14.05.09, 14:18
czy jeśli,mąż na sprawie z orzeczeniem jego winy, przyzna się do
stawianych zarzutow m.in do zdrady, czy mimo to, będą potrzebne
dowody i świadkowie na potwierdzenie tych zarzutów i trzeba bedzie
jednak prać te "brudy"? Czy sąd mimo przyznania się, będzie drążył
ten temat , czy uzna fakt za oczywisty?
Wyjasnijcie mi proszę , bo zupełnie się na tym nie wyznaję
Obserwuj wątek
    • tricolour To nie jest jednoznaczne... 14.05.09, 14:47
      ... mąż może przyznać się do zdrady, ale to może nie mieć znaczenia przy
      orzekaniu winy za rozpad małżeństwa, bo to mogą być dwie różne sprawy.

      Zresztą często najpierw jest rozpad, a dopiero później zdrada. Kto zdradza w
      szczęśliwym związku?
      • bursztyn9 Re: To nie jest jednoznaczne... 14.05.09, 15:45
        tricolour napisał:

        > ... mąż może przyznać się do zdrady, ale to może nie mieć
        znaczenia przy
        > orzekaniu winy za rozpad małżeństwa, bo to mogą być dwie różne
        sprawy.
        >
        A jesli jest rozpad całkowity,nie do końca trwały , bo nie mieszkamy
        razem miesiąc.Jedno, co nie mieści się w pojęciu rozkładu,to to ,że
        do końca(dokąd wszystko nie wyszło na jaw),prowadziliśmy wspólne
        gospodarstwo)Taka była potrzeba.Wszystko inne przesłanki rozkładu -
        są.
        Mąż, okazało się wiele lat prowadził podwójne życie,ja podejrzewałam-
        on zaprzeczał.Aż do teraz.Przyparty do muru, zapewnia ,że na sprawie
        sie przyzna.I dobrze ,bo ja nie mam żadnych dowodów.
        I co wtedy?
        • fragile66 Re: To nie jest jednoznaczne... 14.05.09, 15:56
          bursztyn9 napisała:

          > Przyparty do muru, zapewnia ,że na sprawie
          > sie przyzna.I dobrze ,bo ja nie mam żadnych dowodów.
          > I co wtedy?

          Nie piszesz, jak go przyparłaś do tego muru, że przyznał się do
          zdrady.
          Ale jeśli nie masz na to żadnych dowodów poza jego przyznaniem się,
          to na twoim miejscu nie liczbyłbym na wiele.

          Mąż w sądzie nie przyzna się - to pewne. Dlaczego miałby świadczyć
          na własną niekorzyść?
          • bursztyn9 Re: To nie jest jednoznaczne... 14.05.09, 22:52
            jak go przyparłam? Tak naprawdę , to wcale nie musiałam.Sam
            uruchomił mu się telefon w kieszeni i na jego nieszczęcie wybrało
            połączenie do mnie .I wysłuchałam jego bardzo kwiecistej rozmowy z
            kolegami.I choć jest z tych, co to złapiesz za rękę, to powie ,że
            nie jego ręka, tak tu mie wypierał się.Ale dowodu nadal nie mam .
            Mam tylko jego przyznanie się
            • fragile66 Re: To nie jest jednoznaczne... 15.05.09, 09:48
              Moja była żona dwukrotnie przyznała się do romansu w odstępie ponad
              roku. Potem teoretycznie zgadzała się na rozwód, dopóki finansowałem
              jej studia zaoczne.
              Dlatego w pozwie napisałem tylko o niezgodności charakteru i tym
              podobne komunały.

              Gdy zobaczyła pozew, nagle zrozumiała, że sponsor się ulatnia, więc
              szybko przygotowała odpowiedź na pozew, w której napisała, że ona
              mnie kocha, zawsze kochała, a ja teraz się wyprowadziłem, więc na
              pewno mam romans i żąda oddalenia pozwu.

              Potem zeznawałem dwukrotnie o tym, że żona się przyznała, na co ona
              zeznawała, że nie pamięta takiej rozmowy, że coś sobie wymyśliłem,
              albo że wymyślam na poczekaniu argumenty, aby odwrócić uwagę od
              własnej zdrady.

              Jeśli nie miałaś dość przytomności umysłu, aby nagrać tamto
              połączenie i rozmowę męża z kolegami, to obawiam się, że to nie
              będzie żaden dowód w sądzie.
              • bursztyn9 Re: To nie jest jednoznaczne... 15.05.09, 10:09
                i własnie tego , o czym tu piszesz sie obawiam.
                A ,że nie nagrałam? Ja po prostu,.. odebrałam telefon,.... w samym,
                najciekawszym środku rozmowy.Na szukanie dyktafonu , było za późno.
                Dziś nie wypiera sie , że taka rozmowa była.Ale co bedzie za
                tydzień.Wiem , do kogo to mówił, ale to są koledzy.Czy nie
                powiedzą ,że nie pamiętają? Przecież im wolno nie pamiętać
        • tricolour Jeśli nie jest trwały... 14.05.09, 16:06
          ... to separacja. Gdy będzie trwały, to rozwód.
      • sauber1 Re: To nie jest jednoznaczne... 14.05.09, 16:17
        tricolour napisał:

        > ... mąż może przyznać się do zdrady, ale to może nie mieć
        znaczenia przy
        > orzekaniu winy za rozpad małżeństwa,


        W związku z tym rodzi sie pyanie, czy jest tu ktoś na frum co
        słyszałby, że zrdada była brana pod uwagę i miała wpływ przy
        orzekaniu winy?
    • tiny54 Re: czy jesli 14.05.09, 14:57
      jeśli związek nie jest szczęśliwy ,należało by nie zdradzać,tylko odejść i nie
      zdradzać ,owszem to teoria.Zdradzają niekoniecznie nieszczęśliwi ,ale osoby z
      naturą piotrusia pana ,z niedostatkami emocjonalnymi ,osoby o naturze
      narcystycznej ,zaniedbujące związek z przerzuceniem winy na partnera,z potrzeby
      podniesienia poziomu adrenaliny...
      Bywa wina obu stron ,ale nie w każdym przypadku.
    • majkel01 Re: czy jesli 14.05.09, 19:23
      jeśli uzna swoją winę to postępowanie dowodowe przynajmniej w tym zakresie nie
      będzie już potrzebne, ale możecie się jeszcze spierać np. o alimenty. Jesli
      tylko się przyzna do zdrady będzie to zdecydowanie okoliczność go obciążająca,
      ale pomimo przyznania sie do zdrady może żądać orzeczenia winy obu stron,
      wówczas będzie musiał tobie również udowodnić zawinienie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka