Skonczyly sie miesiace czekania na rozprawe. Skonczyl sie stres, ze moze nagle nie chciec dać rozwodu. Skonczylo sie nocne myslenie, ze moze jednak cos przeoczylam co powinnam doniesc i to przekresli mzliwosc zakonczenia tego po jednej sprawie. Skonczyl sie bol zoladka, glowy, nerwowe kolatanie w glowie, napady lękowe, chęc do upicia sie by choc chwile nie myslec. Teraz tylko uprawomocnienie i dolacze do grona jak mowi kolega orleanskich dziewic( nie wiem skąd on ma takie skojarzenia). Jestem sama od dlugiego czasu i tak naprawde w moim zyciu nic sie nie zmieni. Tylko status: zony nie-zony na bylej-zony. Teraz (pouczono mnie

), ze jak pojde po kredyt do banku mam miec ze soba kopie wyroku sądu

Dzięki za to forum, za wątki, ktore jesli nawet nie dotyczyly mnie, pomogly dowiedziec sie badz zrozumiec pewne mechanizmy. Dzięki za pomoc pewnych osob z forum

. Będę Was dalej czytać bo to forum to skarbnica informacji. Jem sobie sniadanie z usmiechem a nie z mdłościami i myslą, że musze zjesc bo inaczej umre. Stres to jednak koszmarna rzecz

Dla tych co przed - 3majcie sie cieplo, kiedys to sie skonczy

Potem jest nie koniecznie bezproblemowo ale napewno inaczej

pozdrawiam Wszystkich