anetta75
11.07.08, 23:52
dziś po raz pierwszy spędzam sama wieczór. Syn u ojca - sama ich odwiozłam,
córka nan kolonii...
taką refleksję mam.... minął rok od akcji, która wywróciła moje wyobrazenie o
moim małżeństwie do góry nogami. Wtedy wizja dzielenia się weekendami, jego
wyprowadzki ,cierpienia dzieci była szokiem. Wyprowadził się miesiąc temu, i
dwa dni,
dziś jak odwoziłam syna z exem to dotarło do mnie, jak to wszystko jest do
przeżycia i jak żyję, mimo wszystko. Przypomniał mi się, taki wiersz
Pawlikowskiej -Jasnorzewskiej, że wydawało sę, że bez powietrza nie można żyć...
Żyję, kupuję ciuchy, chudnę, mam plany. Ale ile bym jeszcze dała za ciepło
jego ciała,,, ech