Dodaj do ulubionych

Jakby to mialo byc???

12.09.08, 17:16
.. to znowu jest pytanie edukacyjno-poznawcze (jak juz nie bedziecie
mogli mnie wytrzymac to tylko powiedzcie :o).
Widzac na tym forum jasno jak wiele tragedi i zalatwionych zyc wokol
nas. To ja sie teraz pytam: dlaczego tak jest? co mialoby byc
inaczej? teoretycznie.

Np. widac ze zdrada jest chyba najczesciej spotykanym przyczynkiem
do rozkladu. Czy gdyby byla traktowana w spoleczenstwie inaczej, np.
jak upicie sie w trupa, a zdradzanie regularne jak popijanie, czy
byloby nam latwiej zyc? Ja wiem ze monogamia ma podstawy higieniczno-
biologiczne ale moze za nastepne 100 czy 200 lat medycyna tak sie
posunie ze to nie bedzie kwesta, czy zmienimy wtedy nasze spojrzenie
na ten "grzech"?

Czy nalezy od poczatku wychowywac dzieci/mlodych ludzi mniej
idealistycznie a bardziej praktycznie? Inaczej definiowac nasze
role spoleczne? Czy tak naprawde nalezy sie zenic???
Czy jezeli w naszym gatunku tak jak w kazdym innym chodzi o
zachowanie go, nie powinnismy jasno tego definiowac i taka wiedze
przekazywac mlodym? zamiast ich poic romantycznymi idealami, ktore
predzej czy pozniej okazuja sie zluda?

Jak to powinno byc poukladane zeby bylo lepiej, szczesliwiej , mniej
tragicznie????
Obserwuj wątek
    • ivone7 Re: Jakby to mialo byc??? 12.09.08, 17:34
      dla mnie zdrada to nie tylko problem higieniczno-biologiczny ale
      przede wszystkim emocjonalny...
      bo seks to nie gimnastyka ale okazywanie bliskosci, czulosci..i dla
      mnie 3 osoby w tym to tlok...nie jest to wtedy szczere..
      a dzieci nalezy wychowywac tak jak sami czujemy, jak czujemy, jak
      postepujemy..pokazywac im owszem ciemne strony zycia..ale mowic
      prawde..to ze inni tak zyja nie znaczy ze ja tak musze..
      dzieci we wszystkim wyczuja falsz...wiec dlatego trzeba byc w tym
      wychowaniu soba..cokolwiek to znaczy..
      • cynta Re: Jakby to mialo byc??? 12.09.08, 18:14
        ivone7 napisała:

        > dla mnie zdrada to nie tylko problem higieniczno-biologiczny ale
        > przede wszystkim emocjonalny...
        Bo tak zostalas wychowana, gdyby normy spoleczne byly inne nie bylby
        to problem emocjonalny, zobacz kultury poligamiczne

        > bo seks to nie gimnastyka ale okazywanie bliskosci, czulosci..i
        dla
        > mnie 3 osoby w tym to tlok...nie jest to wtedy szczere..
        Wybacz ale troche to naiwne..:o)

        > a dzieci nalezy wychowywac tak jak sami czujemy, jak czujemy, jak
        > postepujemy..pokazywac im owszem ciemne strony zycia..ale mowic
        > prawde..to ze inni tak zyja nie znaczy ze ja tak musze..
        > dzieci we wszystkim wyczuja falsz...wiec dlatego trzeba byc w tym
        > wychowaniu soba..cokolwiek to znaczy..

        Ja mialam na mysli dzieci- kobiety (mam mala grupke nastolatek :o),
        te ktore wchodza teraz w romantyczne zwiazki i znow powielaja ten
        sam idealizm co my.
        • sbelatka Re: Jakby to mialo byc??? 13.09.08, 07:31
          to wyplywa z głębi jestestwa smile

          i trudno... Ty im niczego nie odebieraj.. życie im samo odbierze...
          a może którejś nie?

          więc niech sobie idealizm w nich kwitnie ślicznie

          ale niestety pzryznam sie, ze samam sie zsatanwiam jak pzrygotowac
          moje dzici.. zeby nie msialay ciepiec,..

          wychodzi mi jednak na to... ze nie da sie popelnic za nich ani
          jednego błędu.. wszystko musza same..
          a hodowaniew duchu cynizmu i lęku przed wszystkim złym co moze ich
          spotkac - ostetcznie jedynie okaoleczy ich..

          chyba...
    • akacjax Re: Jakby to mialo byc??? 13.09.08, 07:45
      Czy nalezy od poczatku wychowywac dzieci/mlodych ludzi mniej
      idealistycznie a bardziej praktycznie? Inaczej definiowac nasze
      role spoleczne? Czy tak naprawde nalezy sie zenic???
      Czy jezeli w naszym gatunku tak jak w kazdym innym chodzi o
      zachowanie go, nie powinnismy jasno tego definiowac i taka wiedze
      przekazywac mlodym? zamiast ich poic romantycznymi idealami, ktore
      predzej czy pozniej okazuja sie zluda?


      Dla mnie to zbyt wiele pytań w jednym.
      Życie jest zbyt krótkie, by wymyślic go na nowo. Trzeba żyć tu i teraz.
      W naszym gatunku chodzi jednak o coś wiecej niz tylko o zachowanie go. Ale choć
      wiele dyktowane jest pierwotnym zachowaniem gatunku-a raczej
      zachowanie-przekazaniem genu, to piszemy na forum dlatego, że nasz gatunek
      poszedł dalej.

      Jeżeli żyje się w zgodzie ze sobą, ma się ustalona hierarchię wartości, to mniej
      jest takich dylematów z tym, co chcę pokazać młodym.
      Poza tym większość przekaże i tak otoczenie, a nie rodzice-niestety.
      • nangaparbat3 Re: Jakby to mialo byc??? 13.09.08, 16:27
        A jednak myślę, ba, jestem pewna, ze przede wszystkim my, rodzice - dopiero
        potem otoczenie. Ale my przekazujemy niekoniecznie to, co pragniemy przekazac,
        za to na pewno to, co naprawdę jest dla nas wazne.
        Mnie sie zdaje, ze kazdy z nas ma dwie (co najmniej) hierarchie wartosci - jedną
        deklarowaną i uświadamianą i drugą, zgodnie z ktorą zyje. I wcale nie jest
        oczywiste, ze ta deklarowana jest "lepsza" (bardziej idealistyczna?) niż ta
        rzeczywista. Znam osoby, u ktorych jest dokładnie na odwrot, a u wszystkich to
        chyba wymieszane.
        W każdym razie - dziecku przekazujemy tę prawdziwą.
        Oczywiscie róznice miedzy pierwszą a druga też są rózne - i pewnie wtedy, kiedy
        one są naprawdę niewielkie, jestesmy zadowoleni z hierarchii wartosci, jaka
        przyjmie ostatecznie nasze dziecko.
        Czyli, jak pisze Akacja - zyc w zgodzie z sobą.
        Ale czy to nie jest najtrudniejsze?
        • cynta Re: Jakby to mialo byc??? 13.09.08, 16:42
          Czyli jezeli moje wnioski zyciowe sa nastepujace: nie zenic sie
          (instytucja malzenstwa zabija to co naprawde chcemy od zycia), zyc w
          wolnych zwiazkach i nie cierpiec w nich czyli konczyc je i wracac
          do "pojedynczej" normy jak tylko zaczynamy sie czuc nieszczesliwi,
          nie ufac zadnemu facetowi na 100%, z gory wiedziec co sie zrobi jak
          on zdradzi (wywalic za drzwi czy uznac ze trudno, nic sie nie
          stalo), zawsze byc zabezpieczonym finansowo i prawnie na wszelkie
          okolicznosci, to to wlasnie powinnam sugerowac, podsuwac, bron Boze
          narzucac, tak???
          • tricolour Masz rację... 13.09.08, 17:08
            ... tylko z taką osobą, jaką proponujesz, nikt o zdrowych zmysłach nawet się nie
            polubi, a o innych bliższych relacjach już nie mówię.

            Owszem, nadaje się na magazyniera pod warunkiem elektronicznej komunikacji ze
            współpracownikami.
            • cynta Dlaczego? 13.09.08, 17:26
              Potrzebujecie od nas bezgranicznego zaufania zeby sie nas
              przyjemniej puszczalo w trabe?? Pisales ze robi sie interesujaco jak
              kobieta ma wlasne zdanie, a jezeli ono wlasnie takie jest to juz nie
              jest fajnie??
              • nangaparbat3 Re: Dlaczego? 13.09.08, 17:29
                Cynta, to ja Ci napisałam, dlaczego.
          • nangaparbat3 Re: Jakby to mialo byc??? 13.09.08, 17:19
            Alez dzieci maja dosc dokladnie w d. to co sugerujemy, a juz zwłaszcza narzucamy.
            One widza nasze reakcje, nastroje, słyszą, co mówimy - ale nie wtedy, kiedy je
            świadomie wychowujemy, ale na okraglo, wszystko jak leci. I to je ksztaltuje.
            Jeśli Ty boisz sie zwiazkow, nie wierzysz w ich powodzenie, spodziewasz sie
            zdrady, to podobnie bedzie czuc i myslec Twoje dziecko. Niezaleznie od Twoich
            sugestii wypowiadanych wprost, niezaleznie od moralow, pouczeń, etc.
    • mania5000 Re: Jakby to mialo byc??? 13.09.08, 16:57
      cokolwiek bedziemy się starali wpoić to serce jest tylko sercem,
      zdrada jest potwornym bólem, jak wytłumaczyć sercu żeby czuło
      inaczej, nie da się, czas niby leczy rany, u wielu dość szybko
      zaleczyły sie te rany ale u niektórych nie, najlepiej trzeba by było
      uodpornić się by nie pakować się całym sercem w związek tak by
      pozniej nie bolało, to jak bomba zegarowa, czekać że nagle coś sie
      wydarzy złego, być przygotowanym każdego dnia że nagle o czymś złym
      się dowiemy, a gdzie miłość i związane z tym poczucie ciepła i
      bezpieczeństwa...
    • triss_merigold6 Re: Jakby to mialo byc??? 13.09.08, 18:12
      Jako dziecko i nastolatka miałam mocno idealistyczny wzór rodziców w
      domu. Potem wzór sie nieco porysował ale mało drastycznie. Jako
      młoda a później dojrzała kobieta zdradzałam swoich partnerów i byłam
      zdradzana, zostawiam i byłam zostawiana. I czego to dowodzi?
      Kompletnie inne czynniki niż wychowanie domowe miały na to wpływ.
      • manderla Re: Jakby to mialo byc??? 14.09.08, 15:06
        triss_merigold6 napisała:

        > Jako dziecko i nastolatka miałam mocno idealistyczny wzór rodziców
        w domu. Potem wzór sie nieco porysował
        ... I czego to dowodzi?
        > Kompletnie inne czynniki niż wychowanie domowe miały na to wpływ.

        W pewnym momencie Ty zaczęlaś decydowac. Albo raczej
        ten "porysowany" obraz. Dostrzeglas cos, co juz od dawna było w
        Tobie, a czego nie umiałaś zauważyć przedtem. I to jest ten wplyw.
        Zadne "inne" czynniki. Tzw. inne czynniki trafiają /lub nie/ na
        podatny, odpowiednio przygotowany grunt.

        Fajnie jest takie rzeczy obserwować w osobie własnego dziecka.
        Chcesz wiedziec kim/jaka jesteś - zobacz jak się zachowuje Twoje
        dziecko.

    • lampka_witoszowska Re: a może... 13.09.08, 21:12
      ...wystarczy zaprzysiężonemu (żonie/mężowi) po skoku w bok, krótszym
      lub dłuższym, powiedziec czule:
      kochanie, tak się cieszę, że przeżyłes poruszające, radosne chwile -
      twoja radosc i spełnienie to moja radosc, bo cię kocham...

      ciekawa byłam przez chwilę reakcji zdradzającego/zdradzającej....
      jedyne sensowne, co mi przyszło do głowy, to to, że taki niewierny
      odczuwałby do konca życia pewną dozę niepokoju na mysl o zdradzonym
      współmałżonku smile
      niezależnie od trwałości związku
      a moze tym większą, gdyby małżenstwo sie utrzymało
      • burczybrzuszek Dokładnie tak zrobiłam! 13.09.08, 21:55
        O kurczę, ale była jazda...
        Ile mnie to kosztowało, tylko ja wiem...
        Ale opłaciło się!
        Zobaczyć minę kochanki : b e z c e n n e !
        Mina mężusia na 5+ !
        Jak ja jej dałam popalić!
        Tzn. nie bezpośrednio jej, ale poprzez nawijanie makaronu na uszy mojego
        zdradliwego żonkosia...
        Ale to była jazda...
        Ale byłam wredna, perfidna, wymyślna...a jaka byłam przebiegła!
        Czytałam im w myślach!
        Zdradę odczytałam, nim się tak na prawdę zaczęła.
        Acz przegapiłam "ten" najważniejszy moment...trudno...reszta jej dowaliła w 1000%.
        Nie da się tego opisać.
        Wkurzyła mnie tym, że moim dzieciom kazała do siebie mówić: ciociu!
        Wredna sucz!
        A wpadła wcześniej, niż się zaczęło, bo przy wieczornym drinku w afrykańskim
        klimacie, żaliła się bidulka, że:
        - podrywają ja tylko żonaci....
        - że musi szybko zrobić karierę...
        - że lata jej lecą, a ona w rosole z małżeństwem...
        - że co wyjazd integracyjny (REP), ktoś ją wydupczy, po czym zapomina jak ma na
        imię....
        I dalej w tych klimatach...
        A my jako małżeństwo w poważnym kryzysie...i coś mi się lampka zapaliła...coś mi
        mignęło...
        Oj, kochana, nie ze mną takie numery!
        Mój mąż od tamtej pory,tak mu obie dałyśmy popalić - bo ona po dwóch tygodniach,
        już sobie życie z nim układała - nawet wzroku na innej tego typu panience nie
        zawiesił...
        Współczuję mu, biedakowi...
        Ale tylko tamtej sytuacji...
        A ja, jaka byłam mądra, wyrozumiała, pocieszałam go...rozumiałam, pouczałam, jak
        ma z nią postępować, jak jej tłumaczyć...
        Zadziałało.
        To było dokładnie 10 lat temu.
        O tej porze...
        W Afryce...

        • panda_zielona Re: Dokładnie tak zrobiłam! 14.09.08, 02:40
          burczybrzuszek napisała:
          > Zadziałało.

          Na jak długo?

          > To było dokładnie 10 lat temu.
          > O tej porze...
          > W Afryce...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka