joanwro 01.06.09, 22:25 czy ktoś z Was jest DDA? ciekawi mnie jak w sytuacji okołorozwodowej się to "odzywa" u innych takich ludzi... mnie się odezwało, choć uciekałam od tego wiele lat. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
nangaparbat3 Re: a jest tu ktoś DDA? 01.06.09, 22:30 Nie odezwało mi się. Mam parę koleżanek, u ktorych sie odezwalo, chociaz nie wspominaly nigdy, by były DDA. Jedna bez DDA i bez rozwodu. Chyba nie ma reguł. Odpowiedz Link
sbelatka Re: a jest tu ktoś DDA? 02.06.09, 12:16 mi sie tez nie odezwało.. ale jakos mam to przerobione i oswojone.. więc nie bylo powodu Odpowiedz Link
moostanga Re: a jest tu ktoś DDA? 01.06.09, 23:15 A co konkretnie Ci sie odezwało? Bo DDA to dość dużo cech. Ja właśnie jestem w czasie akceptacji tego, że DDA jest jak np. cukrzyca, jak sie raz ją nabędzie to już sie to ma. I trzeba sie liczyć z tym, że pewnych rzeczy trzeba unikać, do innych sie stosować, A czasem objawy sa nie do wytrzymania, czasem są łagodniejsze. Ale generalnie nie ma wyjścia, żeby sie tego pozbyć. Rozwód to ogromny stres, ogrom emocji, a DDA to miedzy innymi problemy z radzeniem sobie z emocjami, więc wydaje mi sie naturalne, że sie odzywa. Myślałam, że terapia mnie wyleczy. Niestety nauczyła mnie tylko jak sobie z tym radzić. Ale nie jest to proste i czasem wraca mi kompletny bezsens, zagubienie, branie odpowiedzialności za wszystko i wszystkich. Tylko, że teraz umiem to wyłapać, albo słyszę co inni mówią i staram sie nie zaprzeczać, tylko przyjmować życzliwą krytyke, oddawać odpowiedzialność innym, szukać sensu... Hmmm... Trudny temat... Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo Pozdrawiam Odpowiedz Link
teuta1 Re: a jest tu ktoś DDA? 02.06.09, 08:23 Ja jestem, ale co to ma do rzeczy? Chyba tak jak ja w ub. roku jesteś na etapie obwiniania się i prób zrozumienia dlaczego tak sie stało. Miliony kobiet na całym świecie wychowano tak, żeby rozumiały, że ich potrzeby są na szarym końcu, żeby udowadniały nieustannie swoją "przydatność", pokazywały, że są odważne itp. Tak samo można byłoby sie przejmowac kolejnoscią narodzin: starsze - bardziej odpowiedzialne, średnie - musi psocić, żeby je zauważyc, najmłodsze - pieszczoch...Na pewno wzorce szczęśliwej rodziny pomagają samemu stworzyć szczęśliwy związek. Ale teraz rozejrzyj sie dokoła i sprawdź, ile jest szczęśliwych Odpowiedz Link
joanwro Re: a jest tu ktoś DDA? 03.06.09, 09:30 na którymś spotkaniu z psychologiem nam to wyszło. i to właśnie w tej sferze - że są jakieś uwarunkowania we mnie, które powodowały jakieś tam moje zachowania. nigdy nie zajmowałam się sobą w tym kontekście, bo jak po raz 500 matka mnie olewała, to miałam męża...a teraz - jak to fachowo określiła psycholog - jak matka znowu mnie olała, to już tego nie mogę tak łatwo udźwignąć, bo przeżywam odrzucenie podwójne jakby... i w zasadzie po kilkudniowej panice, związanej z tym, że jeszcze to na mnie spadło ( 2 tyg temu pogrzeb ojczyma, w zeszłym tyg rozwód)już mi się uspokoiło. coś w tym co napisała teuta1 jest - może nie obwinianie się, ale na pewno próby zrozumienia. i to nie dlaczego ON to zrobił, tylko jaka JA jestem, że sobie pozwalałam na to wszystko i na ile ma na to wpływ tzw "trudne dzieciństwo". bo że ma to wiem na pewno, ale jak bardzo...no i jak te uwarunkowania w sobie zmieniać... a tak w ogóle muszę Wam powiedzieć, że przez te ostatnie 4 miesiące czuję się, jakbym jeszcze raz studiowała. na nowo odkrywam tę całą psychologię, pedagogikę i terapię uzależnień tylko, że tak powiem, w praktyce kolejny plus z tego wszystkiego - jak się już sama poukładam, będę skuteczniejsza i bardziej wiarygodna w pracy zawodowej. pozdrawiam Odpowiedz Link