agatan32
05.02.09, 18:44
Piszę do was z prośbą o pomoc- koleżanka najprawdopodobniej będzie się
rozwodzić i chciałabym uzyskać dla niej kilka informacji, bo ona zupełnie nie
wie, na czym stoi. Krótko o tym, jak doszło do małżeństwa. Poznali się, gdy
ona była jeszcze licealistką, on już wtedy pracował na wysokim stanowisku w
W-wie. Ona dla niego po maturze wyprowadziła się tam, studiuje i pracuje.
Dzieci nie mają. Mają za to epizody schodzenia się i rozchodzenia już przed
ślubem, który miał miejsce 1,5 roku temu. Ich sytuacja materialna jest
następująca: on przed ślubem kupił mieszkanie na kredyt, który będzie jeszcze
długo spłacać. Samochód służbowy. Drugi samochód, kupiony w trakcie małżeństwa
dla niej, by mogła wygodnie dojeżdżać do pracy, zabrał jej i "wyprowadził" ją
z domu- tzn. dał do zrozumienia, że mieszkanie jest jego, a ona jest tam
niemile widziana. Dlaczego? Trudno powiedzieć, co nie zadziałało. W każdym
bądź razie od dłuższego czasu były kłótnie na zmianę z cichymi dniami.Nie
zdradzali się. Teraz
ona mieszka w wynajętym mieszkaniu w W-wie, na które jej nie stać, dalej
pracuje i studiuje, ale nie da się ukryć, że po prostu nie jest w stanie się
utrzymać. On o tym wie i świadomie nie pomaga jej finansowo. To taki typ,
który lubi karać. Miał złożyć pozew rozwodowy w styczniu, ale ona nawet nie
wie, czy to zrobił. No i teraz pomóżcie w kwestiach technicznych: czy ona może
zażądać alimentów od niego, będąc formalnie żoną? Nie stać jej w tej chwili na
jedzenie czy rachunki, więc wzięcie adwokata prawdopodobnie odpada, czy może
dać sobie radę sama, korzystając tylko z wiedzy zdobytej w internecie? Czy ma
sens skorzystanie z jednorazowej rady u adwokata w związku z przyszłym
rozwodem, a jeśli tak, to czy możecie polecić kogoś solidnego w W-wie?
Napiszcie jak to widzicie, bo ja chyba nawet nie wiem o co pytać, ona też,
obie jesteśmy zielone w temacie. Nie wiem, czy to ma znaczenie- ona ma 25 lat,
on 34.