Dodaj do ulubionych

szukanie wlasciwego partnera

09.10.08, 18:43
Wciaz powtarzam, z uporem zapewne godnym lepszej sprawy, ze zupełnie nie o to
chodzi.
I zdaje sie, ze ktos madrzejszy ode mnie napisal o tym cała książkę:

czytelnia.onet.pl/0,22665,0,1,nowosci.html
Obserwuj wątek
    • bazyliada Re: szukanie wlasciwego partnera 09.10.08, 21:15
      Takie proste, a takie trudne...
      Poprzyglądac się sobie, porozmawiać ze sobą, zrozumieć siebie, a
      potem być, po prostu być z drugim człowiekiem, być, a nie mieć.
      • sbelatka Re: szukanie wlasciwego partnera 09.10.08, 22:47
        jesli chodzi o "miec" partnera... to nie wiem.. sie jeszcze nie
        zastanowiłam ostatecznie

        ale w sensie szerszym - stanowczo wyrażam swój sprzeciw przeciw
        gloszeniu haseł, ze lepiej byc niz miec...

        na szczeście jedno nie wyklucza drugiego - i raczej dążmy do bycia i
        mienia... niz bycia w szlachetnym ubóstwie...

        ale to troche obok wątku i ksiązki.

        czytałaś ja Nanga? bo tytuł jak to tytuł... nie gwarantuje dobrej
        zawartości.. choc zachęca smile
        • nangaparbat3 skąd, nie czytałam 09.10.08, 23:52
          dzisiaj się na to natknełam w necie. Ale podoba mi sie co tam piszą, a
          wydawnictwo daje pewna gwarancje, że to nie calkowity szmelc.
    • cynta Re: szukanie wlasciwego partnera 10.10.08, 01:32
      Moze to jest odpowiedni watek aby wyrazic taka moja mysl, ktora mnie nurtuje w
      zwiazku z tym tematem. Rozumiem ten koncept nijako teoretycznie ale nie moge go
      zrealizowac emocjonalnie. Jestem nieszczesliwa bo mnie nikt nie kocha, bo ja nie
      kocham nikogo. Jak moge stac sie szczesliwa bez znalezienia takiej osoby?, jak
      moge stac sie kims innym jezeli jestem nieszczesliwa? To kwadratura kola dla
      mnie ale moze Naga naprowadzisz mnie na wlasciwy trop myslenia....?
      • cynta Nanga oczywiscie, sorry..:o) 10.10.08, 07:23
        • nangaparbat3 Re: Nanga oczywiscie, sorry..:o) 10.10.08, 16:28
          Nie ma sprawy, na jedno wychodzi.
          Masz rację, że to bledne koło, ale tez pieknie rosnaca spirala w drugą stronę.
          Było cos takiego na ekonomii - mnoznik inwestycyjny i akcelerator, o ile
          pamietam - nakręcaly jedno drugie w jedna lub w druga stronę.
          Jest ksiązka, w ktorej facet pisze, jak miłosc, ktora w nas jest, odgrzebac:

          sensus.pl/ksiazki/love.htm

          Całkiem sensowna.
          • cynta Re: Nanga oczywiscie, sorry..:o) 11.10.08, 00:38
            Jutro pojde do ksiegarni po ta ksiazke. Masz moze jakies inne tytuly pod reka
            ktore moglabym za jednym zamachem nabyc? Musze sie nauczyc nie wieszac sie na
            jedynym facecie ktory wykazuje jakiekolwiek zainteresowanie moja osoba,
            uzalezniam sie troszke chorobliwie od jego emaili. Znasz cos na to???
            PS. Te tytuly musza byc amerykanskie, tylko takie tutaj mam smile)
            Dzieki
            • nangaparbat3 Re: Nanga oczywiscie, sorry..:o) 11.10.08, 07:44
              To jeszcze jeden amerykański:
              www.sciaga.pl/tekst/23923-24-o_sztuce_milosci_erich_fromman
              Mnie się zdaje, ze najwazniejsze to znaleźc sobie w zyciu cos takiego, co bedzie
              Cie absorbowac, budzic wielkie emocje, ale tez bedzie zależalo od Ciebie, a nie
              maili jakiegos faceta.
              Gdybym byla młodsza, zapisałabym sie na kurs spadochronowy. Wyobrazasz sobie,
              jak to musi uniezalezniac????
              Ale pomaga wszelka aktywnosc, w która wkladasz serce.

              Co do ksiazek - mnie bardzo duzo dały w zyciu ksiązki Alice Miller - one dotycza
              relacji rodzice/dzieci, nie damsko-meskich, ale to sie wiąże przecież.
              • cynta Re: Nanga oczywiscie, sorry..:o) 11.10.08, 12:21
                Dzieki, poszukam.
                No wlasnie, cos co bedzie budzic wielkie emocje a bedzie tylko moje. Z tym mam
                problem, cale zycie (no to pol co mam za soba) bylam nadmiernie aktywna ale
                musiala ta aktywnosc miec sens dla innych, typu: studiowalam dlugo, ciezko acz z
                wielkim animuszem w obcym jezyku po to aby potem miec dobra prace i dosc
                pieniedzy dla dzieci. Zawsze powtarzalam ze dla samej siebie to bym z lozka nie
                wstala, prafrazujac Linde Evangelise. Sporty ekstremalne dodatkowo odpadaja bo
                zbyt wielka bylaby pokusa "nieotworzenia spadochronu". Rozumiem problem ale nie
                moge przekonac moich emocji do dzialania...a weekendy sa najgorsze...sad
    • aron95 Iluzja 10.10.08, 08:39
      Będąc z drugim człowiekiem, mamy iluzję posiadania siebie nawzajem, a nie
      partnerstwa.

      Z całej książki aby zapamiętać to zdanie to już dużo .
      Zapamiętać !? nie popaść w tą iluzję !
      • nangaparbat3 Re: Iluzja 10.10.08, 16:29
        Nioby racja - ale w tę to ja na pewno nigdy nie popadałam - a i tak sie rozwaliło...
        E, widac było to do czegos potrzebne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka