Dodaj do ulubionych

jestem nowa :(

19.05.08, 18:26
i wcale nei chciałam

mam małą córeczkę i bałagan w głowie
jestem na wychowawczym, bo po studiach, mając dobre, stabilne
stanowisko i dośc lat, by myślec samodzielnie i nieco przyjrzec się
życiu, postanowiłam byc z dzieckiem w domu - pomimo kredytów, za to
po porozumieniu z matką (również dobrze zarabiającą, nie ubogą
emerytką smile), że pomoże finansowo

jeszcze mam męża
awantury o pieniądze - o samodzielną decyzję o wychowawczym, bez
brania go pod uwagę
o parę innych spraw
(jak tu wlezie, a nie daj Bóg, bo równie pełen złości i dodatkowo
niemocy jest, to wywali swoją prawdę o braku szacunku i wyzwiskach)

czeka mnie rozwód, sprzedaż domu, spłata kredytów i - nareszcie
osobne - zakupienie własnego kąta
boję się o dziecko... jak to zniesie
nie wiem, czy leciec do prawników, czy do psychologa big_grin
i nei mam pojecia, co mi tak naprawdę przysługuje

a może w sądzie ochrzanią za ten wychowawczy?... ale chyba nei mogą,
przecież to święte prawo rodzica chyba jest?

w każdym razie się witam z Wami
Obserwuj wątek
    • zielona_ropucha Re: jestem nowa :( 19.05.08, 18:39
      Witajsmile
    • aron95 Re: jestem nowa :( 19.05.08, 18:40
      poczytaj link biedronki u góry forum tam znajdziesz to za co prawnik weznie kasę
      , psycholog - może wskazać sposoby radzenia sobie ze sobą
      A exa tu się nie bój , niech wchodzi
      • lampka_witoszowska Re: jestem nowa :( 19.05.08, 19:15
        nie boję się go, nawet w życiu realnym, tyle mojego

        dzięki za przywitanie i radę, poczytam sobie
    • panda_zielona Re: jestem nowa :( 19.05.08, 21:38
      lampka_witoszowska napisała:

      > i wcale nei chciałam
      >
      > mam małą córeczkę i bałagan w głowie
      > jestem na wychowawczym, bo po studiach, mając dobre, stabilne
      > stanowisko i dośc lat, by myślec samodzielnie i nieco przyjrzec
      się
      > życiu, postanowiłam byc z dzieckiem w domu - pomimo kredytów, za
      to
      > po porozumieniu z matką (również dobrze zarabiającą, nie ubogą
      > emerytką smile), że pomoże finansowo

      Wiesz trochę to dla mnie dziwne,że podejmujesz takie decyzje bez
      porozumienia z mężem /zakładam,ze przed jej podjęciem było ok/za to
      z mamusią.
      • lampka_witoszowska Re: nie, nie, Pando :) 19.05.08, 21:59
        nie było ok i to, co napisałam, to skrót

        historia jest wręcz kilometrowa i waha się od decyzji o drugim
        dziecku po przedłużanie wychowawczego i apiat' od nowa - i to z
        częstotliwością 2-3 tygodniową... (to było rozpatrywane z prawie
        exem)

        jak mnie już doszczętnie wystraszył i tydzien przed ostatecznym
        terminem ewentualnego złożenia podania o przedłużenie wychowawczego
        znowu zmienił plany, to uznałam, że 3 miesiące, na jakie się
        łaskawie zgadzał, nic nie zmienią, córeczka mnie potrzebuje, a nie
        niani kombinowanej na szybko albo błyskawicznej akcji ze żłobkiem -
        i wychowawczy sobie samowolnie przedłużyłam o rok, wiedząc, że tyle
        czasu mama może i chce nam jeszcze pomagac
        • panda_zielona Re: nie, nie, Pando :) 19.05.08, 22:16
          Więc o co mu chodzi? O to żebyś poszła do pracy zaraz po
          macierzyńskim?
          • lampka_witoszowska Re: nie, nie, Pando :) 19.05.08, 22:37
            dokładnie po wykorzystaniu jeszcze 2ch miesięcy uzbieranego urlopu,
            wtedy - jak mała miała 6 miesięcy - zgodził sie na 4-5 miesięcy
            wychowawczego i tyle miało byc, potem następne dziecko

            a potem zaczęła sie polka "a moze tak, a może nie", bo nie ma kasy,
            bo koszmarne kredyty - kupiliśmy duży dom z myślą o jego córce w
            pierwszego małżenstwa (jest dużo czasu z nami) i dwójce naszych -
            czego nie pamięta, jak się okazało smile

            wiesz, ja na początku ciąży sądziłam, że wrócę do pracy i tyle, ale
            zielonego pojęcia nei miałam, że takie instynkty mi się odezwą... a
            jeszcze córeczka nam bardzo chorowała na początku i jak już
            przeżyłam strach o jej życie i wiezienie jej na patologię noworodków
            z podejrzeniem sepsy, to wymiękłam i uznałam, że ile wlezie, tyle z
            nią chcę byc w domu

            przyszły ex niby rozumiał, niby się wkurzał - bo inne kobiety nie
            cyrkowały z wychowawczym i dzieci nie skrzywdziły, bo teraz wszystko
            tylko dla dziecka, bo widzę tylko siebie i córkę (kolejnośc różna w
            zależności od przypadku smile)
            generalnie nieco poszedł na rękę, choc chimerycznośc przejawił od
            bycia szczęśliwym po cierpienie

            drugie dziecko miało byc, potem nie, potem tak, potem nie i tak w
            kółko, 5 tyg. temu chciał, bo było super, 3 tyg. temu postanowił
            złożyc po awanturze pozew. Mi ulżyło, poparłam i zostało.

            Ja jeszcze się śmieję, to jakis taki radosny amok jest - i na razie
            niech trwa, bo jak się wściekam, to mi gorzej... smile
            • lampka_witoszowska Re: a lampka ostrzegawcza zaczęła mi migac... 19.05.08, 23:54
              ...gdzies po pierwszych wariacjach...
              temat się rozwijał i jak tak sobie myślę, to miałam już tę lampkę
              alarmową wmontowaną na sicher
              - i może stąd obecna ulga?

              idę przytulic cieplaska malutkiego...
            • z_mazur Re: nie, nie, Pando :) 20.05.08, 07:44
              Po tym pełniejszym opisie sytuacji, obawiam się, że możecie mieć
              problem z szybkim uzyskaniem rozwodu.

              Za dużo jeszcze w tym wszystkim emocji, za mało konsekwencji i
              zdecydowania, a to jest potrzebne na rozprawie rozwodowej. Myślę, że
              w trakcie pytań sądu wyjdzie, że jednak nie można stwierdzić
              całkowitego i nieodwracalnego rozpadu więzi i sąd może oddalć pozew.
              • lampka_witoszowska Re: nie, nie, Pando :) 20.05.08, 09:53
                w sumie jeszcze tylko jakos funkcjonują wspólne pieniądze, reszta
                rozdzielona już dawno

                i mniej więcej jestem chyba w stanie udowodnic, że mojego exa
                cechuje taka niestabilnosc emocjonalna
                o rozwodzie z reguły ja wspominałam i dawalismy sobie kolejną
                szansę, i kolejną, i kolejną - łącznie z odbębnioną terapią rok temu

                teraz to już dopięcie przysłowiowego guzika, acz boję się, że jak ex
                nacieszy sie kolejną wzbudzoną sensacją, zacznie się wycofywac

                boszeee, jak to czytam, to już wiem, co sama sobie bym poradziła, z
                pukaniem się w czoło na samym początku!... bo mu naprawdę kiedys
                ufałam
                i dlatego jestem wściekła - że on naprawdę jest taki rozchwiany

                dzięki, skupię sie na tym temacie, żeby nei było zaskoczen w sądzie
                • to.ja.kas Re: nie, nie, Pando :) 20.05.08, 13:23
                  Ty sie skupisz. A mąż? Nie przejdzie mu, skoro on takie mobilne ma
                  decyzje? smile))
                  • lampka_witoszowska Re: nie, nie, Pando :) 20.05.08, 17:54
                    strzał w dziesiątkę, bo tego się najbardziej obawiam

                    napisałabym, że już ja go przekonam, że to nie dla nas, ale dwójka
                    dzieci na stanie...

                    nie wiem, co się wtedy robi poza samodzielnym napisaniem pozwu?
                    bo w sądzie chyba wystarczy się zwierzyc z - haha - mobilności
                    decyzji małżonka, chocby już nie życzył sobie rozwodu?

                    kurczę, nie mam świadków
                    przy obcych to on miał anielskie zagrania, dziecko leciał usypiac,
                    sprzątał, zmywał (jak ktoś przyszedł właśnie smile))))) wszystko, czego
                    normalnie nie tknął - ciekawie to wyglądało, taki mąż-sprzątaczka)

                    ja się religii nei chcę czepiac, ale się czepiam - świadkowe
                    wychowanie: na zewnątrz ma byc uśmiech i ładnie zmiecione pod
                    dywan...
                    • akacjax a w Tobie co drga? 20.05.08, 18:10
                      Tyle emocji wytryska z każdego postu.
                      Jakieś to świeże bardzo, albo tylko tak słychać.
                      Rozwód można uzyskać gdy nastąpił zupełny i trwały rozpad związku i o ile nie zaszkodzi to małoletnim dzieciom.

                      Oferta pomocy ze strony mamy może i szlachetna, ale pachnie przyczynkiem.
                      Bo może Wasz problem to było-jak uzgodnić(i uszanować swoje decyzje)sprawy opieki nad dziećmi, a wyszło, że nie ma Was na wielu frontach.

                      Innymi słowy-witam na forum. Czytanie watków przyklejonych i starych i starszych pomaga, jest kopalnią wiedzy (zwłaszcza prawnicze info Majkela). Jednak najważniejsze jest pomyślenie otym, że nigdy w czasie rozwodu nie ma pewności, że druga strona nie zmieni zdania-aż do uprawomocnienia się wroku. I na to należ się prostu przygotować.

                      • lampka_witoszowska Re: a w Tobie co drga? 20.05.08, 21:07
                        a już pisałam, co we mnie, w każdym wątku zapewne - wściekłosc...

                        a że świeże - i owszem: świeże na tym forum
                        choc podczytuję Was od jakiegos roku i dużą częśc starych wątków mam
                        za sobą

                        pomoc mojej mamy nei ejst przyczynkiem - przyczynkiem jest coraz
                        większe oddalenie, totalne różnice, o których psycholog mówic nie
                        powinien, a powiedział (spokojnie; jakby nie powiedział, to wyłaziło
                        coraz mocniej i tak smile))), a także całkowite niezrozumienie,
                        wrogość, brak wsparcia - i miejsca na rozmowy (co dopiero
                        zrozumienie i uszanowanie...) nie ma

                        wściekła jestem jak piorun, coś w stylu przebranej miarki czuję!
                        głupota, do cholery, i egoizm powinny miec swoje granice!
                        ...a nie mają
                        wrrrrrrrrrr
    • lampka_witoszowska Re: jestem nowa :( 22.05.08, 22:59
      albo wpadam w dołki, albo cieszę się, że mam go z głowy, albo się
      boję, że on się wycofa

      łazi mi po domu, przedrzeźnia w iście gówniarskim stylu, od miesiąca
      cieszy się, że składa pozew - i nie składa...
      zaczynam coraz bardziej się obawiac, że nei złoży

      i uświadomiwszy sobie, że go nie kocham, że ten związek mnie osłabia
      nawet w dobrych chwilach - bo wtedy jest murowane, że zaraz będzie
      źle - i że odrzuca mnie nawet jego sposób bycia... a to co było
      świetne, już jest przeszłością, wyłania się na chwilę i tonie -
      to wszystko przybiłam slubem,
      który był dla mnie ważny!
      do tego najprawdopodobniej i tak ten związek wróci, w postaci karmy
      (jak kto nie wierzy, może ryczec teraz ze śmiechu, nie wadzi mi to -
      ja wierzę wink)
      i czuję się źle z każdej strony... nie widzę dobrych rozwiązan
      - poza tym, że marzę, by zniknął -
      ale to krótkoterminowe rozwiązanie
      tylko, że nei daję rady w tym byc sad

      słaby dzien dzis najwyraźniej

      dobra, możecie mnie nei pocieszac, dam radę, tylko musiałam
      wyrzucic, żeby się wyklarowało, co mnei gryzie
      idę spac, bo mnei trafi
      dobrej nocy Wam życzę, jako i sobie
      • manderla Re: jestem nowa :( 22.05.08, 23:05
        lampka_witoszowska napisała:

        > do tego najprawdopodobniej i tak ten związek wróci, w postaci
        karmy


        Ależ, Lampka, wróci. Tylko ze w postaci odwrotnej. Wtedy on bedzie
        cierpiał, nie Ty.
        Tez tak mam, i jedyne co mnie pociesza w tym zyciu,...że w następnym
        będzie o niebo lepiej.
        • lampka_witoszowska Re: jestem nowa :( 22.05.08, 23:15
          Dzięki!!!
          Ale ja chcę sie uwolnic, a nie pętac na przyszłosc... i za cholerę
          nei wiem, jak sad
          No, i on pewnie uprze się, że kocha - jakąs chorą miłością - a ja
          przestałam. A przysięgłam sad
          • manderla Re: jestem nowa :( 23.05.08, 00:47
            lampka_witoszowska napisała:

            > Dzięki!!!
            > Ale ja chcę sie uwolnic, a nie pętac na przyszłosc... i za cholerę
            > nei wiem, jak sad

            Tu Ci nie pomogę. Bo też jak na razie się pętam. Mało tego, życie
            wystawia mnie mna próbę, po raz kolejny. ... i żeby wytrwać, to
            tylko wiezrzyć w tę karmę, że może jednak kiedyś... będzie lepiej.

            > No, i on pewnie uprze się, że kocha - jakąs chorą miłością - a ja
            > przestałam. A przysięgłam sad

            - moj tez mnie kochał. Pewnie jeszcze kocha? Nie wiem, Domyślam się,
            z zachowania. Dziwną miłościa. Bo nie rozumiem jej. Choć chyba
            powoli zaczynam sie domyslać. On jest taki, że potrafi wielu kochać
            na raz. I wszystkich chce i probuje uszczęsliwiać.
            Ale ja tak nie potrafię. Dla mnie to wóz, albo przewoz. Zawsze same
            ekstrema. Jak w glowie, tak w zyciu.Nie potrafię sie dzielić na
            kawałki.
            A przysięga? - Pewnie karma to wyrówna.
            • sylwiamich Re: jestem nowa :( 23.05.08, 07:06
              Kidyś czytałam taką książkę o duszach pomiędzy wcieleniach.Nie
              pamiętam autora.Pomijając jakieś idiotyczne hierarchizacje i
              rytualizacje to samo założenie reinkarnacji jest moje.
              Wizja cierpienia dla odkupienia win prawdziwych i wyimaginowanych
              pod presją piekła jest mi obca.
              Bliższa jest wizja uczenia się tego co zadane, bez kary za
              nieprzerobioną lekcję.No i ponoć dostaję to co mogę udżwignąć.No i
              sama to sobie wybieram.No i dusze są na różnym stadium rozwoju...w
              to wierzę na 100%smile)))
              • z_mazur Re: jestem nowa :( 23.05.08, 07:25
                A może jest tylko tu i teraz. Nie ma piekła, nie ma kolejnych szans,
                nie ma przerabiania kolejnych lekcji....
                • sylwiamich Re: jestem nowa :( 23.05.08, 07:31
                  Taaa....to nie siedziałabym na kompie tylko robiła coś innegosmile))
                  • bozenadwa Re: jestem nowa :( 23.05.08, 08:33
                    Sylwia ,ale tamat poruszyliscie .I teraz zobacz jesli moge ,jesli mi
                    tylko pozwolisz .To biore Cie za reke i prosze pozwol mi miec teraz
                    moje zdanie.Bo to ,co powiem to nie sa dla mnie zarty.Nie ma
                    reinkarnacji ,Ja tez przez 20 lat myslalm tak jak TY .I to bylo dla
                    mnie oczywiste,Ja juz pisalam czym sie zajmowalam itd.Ponosze teraz
                    tego konsekwencje.Sylwia ,wlasnie to ,tylko to nas rozni,tak wlasnie
                    myslalam,I nie wiem ,jak teraz zareagujesz ,i moze to dla Ciebie nie
                    jest wazne co napisalam ,ale poruszylas cos ,co co dla mnie jest
                    bardzo wazne,I tyle i mocno Cie sciskam.
                    • sylwiamich Re: jestem nowa :( 23.05.08, 08:59
                      bozenadwa napisała:
                      Ja juz pisalam czym sie zajmowalam itd.Ponoszę teraz
                      > tego konsekwencje.

                      Nie bardzo wiem o co chodzi Bożenko...widać coś przeoczyłam.
                      Zresztą...powiedz więcej, bo to pewnie bardzo ciekawe jest.Jeśli
                      zbyt osobiste...pisz na priv.
                      • bozenadwa Re: jestem nowa :( 23.05.08, 09:12
                        Sylwia ,ja tylko tak napomknelam ,bo to forum to nie jest miejsce
                        aby o Tym rozmawiac,nawet napriw.Bo i w realu to sa dosc
                        spomplikowane sprawy,A na dzisiaj sciskam Cie i musze sie zajac
                        sprawami moimi,bo wczoraj przesiedzialam prawie caly dzien na
                        kompie,taki jakis trudny dzien ,Ale wieczorem bylo
                        super ,spotkalysmy sie pogadalysmy i cos zaczelo sie wykluwac na
                        ksztalt spotkania w Krk ,pomysl moze jednak ,udalobyCi sie tez
                        przyjechac ,Na razie termin nie ustalony i miejsce ,Na szczescie
                        zostalo ustalone ,ze jesli muzyka to nie metal ,Pozdrawiam
                        • lampka_witoszowska Re: rany, Bożenko - tak na marginesie... 23.05.08, 11:19
                          jak mi się robi dziwacznie, gdy ktos autorytatywnie stwierdza:
                          reinkarnacji nei ma
                          dla Ciebie
                          DLA CIEBIE nie ma smile

                          przecież prowadzisz do wymiany bezowocnej takimi stwierdzeniami, bo
                          ktos teraz spokojnie może napisac tak jak Ty: "reinkarnacja jest"
                          i co? głosowanie zrobimy?

                          ja pewności nei mam i biorę pod uwagę wszelkie realne DLA MNIE
                          opcje - łączne z reinkarnacją

                          każdy ma swój światopogląd
                          jedni moga o swoim mówic, inni nie - każdy ma prawo kierowac się
                          swoim zdaniem w tej kwestii i nie ma tu dowodów na "lepszą prawdę"
                          jest jedynie lepsza dla Ciebie, lepsza dla mnie, lepsza dla Sylwii,
                          lepsza dla Z_mazur... subiektywnie -ale na pewno nei obiektywnie

                          jedni uważają, że wiedza prowadzi do milczenia, inni nei mają
                          problemu mówic o miejscu, w którym są teraz
                          (Ty też nie jestes na końcu drogi...)

                          za rękę, jak sądzę, dobrze się brac, żeby pomilczec, a nie przekonac
                          do swojego zdania... bo po co przekonywac?
                          • salemka1 Re: rany, Bożenko - tak na marginesie... 23.05.08, 11:36
                            Reinkarnacja jest na pewno wink W poprzednim wcieleniu byłam piękną, bogatą wredną
                            "suczyną", co to łamała serca facetom i ich zostawiała, zdradzała i robiła
                            okropne rzeczy no i teraz mam za swoje.
                          • bozenadwa Re: rany, Bożenko - tak na marginesie... 23.05.08, 12:04
                            Przepraszam masz racje,zle zrobilam ,ze tak napisalam publicznie o
                            tym ,Za reke wzielam Slwie nie dlatego ,zeby ja przekonac ,ze ja mam
                            racje ,a ona nie, Zrobilam to z innych powodow,Sylwia wie ,Zle
                            zrobilam ,ze tak publicznie,ale tutaj poruszami rozne tematy,i tak
                            zywiolowo zareagowalam ,na wypowiedz Sylwi,A dlaczego to juz
                            napisalam,Naturalnie ,za masz prawo myslec ,odwrotnie niz ja ,czy
                            inni,Kazdy ma prawo do swojego zdania,ja tez.
                            • salemka1 Bożenko.... 23.05.08, 12:05
                              widzę super odmianę u Ciebie, naprawdę jestem pod wrażeniem wink Tak trzymaj.
                • drugiezycie Re: jestem nowa :( 23.05.08, 12:56
                  A o ile łatwiej żyje się tym, którzy mają nadzieję na jakieś po...

                  Cholera, chyba za późno dla mnie na zmianę światopoglądu
                  • lampka_witoszowska Re: jestem nowa :( 23.05.08, 21:15
                    nadzieja to coś innego niż wiara lub wręcz pewnośc smile

                    nadzieję to my mamy na słoneczne lato i spokojne, dobre życie smile
                    oby...

                    a na nic, CZEGO CHCEMY, nigdy nie jest za późno wink))
    • pikopanda ja też jestem nowa :( 25.05.08, 22:02
      Hej lampka_witoszowska, uszy do góry! Moja córeczka ma dwa latka i
      też jeszcze mam męża, no i wspólne mieszkanie na kredyt. Czekam na
      wyznaczenie terminu rozprawy i łudzę się, że choć jest dziecię, to
      skończy się na jednej. Wiesz wyszłam z założenia, że lepiej rozejść
      się wczesniej niż później, kiedy dziecko będzie miało np. 15 lat.
      Sadzę, że łatwiej się będzie mojej małej przyzwyczaić do nowej
      sytuacji, a wychowawczy rzecz święta. Przeraża mnie sytuacja
      sprzedaży starego i kupna nowego mieszkania, tym bardziej że pensja
      niewielka. Humor mi się poprawił, jak usłyszałam, ze ze sprzedaży,
      po spłacie kredytu, zostanie mi cos na wkład wlasny na nowy kąt.
      Trzymaj się ciepło, będzie dobrze.
      • lampka_witoszowska Re: ja też jestem nowa :( 25.05.08, 23:30
        mamy dzieci w podobnym wieku, moja córenka ma rok i 4 mies. smile

        i witaj w klubie mam myślących przyszłościowo, bo kieruję się tym
        samym - im wcześniej rozwód - jeśli już trzeba - tym lepiej dla
        dziecka

        mnie też przeraża (na razie) koniecznośc zamiany wymarzonego domku i
        zarazem znajomego miejsca mojej córki na cos nowego... ale powoli
        zaczynam nastawiac się przez autosugestię na znalezienie czegos
        jeszcze przyjemniejszego do zamieszkania smile

        przeprowadzkę załatwią jacys panowie od tej roboty, ja popakuję - to
        i tak dużo
        niech ja raz w życiu pozwolę sobie na taki luksus, to moja 11.
        przeprowadzka w życiu, łaa smile jakże mam nie dac rady? smile

        sinusoida - leiej, gorzej, miło, dołek, miło, dołek
        to minie
        zostanie spokój
        (raczej większy niż teraz)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka