zuza145
07.05.08, 10:54
sytuacją jaka nie wiedzieć czemu właśnie nie dość że się stworzyła
jakoś tak ( no czytam , szukam i filtruję i z podziwu wyjśc nie
potrafię a potrafię dużo) więc czytam i widzę że NIKT NIE ZAPYTAŁ:
Jakie jest wyjście z tej sytuacji bo mówić szczerze to jest pat.
Nikt nikogo nie przekona do zmiany zdania, wszystcy sie okoipali- no
większośc bo jest jeśli już lubicie dzieli grupa trzecia-
obserwatporów jak nazawaliście niektórzy siebie- ja się wliczyłam do
tej trzeciej grupy- więc pytam: jakie jest wyjście z tej sytuacji,
wyjście salomonowe i dośc dobre moim zdaniem- które spowoduje że
będzie można dalej iśc, bez dalszego rozważania a kto komu co
opwiedział, bez dalszego rozwijania wątków związanych jak kto się
wyraził.
Jakie jest najlepsze wyście- to znaczy co powinno się tarz stac aby
obecni mogli zostać i koegzystować pokojowo?
Teraz będę niecenzuralna- nożal dupę ściska jak się czyta- jak można
z drobiazgu zrobic wielkie halo?
Co więcej- to halo rośnie.
Pozdrawiam wszystkich. Siebie też.