minaapll
30.07.08, 13:20
Po 24 latach wspólnego życia nadchodzi jego kres…
Wczoraj rozmawiałam z mężem i wstępnie ustaliliśmy zasady podziału
majątku i że nie będzie orzekania o winie. Niby powinnam poczuć
ulgę, że pierwszy krok mam za sobą, a tu wręcz przeciwnie, coraz
bardziej się boję. Do niedawna byłam pewna, że tego chcę, pewna
przede wszystkim tego, że nie chcę marnować życia, że jeszcze trochę
lat mam przed sobą, że jestem silna i dam radę…..a teraz
zwyczajnie „wymiękam”. Nie obchodzi mnie co ludzie powiedzą, i tak
wiadomo, że jestem wredną, ciągle niezadowoloną babą, która nie wie
czego chce, a ma takiego fajnego chłopa, którego „do rany przyłóż”.
Boję się….. o wiele spraw, między innymi o to, że to się jednak nie
uda załatwić w miarę kulturalnie i bezboleśnie……no i o to, że może
podjęłam złą decyzję.
Wiem, że nikt za mnie nie zdecyduje, ale musiałam się wygadać.