Dodaj do ulubionych

Tata - ginący autorytet

16.08.08, 23:35
Ogladalam ostatnio program nt autorytetow w zyciu mlodych ludzi, i
tego co sie z nimi w dzisiejszych czasach dzieje.

I tak sobie pomyslalam: czy dla dziecka - syna - tata po rozwodzie
moze byc autorytetem?
Ciekawi mnie co sadzicie?

Moje osobiste relacje z ojcem, hmmm ...trudno mi je okreslic
slowami. Wyroslam w rodzinie, gdzie rzadko okazuje sie uczucia
gestami przutulenia, caluskow na dzien dobry i do widzenia, a raczej
okazuje sie je czynami.
Pamietam dwa momenty wazne w moim zyciu i zawsze wtedy pojawial sie
moj tata, nie mama, ktora byla powiedzmy "na co dzien". Raz w
szpitalu i drugi raz gdy walilo sie moje malzenstwo.

Jaki zatem obraz taty wylania sie dla dorastajacego chlopca, ktory
nie widzi taty codziennie, nie obcuje z nim, nie uczu sie nie
podglada go? czy w ogole sie wylania, czy tylko jest to ktos bliski
ale nie najblizszy?
Obserwuj wątek
    • z_mazur Re: Tata - ginący autorytet 17.08.08, 00:06
      Nie wiem, a sam jestem ciekaw.

      Ja staram się okazywać uczucia córce. Może nie przy każdej okazji, ale nie budzi we mnie oporu powiedzenie jej od czasu do czasu, że ją kocham. Jestem dumny z jej osiągnięć i lubię też jej to powiedzieć czasem. Podoba mi się jej drobne zmieszanie w takich sytuacjach, ale widzę jak jednocześnie puchnie z dumy.

      Czy jestem dla niej autorytem...? Pyta mnie często o opinię na różne tematy, nie zawsze się ze mną zgadza i potrafi zażarcie dyskutować. Potrafi też ze mną normalnie porozmawiać, zwierzyć się z osobistych problemów i rozterek. Pewnie nasze relacje nie są idealne choćby ze względu na częstotliwość kontaktu, ale myślę że mogłoby być gorzej.
      • bianca36 Re: Tata - ginący autorytet 18.08.08, 19:07
        Strasznie bym chciała, żeby moja córka usłyszała od swojego ojca, że ją kocha i
        jest dumny z jej osiągnięc.
        Niestety ten dzień chyba nigdy nie nadejdzie.
        Wiem jak ważny jest dla dziewczynki ojciec. Robiłam co magłam, żeby polepszyć
        ich kontakty, jednak wszystko na nic. Nie wiem jak będą wyglądać ich spotkania,
        kiedy zamieszkamy osbno. Może ich wcale nie będzie. Dużo jej tłumaczyłam, że nie
        wszyscy rodzice są tacy jakbyśmy pragnęli. Podsuwałam jej listy do ojca z gazety
        wyborczej, żeby zrozumiała, że wiele osób jest w takiej sytuacji jak ona.
        I że przede wszystkim to nie jej wina.
        Mam cichutką nadzieje, że zrozumiała.
        Ale jego nie potrafie zrozumiec.
        Jak można żyć bez kontaktu ze swoim dzieckiem. Nie rozmawiają, nigdzie jej nie
        zabiera. Cały jego wkład w jej wychowanie to parę złotych alimentów. I gdzie tu
        sprawiedliwość????
    • alexolo tato 17.08.08, 00:16
      hm u mnie było tak ż e dom to mama...tato zawsze w delegacjach....
      dobry madry człowiek i mąż.... pzrez dłgie lata był gosciem w domu...
      nie znał mnie ani moich spraw... nigdy nie rozmaialismy na wazne
      tematy... uwazał ż e to co sie dzieje w domu to sparaw mamy. mama
      była mi autorytetem.. w sprawach rodzinnych... tato ten wielki guru
      nigdy nie osiągalny.. mało mówił ale jak juz powiedział.....to
      dosadnie
      dopiero po jego śmierci dowiedziałam sie ż e ciagle wypytyał o mnie
      i o moje zycie.. był na bieżąco.. bardzo wszystko przezywał...
      szczególnie mój rozwód i nipowodzenia...ja nic nie wiedziałam.. byłam
      pewna ż e sie wstydzi tego co sie dzieje.. albo z e po prostu
      nie chce rozmawiac....... kilka dni przed śmiercia ..w szpitlu... w
      chwili pzrypływu świadomosci... tato złapał mnie za ręke i nie
      otwierając oczu powiedział " córciu bardzo cie kocham.. dziekuje ż e
      jesteś.. i pzrepraszam ż e ja nie zawsze bylem przy tobie"
      zbaraniałam... bo przez udar ..od miesiecy tato nie był w stanie
      nic sensownie powiedziec...
      to co mi powiedział wówczas,,,, i to co powiedziała mi mama po jego
      odejsciu... utwierdziło mnie ż e jednak zawsze był obecny w moim
      zyciu... choc wczesniej myslałam ż e jest inaczej...


      wiem ż e temat watku troche inny....ale nie mogłam sie powstrzymac..
      moż e tatusiowie sa inni niz mamy....ale mysle z e potrafia równiez
      kochac... choc sa bardziej powsciagliwi.. męcy.. nieosiągalni.....
      • sagaretia Re: tato 21.08.08, 18:41
        Mój tato.....
        Może nie mówi mi wprost słowami ,że kocha mnie nad życie ,nie pieści się,nie
        docieka szczegółów ,ale mam poczucie że gdyby zaszła taka potrzeba oddałby je za
        mnie bez wahania.
        Wiem tez od mamy ,że bardzo przeżywa moje gorsze chwile ,
        że wypytuje ją o moje zdrowie i samopoczucie.
        I choć czasem proszę mamę ,żeby pewne rzeczy zachowała dla siebie ,
        wiem że Ona się z nimi i tak z tatą dzieli.
        Kiedy dowiaduję się tego po czasie nie umiem się gniewać ,
        bo wiem że tata nie darowałby Jej gdyby zataiła że dzieje mi się jakaś krzywda,a
        On by o tym dowiedział się ostatni.
        Czasem traktuje mnie jak małą dziewczynkę.Potrafi zwrócić uwagę ,żebym włożyła
        coś cieplejszego bo zmarznę ......w takich chwilach wiem ,że mnie naprawdę kocha smile
        Miłość nie świadczy się słowami(choć słowa to dodatkowy plus) ale czynami.I taka
        miłością darzy mnie mój tato.
        Dlatego tak trudno zrozumieć mi "miłość" mojego ex męża do naszej córeczki.To
        miłość świadczona słowami nie czynami,miłość pusta ,raniąca.
        Powtarza córeczce ,że kocha ją nad życie i najbardziej na świecie ,by za chwilę
        w przypływie gniewu na mnie wykrzyczeć Jej że ma przyrodniego brata przez
        słuchawkę telefonu ....To tylko jeden z przykładów Jego okrucieństwa i bezmyślności.
        Mnie też codziennie powtarzał ,że kocha mnie nad życie,że wolałby umrzeć niż się
        ze mną rozstać.....i co ?Słowa,słowa....
        Boję się ,że powieli ten scenariusz w relacjach z córeczką.
        Tak bardzo pragnęłam dla mojego dziecka dobrego ,mądrego taty....
        czuję ,że ja zawiodłam.
        Na szczęście mój fantastyczny tata ,jest równie fantastycznym dziadkiem,który
        potrafi swojej wnuczce powiedzieć jesteś mądra,wspaniała,przytulić i potrafi jej
        powiedzieć kocham.
        Mnie okazywał miłość czynami ,a Jej okazuje i w dodatku ubiera to jeszcze w
        słowa....smile)
        To nie tata,a dziadek jest dla mojej córeczki autorytetem.
        Tatę kocha i będzie kochać bezwarunkowo ,dziadka kocha i podziwia.
        Tak sobie myślę,ze może doczekam ,że mój ex mąż dorośnie i będzie jeszcze fajnym
        dziadkiem.......kto wie wink))
    • akacjax Re: Tata - ginący autorytet 17.08.08, 11:20
      Mój ojciec jest dla mnie autorytetem w ściśle określonych sprawach:
      Przez lata w postawie wobec człowieka-okazało się jednak, że to zbyt
      bierna jak na potrzeby życia postawa-autorytet w tej dziedzinie
      upadł.
      Był dla mnie autorytetem w sprawach specjalistycznych-jedna z moich
      prac jest podobnej specjalizacji-jednak teraz nowe technologie już
      nieznane są ojcu, a i on zmienił zainteresowania...autorytet się
      wyczerpał.
      Za to jest autorytetem, który odkrywam od kilku lat nieustannie-
      chodzi o pasję życia i działania -za to go podziwiam.

      Jako ojciec nie był i nie jest autorytetem.
      Ojciec moich dzieci tez nie jest dla nich autorytetem jego ojciec
      też dla niego nie był. Może to jest dziedziczne?smile Jest też inne
      wyjście. Na pewno świadomie można budować samemu swój autorytet jako
      ojca, matki. Tylko to sytuacja trudniejsza, gdy nie ma się dobrych
      wzorców.
    • julka1800 Re: Tata - ginący autorytet 18.08.08, 12:10
      Wow, ile tatusiów sie wypowiedzialo w kwestii starania sie o
      pozostanie autorytetem dla wlasnego dziecka po rozwodzie (!)..

      Wiecie co? tego wlasnie sie boje najbardziej, ze naszym dzieciom
      przekazujemy taka wlasnie postawę: czy sie stoi czy sie lezy
      jednakowo sie nalezy, w przekladzie: czy sie tata stara czy nie
      zawsze tym tata bedzie. Ze mozna starac sie minimum nakladu sil i
      energi a nawet nie starac sie wcale i olać bycie ojcem. I tego beda
      nauczone nasze dzieci, ze mozna byc byle jakim ojcem, mozna starac
      sie stworzyc w zyciu doroslym zwiazek, ale w gruncie rzeczy jak nie
      wyjdzie to po co sie meczyc, mozna sie rozwiesc. Proste jak drut.
      • sadaga Re: Tata - ginący autorytet 18.08.08, 20:39
        niestety....brak dojrzałości, odpowiedzialności....i czysty egoizm. coraz
        częściej widoczne. smutne
    • marek_gazeta Re: Tata - ginący autorytet 19.08.08, 11:17
      > I tak sobie pomyslalam: czy dla dziecka - syna - tata po rozwodzie
      > moze byc autorytetem?

      Może i _powinien_ być autorytetem. Rozwód nie przekreśla jego szans - co prawda będzie miał teraz dla syna mniej czasu, ale może to skompensować jakością spotkań i sposobu spędzenia wolnego czasu. Czasami wyjście z toksycznego związku dopiero otwiera taką możliwość.

      Życie nie znosi próżni - jeśli autorytetem nie stanie się ojciec, to zostanie nim - niestety - mamusia albo jeszcze kto inny.

      Jeśli chodzi o sposoby budowania autorytetu u syna, to pewnie sprawa nie jest prosta, ale kilka recept wydaje się oczywistych: bycie przy ważnych dla syna wydarzeniach, wtajemniczanie w "męskie" sprawy (sport, samochody, na dalszym etapie - kobiety), wspólne przygody wakacyjne itp.

      > Jaki zatem obraz taty wylania sie dla dorastajacego chlopca, ktory
      > nie widzi taty codziennie, nie obcuje z nim, nie uczu sie nie
      > podglada go?

      Trzeba spytać owego dorastającego chłopca, ja własnych doświadczeń nie mam.
      • julka1800 Re: Tata - ginący autorytet 20.08.08, 12:26
        marek_gazeta napisał:

        "Życie nie znosi próżni - jeśli autorytetem nie stanie się ojciec,
        to zostanie nim - niestety - mamusia albo jeszcze kto inny."

        Jakos gorzko zabrzmiala ta "mamusia"
        • nangaparbat3 Re: Tata - ginący autorytet 20.08.08, 12:46
          Czytałam kiedyś - dawno - taka książkę Eichelbergera "Zdradzony przez ojca".
          Utkwiło mi, ze ojciec jak najbardziej może byc w rodzinie i na co dzień - a
          jakby go nie było.
          • aron95 Re: Tata - ginący autorytet 20.08.08, 13:17
            Autorytetem nie jest się dlatego ; że się jest tylko dlatego
            co się prezentuje

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka