timi_i_aga
22.09.08, 17:59
Dzisiaj dostałam długo oczekiwane uzasadnienie wyroku...
I po krótce z niego wynika tak:
1. Ze nie ma trwałego rozkładu pożycia bo: "upływ tak krótkiego czasu nie
pozwala na przyjęcie, iż nieporozumienia które występowały między stronami
spowodowały, że zaistniały w sprawie rozpad ich małżeńskich więzi
automatycznie po wyprowadzce jej od męża przybrał charakter trwały" " i nie
przekreśla to jednak nadziei że małżonkowie są w stanie porozumieć są ze sobą"
2. ucierpi dobro małego wskutek rozwodu(???) bo "w sytuacji orzeczenia rozwodu
chłopiec zostałby pozbawiony szansy dorastania w rodzinie,nawet jeśli jego
rodzice na co dzień nie mieszkają razem.Ponadto żadna ze stron nie związała
się z inną osobą, przez co małżonkowie nie mają priorytetów jeśli chodzi o
swoje życie osobiste. Bez orzeczenia rozwodu utrzymanie status quo w
stosunkach rodziców będzie korzystniejsze dla dziecka. W tym miejscu należy
zdecydowanie stwierdzić,że niedopuszczalne jest aby pozwany pod wpływem
alkoholu odwiedzał dziecko czy też zabierał je bez zgody matki ponieważ
zachowanie takie może budzić w dziecku lęki i powodować niepokój. Oceniając
zachowanie pozwanego Sąd jednak żywi nadzieję iż zweryfikuje on swoje
zachowanie i sytuacje opisane powyżej nie będą miały miejsca. Choć jego
zachowanie budzi zastrzeżenia."
3. i to co mnie uderzyło:"strony muszą mieć na uwadze iż ich dziecko powinno
mieć szansę na wychowywanie się w pełnej rodzinie bo takiej nie miał pozwany,
a występujące między nimi nieporozumienia nie mogą brać góry na dobrem
małoletniego."
Czy sąd powinien"mieć nadzieję"czy kierować sie faktami??? no i czy
korzystniejsze dla mojego synka jest bycie w rodzinie gdzie tatus tłucze mamę
czy lepiej jakby tatuś był "dochodzący"???
Nie rozumiem.