rozwod a emigracja

13.11.08, 12:55
Czy sa na tym forum osoby, ktore tak jak ja pracuja za granica?
Napiszcie jak radzicie sobie z tesknota za pozostawionymi w Polsce
dziecmi...Jak byc matka na odleglosc?
Zaznaczam, ze wyjazd za granice to byla absolutna koniecznosc (po
poruszeniu nieba i ziemi w celu zdobycia pracy w Polsce, niestety
nie udalo sie).
Corka jest pod opieka moich rodzicow, a i tak martwie sie o nia, mam
poczucie winy, ze wyjechalam. Jest prawie dorosla, ale kompletnie
niedojrzala. Z mezem rozeszlismy sie w wielkim konflikcie (rozwod w
toku, orzeczenie o winie). Chyba juz nic nie zmieni relacji miedzy
nami....
Martwie sie , ze to wszystko negatywnie wplynie na moja corke. Czy
ktos ma podobne doswiadczenia?
    • catrinceoir Re: rozwod a emigracja 13.11.08, 15:15
      czesc, ja pracuje za granica, a 2.5-letni syn jest z (jeszcze) mezem w Krakowie.
      wyjechalam do pracy 8 miesiecy temu, zeby utrzymac rodzine, a maz w miedzyczasie
      zdradzal mnie ze swoja kolezanka. nie moge rzucic pracy tak po prostu, bo nie
      stac mnie na splacanie kar finansowych za zerwanie umowy, wiec musze przeczekac
      jeszcze do marca. potem dopiero bede mogla zwolnic sie z pracy i zajac sie
      rozwiazaniem tej sytuacji.
      tesknota jest okropna, zwlaszcza, ze nie mam zadnego kontaktu z synkiem, bo jest
      maly, jeszcze nie mowi, a poza tym nie chce podchodzic do telefonu, nie lubi
      tegosad maz mnie nie informuje o jego zdrowiu ani o innych waznych sprawach,
      musze sama z niego wyciagac, a kontaktowanie sie z kims, kto mnie zdradzil, jest
      bardzo ciezkie... nie zgodzil sie nawet na przyjechanie tu z malym na Swieta,
      zebym mogla je spedzic z synkiem. wiec... pracuje, chodze do terapeuty, staram
      sie zyc pomimo tego, ze zycie sie rozpadlo. nie jest latwo, ale dla mojego
      dziecka musze byc silna, nie powinnam sie zatracac w smutku. place za mieszkanie
      w Krakowie i za zlobek malego, bo tylko w tej formie w tej chwili moge sie nim
      opiekowac. mnostwo osob z rodzina wlacznie mnie potepilo, gdy wyjezdzalam, bo
      tak w Polsce jest, ze facet wyjezdzajacy za granice to bohater, a kobieta to
      wyrodna matka. niewazne, ze moj maz nie mogl i nie chcial nas utrzymac...
      ciekawa jestem, czy i Ciebie za to spotkala krytyka?
      na Twoim miejscu sprobowalabym sciagnac corke do siebie, jak najszybciej. czy
      skonczyla juz liceum? moze warto ja zainteresowac nauka tam, gdzie jestes? byc
      moze ma poczucie, ze ja porzucilas - wiem, ze ja tak sie czulam, kiedy moj
      ojciec pracowal za granica, a mnie wyslal do Polski ze swoja nowa zona i jej
      corka. tez bylo to dla mojego dobra, i rozsadkowo z perspektywy lat niby to
      widze, a zal mlodej dziewczynki i tak pozostal. mialam wtedy 11 lat, teraz mam
      29, a do tej pory nie jest miedzy mna a nim zupelnie dobrze. moze nigdy nie
      bedzie... nie zycze Ci, by Twoja corka kiedys wypomniala Ci, ze ja zostawilas.
      ja zrobilam w sumie mojemu dziecku to samo, co moj ojciec zrobil mi, bo taki
      mialam wzor. moge miec tylko nadzieje, ze jak wroce, to uda mi sie ten blad
      naprawic, ze maly jest za maly, zeby pamietac to, jak dorosnie.... Twoja corka
      jest nastolatka i moze sie na niej to odbic bardzo mocno. trzymam kciuki, zeby
      tak nie bylo! pozdrawiam, jak masz ochote, to pisz na maila gazetowego.
      • woman-in-blue Re: rozwod a emigracja 13.11.08, 17:48
        Catrin, dzieki za odpowiedz.
        Moja corka ma 17 lat, jest na tyle duza, ze rozumie dlaczego
        wyjechalam. Mam nadzieje, ze nie czuje sie porzucona. Codziennie do
        niej dzwonie i mamy kontakt przez internet. Za poltora roku zda
        mature i moze przyjedzie studiowac do Anglii, jesli tylko bedzie
        chciala. Tesnie za nia niewyobrazalnie i wydaje mi sie ze ja jej
        bardziej potrzebuje niz ona mnie.
        Co do znajomych i rodziny : nikt mnie nie potepil za wyjazd. Wrecz
        przeciwnie wspierali mnie i wspieraja w tym co robie. Tylko dzieki
        pracy w Anglii moge zapewnic corce jakakolwiek przyszlosc,
        wyksztalcenie i lepszy start w zyciu.
        Jesli chodzi o Twoja sytuacje to dziwi mnie postawa Twojego meza.
        Ciekawa jestem, czy wyrazil zgode na Twoj wyjazd, czy to byla wasza
        wspolna decyzja? Jesli tak, to nie powinien miec pretensji.
        Utrudniajac Ci kontakt z dzieckiem postepuje podle i egoistycznie,
        bardzo krzywdzi to dziecko.
        Jesli chcesz wracac do Polski wczesniej, moze powinnas porozmawiac z
        pracodawca o mozliwosci skrocenia kontraktu bez koniecznosci
        ponoszenia kosztow. Pracodawca tez czlowiek i zrozumie trudna
        sytuacje osobista. Jesli chcesz ze mna porozmawiac, moj nr GG
        4369826. Goraco Cie pozdrawiam.
        • catrinceoir Re: rozwod a emigracja 13.11.08, 19:05
          jesli Twoja corka ma 17 lat, to zapewne w tej chwili znajomi sa dla niej nawet
          wazniejsi niz rodzice, ktorzy sie rozeszli (wiem, ze ja szukalam wsparcia u
          przyjaciol, bo na moja rodzine nie moglam liczyc w problemach). Ty jej
          potrzebujesz, bo jestes tu sama, myslisz glownie o niej, a ona ma swoj odrebny
          swiat. trzymam kciuki, zebyscie pomimo odleglosci byly sobie bliskie! tylko
          musisz sie bardzo starac, rzeczywiscie... ja zobacze sie z synem 4.5 miesiaca po
          ostatnim urlopie, w styczniu, i sama nie wiem, jak taki maluch zareaguje, czy
          nie bede juz obca dla niego?sad
          kiedy ja wyjezdzalam, moj maz byl jedyna osoba, ktora mnie wspierala w decyzji
          (nawet, gdy sama mialam watpliwosci). tak przynajmniej twierdzil wtedy. jednak
          po kilka tygodniach mieszkania z tesciowa, ktora zaprosilam do naszego domu,
          zeby moi mezczyzni nie byli calkiem sami, jego podejscie sie zmienilo... okazalo
          sie, ze porzucilam ich dla kariery i pieniedzy, bo mialam dosyc siedzenia w domu
          z malym dzieckiem. owszem, mialam dosyc, wiekszosc kobiet marzy o pojsciu do
          pracy po kilkunastu miesiacach zamkniecia w domu z pieluszkami i porozrzucanymi
          zabawkami, ale przeciez nie chodzi im o to, zeby pozbyc sie dziecka calkowicie!
          ja, jak sie urzadzilam i zobaczylam, jaka opieka socjalna jest w Anglii, to
          chcialam, zeby przyjechali do mnie, zwlaszcza, ze maz znow stracil prace. on sie
          zaslanial tym, ze dziecko nie powinno sie stykac z jezykami obcymi zanim nie
          nauczy sie mowic po polsku dobrze, bo inaczej sie bedzie wolniej rozwijalo (!).
          nie wiedzialam o tej jego fobii przed wyjazdem, ani nawet przed slubem, bo bym
          sie na to nie zdecydowala (jestem filologiem wink). zreszta ja wyjechalam pod
          koniec lutego, a on juz w kwietniu wyznawal na gadu milosc swojej kochance...
          spotykali sie zanim ja wyjechalam. po moim wyjezdzie mial przyjemne zycie, bo ta
          dziewczyna przychodzila mu pomagac przy malym, a jak tesciowa wyjezdzala,
          mieszkala praktycznie w naszym domu. ja bylam na tyle glupia, ze jak
          przyjezdzalam i zadawalam pytania, czemu mamy w domu cudza szczotke do zebow, to
          maz mi tak potrafil zamydlic oczy, ze bylam wdzieczna,ze ma takich dobrych
          znajomych, co mu pomagaja w klopocie... kobieta, ktora kocha, daje sie oszukiwac
          potworniesad w sierpniu maz stwierdzil, ze sie chce rozwiesc z mojej winy i
          zabrac dziecko, i dopiero po tym dowiedzialam sie wszystkiego od wspollokatorki
          jego kochanki... rzucilabym prace wtedy, gdybym mogla, ale moja firma ma zla
          reputacje co do traktowania pracownikow:] niestety podpisalam praktycznie
          niewolniczy kontrakt, a nie chce wracac do Polski z nowymi dlugami, skoro
          wyjechalam po to, zeby stare dlugi zlikwidowac.
    • 1anetta1 Re: rozwod a emigracja 13.11.08, 22:09
      probowalas moze znalezc sobie jakas bliska osobe? Jestem w podobnej sytuacji i
      otwarta na kazda propozycje.
Pełna wersja