Dodaj do ulubionych

Majkel pilnie POTRZEBNY!!... oraz inne mądre głowy

03.05.09, 12:14
Majkelu, napisałeś w wątku pokopanki „jak to najlepiej rozegrac?”: „jesli
się sami nie dogadacie to sąd przy rozwodzie nawet nie ruszy (na 99%)
wniosku o podział majątku. (…winkSąd nie może nikogo zmusić do pozbycia się
majątku. Przy rozwodzie w zasadzie majątek dzielony jest jedynie w przypadku
zgodnego wniosku, bowiem jest przepis który zezwala na oddalenie wniosku o
podział majątku w przypadku gdyby miało to przedłużyć postępowanie. A w
przypadku braku zgodnego wniosku praktycznie zawsze
to następuje.”
Ale napisałeś, że to „przy rozwodzie”…
a jak jest z tym po rozwodzie, podczas sprawy o podział?
Czy sąd może „zmusić”, jak się wyraziłeś, wnioskodawcę ?

Na co dzień, nie mam z exem kontaktu, jedynie podczas rozpraw,
brak współpracy, złośliwość, agresja słowna, przepychanki...żądania…
Podział majątku dotyczy sprawy o podział prawa i wkładu mieszkania
spółdzielczego lokatorskiego, otrzymanego w trakcie trwania małżeństwa,
kredyt w spółdzielni spłacony wspólnie,
(były już dwie sprawy, podczas drugiej decyzja sądu o zawieszeniu – bez
terminu, obecnie wznowiona na skutek pisma mecenasa exa, termin tuż tuż!)
Ja wnosiłam o podział, ponieważ zostałam do tego zobligowana przez
spółdzielnię. W momencie wyprowadzki exa - mieszkanie bardzo zadłużone z
tytułu czynszu, dług w całości spłacony przeze mnie po rozwodzie.
Nie mamy dokąd się wyprowadzić, jeśli wyrażę zgodę na oddanie mieszkania do
spółdzielni, a następnie na podział po połowie odzyskanej ze spółdzielni kasy
na pół.
Nie mam możliwości spłacenia żądanej przez exa kwoty 75 tys, (to połowa kwoty
wartości rynkowej, wycena przez rzeczoznawcę powołanego przez sąd).
W chwili obecnej stać mnie jedynie na czynsz. Wiem, że do momentu podziału, wg
prawa koszty czynszu powinny być dzielone na połowę, ale ja nawet nie marzę,
że odzyskam połowę spłaconego przeze mnie długu, który powstał do momentu
wspólnego zamieszkania (samo wymeldowanie administracyjne trwało rok i osiem
miesięcy!).
Prawda jest taka, że gdybym nie spłaciła tego długu, mieszkania już dawno by
nie było, ponieważ przygotowany był już pozew do sądu (główny najemca – ex)
przez spółdzielnię.
Spółdzielnia nie zajmuje się zamianą mieszkań na mniejsze. Wykup mieszkania
(koszt ok. 10 tys.) i spłata exa, nie wchodzą w rachubę, ponieważ jeśli nawet
udałoby się wykupić i potem sprzedać mieszkanie, to za pozostałą kwotę nie uda
mi się nic kupić (najmniejsze mieszkanie to ok. 145 tys.).
Jestem osobą 50+, chorą i od jakiegoś czasu bezrobotną (niewielkie
miasteczko), szanse na znalezienie pracy praktycznie znikome. Żyję z pomocy
siostry i znajomych. Mieszkam z dwójką pełnoletnich, studiujących dzieci.
Jedno z nich otrzymuje 250 zł alimentów. Drugiemu z dzieci alimenty zostały
odebrane, ponieważ dorabiało podczas wakacji, zmuszone przenieść się na
studia zaoczne aby przeżyć, nie wnosiło apelacji, nie chce oglądać ojca na oczy.
Mam radcę prawnego – z urzędu, który poza obecnością podczas rozpraw, nie robi
zupełnie nic…
Wiem, że nie ma eksmisji na bruk, ale… Co nas czeka? Pod most?
Mnie nie chodzi o kasę, jak exowi, lecz o dach nad głową dla mnie i dzieci.
Proszę o pomoc.

Obserwuj wątek
    • majkel01 Re: Majkel pilnie POTRZEBNY!!... oraz inne mądre 03.05.09, 14:43
      podczas podziału majątku rozwiązań jest kilka.
      Sąd może np. przyznac mieszkanie jednemu z małżonków (pierwszeństwo ma ten przy
      którym sa małoletnie dzieci) z nakazaniem spłaty drugiego małżonka. W przypadku
      gdyby podział majątku był niemożliwy, sąd może również nakazać spieniężenie
      niepodzielnych części i podzielenie pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży.

      Można postarać się o przyznanie lokalu socjalnego, ale trzeba spełniać określone
      przesłanki.

      Spłaty nie musisz dokonać natychmiast, możesz poprosić by sąd rozłożył należność
      na kilka rat (musi być to zapisane we wyroku), z tym że nie będą to z pewnością
      raty niskie ani zbyt odległe w czasie.

      Eksmisji na bruk nie ma, eksmitujący musi zapewnić lokal zastępczy spełniający
      okreslone wymogi.
      • kakoc Re: Majkelu, 03.05.09, 17:04

        - dzieci są, ale nie małoletnie już, niestety jeszcze niesamodzielne i niesamowystarczalne...
        - kiedy na przykład podział majątku jest niemożliwy?
        - z innych części są... stare, ok. 25 letnie sprzęty domowe..., które (jeśli w ogóle udałoby się coś sprzedać) dałyby łącznie około tysiąc złotych...
        - samochód (też stary) już sobie ex zabrał (nie pytając nikogo o zdanie), gdy się wyprowadzał... oraz inne przedmioty, które uznał za przydatne, nie wniosłam co do tego sprzeciwu na sprawie
        - wiem, że mogą to być raty, w moim przypadku nawet rozłożone na 3 lata dałyby nieosiągalne sumy...
        - w wyniku nakazania przez sąd eksmisji, lokal zastępczy powinna zabezpieczyć gmina, mieszkań zastępczych jest chroniczny brak, czeka się na nie nawet kilka lat...
        jakie wymogi musi spełniać taki lokal?
        - mogę być eksmitowana choć jestem bezrobotna?

        Być może, gdy dzieci skończą studia(2-3 lata) moglibyśmy wspólnymi siłami spłacić, jednakże potrzebna dobra wola... a takiej ze strony ich ojca nie spodziewam się.
        I tak już jest wściekły, jak dzieci śmiały do sądu wystąpić o alimenty.

        Nie chciałabym, aby dzieci musiały przerwać studia, osiągają dobre, czasem bardzo dobre wyniki, samo podjęcie nauki w tych warunkach i utrzymanie to jedno pasmo wyrzeczeń, doskonale wiedzą o co walczą.

        Sąd na poprzedniej sprawie zawiesił postępowanie, po zapoznaniu się z sytuacją... uprzedził, że jeśli nie znajdziemy rozwiązania to po 3 latach sprawa spada jako nierozwiązana. Po upływie 3 m-cy adwokat exa napisał do sądu, że nie doszło do żadnego rozwiązania...
        nie doszło, bo sytuacja materialna się nie zmieniła...
        Jak się mogę bronić, jakich argumentów użyć...?
        może jest jakiś sposób?

        • majkel01 Re: Majkelu, 03.05.09, 20:31
          Majątek podzielony musi być zawsze, z tymże czasami nie jest możliwe przyznanie
          jakiejś części jednemu a innej części drugiemu małżonkowi. Dla przykładu gdy
          strony mają duże mieszkanie, a po rozwodzie oboje chcą mieć oddzielne małe, bo
          nie będzie stać spłacić drugiego małżonka z jego części. Wówczas sąd nie wciska
          nikomu na siłę tego dużego mieszkania, tylko nakazuje to duże mieszkanie
          spieniężyć by następnie pieniądze podzielić.
          Ten samochód, chociaż zapewne o niewielkiej wartości, skoro piszesz że jest on
          stary, powinnaś zgłosić by sąd odliczył jego wartość. W ten sposób o jakąś tam
          kwotę obniżyć powinnaś swoją spłatę z mieszkania. Zawsze warto spróbować.
          Te 2-3 lata wyznaczone na raty, o których pisałem to nie jest norma ustawowa,
          wszystko zależy od sądu. Z tymże trzeba mieć również na uwadze racje drugiej
          strony, która musiałaby na swoją należną część czekać bardzo długo, podczas gdy
          pieniądze potrzebne mogą jej być natychmiast. Z tych właśnie względów nie ma co
          liczyć na odpowiednio długie spłacanie rat. Wszystko od uznania sądu.

          Lokal zastępczy powinien (kpc i ustawa o ochronie praw lokatorów...itd):
          -nadawać się do zamieszkania
          - musi być przynajmniej 5 m2 na osobę, a dla jednej osoby 10 m2
          - musi być w tej samej miejscowości, lub pobliskiej
          Oraz (Rozporządzenie MS w sprawie szczegółowego trybu postępowania w sprawach o
          opróżnienie lokalu... itd):
          - posiadać dostęp do źródła zaopatrzenia w wodę i do ustępu, chociażby te
          urządzenia znajdowały się poza budynkiem
          - posiadać oświetlenie naturalne i elektryczne
          - posiadać możliwość ogrzewania
          - posiadać niezawilgocone przegrody budowlane
          - zapewniać możliwość zainstalowania urządzenia do gotowania posiłków

          Eksmitowany może być każdy wobec którego sąd orzekł nakaz opróżnienia
          zajmowanego lokalu. Oczywiście nie jest tak łatwo takie orzeczenie uzyskać,
          bowiem muszą być podstawy.

          Hmm.. sytuacja ciężka, chodzi w końcu o sporą kwotę.
          Jeśli sąd nie podjął na nowo postępowania wówczas można spróbować przeciągnąć
          sprawę i poprosić sąd o niepodejmowanie postępowania na nowo (podjętego
          postępowania nie można później ponownie zawiesić na tej samej podstawie)
          deklarując np. możliwość ugodowego załatwienia sporu. Wszystko jednak od uznania
          sądu. Z jednej strony każdy sędzia chce zakończyć sprawę jak najszybciej, z
          drugiej każdy z nich woli jak się sprawa sama rozwiąże bowiem odpada wtedy
          wyrokowanie, pisanie uzasadnień i psucie statystyki. Na decyzję sądu wpływ ma to
          który pierwiastek w danej chwili zwycięży.
          Obojętnie jakby jednak nie przeciągać postępowania na końcu zawsze trafia się do
          tego samego punktu. Albo ty spłacisz exa z mieszkania, albo on ciebie. Nie wiem
          jak stoi we wyroku rozwodowym kwestia winy, ale pamiętaj że w uzasadnionych
          przypadkach można spróbować zasądzenia od exa na twoją rzecz alimentów.
          • kakoc Re: Majkelu, 03.05.09, 21:05
            dzięki ci serdeczne.
            Mam jeszcze 4 dni... (do terminu sprawy - termin wyznaczono, ponieważ mecenas
            exa napisał pismo do sadu, że strony nie doszły do żadnego porozumienia i na
            skutek tego - chyba - sąd wyznaczył termin ponownego przesłuchania).
            Czy mogę jeszcze teraz (jutro) napisać do sadu pismo z prośbą o niepodejmowanie
            postępowania na nowo??? czy jest już po herbacie?

            Nie wiem
            > jak stoi we wyroku rozwodowym kwestia winy, ale pamiętaj że w uzasadnionych
            > przypadkach można spróbować zasądzenia od exa na twoją rzecz alimentów.
            Odstąpiłam od orzekania o winie. Nie miałam na to sił. Zdrowie padło.
            Z człowiekiem tym - jak najdalej.
            Mieszkanie, to ostatnie ogniwo. Tym postanowił nas pogrążyć.
            • kakoc Re: Majkelu, 03.05.09, 21:15
              czy mogę o czymś napisać do ciebie na pocztę gazetową,
              bo tutaj normalnie się boję...
              proszę, zgódź się.
              • jagoda4444 Re: Majkelu, 03.05.09, 22:57
                Głową w mur!!!!!! (sorki nie mam w klawiaturze literki ...) niestety cokolwiek
                w tej chwili odroczy się to i tak powróci do punktu wyjścia. Majątek musi by
                podzielony. Prawo jest chore!!! facet odchodzi, zostawia rodzinę w długach o
                które się nie martwi, do podziału zawsze zostaje.... coś. Zazwyczaj kobieta
                zostaje z problemami, z dzie..mi i ze spłatą osoby, która ot tak po prostu
                wypisała się z rodziny. Nie jestem w stanie zrozumie... dlaczego wkład
                mieszkaniowy liczy się z wartości rynkowej mieszkania. Facet odszedł i ma
                wszystko w nosie. Nie zadbał przez te wszystkie lata małżeństwa o to aby
                mieszkanie np. wykupi.. na własnoś... a teraz ma by... spłacony z wkładu
                mieszkaniowego liczonego jak własnoś... Po rozwodzie zostałam jak to mówią goła
                i wesoła, chyba jak większoś... z nas!!! Jak kobieta, która zostaje z całym
                bagażem życia codziennego ma spłaci... kwotę, która jest nie w jej zasięgu, nie
                dostanie kredytu - bo nie ma zdolności kredytowych. Została po rozwodzie z
                przysłowiowym "niczym" ? Jak w takiej sytuacji ma się obroni... przed takim
                prawem, które skazuje ją na dożywotne długi a może i komornika albo eksmisję!!!!
                Kochani poradźcie, co ma zrobi... kakoc???? Byłam w takiej samej sytuacji co
                ona, ale miałam po prostu szczęście, że załatwiłam z eksem polubownie sprawę. Co
                się dzieje kiedy nie ma możliwości ugodowego załatwienia sprawy???? kiedy nie
                ma się naprawdę na spłatę drugiej strony? czy jest z tego wyjście tak aby do
                końca życia nie utapla... się finansowo??? Nie mam pomysłu na to
                niesprawiedliwe prawo, a może jest jakieś wyjście? naprawdę nie wiem , co w
                sytuacji kakoc byłoby lepsze. Zgodzi... się i przyją.... kwotę spłaty na
                klatę i mie.. np. komornika do końca życia, czy odracza.. sprawę do skutku (bo
                nie ma się pieniędzy) Nie mam dobrego pomysłu. Może ktoś pomoże...co robi...? w
                takiej sytuacji opisanej przez kakoc? Pozdrawiam
                • plujeczka Re: Majkelu, 04.05.09, 15:00
                  niestety znam autorkę postu, to cudowna, wspaniała osoba -pomóc nie
                  mogę ale moze ktoś inny był w analogicznej sytucji i coś podpowie,
                  zmobilizujcie się.Sama walcze ze swoim pdziałem,walka nierówna.Z
                  moich doświadczeń ta walka konczy się porazką kobiet zwazywszy na
                  bezwzglednośc męzczyzn.Nasze prawo jest delikatnie mówiąc" ułomne" a
                  juz nikt mnie nie przekona ,że chroni kobiety i dzieci.Jesli do
                  kochanki brakuje mieszkania to po prostu nalezy je : wyrwać" byłej
                  zonie i dzieciom bo jakze mogłoby byc inaczej. I tak w majestacie
                  prawa po 20-25 latach wspólnego życia, dorabiania się " ląduje" się
                  ze zdolnymi dziećmi w mieszkaniu socjalnym z ubikacja na dworze na
                  przykład.Dlaczego sąd nie bierze pod uwagę sytuacji zyciowej, braku
                  pracy i mozliwosci spłaty a także tego ,ze dziewczyny się uczą i to
                  bardzo dobrze.Czy im i mojej młodej przyjdzie pisać prace
                  magistrskie w " krzakach"-co to za prawo , które broni bogatych a
                  daje po nosie biednym ?......
                • kakoc Nikt nic już nie powie??? 04.05.09, 15:04
                  Nie każdy ma ten komfort, że ex podejmuje jakąkolwiek polubowną rozmowę, ja
                  niestety nie mam szans, przed ostatnią sprawą sedzia dała nam 10 minut na
                  dogadanie się przed sprawą, niestety usłyszałam same żądania…kasa, kasa, kasa… i
                  tylko to się liczy.

                  Jagoda, chyba jesteśmy w mniejszości, co do zaistniałej sytuacji, większość z
                  piszących tutaj ma większe z tym problemy bo więcej do podziału?
                  Żadnych sugestii? możliwych scenariuszy?
                  Proszę...


                  • pokopanka Re: Nikt nic już nie powie??? 04.05.09, 15:45
                    nie każdy
                    jestem w tym worku
                    tylko fakt, że u mnie podstawa jest sama zwykła ludzka zwykła
                    złośwliość i chęć opóźnienia wszystkeigo
                    zamiast próby pojednania jest rozwlekanie w czasie, a pomiedzy
                    chamstwo
                    też nie wygrałam w totka, żeby sobie życie ułatwić, choćby tylko w
                    tej przyziemnej kwestii
                    bądź dzielna i poddawaj się, choć to tylko słowa smile
                    ściskam
                    • jagoda4444 Re: Nikt nic już nie powie??? 04.05.09, 21:11
                      kakoc napisałam @ i piszę następnego
            • majkel01 Re: Majkelu, 04.05.09, 23:07
              może twój mecenas wymyśli jakiś sposób by przekonać sąd do tego by ten nie
              podejmował postępowania. Jak zostanie podjęte to ponownie raczej nie zostanie
              zawieszone bowiem 2 razy na tej samej podstawie zawiesić nie można.
              To że będzie rozprawa nie znaczy że postępowanie zostanie podjęte. Równie dobrze
              na rozprawie sąd może postanowić o niepodejmowaniu postępowania, z tym że pewnie
              zakreśli jakiś termin na dokonanie jakiś czynności w przypadku której
              niewykonania jednak postępowanie podejmie na nowo. Możesz napisać pismo, możesz
              spróbować to na rozprawie rozegrać. To od cierpliwości sądu zależy jak do tego
              podejdzie i co uczyni dalej.

              Niektórzy skonfliktowani małżonkowie decydują się przepisać swoją częśc
              mieszkania bezpośrednio na dzieci. To też jest dobre rozwiązanie, ale na to
              muszą się zgodzić obie strony, co chyba jest z tego co piszesz mało
              prawdopodobne. Takie sprawy załatwia się oczywiście poza sądem, bowiem dzieci
              nie biora przecież udzialu w postępowaniu o podział majątku.

              Jeśli chcesz, możesz oczywiście napisać @
              • kakoc Re: Majkelu, właśnie napisałam @ 04.05.09, 23:17
                Pismo dzisiaj zaniosłam, jak poradziłeś. Moja pani mecenas sceptycznie do niego
                podeszła. Nie liczę na to, że ona coś wymyśli. Podsuwam jej pomysły pod nos i...
                tez nic nie robi. Nawet nie zapyta. Za każdym razem muszę jej naświetlać sprawę
                od początku... Załamuje mnie.
                Czy wszyscy ci "z urzędu" są podobni do mojej???
                • majkel01 Re: Majkelu, właśnie napisałam @ 05.05.09, 17:48
                  kakoc napisała:

                  > Czy wszyscy ci "z urzędu" są podobni do mojej???

                  Niestety chyba tak. Urzędówki niektórzy olewają jak mogą bo bez wzgledu na wynik
                  i tak dostanie tyle samo.
    • akacjax Re: Majkel pilnie POTRZEBNY!!... oraz inne mądre 04.05.09, 23:16
      Mieszkam z dwójką pełnoletnich, studiujących dzieci.
      > Jedno z nich otrzymuje 250 zł alimentów. Drugiemu z dzieci alimenty zostały
      > odebrane, ponieważ dorabiało podczas wakacji, zmuszone przenieść się na
      > studia zaoczne aby przeżyć, nie wnosiło apelacji, nie chce oglądać ojca na oczy
      > .

      Alimenty tragicznie małe, dlaczego? Słabe wyliczenie?
      A drugie-tymczasowa praca słaby argument wg mnie. Jeżeli dziecko dorosłe nie
      wnosi o apelacje (może dać pełnomocnictwo matce i ojca nie oglądać) to błąd.
      Ja powiedziałam swojemu-jeżeli zwolnisz ojca z obowiązku alimentacji-to i mnie
      też. Mój studiuje zaocznie, dorabia, sąd utrzymał alimenty.
      • kakoc Akacjax... 04.05.09, 23:38
        Wyliczenie było dobre, ale przedstawiane były zaniżone dochody, reszta...
        ukryta. Prywatny pracodawca. Nie do ugryzienia sprawa. Zresztą, naprawdę
        robiłyśmy wszystko żeby "nie drażnić lwa". I nie mówię tego ot tak sobie. Uwierz
        mi. Przyjmowałaś mnie swego czasu na "przemoc w rodzinie", byłaś przemiła i
        bardzo wyrozumiała, doskonale pamiętam te pierwsze kroki, ale tam nigdy nie
        odważyłam się napisać. To było jeszcze przed rozwodem.
        Teraz też próbujemy załatwić sprawę najspokojniej jak tylko się da.
        Mamy tylko siebie.
        Pozdrawiam.
      • kakoc Akacjax... 05.05.09, 00:16
        akacjax napisała:

        > A drugie-tymczasowa praca słaby argument wg mnie.
        Ojciec tak argumentował, że jeśli potrafiło podjąć pracę w wakacje i zarobić to
        może równie dobrze pracować i studiować bo jest pełnoletnie. I sąd przyklepnął.
        Bo on taki biedny i musi płacić na dwoje dzieci aż 500 zł, a sam zarabia (wtedy)
        700 (pracodawca wystawił zaświadczenie, że na całym etacie zarabia mniej niż
        najniższa krajowa!!! Na pytanie sądu - dlaczego takie zaświadczenie? Pracodawca
        nie stosuje się do przepisów? - odpowiedź - nie wiem. Ojciec, który się
        utrzymuje za 200 zł m-cznie jeździ samochodem, używa komórki... ehhh, bzdety.
        Ale to już za nami.
        • akacjax Re: 05.05.09, 10:35
          Na każdym forum staram się pokazać, że nie tylko ex, ale i dziecko może nami
          manipulować, do tego w imię ważnych rzeczy. Chcesz przeprowadzić sprawę
          najłagodniej, nie drażnić lwa, nie wiem, czy to jest jakakolwiek gwarancja
          załatwienia pozytywnego wybranego celu.
          Gdy po pewnym czasie ponownie wnosi się o podwyższenie alimentów, można się
          lepiej przygotować, zbierać po drodze dowody na dochody ojca, można dostać
          pełnomocnictwo i samej reprezentować dziecko w sądzie. Bo właśnie to jest dla
          dzieci tragiczne, walczyć o utrzymanie od rodzica.
          Nie wnosząc apelacji powstaje dla exa obraz:"słabi są, można wyrwać od nich
          wszystko".
          Połowa zwycięstwa, to psychologia. Nam pokazujesz, że ojciec ma dochody, to samo
          należało zrobić w sądzie. Myślę, że o to można jeszcze powalczyć. Rozumiem, że
          teraz skupiasz się na podziale majątku i to Cię zajmuje. A adwokat z
          urzędu-często to złudzenie. Lepiej się zapożyczyć na normalnego.
          Trzymam za pomyślne rozwiązanie sprawy.

          • kakoc Re: ... 05.05.09, 11:20
            akacjax napisała:

            > Na każdym forum staram się pokazać, że nie tylko ex, ale i dziecko może nami
            > manipulować, do tego w imię ważnych rzeczy. Chcesz przeprowadzić sprawę
            > najłagodniej, nie drażnić lwa, nie wiem, czy to jest jakakolwiek gwarancja
            > załatwienia pozytywnego wybranego celu.

            Akacjax myślę, że akurat tobie nie muszę tłumaczyć jak to jest, gdy dzieci
            "przemykają" pod ścianami do swojego pokoju...i tego typu spraw.
            nie byłam i nie jestem manipulowana przez dzieci, dzięki nim żyję...

            > Trzymam za pomyślne rozwiązanie sprawy.
            Pracuję nad tym. To teraz priorytet.
            dziękuję "z serca" za twoje słowa.

        • majkel01 Re: Akacjax... 05.05.09, 17:47
          było wnioskować o złożenie zaświadczenia o dochodach PIT. W urzędzie skarbowym
          by juz chyba nie nabujał.
          • kakoc Re: Akacjax... 05.05.09, 18:58
            majkel01 napisał:

            > było wnioskować o złożenie zaświadczenia o dochodach PIT. W urzędzie skarbowym
            > by juz chyba nie nabujał.
            >
            Wnioskowała. Ale dostarczone było zeznanie jakie składa się do skarbówki, w
            marcu, bo wtedy była sprawa. Zakwestionowane, czego sąd nie uznał. Ale... do
            końca kwietnia można zrobić korektę bez żadnych konsekwencji. Poza tym, branie
            "do ręki" też było praktykowane.
    • kakoc jeśli spłata, to...??? 05.05.09, 20:12
      powiedzcie jak to jest, czy jeśli wezmę spłatę na siebie, powiedzmy, że sąd
      zgodzi się na raty, to po uprawomocnieniu się wyroku ex ZARAZ powinien/musi
      przepisać/zrzec się prawa do mieszkania i wkładu na moją rzecz?
      czy dopiero po otrzymaniu ostatniej raty? (tak on to sobie kombinuje)
      Czy ktoś wie?
      To bardzo istotna kwestia.
    • kakoc Serdeczne podziękowania dla wszystkich 08.05.09, 21:09
      Jestem już po. Na drodze ugody. Przyjęłam spłatę exa na siebie, sąd rozłożył ją
      na raty z odroczeniem pierwszej wpłaty na 7 miesięcy. Nie jest to wyrok taki
      jaki chciałabym aby był, ale jedno jest pewne: KONIEC!
      Jeszcze nie wiem skąd wezmę pieniądze, ale pracuję nad tym.
      Serdecznie dziękuję wszystkim za wpisy, a w szczególności za pomoc Majkelowi,
      Jagodzie i Plujeczce. Jesteście wielcy!!!
      A teraz spać... od niedzieli spałam w sumie 6 godzin...
      Pozdrawiam
    • plujeczka Re: Majkel pilnie POTRZEBNY!!... oraz inne mądre 08.05.09, 22:14
      Brawo! może wyrok nie po twojej mysli ale konczy miejmy nadzieje
      Twoja droge sądową przez męke.A propos-jutro bede na GG mój nr
      15933828 moze bedę mogła Ci załatwić prace poza granicami kraju-
      odezwij sie do mnie, ustale tel. z pośrednikiem-moze Ci sie uda
      wyjechać i zarobic na spłatę.Ciesze sie z zakończenia twojej sprawy
      i zazdroszcze przede mna walka , nabieram sił..a terza faktycznie
      idź spać, masz wypoczać, nabierać sił bo jak nadejdzie pora wyjazdu
      do pracy musisz byc gotowa.....kolorowych snów, pa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka