Dodaj do ulubionych

czy to zdrada

26.06.08, 22:09

Witam
Nakryłam narzeczonego jak pisał do koleżanki że jest piękna..czmu
nie ma chłopaka skoro ma tyle atutów..że jest taka świetna..przy
czym dodał że mniędzy nami bywa różnie..między mną a nim sad a było
ok. wcześniej owszem, mieszkamy razem, mieliśmy kryzysy ale teraz
było super..on sam to podkreślał..a tu bach.. do kobiety z która ma
kontak właściwie wcaly, napisał jej ot tak...znają się na cześc, na
naszej klasie ją znalazł i taki tekst sad
co mam o tym myśleć? najpierw bardzo sie popłakałam..potem
przestałam z nim rozmawiać....mieszkamy razme..wiec jest ciężkosadsadsad
Obserwuj wątek
    • przed.brama Re: czy to zdrada 26.06.08, 22:29
      Powiedziałabym, że to bardzo źle świadczy o facecie. Niektórzy mają
      jednoczesne ciągoty do kilku kobiet we krwi. Kiedyś mówiono o
      takim "babiarz", dziś nieco mocniej "erotoman". Jest jeszcze
      podgatunek "erotoman-gawędziarz".smile
      No i dylemat: ufać czy kontrolować? Którą z tych ról jesteś w stanie
      przyjąć?
      • nangaparbat3 Re: czy to zdrada 26.06.08, 22:37
        Bo i własnie takie pytanie mi sie nasunęlo: skąd Ty wiesz, co on pisze w swoich
        listach?
        Moze chcial, zebys przeczytała i byla zazdrosna? Tak bywa.
        A pisanie to jeszcze nie zdrada - polecam 2 dni w Paryzuwink

        Trudno cos powiedziec, skoro nie wiemy, jak on zareagowal na Twoj płacz etc.
        • finbecker Re: czy to zdrada 26.06.08, 22:45
          na moj płacz zareagował tak..że powiedział, że nic się nie stało i ja
          tragizuje, chciał podbudować koleżanke...ale ona pierwsza z tego co widziałam
          nie napisała że jest samotna, a ma z nią kontakt tylko na cześć..cześć..
          nie wiem co mam robić, dziwna sytuacja, pierwszy raz się w niej znalazłam..za
          parę miesięy ślub!!nasz rzecz jasna
          • nangaparbat3 Re: czy to zdrada 26.06.08, 22:57
            I tak własnie pomyslałam w pierwszym odruchu: chcial podbudowac koleżanke. Moze
            ktoś mu powiedział, że cos przeżywa, albo co?
            A Ty skad wiesz, ze ona do niego nic nie pisala? Sprawdzasz jego korespondencję?
            Jak miedzy Wami jest "dobrze"?
            Nic tym nie zyskasz, a stracisz po pierwsze zaufanie, po drugie szacunek.
            • finbecker Re: czy to zdrada 26.06.08, 23:10
              nie sprawdze..chciałam, owszem..ale skasowaną ma skrzynke nadawczą, zawsze ją
              kasował jak się okazało ponieważ nie ma prawie nic, w odbiorczej jest pełno
              wiadomości, takich gdzie mozna wywnioskować że on coś pisał jednak..
              I nie ma kontaktu z nikim kto ją zna, zbadałam już otoczenie, zresztą on sam
              się przyznał że nie mają wspólnych znajomych sad
              • nangaparbat3 Re: czy to zdrada 26.06.08, 23:16
                Po co Ci to sledztwo?
                Powiedziałaś, ze Cie zabolało, ze jesteś zwyczajnie zazdrosna? Że nie chcesz,
                zeby z nia korespondowal, bo Cie to boli? Bo poczułaś się pominieta, odrzucona,
                zlekceważona, gorsza? Ewentualnie: zeby jeszcze raz rozwazył decyzję o ślubie,
                bo nie wyobrażasz sobie byc z męzem, ktoremu nie ufasz?
                • nangaparbat3 Re: czy to zdrada 26.06.08, 23:17
                  I wytłumacz mi jeszcze: jak sie ma Twoje przekonanie, że ostatnio bylo dobrze,
                  do grzebania w jego korespondencji?
                  • finbecker Re: czy to zdrada 26.06.08, 23:31
                    to akurat wyszło spontanicznie, czekałam na niego w domu, znam hasło jak i on
                    moje, więc się zalogowałam..tak po prostu, wiadomości nowych nie czytałam, ale
                    z głupiej ciekawości, wiem że to nie przystoi, sprawdziłam KOSZ...i tam były te
                    wiadomości..w koszu
                    • nangaparbat3 Re: czy to zdrada 26.06.08, 23:34
                      To było nie grzebac w cudzych smieciach.
                      Ja wiem, ze kusi, mnie kusi zeby zajrzec na blog mojego dziecka, ale zęby
                      zaciskam i nie zagladam, choc to moze bardziej uzasadnione od grzebania w
                      listach partnera.
                • finbecker Re: czy to zdrada 26.06.08, 23:24
                  nie powiedziałam że jestem zazdrosna, pewnie sam to zauważył..powiedziałam
                  natomiast,że bardzo mnie to zabolało i że nawet nie wie jak mnie skrzywdził!
                  ale on jak zwykle powiedział, że ja przesadzam...że zięłam wszystko do
                  siebie..ale jak miałam to wziąść? no do cholery? ja kolego nie pisze że są
                  przystojni i tacy fajni a jednak samotni..kurcze, coś mu się chyba w głowie
                  pomieszało. Powiedziałam mu tez że znajomi prowadzą raczej zwyczjną
                  korespondencję, że inni ludzie tak robią, a on mi na to że nie jest taki jak
                  INNI...to juz był bardzo podniesiony głos. Dodam że po tej kłótni skasował
                  wszystkie swoje konta na poczcie, gronie, naszej klasie...jakaś demonstracja
                  taka chyba..co gorsze zaraz po tym, znajomi pisali do mnie co sie dzieje że
                  skasował swoje konta ...
                  • nangaparbat3 Re: czy to zdrada 26.06.08, 23:32
                    Oj, Dziewczynko, na to ze facet sam zauwazy chyba nie nalezy liczyc - a tak
                    sobie myslę, ze o ile zazdrosc facet jeszcze moze by zniosł, a nawet zmienil
                    swoje postępowanie (może może) to kontrolowania go, narzucania, co wolno , a co
                    nie - nie zniesie. Zachowalaś sie jak kontrolujaca mamusia, a to chyba najgorszy
                    wariant, no chyba ze trafilas na masochistę.
                    • finbecker Re: czy to zdrada 26.06.08, 23:36
                      no dziewczynką to ja już nie jestem od dawna
                      ale dzięki za redę, jeśli to można tak nazwać
                      nigdy go nie kontrolowałam
                      nie sprawdzałam
                      zdarzyło sie raz i okazało sie że chyba powinnam była robić to wcześniej, skoro
                      kasuje zawsze korespondencje
                      • nangaparbat3 Re: czy to zdrada 26.06.08, 23:45
                        A może własnie kasuje to, co nie jest dla niego ważne? Tak jak mowi?
                        • finbecker Re: czy to zdrada 26.06.08, 23:48
                          no chyba nie..w koszu były wiadomości tylko z tą kobietą, nawet reklamy cały
                          czas były w skrzynce nad.
                          • nangaparbat3 Re: czy to zdrada 26.06.08, 23:53
                            To moze bał się, ze zajrzysz - przeczucie miał? Ale dlaczego nie oproznil kosza?
                            Nawet ja wiem, ze kosz też się oprozniawink
                            Mimo wszystko - naprawdę waznych listów raczej sie nie wyrzuca.
                        • finbecker Re: czy to zdrada 26.06.08, 23:52
                          Przed chwilą przyznał się do błędu, że nie powinien jej tak pisać..
                          ale teraz będę chyba cały czas miała podejrzenia, tak mi się wydaje, nie
                          wiem..może nie..
                          ale jęśli tak...przed samym ślubem podejrzewać faceta o jakieś ciągoty? no
                          cholera nie wiem jak mam zareagować, nic nie odp. teraz...on poszedł spać indifferent
                          • nangaparbat3 Re: czy to zdrada 26.06.08, 23:57
                            A Ty w ogole kiedykolwiek sądziłaś, że facet, nawet kochajacy i poslubiony, nie
                            bedzie mial "ciagot"?
                            Bedzie mial - ale jesli Ciebie kocha, na Tobie mu zalezy, to ich nie
                            urzeczywistni - i to bedzie jego hołd dla Ciebie. Spróbuj tak na to spojrzec.
                            A listy to jeszcze nie jest realizacja "ciagot", naprawdę. Choc rozumiem, że Cie
                            zabolalo, i ze nie chcesz, by kontynuował. JAsne. Tez bym nie chciała.
                            Skoro przyznal Ci rację weź to za dobra monetę i zostaw w spokoju. Nie nakręcaj
                            sie, bo zadręczysz jego, ale przede wszystkim siebie.
                            • finbecker Re: czy to zdrada 27.06.08, 00:02
                              pewnie masz rację smile
                              nawet przyniosł mi jedzenie do biurka,
                              trochę jeszcze pomilczę,ale chyba faktycznie to nic strasznego smile
                              mam nadzieję, wierzę w to głęboko :] chociaż jestem pełna trwogi
                              pozdrawiam i dziękuję
                              • nangaparbat3 Re: czy to zdrada 27.06.08, 00:07
                                Jak Ci przyniosl jedzenie, to juz naprawdę znaczy, ze jest dobrze.
                                jedzenia byle komu chłop nie przyniesiewink
                                Dobrej nocysmile))
      • finbecker Re: czy to zdrada 26.06.08, 22:50
        ufać!!! ale nie po czymś takim..zastanawiam się czy jak wychodzi na imprezy
        firmowe, na które z osobna zresztą chodzę ja, nie mówi podobnych rzeczy..a
        twarzą w twarz takie szczerości...hm..on cały czas twierdzi że nic się nie
        stało i nie miał nic złego na myśli indifferent hehe...za parę miesięsy slub!
        • misbaskerwill to nie idź do ołtarza... 27.06.08, 00:11
          ...i tyle.
          Jak kocha, to poczeka.
          Naprawdę.
          Wyjść za mąż zawsze zdążysz.

          Odwołanie ślubu wychodzi taniej niż rozwód (pod względem całościowym - nie tylko finansowym, lecz też przeżyć psychofizycznych).

          Coś o tym wiem. Sprawdziłem pocztę partnerki tylko raz w życiu (a dokładniej - to co zostało w historii przeglądarki - arogancja zdradzających jest wielka) - skończyło się to rozwodem.

          Skoro jesteś już na etapie kontroli, czyli braku zaufania (przecież kot za Ciebie nie logował się na jego konto), to myśl o wszystkim, tylko nie o ślubie.
          • nangaparbat3 Re: to nie idź do ołtarza... 27.06.08, 00:30
            Jeśli wszyscy kontrolerzy poczty swoich partnerow odstapia od pomysłu pobrania
            sie, a, co za tym idzie nierzadko, mienia dziatek, substancja biologiczna narodu
            polskiego po prostu zaniknie.
            • przed.brama Re: to nie idź do ołtarza... 27.06.08, 08:07
              Ale...
              Podobnie do Misia też włamałam się tylko raz, gdy wszystkie
              okoliczności wskazywały, że PM ma wielkie serce. Wspierał człowieka
              w potrzebie.big_grinDD
              Skończyło się rozwodem, choć nie panienka była jego przyczyną. Po
              ćwierćwieczu survivalu to był ostatni celny strzał.smile))
              • przed.brama Re: to nie idź do ołtarza... 27.06.08, 08:45
                przed.brama napisała:

                > Po
                > ćwierćwieczu survivalu to był ostatni celny strzał.smile))
                Przynajmniej tak mi się wtedy wydawalo.big_grinDD
          • bozenadwa Re: to nie idź do ołtarza... 27.06.08, 10:08
            misbaskerwill napisał:

            > ...i tyle.
            > Jak kocha, to poczeka.
            > Naprawdę.
            > Wyjść za mąż zawsze zdążysz.
            >
            > Odwołanie ślubu wychodzi taniej niż rozwód (pod względem
            całościowym - nie tylk
            > o finansowym, lecz też przeżyć psychofizycznych).
            >
            > Coś o tym wiem. Sprawdziłem pocztę partnerki tylko raz w życiu (a
            dokładniej -
            > to co zostało w historii przeglądarki - arogancja zdradzających
            jest wielka) -
            > skończyło się to rozwodem.
            >
            > Skoro jesteś już na etapie kontroli, czyli braku zaufania
            (przecież kot za Cieb
            > ie nie logował się na jego konto), to myśl o wszystkim, tylko nie
            o ślubie.
            calkowiecie sie zgadzam z Misiem,Nanga Ty chyba nie
            mialas do czynienia z manipulacja ,przemoca psychiczna.Najgorsze
            jest to ,ze autorce watku ,wchodzac na jego poczte juz swiecilo sie
            cos na ksztalt braku zaufania.Z niczego sie nic nie bierze,Nanga
            mnie wszyscy zazdroscili takiego wspanialego m,ktory przynosi mi
            jedzonko,do lozka do ogrodka ,Czasami robil to po to ,,aby ludzie to
            widzieli ,a czasami po to ,abym ja zobaczyla ,jaki on jest
            wspanialy.Nic nie wiemy dokladnie o tej sprawie ,ja moze mam swgo
            rodzaju zboczenie,i wszedzie widze przemoc ,ale ofiary przemocy
            psychicznej jak juz wiedza jak to leci ,to w sekundzie rozpoznaja
            cos co jest chore,Zachowania tego pana sa chore,nie wiadomo tylko na
            ile ,i czy da sie z tym cos zrobic.Jedna z metod jaka stosuje sie
            wobec kogos kogo chce sie zmanipulowac to jest wmowienie jej ,ze
            przesadza,Tri to nie Ona kontroluje ich zwiazek ,a On. szczerze jej
            wspolczuje,i namawiam na jakies powazne rozmowy ,ale w obecnosci
            terapeuty ,moze jeszcze cos sie da zrobic?? zanim wezma slub, i Ona
            tutaj trafi kompletnie zalamana,byc .moze z dziecmi,juz po slubie.
            • menab Re: to nie idź do ołtarza... 27.06.08, 10:14
              Tiaa i on ją zmanipulował, żeby zaglądała na pocztę...
              Ok może to co robił nie było fair wobec narzeczonej, ale kontrola
              jest czymś obrzydliwym i nie zgadzam się tu z niektórymi, że raz
              zaglądnięcie to nic złego.
              • bozenadwa Re: to nie idź do ołtarza... 27.06.08, 10:22
                menab napisała:

                > Tiaa i on ją zmanipulował, żeby zaglądała na pocztę...
                > Ok może to co robił nie było fair wobec narzeczonej, ale kontrola
                > jest czymś obrzydliwym i nie zgadzam się tu z niektórymi, że raz
                > zaglądnięcie to nic złego.
                Zgadzam sie z Toba tez tak uwazam ,ze kontrola to cos
                obrzydliwego ,Ale co sie dzieje z czlowiekiem ,co dzieje ,ze
                postanawia sprawdzic ,bo sie boi ,bo gdzies z tylu glowy staracil
                zaufanie,a nie chce nie ufac ,nie chce konrtrolowac ,chce poprostu
                kochac i byc kochanym,Jesli juz dochodzi do takich rzeczy ,nie wroze
                nic dobrego ich zwiazkowi ,I to zarowno dla niej i dla
                niego ,uwazam ,ze kontrola jest obrzydliwa ,ale dawanie powodow,jest
                jeszcze gorsze.Dlatego zaoroponowalam ,rozmowe w obecnosci
                specjalisty,uwazam ,ze jesli sie da ,to zawsze trzeba ratowac, Ale
                uratuje sie tylko wtedy ,jesli obie strony ,beda tego chcialy.
                • menab Re: to nie idź do ołtarza... 27.06.08, 11:09
                  Ale autorka pisała, że w związku jest= super, nic nie sygnalizowało
                  obaw,podejrzeń.
                  A początek kontroli napędza machinę. I jak nie tym razem to może coś
                  znajdę następnym... Tak się rodzi chorobliwa zazdrość, samemu się
                  nakręca i wyobraża, brr. Przypomniało mi się podejrzenia mojego ex,
                  jak dochodził do perfekcji po iluś tam latach. Kontrolował
                  wszystkich i wszystko, musiał mieć pewność, że nic nie ma. Inaczej
                  nie funkcjonował. Nie tylko mnie sprawdzał, ale wszystkich dookoła,
                  wpracy również.To było takie męczące...
                  • nangaparbat3 Re: to nie idź do ołtarza... 27.06.08, 11:15
                    menab napisała:

                    > Ale autorka pisała, że w związku jest= super, nic nie sygnalizowało
                    > obaw,podejrzeń.
                    > A początek kontroli napędza machinę. I jak nie tym razem to może coś
                    > znajdę następnym... Tak się rodzi chorobliwa zazdrość, samemu się
                    > nakręca i wyobraża, brr.

                    Dokładnie o to chodzi.
                    Przeszlam przez, wiem.
                    To była droga przez piekło.
                    • menab Re: to nie idź do ołtarza... 27.06.08, 11:20
                      I dla Ciebie i dla mnie.
                      Właśnie chodzi o zrozumienie kontroli i warto na początku się
                      zastanowić, żeby nie zabrnąć tak jak Nanga i tak jak ja. Dla każdej
                      ze stron jest to piekło.
                      Nango jesteś wielka, że możesz teraz tak o tym pisaćsmileI chwała Ci
                      za to, że umiałaś z tego wyjśćsmile
                  • bozenadwa Re: to nie idź do ołtarza... 27.06.08, 11:18
                    Czy Ty uwazasz ,ze zachowania jej przyszlego meza sa w porzadku?? I
                    • menab Re: to nie idź do ołtarza... 27.06.08, 11:22
                      Napisałam już, że nie. I powtórzę, nie, nie są w porządku, zachował
                      się nie fair wobec narzeczonej.
                      • bozenadwa Re: to nie idź do ołtarza... 27.06.08, 11:31
                        menab napisała:

                        > Napisałam już, że nie. I powtórzę, nie, nie są w porządku,
                        zachował
                        > się nie fair wobec narzeczonej.
                        Totez ja jej sie nie dziwie.I to nie jest usprawiedliwienie
                        kontrolowania ,To juz jest poczatek konca.I uwazam ,ze to z facetem
                        jest cos nie tak ,Z mojego punktu widzenia naturalnie.
                        • menab Re: to nie idź do ołtarza... 27.06.08, 11:38
                          Ale autorka też napisała, że wcześniej mieli kryzys, że teraz jest
                          super. Niewiadomo, kiedy pisał to po pierwsze, a po drugie jak mówi
                          Nanga w jakim kontekście też niewiadomo.Na portalu nasza-klasa
                          odnalazł mnie mój były wielbiciel i wypisuje mi różne rzeczy.
                          najpierw mu grzecznie odpisywałam, ale natręctwo jego było coraz
                          większe i w końcu przestałam. Jego wszystkie wiadomości wyrzucam od
                          razu do kosza, też nie mnówiłam o tym mojemu facetowi, bo to jet
                          nieważne. Nie jest zagrożony nasz związek i nie wyobrażam sobie,
                          żeby on mnie kontrolował.
                          • bozenadwa Re: to nie idź do ołtarza... 27.06.08, 11:52
                            Tyle zdan ,ile nas tutaj i jakie mamy doswiadczenia,Zjakiegos powodu
                            Ona zajrzala choc ,niepowinna do tej skrzynki ,a On pozniej zachowal
                            sie niewlasciwie,nawet jak wczesniej wypisywal innej kobiecie to czy
                            tamto ,uwazam ,ze gdyby mu zalezalo tak naprawde na swojej przyszlej
                            zonie ,to raz nie powinien miec tzw.ciagot a dwa nie zachowac ,sie
                            pozniej w taki sposob w jaki sie zachowal ,I Tyle ,Kazdy z nas
                            popelnia bledy ,ale sztuka jest sie do nich przyznac ,i naturalnie
                            starac sie je naprawic,A wmawianie komus ,ze przesadza ,jest forma
                            przemocy psychicznej.I tutaj wspolczuje autorce watku .
            • nangaparbat3 Re: to nie idź do ołtarza... 27.06.08, 11:13
              Bozenko,
              ja mam za soba dwa zwiazki. W pierwszym, nieformalnym, ale mieszkaliśmy razem, bylo mi rozpaczliwie źle. Przez cały czas podejrzewałam partnera o zdrady i chęc porzucenia mnie - mialam kompletnego fiola na tym punkcie. Wreszcie mnie zostawił dla innej, ktorej zresztą nie szukal, ona - milosc sprzed lat - go odnalazła. Po jakimś czasie gadalismy szczerze - powiedzial, ze zdradził mnie raz, na samym początku, kiedy jeszcze nie bylismy parą.
              Jak potwornie niszczące DLA MNIE było zycie w ciągłym napieciu i doszukiwaniu sie zainteresowania chocby innymi kobietami - tylko ja wiem. I najgorszemu wrogowi nie zyczę.
              To ze mnie porzucił i że okazalo się, że samotnie mogę byc zdecydowanie szczęsliwsza niż z nim, uleczyło mnie z panicznego strachu, pozwoliło myslec: jak cos z tego ma byc, to bedzie, a jak nie, to nie ma sie o co rozbijac.
              W niedlugi czas po slubie z exem przybiegła jego była dziewczyna z tekstem, histerycznym, ze on do niej przychodzi i mowi, ze sie rozwiedzie. Tesciowa ją pogoniła, ona spotkała chyba exa na schodach, jak wszedł, to juz wiedział. Podszedł do mnie, a ja tylko spytałam, czy chce sie rozwiesc, i jego "nie" (plus utulenie, tym mi zawsze mozna zamydlic oczywink wystarczyły - zaufałam, przeżylismy jeszcze razem kilka naprawdę szczęśliwych lat. A kiedy mnie zostawił, to nie dla innej kobiety.
              A przecież mogłam sie nakręcic, karac go bez końca, kontrolowac, sprawdzac korespondencję. Tyklko wowczas nawet tych paru lat szczęśliwych by nie było.
              Moja babcia, okropna cholera i bardzo madra kobieta, miała juz ponad 90 lat, kiedy powiedziala mi: jeśli mu nie ufasz, to znaczy ze nie kochasz.
              Trudno: kiedy kochasz, odslaniasz sie. Kiedy kochasz i jesteś otwarta, stajesz się bezbronna. Nie ma zabezpieczeń innych niz Twoja wewnetrzna siła, dzieki ktorej Twój swiat przetrwa, i Ty sama, nawet jesli ukochany człowiek Cie zawiedzie. Dopóki nie zlozysz broni, nie ma milosci. Kiedy jest miłosc, zostaje tylko Twoja wewnetrzna siła, Twoja milosc do siebie samej, do świata, do Boga. Jeśli cos chroni i w razie czego ratuje, to tylko one.
              • bozenadwa Re: to nie idź do ołtarza... 27.06.08, 11:28
                Nanga masz stuprocentowa racje ,piszac o tej sile,Pieknie to
                napisalas ,ale twoj m, zachowal sie zupelnie inaczej ,niz partner
                aurorki watku.Po za tym chcialas mu ufac i ufalas ,Mnie sie nie
                podoba zachowanie przyszlego meza.Ale to jest moje zdanie.Nie uwazam
                tez ,Ona sie nakreca.Readguje, na to sie dzieje, prawidlowo.
                • bozenadwa Re: to nie idź do ołtarza... 27.06.08, 11:44
                  Nanga i jeszcze co mi sie nasunelo ,Cos takiego jak intuicja,Mysle
                  teraz o Twoim pierwszym zwiazku ,intuicyjnie czulas ,ze nie mozesz
                  mu ufac,no i co przeczucie Cie nie mylilo,,Zdarza sie ze sa
                  osoby ,ktore bez tzw, powodu sa chorobliwie zazdrosne,ale to juz
                  jest choroba i nie zdarza sie znowu az tak czesto.
                  • nangaparbat3 Re: to nie idź do ołtarza... 27.06.08, 14:21
                    bozenadwa napisała:

                    > Nanga i jeszcze co mi sie nasunelo ,Cos takiego jak intuicja,Mysle
                    > teraz o Twoim pierwszym zwiazku ,intuicyjnie czulas ,ze nie mozesz
                    > mu ufac,no i co przeczucie Cie nie mylilo,,Zdarza sie ze sa
                    > osoby ,ktore bez tzw, powodu sa chorobliwie zazdrosne,ale to juz
                    > jest choroba i nie zdarza sie znowu az tak czesto.
                    Ależ ja mu moglam ufac, to bardzo porządny czlowiek i wcale mnie nie zdradzał.
                    Co wiecej, gdybysmy się pobrali i mieli dzieci, nigdy by mnie nie zostawił -
                    więc gotowa jestem te kobitę, co sie w porę zjawila, po nogach całowac, ze mnie
                    wyrwala z okropnego, niszczącego związku.
                    Ale zwiazek byl niszczący z powodu MOJEJ postawy - MOJEJ niedojrzalosci, MOJEJ
                    chorobliwej zazdrości, MOJEGO braku pewnosci siebie. Bardzo mozliwe, ze gdyby
                    nie te moje ówczesne (jakie szczęscie, ze późno bo późno, ale jednak mogę z
                    czystym sumieniem uzyc tego słowa: owczesne)cechy, o których powyzej, zwiazek by
                    byl o niebo lepszy, i baba odeszlaby z kwitkiem.
                    To nie intuicja mówiła mi prawdę - to zrealizowala sie przepowiednia, ta z
                    samorealizujacych się.
                    • bozenadwa Re: to nie idź do ołtarza... 27.06.08, 14:35
                      nangaparbat3 napisała:

                      > bozenadwa napisała:
                      >
                      > > Nanga i jeszcze co mi sie nasunelo ,Cos takiego jak
                      intuicja,Mysle
                      > > teraz o Twoim pierwszym zwiazku ,intuicyjnie czulas ,ze nie
                      mozesz
                      > > mu ufac,no i co przeczucie Cie nie mylilo,,Zdarza sie ze sa
                      > > osoby ,ktore bez tzw, powodu sa chorobliwie zazdrosne,ale to juz
                      > > jest choroba i nie zdarza sie znowu az tak czesto.
                      > Ależ ja mu moglam ufac, to bardzo porządny czlowiek i wcale mnie
                      nie zdradzał.
                      > Co wiecej, gdybysmy się pobrali i mieli dzieci, nigdy by mnie nie
                      zostawił -
                      > więc gotowa jestem te kobitę, co sie w porę zjawila, po nogach
                      całowac, ze mnie
                      > wyrwala z okropnego, niszczącego związku.
                      > Ale zwiazek byl niszczący z powodu MOJEJ postawy - MOJEJ
                      niedojrzalosci, MOJEJ
                      > chorobliwej zazdrości, MOJEGO braku pewnosci siebie. Bardzo
                      mozliwe, ze gdyby
                      > nie te moje ówczesne (jakie szczęscie, ze późno bo późno, ale
                      jednak mogę z
                      > czystym sumieniem uzyc tego słowa: owczesne)cechy, o których
                      powyzej, zwiazek b
                      > y
                      > byl o niebo lepszy, i baba odeszlaby z kwitkiem.
                      > To nie intuicja mówiła mi prawdę - to zrealizowala sie
                      przepowiednia, ta z
                      > samorealizujacych się.
                      W takim razie intuicja dotyczyla Twoich uczuc,A tak wogole ,nie
                      zabardzo bierzesz wine na siebie ????
                      • nangaparbat3 Re: to nie idź do ołtarza... 27.06.08, 19:17
                        >>>W takim razie intuicja dotyczyla Twoich uczuc,A tak wogole ,nie
                        zabardzo bierzesz wine na siebie ????

                        Nie uważam, żeby to była wina. Ale moj kawalek odpowiedzialnosci. To tez taka
                        mala manipulacyjka: skoro ode mnie zależalo, ze bylo tak źle, jeśli zechcę i się
                        zmienię, będzie lepiej. Bardzo skuteczna taktyka, następny związek byl
                        nieporownywalnie lepszy.
                        A wiesz, uswiadomiłam sobie dzisiaj, co wtedy, ponad 20 lat temu uruchomilo
                        spirale zazdrości - uswiadomilam sobie częściowo dzieki rozmowie z Tobą, tu na
                        forum - więc pieknie dziekuję. To jest dla mnie bardzo ważne.
        • przed.brama Re: czy to zdrada 27.06.08, 07:49
          finbecker napisała:

          >...za parę miesięsy slub!
          Można wziąć na wstrzymanie. Mnie niepokoi fakt, że przyszły ślubny
          uważa się za INNEGO, oby nie okazało się, że jest porażająco INNY.
          Jakieś nieskoorynowane ruchy z kontami też nie świadczą o nim
          dobrze. Brak umiejętności porozumiewania się w jasny sposób też
          wskazują na INNOŚĆ, co nie wróży związkowi dobrze. Brzydko zalatuje
          mi tu manipulacją.
    • tricolour Facet ma mocno przechlapane... 27.06.08, 00:33
      ... już przed ślubem. Ciekawe czy wie, w co sie pakuje: kontrole, czytanie
      korespondencji, grzebanie w śmieciach... niezły początek.
      • przed.brama Re: Facet ma mocno przechlapane... 27.06.08, 08:11
        Jakby nie patrzeć - obrzydliwstwo.sad
      • menab Re: Facet ma mocno przechlapane... 27.06.08, 08:35
        No właśnie, przechlapane.A to dopiero początek.Jak można kogoś
        kontrolować, sprawdzać...?
        • scriptus Re: Facet ma mocno przechlapane... 27.06.08, 11:09
          Taak... młodym kolegom daję życiową radę - chłopie, nie żeń się, po
          co Ci to.... Na szczęście (a może niestety dla niektórych na
          nieszczęście) - nie słuchają.
          Moją "radę" traktują jako żart, bo tak i trzeba ją potraktować.
          Dobrze dzieciakom życzę, niech się kochają. Przychodzi mi wpradzie z
          trudem uczestnictwo w ceremonii, takiej samej, do której ja kiedyś w
          dobrej wierze przystąpiłem, i ciśnie się natrętna myśl, które z nich
          pierwsze odwali jakiś numer, po którym juz nie będą razem, po którym
          już będzie tylko lawina wzajemnych złośliwości.
          Na temat tematu powiem tyle, u Was moim zdaniem zaczęło się jeszcze
          przed ewentualnym ślubem. Można zażarcie dyskutować, od czego
          zaczyna się zdrada i czy partner tę granicę przekroczył, czy nie....
          z pewnością będąc w związku, nawet narzeczeńskim, powinien
          zachowywać się bardziej powściągliwie wobec innych kobiet, jednak
          sądzę, że Ty przekroczyłaś granicę tego, co dopuszczalne na pewno.
    • mala_mala Re: czy to zdrada 27.06.08, 10:35
      mhhhm obrzydliwe jak obrzydliwe
      jak juz czujesz ze jest cos mocno nie tak a partner ci nadal wmawia
      ze jestes jedynym obiektem jego uczuc na swiecie... to lepiej
      sprawdzic ze wzgledu na wlasne zdrowie

      szczerze to jestem za sprawdzeniem, jesli czujesz cos, jesli pojawia
      sie taki impuls to znaczy ze cos jest nie tak i trzeba olac walke z
      wlasnym sumieniem co do naruszenia prywatnosci

      czasem warto sobie zafundowac gwozdz do trumny zwiazku, a osoby
      ktore pisza ze "masz za swoje, trzeba bylo nie zagladac!" porazaja
      mnie glupota... spedzic nastepne pare lat z kims kto ciagle cie
      oszukuje bo lepiej nie wiedziec? kto moze przywlec zapalenie
      watroby, AIDS czy inne atrakcje i pamiatki z przygod niekoniecznie
      wakacyjnych?
      kiedy zaczynaja sie oszustwa to konczy sie zwiazek w ktorym warto byc

      a do autorki watku... slonko czy ty naprawde chcesz byc z tym
      facetem? myslec co chwile co gosc robi, do kogo pisze, z kim
      rozmawia i czy kiedy idzie na basen czy na silownie to rzeczywiscie
      tam jest?
      z tego co piszesz facet woli rozwiazywac swoje problemy w domu poza
      domem... ale tak naprawde tylko ty znasz faceta, wiesz jak wyglada
      was zwiazek, ale zanim powiesz tak to dobrze sie zastanow

      rozwod jednak wiele kosztuje, bo mysle ze najwiekszy pragmatyk kiedy
      sie zeni mowi tak i mysli ze to juz na zawsze, a tu... zonk i zawsze
      jakas depresje mniejsza czy wieksza sie przy tym lapie
      • przed.brama Re: czy to zdrada 27.06.08, 11:56
        mala_mala napisała:

        > czasem warto sobie zafundowac gwozdz do trumny zwiazku,
        Otworzyszywy mężowską skrzynkę, zobaczyłam zaledwie wierzchołek góry
        lodowej. Oszukiwał mnie na wiele lat wcześniej i w niczym mu to nie
        przeszkadzało. Robiłby to dalej, bo przecież nic się w/g niego nie
        stało. Nie dowiedziałabym się nigdy od niego prawdy, pewien typ tak
        ma.
        A jak jak ta głupia cipa...To już wolę pod sąd.smile
    • nangaparbat3 a czy Wy pamietacie 27.06.08, 11:18
      mozna se przed ślubem (tudzież w innych okolicznosciach) zamowic taka uslugę:
      agentka (lub agent), osoba atrakcyjna i chetna, podstawia się narzeczonemu. I
      sprawdzamy, czy wierny.
      Bo jak kontrolowac i sprawdzac, to już fachowo.
      • menab Re: a czy Wy pamietacie 27.06.08, 11:23
        A jeśli nie będzie w jego typie?
      • mala_mala Re: a czy Wy pamietacie 27.06.08, 11:56
        hahaha dobre
        chociaz nie mowie kontrolowac wszystko, zawsze wszedzie itd.
        bo ja nie czulam takiej potrzeby przez 7 lat zwiazku i cos sie
        zmienilo... gdybym nie posluchala instynktu to bylabym nadal z mezem
        ktory mial znacznie bujniejsze(jak sie okazalo) zycie seksualne niz
        ja
        w dodatku idiota nie uzywal prezerwatyw bo nie lubil...
        ja tez idiotka bo dalam sie namowic na rezygnacje z gumek w naszym
        zwiazku na rzecz pigulek, ale ufalam kochalam itd.

        testowanie testowaniem, ale jesli czujesz ze cos jest nie tak to
        zwyczajnie lepiej sprawdzic, tylko nie rozumiem jednego w waszych
        wypowiedziach tzn czesci forumowiczow...
        dlaczego uwazacie ze ci ktorzy sprawdza swoje podejrzenia sa sami
        sobie winni?
        tzn ze gdyby nie sprawdzic to facet lub laska byliby wierni?
        ja nigdy nie ograniczalam moich partnerow, ani nie kontrolowalam,
        nie czulam potrzeby bycia 24h na dobe z facetem... no chyba ze po
        baardzo dlugiej nieobecnosci
        to moj facet staral sie ograniczyc krag moich znajomych i wmawiac mi
        zdrady... cos sie pozmienialo i... sprawdzilam co... mialam powody
        do naruszenia jego prywatnosci i przeszlo mi z poczuciem winy
        dopiero niedawno ale uwazam ze tak samo jak sprawdzasz firme z ktora
        robisz interesy kiedy cos zaczyna byc nie tak a sam nie wiesz
        jeszcze co... to dokladnie tak samo jest z inwestycjami uczuciowymi
        tak po prostu mam wyrzucac caly moj kapital uczuciowy w bloto bo to
        nie wypada?
        • nangaparbat3 Re: a czy Wy pamietacie 27.06.08, 14:27
          >>>>uwazam ze tak samo jak sprawdzasz firme z ktora
          robisz interesy kiedy cos zaczyna byc nie tak a sam nie wiesz
          jeszcze co... to dokladnie tak samo jest z inwestycjami uczuciowymi
          tak po prostu mam wyrzucac caly moj kapital uczuciowy w bloto bo to
          nie wypada?


          Ja p..olę...
          Inwestycja, kapital, no nie dziwie się, że trzeba sprawdzac i kontrolowac.
          Wlasnie parę dni temu sama wymyślilam , ze tak to działa.
          A poniewaz sama z zupelnie innej branzy jestem, zupelnie inaczej o tym myslę.
          Od dawna juz powtarzam, ze stary Marx miał racje - ot, baza ksztaltuje
          nadbudowę, jak nicsmile)))
          • mala_mala Re: a czy Wy pamietacie 27.06.08, 15:18
            slonko oczywiscie ze zwiazek to inwestycja i to bardzo ryzykowna wink
            ale jak na etapie narzeczenstwa plus powaznych bo malzenskich planow
            takie rzeczy sie dzieja to po wlasnych doswiadczeniach bym kapital
            wycofala i zainwestowala gdzie indziej
            ale za pierwszym razem rozumiem ze niedoswiadczony optymista moze
            wybrac inaczej... i nawet rozumiem to jasne patrzenie w przyszlosc
            wbrew przeciwnosciom losu... lecz chyba to z gory spisane na straty
            jesli te przeciwnosci losu to sklonnosci do poligamii naszego
            partnera...

            po 1 zal mi dziewczyny ze wogole ma takie odruchy by faceta
            sprawdzac jesli jest tak super... bo w takim razie albo ona ma
            problem z nadmierna checia kontroli albo swiadomie sama przed soba
            nie jest w stanie przyznac ze jest zle i do super to daleko juz lub
            jeszcze

            po 2 facet ktory opowiada komus komu prawi takie komplementy ze zle
            w jego zwiazku... od razu mi sie kojarzy "ze zona go nie rozumie, ze
            wcale ze soba nie spia..." i wydaje mi sie po prostu ze ma to we
            krwi i z jaka kobieta nie bedzie to bedzie tak robic zawsze tylko
            techniki krycia sie bedzie doskonalic
            • nangaparbat3 Re: a czy Wy pamietacie 27.06.08, 19:24
              >>>slonko oczywiscie ze zwiazek to inwestycja i to bardzo ryzykowna wink
              ale jak na etapie narzeczenstwa plus powaznych bo malzenskich planow
              takie rzeczy sie dzieja to po wlasnych doswiadczeniach bym kapital
              wycofala i zainwestowala gdzie indziej


              Więc, Gwiazdeczko, własnie o to chodzi, ze dla mnie to nie jest inwestycja -
              żadna. Gdybym miała z czyms porownac, to z tworzeniem dziela sztuki - moze wyjśc
              bohomaz, jasne. Ale czasem sie zdarzy cos naprawdę pieknego - i to ryzyko, ze
              nigdy nie wiesz co-
              Albo jeszcze lepsze porownanie: plodzenie dziecka. Bo to sprawa dla dwojga - i
              nigdy nie wiesz, wiedziec nie mozesz, najzdrowszy, najmadrzejszy i
              najpiekniejszy ojciec moze splodzic idiotę - i to jest NIE DO PRZEWIDZENIA.
              nawet jesli sobie zrobicie badania genetyczne - wszystkiego nie zbadasz, nie
              przewidzisz, po prostu czlowiek ma swoje ograniczenia, kontrola nigdy nie bedzie
              pelna, i albo sie ten stan rzeczy zaakceptuje, albo sie bedzie zadręczac siebie
              i innych bez końca.
      • tricolour To jest podżeganie... 27.06.08, 11:57
        ... i nie ma nic wspólnego z badaniem wierności.

        Równie dobrze mnożna wysłać kogoś w okolice lasu, w którym czai się gwałciciel i
        skontrolować, czy babka zdoła sie obronić.
        • menab Re: To jest podżeganie... 27.06.08, 12:02
          Tri, Nanga napisała to jako żart, jako absurd kontroli. Ale fakt
          niektórzy mogą to odebrać jako poradę.
          • nangaparbat3 Re: To jest podżeganie... 27.06.08, 14:29
            menab napisała:

            > Tri, Nanga napisała to jako żart, jako absurd kontroli. Ale fakt
            > niektórzy mogą to odebrać jako poradę.
            Żart nie zart, ludzie to robią, ludzie wykształceni i z IQ powyżej normy,
            oczywiscie.
    • nangaparbat3 Finbecker 27.06.08, 19:29
      Ponieważ okropnie tu sie ze mna nie zgadzano, zaasiegnęlam jeszcze rady młodej a
      mądrej i z wyjatkową intuicją osoby. Oto co rzekla: ona sama w takiej sytuacji
      nie wiedziałaby co zrobic, bo najbardziej byloby jej wstyd, że zajrzała.
      Że z tego co piszesz o tresci korespondencji nie wynika, ze to na pewno
      przymiarki do romansu.
      Że przede wszystkim zapytałaby sie faceta, co takiego jest w Waszym zwiazku nie tak.

      A ja tak sobie myślę, że cokolwiek o liscie do dziewczyny moglibysmy powiedziec
      znajac go w całosci - bo tak naprawdę kazde słowo ma wartośc jedynie w
      kontekscie, a tego nie znamy.
      • bozenadwa Re: Finbecker 27.06.08, 19:41
        Nanga moja nanaga, jak chcesz to moge sie zT oba calkowicie
        zgodzic,I teraz sie do Ciebie usmiecham.Ale nic na to nie
        poradze ,ze ocenilam ta sytuacje nie na podstawie tego ,ze pisal
        cokolwiek ,ale na podstawie tego jak sie pozniej zachowywal. A jesli
        chodzi o to ze zagladajac do korenspondencji ,juz czujemy sie
        obrzydliwiema jeszcze bardziej boli nas to ,ze ktos nas oszukal i
        jakby zmusil do takiego zachowania ,kazdy chce wiedziec prawde,Z
        tym ,ze jesli ucieka sie do kontroli to juz jest koniec zwiazku.
        • bozenadwa Re: Finbecker 27.06.08, 19:47
          Nanga wczoraj wyslalam poczte
          • nangaparbat3 Re: Finbecker 27.06.08, 20:34
            bozenadwa napisała:

            > Nanga wczoraj wyslalam poczte

            Tak tak, bardzo dziekuje, juz lecęsmile))
        • sylwiamich Re: Finbecker 27.06.08, 19:50
          Jakoś mi się skojarzyło z "drugim życiem" w więzieniach.Nie bądż
          frajerem, nie kabluj.Nie bądż frajerem, nie naruszaj tajemnicy
          cudzej korespondencji..
          • sylwiamich Re: Finbecker 27.06.08, 19:52
            A co do koleżanki..ślub niczego nei naprawi, zrobienie sobie dziecka
            niczego nie naprawi.A zdrada jest tam, gdzie zaczynasz czuć się
            zdradzona.Przez tłumaczenia innych nie zrobimy się wyrozumialsi,
            dojrzalsi, czy bardziej ślepi.
            • bozenadwa Re: Finbecker 27.06.08, 19:56
              Ano Sylwia .... swito ,,prowda,,,Ty jak jus cosik powis to powis.
            • mala_mala Re: Finbecker 28.06.08, 11:21
              musze sobie to gdzies zapisac
              bo przeciez nawet jak czlowiek sam sobie tlumaczy ze to nic, nic si nie stalo to
              zadra w sercu zostaje i to poczatek konca...
              przynajmniej dla osob z taka osobowoscia, swiatopogladem i zasadami jak ja!
        • nangaparbat3 Re: Finbecker 27.06.08, 20:33
          Dla mnie nic, ale to nic nepokojacego w jego zachowaniu sie POTEM nie było.
          Pewnie wyjde na honorowa czlonkinie GC, ale uważam, ze napadniety nagle w taki,
          jak juz pisałam, "mamusiny" sposob, bronił sie adekwatnie do metody ataku.
          • bozenadwa Re: Finbecker 27.06.08, 20:55
            Juz to napisalam ,ile nas tyle doswiadczen,
    • audwork Re: czy to zdrada 27.06.08, 21:18

      czy to jest zdrada? ...w pewnym sensie jednak tak (zdrada ma wiele twarzy)..
      Osobiscie zastanowilabym sie w tej chwili bardzo powaznie nad przyszloscia
      zwiazania sie z takim partnerem.

      Jesli natomiast chodzi o metode ktora zastosowalas w celu sprawdzenia partnera,
      to nie uwazam ze jest to cos nagannego, bowiem jesli intuicyjnie wyczuwa sie ze
      cos w zwiazku *nie gra*, wowczas
      trzeba sie dokladniej sytuacji przyjrzec i wtedy wszystkie chwyty sa dozwolone.
      Masz prawo sie zaczac bronic przed ewentualnym oszutwem ze strony partnera
      ktorego chcesz wybierac podobno na cale zycie.

      Moje zdanie na ten temat pisze nie tylko na podstawie opinii profesjonalistow,
      ale rowniez wlasnego doswiadczenia.

      Polecam przeczytac ciekawy artykul ktory dotyczy wprawdzie problemu zdrady w
      malzenstwie, ale moze i Tobie sie on przyda:

      kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53664,1626405.html

      Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka