i wcale nei chciałam
mam małą córeczkę i bałagan w głowie
jestem na wychowawczym, bo po studiach, mając dobre, stabilne
stanowisko i dośc lat, by myślec samodzielnie i nieco przyjrzec się
życiu, postanowiłam byc z dzieckiem w domu - pomimo kredytów, za to
po porozumieniu z matką (również dobrze zarabiającą, nie ubogą
emerytką

), że pomoże finansowo
jeszcze mam męża
awantury o pieniądze - o samodzielną decyzję o wychowawczym, bez
brania go pod uwagę
o parę innych spraw
(jak tu wlezie, a nie daj Bóg, bo równie pełen złości i dodatkowo
niemocy jest, to wywali swoją prawdę o braku szacunku i wyzwiskach)
czeka mnie rozwód, sprzedaż domu, spłata kredytów i - nareszcie
osobne - zakupienie własnego kąta
boję się o dziecko... jak to zniesie
nie wiem, czy leciec do prawników, czy do psychologa
i nei mam pojecia, co mi tak naprawdę przysługuje
a może w sądzie ochrzanią za ten wychowawczy?... ale chyba nei mogą,
przecież to święte prawo rodzica chyba jest?
w każdym razie się witam z Wami