Dodaj do ulubionych

Oj ludziska...

06.09.08, 20:54
Znowu przyszłam po marudzić. Jest mi źle. Ciężko i psychicznie i już bardzo
ciężko fizycznie. Nie sądziłam, że jeszcze będę w dwupaku. Do cięcia zostały
trzy dni, łącznie z dzisiejszym wieczorem. Boję się o dziecko i nie mam
nikogo, komu mogłabym powiedzieć o swoich emocjach i uczuciach...Rodzicie,
koleżanki to za mało dla mnie, w tym momencie... Oni tego wysłuchują non stop,
do obrzydzenia.
Ex jest technicznie, czasami wolałabym, żeby nie było go wcale.
Nie wiem czy zrozumiecie o co mi chodzi.
Obserwuj wątek
    • z_mazur Re: Oj ludziska... 06.09.08, 21:19
      Witaj doniu

      Mam nadzieję, że odezwą się jakieś panie, bo wiesz jak to z nami facetami bywa. My to kiepscy jesteśmy w pocieszaniu.

      Ale rozumiem doskonale o co chodzi. Próbuję wyobrazić sobie to jak możesz się czuć i chyba trochę mnie to przerasta. Jesteś wielka.

      Trzymam kciuki i życzę dużo zdrowia dla całego dwupaku.
    • kingas38 Donka... 06.09.08, 21:25
      Pisz kochana co Cię gniecie na duszy...to że boisz się o dziecko to normalne,
      chyba każda kobieta w ciąży to przezywa ale musisz głęboko wierzyc że będzie
      dobrze, musi być dobrze... a technicznego po prostu olej,chyba brzydko to brzmi
      ale co tam ,nie mam litości dla takich typów.Przytulam Cię mocno Doniu...
      • dsz27 ... 06.09.08, 21:46
        Mała jestem jak robaczek i podatna na jego gesty i zachowania, raz krzyczę, że
        go oleje i mam nareszcie gdzieś... a następnego razu w 9 m-cu ciąży robię mu
        kolację, bo przyszedł głodny. Pojeb... jestem na maxa. A o Kasie się martwię bo
        raz to normalne a dwa nie dałam sobie ze wszystkim tak do końca rady.
        I wiem, że dużo jeszcze czasu minie zanim dojdę do formy. Tylko czy jest ktoś
        kto może mi to obiecać? Nie.
        I żeby była jasność. Ja do jego techniczności tak naprawdę nie mam zastrzeżeń.
        Pomaga, i to czasami jest w tym wszystkim najgorsze, bo robi więcej technicznie
        niż musi czy powinien. Ale wiecie czego tu brakuje.
    • wania46 Re: Oj ludziska... 06.09.08, 21:32

      Mialam przy trzecim dziecku cesarke wiec wiem,ze i Ty przezyjesz)))
      Skarz sie do woli od tego sa najblizsi (nawet jak sie krzywia),od tego jest forum.
      Aha a przed urodzeniem pierwszego dziecka robilam na 5 cieniutkich drutach 5 palczaste rekawiczki (wtedy nieosiagalne w sklepach)Skonczylam je i dopiero poszlam rodzic)
      TRZYMAM KCIUKI!BUZIACZKI!
      • sauber1 Re: Oj ludziska... 06.09.08, 22:36
        wania46 napisała:


        > Aha a przed urodzeniem pierwszego dziecka robilam na 5 cieniutkich drutach 5 pa
        > lczaste rekawiczki (wtedy nieosiagalne w sklepach)Skonczylam je i dopiero poszl
        > am rodzic)



        Ale macie problemy...?smile jest piękny upalny sobotni wieczór, zamiast o czymś co
        sprawia radość, przyjemność to Wy o kumplach z wojskasmile))
        A mi ktoś przysłał sms -a treści Kocham Cię, ale się zdenerwowałem ...
    • sauber1 Re: Oj ludziska... 06.09.08, 22:31
      dsz27 napisała:

      >
      > Nie wiem czy zrozumiecie o co mi chodzi.

      Ale jakie to ma znaczenie, jak nie wiadomo o co chodzi, to najczęściej o seks
      albo pieniądze wink))
      • wania46 Re: Oj ludziska... 06.09.08, 22:54
        Moze cos jeszcze ciekawego napiszesz.Tylko moze zacznij nowy watek.
        • sauber1 Re: Oj ludziska... 07.09.08, 12:15
          wania46 napisała:

          > Moze cos jeszcze ciekawego napiszesz.Tylko moze zacznij nowy watek.

          bardzo chętnie, ale po co też zbytnio zaciemniać
    • ivone7 Re: Oj ludziska... 07.09.08, 01:58
      przytalam mocno..i doskonale Cie rozumiem...strach jest normalny..obawy rowniez
      ..i niedosyt uczuc i ciepla tez..wiec prosze wez troszke ode mnie...ostatnio z
      tym u mnie lepiej..
      jestes dzielna kobieta..wspaniala mama..super przyjaciolka...
      nie jestes sama..masz nas..a my jestesmy z Toba..
    • cynta Re: Oj ludziska... 07.09.08, 03:31
      Jestem tu nowa, nie za bardzo wiem jak i co ale ci cos powiem:
      bedzie co ma byc, spojrz wokol wszyscy ludzie sie jakos urodzili,
      nic takiego, normalka i z toba bedzie podobnie. Ze sie tak czujesz
      jak sie czujesz?? to tez normalne, fizjologia pozwala nam na +- 9
      miesiecy i potem kaze rozwiazac ten problem, musi przejsc, a ty
      wlasnie w takim momencie jestes. Odpusc wszystko, powiedz soba ze to
      co ci sie miota pod kopula to nie ty, to hormony spowodowane
      nosicielstwem. Wiem o co ci chodzi z exem, tez tak mam, wolalabym
      zeby nie pomagal i byl opryskiliwy jak poprzednie pol zycia... Teraz
      sie tym nie zajmuj, rozwiazesz to pozniej, poukladaj ubranka,
      przygotuj butelki, kremy itp. A w szpitalu jak najszybciej odlacz
      sie od swego ciala, po prostu sprobuj przez te pare godzin miec
      tylko dusze... potem to juz tylko zwykle macierzynstwo, przejmowanie
      sie o malego, normalka jak wszystkie ssaki :o)))))) Wierz mi, 4 razy
      to przeszlam... przezyjesz!!! Trzymaj sie dzielnie, nie wysiadaj i
      pamietaj jak wyjatkowa wlasnie teraz jestes... przeciez na dobra
      sprawe to po prostu cud, z czlowieka czlowiek... Trzymam kciuki ale
      wiem ze bedzie dobrze....:o)
    • leptis ... 07.09.08, 07:21
      Znowu czuję Kochany Uśmiechsmile))...Nitkismile
      na widok mojego przeciągania się...na tym FORUM
      ot...taka Nitkasmile...Pobłażaniasmile)

      Hej Cyntasmile)...Historia jest prosta...Donia ma Kubę i
      podobno Kasię w sobie...bo ja w Kaśkasmile)) wciąż wierzę...
      Mąż jej powiedział pewnego dnia, że ją nie kocha...
      i że na tym koniec...i można powiedzieć...
      po prostu sobie poszedł....o emocjach mówię jednocześnie...

      Tym samym mąż...nie Donia stał się pierwszym bohaterem Forum...
      Dlaczego?...Bo wiele Pań na tym Forum marzy o uczciwych facetach...
      co najpierw odchodzą od żony, a potem zdradzają...ideały...

      Potem role się zamieniły....
      Ciąża Doni urosła...wielkość męża zmalała...
      Jedno widać, jak na dłoni...drugie ginie między frazesami...

      No i zbliża się wielki finał...
      ja twierdzę że jednak...Kasieksmile)

      Ech Bier-Doniasmile)) nie zostawiaj mnie...smile))
      jak pójdziesz do szpitala....smile))
      • kingas38 Re: ... 07.09.08, 07:44
        Leptis ... odnoszę wrażenie że masz chroniczną gorączkę ale w prześwitach
        potrafisz napisac coś normalnego... a sauber to po prostu rozwalił mnie tym ,,że
        chodzi o seks i pieniądze... a nie przyszło Ci do głowy że kobiety zwłaszcza w
        ciązy potrzebują więcej ciepła ze strony partnera,wsparcia, oparcia i tzw.
        poczucia stabilizacji...kurcze czy aż tak jesteście gruboskórni że nie
        potraficie tego zrozumieć?
        • dsz27 Ludziska kochane 07.09.08, 08:25
          Kryzys minął. Dzięki Wam oczywiście, wszystkim dziękuję, Aniu bardzo mi pomogłaś.
          To chyba już zmęczenie materiału i rozbicie spowodowane obecnośćią ex, ale teraz
          do porodu się nie zobaczymy więc może nie będzie tak źle. Chciałabym urodzić
          wcześniej bo mam już fizycznie dość ale te dwa dni to już nie tak długowink

          Dzisiaj chyba się nic nie wydarzy więc czekam na wtorek, jadę tam na 7.30

          Co do sexu i pieniędzy to owszemwink brakujesmile. Ponoć męska sperma może
          przyśpieszyć akcję porodową i z dwóch wariantów (sex i mycie okien) wybrałabym
          to pierwszewink To oczywiście takie moje czysto...techniczne podejściewink

          Dzięki za wszystkie wpisy, bardzo.

          Donia
          • sadaga Re: Ludziska kochane 07.09.08, 11:40
            życzę wszystkiego dobrego, szczęśliwego rozwiązania i by CI się poukładało.
            domyślam się jak Ci ciężko. dzielna jesteś bardzo. ściskam
            • ladyhawke12 Donia 07.09.08, 16:08
              Donia, jestem po dwoch cesarkach, bedzie ok, ja zebralam sie do pionu bardzo szybko. Strach jest zawsze, ale jak zobaczysz male wszystko minie, wazne zaopatrz sie w sepcjany szeroki pas, przyda sie jak juz wykopia Cie z lozka, a wykopia dosc szybko, pas mozna kupic w aptece, i ma rozmiary, jak jestes drobna to masz s-ke, i zwykle z nia sa problemy, bo nie sprzedaje sie ten rozmiar i trzeba zamawiac. Buziaczki trzymaj sie, przytulam mocno, i bede trzymac kciuki. Wazna jestes teraz Ty i Twoje malenstwo, nie zapominaj o tym.
              • dsz27 Re: Donia 07.09.08, 18:21
                Hej,

                Pas już mam i wiem, że się przydaje. Mi za pierwszym razem kazali wstać po 6
                godzinach od zabiegu, co wtedy było dla mnie nie realne.
                Teraz zapewne będzie tak samo.
                Samej cesarki się nie boję, tylko o małą. Ale dzisiaj zdecydowanie bardziej się
                wyluzowałam, i Kuba to odczuwa i mi z tym lepiej. We wtorek jadę a w czwartek
                będę już w domu. Pewnie się odezwęwink

                Pozdrawiam wszystkich
                Donia
                • lampka_witoszowska Re: Donia 07.09.08, 20:22
                  bardzo mocno trzymam za Ciebie kciuki, Doniu
                  bądź szczęśliwa - jutro spokojna, a pojutrze spokojna i tylko
                  szczęśliwa
                  całym sercem Ci życzę...
                  najdzielniejsza nasza Już Tuż Tuż Mamusiu

                  niesamowicie Cię podziwiam
                  • kingas38 Re: Donia 07.09.08, 22:04
                    a nie zapomnij napisac że wybierasz się na salę porodową... kurcze chyba wszyscy
                    będziemy rodzic z Tobą...
                    • dsz27 Re: Donia 07.09.08, 22:17
                      No jak bym nie zdążyła napisać to jadę do kliniki we wtorek na 7.30 rano. Boże
                      trudno mi uwierzyć, że to już...
                      • jakniejatokto Re: Donia 07.09.08, 22:35
                        Oj to będzie dzieciak z 09.09 smile Powodzenia i trzymam kciuki, chociaż ja
                        bezdzietna jestem, to ani na porodach naturalnych ani na cesarkach się nie znam.
                      • kingas38 Re: Donia 07.09.08, 22:45
                        tylko bardzo Cię proszę nie daj małej na imię Ania...nie znam żadnej szczęśliwej
                        Anki...jedz Doniu i niech ten poród przebiega szczęśliwie... i pomyśl ile będzie
                        miała mała chrzestnych cioć...
                      • panda_zielona Re: Donia 07.09.08, 23:03
                        dsz27 napisała:

                        > No jak bym nie zdążyła napisać to jadę do kliniki we wtorek na
                        7.30 rano. Boże
                        > trudno mi uwierzyć, że to już...

                        A zatem powodzenia i szybkiego przyjścia Kaśki na ten świat,oby jak
                        wyjrzy nie chciała wracać spowrotrm smileNo to bedzie moja rówieśnica z
                        09.09.panny są fajne.
    • wmiedzyczasie Re: Oj ludziska... 07.09.08, 23:07
      Trzymam kciuki za Ciebie kochana. I za malutką Kasię. 09.09 to bardzo
      dobra data na urodziny smilesmile Mam ją na metrycewinki naprawdę to bardzo
      dobry dzień na przyjscie na świat.

    • leptis ... 08.09.08, 06:24
      Hejsmile)

      Wszystko fajnie napisałaś....po za tym czwartkiem...
      to jest operacja chirurgiczna, to nie laparoskopia
      czwartek jest za wcześnie na wychodzenie ze szpitala...
      zostań dni co najmniej cztery, proszę...
      nie chcę teraz szczegółowo dyskutować o tej sprawie,
      ale jak zwykle wiem, że to ja mam rację...
      i że to jest dla Ciebie, nie dla mnie przecież...

      nadmiar pokarmu...czwarta doba...będzie weekend...
      co to będzie?....będę biegał po wsi za dojarką...?
      Mam plan działania?....moimi dłońmi?...ja?...po Tobie?
      piersi monstrualnie...piękne...a ja wobec nich bezbronny?
      ...nie ma tak...

      Domini-sieksmile), uważaj tam na Siebiesmile)
      • dsz27 No cóż.... 08.09.08, 08:54
        Hmmm....


        W tej klinice spędzę dwa dni, tak jak za pierwszym razem. Tak to przewidują
        lekarze i jeśli nie będzie komplikacji a mam nadzieję, że nie będzie, to w
        czwartek będę już w domu.
        W szpitalach owszem, po cesarskim cięciu kobiety zostają dłużej. Zdaję sobie z
        tego sprawę. A co do nawału pokarmu....Kaśka da radę a jak nie ona to mam
        kandydata w postaci Kubusiawink

        A data urodzin 09/09/2008 to faktycznie może być silny charakterek. Jeśli ktoś
        wierzy w numerologię to będzie "1" smile

        Dzwoniłam do kliniki, wszystko ustalone, ostatni posiłek (...jeju jak to
        brzmi....) dzisiaj wieczorem max o 20-ej a potem ewentualnie woda i to nie za
        dużo. Teraz wiem czego się spodziewać...ale troszkę się boję, ale tylko troszkę.
        Dam radę.

        Miłego dnia wszystkim
        • leptis .... 08.09.08, 09:08
          Trzymam kciuki Dominiko smile
          Wszystko dopięte na ostatni guziksmile
          Było z Kubą, będzie z Kasiąsmile
          Uważaj w każdym razie tam na Siebiesmile
          Hejsmile
        • kaja-p Re: No cóż.... 08.09.08, 09:13
          życze powodzenia, będę trzymała kciuki, mysle o Tobie i dzieciach
          bardzo częstosmile pozdrawiam (widze że jednak moja imienniczka
          będziesmile)
          • a.na Re: No cóż.... 08.09.08, 15:07
            boże jak ja ci zzdroszczę -widok malutkiego pyszczka jest
            najsłodszym na świecie i te oczka boskie - będę oczywiście trzymała
            kciuki - uśmiechnij się smile
            • dsz27 Re: No cóż.... 08.09.08, 15:31
              Bardzo Wam dziękuję

              W sumie obcy ludzie dają mi więcej wsparcia niż ten, który to dziecko zrobił...
              Ja lawiruję tak,żeby mógł uczestniczyć w życiu dzieci tak często jak chce,
              dostosowuje się pomimo, że mi to nie służy wcale.
              a dziś usłyszałam takie słowa, że znowu wbił mnie w ziemię i zdeptał jak robaka.
              Ale oczywiście on nie wie o co chodzi...
              Nie umiem cieszyć się z tego co jutro będzie tylko siedzę i wyje bo zastanawiam
              się jak można powiedzieć kobiecie przed cesarką, która jest jak by nie było
              operacją, że...
              W skrócie. Zdeklarował się, że przez kilka dni będzie z nami w domu w ciągu
              dnia, ze będzie pomagał. Ale nagle się okazało, że nie widzi nic złego w tym, ze
              może wyjdzie i zostawi mnie samą z dwójką dzieci, na godzinę lub dwie. Bo
              przecież dam radę wstać i zabrać malutką z łóżeczka....Jezu...Oczekiwałam tylko,
              że odłoży swoje sprawy na te 3-5 dni i faktycznie będzie kołem siedział w domu,
              skoro obiecał. A w odpowiedzi słyszę, ze przecież będzie pod telefonem i jak coś
              to przyjedzie od razu. Może przesadzam ale też boję się tego co mnie jutro
              czeka, operacja, znieczulenie w kręgosłup, ból. A w tym człowieku nie ma za
              grosz zrozumienia dla mnie i moich emocji, nawet w takich momentach. Płaci, robi
              zakupy, posprząta ok, ale cała reszta jest do dupy...Oczekiwałam tylko tego, że
              skoro deklaruje pomoc w jakimś tam zakresie to dotrzyma słowa. Jednak po raz
              kolejny okazuje się, jak różnie interpretujemy fakty i rzeczywistość.
              Nie docenia tego co ma, a mimo wszystko ma rodzinę kiedy chce. A ja tylko
              zbieram zwłoki z podłogi bo tego typu akcjach. Nawet koń do cholery kiedyś
              przestaje mieć siły...
              • leptis Re: No cóż.... 08.09.08, 15:53
                Dominikasmile)
                Ustalilismy rano...ze w czwartek wracasz z Kaskiemsmile)) do domu...
                I to jest istotne TU I TERAZ...a to ze facet wyjdzie na 2 godziny..
                moze i Tobie bedzie potrzebne cos ze sklepu...
                nie nakrecaj sie przed jutrzejszym porankiem...
                spokojnie Dominikosmile)
                • dsz27 Re: No cóż.... 08.09.08, 15:57
                  Wiesz Piotr tu nie chodzi o te piep....dwie godziny tylko o podejście do tematu.
                  Miał kołem siedzieć w domu przez 5 dni, tylko w ciągu dni, nocne wstawanie i
                  podawanie dziecka kobiecie z dziurą w brzuchu sobie odpuścił, ok. Bierze urlop.
                  Miałam czuć się bezpiecznie na tyle na ile to możliwe. A sklep mamy pod
                  domem...tak na marginesie.
                  Były łzy i tak nieszczęsna bezsilność a jest wkurzenie na maxa. Ale tak chyba
                  musi być. Taki etap.
                  • leptis .... 08.09.08, 16:11
                    Wiem, ze chcialabys byc przytulona...tylko to nie ta historia...
                    nie wiem co On jeszcze Ci powiedzial...ale wiem, ze On bedzie
                    przez pozostale ###dziescia godzin...skoro jest pomimo, ze chce odejsc..
                    chce zalatwic bardzo technicznie...swoje obawy...
                    to jest trudna sytuacja...On moze sie zakochac...
                    nie...nie w Tobie...w Waszym Dziecku...
                    stad pewnie....te granice...odpor dawany Tobie...

                    wyluzuj, bedzie najlepiej jak moze byc w tej sytuaji dla Ciebiesmile)
                    spokojnie Dominiko smile))

                    musze juz isc.
                    Uwazaj na Siebiesmile))

                    • dsz27 Re: .... 08.09.08, 18:42
                      Ochłonęłam. Na szczęście. Nazwijcie to jak chcecie, poczucie cholernej krzywdy,
                      emocje, hormony...było minęło.

                      Znowu przemyślałam.

                      Ex dostał komunikat jasny, jeśli teraz nawali, jego pomoc nie będzie potrzebna.
                      Koniec lawirowania między nim a rodzicami, okres ochronny się skończył.

                      Chciałabym ludzkiego traktowania a nie przytulania w jego wydaniu, już nie.

                      Resztę pozostawię bez komentarza...

                      Pozdrawiam bardzo
                      Donia
                      • zielona_ropucha Re: .... 08.09.08, 21:15
                        Kochana Doniusmile Trzymam kiukismile
                        Dawno mnie tu nie było,ale podziwiam Cię i życzę wszystkiego
                        najlepszego.Trzymaj się,dbaj o siebie i powodzeniasmile
                      • lampka_witoszowska Re: .... 08.09.08, 22:11
                        Doniu
                        jestes wielka

                        (nie brzuszek miałam na mysli)

                        mijają Twoje uczucia
                        burzliwie, ale - mijają
                        to dobrze -
                        i nareszcie smile
                        • dsz27 No to jadę! 09.09.08, 06:14
                          Kochani!

                          Jeszcze raz za wszystko dziękuję, za dobre słowo i wyrozumiałość, baba w ciąży i
                          do tego porzucona nie jest łatwym materiałem do obróbki, zdaję sobie z tego sprawęwink

                          Boję się ale tez nie mogę się już doczekać, to chyba dobrze. Za jakieś dwie
                          godziny zobaczę moją Kasię (albo Pawełkawinkwinkwink i mam nadzieję, że usłyszę, że
                          jest zdrowa i wszystko się jakoś ułoży. To czas dla mnie i dla moich dzieci.
                          A do Was odezwę się jak wrócę, chyba że wcześniej Wania napisze Wam co i jak.

                          Do zobaczyska
                          Donia
                          • jedza.4 Re: No to jadę! 09.09.08, 07:40
                            Doni.. powodzenia ci zycze ,chyba teraz to sie dzieje,zdrowia,i
                            bedzie dobrze powolutku ale musi byc dobrze.
    • julka1800 Re: Oj ludziska... 09.09.08, 12:45
      Doniu... mam nadzieje ze w tej waznej chwili jest ktos przy Tobie,
      ktos na kim mozesz sie oprzec, wyplakac lub z kim mozesz dzielic
      radosc rodzenia.
      Urodzenie to misterium, cos czego w zyciu sie nie zapomina, dziecko
      polozone na brzuszku...

      I napisze podobnie jak Z_mazur, w calym Twoim zyciu, ktore tu
      opisujesz, nie dorastam Ci do pięt, mnie to by przerosło. Jestes
      wielka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka