Dodaj do ulubionych

jak to najlepiej rozegrać?

27.04.09, 12:34
a może nie ruszać teraz?
sama nie wiem
druga sprawa 20 maja
on ma być na niej...
nie doszliśmy do porozumienia w kwestii mieszkania (wspólne na
wspólny kredyt póki co)
odrzucił moje propozycje (dogadania się co do spłaty i przejęcia
przeze mnie kredytu lub przepisania jego części na młodą bez spłaty
i moje przejęcie kredytu)
kilka dni po sprawie zniknie na kolejny kontrakt na całkiem długo,
podobno
ale kiedyś wróci, i wróci do mieszkania, jakby nigdy nic
nie wyobrażam sobie tego wspólnego mieszkania po rozwodzie,
wystarczyły mi jego narkotykowo-alkoholowo zachowania podczas
ostatniego pobytu w domu, potem nie będzie się czuł niczym
skrępowany tym bardziej
sąsiedzi nie dzwonią na policję, bo to co się dzieje, dzieje się w
domu, ale w moich granicach tolerancji się nie mieści, ale one nie
pokrywają sądowego "rażącego zachowania", bo nie ma obdukcji,
policji i rozwalonego domu, są pozory

co powinnam zrobić, zeby móc to uporządkować?
zgłosić wniosek na sprawie? czy z góry zakładać, że tematu nie
poruszą...
złożyć papier przed sprawą?
czy czekać na zaoczny wyrok przy podziale? co chyba będzie najmniej
przyjemne...
macie może jakieś wskazówki/doświadczenia
będę zobowiązana
dziękuję
Obserwuj wątek
    • useless00 Re: jak to najlepiej rozegrać? 27.04.09, 20:37
      Sąd może orzekać o sposobie korzystani ze wspólnego mieszkania po rozwodzie, jeśli wniesiesz taki wniosek.

      Myślę, że lepiej spróbować to ustalić sądownie póki jest rozprawa i on na niej będzie, a nie potem szukać wiatru w polu i podskakiwać na każdy szmer przy drzwiach.

      A na rażące zachowanie zbieraj jakieś dowody. Zdjęcia, może zaproś sąsiadkę pod jakimś pozorem kiedy on wstawiony jest w domu. Sama nie wiem co jeszcze, bo ja byłam strasznie uwikłana w grę pozorow, czego dziś bardzo żałuję.
      • pokopanka Re: jak to najlepiej rozegrać? 28.04.09, 13:55
        dziękuję
        a jak nie ma tego w pozwie, mogę na sprawie?
        czy nie mogę?
        bo ja juz nie wiem co mogę / powinnam... a potem bedę sobie pluć, że
        mogłam, a nie zrobiłam...
        • chalsia Re: jak to najlepiej rozegrać? 28.04.09, 16:11
          > a jak nie ma tego w pozwie, mogę na sprawie?

          możesz


          > bo ja juz nie wiem co mogę / powinnam... a potem bedę sobie pluć,
          że
          > mogłam, a nie zrobiłam...

          to albo idż do akwokata, albo przeczytaj sobie kodeks rodzinnny
          oraz część kodeksu postępowania cywilnego.
          • pokopanka Re: jak to najlepiej rozegrać? 29.04.09, 13:39
            dziękuje
            rozumiem
            konsultowałam się z mecenasem
            stoi na stanowisku, że podział PO rozwodzie
            i ze teraz to rozwód i alimety najwazniejsze...
            reszta otem
            ale do tej "reszty" potrzebna jest też jakaś współpraca, której
            wymiernie brak, bo góruje złślwość, chamstwo i brak konsekwencji,
            przepychanki....
          • andreas077 Re: jak to najlepiej rozegrać? 29.04.09, 14:08
            chalsia napisała:

            > albo przeczytaj sobie kodeks rodzinnny
            > oraz część kodeksu postępowania cywilnego.

            A co to da? zawsze może trafić ten najbardziej niekorzystny wariant, to jak na
            loterii, albo ma się to szczęście, albo jest inaczej, oby nie gorzej jak do tej
            pory trafiło
            • chalsia Re: jak to najlepiej rozegrać? 29.04.09, 17:20
              > A co to da? zawsze może trafić ten najbardziej niekorzystny
              wariant, to jak na
              > loterii, albo ma się to szczęście, albo jest inaczej, oby nie
              gorzej jak do tej
              > pory trafiło

              no fakt, zawsze można rozłożyć ręce i położyć się na torach
              kolejowych licząc na to, że może maszynista zdąży zahamować.

              myślę, że dokształcenie się nie zaszkodzi, natomiast zaniechanie
              tegoż - jak najbardziej tak
              • pokopanka chalsia 29.04.09, 17:31
                chalsiu, ja chętnie doczytam, ale prosze podpowiedz na których
                kawałkach się skupic?
                czytałam krio

                właśnie dowiedziałam się, że mój mąż powiedział komuś z mojej
                rodziny notabene, że on ma garancję adwokata, że rozwodu nie
                dostanę, bo dziecko za nim szaleje (na przestrzeni ostatniego roku
                spędził kilkanascie dni w domu, w tym odwalił popisówe poalkohoową i
                ponarkowtykową, mam jego lufki z balkonu, ale w domu byłam tylko ja
                i corka, nie "wezwałam" na świadkow jego zachowania sasiadów...błąd?
                sąd woli dowody niz bleblanie, ale ja nie chodze z dyktafonem ani
                nie mam monitoringu w domu.... z tego ostatnio 1 raz byli na rowerze
                45 minut, 1 raz na meczu (gdzie o czasie powiedziała mi, ze wujek
                sie nia zajmował, nie tata), kilka razy odebrał ją ze szkoły
                jestem sparaliżowana
                jest mi normalnie słabo
                a sprawa 20go
                mam stos wyliczenk do alimentów
                zrobiłam zdjęcia jego dok rozliczeniowych ze statku (ma oddzielen
                konto - czy mogę się ubiegac o połowę jego dochodów? nie mamy
                rozdzielności?)
                szczerze to zasila konto, ale nigdzie tam nie stoi , że to na
                młodą...
                podobno gdybym była złośliwa to mogłabym powiedzieć, że nie płaci...
                ęce mi opadają
                ratunku
                • chalsia Re: chalsia 29.04.09, 22:23
                  poczytaj w kpc działy o rozprawach, dowodach a także o sprawach ze stosunków
                  małzeńskich oraz między dziećmi i rodzicami
                • sauber1 Re: chalsia 30.04.09, 02:56
                  pokopanka napisała:

                  > zrobiłam zdjęcia jego dok rozliczeniowych ze statku (ma oddzielen
                  > konto - czy mogę się ubiegac o połowę jego dochodów? nie mamy
                  > rozdzielności?)


                  Postaw dobrą wódkę dzielnicowemu, opowiedz o jego dochodach, może łyknie
                  śledzia i wg niebieskiej karty punkt po punkcie go pojedziecie, choć jak to
                  nowej generacji człowiek może być trudno ...
                • chalsia Re: chalsia 30.04.09, 09:56
                  > zrobiłam zdjęcia jego dok rozliczeniowych ze statku (ma oddzielen
                  > konto - czy mogę się ubiegac o połowę jego dochodów? nie mamy
                  > rozdzielności?)

                  skoro nie macie rozdzielności to połowa jego zarobków jest Twoja (a
                  połowa Twoich - jego)
                  • pokopanka Re: chalsia 30.04.09, 13:30
                    dziekuje
                    zdrukwałam sobie lekture na długi weekend
                    moje wynagrodzenie jest w całości przemielone na opłaty, dziecko i
                    moja fizjologie, nie mam "górek"
                    on zarabia kilkakrotnie więcej
                    czy te dochody sie bilansuja/różnicują?
                    chciałąbym zadeklarowac na sprawie jego spłate z połowy wart.
                    mieszkania, pomnijeszonej o kredyt, pomniejszonej o tę część jego
                    dochodów, która mi się należy...
                    czy to dobry tok rozumowania?
                    czy mam prawne podstawy, zeby tak zrobic (jakiś nr przepsiu, oprócz
                    krio?...)
                    wczoraj dostałam smsa od mojego męża,że jego ciało keidyś wydalało
                    szkło, a teraz metal i bardzo go to boli, i czy to sprawka mojej
                    czarownicy, walki dobra ze złem....
                    boze, po prostu sie boję
                    o przyszłość jego jakości o dziecko, bo nie było ograniczeń
                    do tego poznajdywane lufki i alkohol, choć co dzień się nie upijał,
                    ale był pod pływem zawsze czegoś...
                    nie wiem jak on funkcjonuje w pracy
                    wczoraj usłyszała, że on ma gwarancję adwokata, że ja nie dostanę
                    rozwodu, bo dziecko za nim szaleje.....
                    • tricolour Jeżeli najpierw będzie rozwód... 30.04.09, 14:19
                      ... a taka się wydaje najlepsza kolejność rzeczy, bo podział majątku w
                      małżeństwie to sprawa niełatwa, to Twoje roszczenia do połowy zarobków męża
                      zostaną oddalone. Po rozwodzie dostaniesz alimenty na dziecko i ewentualnie
                      siebie, pod pewnymi warunkami.
                      • pokopanka Re: Jeżeli najpierw będzie rozwód... 01.05.09, 19:45
                        nie mam podstaw, tak mysle do ubiegania sie o alimenty na siebie
                        polowe dochodow meza chcialam ujac przy podziale majtku, mieszkanie
                        jest na kredyt, wiec wartosc rynkowa, pomniejszona o wart kredytu,
                        reszta na pol, pomnijeszona o te jego moja czesc dochodow (bo
                        pieniedzy nigdy nie zobacze)
                        wychodzi 50/50
                        wiec czemu ma tu byc zgoda lub jej brak, jesli jest "po bozemu"?
                        nie mam tez podstaw do eksmisji

                        ale zrobie wszystko, zeby moje dziecko nie spalo ze mna w sypialni
                        zamknietej na klucz podczas pobytu ojca, ze starchu, zamiast spac w
                        swoim pokoju
                        zeby przestala snic, ze ojciec mnie zabija, bo ma takie filmy po
                        jego ostatnich wybrykach, choc nie byly codzienne..
                        jej spokoj, stabilizacja i bezpieczenstwo jest ponad
                      • pokopanka Re: Jeżeli najpierw będzie rozwód... 01.05.09, 19:49
                        dla mnie satysfakcjonujaca bedzie rowniez separacja, nie mam nikogo
                        w kolejce do mojej reki
                        zalezy mi na zakonczeniu tego toksycznego zwiazku
                        a konsekwencje idace z separacji sa dla mnie tak samo ok, bo daja
                        rozdzielnosc i prawo do podzialu
                        moze moglam isc ta droga, ale powiedziano mi, ze w mojej sytuacji
                        separacja niczego nie zmieni (marynarz)
                        ale nie wiem teraz czy to na pewno chodzilo o jego zawod
                  • pokopanka Re: chalsia 04.05.09, 14:21
                    czy możesz mi powiedzieć jaki jest na to paragraf? albo co sie robi,
                    żeby tak było?
                    właśnie w ośrodku interw. kryz. u prawnika, dostałam kubeł wody na
                    głowę
                    wiem, jaka bedzie strategia mojego męża - dobro dziecka- i że to
                    będzie podstawa nieotrzymania rozwodu przeze mnie...
                    ale ten sam prawnik powiedział mi też, że wystarczy on płaci
                    cokolwiek na dziecko to wystarczy, resztą nie musi się dzielić, bo
                    to jego dochody, a w mieszkaniu w sumie nie mieszka, więc może
                    powiedzieć, że też płacić nie musi
                    więc logika nie idzie w parze z prawem....
                    jestem na straconej pozycji...
                    • chalsia Re: chalsia 04.05.09, 17:01
                      > czy możesz mi powiedzieć jaki jest na to paragraf? albo co sie
                      robi,
                      > żeby tak było?

                      ale paragraf na co?


                      > ale ten sam prawnik powiedział mi też, że wystarczy on płaci
                      > cokolwiek na dziecko to wystarczy, resztą nie musi się dzielić,
                      bo
                      > to jego dochody, a

                      jesli macie wspólnotę majatkową małżeńska, to oznacza, że ten
                      prawnik, który Ci radził jest do dupy.
                      smile
                      Innymi słowy - głupoty Ci ten prawnik powiedział.
                      • pokopanka Re: chalsia 04.05.09, 17:25
                        paragraf, przepis, żebym mogła się o tę część dochodów ubiegać - czy
                        wystarcza tylko powołanie się na brak rozdzielności?
                        powiedziano mi, że jeśli on choć ciut płaci na dziecko (zasila nasze
                        wspólne konto (swoje ma nowe, ale na nie swojej pensji nie
                        przesyła), znikąd z nazwy nie wynika na co to jest, stamtąd na nią
                        biore zabezpieczenie) to zaspokaja potrzeby, a ja wydaję swoją
                        pensję na siebie/mieszkanie/utrzyanie dziecka i on z resztą może
                        zrobić co chce, a mnie nic do tego, bo to on zarabia i to jego
                        dochody...
                        i że jeszcze za to, że więcej zarabia, to większy jego nakład na
                        mieskzanie był, co w realu jest guzik prawdą, boz jego pensji był
                        pkywany kredyt, to fakt, ale to bez łaski, w końcu wspólny, ja
                        płace opłaty za mieszkanie i wszystko na dziecko

                        ale mam wrażenie co prawnik to dowolna interpretacja, bo o ile
                        pamiętam wysokość zarobków ma się nijak do nakładów, bo ja też
                        pracuję i tez płacę

                        to jest chore
                        albo ja mam już plamy na umysle... bo nie wiem czego się łapać
                        chyba wiatru
                        • chalsia Re: chalsia 04.05.09, 23:12
                          1987.12.16 uchwała SN III CZP 91/86 OSNC 1988/4/42
                          cała izba SN Izba Cywilna i Administracyjna

                          I. Małżonek może dochodzić zaspokajania potrzeb na zasadzie art. 27
                          k.r.o. zarówno wtedy, gdy rodzinę tworzą małżonkowie i dzieci
                          będące na ich utrzymaniu, jak i wtedy, gdy w rodzinie dzieci takich
                          nie ma.
                          II. Rozstrzygnięcie o zaspokajaniu potrzeb rodziny następuje przez
                          nakazanie wypłacania wynagrodzenia za pracę, które obejmuje zarówno
                          płacę zasadniczą, jak i wszelkie dodatki, dopłaty i ekwiwalenty
                          pieniężne, oraz rent, emerytur, a także wszelkich stałych i
                          powtarzających się świadczeń albo innych należności.
                          III. Obowiązek alimentacyjny wynika z pokrewieństwa albo z więzów
                          prawnych, z którymi ustawodawca wiąże jego istnienie.
                          ........
                          .......
                          • pokopanka Re: chalsia 05.05.09, 09:26
                            dziękuję
                            tylko czy to ma zastosowanie do mojej sytuacji?
                            • chalsia Re: chalsia 05.05.09, 09:36
                              pokopanka napisała:

                              > dziękuję
                              > tylko czy to ma zastosowanie do mojej sytuacji?

                              o co Tobie właściwie chodzi? Bo ja już nie rozumiem szczerze mówiąc.

                              Masz podane na tacy - na podstawie tego przepisu z krio skłądasz do
                              sądu wniosek o zaspokojenie potrzeb rodziny (czyli i dzieci i
                              Twoje) na czas trwania rozwodu (i wtedy juz Ci się nie śpieszy z
                              rozwodem) i przelewanie np. 80% jego pensji/dochodów (albo kwota)
                              na twoje ręce. Podpierasz wniosek podaną przeze mnie uchwała SN,
                              dostajesz takie orzeczenie/wyrok - to je4st natychmiastowo
                              wykonalne , składasz w jego zakładzie pracy i pienioądze płyną w
                              Twoje ręce.
                              • pokopanka Re: chalsia 05.05.09, 10:49
                                obawiam, że się nie zrozumiałysmy
                                ja jestem po pierwszej sprawie, na której zasądzono zabezpieczenie
                                alim. na młodą
                                pomio=mo, ze wcześniej mąż wyczysćił konto i przez 4 miesiąc nic nie
                                słał, nie wystapiłam o zabezpieczenie potrzeb rodziny
                                teraz zasila konto, nazywa się to zasileniem, cel jest nieznany, ale
                                to z tych środków biore na młoda

                                intencją mojego pytania o udziałw dochodach było uwzględnienie jego
                                części nieprzekazanej na dom przy podziale majątku

                                jego pracodawca jest armator i z jego konta schodza pieniądze,
                                agencja zatrudniająca nie ma możlwiści ścigania z niego żadnych
                                pieniędzy, podobno
                                więc jednak nie ma to przełożenia na moja sytuację

                                • chalsia Re: chalsia 05.05.09, 12:04
                                  > intencją mojego pytania o udziałw dochodach było uwzględnienie
                                  jego
                                  > części nieprzekazanej na dom przy podziale majątku
                                  >


                                  przy wspólnocie małzeńskiej masz prawo do połowy całego majątku
                                  wytworzonego przez Was obydwoje - innymi słowy - on nie ma swoich
                                  osobnych pieniędzy, do których Ty nie miałabyś prawa (jedyne
                                  wyjątki to: odszkodowanie za urazy cielesne, darowizny poczynione
                                  wyłącznie na niego, spadek i majątek przedmałżeński).
                                  • pokopanka Re: chalsia 05.05.09, 12:50
                                    rozumiem,
                                    dziękuję za cierpliwość chalsiu

                                    problemem jest dla mnie argumentacja tego faktu w obliczu
                                    interpretacji, ze skoro on płaci na dziecko,ja pracuję, więc
                                    wszystko jego ponad to jest jego, i nie mam możlwiości uwzględnienia
                                    tego przy podziale
                                    swojego czasu wydawało mi się logiczne dzielenie, mieszkanie na pół
                                    wg ceny rynkowej, pomniejszone o kredyt, ja mu spłacam jego pół
                                    wynikające z różnicy pomniejszone o połowe jego dochodów od czasu,
                                    kiedy założył odrębne konto, wiem, ile zarabia, choć nie przekazuje
                                    tych kwot na swoje konto
                                    to co wydawało mi się w miare logiczne, poległo
                                    • tricolour Chaos... 05.05.09, 13:11
                                      ... jest w Twoich wypowiedziach, a może i myśleniu.

                                      Opisujesz głownie swoje nieudane zamierzenia i podajesz argumenty za
                                      ich nieudaniem. Potem starasz sie ogarnąc wszytskie możliwe
                                      rozwiązania wraz z ich zależnościami i konsekwencjami. Nic za to nie
                                      piszesz o tym czego CHCESZ. W zasadzie nie wiadomo czy Ty chcesz
                                      mieszkania, pieniędzy, spokoju czy jeszcze czegos innego (a może
                                      wszytskiego na raz), bo niczego nie chcesz w całości tylko jakoś
                                      tak "po łebkach".

                                      Forum, to pół biedy. Jeśli takie wrażenie wywierasz na sądzie, to
                                      nie dziw sie jego irytacji i faktu, że przegrywasz sprawy. Określ
                                      swój cel (w pierwszej kolejności), sprawdź czy jest zgodny z prawem,
                                      przemyśl czy masz zasoby do realizacji tego celu (a jak nie masz, to
                                      zdobądź je, choćby na forum), wystąp do sądu. I rzecz ostatnia:
                                      WYGRAJ.

                                      Plan, który nie kończy się sukcesem nie jest planem - z definicji.

                                      PS. Napisałem dla mobilizacji, bez urazy.
                                      • pokopanka Re: Chaos... 05.05.09, 14:47
                                        na teraz chcę rozwodu, to po pierwsze
                                        nic nie jest w stanie mnie od tego odwieść, na czele z moim mężem,
                                        nawet jeśli powie, że kocha, bo to tylko słowa
                                        chciałam ogarnąć wszystko to fakt
                                        najchętniej za jednym razem
                                        bo jestem wykończona czekaniem, pół roku upokorzenia między sprawami
                                        to dla mnie za długo
                                        mam przed sobą silnego przeciwnika, ale nie jest nim mój mąż, tylko
                                        jego pełnomocnikmój mąż jako przemocowiec będzie rozciągał w czasie
                                        sprawę na maks, bo go na to stać, nie jest zaangażowany inaczej jak
                                        finansowo i nc już nie ma do stracenia oprócz kontroli nade mną
                                        docelowe chciałabym móc zostać w mieszkaniu, w którym mieszkamy.
                                        nie migam się od spłaty, choć nie do końca wiem, jak to zrobię, ale
                                        to jedyny na teraz sposób, zeby z nim nie mieszkać...żeby dziecko
                                        spało snem spokojnym i bezpiecznym
                                        stąd moje podejścia o te jego dochody i całą resztę
                                        pieniędzy chcę tylko na dziecko, pracuję i jestem w stanie
                                        zminimalizować swoje potrzeby

                                        nie z abradzo rozumeim, na jakiej podstawie wysnułes wniosek, że
                                        chce po łepkach
                                        dzieliłam się soimi "wrażeniami" w miare kolejnego kubła wody z
                                        różnych źródeł
                                        nie przegrałam jeszcze żadnej sprawy, druga jest ze względu na
                                        nieobecność męża na pierwszej i brak jego ustosunkowania się do
                                        pozwu oraz zarzut o zbyt krótkim braku pożycia ze str jego mecenasa,
                                        ale to był grudzieńwięc to nie jest przegrana? chyba, że przegrana
                                        jest nieuzyskanie go przy pierwszym podejściu
                                        rozwód jest bez orzeczenia
                                        czuję sie zmobilizowana, do wielu rzeczy doszłam sama
                                        ale szukam też upewnienia się co do pewnych interpretacji i dlatego
                                        tyle pytam
                                        • tricolour Aniu, koleżanko nasza... 05.05.09, 23:27
                                          ... (jeśli masz Anna na imię) - nie tylko w pisaniu, ale także w życiu używaj
                                          dużych liter na początku, a kropek na końcu zdania. Wprowadź porządek,
                                          systematykę, a wygrasz swoje sprawy w sądzie.

                                          Nie obraź się - mam czasem trudności w ogarnięciu o co Ci chodzi i odniosłem
                                          wrażenie, że przegrałaś sprawę (nawet więcej niż jedną).
                                          • pokopanka Re: Aniu, koleżanko nasza... 06.05.09, 10:33
                                            Drogi Tri,
                                            dziękuję za troskę, mam na imię Sylwia.
                                            Trudno mi cały czas zrozumieć, co jest moją przegraną sprawą.
                                            Życiowo - to mój 12letni związek, sądownie jeszcze nic nie jest
                                            rozstrzygnięte, a nawet ciut wygrane bo zabezpieczenie alimentów
                                            przekroczyło max deklarowanej wartości chęci płacenia przez ex.
                                            Ale może masz rację, przegrałam jako kobieta i partnerka, przez
                                            wiele lat upokorzeń pozwoliłam odebrac swoją godność i wiarę w
                                            siebie, choć to ja ciągnęłam ten wózek...
                                            Rozumiem, że może trudno się połapać w moich zapisach.
                                            gwoli uporządkowania stan na dziś:
                                            - on marynarz, ona asystentka, 9 letnia dziewczynka
                                            - on przemocowiec, ona uległa do lipca 2008, i stan
                                            zmian/dojrzałości do decyzji osiągnięty, choć trwał za długo
                                            - po drodze raz wystawiony za drzwi mąż za przemoc i
                                            ubilżanie,szansa na naprawę, która okazała się niewypałem
                                            - sprawa rozwodowa w toku - bez orzeczenia
                                            Miałam nadzieję na wspólpracę, które się rozwiały, i w sumie dobrze,
                                            pozbyłam się złudzeń i upewniłam co do decyzji.
                                            Na forum szukam odpowiedzi na dręczące mnie pytania, bo w realu
                                            dostaję sprzeczne interpretacje.
                                            Stąd mój chaos.

                                    • chalsia Re: chalsia 05.05.09, 23:11
                                      po pierwsze w całej rozciagłosci zgadzam się z Tri w kwestii chaosu.
                                      Skoro nie potrafisz wyjaśnić prosto i logicznie nam tutaj, to w sądzie polegniesz.
                                      MYSL !! prosto i logicznie, a nie konstruuj zamków z piasku.

                                      Sorry, będzie ostro, bo mnie krew zalewa jak z prostej rzeczy robi się problem.

                                      > problemem jest dla mnie argumentacja tego faktu w obliczu
                                      > interpretacji, ze skoro on płaci na dziecko,ja pracuję, więc
                                      > wszystko jego ponad to jest jego, i nie mam możlwiości uwzględnienia
                                      > tego przy podziale

                                      kurna olek, Ty nie musisz tego argumentować, bo jego adwokat brednie gada by Cię
                                      zapędzić w kozi róg. Twoim argumentem są odpowiednie paragrafy z krio i tyle. To
                                      co napisałam w poprzednim poście to na "ludzki" przetłumaczona treść paragrafów
                                      krio (i chyba niektórych kc - nawet już nie pamiętam). Poczytaj sobie dokładnie
                                      jeszcze raz te kodeksy w odpowiednich częściach.

                                      To co on teraz płaci na dziecko NIE MA NIC do rzeczy z kwestia podziału majątku.
                                      Tej kwoty juz po prostu nie ma, została skonsumowana na aktualne potrzeby dziecka.
                                      DO podziału macie (tak statystycznie) mieszkanie, meble, moze samochód i
                                      oszczędności Twoje i jego (w tym fundusze inwestycyjne itp założone w trakcie
                                      małzeństwa).
                                      Pamiętaj, że możesz wnieśc do sądu o ujawnienie jego Pitów (tak za 2-3 lata)
                                      oraz wyciagow z jegoo kont bankowych (w przypadku podziału majątku nie
                                      obowiązuej tajemnica bankowa).

                                      Mieszkanie (jesli współwłaśnośc małzeńska) - proste jak konstrukcja cepa.
                                      Przykład - wkład własny Wasz 100 tys, kredyt 400 tys. Chcesz mieszkanie dla
                                      siebie, on nie chce przenieśc na Ciebie współwłasności bez obowiązku spłaty. No
                                      to Ty zobowiązujesz się do przejęcia kredytu na siebie - w tym celu po rozwodzie
                                      bierzesz w banku kredyt, którym spłacasz Wasz wspólny kredyt. Jemu spłacasz
                                      połowę wkładu własnego czyli 50 tys plus połowę do tej pory spłaconych przez Was
                                      jako małżeństwo rat z odsetkami.
                                      Cena rynkowa mieszkania ma znaczenie tylko wtedy, gdybyscie mieli mieszkanie
                                      sprzedać i potem dzielić się kasą pozostała po spłaceniu kredytu.


                                      Krótki staż wg mecenasa męża? To tez nie ma znaczenia. Jak dla mnie gość nie ma
                                      rzetelnych prawnych argumentów.
                                      • chalsia Re: chalsia 05.05.09, 23:16
                                        > Cena rynkowa mieszkania ma znaczenie tylko wtedy, gdybyscie mieli mieszkanie
                                        > sprzedać i potem dzielić się kasą pozostała po spłaceniu kredytu.

                                        a skoro gośc to przemocowiec, to zastanów się dobrze, czy to nie jest lepsza
                                        opcja. Nie ma wspólnego mieszkania, za to Ty może będziesz mogła mieć swoje -
                                        mniejsze - ale swoje i bezpieczne.
                                      • chalsia Re: chalsia 06.05.09, 00:40
                                        i już chyba rozumiem (???) klincz z adwokatem męża - do podziału jest cała kasa
                                        i oszczędności istniejące w dacie orzeczenia rozwodu - czyli nie podlega
                                        podziałowi to, co maż zarobi po orzeczeniu rozwodu- czyli to jest to, co mówi
                                        jego adowkat - gość płaci zasądzone na dziecko alimenty a reszta jest tylko jego
                                        - ale OD dnia rozwodu.
                                      • pokopanka Re: chalsia 06.05.09, 10:53
                                        jeszcze raz dziękuję za wyrozumiałość
                                        takie interpetacje słyszłam od różnych prawników, niestety, płatnych
                                        i bezpłatnych...
                                        Twoja wersja, którą tutaj napisałaś, jest dla mnie jak najbardziej
                                        logiczna, bo my kupowalismy mieszkanie 4 lata temu za 135 tys,
                                        biorac 100tys kredytu w dolarach (jakies 32tys usd). Kredytu zostało
                                        na teraz ok. 28tys usd.
                                        Cały czas mi mówiono, że mieszkanie musi być wycenione wg bieżącej
                                        ceny rynkowej, kredytów się nie dzieli, i to co ponad kredyt na pół,
                                        nawet jesli biorę na siebie kredyt ja (czyli de facto spłacam i
                                        kredyt i jego).
                                        O ile dobrze Cię zrozumiałam, jesli ja zadeklaruję przejęcie
                                        kredytu, to muszę mu oddać połowę wpłaty na mieszkanie oraz połowę
                                        ze spłaconych rat?
                                        I więcej nic?
                                        i to jest praktykowane?
                                        Wyprostuj mnie prosze jeśli znów zbłądziłam...
                                        Aha, mój mąż nie ma pitów, nie rozlicza się, tzn podatki sa płacone
                                        przez armatora, ale on nie wypełnia w PL żadnych dokumentów
                                        skarbowych, takie zalecenie dostają od swoich pracodawców.
                                        Na konta przesyłał szczątki swoich pensji sad
                                        • chalsia Re: chalsia 06.05.09, 12:46
                                          > Cały czas mi mówiono, że mieszkanie musi być wycenione wg
                                          bieżącej
                                          > ceny rynkowej, kredytów się nie dzieli, i to co ponad kredyt na
                                          pół,
                                          > nawet jesli biorę na siebie kredyt ja (czyli de facto spłacam i
                                          > kredyt i jego).

                                          bo tak się to robi - własnie dlatego, ze kredytu się nie dzieli i
                                          takie wyjście jest OK jesli obie strony będą solidarnie DALEJ po
                                          połowie spłacały pozostały kredyt. Ale na to nie ma gwarancji, bo
                                          facet się może wypiąć i wtedy własnie dochodzi do takiej
                                          idiotycznej sytuacji, że jedna strona nie dość, że spłaciła drugą z
                                          połowy Wartości rynkowej (minus pół kredytu) to i większośc kredytu
                                          musi sama spłacić.
                                          Takei podejście byłoby też OK w przypadku nieruchomości
                                          kupionej/traktowanej jako inwestycja. A Wasze mieszkanie miało
                                          służyc celom mieszkaniowym dla rodziny a nie jako inwestycja.

                                          Stąd ta inna, przedstawiona przez mnie propozycja.

                                          Ty nie masz deklarować przejęcia kredytu na siebie, bo to gościa
                                          nie zabezpiecza (tak samo jak Ciebie- jego deklaracja). Ty masz PO
                                          ROZWODZIE wziąć kredyt w innym banku i spłacić pozostały małżeński
                                          kredyt.
                                          A w ogóle dal pewności to idź do dobrego radcy prawnego i pogadaj
                                          (bo będzie lepszym doradcą w tej kwestii niż adwokat od spraw
                                          rodzinnych).

                                          > kredytu, to muszę mu oddać połowę wpłaty na mieszkanie oraz
                                          połowę
                                          > ze spłaconych rat

                                          tak to właśnie widzę
                                          • pokopanka Re: chalsia 06.05.09, 15:27
                                            Rozumiem.
                                            Rozumiem, że jest to praktycznie wykonalne? Znaczy sądy tak decydują?
                                            A kolejność powinan byc, że najpierw spłacam wspólne zadłużenie, a
                                            potem dzielę? Czy inaczej.
                                            Dziękuję.
                                            Muszę teraz znaleźć tylko dobrego podpowiadacza z Gdyni smile.
                                            Ale to i tak sprawa na potem, ten podział.
                                            Teraz priorytetm jest rozwiązanie małżeństwa.
                                            • chalsia Re: chalsia 06.05.09, 18:00
                                              > Rozumiem, że jest to praktycznie wykonalne? Znaczy sądy tak
                                              decydują?

                                              nie mam pojęcia, nie jestem sądem


                                              > a potem dzielę? Czy inaczej.

                                              sorry, mam wrażenie, że pisze jasno, konkretnie i dość klarownie.
                                              Więc przeczytaj jeszcze raz, by się upewnić.
                                              Innymi słowy potraktuj to jako naukę wychodzenia z chaosu - co
                                              oznacza wzięcie własnego umysłu w karby.
                                              -
                                              Jednak niektórzy ludzie to gady.
                                              • pokopanka Re: chalsia 12.05.09, 08:52
                                                Staram się czytać ze zrozumieniem i dalej nie rozumiem.
                                                Moze jestem blondynką, moze już wymiękam i styki mi się grzeją, za 4
                                                dni komunia mojej córki, a mój mąż w niedzielę o 22 zadzwonił
                                                domofonem, nie znalazł w sobie ani krzty szacunku do sytuacji, żeby
                                                uprzedzić o powrocie...oczywiście wrócił z dodanym animuszem i tylko
                                                moje zamknięcie się w sypialni ucięło potencjalną drakę, na która
                                                nie mam juz sił.
                                                Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji po rozwodzie, że po prostu
                                                przyjdzie i się zadekuje, bo przeciez to jego.
                                                Stąd było pytanie czy Twoja propozycja, jak dla mnie logiczna i
                                                społecznie sprawiedliwa jest stosowana w praktyce?
                                                I dalej nie wiem jak to wygląda w realu.
                                                Załóżmy, zze wyczarowuje te pieniądze na spłate wspólnego kredytu i
                                                co dalej? a gdzie dokument na podział? bo jesli to ma byc wariant
                                                zaproponowany jemu, to jest bez szans, od roku nie mozemy się w tej
                                                kwestii dogadać, bo on nie będzie mi ułatwiał życia, póki "coś" nas
                                                łączy póty daje mu to poczucie kontroli...
                                                Pytając o sąd, chciałam wiedzieć czy taka wersja jest akceptowalna
                                                przez sąd, jako propozycja podziału majątku.
                                                Jak znowu namieszałam to przepraszam.
                                                Ale mimo wszystko nadal nie rozumiem.
                                              • pokopanka Re: chalsia 12.05.09, 15:41
                                                Jeszcze raz zapytam, ale inaczej.
                                                Czy on musi się zgodzic na taki rodzaj spłaty, czy to ma być
                                                notarialani? czy sądownie?
                                                No bo przyjęcie spłaty nie będzie "dowodem" stwiedzającym
                                                przeniesienie własności, prawda?
                                                Boto jest element, którego nie rozumiem.
                                                • chalsia Re: chalsia 13.05.09, 00:37
                                                  > Jeszcze raz zapytam, ale inaczej.

                                                  sorry, ale ja nie rozumiem Twojego pytania.

                                                  O jakim rodzaju spłaty piszesz?

                                                  Przyjęcie pieniędzy nic nie znaczy, jeśli nie jest nastepstwem/wynikiem albo
                                                  umowy notarialnej albo wyrokiem/orzeczeniem sadu (lub przyklepaniem przez sąd
                                                  ugody między wami)
                                                  • pokopanka Re: chalsia 13.05.09, 11:19
                                                    Chodziło mi o zrealizowanie Twojej propozycji w postaci spłacenia
                                                    przez mnie wspólnego kredytu itd...
                                                    Opatrznie zrozumiałam, że taki rodzaj "podziału" mogę złożyć w
                                                    sądzie.
                                                    Tylko sądowy podział wchodzi w grę, bo mój mąż nie wyraża woli
                                                    wspólpracy.
                                                    Szkoda, że tak trudno mnie zrozumieć.
                                                  • chalsia Re: chalsia 13.05.09, 11:25
                                                    > Chodziło mi o zrealizowanie Twojej propozycji w postaci spłacenia
                                                    > przez mnie wspólnego kredytu itd...
                                                    > Opatrznie zrozumiałam, że taki rodzaj "podziału" mogę złożyć w
                                                    > sądzie.

                                                    Możesz taki sposób podziału zaproponowac w sądzie.
                                                    Kolejnośc działań jest taka:
                                                    1.rozwód
                                                    2.spłacenie kredytu przez Ciebie
                                                    3.sprawa o podział majątku

                                                    A jeszcze wczesniej - czyli teraz - idź do dobrego radcy prawnego
                                                    specjalizującego sie w sprawach majątkowych.
                                                • leptis ... 13.05.09, 08:29
                                                  Sedno Twojego problemu w tym watku lezy nie w detalach prawniczych,
                                                  tylko w dogadaniu sie z mezem.

                                                  Sposob korzystania z mieszkania [a to Sad bedzie ewentualnie analizowal]
                                                  ma byc dla Ciebie najkorzystniejszy i na tym masz sie teraz skupic.

                                                  Byc moze mieszkanie jest podzielne przy odpowiednim "przypisaniu"
                                                  pokojow do Ciebie, a innych do meza.

                                                  Twoj maz bedac pol roku w kraju, pol roku poza nie jest
                                                  zainteresowany zmianami statusu tego mieszkania.

                                                  Jesli mieszkasz w atrakcyjnej lokalizacji, moze da sie "Twoja" czesc mieszkania
                                                  wynajac i miec dodatkowe srodki na kredyt na inne mniejsze ale wlasne ?
                                                  Mowie o czasach po rozwodzie.

                                                  TU I TERAZ najwazniejszy jest rozwod,
                                                  potem sposob uzytkowania mieszkania postanowiony przez Sad

                                                  Corka mieszka z Toba, jej dobro wymaga przestrzeni zyciowej.
                                                  Zasadzony sposob wykorzystania mieszkania nie bedzie;
                                                  50% Ty , 50% maz marynarz
                                                  Zasadzony sposob wykorzystania mieszkania jest zwiazany z potrzebami zyciowymi
                                                  a nie wkladami finasowymi i tutaj mozna na rozprawie cos wygrac

                                                  Na to tylko masz TU i TERAZ wplyw.

                                                  Powoli sprawy bedziesz posuwac do przodu ale rob to w rozsadnej kolejnosci.


                                                  powodzenia
                                                  • pokopanka Re: ... 13.05.09, 11:32
                                                    Problem polega na tym, że mój mąż nie chce się dogadać.
                                                    Rozpowiada o tym rozwodzie wszystkim sąsiadom wokół robiąc z siebie
                                                    męczennika, a ze mnie dziwkę i złodziejkę.Wcześniej deklarował chęć
                                                    przepisania wszystkiego (sam z siebie) na mnie i córkę, że
                                                    zasługujemy na nową szansę. Ale się szybciutko wycofał, bo tym samym
                                                    straciłby kontrolę.
                                                    Moje dziecko po 2 dniach z tatą (po 5 tyg niewidzenia się z nim)
                                                    powiedziało, że chce do babci, bo tata ciagle pali i dziwnie
                                                    śmierdzi, i ona głodna była, bo obiadu nie dał jej (wytyczne były,
                                                    łącznie z godzinami).
                                                    Śpi ze mną, w pokoju zamkniętym na klucz, on spi w tzw duzym, nie ma
                                                    tam drzwi...
                                                    Drzwi sa jeszcze do pokoju małej, no i do łazienki i toalety.
                                                    Nie wiem w jaki sposób mam spowodować jego zmiane do tej kwestii,
                                                    nie rusza go ani honor, ani dotrzymanie deklaracji, ani dobro
                                                    dziecko (moi rodzice nic mi nie dali, ja jej też nie muszę)
                                                    powiedział, że teraz nie miał dokąd pójśc (jest skłócony ze swoją
                                                    matką), a po rozwozie zniknie z mojego życia...
                                                    szczerze to w to po prostu nie wierzę, słusznie, prawda?
                                                    i nie wiem co mam zrobić sad
                                                    a sprawa 20 maja o 13

                                                  • pokopanka Re: ... 13.05.09, 11:33
                                                    aha, na przestrzeni ostatniego roku (od maja 2008) był w domu całe 6
                                                    tygodni
                                                  • leptis ... 14.05.09, 08:10
                                                    Dzien Dobry, masz piekne imie. Matka zalozycieli Rzymu takie miala.

                                                    Kontynuujac moje przemyslenia w Twoim watku.
                                                    Gdzie indziej piszesz, ze maz nie chce sie z Toba rozwiesc
                                                    i jego bardzo dobry adwokat bedzie "za pewne" na rozprawie
                                                    dzialal destrukcyjnie wschluchujac sie w instrukcje meza.


                                                    Nie majac pewnosci, ze maz sie na rozwod godzi,
                                                    bedac prawie pewnym ze Ty jako zona nadal jestes przez Niego postrzegana
                                                    nie rozmawia sie o podziale mieszkania bo to jest pomieszanie chronoligi zdazen.

                                                    Nie mozna facetowi zachwyconemu mozliwoscia podgladania Ciebie o dowolnej porze
                                                    proponowac sprzedaz wspolnego mieszkania.
                                                    To sie nie moze udac - no pomysl sama jakbys zareagowala
                                                    gdybys czerpala radosc z takiego doznania.

                                                    Jesli ten rozwod ma czemus sluzyc, zadbaj o solidne argumenty 20 maja
                                                    a handle mieszkaniem odpusc na razie.




                                                    Co do sposobu korzystania z mieszkania sugeruje usankcjonowanie stanu obecnego.
                                                    Maz w salonie, Ty+corka w dwoch pokojach z drzwiami.
                                                    Aneks kuchenny wspolny z natury rzeczy.

                                                    Nie jest dobrze usankcjonowac zamykane pomieszczenie dla meza.
                                                    Zalozmy ze peknie mu rura. Zalozmy inny kataklizm.

                                                    Ty jako uzytkujaca na codzien mieszkanie powinnas miec wglad w cala substancje mieszkaniowa
                                                    nie ma sensu tworzyc getta dla meza w pomieszczeniu, otwieranym raz na polroku.
                                                    Maz ma dosc getta w swojej pracy, aby dal sie "zamknac" w swoim pokoju.

                                                    Tobie i Corce sa potrzebne zamykane strefy w Waszym mieszkaniu,nie jemu.
                                                    Zaczniesz zycie porozwodowe, z czasem bedziesz chciala miec swoj kont przed corka chocby nawet.

                                                    Tyle

                                                    Twoj maz mimo ze zmienia koncepcje co do przyszlosci mieszkania
                                                    dopuszcza jakies polubowne rozwiazania - to dobry omen.

                                                    pozdrawiam serdecznie

                                                    ------
                                                    Nitkasmile) Swiat jest konsystenty i taki piekny smile))
                                                    Tylko do jesieni tak daleko.
                                                  • pokopanka Re: ... 14.05.09, 09:49
                                                    Wiesz, moj maz co dzien mowi co innego.I nic nie stanowi spojnej
                                                    calosci czy kontynuacji.
                                                    Wczoraj zlozylam propozycje, ze oboje sie zrzekamy na dziecko
                                                    mieszkania.
                                                    i sie mnie zapytal, czy ja sie wyprowadze po tym zrzeczeniu, no
                                                    jasne zostawie 9latke w pakiecie z oplatami, idiota. Powiedzial, ze
                                                    to nam nie rozwiazuje sprawy, bo ja sie nie wyprowadze.
                                                    On chce, zebym ja sie zrzekla na dziecko i placila za mieszkanie, a
                                                    on sie nie zrzecze i bedzie splacal kredyt.... wysokosc kredytu to
                                                    ok 500 zl w przeliczeniu, koszty mieszkania sa wyzsze, wliczajace
                                                    media, prad itd.
                                                    Splacic mnie nie chce.
                                                    Bedzie utrudnial, jak moze, poki moze.
                                                    Ale mnie to nie zniecheci.
                                                    Uslyszalam tez, ze jestem zlodziejka, po raz kolejny. Bo kiedys
                                                    wyplacilam ze wspolnego konta pieniadze, zabierajac mu je sprzed
                                                    nosa,a potem zostaly te same pieniadze (a nawet powiekszone)
                                                    wplacone na poczet wkladu wlasnego do kredytu na mieszkanie. Brak
                                                    slow.
                                                    Dziekuje
                                                  • leptis ... 16.05.09, 08:48
                                                    A swoją drogą sobie pomyślałem, że ty jednak masz zaufanie do
                                                    swojego marynarza.
                                                    Skoro jutro Pierwsza Komunia będzie celebrowana w Waszym jeszcze nie
                                                    podzielonym mieszkaniu.

                                                  • pokopanka Re: ... 18.05.09, 10:00
                                                    To nie jest zaufanie.
                                                    Wyszłam z założenia, że nie będę uciekać. i Moja siła wewnętrzna go
                                                    pokonała. Siedział zgaszony, choć swoje życzliwe złośliwości wciskał
                                                    gdzie i jak się dało.
                                                    Nie pomógł ani finansowo, ani organizacyjnei, nie zachował się jak
                                                    ojciec.
                                                    Kolejny gol do własnej bramki mitu supertaty.
                                                    Przez gości był traktowany normalnie, choc jego rodzina wypieła się
                                                    i nikt nie przyszedł, mam na mysli dziadków i jego siostre. Jedynym
                                                    reprezentantem był jego kuzyn, chrzestny naszej córki, ale szybko
                                                    zniknął, bo do pracy.
                                                    Odbyło się bez ekscesów, ale zabrakło po tamtej stronie podstawowych
                                                    zasad dobrego wychowania.
                                                    Teraz tylko środa mi pozostała.
                                                    13.30.
                                                  • leptis ... 18.05.09, 14:37
                                                    I tej sily wewnetrznej + dobrego, merytorycznego przygotowania do rozprawy
                                                    Tobie Sylwio zycze w srode 20 maja.

    • pelagaa Re: jak to najlepiej rozegrać? 30.04.09, 14:09
      Skupilabym sie najpierw na rozwodzie, a dopiero potem na podziale
      majatku. Zbieralabym dowody na jego konta, do ktorych nie masz
      dostepu.
      Od razu po rozwodzie zalozylabym sprawe o podzial majatku.
      A gwarancjami jego adwokata nie przejmowalabym sie nadmiernie, zaden
      adwokat nie jest w stanie dac gwarancji w takiej sprawie.
      Mysle jednak, ze jesli zlozylas pozew o rozwod bez orzekania o winie
      i probujesz zalatwic to bez wywlekania brudow, to mozesz rozwodu nie
      dostac, jesli facet powie, ze Cie kocha, dziecko kocha i widzi
      mozliwosc naprawy.
      • pokopanka Re: jak to najlepiej rozegrać? 30.04.09, 14:14
        ale on się po sprawie zawinie
        wróci kiedy będzie chciał i będzie chciał mieszkać
        nie wiem, czy zaocznie dzieli się majątek...

        a nie wyobrażam sobie, żeby przy takim zachowaniu mieszkać z nim pod
        jednym dachem
    • majkel01 Re: jak to najlepiej rozegrać? 01.05.09, 00:56
      jeśli masz dowody (świadkowie, interwencje policji itd) negatywnych zachowań
      możesz spróbować wnieśc w czasie sprawy rozwodowej o eksmisję męża. Podstawa
      art. 58 § 2 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.

      W razie sprzeciwu drugiej strony sąd na 100 % nie przeprowadzi podziału majątku
      przy rozwodzie.

      Możesz po rozwodzie wnieśc o podział, a po podziale uporządkować sytuację.
      • sauber1 Re: jak to najlepiej rozegrać? 01.05.09, 14:17
        majkel01 napisał:


        > Możesz po rozwodzie wnieśc o podział, a po podziale uporządkować sytuację.
        >

        Z doświadczenia jest mi wiadomym,że o wiele korzystniej jest przed rozwodem
        podzielić majątek, Dedykują tą myśl dla tych co jeszcze są przed, a jest się
        dzielić.
        • pokopanka Re: jak to najlepiej rozegrać? 01.05.09, 19:47
          tez tak chcialam
          ale moj maz wycofal sie z wizyty u notariusza w przedzien wizyty u
          niego, sugerujac, ze cos mu smierdzi (czyt. ze kogos mam i to dla
          niego)

          z mojej strony nie ma zadnego trzeciego
      • pokopanka Re: jak to najlepiej rozegrać? 01.05.09, 19:55
        nie mam dowodow
        czy sprzeciw ma byc przeciwko samemu podzialowi, czy wersji
        podzialu, nawet jesli bylaby 50/50 z uwzglednieniem kredytu hip na
        mieszkaniu (wspolny na wspolnym) i podzialem jego czesci dochodow,
        ktorych nie przekazal na dom od roku
        moje dochody sa w 100% mielone co miesiac na oplaty i dziecko, i
        zycie
        on zarabia 7x wiecej mojego brutto

        naprawde nie powinnam tego ruszac?
        boje sie jego powrotow, jakby nigdy nic, w kazdej chwili, po
        rozwodzie...(zakladajac, ze bedzie, bo to dopiero druga sprawa)
        • majkel01 Re: jak to najlepiej rozegrać? 03.05.09, 02:31
          jesli się sami nie dogadacie to sąd przy rozwodzie nawet nie ruszy (na 99%)
          wniosku o podział majątku. Zatem ten problem masz przynajmniej podczas rozwodu z
          głowy. Jedyne co można zrobić z mieszkaniem podczas rozwodu to:
          1. żądać eksmisji (trzeba udowodnić rażąco naganne zachowanie uniemożliwiające
          wspólne zamieszkiwanie. W praktyce sprowadza się to do wszczynania awantur i
          rękoczynów)

          2. żądać orzeczenia we wyroku końcowym ustalenia sposobu korzystania ze
          wspólnego mieszkania, jesli nadal razem mieszkacie. Jesli nie mieszkacie to
          wystarczy wymienić zamki. Jesli razem mieszkacie to sąd właściwie to będzie mógł
          jedynie przyznac jeden pokój jednemu a drugi drugiemu i ustalić że z kuchni,
          korytarza i łazienki strony korzystają wspólnie. Może tez np. zakazać
          przyprowadzania innych osób o okreslonych godzinach. I to w sumie wszystko.

          Sąd nie może nikogo zmusić do pozbycia się majątku. Przy rozwodzie w zasadzie
          majątek dzielony jest jedynie w przypadku zgodnego wniosku, bowiem jest przepis
          który zezwala na oddalenie wniosku o podział majątku w przypadku gdyby miało to
          przedłużyć postępowanie. A w przypadku braku zgodnego wniosku praktycznie zawsze
          to następuje.
          • pokopanka Re: jak to najlepiej rozegrać? 04.05.09, 09:54
            rozumiem, czyli nie powinnam o tym mówić na sprawie?
            trudno dogadać się z osobą posiłkującą się używkami, więc wizja
            porozumienia jest mglista
            nie mam żadnych dowodów na rękoczyny, nie bił mnie, podniósł reke 3
            lata temu, skutecznie, ale nie mam obdukcji, zreszta to dla sadu za
            mało
            trzeba dostawac co dzień i mieć zdemolowane mieszkanie, i często
            gościć policję, żeby tę rażącość zachować
            reszta w granicach tolerancji pozostaje
            ale sądu, nie mojej
            wizja związku z przemocowcem psychicznym nie mieści się w moich
            granicach tolerancji normy
            moje dziecko śni, że ojciec mnie zabija
            wszedzie widzi pijaków
            spała ze mną w zamkniętym na klucz pokoju, bo sama się podczas jego
            pobytu bała spać
            mieszkamy razem, nie wyprowadził się, przemeldował po złożeniu
            pozwu, ale nie zmienił dokumentów
            kolega córki z klasy pisze do niej smsy częściej niz "stęskniony"
            tata w czasie swojej nieobecności

            jest mi trudno wyobrazić sobie, ze on po rozwodzie (zakładając, że
            będzie) przyjedzie i będzie mieszkał jakby nigdy nic
            czy podziały majątku są zaoczne?
            • majkel01 Re: jak to najlepiej rozegrać? 04.05.09, 23:40
              jesli nie ma zgody obu stron to przy rozwodzie sąd z pewnością majątku nie
              podzieli. Sądy korzystają z przepisu który na to zezwala bardzo chętnie, bo to
              mniej roboty i mniej pisania uzasadnienia w razie czego.
              Jesli nie masz dowodów na to że mąż rażąco nagannym zachowaniem uniemożliwia
              wspólne zamieszkiwania to nic raczej nie wskórasz. Wówczas jest to słowo
              przeciwko słowu. Co innego gdyby byli świadkowie, dowody w postaci wykazu
              interwencji policji, jakiś dokument z komisji przeciwdziałania alkoholizmowi itd.

              "Zaoczne" oznacza tylko i wyłącznie że sąd wydaje orzeczenie nawet w przypadku
              gdy druga strona nie stawia się na rozprawie i nie zajmuje w niej żadnego
              stanowiska. O każdej rozprawie taka osoba jest jednak powiadamiana i od niej
              zależy czy udzial weźmie czy nie.
              • pokopanka Re: jak to najlepiej rozegrać? 05.05.09, 09:25
                rozumiem
                nie mam takich dowodów, jakich oczekiwałby sąd
                ale jego "pozbycie się" za zachowanie nie zmienia faktu, że dalej
                wspólność jest wspólna prawda?
                tzn, ze podział mieszkania i tak powinien nastapić, niezaleznie od
                jego faktu zamieszkiwania w nim, tak?
                czyli posiadanie takich dowodów umozlwiiłoby mi mieszkanie bez
                niego, ale nie przeniesienie własności
                tzn, generalnie byłoby to ok, ale ponieważ nie spełniam warunków, po
                rozprawie z nadzieja , że druga i ostatnia, po uprawomocnieniu
                wyroku, z nadzieją , że będzie, złożę wniosek o podział
                pytanie o zaoczność wynika z trybu jego pracy, chciałabym wiedzieć,
                czy on ma jakiś czas na ustosunkowanie się, czy np jesli będzie
                bierny to sąd i tak wyda decyzję
                dziękuję
                • akacjax Re: jak to najlepiej rozegrać? 13.05.09, 07:43
                  Najlepsze rozegranie-to dbanie o własne i dziecka bezpieczeństwo. Jeżeli jest
                  zagrożone-to albo wzywa się policję, albo ucieka!
                  Jeżeli nikt nie wie, co się u Was dzieje-to nie ma dowodów, wygląda, że nic się
                  nie dzieje.
                  Jeżeli zaczyna się awantura i nie możesz jej uniknąć, bierzesz telefon i
                  dzwonisz na policję. (Przypilnuj by zrobili notatkę z interwencji).

                  Być może m. uzna, że jesteś na tyle mocna, że musi być spokój-bo zaraz wzywasz
                  policję...
                  Bez ugody nie widzę szans w obecnej sytuacji na szybką jego wyprowadzkę, podział
                  majatku itd.

                  Pozostaje skupić się na rozwodzie, na sprawie wnieść koniecznie o ustalenie
                  sposobu korzystania z mieszkania, alimenty-wiadomo sąd musi ustalić i opiekę nad
                  dzieckiem.

                  Po uprawomocnieniu się wyroku prowadzisz rozmowy co do podziału lub(i) wnosisz
                  sprawę o podział. Ponoć najgorsza ugoda jest lepsza od lat szarpania się o
                  podział majątku w sądzie. (Co nie znaczy, że nie warto ją uprawomocnić w sądzie,
                  a nie u notariusza).

                  Ale przede wszystkim-bezpieczeństwo!
    • fragile66 Re: jak to najlepiej rozegrać? 13.05.09, 14:52
      pokopanka napisała:

      > druga sprawa 20 maja

      A więc już za tydzień. Bądź dobrze przygotowana do sprawy, przejrzyj
      wątki na forum na temat zachowania się, ubrania itp. Zabierz
      dokumenty, które mogą być przydatne, przede wszystkim kopię pozwu,
      żebyś wiedziała, co już jest sądowi znane, a co jeszcze musisz
      powiedzieć.
      Bez uzyskania wyroku rozwodowego nie załatwisz żadnej ze spraw,
      które tu opisujesz (podział majątku, sposób korzystania z
      mieszkania, alimenty).
      Skup się więc na najbliższym kroku, który ma cię doprowadzić do celu.

      > nie doszliśmy do porozumienia w kwestii mieszkania

      I tak właśnie powiedz w sądzie - sąd będzie musiał zdecydować za was
      o sposobie korzystania z mieszkania. Możesz też przedstawić własną
      propozycję, ale nie licz na to, że sąd wyeksmituje męża, bo nie ma
      takiego prawa.

      > kilka dni po sprawie zniknie na kolejny kontrakt na całkiem długo,
      > podobno
      > ale kiedyś wróci, i wróci do mieszkania, jakby nigdy nic

      To również jego mieszkanie. Dlaczego miałby nie wracać?

      > nie wyobrażam sobie tego wspólnego mieszkania po rozwodzie

      Zacznij. Dopóki nie znajdziesz innego własnego mieszkania, jesteś
      skazana na mieszkanie wspólne z mężem. Nawet po rozwodzie.

      > są pozory

      Przeglądałem dzisiaj swoje notatki z rozprawy apelacyjnej, więc mogę
      ci zacytować znamienną wypowiedź doświadczonej sędzi: "Świadkowie
      znają tylko ogląd zewnętrzny małżeństwa. Dlatego zeznania świadków
      mogą pełnić tylko rolę pomocniczą przy rozważaniu kwestii rozpadu
      związku."
      Nikt poza tobą, mężem i dzieckiem nie wie, jak naprawdę wygląda
      sytuacja w waszej rodzinie. Tyle tylko że dziecko nie może zeznawać,
      a wy - jako dorośli - może fantazjować do woli. Sędziowie są do tego
      przyzwyczajeni.

      > co powinnam zrobić, zeby móc to uporządkować?

      Niestety przyłączam się do tri i chalsi, że czytanie twoich pytań
      budzi czasem - przy całej dobrej woli - irytację.
      Uporządkować CO!!!???

      > zgłosić wniosek na sprawie?

      Wniosek o CO??

      czy z góry zakładać, że tematu nie
      > poruszą...

      Którego - bo w jednym tekście poruszyłaś trzy tematy: 1) wspólne
      zamieszkiwanie po rozwodzie, 2) podział majątku, 3) rażące
      zachowania męża w domu.
      Pierwszy temat zostanie poruszony przez sąd z urzędu, choć
      niekoniecznie na najbliższej rozprawie. Drugi temat prawie na pewno
      nie będzie poruszany, bo sąd może go zawrzeć w wyroku rozwodowym
      tylko wtedy, gdy nie wydłuża to nadmiernie postępowania - w twojej
      sytuacji nie liczyłbym na to. Trzeci temat sąd poruszy tylko wtedy,
      gdy będzie o nim wiedział, a więc gdy to zeznasz podczas
      przesłuchania.

      > złożyć papier przed sprawą?

      Znowu niestety: JAKI PAPIER (do cholery!!)???

      > czy czekać na zaoczny wyrok przy podziale?

      Tu się pogubiłem. Czy już złożyłaś wniosek o podział majątku? dopóki
      nie masz orzeczonej rozdzielności majątkowej nie możesz składać
      takiego wniosku.

      > będę zobowiązana

      No ja myślę! smile)

      > dziękuję

      • luciva Re: jak to najlepiej rozegrać? 13.05.09, 15:03
        Fragile66, a mąz nie może znaleźć "innego własnego mieszkania"?
        • tricolour Jak to znaleźć? 13.05.09, 15:50
          Nawet jeśli by znalazł na ulicy, to i tak połowa obecnego mieszkania
          należy do niego więc i tak czeka ich sądowe (notarialne)
          uporządkowanie spraw finansowo-własnościowych.
        • fragile66 Re: jak to najlepiej rozegrać? 13.05.09, 17:01
          luciva napisała:

          > a mąz nie może znaleźć "innego własnego mieszkania"?

          Może.

          Ale nie chce.

          A zmusić go, żeby chciał - nie da się.

          Ergo: pytanie niewiele wnosi do tematu.
      • pokopanka Re: jak to najlepiej rozegrać? 13.05.09, 16:01
        Dziękuje.
        Chodzło mi o poruszenie sprawy podziału mieszkania przy nadchodzącej
        rozprawie rozwodowej, ale juz zrozumiałam, że przy braku
        jednoznacznej współpracy nie ma szans na to.Wybacz, ale mimo Twojej
        sugestii nie wyobrażam sobie jego beztroskich powrotów, jakby nigdy
        nic. Fakt jest wspłwłaścicielem ścian, ale dom to cos więcej niż
        mury.
        Nie wyobrażam sobie spania pod kluczem z córką, tak jak wspomniałam,
        podczas jego pobytów i poszukiwań rozwiązań w uzywkach.
        Liczyłam na współpracę, nie darowiznę, choć społecznie sprawiedliwą.
        W czasie ostatnich miesiecy on zarobił ok.35 tys usd na rękę, a ja
        kilkanaście tys zł w tym samym czasie, bruto.
        Więc chociażby z tego powodu, że zarobił już na pół kawalerki, o ile
        nie na całą nawet, nie moge sie pogodzić z Twoja wizją życia razem.
        A podziały się ciagną, sam jesteś przykładem, prawda?
        Stąd było moje uporczywe dążenie do rozwiązania tego przed lub w
        trakcie rozwodu...

        • fragile66 Re: jak to najlepiej rozegrać? 13.05.09, 16:51
          Sylwia - brawo! widzisz: wreszcie piszesz logicznie i używasz
          konkretnych argumentów. Jeszcze nam podziękujesz za wszystkie
          złośliwości smile)

          A teraz do ad remu:

          pokopanka napisała:
          > nie wyobrażam sobie jego beztroskich powrotów, jakby nigdy
          > nic. Fakt jest wspłwłaścicielem ścian, ale dom to cos więcej niż
          > mury.

          Jak mawiał prezes Ochódzki "nie mieszajmy dwóch porządków
          walutowych": dom tworzycie jako rodzina i jest to kategoria
          uczuciowa, czyli od kiedy ustały między wami więzi uczuciowe tego
          domu już nie ma.
          Mieszkanie dla odmiany to tylko i jedynie NIERUCHOMOŚĆ - to jest
          kategoria prawna i materialna, czyli trzeba rozważać jego stan
          prawny.
          Skoro kupiliście to mieszkanie jako małżeństwo, to jesteście jego
          współwłaścicielami, ponadto jako małżonkowie macie równe prawa do
          korzystania z niego w celu zaspokajania potrzeb mieszkaniowych.

          Stan prawny mieszkania zmieni się w momencie wydania wyroku
          rozwodowego, w którym sąd powinien orzec o sposobie korzystania z
          mieszkania.

          Kolejna zmiana stanu prawnego nastąpi w momencie gdy sąd wyda
          postanowienie w sprawie o podział majątku - wniosek w tej sprawie
          możesz złożyć dopiero mając prawomocny wyrok rozwodowy i niestety -
          jak już o tym wiem z doświadczenia - trzeba długo czekać na
          rozstrzygnięcie, zwłaszcza jeśli okaże się bardzo niekorzystne dla
          którejś ze stron.

          > Nie wyobrażam sobie spania pod kluczem z córką, tak jak
          wspomniałam,
          > podczas jego pobytów i poszukiwań rozwiązań w uzywkach.

          Kilka lat temu wiele rzeczy - włącznie z rozwodem - było dla mnie
          niewyobrażalnych. Powoli horyzont wyobraźni mi się poszerzył. Na to
          czy mąż będzie spał w waszym wspólnym mieszkaniu, czy nie będzie tam
          spał - nie masz wpływu.

          > W czasie ostatnich miesiecy on zarobił ok.35 tys usd na rękę, a ja
          > kilkanaście tys zł w tym samym czasie, bruto.
          > Więc chociażby z tego powodu, że zarobił już na pół kawalerki, o
          ile
          > nie na całą nawet, nie moge sie pogodzić z Twoja wizją życia razem.

          Po pierwsze: już pisałaś, że to są tylko twoje oceny i nie będziesz
          w stanie dostarczyć sądowi dowodów na zarobki męża - niestety twoja
          argumentacja słabnie. Po drugie: zarobione pieniądze powinien
          wydawać na uzasadnione potrzeby siebie i rodziny - nie da się go
          zmusić, żeby je oszczędzał na zakup mieszkania. Po trzecie, to nie
          jest moja wizja, tylko twojego męża - ja się do waszych relacji nie
          wtrącam, ale nie masz wystarczających argumentów, aby przekonać go,
          że ma nie mieszkać razem z tobą.

          > A podziały się ciagną, sam jesteś przykładem, prawda?
          > Stąd było moje uporczywe dążenie do rozwiązania tego przed lub w
          > trakcie rozwodu...

          Kwestię podziału majątku można rozwiązać w trakcie rozwodu tylko
          wtedy, gdy obie strony potrafią się porozumieć co do wspólnego
          rozwiązania. W twoim przypadku nie ma takiej sytuacji, więc
          pozostawmy to w sferze marzeń - nie do zrealizowania.
          • chalsia Re: jak to najlepiej rozegrać? 13.05.09, 23:37
            fragile66 napisał:

            >
            > A teraz do ad remu:

            moge się tylko podpisać pod wszystkim, co w tym poście Fragile napisał.

            Pokopanko, Ty się powinnaś cieszyć, że on TYLKO 2 miesiące będzie mieszkał w
            JEDNYM pokoju Waszego mieszkania (bowiem przy 3 pokojach i dziecku sąd zapewne
            przy rozwodzie orzeknie, że on może uzytkowac tylko jeden pokój plus częsci
            wspólne typu kuchnia, łazienka).
            Moja znajoma przez wiele lat dzień w dzień z córka mieszkała w taki sposób z
            eksem alkoholikiem (w końcu po latach oszczędzania kupiła kawalerkę dla niego -
            dopiero wtedy się wyniósł).
            Czyli - da się. Oczywiście, że jest to chora sytuacja i lepiej dla wszystkich
            byłoby inaczej.

            Stwierdzenie "nie wyobrażam sobie" świadczy o nierealistycznym podejściu do
            rzeczywistości. Zrozumiale byłoby okreslenie "nie chcę".
            Niestety trzeba przyjąc na klatę to, że na pewne sprawy nie mamy całkowitego
            wpływu. Nie wszystko w zyciu układa się tak, jak chcemy. I nalezy to
            zaakceptować. To jedna z oznak dojrzałości.
            • pokopanka Re: jak to najlepiej rozegrać? 14.05.09, 09:55
              Masz racje chalsiu, ciesze sie z tego.
              Wiem, ze nie jestem w pakiecie tych kobiet, ktore problem z mezem
              maja na co dzien.
              Moje dziecko jest spokojniejsze kiedy go nie, i to jest dla mnie
              wyznacznik.
              Teraz jest jej bardzo trudno, bo jej koledzy zakwalifikowali jej
              tate jako dziwnego - bo dziwnie wyglada i dziwnie pachnie.
              Skun ma to do siebie, ze pachnie slodkawo i pozostawia oczy
              zdziwone, do tego niechlujne dzinsy i wlosy na jeza - oto super
              tata.
              A ona juz nie chce, by po nia szedl do szkoly. Autorytet kolegow
              jest bardziej, niz to co powiem ja.Wstydzi sie.
              Bardzo mnie to boli.
          • pokopanka Re: jak to najlepiej rozegrać? 14.05.09, 10:05
            Troche dokumentow mam. Jestem taki szpieg szoguna. Poniewaz moj maz
            reprezentuje totalny chaos w dokumentach, zrobilam kopie jego
            rozliczen fin. Nie pokrywaja sie z wplatami na konto, ale kilka
            miesiecy jest. Sa u tlumacza przys, bo sad tylko polski lubi.
            Postaralam sie, na tyle na ile moglam.
            Moze to wykorzystam, a moze nie. Nie wiem, ale miec mam.
            Przemocowcy tak maja, trzymaja poki moga, pozornie kontrole...
            A on po drodze jeszcze deklaruje swoja milosc.
            Szczesliwie za tydzien juz bedzie po, cokolwiek to bedzie. Napisze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka