iryga55
02.04.08, 04:55
Kochani proszę Was o pomoc. Jestem babcią wnuczki której rodzice sa
rozwiedzeni. Nie opisuje tu tragedii dziecka, ojca i naszej, ale matka dziecka
nie chce dopuscic do kontaktów z dzieckiem, od 6 lat siedzimy w sadach,
przeszliśmy i ojciec dziecka wszelkie procedury tj,rodzinny osrodek
diagnostyzczny, na nasz wniosek też powołany jest kurator aby nie zostac
pomówiony przez matke itp. Obecnie od chwili wydania kolejnego postanowienia
sądu o kontaktach bez matki i znowu na nasza prośbe jest kurator do kontaktów
nie dochodzi. Opinia rodk jest na nasza korzyść,wypowiedzi dziecka i matki sa
sprzeczne, matka ewidentnie kłamie i obecnie dziecko jest bardzo lojalne wobec
matki nie wychodzi na spotkania, od m-ca grudnia nie widzieliśmy dziecka,
nasze przyjazdy są na 10 minut, stoimy pod domem wychodzi kurator /już drugi/
rozkłada ręce dziecko nie chce wyjść, upominki bierze ale za posrednictwem
kuratora. Synowa wyrażała zgode na kontakty tylko w Jej obecnosci, jest to
ewidentnie dowód, ze czegoś się obawia, co prawda mówi że mozemy dziecko
porwać itp. ale wnuczka zaprzecza, kocha ojca i nas, ale nie chce żeby mamusia
sie gniewała. Ponadto od roku synowa ma nowego partnera i urodziło im się
dziecko, jej warunki materialne, mieszkaniowe są trudne, mieszka u swojej
matki, bedac w ciązy kłamala w sadzie jest nie jest z nikim zwiana, i wniosła
o podwyższenie alimentów, płacił regularnie dobrowolnie 400 zl, obecnie 500 zl
ale to nie problem, dodatkowo kupujemy wspolnie naprawde jeszcze na kwote co
najmniej 300 zl, zalozył polisy, wnuczka jest w drugiej klasie i idzie do
komunii. Rozwód bez orzekania o winie, syn wniósł, nie jest on z nikim i nie
był związany, nie było między nimi zadnej przemocy itd.rozeszli się, po prostu
nie znali się, to był ich błąd. Nie oceniam synowej surowo, ale dziecko nie
może traktowac jako swoja własność, syn nie ma prawa przyjść do szkoły,
dowiedzieć sie o zdrowiu dziecka itp. bo podważa jej autorytet itd. to jest
chore.
Sądy mamy jakie mamy, nie można wyegzekwowac ukarania za utrudnianie
kontaktow, ale nam nie chodzi o to, ale dlaczego wnuczka tak się boi i
zmieniła do nas, do syna, dziecku jest potrzebna pomoc psychologa.
Dziecko idzie do komunii, nikt z naszej rodziny nie został powiadomiony,
dziecko jest przekonane, ze ojciec to potwór itp.itp.
Synowa ma prawo ułożyc sobie życie i to jest jej sprawa, ale co mamy robić a
szczególnie syn aby nie zerwać kontaktu z dzieckiem a może powinniśmy oddalić
sie z życia dziecka, jest wiele tu pytań co robić, co prawda sędzia
kilkakrotnie uprzedzała synową, że kiedyś córka bedzie miała do niej żal i
moze od niej sie odwrócic, ba nawet dziecko moze byc skierowane do domu
dziecka, niby przyzekała, płakała zawierała i podpisywała ugody i dalej robiła
swoje. Podam przykład wnuczka chciała rowerek, syn kupil i przywiózl z radości
w innym dniu niż było postanowienie o kontaktach, dziecko było na placu zabaw
z synową, a jej matka zawiadomiła policję ze nie ma postanowienia i zamierza
porwac dziecko - to jest chore. Czy gdyby miał taki zamiar to włoczyłby sie
6lat po sadach?
Mam zamiar jechać do rodziców obecnego partnera, porozmawiac, byc może to on
teraz "rozdaje tu karty" - kochani poradzcie co mamy robić, jestescie bardzo
doświadczeni, nie sposób tu teraz wszystko opisac, ale przysięgam zależy mi
tylko aby wnuczka w przyszłości była szczęśliwa, czytam wasze posty i włos mi
się jeży.
Moze macie pytania aby cos wyjaśnić bardzo prosze, mieszkamy ok.200 km, do
telefonu nie dopuszcza dziecka.