Królik smile
      • alexdelpierro Re: wróciłem...:) 16.03.08, 04:03
        crazyrabbit napisała:

        > Fajnie Cię znów widzieć Alex i to w takiej niezłej formie smile
        >
        > Przechodzisz przez następny etap - odreagowywania.
        > Masz rację - baw się ile wlezie ale nie odgrywaj sie na
        kobietach tongue_out
        > Ja balowałam chyba z dwa lata. Pomogło mi to bardzo - dodało
        > pewności siebie , okazało się że jestem niezła laska , wzbudzam
        > zainteresowanie , że to co gadał mój ex: "popatrz na siebie -
        jesteś
        > stara , ani ładna , ani zgrabna , kto cię zechce?" to gówno
        prawda smile
        > Nie żałuję tego szalonego okresu , bycia "królową parkietu" ,
        > chociaż był to też mocno "przechlany" okres.
        > Potrzebowałam tego i już.
        >
        > Co do zaangażowania... Wiesz Alex , za jakiś czas zatęsknisz za
        kimś
        > bliskim , tylko Twoim , za wspólnym ogladaniem telewizji , za
        > rozmowami przy śniadaniu , za poczuciem bycia kochanym i
        > akceptowanym takim jaki jesteś. I życzę Ci , żebyś znalazł jednak

        > prawdziwą miłość , kiedy będziesz na to gotowy.
        > Bo warto się zaangażować smile
        >
        > A o taki związek dba się chyba bardziej , niż o poprzedni.
        > Po bolesnych nauczkach jesteśmy trochę mądrzejsi , bardziej
        > ostrożni , mocniej się staramy.
        >
        > I tego Wam wszystkim , którzy jesteście na początku życzę.
        > Miłości i szacunku.
        >
        > To pisałam ja , Królik smile

        Czeeeeeeeeeeeeeeeeeść crazyrabbitsmile)))

        mądrze piszesz kobietko oj mądrze i do tego laskasmile

        Z jedną rzeczą się z Toba nie zgodze i pewnie Cię zaskocze.

        Piszesz ze zatęsknię ,,za kimś
        > bliskim , tylko Twoim , za wspólnym ogladaniem telewizji , za
        > rozmowami przy śniadaniu , za poczuciem bycia kochanym i
        > akceptowanym takim jaki jesteś."

        NIE ZATĘSKNIĘ ZA TYM NAPEWNO, a dlaczego? bo nigdy zadna kobieta nie
        będzie moja własnościąsmile rozmowy przy śniadaniu? hm...jakos sie
        obejde, a co do poczucia bycia kochanym to mysle ze moja rodzina
        mnie kocha i im nigdy to nie minie, rodzina jest dla mie czyms
        najwazniejszym w zyciu.

        Widzisz...ja niestety jestem typem takiego "pierdoły romantyka" jak
        to ktoss nazwał, miałem w zyciu zone która kochałem nad zycie, olała
        mnie i do mojej głowy nie trafia to ze to taka normalna sprawa i sie
        wymienia i zaraz ma sie inna i znowu jest fajnie i znowu jestem
        cudowny,kochany bleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee

        Obrzydzenie mnie bierze na samą mysl....

        Jasne ze fajnie sie zasypia i budzi przy ukochanej osobie, wspólne
        spacery, wygłupy itd itd ale ja juz na to patrze zupełnie inaczej.
        To wszystko jest głupia gra na która szkoda czasu, zaangazujesz sie
        i byc moze znowu po jakims czasie będzie zonk, szkoda czasu, lepiej
        cieszyc sie wolnoscia i ZYC!!!

        pozdrawiam




        • crazyrabbit Oj , Alex... 16.03.08, 15:20
          Jest taka bardzo mądra zasada , którą stosuję w życiu... "NIgdy nie
          mów NIGDY" smile))

          A miłość rodziny to inna miłość niż miłość do drugiej osoby wink
          Na razie baw się , oddychaj wolnością , dowartościowuj się ,
          korzystaj z życia.
          Pogadamy za 2-3 lata tongue_outPPP
        • otylka24 Re: wróciłem...:) 20.03.08, 11:14
          alexdelpierro napisał:

          >
          > Widzisz...ja niestety jestem typem takiego "pierdoły romantyka"
          jak
          > to ktoss nazwał, miałem w zyciu zone która kochałem nad zycie,
          olała
          > mnie i do mojej głowy nie trafia to ze to taka normalna sprawa i
          sie
          > wymienia i zaraz ma sie inna i znowu jest fajnie i znowu jestem
          > cudowny,kochany bleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee
          >
          > Obrzydzenie mnie bierze na samą mysl....
          >

          U mnie było identycznnie jak sobie teraz o tym pomyślę to brrrrr...


          > Jasne ze fajnie sie zasypia i budzi przy ukochanej osobie, wspólne
          > spacery, wygłupy itd itd ale ja juz na to patrze zupełnie inaczej.
          > To wszystko jest głupia gra na która szkoda czasu, zaangazujesz
          sie
          > i byc moze znowu po jakims czasie będzie zonk, szkoda czasu,
          lepiej
          > cieszyc sie wolnoscia i ZYC!!!
          >

          I tu się z Tobą nie zgodzę. Ja wiem, że może już nie znajdę miłości
          mojego życia a może pewnego dnia spadnie na mnie jak grom z jasnego
          nieba? O tym ostatnim marzę bo nie chcę być sama. Nie chcę się
          cieszyć wolnością sama tylko być wolna ale w związku z kimś kto mnie
          będzie kochał a ja jego. Wydaje mi się, że wolnym i szczęśliwym
          można być też w związku. Czy się łudzę? Wierzę w to bardzo.
          A co ty o tym myślisz?
          >
          >
          >
          >
          • alexdelpierro Re: wróciłem...:) 21.03.08, 00:39
            otylka24 napisała:

            > alexdelpierro napisał:
            >
            > >
            > > Widzisz...ja niestety jestem typem takiego "pierdoły romantyka"
            > jak
            > > to ktoss nazwał, miałem w zyciu zone która kochałem nad zycie,
            > olała
            > > mnie i do mojej głowy nie trafia to ze to taka normalna sprawa i
            > sie
            > > wymienia i zaraz ma sie inna i znowu jest fajnie i znowu jestem
            > > cudowny,kochany bleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee
            > >
            > > Obrzydzenie mnie bierze na samą mysl....
            > >
            >
            > U mnie było identycznnie jak sobie teraz o tym pomyślę to brrrrr...
            >
            >
            > > Jasne ze fajnie sie zasypia i budzi przy ukochanej osobie,
            wspólne
            > > spacery, wygłupy itd itd ale ja juz na to patrze zupełnie
            inaczej.
            > > To wszystko jest głupia gra na która szkoda czasu, zaangazujesz
            > sie
            > > i byc moze znowu po jakims czasie będzie zonk, szkoda czasu,
            > lepiej
            > > cieszyc sie wolnoscia i ZYC!!!
            > >
            >
            > I tu się z Tobą nie zgodzę. Ja wiem, że może już nie znajdę
            miłości
            > mojego życia a może pewnego dnia spadnie na mnie jak grom z
            jasnego
            > nieba? O tym ostatnim marzę bo nie chcę być sama. Nie chcę się
            > cieszyć wolnością sama tylko być wolna ale w związku z kimś kto
            mnie
            > będzie kochał a ja jego. Wydaje mi się, że wolnym i szczęśliwym
            > można być też w związku. Czy się łudzę? Wierzę w to bardzo.
            > A co ty o tym myślisz?
            > >
            > >
            > >
            > >
            Myślę że mozna być wolnym i szczesliwym w związku pod jednym
            warunkiem: musisz związać sie z wlaściwą osobą, a o tym dowiesz sie
            dopiero po pewnym czasie.
            Oczywiscie ze fajnie jest byc w związku, oczywiscie ze fajnie miec
            obok kogos kto Cię kocha i na kogo mozesz liczyc ale widzisz...ja
            teraz pisze jak pisze bo wydawało mi sie ze nie jestem matołem i
            swoją żone znam doskonale.
            Wydawało mi sie że wiem o Niej wszystko, choc zabrzmi to głupio
            naprawde sie staralem a jej pochwały były dla mnie najlepszym jak mi
            sie wydawało dowodem.

            Kurcze spotykalismy sie wiele razy ze znajomymi, często mowiła
            jakiego ma dobrego męza, jak dobrze trafiła...nawet nie wiecie jakie
            to mile dla faceta...i co?

            Sala sądowa: przestalam go kochac bo on za duzo pracuje....

            Wierzcie lub nie ale to tak jakby ktos wbił nóż w plecy, do pracusia
            mi daleko jak stad do Chin, pozatym mam swoja firme wiec ten powód
            był bezsensowny bo mozna go było rozwiazac w 1 minute.

            Jak moge komus teraz zaufac, pokochac? NIE DA SIE dla takich głupoli
            jak ja, ja poprostu juz nigdy nie bede potrafił pokochac kogos
            innego tak samo jak eks i wiem co pisze bo znam samego siebie
            doskonale.

            W tym roku stuknie mi 33 lata, dzis jechałem i widziałem pewną
            pare..mąż i żona....mieli takie cudowne małe dziecko, tak fajnie sie
            smiało, byli tacy szczęśliwi, ja widzac tą rodzine posmutniałem
            totalnie, pomyslałem: za co mi gówniaro to zrobiłas, ja tez
            chcialbym miec dzieci, chcialbym miec zone, dom, chcialbym aby to
            moje zycie miało jakis sens, niestety moja ,,cudowna" byla żona
            rozwaiła to wszystko i nawet nie dała jednej szansy.

            Dużo wody w Wiśle popłynie zanim ja drugi raz komus zaufam, boje sie
            ze to moze nie nastapic juz nigdysad

            dobranoc
            • danagr Re: wróciłem...:) 21.03.08, 00:57
              alexdelpierro napisał:

              > Dużo wody w Wiśle popłynie zanim ja drugi raz komus zaufam, boje sie
              > ze to moze nie nastapic juz nigdysad

              i tak bedzie jesli nie dasz SOBIE przyzwolenia na zaufanie, SZANSY i nie
              podejmiesz RYZYKA na stworzenie domu w postaci mezczyzny, kobiety i dziecka.
            • otylka24 Re: wróciłem...:) 21.03.08, 08:35
              Myślę, że jak się czegoś bardzo chce to można to osiągnąć. Mój mąż
              też rozwalił mi życie w wieku 28 lat a ja myślałam, że będziemy
              szczęśliwą rodziną do końca życia. Ale tak sobie myślę, że może nie
              ma tego złego co by na dobre nie wyszło, że może tak miało być.
              Myślę, że można pokochać kogoś jeszcze bardziej bo jak przypomnę
              sobie, że ten łajdak okłamywał mnie przez 2 lata to wiem, że nie był
              mnie wart.
              Jedno jest pewne nie chcę być sama, chcę sobie ułożyć życie z
              facetem,który mnie pokocha a ja jego, chcę urodzić mu dziecko i być
              szczęsliwa, chcę wiedzieć, że mam w kimś oparcie i chcę być oparciem
              dla niego. Mam nadzieję, że mi się to uda.

              Alexdelpierro może ty też spróbuj nie zakładać od razu, że się nie
              uda.
    • nangaparbat3 witaj, alex 11.03.08, 15:13
      może Cie myślami sciągnęłam, bo niedawno zastanawiałam sie, co u Ciebie.
      Cieszę się, ze Ci dobrze, i zyczę wspaniałej zabawy w Bratysławie.
      Poza tym zupełnie sie z Toba nie zgadzam, dobry wybór to dopiero początek - a
      przede wszystkim zawsze za mało danych mamy wybierajac z perspektywą na "na
      zawsze", element ryzyka jest zawsze. A zakładanie, ze historia moze się
      powtórzyć, to rzucanie sobie kłód pod nogi i kopanie pod sobą dołkow, a nawet
      wilczych dołów. Oczywiście, ze MOZE się powtórzyc, ale postepować tak jakby to
      było pewne, to najprostsza droga do klęski.
      Więc na razie baw sie dobrze, i daj sobie czas na przemyślenie powtórne tego i owego
      serdeczności
      n.
    • otylka24 Re: wróciłem...:) 11.03.08, 15:31
      alexdelpierro napisał:


      Teraz juz wiem ze nie warto angazowac sie zbyt mocno emocjonalnie w
      > kolejny związek bo byc moze kolejna kobieta znów po kilku latach
      > powie ze sie odkochałasmile

      Zazdroszczę ci że udało ci się to wszystko tak poukładać. Ja też już
      wiele zrozumiałam i jestem mądrzejsza niż parę miesięcy temu.
      Jednak bardzo bym chciała spotkać kogoś na mojej drodze kogo znowu
      będę mogła pokochać ale mądrze kochać. Jestem taka samotna i brakuje
      mi kogoś kto mnie pokocha, potrzyma za rękę, pocieszy. Mimo wszystko
      chcę wejść w nowy ziązek i być szczęśliwa. Mój mąż tez mi
      powiedział, że się odkochał a ja poświęciłam dla niego wszystko
      tylko on nic z siebie nie dawał i to był błąd, że to tolerowałam.
      Teraz jestem mądrzejsza chcę kochać ale chcę być też kochana. Mam
      nadzieję, że to możliwe.
      • alexdelpierro Re: wróciłem...:) 16.03.08, 04:07
        otylka24 napisała:

        > alexdelpierro napisał:
        >
        >
        > Teraz juz wiem ze nie warto angazowac sie zbyt mocno emocjonalnie
        w
        > > kolejny związek bo byc moze kolejna kobieta znów po kilku latach
        > > powie ze sie odkochałasmile
        >
        > Zazdroszczę ci że udało ci się to wszystko tak poukładać. Ja też
        już
        > wiele zrozumiałam i jestem mądrzejsza niż parę miesięcy temu.
        > Jednak bardzo bym chciała spotkać kogoś na mojej drodze kogo znowu
        > będę mogła pokochać ale mądrze kochać. Jestem taka samotna i
        brakuje
        > mi kogoś kto mnie pokocha, potrzyma za rękę, pocieszy. Mimo
        wszystko
        > chcę wejść w nowy ziązek i być szczęśliwa. Mój mąż tez mi
        > powiedział, że się odkochał a ja poświęciłam dla niego wszystko
        > tylko on nic z siebie nie dawał i to był błąd, że to tolerowałam.
        > Teraz jestem mądrzejsza chcę kochać ale chcę być też kochana. Mam
        > nadzieję, że to możliwe.

        Otylko....jasne ze to możliwesmile

        Ja sobie niczego nie poukładałem, czas goi rany, emocje opadaja i na
        wiele rzeczy patrzy sie inaczej.

        Z jakiego miasta jestes?

        • otylka24 Do alexdelpierro 20.03.08, 10:56
          Pytałeś z jakiego jestem miasta. Jestem z okolic Warszawy. A skąd
          to pytanko ?
          • alexdelpierro Re: Do alexdelpierro 21.03.08, 00:40
            otylka24 napisała:

            > Pytałeś z jakiego jestem miasta. Jestem z okolic Warszawy. A skąd
            > to pytanko ?

            z glowysmile

            pozdrawiam
    • leptis Re: wróciłem...:) 11.03.08, 17:41
      troche tu sprzecznosci widze......

      ale to tak chyba dla dadania sobie animuszu...w nowym "rozdaniu"...
      potrzeby dodania sobie kolorytu...jak sie zawsze bialym bylo...

      wszystkiego najlepszego smile))...nad wodami Dunaju..smile)
      • em120777 Re: wróciłem...:) 11.03.08, 22:56
        witam Cię Aleks - nie dalej jak wczoraj zastanawiałam się co u Ciebie słychać
        smile Wszystkiego dobrego życzę.
        pozdrawiam eM
        • alexdelpierro Re: wróciłem...:) 16.03.08, 04:09
          em120777 napisała:

          > witam Cię Aleks - nie dalej jak wczoraj zastanawiałam się co u
          Ciebie słychać
          > smile Wszystkiego dobrego życzę.
          > pozdrawiam eM

          dziekuję, zyje i mam sie coraz lepiej, pozdrawiamsmile
      • alexdelpierro Re: wróciłem...:) 16.03.08, 04:09
        leptis napisał:

        > troche tu sprzecznosci widze......
        >
        > ale to tak chyba dla dadania sobie animuszu...w nowym "rozdaniu"...
        > potrzeby dodania sobie kolorytu...jak sie zawsze bialym bylo...
        >
        > wszystkiego najlepszego smile))...nad wodami Dunaju..smile)


        no wiesz....glupotki piszeszsmile
        • nangaparbat3 Re: wróciłem...:) 17.03.08, 00:43
          alexdelpierro napisał:

          > leptis napisał:
          >
          > > troche tu sprzecznosci widze......
          > >
          > > ale to tak chyba dla dadania sobie animuszu...w nowym "rozdaniu"...
          > > potrzeby dodania sobie kolorytu...jak sie zawsze bialym bylo...
          > >
          > > wszystkiego najlepszego smile))...nad wodami Dunaju..smile)
          >
          >
          > no wiesz....glupotki piszeszsmile

          Ale, alex, dlaczego "głupotki"? Zdawało mię się, ze Bratysława nad Dunajem, jak
          najbardziej.
          Ale moze się mylę?
    • satelitka1 Myślę, ze teraz przesadzasz "w drugą stronę" ;) 13.03.08, 09:14
      "Życie to jest gra" - to zwykły frazesik, sloganik dla sprytnych cwaniaczków,
      którzy wszystkie wartosci traktują jako grę.
      Łatwiej wtedy spojrzeć w lustro - bez sensacji żołądkowych na widok swojej
      facjatywink
      Jak może być grą uczucie do kogoś? Dalej - mam grać, że kocham moich bliskich,
      moje dziecko? Żenada.
      Pomyliłeś się w doborze partnera - jak większość na tym forum. Trudno. Może
      następnym razem trafisz na kogoś fajnego - takiego "tylko dla ciebie"? Czego ci
      życzę.
      Dalej - kończąc frazes tytułowy: "tylko nie każdy umie w te grę - grać".
      Znaleźliśmy się na tym forum - bo nie jesteśmy bandą cwaniaczków i lekkoduchów,
      nie potrafimy obojętnie przejść po trupach swoich marzeń i zawiedzionych
      nadziei. I udawanie, że nagle przeszliśmy charakterologiczną metamorfozę - jest
      tylko .... wink
      Fakt, że opłakiwanie nielojalnego partnera jest głupotą i niczemu dobremu nie
      służy. Trzeba żyć nadal, autentycznie cieszyć się z tego co mamy i co będziemy
      jeszcze mieć. I nie grać.
      • bozenadwa Re: Myślę, ze teraz przesadzasz "w drugą stronę" 16.03.08, 15:00
        Mysle bardzo podobnie do ciebie satelitko. Nie zabardzo podobaja mi
        sie ludzie ktorzy cos graja,lub graja kogos innego niz sa.Predzej
        czy pozniej to i tak wychodzi na wierzch.Kazdy z nas jest inny ale
        kazdy z nas JEST WSPANIALY.
        • nangaparbat3 Re: Myślę, ze teraz przesadzasz "w drugą stronę" 17.03.08, 00:44
          bozenadwa napisała:

          Kazdy z nas jest inny ale
          > kazdy z nas JEST WSPANIALY.

          E tam.
          To ja juz wolę "kazda potwora znajdzie..."
    • sadaga Re: wróciłem...:) 16.03.08, 10:47
      >Widzisz...ja niestety jestem typem takiego "pierdoły romantyka" jak
      to ktoss nazwał, miałem w zyciu zone która kochałem nad zycie, olała
      mnie i do mojej głowy nie trafia to ze to taka normalna sprawa i sie
      wymienia i zaraz ma sie inna i znowu jest fajnie i znowu jestem
      cudowny,kochany bleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee


      wiesz...do mnie tez to nie do końca trafia ale pogodziłam sie z tym
      ze moj ex wybrał co wybrał. i myślę sobie,ze po prostu nie trafiłam
      na wartosciowego faceta, zdarza się. ale swoje odcierpiałam i nie
      mam juz zamiaru użalać się nad sobą. wręcz przeciwnie. dobrze mi
      teraz samej ze sobą. odzylam, dojrzałam, buduję swoje życie od nowa
      i cieszę się z tego.

      <Jasne ze fajnie sie zasypia i budzi przy ukochanej osobie, wspólne
      spacery, wygłupy itd itd ale ja juz na to patrze zupełnie inaczej.
      To wszystko jest głupia gra na która szkoda czasu, zaangazujesz sie
      i byc moze znowu po jakims czasie będzie zonk, szkoda czasu, lepiej
      cieszyc sie wolnoscia i ZYC!!!

      wiesz ze ja tak nie myślę? co prawda nie wiem czy kiedykolwiek
      zdecyduję się na bycie z kimś, ale wiem ze nie można nastawiać się
      od razu na nie. myśle ze drugi związek jest o wiele dojrzalszy,
      wartościowszy - inaczej się go buduje, nie na huuura.

      pozdrawiam
      • jarkoni Re: wróciłem...:) 17.03.08, 18:40
        No alex, bez rozwodzenia się.. dobrze Cię znowu widzieć.
        I witaj w klubie
        • alexdelpierro Re: wróciłem...:) 21.03.08, 00:43
          jarkoni napisał:

          > No alex, bez rozwodzenia się.. dobrze Cię znowu widzieć.
          > I witaj w klubie

          Cześć Jarkonismile

    • hb1980 Re: wróciłem...:) 17.03.08, 19:13
      hej, u mnie bylo prawie tak samo. kochalem zone nad zycie, wszyscy
      mowili, ze tworzymy idealna pare, a tu nagle zona zawinela sie w
      pare miesiecy i sladu po niej nie ma. a na dowidzenia rzucila mi
      pare prawd o swojej wiernosci. balon milosci pekl z takim hukiem, ze
      do tej pory jestem oszolomiony. ale jest juz lepiej, jak na moje
      warunki (mieszkam w kompletnej gluszy) imprezuje bardzo czesto,
      wlasciwie kazdy weekend jakas impreza lub daleki wyjazd do
      znajomych, mnostwo czasu wieczorem na ciekawy film, ksiazke,
      pogaduchy z przyjaciolmi. i tylko podejscie do zwiazkow mi sie
      zmienilo - jeszcze nie jestem chyba gotowy na nowy zwiazek, a jesli
      juz jakis bedzie, to tym razem bez formalizowania go, wydaje mi sie,
      ze malzenstwa staraja sie mniej niz wolne pary... ale o czym ja tu
      pisze, przeciez to u mnie bedzie ewentualnie za 1000 lat swietlnych.
      • alexdelpierro Re: wróciłem...:) 21.03.08, 00:49
        hb1980 napisał:

        > hej, u mnie bylo prawie tak samo. kochalem zone nad zycie, wszyscy
        > mowili, ze tworzymy idealna pare, a tu nagle zona zawinela sie w
        > pare miesiecy i sladu po niej nie ma. a na dowidzenia rzucila mi
        > pare prawd o swojej wiernosci. balon milosci pekl z takim hukiem,
        ze
        > do tej pory jestem oszolomiony. ale jest juz lepiej, jak na moje
        > warunki (mieszkam w kompletnej gluszy) imprezuje bardzo czesto,
        > wlasciwie kazdy weekend jakas impreza lub daleki wyjazd do
        > znajomych, mnostwo czasu wieczorem na ciekawy film, ksiazke,
        > pogaduchy z przyjaciolmi. i tylko podejscie do zwiazkow mi sie
        > zmienilo - jeszcze nie jestem chyba gotowy na nowy zwiazek, a
        jesli
        > juz jakis bedzie, to tym razem bez formalizowania go, wydaje mi
        sie,
        > ze malzenstwa staraja sie mniej niz wolne pary... ale o czym ja tu
        > pisze, przeciez to u mnie bedzie ewentualnie za 1000 lat
        swietlnych.

        postępuje podobnie choc coraz cześciej zadaje sobie pytanie co
        dalej? ile mozna sie bawic, co rawda dopiero zaczynam ale....

        Co do formalizowania popieram!!!!

        Z perspektywy czasu widze ze teksty w stylu ,,kiedy mnie zabukujesz"
        nie były takim zartem jak mi sie wydawało i byc moze presja
        otoczenia co do zamążpójscia odgrywala tu....

        PO ślubie choc w to nie wierzyłem faktycznie jakby czar prysł,
        codzienne zycie....itd itp

        Reasumując uwazam ze jesli pozna sie wartosciowego człowieka ktory
        ma cos pod czapką to mozna z nim przejsc przez zycie i to w cudownym
        stylu a jesli trafia sie na panienke która mysli tylko o karierze i
        sformalizowaniu związku bo juz czas... to co by człowiek nie robił
        to sie wszystko rozsypie

        To tak w duzym skrócie myslowym bo juz pózno i padam lekko,

        dobranoc
        • bejoy Re: wróciłem...:) 21.03.08, 01:14
          > Reasumując uwazam ze jesli pozna sie wartosciowego człowieka ktory
          > ma cos pod czapką to mozna z nim przejsc przez zycie i to w cudownym
          > stylu a jesli trafia sie na panienke która mysli tylko o karierze i
          > sformalizowaniu związku bo juz czas... to co by człowiek nie robił
          > to sie wszystko rozsypie

          lub faceta, a z resztą wypowiedzi jak najbardziej się zgadzam smile

          A co do własnej firmy - u mnie była to idealna przykrywka pod panienki, bo był
          tak strasznie zapracowany...

          --
          • mini_me Re: wróciłem...:) 21.03.08, 10:50
            To co mam zamykac firmę którą właśnie załozyłam wink)))
            nie straszcie wink))))
    • kasiar74 Re: wróciłem...:) 17.03.08, 20:07
      Pamiętam Cię, jesteś na etapie na którym byłam rok temu. Jak już
      pisały dziewczyny wcześniej przyjdzie i kolejny. Pozdrawiam.
      • alexdelpierro Re: wróciłem...:) 21.03.08, 00:51
        kasiar74 napisała:

        > Pamiętam Cię, jesteś na etapie na którym byłam rok temu. Jak już
        > pisały dziewczyny wcześniej przyjdzie i kolejny. Pozdrawiam.

        oby tak było bo zyje sie raz i fajnie by bylo przejść przez życie z
        kims kochanymsmile
        • otylka24 Re: wróciłem...:) 21.03.08, 08:44
          alexdelpierro napisał:

          >
          > oby tak było bo zyje sie raz i fajnie by bylo przejść przez życie
          z
          > kims kochanymsmile

          Czytając twoje wypowiedzi myślę, że uda Ci się przejść przez życie z
          kochaną osobą jeśli tylko dasz sobie szansę. Jesteś wartościowym
          człowiekiem, dla którego ważne są podstawowe wartości życiowe. Tego
          nie doceniła twoja żona ale ktoś inny napewno doceni kiedyś.

          • lapina Re: wróciłem...:) 21.03.08, 13:36
            Witaj smile Z prawdziwą przyjemnością czyta się takie optymistyczne
            posty smile Powodzenia w szukaniu tej osoby z którą będziesz dalej
            szedł przez życie!
            I oczywiście baw się dobrze w Bratysławie! Wypij za nas parę łyków
            słowackiego piwa smile
            • lapina Re: wróciłem...:) 21.03.08, 13:56
              chce jeszcze wyjaśnić, że w tym co napisłam "Z prawdziwą
              przyjemnością czyta się takie optymistyczne
              posty smile" wcale nie ma sarkazmu, tylko ucieszyłam się,
              że nie jestem jedną romantyczna idealistką na świecie smile
              Oczywiście od czasu do czasu (albo nawet częściej) dopada mnie
              zwątpieni i wtedy... czytam sobie Remarque'a smile
          • alexdelpierro Re: wróciłem...:) 07.04.08, 01:41
            otylka24 napisała:

            > alexdelpierro napisał:
            >
            > >
            > > oby tak było bo zyje sie raz i fajnie by bylo przejść przez
            życie
            > z
            > > kims kochanymsmile
            >
            > Czytając twoje wypowiedzi myślę, że uda Ci się przejść przez życie
            z
            > kochaną osobą jeśli tylko dasz sobie szansę. Jesteś wartościowym
            > człowiekiem, dla którego ważne są podstawowe wartości życiowe.
            Tego
            > nie doceniła twoja żona ale ktoś inny napewno doceni kiedyś.



            otylko już Cie lubiesmile
            >
            • otylka24 Re: wróciłem...:) 07.04.08, 09:00
              Cieszę się bardzo Alex,
              • otylka24 Re: wróciłem...:) 07.04.08, 09:40
                .....a i bardzo miło jest usłyszeć ciepłe słówko z rana, z
                poniedziałku.Jakoś tak rzadko się to ostatnio zdarza. I taka piękna
                dziś pogoda za oknem aż się nie chce w pracy siedzieć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka