Dodaj do ulubionych

Pocieszcie trochę...

19.06.08, 16:12
Jestem zdenerwowana...mam już dosyć tych nerwów,pogodziłam się,że
boli i ból jest,ale nie przeszkadza oddychać,przeszkadzają natomiast
ataki paniki,uderzenia adrenaliny w czasie najkrótszych nawet
kontaktów z byłym,w sprawach dotyczących dziecka...jestem tak
nerwowa,że przeszkadza mi to w normalnym mysleniu,reaguję
spontanicznie,bardzo żałując,że mnie tak ponosi,nie,nie awanturuję
się,ale w środku po prostu mnie zżera...takie bicie serca jak przed
zawodami...nie jestem w stanie wtedy nawet napić sie wody,taka
trzęsiawka...co robić,uspokajaczy nie mogę(żadnych,taka praca)nie
radzę sobie z tym stanem...
Obserwuj wątek
    • a.niech.to Re: Pocieszcie trochę... 19.06.08, 16:21
      Czy umiałabyś przed przejściem do konkretów zażartować i to tak, aby
      ex zrozumiał Twój żart wyłącznie jako powód do uśmiechu i nie
      doszukiwał się żadnych zjadliwych podtekstów? To mogłoby Ci pomóc
      rozładować napięcie, jemu pewnie też.
      • zielona_ropucha Re: Pocieszcie trochę... 19.06.08, 16:33
        Niestety,nie,po prostu jego pomysły od razu zwalają mnie z nóg i nie
        mam juz siły na żarty...po za tym,jak tu żartować jak sie słyszy..na
        powitanie...k....a,wkurwiony jestem...ja pi....lę....znowu chore
        (dziecko),odechciewa sie,sama agresja z całkowitym ogłuchnięciem na
        moje tłumaczenia,jak grochem o ścianę...
        Kiedyś tak,miałam inne podejście...byłam zdrowa i byle pierdoła nie
        wyprowadzała mnie z równowagi,teraz wystarczy byle co a ja już
        trzęsąca się,po prostu strach...nic miłego.
        • a.niech.to Re: Pocieszcie trochę... 19.06.08, 16:49
          zielona_ropucha napisała:

          > po prostu strach...nic miłego.
          Znam to, więc po prostu z zasady ucinam wszelki kontakt. Raz zabawny
          przypadek sprawił, że dałam się wciągnąć we wzajemne wypominki, stąd
          pomysł o rozładowaniu emocji żartem. Śmiech czasem łagodzi obyczaje.
    • nangaparbat3 Ropuszko Kochana 19.06.08, 17:20
      Splatasz palce w koszyczek, kciuki stykaja się opuszkami i skierowane ku Tobie -
      działa, przysiegam.
      Poza tym - poradzilabym sie psychiatry. Teraz sa bardzo dobre leki, dzialaja na
      przyklad przeciwlekowo, a nie wpływaja na refleks, nie powoduja senności. Ale
      trzeba do psychiatry, bo lekarze rodzinni są na etapie benzocośtam, a to
      prawdziwe przekleństwo.
      • zielona_ropucha Re: Ropuszko Kochana 19.06.08, 20:31
        Obawiam sie,ze ŻADNE leki nie wchodzą w grę,chyba musiałabym być w
        stu procentach pewna,a moge zrobić krzywdę nie tylko sobie,np...jak
        się zamyślę...a nie jestem kierowcą autobusu.Napiszę Ci jak mogę na
        pocztę,co robię...
        • nangaparbat3 Re: Ropuszko Kochana 19.06.08, 21:30
          zielona_ropucha napisała:

          > Obawiam sie,ze ŻADNE leki nie wchodzą w grę,chyba musiałabym być w
          > stu procentach pewna,a moge zrobić krzywdę nie tylko sobie,np...jak
          > się zamyślę...a nie jestem kierowcą autobusu.Napiszę Ci jak mogę na
          > pocztę,co robię...
          To bardzo proszę, pisz smile))

          Ale rączki skladac mozesz, to naprawdę pomaga.
          Jest taka ksiażeczka "Mala joga dloni" - rewelacja.
          Nawet na katar pomaga - sprawdziłamsmile))
    • sbelatka nie wiem 19.06.08, 17:30
      czy to pocieszające jest.. ale ja w celu uniknięcia kontaktów z exem
      gdy po mlode przybywa (choc w zasadzie zdrowa jestem smile )
      wypuszczam sie a to do ogroda, a to na pięterko... nie chce gościa
      widziec, słyszec ani czuc...
      Rozumiem jednak, ze Twoje mlode jakies mlode i że nie możesz opuścić
      pomieszczenia strategicznie... A może możesz jednaK?
      Ostatecznie wiem, ze będe musiała COS z tym zrobic.. i to w głowie
      swojej.. Ale chyba jeszcz troche czasu potrzebuje. Pewnie i Ty cos
      mogłabys probowac ze swoim mózgiem obgadywac.. jak zmienic swoje
      rekacje...
      jak cos wymyslisz daj znac. Tez mi sie przyda... smile
      • bozenadwa Re: nie wiem 19.06.08, 19:07
        Ropuszko ,dopoki bedziesz od niego uzalezniona ,bedziesz tak
        reagowac,Dopoki nie uwierzysz sama w siebie ,bedziesz tak
        reagowac,jesli sie tylko da to unikaj kontaktu.Popracuj nad
        poczuciem wlasnej wartosci ,moze ksiazki??? Znam tytul nie
        czytalam ,ale mam w pplanie kupic ,w tej chwili nie
        pamietam ,nazwiska autora , dokladnie,Tytul UKRYC SIE CZY SZUKAC? a
        po zatym ta ksizke trzeba zamowic w wydawnictwie,Jak to uczynie to
        dam ci znac,Nie przejmuj sie NIm ,nie jest tego wart, COz to za
        czlowiek ,ktory uzywa na dzien dobry takich slow??? Ropuszko jestes
        przesliczna zabka i czas przemienic sie w krolewne,Nie musisz czekac
        na krolewicza ,aby sie to stalo ,Wystarczy .ze zauwazysz sama
        siebie,i pochochac ,polubic ,zaakceptowac,KAZDY z nas jest cudownym
        czlowiekiem nawet ten Twoj m, tylko jakos tak sie pogubil,zagubil ,i
        moze juz tak zostanie?? To nie jest Twoj problem,Ty zauwasz siebie
        jaka jestes cudowna,I wtedy jak sie trafi jakis
        krolewicz ,oj ,bedzie musial ,bardzo sie starac aby zaskarbic sobie
        wzgledy ,najwspanialszekj zabki na swiecie.Sciskam Cie mocno..
        • bozenadwa Re: nie wiem 19.06.08, 19:10
          ma byc pokochac naturalnie.Ropuszko czas POKOCHAC SIBIE,i nie chodzi
          tu o milosc egoistyczna,
        • zielona_ropucha Re: nie wiem 19.06.08, 19:14
          smileDzieki...zarechoczę po ropuszemusmile))))Czytam,rózne ksiązki,w pracy
          mnie lubią,jakoś faktycznie nie przypominam już ropuchy...tyle
          tylko,że żabą jestem dalej...przestraszoną żabą.Dziekuję Wam za
          pocieszenie,od dzisiaj ucinam kontakt,całkiem,a dziecko mogę
          odprowadzić do drzwi...tak będzie lepiej dla mnie.
          p.s.Bożenko,masz@.
          • bozenadwa Re: nie wiem 19.06.08, 20:44
            ok tez wyslalam
          • a.niech.to Re: nie wiem 20.06.08, 06:58
            zielona_ropucha napisała:

            > p.s.Bożenko,masz@.
            Jeśli masz w temacie coś odkrywczego, a nadającego się jedynie na
            prywatną linię, proszę o @. Spotkanie z ex to dla mnie skok do
            przerębli z rozbiegu wprost z rozgrzanej plaży.
            Ktoś musi się z nim kontaktować, padło na mnie.smile
      • zielona_ropucha Re: nie wiem 19.06.08, 20:27
        Co do strategicznego unikania...dałam tak rade baaardzo
        długo,później uznając,że już nie potrzebuję,ale zawiodłam sie
        przeceniając złudne uczucie samokontroli...i teraz znowu muszę
        strategicznie...ale czego się nie robi dla siebie,chyba warto
        odzyskać spokój.
        • sadaga Re: nie wiem 19.06.08, 21:53
          warto odzyskać spokój. powiem Ci tak - zdrowy egoizm jak najbardziej. swoje
          kontakty z ex ograniczaj, dopóki nie poczujesz się gotowa. inaczej będziesz się
          szarpała. wiem że trudno takie kontakty wypracować, rozmawiać bez emocji.
          zwłaszcza ze jest mały więc nie urwiesz ich, żeby dać sobie czas. niemniej
          staraj się krótko i zwięźle przekazywać info. myślę ze jak na razie wystarczy. z
          czasem powinno być lepiej. pisze powinno bo 1. to i od exa zależy a z tym róznie
          2. wcale to nie takie proste. ściskam mocno. trzymaj się.
    • lampka_witoszowska Re: Pocieszcie trochę... 19.06.08, 23:17
      a ja z tym polazłam na terapię, i ło
      zobaczymy, co wyjdzie, ale czuję, że poukładam balagan i będzie
      dobrze
      • teuta1 Re: Pocieszcie trochę... 19.06.08, 23:27
        Też mam z tym problem. Brzuch mnie boli za każdym razem jak jest
        poważna rozmowa. Terapeutka dała mi radę, żeby rozmawiać z pozycji
        dorosłego - nie dziecka, przestraszonego i gotowego do płaczu gdy
        druga osoba dogryza i nie rodzica, który ocenia i poucza. Ot, tylko
        komunikaty i konsekwencja. Ale jakie to kurna trudne! A jak tak
        mówię, to on natychmiast próbuje mnie wytracić z równowagi, np.
        twierdząc, że o tym że dzieci potrzebują jasnego komunikatu, że nie
        wróci, bo płacza i tęsknią, bedzie rozmawiał ze mną za pośrednictwem
        terapeuty... Kurwa. Jakby sam rozumu nie miał.
        • otylka24 Re: Pocieszcie trochę... 19.06.08, 23:52
          Ja też tak reagowałam jak miał przyjść. Ale od 3 miesięcy mam
          spokój. Co drugi weekend moi teściowie zabieraja małą do siebie a ex
          jak znajdzie czas (co rzadko się zdarza)to tam widuje się z
          dzieckiem, tak więc do mojego domu wcale nie zagląda. Niestety lubi
          czasem napisać mało przyjemnego sms, ale to jeszcze jakoś znoszę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka