krolowazla
02.04.08, 11:46
Chciałam bez orzekania winy, ale po tym co teraz wyprawia mąż nie mogę tego
zrobić. Wina musi być jego. Straszy, że wystąpi o alimenty na siebie (bo
faktycznie wg dokumentów ja mam więcej pieniędzy), wczoraj udało mi się w
końcu (o ile można tak powiedzieć) znaleźć świadka, na to, że mi groził.
Teściowa też słyszała wiele razy, ale zawsze mówi, z eto nic takiego. Teraz
powiedział , że idzie do szpitala (podejrzewam , że na oddział
psychosomatyczny, bo już raz tam leżał, ale wtedy to było pod publikę
wszystko), on chce mnie zatrzymać siłą. A ja nie mogę sobie na to pozwolić. A
co jeśli w sądzie przedstawi dokument ze szpitala? moga tam napisać, ze coś z
nim jest nie tak (bo poudaje trochę) i co wtedy? Czy sąd może nie dac mi
rozwodu? Ja stwierdzą , ze on ma jakąś chorobe psychiczną? Wiem, że NAS juz
nie bedzie nigdy. Nie po tym co robi m w chwili obecnej.
Mówi, że podał na świadka moją koleżankę (w sądzie nie chcą na tel nic
powiedzieć, każą czekac na pismo). dzisiaj sama do mnie dzwoniła, zdenerwował
ją, że miesza ją w coś o czym ona nie ma pojęcia. Jeśli trzeba będzie jednak
świadkiem. Powiedziałą, że moze powiedziec to jaki on jest i nie bedzie miała
skrupółów. Powiedziała ĆPUN.
Na to , ze pił i balował z kolei ja mogę postawić świadków. Np. 2 osoby ( u
jednej w środku nocy kupował piwo skrzynkami z kolegami, a inna kilka razy
widziała go w dyskotekach, pubach tez w nocy z kolegami) Obie te osoby nie
znają dokładnych dat, ale mówią, ze takie coś miało miejsce.
Najbardziej ciesze się, ze m wczoraj zrobił to co zrobił,a ja mam na to
świadka naocznego.