Dodaj do ulubionych

Piszę pozew...

21.09.08, 11:41
Bez orzekania.

I mam kilka formalnych pytań.

Czy odpis skrócony aktu małżeństwa musi być aktualny? To samo się tyczy aktów
skróconych urodzenia dzieci?

Skąd brać zaświadczenie o wysokości dochodów? Czy wystarczy moje oświadczenie
i męża czy też trzeba się udać do skarbówki?

Czy uzasadnienie powinno być jakoś szczególnie długie. Chciałabym się
ograniczyć do stwierdzenia o niezgodności charakterów ale chyba to nie
wystarczy...Wnoszę o rozwód bez orzekania winy męża ale czy w uzasadnieniu
powinnam napisać o jego dwukrotnej wyprowadzce z domu?

Przepraszam za chaotyczność.

Donia
Obserwuj wątek
    • dsz27 Re: Piszę pozew... 21.09.08, 11:43
      A i co dokładnie oznacza stwierdzenie: "Zasądzenie od pozwanego na rzecz powódki
      kosztów procesu wg norm przepisanych"

      dzięki
    • tricolour Facet zostawia Cię... 21.09.08, 11:47
      ... gdy jesteś w ciąży, a Ty wnosisz o nieorzekanie winy i niezgodność
      charakterów...

      Dla mnie byłby to czytelny sygnał, że zostawiając Ciebie robię wręcz dobrze.
      • wania46 Doniu, 21.09.08, 11:54
        Wez pod uwage to co napisal Tri.Twoja wielkodusznosc jest w tej sytuacji nieuzasadniona.Masz byc dobra!DLA SIEBIE I DLA DZIECI!buziaczki!
      • dsz27 Re: Facet zostawia Cię... 21.09.08, 11:54
        Zgadza się.

        Ale nie mam ochoty na wojnę ani ciąganie się z nim po sądach. Nie potrzebuję
        orzeczenia o winie żeby wiedzieć kto spieprzył to małżeństwo...

        Nie chcę mieć problemów z alimentami ani jego kontaktami z dziećmi. Rozwód
        przecież nie ogranicza mu kontaktów ani z jednym ani z drugim dzieckiem. W tych
        dwóch kwestiach się w miarę dogadujemy i wolałabym żeby tak zostało.

        No i chcę mieć to jak najszybciej za sobą.
        • dsz27 Re: Facet zostawia Cię... 21.09.08, 11:56
          I naprawdę nie jest to kwestia mojej dobroduszności. Chce mieć faceta z głowy.

          Poza tym ktoś kiedyś napisał, że sam fakt, iż wyprowadził się z domu 2 razy i
          zostawił mnie w ciąży nie jest wystarczający do orzeczenia winy męża.
        • tricolour Możesz się... 21.09.08, 12:03
          ... bo robisz deal: sprzedajesz prawdę za coś-tam. Rozumiem, że spokój jest ważny.

          Problem może być w tym, że winnego nazywasz w majestacie sądu niewinnym i tak
          też mąż może się czuć. Więcej: będzie miał to na papierze. Gdy mu przyjdzie do
          głowy nie płacić alimentów, to będzie oczekiwał, że także winy w tym nie ma
          żadnej, jak w rozwaleniu małżeństwa. Kontakty z dziećmi ustaną
          najprawdopodobniej dość szybko, bo taki jest standard.

          Moim zdaniem depczesz sama znaczenie słowa "sprawiedliwość" mając określone
          oczekiwania względem męża. Chcesz, by mąż był uczciwy i prawy, a sama swoim
          zachowaniem pokazujesz mu, że nie jest to dla Ciebie ważne...
          • z_mazur Re: Możesz się... 22.09.08, 00:28
            Tri, mylisz pewne kwestie.

            Odstąpienie od orzekania nie oznacza niewinności, oznacza to, że strony nie potrzebują, żeby ktoś za nich tą winę rozstrzygał i tyle.

            Widocznie Donia tego orzekania nie potrzebuje bo wie kto i w jakim stopniu przyczynił się do rozpadu tego małżeństwa. Jeśli nie potrzebuje alimentów na siebie, to orzekanie o winie nie jest jej do niczego potrzebne.

            Orzekanie o winie ma niewielki związek ze sprawiedliwością, bo nie wiążą się z nim żadne konsekwencje, a już mówienie o odstąpieniu od orzekania w kontekście deptania sprawiedliwości, to lekka przesada.

            Jak Cię ktoś nazwie głupkiem, to będziesz biegł z tym do sądu, żeby sprawiedliwości stało się zadość? Czy rezygnacja z tego, to "deptanie sprawiedliwości"? Deptaniem sprawiedliwości jest odstępowanie od ścigania przestępstw ściganych z urzędu.

            Właśnie dlatego część przestępstw jest ścigana tylko na wniosek poszkodowanego, żeby to jemu pozostawić prawo do moralnej decyzji, czy potrzebuje rozstrzygnięcia winy czy nie.
            • tricolour Z formalnego punktu widzenia... 22.09.08, 07:58
              ... może i masz rację, ale jest jeszcze własne poczucie sprawiedliwości, które
              mnie nakazuje orzekanie winy gdy jest winny.

              Innym bliższe są różne sprzedaże, układy i święty spokój i tak też jest dobrze.
              Dla nich dobrze.
            • tricolour Święty spokój... 22.09.08, 08:18
              ... przeczytałem wątek do końca i widzę, że wiele osób ceni święty spokój, ale
              jakiś dziwny. Nie jest on zbudowany na własnych zasadach lecz na strachu i
              układzikach, że ja exowi winy nie wykażę, a on może będzie płacił na dziecko i
              je odwiedzał.

              To nie jest święty spokój lecz stan zależności.
        • manderla Re: Facet zostawia Cię... 21.09.08, 12:07
          Wex pod uwagę fakt, iż z dwójką małych dzieci nie prędko bedziesz
          miała mozliwość utrzymac sie samodzielnie(podjąć pracę).
          Jezeli wystąpisz o rozpad z jego winy, to w razie czego masz szanse
          na alimenty równiez na siebie. (taka furtka, niekoniecznie musisz z
          tego korzystac)
          W innym przypadku - tylko na dzieci.
          • tricolour Pies na spacerze... 21.09.08, 12:09
            ... jest zawsze na końcu smyczy. Nie jest ważne, czy smycz metrowa czy linka ma
            20 metrów długości - pies jest zawsze na końcu i ciągnie.

            Tak samo podczas rozwodu.
            • manderla Re: Pies na spacerze...:) 21.09.08, 12:11
              Nie pojęłam tej analogii...
              • dsz27 Re: Pies na spacerze...:) 21.09.08, 12:25
                Chcę zrobić deal, prawda.
                Chcę zrobić sobie dobrze,prawda. Spokój i szybkie załatwienie sprawy mi służy.
                Chce jak najszybciej wyjść z tego bagna.

                Alimentów na siebie nie potrzebuje, będę zarabiać.
                Jeśli ograniczy kontakty z dziećmi, jego strata, ja mu umożliwiam te kontakty a
                co z tym zrobi, jego biznes.

                Zasądzone alimenty 1000 zł przy jego dochodach to dużo, pomijam fakt, ze do tej
                pory ponosi tez inne koszty. Robi to z poczucia winy albo z innych powodów tak
                czy inaczej finansowo bardziej mi się to opłaca niż wojna z nim. A wiem, że
                jeśli wystąpię o rozwód z orzeczeniem jego winy zacznie się wojna.

                Przez ostatnie 9 m-cy zauważyłam, że facet inaczej pojmuje rzeczywistość i
                szczerze wątpię czy wyrok z orzeczeniem jego winy zmieni coś w jego postrzeganiu
                świata. Uzna zapewne, że zrobiłam to z czystej zawiści czy czegoś podobnego.

                Nawet jeśli się wycofa z płacenia alimentów to istnieje przecież Fundusz
                Alimentacyjny i ze ściąganiem alimentów nie powinno chyba być aż takich
                problemów. Choć mogę się mylić...

                I jeszcze jedno. Historię znacie aż za dobrze. Czy to może wystarczyć w sądzie
                żeby orzec jego winę.
                • manderla Re: Pies na spacerze...:) 21.09.08, 12:34
                  dsz27 napisała:
                  > Zasądzone alimenty 1000 zł przy jego dochodach to dużo, pomijam
                  fakt, ze do tej pory ponosi tez inne koszty. Robi to z poczucia winy
                  albo z innych powodów tak czy inaczej finansowo bardziej mi się to
                  opłaca niż wojna z nim. A wiem, że jeśli wystąpię o rozwód z
                  orzeczeniem jego winy zacznie się wojna.

                  No chyba ze tak.
                  Też tak kalkulowałam.
                  Na razie sie sprawdza smile
                • burza4 Re: Pies na spacerze...:) 28.09.08, 11:53
                  pamiętaj tylko, że poczucie winy szybko mu przejdzie. Fundusz
                  alimentacyjny tez nie jest dla wszystkich - wystarczy mieć ciut
                  więcej niż głodowe dochody, żeby już na niego nie zasługiwać. Branie
                  życia we własne ręce nie jest w tym kraju premiowane.

                  wracając do meritum - tak czy inaczej w pozwie powinnaś podać
                  konkretne przyczyny i koniecznie napisać o wyprowadzkach - bo to
                  obrazuje, że nie jest to chwilowy kryzys, który da się naprawić.
                  Jeśli chcesz rozwodu - nieważne czy bez orzekania, czy z - pisz jak
                  najwięcej podając twarde fakty, inaczej ze względu na "dobro dzieci"
                  możesz go nie uzyskać (zerknij na wątek timi_i_aga). Sąd MUSI
                  widzieć, że to nie chodzi o kłótnie o niezamkniętą klapę w kiblu,
                  musi miec czarno na białym że powód do rozstania jest poważny, a
                  dwukrotna wyprowadzka świadczy o tym, że starałaś się o sklejenie
                  związku, i ta próba nie przyniosła rezultatu.

                  jesli nie chcesz orzekania - to nawet jeśli wypiszesz w pozwie, że
                  mąż był dziwkarzem, alkoholikiem i przemocowcem - to sąd orzeknie
                  rozwód TAK JAK WNOSISZ, nie będzie orzekał o winie na siłę.
                  • dsz27 Re: Pies na spacerze...:) 28.09.08, 15:12
                    Hej,

                    W pozwie napisałam o tych dwóch wyprowadzkach, o okolicznościach -> o ciąży,o
                    wcześniejszym jego wyjeździe do Niemiec na 3 m-ce, o tym, ze zawiódł moje
                    zaufanie...Pisze jak było. Właśnie po to, żeby sąd nie stwierdził, że to
                    sprzeczka o przysłowiową deskę klozetową. Suche fakty.

                    I naprawdę to czy mu poczucie winy przejdzie czy nie już mnie nie interesuje.
                    Tzn. staram się zająć sobą a nie tym o czym szanowny małżonek teraz myśli.

                    A tak na marginesie nadal mam huśtawki nastrojów z nim związane ale "walczę" z
                    nimi jak tylko mogę.

                    Czas - potrzebny mi czas....

                    i jakaś impreza na śląsku...Kraków, Katowice,no chyba że wam Bielsko się spodobawink


                    Co Wy na to?
                    • manderla Re: Pies na spacerze...:) 28.09.08, 15:28
                      słuchaj baby, mądrze gada smile O Burzy mówię. I poieram w całości.
                      Ale Ty Donia mądrą kobieta jestes i co wazniejsze, tak wnioskuję,
                      bardzo cierpliwą.
                      Czasami trzeba dac sobie na wstrzymanie. Czas- daje Tobie siłę, a
                      wykrusza przeciwnika smile

                      ps. Może kiedyś sie wreszcie załapię na jakąś imprezkę forumową(tak
                      myślę i myślę...).....
                      Piątki - Wrocław
                      w tygodniu- Poznań
                      weekend - Kraków ew Katowice.
                      Bielsko tez niczego sobie (a najlepszy Szczyrksmile
                      • dsz27 Re: Pies na spacerze...:) 28.09.08, 15:31
                        Też mam nadzieję, że załapać w końcu na to forumowe spotkanie, kilka mnie
                        ominęło. Mi najbliżej do Katowic lub Krakowa. Tylko jestem cyckową mamusią więc
                        na razie nieco uwiązaną przy małej. A i napić z Wami bym się przecież chciała...smile
                        • manderla Re: Pies na spacerze...:) 28.09.08, 15:35
                          Bedziesz miała ochote i mozliwosc i bedzie impreza, - wpadaj.
                          Przygarnę na noc.

                          ps. nie jestem w stanie wyjśc z podziwu dla Ciebie.
                          • dsz27 Re: Pies na spacerze...:) 28.09.08, 15:44
                            Oj Mandrlo kochana ...przestańcie bo się czerwienię.
                            Z propozycji noclegu skorzystam ochoczowink
                            Cycek fajna rzecz ale ma swoje prawa i obowiązki. A juz mam taką ochotę wyjść do
                            ludzi, ze nie macie pojęcia. No i poznać Was w realu...fiu fiu ...

                            A moja przyjaciółka twierdzi, że ten rozwód nie przejdzie wcale tak łatwo i
                            szybko, bo według niej mój mąż wcale się nie kwapi do tego...no cóż,zobaczymy
                            jak będzie.

                            Na razie jak się widzimy to często muszę się potem zbierać do kupy ale i tak
                            jest lepiej niż było. Teraz moje jedno młode odpoczywa nie śpiąc, a drugi śpismile
                            • dsz27 Ale dostałam słowotoku... 28.09.08, 15:45

                            • manderla Re: Pies na spacerze...:) 28.09.08, 15:53
                              No to ochoczo potwierdzam smile

                              Będzie dobrze, Doniu.
                              • dsz27 Kopniak by się przydał. 29.09.08, 14:38
                                Jestem przemęczona, w nocy nie spałam, Kaśka dała mi w kość, wisi na mnie od
                                wczoraj od godziny 21...chcę odzyskać swoje piersi...matko...
                                Jak to się będzie powtarzać długo tak nie pociągnę jest przecież Kuba.
                                No i znowu mam jazdy z exem...fajnie jest.

                                Ale wiem, że tak to juz jest, raz lepiej a raz gorzej.

                                • dsz27 ... 04.10.08, 11:21
                                  Witajcie,

                                  Od razu proszę o poklepanie po pleckach...

                                  Wczoraj przeprowadziłam bardzo trudną rozmowę z exem. Przyznał się w końcu do
                                  tego, co przecież przeczuwałam od tak długiego czasu.
                                  Przyznał, ze zdradza mnie i oszukuje od wyjazdu do Niemiec. Oczywiście
                                  przeprosił ale nie widziałam w nim jakiejś specjalnej skruchy...Nie wiem w sumie
                                  czego oczekiwałam. Domyślałam się tego i przeczuwałam a mimo to i tak boli...

                                  Pozew składam jeszcze w tym miesiącu, najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu.
                                  Czekam tylko na kasę.

                                  Mam nadzieję, że to naprawdę powoli już koniec tej gehenny. Bo chyba nawet
                                  najgorsza prawda jest lepsza niż kłamstwo.

                                  Donia
                                  • kingas38 Re: ... 04.10.08, 11:31
                                    Doniu... klepię, przytulam,głaszczę... ten ból zdrady czuję jeszcze
                                    mimo upływu czasu,ból oszukiwania,upokorzenia,własnej
                                    niemocy,bezradności , pustki , braku wiary w człowieka i dobro...
                                    było ,minęło ... chyba to najgorsze masz za sobą, przynajmniej wiesz
                                    już o co chodzi... jeszcze będzie ciężko ale uszy do góry i do
                                    przodu... całuję mocno całą 3-kę.
                                    • wania46 Re: ... 04.10.08, 11:34
                                      I blagam Cie Dominiko nie zacznij sie zastanawiac w czym ta konkurentka(albo
                                      konkurentki)sa lepsze.To facet jest gnojem i teraz juz wiesz jak go
                                      potraktowac.Przytulam!
                                  • zielona_ropucha Re: ... 04.10.08, 11:50
                                    Trzymałam za Ciebie kciuki cały czas,trzymam też teraz.Pozdrawiam
                                    Cię bardzo serdecznie.
                                    • dsz27 Składam pozew... 06.10.08, 22:58
                                      Jak nie w tym to w przyszłym tygodniu, na pewno się "pochwalę", pewnie i tak
                                      będzie ciężko ale zrobię to z ochotą, zamykam tamten rozdział mojego życia. I
                                      liczę, ze za miesiąc wyznacza termin pierwszej rozprawy.
                                      Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie
                                      Donia
                                      • kingas38 Re: Składam pozew... 06.10.08, 23:58
                                        Donka trzeba mieć w sobie dużo siły żeby przez to przejść i życzę Ci
                                        z całego serca aby jak najmniej bolało...Napisz jak dzieciaki,czy
                                        Kasieńka urosła...pisz kochana jak najwięcej ,pewnie
                                        wszystkie ,,ciocie" są ciekawe ...buziaki
                                        • dsz27 Re: Składam pozew... 07.10.08, 14:52
                                          Wiesz Kinga wydaje mi się (choć mogę się mylićwink), że sam rozwód przy tak
                                          zgodnym i uległym małżonku (bez orzekania, alimenty ustalone, spotkania z
                                          dziećmi również) to pikuś w porównaniu z tym co zafundował mi przez ostatnie 10
                                          miesięcy...Łatwo nie będzie bo to przecież emocje ale chyba trudniej już nie
                                          będzie.

                                          A dzieciaki ok, radzimy sobie. W czwartek zabieram Kasię kontrolnie do lekarza
                                          to będę wiedziała ile urosławink Ale reasumując to daję radę i tej wersji będę się
                                          trzymaćsmile

                                          trzymaj się Kochana
                      • dsz27 Re: Pies na spacerze...:) 28.09.08, 15:34
                        No i oczywiście Burza mądrze gada, jak wielu z Was tutaj- co cenię bardzo.I
                        wcale nie jestem taka aż znowu cierpliwa, choć się staramwink
    • young_and_bored Re: Piszę pozew... 21.09.08, 12:42
      > Czy odpis skrócony aktu małżeństwa musi być aktualny? To samo się
      > tyczy aktów skróconych urodzenia dzieci?

      Moim zdaniem te posiadane przez Ciebie dokumenty są w porządku i
      możesz je spokojnie załączyć, nie kojarzę żadnych powodów dla
      których mogłoby być inaczej.

      > Skąd brać zaświadczenie o wysokości dochodów? Czy wystarczy moje
      >oświadczenie i męża czy też trzeba się udać do skarbówki?

      Możesz dołączyć zaświadczenie o wysokości wynagrodzenia z pracy,
      o wysokości renty jeśli taką otrzymujesz, zaświadczenie z Urzędu
      Pracy jeśli jesteś osobą bezrobotną itp. A zaświadczeniem męża nie
      muszisz się turbować, to jego działka (chyba że np. załączysz
      wspólnego PITa, w którym sa jego i Twoje dochody)

      > Czy uzasadnienie powinno być jakoś szczególnie długie. Chciałabym
      się
      > ograniczyć do stwierdzenia o niezgodności charakterów ale chyba to
      nie
      > wystarczy...Wnoszę o rozwód bez orzekania winy męża ale czy w
      uzasadnieniu
      > powinnam napisać o jego dwukrotnej wyprowadzce z domu?

      Nie no, dopisz coś w stylu że mąż się wyprowadził, wykazywał daleko
      posuniętą niedojrzałością podczas gdy Ty byłaś w ciąży, nie miałaś z
      jego strony wsparcia i w związku z tym jako mąż zawiódł po całej
      linii. Musisz jakoś umotywować ten swój pozew jak chcesz dostać
      rozwód. stwierdzenie o niezgodności charakterów jest zbyt
      enigmatyczne. A do orzekania o winie to nic nie ma. Wnosisz
      wyraźnie, że chcesz bez orzekania i sąd sam z siebie nie będzie
      dochodził i oceniał po której stronie leżała wina.
      • anetta75 Re: Piszę pozew... 21.09.08, 13:45
        Dajcie dziewczynie spokój, to w końcu to Ona będzie szarpać się na sprawie
        rozwodowej nie Wy. Wnoszenie o orzeczenie winy, w przypadku braku zgody
        przeciwnej strony niesie konieczność dowodzenia tej winy przed sądem. Nie
        twierdzę, że nie warto, ale to indywidualna sprawa każdego z nas. Jeżeli
        Dominice takie urzędowe potwierdzenie winy męża jest niepotrzebne to ok.
        Pamiętać należy, iż w razie popadnięcia w niedostatek w wyniku rozwodu, możliwe
        jest orzeczenie alimentów na rzecz byłego współmałżonka również przy braku winy
        za rozpad małżeństwa.
        W kwestiach formalnych:
        - jeżeli co do wysokości alimentów jesteście zgodni to zbędne będą zaświadczenia
        o zarobkach i dowodzenie wysokości kosztów utrzymania dziecka. Jeżeli nie, to
        zaświadczenie o zarobkach przydałoby się, jak również spis kosztów związanych z
        utrzymaniem dziecka. Co do odpisów aktów stanu cywilnego to wystarczą te, które
        już masz w domu - nie trzeba ich uaktualniać.
        Wnosisz o zasądzenie kosztów procesu - tzn. aby nimi obciążyć pozwanego - ale
        generalnie przy braku orzeczenia o winie, koszty zostaną rozdzielone po połowie
        - a więc otrzymasz połowę uiszczonego wpisu sądowego... Jeżeli inaczej to
        ustaliłaś z m. możesz wnieść o obciązenie Ciebie tymi kosztami..
        pozdrawiam Cię serdecznie. Aneta.
        • pc_maniac Re: Piszę pozew... 21.09.08, 15:03
          Rozumiem, że wiele osób na tym forum ma bardzo złe wspomnienia z rozpadu
          małżeństwa, a tym bardziej z samego rozwodu(włącznie z piszącym).
          Ale zdarzają się kulturalne rozwody i dzięki nim dalsze pozytywne kontakty
          rodzica z dzieckiem.
          Więc czasem starajcie się je podjudzać do wojny jeśli strony próbują jednak
          rozstać się kulturalnie.
          Sprawy alimentów czy podziału majątku to osobna kwestia, którą szczególnie w
          przypadku alimentów zapewne sam sąd podniesie. Ale orzekanie o winie, czy też
          nie pozostawcie osobie, która wnosi sprawę.
          • dsz27 Re: Piszę pozew... 21.09.08, 15:20
            Dużo myślałam o tym jak załatwić ten swój rozwód, rozważałam orzeczenie o winie
            męża. Bardzo długo brałam też pod uwagę jego powrót, gdyby tylko chciał, miał
            mnóstwo szans na to, żeby wrócić. Łudziłam się, że urodzenie się Kasi da mu coś
            do myślenia. Że Kuba i jego odczuwanie tego wszystkiego zwrócą uwagę męża na to
            co robi, co traci. Łudziłam się, że skoro między nami było jak było, facet
            zastanowi się i dojdzie do wniosku, ze warto zawalczyć.
            Nie zrobił tego, nie skorzystał z ani jednej szansy,którą mu dawałam.
            Teraz jest już po ptakach...
            Przychodzi regularnie, płaci też w terminie. Na razie widzę, że zależy mu na
            kontaktach z dziećmi. Może jestem głupia, może naiwna bo myślę, że tak zostanie.
            Całe 9 miesięcy robiłam wszystko, żeby nasze relacje pomimo wszystko wyglądały
            na "ludzkie". Nie jestem typem osoby mściwej ani zawistnej. Może dlatego tak do
            tego podchodzę.
            Facet mnie nie chce, zachował się jak ostatni dupek. Zostawił z dnia na dzień,
            potem w ciąży też olał, bardzo zranił. Dlatego chcę mieć to wszystko za sobą jak
            najszybciej.
            Zdanie o nim już dążyłam sobie wyrobić. Ja mam czyste sumienie, z orzeczeniem
            jego winy czy tez bez. A spokój i zabezpieczenie finansowe to coś co mi i
            dzieciom jest teraz najbardziej potrzebne.

            Dzięki za wszystkie opinie.
            • young_and_bored Re: Piszę pozew... 21.09.08, 15:57
              Rozsądna z Ciebie dziewczyna, abstrakcyjne i okupione szarpaniną
              poczucie sprawiedliwości nie zastąpi Ci w miarę zdrowych relacji z
              ojcem dzieci. A jak znajdziesz jakiegoś faceta, to on Cię przecież
              nie będzie po treści wyroku rozwodowego oceniał.
        • eszir Re: Piszę pozew... 21.09.08, 16:35
          lepiej zadzwonic do sadu jak to jest z tym aktem slubu - ja musialam
          wyciagac aktualny odpis z USC. Ma waznosc 3 albo 6 miesiecy, nie
          jestem teraz juz pewna.
          pozdrawiam i trzymam kciuki zebys miala to jak najszybciej za soba.
          Dasz rade!
          • mairie Re: Piszę pozew... 21.09.08, 16:46
            W moim przypadku akt ślubu był sprzed pięciu latsmile do tego odpis aktu urodzenia
            syna, zaświadczenia o zarobkach z 6 miesięcy. Sąd zażyczył sobie jeszcze pit za
            ubiegły rok. Dałam ksero wspólnego złożonego do skarbówki i roczne oryginały z
            pracy.
            • eszir Re: Piszę pozew... 21.09.08, 17:12
              no to swietnie. Wychodzi na to, ze co sad to inne przepisy uncertain

              ja jestem 3,5 roku po slubie, wiec tez wydawalo mi sie, ze akt nie
              jest jeszcze taki stary tongue_out
    • sbelatka Re: Piszę pozew... 21.09.08, 19:27
      Chyba nie gratulowałam Ci jeszcze urodzenia kasi smile. Od jakiegos
      czasu czytam Twoj watek i wtedy pzrychodzi mi jedynie do glowy, ze
      powinnam odczuwac - i czuję!- wdzięcznośc do Losu, ze mnie dano
      szanse na spokojne i szczęsliwe przejście czasu ciąż, porodów,
      wczesnego męczącego dzeciństwa moich mlodych..

      Nie miesci mi sie w glowie, ze az tak ludzie moga sie krzywdzić.
      Ludzie, ktorzy sie kiedys kochali.

      Ale nie o tym
      A o rozwodzie.
      Ja - mimo odejścia męza do innej kobiety - zdecydowałam o "bez
      ozrekania". Uzgodnilismy między soba wysokośc alimentow. Wtedy gdy
      rozowdzilismy sie nie bylo szans na to żeby jeszcze na mnie ex
      płacil. Mozliwe, ze dlatego nie chciclam sie kopac z koniem i
      dochodzic jego winy.
      I nie żaluje.
      Alimenty ex płaci regularnie. Chyba.. bo jakoś nie zaglądam
      szczegolnie dociekliwie na konto. Bo dzieki pomocy Wszechświatasmile
      jakos nie najgozrej sobie radzę z kasą..
      I - wbrew temu co pisze Tri - od juz ponad póltora roku bardzo
      systematycznie sie spotyka z mlodymi. w duzym zakresie. I nie widze
      tendencji znizkowej.

      Oczywiście wyszły na jaw pewne sprawy finansowe, co do ktorych
      jeszcze nie podjęłam decyzji czy dochidzic swoich praw czy nie.
      Ciągle sie waham - ze względu na bardzo prawdopodobne pogorszzenie z
      tego powodu relacji.
      Ich co prawda jakos tak nie ma - ale ich nie ma w duchu "paktu o
      nieagresji".

      I ta jedna jedyna wizyta w sadzie - jak dla mnie - była
      wystarczająco niepzryjemna żeby nie chciec sobie fundowac powtórek.
      A bardzo kulturalnie bylo.

      Ludzie maja różne potzreby. czasem ktoś - żeby bylo sprawiedlwie -
      czuje, ze musi udowodnic.
      Ja nie czułam takiej potrzeby. I ciesze sie, ze tak czułam. I ciesze
      sie, ze nie dałam sie namówic na dochodzenie w sądzie jego winy.

      Myśle, ze to co piszesz, to czego chcesz - zamknać za soba drzwi i
      iśc do przodu - to dobry kierunek. szzcegolnie, ze nie dyszysz żądzą
      zemsty...

      Trzymam za Ciebie kciuki.
      I tylko żal, ze to co tak bardzo trudne przysloni Ci troche to, co
      tak bardzo piękne..

      acha, a kwestie formalne - zgodnie z moimi doświadczeniami - opisała
      anetta 75

      • dsz27 Re: Piszę pozew... 21.09.08, 21:27
        To prawda, nie było mi dane spokojnie przejść przez drugą ciążę a teraz sama
        zajmuję się moimi dwoma maluchami. Łatwo nie jest.Ale pomimo wszystko staram się
        dostrzegać plusy sytuacji, w jakiej się znalazłam. Jak jest ciężko bo wymiękam
        ze zmęczenia lub ręce mi opadają bo Kuba jest niegrzeczny to wkurzam się na
        tatusia, bo wypisał się z interesu i to co trudne po prostu go omija. Ale
        omijają go tez fajne rzeczy. Ci którzy mają swoje dzieci doskonale wiedzą co mam
        na myśli. I nie wyobrażam sobie swojego życia bez Kaśki i Kubusia. A on ma to
        czego chciał. Nowy związek, układ, niech ma...nie dociekam ale mam świadomość,
        że coś jest na rzeczywink

        A pozew już napisałam i może zafunduję sobie prezent na urodziny (matko 30-tewink
        i złoże go w styczniusmile Teraz skupiam się na sobie, na dzieciakach i na
        szukaniu nowej pracy, tu w Bielsku. Potem wyjście do ludzi, nowe ciuchy, może
        imprezki. Co ma być to będziewink

        I powiem Wam, ze wielokrotnie słyszałam już nawet od najbliższych, że on
        powinien zapłacić za to co zrobił, bo jak na razie wcale nie odczuł konsekwencji
        swojego postępowania. Może i racja. Ale na czyimś nieszczęściu swojego szczęścia
        nie zbuduje, a ja nie mam wcale ochoty udowadniać mu do czego mogłabym być w
        ostateczności zdolna. Życie mu wypłaci. Ja chcę iść do przodu. Za długo stałam w
        miejscu.
        • pc_maniac Re: Piszę pozew... 21.09.08, 22:45
          > Życie mu wypłaci.

          Święte słowa. Choć kiedyś uważałem, że prawda triumfuje jedynie w westernach, to
          teraz w to wierzę. Ja mam szczęśliwą rodzinę (choc może nie jest tak bogato jak
          w poprzedniej, ale po prostu olałem zabijanie się dla pieniędzy).
          Za to moja była, która liczyła na faceta, z którym dała nogę, przeliczyła się
          całkowicie.
          Kasa im się skończyła dość szybko, bo roztrwonili ją na wspólne wojaże, a potem
          okazało się, że ani ona, ani on do zaradnych życiowo nie należą. Ale to powinna
          była już wiedzieć wcześniej gdy gościa zatrudniałem i dawałem mu okazję by żył
          godnie.
          Cóż, wolał okraść rękę, która go karmiła, więc teraz nie ma ani pracy, ani
          perspektyw tongue_out Za to został ze sfrustrowana babą.
        • kingas38 Re: Witaj Doniu... 22.09.08, 08:43
          Cieszę się że wracasz do formy i dzieciaczki sprawiają Ci tyle
          radości...czytam Twoje przemyślenia i powiem szczerze że podziwiam
          za łagodność a jednocześnie olbrzymią siłę wewnętrzną.Napisałaś
          pozew w nastawieniu bez orzekania winy,tak zdecydowałaś na obecną
          chwilę bo tak czujesz...i dobrze , może teraz odłóż go na jakiś czas
          i poczekaj, zobaczysz jak będzie zachowywał się jeszcze mąż ,czy
          dalej będzie poczuwał się do obowiązku opieki nad dziećmi, czy
          będzie pomagał finansowo... bo widzisz Doniu ,,życie to nie je
          bajka" ,ludzie się zmieniają , przeważnie na gorsze...piszę tak po
          własnych doświadczeniach, też były deklaracje pomocy zwłaszcza
          dzieciom a potem gdy poczuł grunt pod nogami wypiął się
          dokładnie,łącznie ze zwalaniem winy na mnie, że on chciał dobrze
          tylko Ja taka zła kobieta byłam i wszystko zniszczyłam... nikt z nas
          nie podejmie za Ciebie decyzji ale może daj sobie czas na podjęcie
          decyzji co do orzekania,zobaczysz czy rzeczywiście będzie tak jak
          deklaruje, czy też może z jego strony jest to jakaś gra... w takich
          sytuacjach byli partnerzy są w stanie zrobić wszystko aby umniejszyć
          swoją winę i postawić na swoim.Trzymaj się Doniu...jeste mądrą
          dziewczyną...pozdrawiam
          • dsz27 Re: Witaj Doniu... 22.09.08, 12:36
            Hej,

            Jak już pisałam nie jestem mściwa ale jeśli ex zaczął by bruździć -->
            naostrzyłabym pazurki. Bez dwóch zdań. Póki da się porozumieć nie będę ostrzyła
            toporów, razem już nie będziemy ale rodzicami nadal jesteśmy i póki on chce
            uczestniczyć w życiu dzieci, dopóty ja nie będę mu tego utrudniać i z nim
            walczyć. A wiem, ze jeśli zaczęlibyśmy toczyć tę naszą wojenkę to ucierpią na
            tym nasze wzajemne relacje a co za tym idzie dzieci.

            Mój jeszcze mąż może sobie zwalać winę na mnie, może umniejszać swoją, może
            zacząć fruwać jeśli zdoła, mam to głęboko. Ja swoje wiem i nie tylko ja.
            • z_mazur Poruszyłaś pewną istotną kwestię. 22.09.08, 13:07
              W orzekaniu winy jest pewien problem, o którym zapominamy.
              Subiektywizm.

              Gdy nie ma kwestii alimentów na jedno ze współmałżonków, orzeczenie
              winy sprowadza się do oceny moralnej. Jeśli jedno z małżonków
              poczuwa się do winy i bierze ją na siebie ok, sprawa jest prosta.
              Jednak gdy się nie poczuwa, to co wtedy? Wtedy my starając się
              udowodnić mu winę bierzemy na siebie duży ciężar, po to by po raz
              kolejny zrobić coś dla małżonka.

              Tak, bo my to robimy dla niego, jemu chcemy udowodnić jego
              niegodziwość. Przecież my już jesteśmy o niej przekonani, więc nie
              robimy tego dla siebie.

              Dlatego jakieś argumenty o sprawiedliwości w tej kwestii mnie nie
              przekonują. Potrafię zrozumieć, że ktoś może nie mieć już ochoty na
              wychowywanie swojego eks małżonka. Pokazywać mu co jest w życiu
              właściwe, a co nie i to na dodatek dużym kosztem emocjonalnym. Dla
              mnie odstąpienie od orzekania winy w takiej sytuacji, to przejaw
              zdrowego egoizmu.
              • tricolour I tu się róznimy... 22.09.08, 15:46
                ... Twoje pojęcie "zdrowego egoizmu" brzmi trochę jak "demokracja
                socjalistyczna" wink)

                Żarty na bok. Jestem orędownikiem posiadania zasad i kierowania sie
                nimi. Wśród tych zasad jest chęć dociekania prawdy, co wiąże się z
                uciążliwością, kosztami itp, ale po to mam określone zasoby i je
                rozwijam, by stawiać czoła takim wyzwaniom. Dzięki temu rosnę.

                Dlatego piszę, że w wypadku winy orzekałbym taką winę, bo - moim
                zdaniem - tak jest łatwiej, taniej, słowem: mój spokój ducha bierze
                się z życia zgodnie z zasadami.

                W tym konkretnym wątku układ z exem jest na najbliższe cwierć wieku
                i byłby dla mnie nie do przyjęcia ze względu na to, co pisze Donia:
                pokażę pazurki, jak ex z czegoś się nie wywiąże. Oznacza to
                perspektywę ciągłego napięcia, niepewności i utrzymywania bojowego
                potencjału.

                A partnerstwo jest łatwe i bezterminowe.
                • dsz27 Re: I tu się róznimy... 22.09.08, 16:18
                  A więc tak.

                  Układ z exem jest czysty, zasady są jasne. Jednak zawsze istnieje ewentualność,
                  że pan mąż zrezygnuje z płacenia na dzieci i ostrzenie pazurków dotyczyło tej
                  konkretnej sytuacji. Jako kobieta porzucona olewam faceta, nie chce mnie -
                  bochen chleba na drogę, ale jako matka nie wyobrażam sobie żeby ten temat
                  facetowi odpuścić.
                  Myślę, że nie wiąże się to z perspektywą "ciągłego napięcia i utrzymywania
                  bojowego nastroju". Będę reagować tylko kiedy będzie to konieczne. I orzeczenie
                  jego winy nie ma tu nic do rzeczy.
                  • kingas38 Re: I tu się róznimy... 22.09.08, 17:24
                    Donka ... Twoje życie,Twój wybór i decyzja ,,co dalej" ...życzę
                    powodzenia
                  • tricolour Też życzę powodzenia... 22.09.08, 18:35
                    ... bo dyskusja nie musi prowadzić do zajęcia wspólnego stanowiska.

                    smile
                    • dsz27 Re: Też życzę powodzenia... 22.09.08, 21:26
                      Hej,
                      Dokładnie, nie musi, ale fajnie mieć "przed oczami" też inne ewentualne
                      scenariusze czy opiniewink Dla mnie to cenne.
                      Każdy decyduje za siebie. Tak jak nikt nie uczy nas być rodzicami- wiele rzeczy
                      robimy intuicyjne.
                      Dzisiaj rozmawiałam z exem o tym wszystkim. Pozew składam w styczniu.

                      Pozdrawiam i miłej nocki
                      Domi
    • wmiedzyczasie Re: Piszę pozew... 21.09.08, 22:31
      Skup się na 3 więziach: duchowej, fizycznej i ekonomicznej
      (gospodarczej)

      czyli w duchowej masz najprawdopodobniej niezgodność charakterów.
      Gospodracza- od kiedy nie prowadzicie wspólnego gospodarstwa, jak z
      kasa na dzieci itp.
      fizyczna- wiadomosmile
      Więzi mają być zerwane i niemożliwe ma być ich ponowne nawiazanie.To
      , przynajmniej ja, powtarzałam w pozwie jak mantręsmile
      I oczywiście okoliczności, które przyczyniły się do zerwania.
      Pisz jak było, nawet jeśli było tragicznie to sąd na zgodny wniosek
      stron odstępuje od orzekania o winie.
      I nie odpuszczaj mu tych 150 zeta kosztówsmile będzie jak znalazł na
      nowy ciuchsmile
      • nicol.lublin Re: Piszę pozew... 21.09.08, 22:53
        hm... ja sie tu trochę zirytowałam czytając wpis tri, choć znam jego
        pogląd na orzekanie winy. no ale ludzie, toż to daleko idąca
        nadinterpretacja. jesli nie orzeczono winy, to nikt nie
        jest "niewinny" rozpadu związku, tylko po prostu tego nie rozważano
        w sądzie.

        a jeśli Dominika czuje, ze tak bedzie lepiej, to tak właśnie zrobić
        musi. bo najważniejsze to być w zgodzie ze sobą.
    • plujeczka Re: Piszę pozew... 22.09.08, 07:40
      Witaj! Dominiczko-popieram twoje stanowisko w sprawie pozwu a zatem
      orzekanie bez winy .Szkoda czasu juz o tym kilkakrotnie pisałam z
      czasem zycie mężem są w miarę poprawne to zachowaj je w takiej
      formie w jakiej one są.Narazie Cię alimentuje i w jakimś stopniu
      utrzymuje kontakty z dziećmi i oby tak pozostało.Wojna z nim w
      sądzie nieczego dobrego dla was nie przyniesie poza wzajemną
      niechęcią, złością i gniewem.Popieram Twoje stanowisko ale
      sugerowąłabym abyś w pozwie napisała ,ze twój maż zostawił Cię w
      trudnej dla ciebie chwili( ciaża, małe dziecko itp.)Niech wie ,że to
      Cię boli i będzie bolało calł zycie ale w tej sytuacji i tak ty
      powtarzam TY jesteś moralnie górą nad nim ON jest zwykłym dupkiem i
      tchórzem ,masz racje pisząc ,że jego ominie o wiele wiecej niż
      Ciebie a dzieci daja duzo radości i tych cudownych chwil spędzonych
      z nimi nie da sie cofnąc ani tez powtórzyć. Dla mnie jesteś wielka
      Dominiczko Wielka powtarzam , całuje Ciebie, Kubusia i Kasię.
    • gaapa Re: Piszę pozew... 22.09.08, 15:45
      Witaj.gratuluje coreczkismile
      Moj maz tez zostawil mnie gdy bylam w 8 miesiacu ciazy.Odszedl do innej
      kobiety.Uwazam,ze facet nie moze zrobic nic gorszego,niz spieprzyc kobiecie
      najpiekniejszego okresu w jej zyciu.To skrajna nieodpowiedzilanosc,narazenie
      nienarodoznego zycia dziecka a gdybys urodzila przedwczesnie z powodu stresu?)
      oczywiscie zgadzam sie na rozwod ale tylko z orzeczeniem winy.sad nie bedzie
      mial najmniejszych watpliwosci o takim orzeczeniu i wcale nie oznacza to
      ciagania sie po sadach i przedluzania sprawy.zalatwisz to na 1szej rozprawie
      zapewne.
      moja malutka ma juz 2 miesiace,jest ciezkosadale kiedys musi sie to zmienic.tez
      sie zgadzam,ze na cudzym nieszczesciu...pan Bog nierychliwy,ale sprawiedliwysmile
      poza tym,pomysl,jak kiedys sie z kims zwiazesz,zawsze lepiej miec na papierze,ze
      nie bylo to Twoja winasmilealbo zechcesz wziac rozwod koscielny?pozdrawiam
      • alfika Re: "rozwód" kościelny... 22.09.08, 22:01
        ...ma się tak do orzekania winy w sądzie cywilnym jak trąbka do
        koziej d...

        pomijając, że rozwody kościelne nie istnieją (to, o czym piszesz,
        się nazywa unieważnienie ślubu)

        każdy ma poukładane po swojemu
        Doni można gratulowac równowagi umysłowej i duchowej przy takim
        wariactwie, jakie przeszła
        to niezwykły człowiek...
        • tricolour Nazywa się "stwierdzeniem nieważności"... 22.09.08, 22:03
          ... unieważnień nie ma.

          smile)
          • alfika Re: Nazywa się "stwierdzeniem nieważności"... 22.09.08, 22:04
            a mi w kurii mówili zamiennie ;PPP
            • tricolour A mnie w Kurii obsztorcowali... 22.09.08, 22:09
              ... i zrobili krótki wykładzik czym się różni unieważnienie od stwierdzenia
              nieważności.

              smile
              • alfika Re: A mnie w Kurii obsztorcowali... 22.09.08, 22:17
                a mi tylko sami z siebie pogratulowali umiejętności własciwego
                nazywania, bo inni to gadają, że jest rozwód kościelny - a nawet
                unieważnienie małżenstwa nei jest tak do końca poprawną nazwą wink))
                • dsz27 Zmartwił mnie post timi_i_aga.... 23.09.08, 10:39
                  U mnie jest podobnie, małe dzieci...cholera to oznacza,że mi też moga nie dać
                  tego rozwodu...

                  Z tym, że nie było u nas ani alkoholu ani przemocy...

                  A czas jaki minął od jego wyprowadzki to aż albo tylko 9 miesięcy...

                  No i Kasia będzie miała raptem 4-5 miesięcy...

                  Sama nie wiem...
                  • krolowazla Re: Zmartwił mnie post timi_i_aga.... 23.09.08, 10:46
                    Podtrzymam cię na duchu. Ja składając pozew mieszkałam z ex. Na pierwszej
                    sprawie tez mieszkalismy razem, dopiero 3 tygodnie po sprawie sie
                    wyprowadziałam, kiedy miałam drugą sprawę już mieszkalismy oddzielnie prawie 3
                    miesiące. Mamy dziecko - na drugiej sprawie miała 2 lata i 5 miesiecy.


                    Fakt mieszkania i niemieszkania przez każdego sedziego jest brany inaczej pod
                    uwagę. jestem pewna , ze dostaniesz rozwód bez problemu.
                    • dsz27 Re: Zmartwił mnie post timi_i_aga.... 23.09.08, 11:33
                      smile Mam nadzieję,że nie trafi mi się jakiś oszołom.

                      wczoraj jak powiedziałam mężowi, że napisałam pozew i czas chyba porozmawiać o
                      formalnych sprawach, usłyszałam, że chyba chcę mu humor popsućwink Powiedziałam mu
                      też, że jak się ładnie sprężymy to cały rozwód będzie go kosztował tylko 300zł.
                      Chyba nie załapał ironiiwink
                      Ale mimo, że był zaskoczony to nie oponował, tak więc krzywdy mu nie robię.

                      My na szczęście nie mieszkamy już razem.

                      Lepiej mi jak napisałam ten pozew.

                      Mam nadzieję, że to nie chwilowe,ale już dawno nie czułam się taka...wolna od
                      tego wszystkiego.
                      • gaapa Re: Zmartwił mnie post timi_i_aga.... 27.09.08, 11:02
                        sory,ale naprawde nie rozumiem,dlaczego facetowi,ktory robi takie swinstwo,ma
                        ujsc na sucho w sadzie.na jego miejscu wzielabym wine na siebie.trzymaj sie Dominiko
                        • dsz27 Re: Zmartwił mnie post timi_i_aga.... 27.09.08, 11:17
                          Życie mu odpłaciwink

                          On będzie płacił nie tylko alimenty ale też w końcu zrozumie co stracił...dom,
                          rodzinę, mnie...głęboko w to wierzę.

                          byle do styczniawink
                          • kingas38 Re: Zmartwił mnie post timi_i_aga.... 27.09.08, 14:28
                            Doniu... może i zrozumie ale jak znam życie to nie będzie się tym zamartwiał...
                            a czy życie mu odpłaci, pewnie tak ale takie osobniki za bardzo nie biorą sobie
                            tego do serca... ot było, minęło, jest nowe i żyje się dalej...
                            • dsz27 Re: Zmartwił mnie post timi_i_aga.... 27.09.08, 14:57
                              Kinga całkiem możliwe. Ale jeśli tak będzie to tym bardziej nie warto sobie nim
                              głowy zaprzątać. Ja staje powoli na nogi i tego będę się trzymać. Tylko troszkę
                              samotna się czuję ale tak to juz bywa.
    • z_mazur Za każdym razem... 27.09.08, 16:37
      ... jak ten wątek się podnosi do góry, to jego temat tak mi się idiotycznie kojarzy z pewnym przebojem, że sobie go pozwolę sparafrazować:
      "piszę pozew na niebie północ,
      miasto śpi jest bardzo późno
      Cicho tu i słyszę tylko bicie twego serca.
      Piszę pozew a to niełatwe.
      Ale ty, ty umiesz zawsze
      Z paru słów wyczytać więcej,
      to co tylko zechcesz..."

      Ja wiem, że to głupie, ale nie mogłem się powstrzymać.
      • akrim-1 Re: Za każdym razem... 04.10.08, 11:45
        z_mazur napisał:

        >
        > Ja wiem, że to głupie, ale nie mogłem się powstrzymać.
        >

        To wcale nie jest takie głupie i należy zawsze dać upust własnym emocją. Samo
        tworzenie dokumentacji do sądu nie jest łatwym zajęciem, Za każdym razem jak sie
        to czyta, zupełnie co innego znaczy, a mieć należy na uwadze, że inni też będą,
        a jak zrozumieją i co z tego wyniknie, to wielka niewiadoma?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka