Dodaj do ulubionych

jak umilić mu życie?

24.06.09, 17:11
Zaraz się na mnie rzucą i mnie zlinczują ale zanim to nastąpi to proszę
wpisujcie mi tu jak dziadowi życie umilić żeby mnie miał dość i jak najprędzej
się mnie pozbył w sensie majątkowym (tzn dał mi co moje i zostawił mnie w
spokoju). Już niby się dogadaliśmy bo byłam upierdliwa ale pomysły się kończą,
a jak odpuszczę to on wymyśli, że pomieszkamy jeszcze razem skoro jest okwink
Tylko błagam nie piszcie, że po co, na co, dlaczego itd. To jest przypadek
faceta, który jak jest ok to będzie tak tkwił i tkwił. Trzeba siły woli i
pomysłowości żeby mu pokazać czarną stronę wspólnego zamieszkiwania. Ktoś mi
tu podsunął głośne kąpiele, muzykę, nie mycie garów aż zarosnąsmile co jeszcze
kochani piszcie zanim mnie tu banda św i dobrych mężczyzn, którzy to brzydzą
się takimi postępkami, zje.
Obserwuj wątek
    • ekscytujacemaleliterki Re: jak umilić mu życie? 24.06.09, 17:15
      Masz jakies kolezanki? Mozesz je sprowadzac ale tylko od 6 do 22,
      zeby sie nie przyczepil. Korki mozesz wykrecic i niech siedzi bez
      pradu.
      • fragile66 Re: jak umilić mu życie? 24.06.09, 18:12
        ekscytujacemaleliterki napisała:

        > Masz jakies kolezanki? Mozesz je sprowadzac ale tylko od 6 do 22

        Gorzej jeśli koleżankom się spodoba i będą chciały zostać od 22 do
        6...
    • takajuzpo Re: jak umilić mu życie? 24.06.09, 17:29
      Jesli nie ma dziecka (sorki ale nie pamietam Twoich wątków) to glosna nielubiana muzyka jest super, proponuję Metal a sobie zatyczki do uszu (choć ja bym sie ucieszyla z takiej muzyki tongue_out ). Spotkania babskie do pozna, lazenie po domu w nocy i trzaskania drzwiami. Zarosniete garki to szkoda Twojego zdrowia, jeszcze cos złapiesz wink
      Rób czego nie lubi lub co nie toleruje, znasz go pewnie troszke wink
    • zmeczona100 Re: jak umilić mu życie? 24.06.09, 18:25
      A jak Ci odpowie w podobnym tonie? Dasz radę przetrwać?
      wink
    • tricolour Nie rozumiem jednej rzeczy... 24.06.09, 18:28
      ... dlaczego chcesz trudzić się, by Cię mąż wyrzucił zamiast zwyczajnie
      wyprowadzić się?
      • kobieta306 Re: Nie rozumiem jednej rzeczy... 24.06.09, 21:24
        bo jak się wyprowadzę to nigdy się nie doczekam sprzedaży - będzie tak
        wegetował, żył z dnia na dzień i tyle. A ja będę czekać do usranej śmierci.
        Wyprowadzka to jest niby dobra rada Twoim zdaniem??
        Wiele kobiet robi ten błąd i złazi z oczu gościowi a ten buja się potem latami i
        jej nie spłaci, bo stale coś nie tak, a to klient zły, a to coś innego. Bzdury
        opowiadasz kolego!! Nie wyprowadzę się chyba że w trumnie!! wink
        • tricolour Majątek dzieli się w sądzie... 24.06.09, 21:29
          ... albo spisuje umowę przed notariuszem, by miała moc prawną.

          Sama sprzedaż i podział pieniędzy do niczego nie prowadzi, bo każdy może
          zakwestionować podział pieniędzy lub to, co nie zostało spieniężone, a majątkiem
          było.
          • kobieta306 Re: Majątek dzieli się w sądzie... 24.06.09, 21:49
            załóżmy, że się dogadaliśmy, załóżmy, że umowa spisana u notariusza.
            I co?? I NIC NIC NIC.
            Bo to klient nie taki, bo to poczekać na lepsze czasy na rynku, bo to to i
            tamto. Byle tylko zatruć resztę życia drugiej osobie - znasz takie przypadki?
            Czy tylko ja mam pecha. Z tego co czytam to wiele kobiet czeka na wieczne NIGDY
            choć umowę u notariusza spisali. No ale jak się np. klientów odstrasza? Po co?
            No zwyczajnie - na złość np albo żeby cenę zbić i ktoś znajomy kupi.
            Nie chcę wnikać w szczegóły, bo sprawa w toku.
            Tri - to nie jest wątek dla Ciebie smile naprawdę smile ja tu pytam kobiet jak Wam
            dziady podłe za skórę zaleźć i to nie musi być ani miłe ani sympatyczne - byle
            skuteczne!! Kobiety są silne, pomysłowe i zaradne smile
            • tricolour Dalej nie rozumiem... 24.06.09, 21:53
              ... co stoi na przeszkodzie, by napisać, że mieszkanie ma być sprzedane do końca
              2009 albo przechodzi na rzecz parafii Rzymskokatolickiej przy ul...

              Ugoda, to ugoda - trzeba napisać tak, by było dobrze.
              • kobieta306 Re: Dalej nie rozumiem... 24.06.09, 21:55
                a jak się klient nie znajdzie?
                • tricolour To się obniża cenę... 24.06.09, 22:07
                  ... w okolicach zera sam kupie.
    • inguszetia_2006 Re: jak umilić mu życie? 24.06.09, 18:34
      Witam,
      A czyje jest mieszkanie? Że zapytam słodko?;-D
      Pzdr.
      Inguszetia
    • majkel01 Re: jak umilić mu życie? 24.06.09, 18:40
      jedz czosnek. Duuuużo czosnku


      wink
      • tricolour Mnie by nie wyrzuciła... 24.06.09, 18:41
        ... sam lubię.

        smile)
      • zmeczona100 Re: jak umilić mu życie? 24.06.09, 18:45
        smile)))
        Ale na ten okres bez urlopu ani rusz ;D
    • kobieta306 Re: jak umilić mu życie? 24.06.09, 18:58
      Już tłumaczę - niektórzy mogą żyć i tkwić w marazmie latami i nie rozejść się do
      końca majątkowo. Mogą wegetować na niby swoim a nie swoim i im to nie
      przeszkadza. Natomiast ja chcę dostać to co moje i zamknąć ten rozdział życia.
      Jedyną opcją jest sprzedaż i podział gotówki, bo żadnego z nas nie stać na
      spłatę drugiej strony bez sprzedaży. Dla mnie to jasne. Po co sprawę przedłużać.
      Dla niektórych natomiast takie życie bez perspektyw, wspólne bytowanie nie jest
      problemem. I tym sposobem niektórzy ex małżonkowie 100 lat po rozwodzie razem
      mieszkają, bo jedna strona uporczywie nie chce podjąć decyzji o jakimkolwiek
      rozsądnym podziale mieszkania (sprzedaż, spłata, cokolwiek). Co niby w tym
      momencie daje ten rozwód?? Jedno wielkie nic!! A niektórym trzeba po prostu
      decyzję podjąć POMÓC !!!!
      • zmeczona100 Re: jak umilić mu życie? 24.06.09, 19:03
        A nie było sądowego podziału majątku?
    • sauber1 Re: jak umilić mu życie? 24.06.09, 19:53
      kobieta306 napisała:

      > Zaraz się na mnie rzucą i mnie zlinczują ale ...

      > kochani piszcie zanim mnie tu banda św i dobrych mężczyzn, którzy
      > to brzydzą się takimi postępkami, zje.

      Ale z Ciebie prowokatorka Kobieto 306 ? wink

      www.youtube.com/watch?vshockJLoZ-Vl3OA
    • ewa009 Re: jak umilić mu życie? 24.06.09, 20:09
      Ech a ja pamiętam Twoje pojawienie się na forum. Wy przecież nie macie jeszcze
      rozwodu i podejrzewam, że on ma takie samo prawo do mieszkania jak Ty. W sumie
      możesz być dla niego wredna ale on też może nie szkoda Ci Twoich nerwów bo z
      tego co pisałaś to taki mimoza i leń więc może spokojnie to znosić i olewać
      Twoje prowokacje. Radze mimo wszstko spokój jak już weszłaś na tą ścieżkę to
      powoli wszystko się ułoży.
    • ani.chybi Re: jak umilić mu życie? 24.06.09, 20:44
      Głośny sex w łazience z jednym (?) z jego kolegów.
      • mola1971 Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 11:57
        ani.chybi napisała:

        > Głośny sex w łazience z jednym (?) z jego kolegów.

        Na takiego typa jak Twój mąż to chyba jedyny sposób smile))
    • majkel01 Re: jak umilić mu życie? 24.06.09, 21:01
      zrób mu na złość i przytyj ze 20-30 kg.

      Gdzieś słyszałem że miłość faceta maleje o 1 % wraz z każdym kilogramem
      przybranym przez kobietę po ślubie.

      wink
      • kobieta306 Re: jak umilić mu życie? 24.06.09, 21:19
        Już spiesznie tłumaczę - rozwód będzie lada chwila. Majątek ma być podzielony
        niby ugodowo. A co jak on to czyta, a co jak on to jeden z Was panowie na
        forum?? Dlatego tak lakonicznie tłumaczę. Wróg może być przyczajony wszędzie.
        Jak już się rozwiodę to Wam powiem ze szczegółami. Póki co nawet sobie nie ufam wink
        Zresztą wątek był konkretnie założony a Wy nie piszecie o żadnych metodach tylko
        roztrząsacie tematy na okołosmile sama wymyśliłam - kłaki, kłaki wszędzie kłaki,
        długie kłaki w wannie, na podłodze, w lodówce, wszędzie długaśne okropne kłaki -
        moje kłaki smile
      • dsz27 Re: jak umilić mu życie? 24.06.09, 21:24
        Majkel a co po rozwodzie zrobi z tym "bagażem"smile Uważam, że to zbyt drastyczna
        metodawink Ten czosnek już zdecydowanie lepszysmile
        • alfika Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 02:54
          a jakon w oóle by się złośliwie cieszył z tych nadplanowych
          kilogramów i z lubością patrzył, jak ona się roztyłowuje? wink)))

          stawiam na przebojowy wygląd i super późne powroty plus ten seks -
          albo chociaz jakies wyraźne ślady "używania" smile
    • sauber1 Re: jak umilić mu życie? 24.06.09, 21:42
      kobieta306 napisała:

      > jak dziadowi życie umilić żeby mnie miał dość i jak najprędzej
      > się mnie pozbył w sensie majątkowym (tzn dał mi co moje i zostawił mnie w
      > spokoju).


      Jak na moje oko to Ty pytasz tu się nas, jak go w białych rękawiczkach
      wyrolować, prościej mówiąc puścić w skarpetkach, czy ja dobrze to odbieram??? wink
      • kobieta306 Re: jak umilić mu życie? 24.06.09, 21:51
        absolutnie źle,źle, źle.
        wszystko jest zgodnie z prawem.
        Nie chcę nic wbrew przepisom.
        po prostu czasami trzeba zachęcić drugą stronę do działań żeby się szybko i
        bezboleśnie rozejść.
    • kobieta306 Re: jak umilić mu życie? 24.06.09, 22:01
      forum.gazeta.pl/forum/w,24087,96922036,96966577,Re_czy_ja_musze_z_nim_mieszkac_.html

      o tym mówię cały czas.
      O takich przypadkach jak ten gdy mimo dobrej woli jednej ze stron, ta druga jest
      złośliwa i przedłuża niepotrzebnie.
      • sauber1 Re: jak umilić mu życie? 24.06.09, 22:06
        "Róbta co chceta" smile
    • mariefurie Re: jak umilić mu życie? 24.06.09, 22:23
      kobieta306 napisała:


      > Tylko błagam nie piszcie, że po co, na co, dlaczego itd.

      A po co? I na co?
      Uprzykrzyć, aby nakręcić spirale nienawiści, zlosliwosci i wzjamenej agresji?
      Po co?

      Jak Tobie jest źle, to weź d w troki i zmiataj sama. Jemu dobrze i on nie powodu
      by "dobrze" zamieniać na "złe" lub nijakie.
      Więc inicjatywa nalezy do Ciebie.
      • ewa009 Re: jak umilić mu życie? 24.06.09, 22:48
        Autorka od samego początku inicjuje rozstanie. Facet ani nie zdradził ani nie
        bije tylko taka oferma z niego a jak poczytacie w archiwum to dziewczyna chce
        się męża pozbyć i jak najwięcej dostać tak po prostu bo według niej bardziej
        aktywna była w budowaniu materialnego bytu tego związku.Nie oceniam Cię bo znamy
        tylko Twoje słowa i relacje, ale nigdy nie zrozumiem chęci dowalenia tak na
        złość -bo tak. A może nie wiesz jak uporać się z uczuciem do Ciebie Twojego
        męża, jak mu samą siebie obrzydzić i wzbudzić nienawiść tak silną aby odszedł i
        rzucił Ci dumnie w twarz to czego się dorobiliście. Czy tak to wygląda??
        • mariefurie Re: jak umilić mu życie? 24.06.09, 22:55
          Myslę, ze Kobieta własnie to ma na mysli. Tylko ze to kij o dwóch końcach.
          Zacznie prowokować nienawiść, facet odpłaci pieknym za nadobne. a wtedy nie
          bedzie zmiłuj.
          SAM z siebie, nie wyniesie się, bo jest za wygodny.
          Jedyne wyjście - samej go zostawić.
          A podział majatku (skoro uważasz ze to tylko (lub w wiekszosc) twój trud , pot i
          łzy) - przeprowadzić ...metodycznie wink
          Zrozum, Kobieto, on nie ciepri, jest mu dobrze, on nie ma żadnej motywacji by
          cokolwik zmieniać. Tego typu czlowiek nie rzuci Ci w twarz Waszym majątkiem na
          zasadzie : a weź to sobie. Nie ten typ.
          Twoj mąż, to jest facet-bluszcz.
          Tak sądzę.
          • alinawk Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 12:16
            > Jedyne wyjście - samej go zostawić.

            No, ona się wyprowadzi i zostawi samego w mieszkaniu, a on
            tymczasem sprowadzi sobie konkubinę z trójką dzieci... a potem
            powie że się rozmyslił i mieszkania nie będzie sprzedawał, a
            konkubina powie, że nie ma gdzie mieszkać, i co dalej? Przecie
            bezdomnej kobity z dziećmi nie wywalą na bruk. I wtedy autorka
            wątku może się chyba pożegnać ze swoją połową pieniedzy za
            mieszkanie która jej się należy.
            W dzisiejszych czasach żeby kupić mieszkanie trzeba wziąć kredyt na
            30 lat.Ty mariefurie tak lekką rączką rozumiem podarowałabyś exowi
            swoje mieszkanie?
            • mariefurie Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 12:49
              alinawk napisała:

              W dzisiejszych czasach żeby kupić mieszkanie trzeba wziąć kredyt na
              > 30 lat.Ty mariefurie tak lekką rączką rozumiem podarowałabyś exowi
              > swoje mieszkanie?

              Własnie tak zrobiłam. Wziełam kredyt na lat 30, kupilam mieszkanie i sie
              wyprowadziłam, nawet przysłowiowej łyżki nie wzięłam, tylko swoje osobiste
              rzeczy: ciuchy, książki i gitarę.


              • mola1971 Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 13:08
                Mariefurie, a kredyt też ze sobą zabrałaś?
                Bo takie zostawienie komuś mieszkania razem z kredytem to wybacz, ale jak dla
                mnie żaden altruizm.
                • mariefurie Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 13:30
                  mola1971 napisała:

                  > Mariefurie, a kredyt też ze sobą zabrałaś?
                  > Bo takie zostawienie komuś mieszkania razem z kredytem to wybacz, ale jak dla
                  mnie żaden altruizm.

                  Nie jest to ani naiwnośc ani altruizm.
                  Moja wygoda po prostu i umiejetność negocjacji.
                  Tak, kredyt mam ja, ale częściowo on dopłaca, w zamian za ciąganie się po
                  sądach, szarpaninę i opłacanie tabunów adwokatów.
                  W ten sposób wszyscy sa zadowoleni.
                  Ja - na pewno.

                  • mola1971 Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 13:39
                    Mariefurie, podstawowa różnica między Tobą a autorką wątku jest taka, że Ty
                    jesteś z takiego rozwiązania zadowolona a ona nie jest. Nie mnie oceniać, która
                    z Was jest mądrzejsza, mniej lub bardziej naiwna czy zaradna.
                    Wydaje mi się, że wiem jakim typem mężczyzny jest mąż autorki - to facet bez
                    jakichkolwiek ambicji, typ 'jest jak jest' żyjący wyłącznie dniem dzisiejszym. I
                    nie dziwię jej się, że chce wziąć to co jej się należy i po prostu zacząć nowe
                    życie jak najdalej od niego. Taki typ będzie się trzymał rękami i nogami
                    sytuacji obecnej i sam ani nie pomoże w sprzedaży mieszkania ani w ogóle nie
                    będzie do niej dążył. Bo JEMU tak jest dobrze. Dopiero gdy JEGO komfort ulegnie
                    pogorszeniu może się ruszy z mieszkania. A jego komfort bardzo trudno zepsuć bo
                    on minimalistą jest i żadne brudne gary etc. kompletnie mu nie przeszkadzają.
                    Może ruszy się dopiero, gdy żona naprawdę zacznie we wspólnym mieszkaniu
                    uprawiać seks z innym mężczyzną smile
                    • mariefurie Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 13:51
                      mola1971 napisała:
                      Bo JEMU tak jest dobrze. Dopiero gdy JEGO komfort ulegnie
                      > pogorszeniu może się ruszy z mieszkania. <...>

                      Ależ całkowicie się zgadzam.
                      Co do róznic owszem są: jej- minimalista, mój- maksymalista, i to na wszelkich
                      mozliwych frontach. Tym niemniej, podobienstwo jest i to duże - mojemu tez nie
                      zależalo, aby w jakikolwiek sposob zmienic sytuację. Jemu było DOBRZE, a mnie -
                      nie. Więc ktoś z nas musiał podjąć decyzje. Skoro to JA chcialam zmian - to i ja
                      ją podjęłam.
                      Inaczej dalej bym byla tam, gdzie jeszcze parę lat temu. Tylko byłabym
                      znerwicowaną, zgorzknialą babą mającą wszystko czego dusza zapragnie, tylko nie
                      pragnąca już niczego i nie mająca zadnych marzeń.
                      Nie chciałam tak, więc się wyprowadziłam.
                      • mola1971 Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 14:08
                        Wydaje mi się, że my rozwodzące się kobiety podstawowy powód decyzji o rozwodzie mamy ten sam - ratowanie SIEBIE. Po to by właśnie jak napisałaś nie być zgorzkniałą babą tylko zadowoloną z siebie i z życia kobietą. Różni są nasi ex mężowie, różne sytuacje mieszkaniowo - materialne i każda z nas radzi sobie jak umie. Ty miałaś warunki do tego by ująć się honorem i machnąć ręką na exa. Autorka wątku takiego komfortu nie ma. Nikt tu nie mówi o oskubaniu misia i zabraniu mu JEGO dorobku życia (bo tym się brzydzę) tylko o tym by wziąć to, na co samemu ciężko się zapracowało i co się po prostu należy jak psu buda.
                        • mariefurie Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 14:26
                          Nic nie wspomniałam , ani nie zachęcałam do ujmowania się honorem. Tylko, jesli
                          już, do tego, aby Kobieta przestała liczyć na to, ze on sie wyprowadzi. A
                          stosowanie róznych "sztuczek", nawet ujmując to lajtowo w temacie, jest raz , ze
                          bez sensu, bo druga strona tez moze "sztuczki zacząć stosować, a wtedy wygranych
                          nie bedzie. Dwa - zamiast tracic czas na obmyslanie "sztyczek", lepiej sie
                          zastanowić nad realnym planem działania i konsekwentnie go realizować.
                          Trzy (może mnie pamięć zawodzi), ale wydawalo mi się, ze w ktorychś
                          wczesniejszych postach Kobieta coś wspominala, ze mają jeszcze dom. Jesli tak
                          jest rzeczywiscie, to w ogole nie widzę powodu, aby sie tak pieklic z powodu
                          mieszkania. Ale to tylko moje zdanie. A nie żadna rada.
                        • mariefurie Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 14:32
                          mola1971 napisała:

                          > . Ty miałaś warunki do tego by ująć się honorem i machnąć ręką na exa.

                          Mola, właśnie, "drobna" różnica.
                          Ja NIE MIAŁAM warunków, zeby machnąć ręką i odejść. Ja je sobie stworzyłam.
                          Metodycznie i krok po kroku.
                          • mola1971 Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 14:40
                            No to teraz rozumiem Twoje podejście.
                            I gratuluję smile Naprawdę szczerze.
                            • misztal1000 Re: jak umilić mu życie? 27.06.09, 20:37
                              jatesz
                    • kobieta306 mola1971 25.06.09, 13:53
                      Dzięki Mola.
                      Jesteś wielka smile
                      jest tak jak piszesz, dokładnie tak jak piszesz.
                      Oceniłaś sytuację w samą dziesiątkę i bardzo Ci za to dziękuję.

                      • mola1971 Re: mola1971 25.06.09, 13:56
                        Wcale wielka nie jestem tylko niestety doświadczona smile
                        Miałam takiego męża. Ale na szczęście już nie mam smile
                        • kobieta306 Re: mola1971 25.06.09, 13:59
                          mola1971 napisała:

                          > Wcale wielka nie jestem tylko niestety doświadczona smile
                          > Miałam takiego męża. Ale na szczęście już nie mam smile

                          stąd tak dobrze to rozumieszsmile
                          naprawdę jest tak jak piszesz. To trzeba niestety przeżyć żeby zrozumieć.
                          pozdrawiam Cię.
              • kobieta306 Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 13:13
                Gratuluję naiwności i zazdroszczę, że mąż trafił na Ciebie. Szkoda, że mój mąż
                nie jest tak słodko naiwny jak Ty smile
                Postąpiłaś głupio i sama sobie jesteś winna.
                Gitarę to ja mogłam wziąć i książki jak się od rodziców wyprowadzałam 15 lat
                temu. A teraz CHCĘ SWOJEJ CZĘŚCI!!!! Jaka to podłość chcieć swojego. A jak to
                potem można się chwalić wzięłam tylko parę majtek i nic więcej. Może 10% to
                pochwali ale 90% pomyśli - jesssssssu co za naiwność!!
                • mariefurie Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 13:33
                  kobieta306 napisała:

                  > Gratuluję naiwności i zazdroszczę, że mąż trafił na Ciebie.

                  ....albo ja - na niego wink

              • alinawk Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 13:32
                To wiesz co, ja mam taką propozycję: weż sobie drugi kredyt i kup
                drugie mieszkanie, a to pierwsze możesz mnie dać. Jesteś przecież
                taka wspaniała i dobra, dałabyś radę i pięć takich kredytów spłacać.
                Ja w zamian poprę cię gdy bedziesz kandydować na drugą Matkę
                Teresę wink. Lub świętą wink
            • kobieta306 Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 13:29
              Otóż to otóż to, to trzeba być naprawdę bardzo dobrym człowiekiem, żeby exowi ot
              tak mieszkanko podarować wink ludziska mają gest. Ja tam jestem w takim razie
              podłym babiszonem, bo mu NIE ZOSTAWIĘ MOJEJ CZĘŚCI, BĘDĘ WALCZYĆ DO UPADŁEGO smile
              Należy mi się moje i tyle. I musiałabym chyba rozum stracić żeby kredyt na 30
              lat brać jak tu mam tyle pieniędzy MOICH WŁASNYCH.
              • mariefurie Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 13:44
                Ale ja nie rozumiem, dlaczego was to tak bulwersuje?
                Kazdy robi to co lubi. I jakie ma mozliwości.
                Nie mówie, ze ot tak sobie poszłam, wziełam kredyt i się wyprowadziłam z dnia na
                dzien. Zanim sie fizycznie wyprowadzilam, to juz przez parę lat przedtem
                mentalnie to zrobilam. Realizowałam powoli swój plan i tyle. Cel był jeden -
                wyprowadzić się, bo....oszaleję tak dalej żyć pod jednym dachem.
                A on był chyba bardziej niz pewien, ze ja tego nie zrobię. A jednak.
                • alfika Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 15:13
                  zastanawiam się, czy to aby się nazywa zbulwersowanie, czy widzenie
                  rozwiązania swojego położenia inaczej niż Ty, Marie

                  bo w sumie nie jest powiedziane, że kolejna Twoja miłosc wprowadzi
                  się do Ciebie - i jeśli zamarzysz o uwolnieniu się?
                  już nie rozpisuję sięnt. prawa, zawsze może Wam się zamarzyc
                  sprzedanie mieszkania, kupno domu itd - chyba, że kredyt nauczył
                  Cię, że w miłosci nie należy miec wspólnych nieruchomości
                  to w sumie duży plus

                  gratuluję realizacji zamierzen i prztyczka w nos byłemu, skoro masz
                  satysfakcję

                  (nie staje się to jednak automatycznie idealnym rozwiązaniem dla
                  każdego)
                  • mariefurie Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 15:26
                    alfika napisała:

                    > zastanawiam się, czy to aby się nazywa zbulwersowanie, czy widzenie
                    rozwiązania swojego położenia inaczej niż Ty

                    Alfi, ja nie twierdzę, ze moje rozwiązanie jest jedyne, słuszne itp, i ze tak
                    trzeba.
                    tylko mówię - że można. Również tak.

                    Co do wspolnej nieruchomości - nauczył, oczywiście.
                    Zachłanna nie jestem, ale praktyczna - owszem. Też życie nauczyło.

                    ps. Dawno Cie nie widzialam. Pisnij maila jakiego, co słychac u Ciebie, ok?
                  • mariefurie Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 15:29
                    alfika napisała:

                    >
                    > bo w sumie nie jest powiedziane, że kolejna Twoja miłosc wprowadzi
                    > się do Ciebie - i jeśli zamarzysz o uwolnieniu się?

                    Wbrew swojej naturalnej zmienności, nie należę do kobiet ktore mają jakieś tam
                    "kolejne miłosci". Bedzie jedna i juz do końca. W tej kwestii jestem
                    permanentnie stała wink))
                    • kobieta306 Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 15:45
                      mariefurie napisała:

                      > Wbrew swojej naturalnej zmienności, nie należę do kobiet ktore mają jakieś tam
                      > "kolejne miłosci". Bedzie jedna i juz do końca. W tej kwestii jestem
                      > permanentnie stała wink))

                      jasne wink tu wszyscy tak kiedyś myśleli wink ja też smile
                      • mariefurie Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 18:58
                        kobieta306 napisała:

                        >
                        > jasne wink tu wszyscy tak kiedyś myśleli wink ja też smile

                        Jedni ciagle MYŚLĄ, i nic z tego nie wynika, a inni maja sprecyzowane cele i
                        wiedzą czego chcą, więc - DZIAŁAJĄ. Taka jest różnica miedzy pierwszymi a drugimi.
        • kobieta306 Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 09:54
          wątek założony pól żartem pół serio nie musi oznaczać, że jestem taka jak
          napisałaś wink dokonałaś analizy mojej sytuacji a nic nie wiesz o niej. Przeszłam
          z tym człowiekiem wiele złego. Nie chcę pisać dlaczego. Owszem nie pije ale czy
          to jest jedyny powód do rozstania? Nie podam Ci swojego powodu. Powiem tylko, że
          gdy ujawniłam go na spotkaniu grupy ludzi rozwodzących się, to nikt nie miał
          wątpliwości, że rozwód jest, powiedzmy ogólnikowo, jak najbardziej zasadny.
          Tak jak napisał ktoś poniżej - to jest facet bluszcz. Zycie z takim człowiekiem
          jest ciężkie. To byłoby jeszcze do zniesienia ale były inne sytuacje, o których
          po prostu nie chcę pisać.
          Ewo, potraktuj proszę wątek lajtowo i nie oceniaj mnie zbyt pochopnie. Jak
          znajdziesz się w podobnej sytuacji, czego nie życzę, to porozmawiamy smile a jak
          już facet nie bije, nie pije i nie zdradza to rozwód z takim to się tym kobietom
          w głowach poprzewracało, za dobrze mają wink
          Ja nie chcę nic od niego. Chcę spokoju i niczego więcej. Na złość nie robię nic,
          nie dowalam gdy nie muszę. Ale nie będę leżeć i patrzeć jak on dowala mi. A on
          mi niczego nie odda, a wiem, że jeszcze z wielką chęcią zabierze co nie jego.
          Więc Ewo proszę Cię, nie pisz mi tu jak moja teściowa wink a uczucie było ale na
          szczęście dla mnie już słabnie.
          • ewa009 Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 10:21
            Kobieto 306 nie zamierzam Cię oceniać ale kłóci mi się takie stwierdzenie<Ja nie
            chcę nic od niego. Chcę spokoju i niczego więcej. Na złość nie robię nic,> z
            tematem wątku, którego jesteś autorką. Wiem ,że nie tylko tak oczywiste powody
            muszą być powodem rozchodzenia się. Każdy ma jakieś priorytety ja czytając Twoje
            wypowiedzi odnoszę wrażenie ,że dla Ciebie sfera bytu jest nadrzędna- masz takie
            prawo. Postanowiłaś rozwieść się ale dlaczego chcesz być wredna dla byłego i
            "umilać" mu życie, wiesz chodzi mi o to ,że jeśli jesteś wrażliwa to w efekcie
            sama sobie dokopiesz i bedziesz mieć kaca moralnego a po co? Spokój i trzymanie
            się litery prawa. Jeśli on ma prawo do mieszkania to niech siedzi a Ty go
            ignoruj i tyle sprawy w toku więc sam czas rozwiąże Twoje problemy.
            • aron95 kobieto 306 25.06.09, 11:25
              ewa jest zwolenniczką miłego odchodzenia
              Pożegnalne wakacje ,pożegnalna kolacyjka , nie zapraszanie kochanka do łoża
              małżenskiego itp. pełna kultura


              A rady ?
              bób lub grochówa i wspólne wieczory , burzliwe wieczory
            • kobieta306 Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 13:23
              Jeszcze raz mówię - chcę tylko tego co moje. Dodatkowo chcę tego szybko. Bo mnie
              nie bawi przedłużanie w nieskończoność czegoś co można szybko załatwić.
              Niektórzy mogą latami trwać w nijakości. Ja chcę rozpocząć nowe życie, zamknąć
              szybko to co już jest umarłe i nie babrać się w tym G. Nie chcę niczego robić
              nielegalnie, nie chcę nikogo okraść. Chcę tylko, zgodnie z literą prawa, zamknąć
              ten bajzel, najszybciej jak się da.
              A on właśnie chyba liczy, że jak mnie weźmie na przeczekanie, to ja mu to
              wszystko zostawię i się wyprowadzę. A on tak będzie sobie żył na swoim nieswoim,
              bo jemu to nie przeszkadza zupełnie. Później sobie babe wprowadzi, zamelduje,
              może jakieś dziecko będzie. I CO NIBY WTEDY????Jakie będą moje szanse na
              dostanie tego co jest MOJE??
              • kasper254 Proszę o ostrożność 25.06.09, 13:42
                1.... z dawaniem komuś rad, jak komuś innemu dowalić. Nie zna się
                całej sytuacji, ogromu emocji towarzyszących danym zdarzeniom itd.
                Mozna okropnie skrzywdzić, dając zapałki dziecku. Nie wiem, czy możn
                a pomagać komuś w popełnieniu samobójstwa czy przestepstwa; czy
                można napuszczać jednego na drugiego... W moim świecie wartości nie;
                2.to wiąże się z prymitywną argumentacją autorki postu, jej
                odniesieniami, przedstawionym światem wartości itd. Chce ona
                zamknąć "bajzel" , odnosi się do"jakiegoś dziecka"(+ reszta
                słownictwa) a to przecież życie, życie innego człowieka, czasami
                jego dramat, a czasami jego komedia. Jest takie
                powiedzenie: "pieniądz idzie do góry, a gówno spływa do dołu" (bez
                personalnych odniesień). Autorka postu chce coś załatwić, jak się
                załatwia potrzebe fizjologiczną lub kupuje kiełbasę. Proszę o
                ostrożność w dawaniu rad. A jeśli naprzewciw niej jest wrażliwy,
                ciepły człowiek, którego niszczy i który nie rozumie, co jest MOJE
                (TWOJE)
                • kobieta306 Re: Proszę o ostrożność 25.06.09, 13:48
                  kasper254 napisał:
                  Autorka postu chce coś załatwić, jak się
                  > załatwia potrzebe fizjologiczną lub kupuje kiełbasę. Proszę o
                  > ostrożność w dawaniu rad. A jeśli naprzewciw niej jest wrażliwy,
                  > ciepły człowiek, którego niszczy i który nie rozumie, co jest MOJE
                  > (TWOJE)

                  no proszę Cię. Gdyby tak było to myślę, że nie musiałabym tu pisać. Wszystko
                  można powiedzieć ale nie, że to jest wrażliwy i ciepły człowiek. Wątek był z
                  założenia lekko ironiczny stąd takie wulgaryzmy jak "bajzel" zamiast "bałagan" ,
                  "jakieś dziecko" zamiast "kolejny potomek i iskierka nadziei w postaci
                  kolejnego dziecka mojego ex męża". Kasper proszę Cie idź Ty ze swoimi radami pod
                  kościół albo nie wiem gdzie. A może to mnie krzywdzisz - przecież NIC o mnie nie
                  wiesz. Więc pozwól, że skoro już masz takie zdanie o mnie to Ci pozwolę się
                  utwierdzić w nim - Wy...laj z mojego wątku.
                  • young-and-bored Re: Proszę o ostrożność 25.06.09, 20:48
                    > utwierdzić w nim - Wy...laj z mojego wątku.

                    Nie musiałaś, tu nie ma w czym się utwierdzać.
                    • kobieta306 young-and-bored 25.06.09, 20:50
                      a możesz rozwinąć?
                • mola1971 Re: Proszę o ostrożność 25.06.09, 13:48
                  A co Ty niby robisz jeśli nie udzielasz nam rad?
                  Autorka wątku jest dorosłą kobietą a nie jakąś siusiumajtką. Nie jest również
                  ograniczona umysłowo, więc nie myślisz chyba, że zaraz popędzi i zacznie w realu
                  realizować nasze rady.
                  To jest forum a nie gabinet psychoanalityka smile
    • dziewczyna.szefa Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 08:09
      Mozesz jak masz okres rozrzucac w ramach roztargnienia podpaski i
      tampony po calym mieszkaniu, ze szczegolnym uwzglednieniem kuchni.
    • kobieta306 Ludzie 25.06.09, 10:07
      to miał być lekki wątek.
      przecież ja temu panu krzywdy nie robię smile
      doła można załapać po niektórych wpisach.
      Jedno mnie zastanowiło.
      Wywnioskowałam, że do uzasadnionego rozwodu mogą być tylko 2 powody:
      1)zdrada
      2)bicie i ewentualnie alkoholizm.
      Cała reszta to już się w głowach przewraca smile
      pozdrowionka
      • zmeczona100 Re: Ludzie 25.06.09, 10:45
        Niestety, takie poglądy często pokutują- ideał chodzący, jeśli nie
        pije, nie bije i nie chodzi na dziwki.
        Mój też był taki idealny, w czym utwierdzała go jego matka- zona
        alkoholika, który znęcał się nad nią fizycznie i psychicznie i
        zdradzał z wieloma kobietami. Dla niej ideał to ktoś, kto dla mnie
        jest tylko normalnym facetem i nie zwróciłabym uwagi na kogoś poniżej
        tego poziomu. Mnie też się w głowie przewracało, bo bo jak to mogłam
        mieć o cokolwiek pretensje do jej syna, a mojego męża. Po prostu-
        różni mają różne potrzeby i oczekiwania; moich nie zaspokoi byle kto,
        choć niepijący itp. A tak BTW:

        Legenda o pewnym smoku głosi, by nie zaspokajać głodu byle baranem

        I tego się trzymać smile
        • to.ja.kas Re: Ludzie 25.06.09, 14:48
          KObieto ja tez odeszłam wzięłam tylko dziecię, długi i by coś mieć
          własnego zaciągnęłam kredyty.
          I co?
          I g...o.
          Nikomu nie każę być tak szlachetnym bądź naiwnym.

          Ja tam na Twoim miejscu jak masz siłe powalczyła o swoje. Pamietaj,
          nic tak nie drażni jak męskie towarzystwo.

          Cholera nie mam doswiadczenia w tej dziedzinie.
          • mola1971 Re: Ludzie 25.06.09, 15:05
            to.ja.kas napisała:
            Pamietaj, nic tak nie drażni jak męskie towarzystwo.
            Cholera nie mam doswiadczenia w tej dziedzinie.

            A ja właśnie takie doświadczenie mam i stąd moja sugestia o innym mężczyźnie smile
            Mój pan mąż wyprowadził się z domu dopiero, gdy w moim życiu ktoś się pojawił
            (nk - odnowiona po 20 latach pierwsza miłość). Nie mógł biedaczysko tego znieść.
            Nieważne dla niego było to, że sam mnie wielokrotnie zdradzał a ja przez 17 lat
            byłam wierna jak pies. On mógł, ja nie. Taka moralność Kalego smile
            Tyle tylko, że u mnie to samo tak wyszło. Ja tego nie zaplanowałam.
            • to.ja.kas Re: Ludzie 25.06.09, 16:32
              Nie mam doświadczenia w umilaniu zycia smile No ja dobra zona byłam,
              co to nawet jak odchodziła to zostawiła wszystko. Myslisz, że pan i
              władca był zadowolony? A skąd! na sprawie rozwodowej napisał, że
              okradłam go z: bajek na kasecie wideo i z domku dla lalek barbie
              (rzeczy które wzięłam dla córki). A jak, złodziejka ze mnie.
              Szkoda gadać.

              Nogdy nie doradziłabym zostawienia tego na co się cieżko pracowało
              partnerowi. Bo z jakiej racji. Zrobiłam tak, bo nie miałam siły w
              tamtym momencie na szarpanie się z eksem i ciaganie po sądach. Ale
              to ja. Jeśli ktos ma ochotę i wolę walczyć o sprawiedliwy podział to
              jego święte prawo. Nie ma co swojej szlachetności/naiwności stawiać
              za wzór wszystkim. W takim badz razie uległe zony które zgadzają się
              na picie, bicie, zdrady czy inne wyskoki męza byłyby właśnie takim
              niedoścignionym wzorem dla każdej z nas.

              Znam i takie kobiety i takich mężczyzn którzy jak złapia ofiarę za
              nogi to nic nie jest w stanie spowodować by sie odczepili. I trzeba
              dużego samozaparcia i siły by odzyskać spokój, wolnośc i swoją część
              majątku. I nie ma co mówić "dogadajcie się". Łatwo powiedzieć tym
              którzy mieli partnerów z którymi dało się rozmawiać. Głodny sytego
              nie zrozumie i na odwrót.

              Przykładów walki o majatek na tym forum było dużo. Min Plujeczka i
              Rybak opisywali swoje przygody z eksami czy jeszcze partnerami.
              Wrzuć w wyszukiwarkę, może Cię coś natchnie. A tymi co radzą byś
              wyszła z tego małżeństwa goła i wesoła w imie naiwnie pojetej
              sprawiedliwości (???) sie nie przejmuj.
              • mola1971 Re: Ludzie 25.06.09, 16:45
                to.ja.kas napisała:
                na sprawie rozwodowej napisał, że
                > okradłam go z: bajek na kasecie wideo i z domku dla lalek barbie
                > (rzeczy które wzięłam dla córki). A jak, złodziejka ze mnie.

                Uśmiałam się do łez smile))))
                Choć oczywiście wiem, że Tobie wtedy do śmiechu nie było.
                U mnie majątku do podziału na szczęście nie było. Fajnie to brzmi - na szczęście nie było smile Jest dom w budowie, który stoi na działce moich rodziców, więc zgodnie z prawem ziemi należy do moich rodziców. Do tego do stanu w jakim jest (surowy zamknięty) został zbudowany z pieniędzy ze sprzedaży mieszkania, które kupili dla nas moi rodzice. Budową od a do zet zajmowałam się ja a od swojego męża tylko nasłuchałam się, że cała ta budowa to głupi pomysł. No fakt, głupi. Jak się ma męża nieudacznika to się powinno jak najszybciej od niego uciekać a nie budować dom dla rodziny by każdy w tym domu miał swoje miejsce. Tak czy inaczej ex nie dostał nic a ja wyrzutów sumienia nie mam. Albo inaczej - dostał to, na co zapracował, czyli nic. Ale w sądzie gdy doszło do zeznań na temat stanu majątkowego widziałam, że ma ochotę o tym domu wspomnieć, ale ugryzł się w język bo ja bardzo chętnie podzieliłabym się z nim również długami, które mi zostały i które sama spłacam.
          • zmeczona100 Re: Ludzie 25.06.09, 19:45
            to.ja.kas napisała:
            > KObieto ja tez odeszłam wzięłam tylko dziecię, długi i by coś mieć
            > własnego zaciągnęłam kredyty.
            > I co?
            > I g...o.
            > Nikomu nie każę być tak szlachetnym bądź naiwnym.

            Takie postępowanie moim zdaniem nie ma nic wspólnego ze
            szlachetnością.Mało tego- wg mnie może świadczyć o głupocie,
            krótkowzroczności. Bo potem zamiast zapewnić dziecku (dzieciom)
            lepsze warunki do rozwoju, to pieniążki idą na kredyt...
            • kobieta306 zmęczona 100 25.06.09, 20:49
              otóż to - dokładnie tak samo myślę i tym się kieruję.
              Z jakiej racji ja mam komuś sponsorować resztę życia. Tym bardziej, że mnie ten
              ktoś oszukał. To jest głupota granicząca nie wiem z czym.
              Kobiety, dziewczyny - nie dajcie się, walczcie o swoje, nie odpuszczajcie. A
              brednie w stylu - tak zabrałam tylko jedną parę majtek przetartych co to je
              jeszcze za pannę dostałam - po co? na co? kto to doceni? Nikt!! Ludzie tylko z
              politowaniem głowami pokiwają. A to on, pan i władca, siedzi w salonie przy
              winku, jak te kobiety heroicznie na drugi etat zasuwają żeby ratę spłacić. A kto
              cierpi? Dzieci cierpią. Matka zapracowana, dom na kredyt, nic swojego. A weź tu
              pracę strać, rozchoruj się? Co wtedy? Kto pozostałe 25 lat będzie spłacać? On,
              pan i władca? NIE, na pewno nie on.
              • mariefurie Re: zmęczona 100 25.06.09, 20:54
                kobieta306 napisała:

                > otóż to - dokładnie tak samo myślę i tym się kieruję. <...>

                Kobieto, noż kurde bele, sama se wybrałas taką ciotę za męża. Ani to facet, ani
                ojciec, ani sponsor, ani człowiek przyzwoity ani honorowy.
                To czego chcesz?
                Może powtórzę się po raz kolejny: żenic się trzeba z takim, z którym będzie
                łatwo się rozwieść(w razie czego).

                ps. zyczę powodzenia w długoletniej szarpaninie.
                psps. bez zlosliwości. Acz ku rozwadze.
            • mariefurie Re: Ludzie 25.06.09, 21:26
              zmeczona100 napisała:

              >
              > Takie postępowanie moim zdaniem nie ma nic wspólnego ze
              > szlachetnością.Mało tego- wg mnie może świadczyć o głupocie,
              > krótkowzroczności. Bo potem zamiast zapewnić dziecku (dzieciom)
              > lepsze warunki do rozwoju, to pieniążki idą na kredyt...

              Chyba nie masz na uwadze tego, ze ktos przy zdrowych zmysłach brałby kredyt
              jednoczesnie zdając sobie sprawę, ze go wziąwszy, dziecku do gęby nie bedzie co
              włozyć ani wykształcenia zapewnić, hę?

              ps. i nie mów - "pieniążki". Obrzydliwe słowo.
              Są - pieniądze - na które ciężko się pracuje, aby je mieć i zapewnic sobie
              komfort zycia, a dziecku m.in. przyszlośc zapewnić.

              • zmeczona100 Re: Ludzie 25.06.09, 21:48
                mariefurie napisała:
                > Chyba nie masz na uwadze tego, ze ktos przy zdrowych zmysłach
                brałby kredyt
                > jednoczesnie zdając sobie sprawę, ze go wziąwszy, dziecku do gęby
                nie bedzie co
                > włozyć ani wykształcenia zapewnić, hę?

                Ależ oczywiście, że nie mam. Przecież wcale nie trzeba brać kredytu-
                wystarczy 20m2 albo i miejsce pod mostem. W sam raz dla dzieci, hę?
                Za to jaki spokój mieć będą.I matka spokojna, bo w sądzie nie musiała
                walczyć o swoje.

                Pieniążki nie mają dla mnie pejoratywnego wydźwięku.
                A owszem- ciężko trzeba pracować.
                Czasami taka hojność dla władcy pana nie daje wyboru i tak- trzeba
                pracować ciężko, baaardzo ciężko. I duzż. Potem dzieci się
                odwdzięczą. Skoro matki nie miały, bo była tak wspaniałomyslna, że
                zostawiła dla spokoju i wygody swej połowę majątku swemu exowi i aby
                związać koniec z końcem, zapewnić dzieciom wykształcenie,
                zaharowywała się, to niech na starość dzieci też nie bierze pod
                uwagę.
                • mariefurie Re: Ludzie 25.06.09, 21:59
                  Jeżeli mowisz o exie, któremu się zostawia i on potem nie mysli o przyszłości
                  wlasnego dziecka, to tak, zgadzam się.
                  Moj ex, na szczescie, mysli (jednak) o naszym dziecku (i innych róznych
                  dzieciach też, ale w to nie wnikam wink)) Bo inne dzieci to już nie moj problem.
                  Ja musze wiedzieć, co ja własnemu dziecku jestem w stanie zapewnić, a on ze
                  swojej strony niech produkuje się jak potrafi ...bo jak to sie mówi...wszystkie
                  dzieci są nasze wink))
    • zawsze_podpieta Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 15:06
      Sprowadzaj innych gachów, kup sobie wibrator i zostawiaj wszędzie gdzie
      popadnie, olej sprzątanie, prasowanie, mycie, albo jak jesteś bardzo zaparta to
      sama przestań się myć,weź wolne w pracy i siedź w domu i tak na maxa się zapuść!
      zacznij palić śmierdzące pety, rób to czego ty byś nie chciała żeby ci ktoś robić
      • tricolour Wtedy facet będzie maił podstawę... 25.06.09, 19:02
        ... wywalić fleję na śmietnik.

        Chyba nie o to chodziło.
        smile)
    • zmeczona100 Seks we wspólnym mieszkaniu ;) 25.06.09, 20:02

      Tak a propos propozycji umilenia byłemu życia we wspólnym mieszkaniu-
      czy mozna zabronić współwłaścicielowi mieszkania przyprowadzania do
      siebie gości, znajomych w okresie rozwodu i po nim, do momentu
      podziału majątku? U mnie co prawda droga do podziału jeszcze daleka i
      najpewniej w tej dekadzie XXI wieku do niego nie dojdzie, ale jak się
      bronić (i czy jest na to sposób jakiś!) przed np. "odwzajemnionymi"
      wizytami kochanki mojego jeszcze męża w naszym wspólnym mieszkaniu?
      No bo jeśli będzie już po rozwodzie, to niby dlaczego mieliby go nie
      odwiedzać znajomi i znajome? Bo podczas rozwodu to raczej chyba
      takiego tupetu nie miałby... No i czy miałby prawo np. mi zabronić
      przyjmowania swoich znajomych...

      Gdyby sobie sprowadził swoją kochanicę i uprawiał z nią seks w
      sąsiednim pokoju, a w innym byłby nasz syn, to chyba nie
      wytrzymałabym nerwowo.
    • kobieta306 Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 21:05
      A najgłośniej krzyczą Ci co to już się wszystkiego honorowo pozrzekali, u
      notariusza, bądź w sądzie wyroki pozapadały, kredyty za to są, mieszkania nie
      ma, bo jest banku. No ale pozostaje to zadowolenia, że honorowo smile
      • mariefurie Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 21:14
        kobieta306 napisała:

        > A najgłośniej krzyczą Ci co to już się wszystkiego honorowo pozrzekali, u
        > notariusza, bądź w sądzie wyroki pozapadały, kredyty za to są, mieszkania nie
        > ma, bo jest banku. No ale pozostaje to zadowolenia, że honorowo smile

        Nie rozumiem, czego sie pienisz?
        Watek był (jest), pt"jak umilic zycie".
        Ty sie koncentrujesz w tym momencie zupelnie na czym innym.
        Chcesz wziąć swoje - weź. Masz do tego prawo. Po co nadinterpretujesz?
        Pytanie, czego chcesz? "Umilić" zycie jemu, czy zabrac swoje i isc w cholerę.
        Jesli pierwsze - to umilaj jak Ci sie tylko zamarzy. Dostałas dość propozycji i patentów.
        Jesli drugie - załóz sprawę w sądzie i czekaj na wynik.
        Proste.

        Czego oczekujesz od forum?
        Rady? Dostałaś je. Przerózne.
        Wygadać się- masz okazję tu, pod warunkiem ze komus nie powiesz - wyp...z mojego watku.
        Wylac swoje żale? Rób to. Ponarzekaj, poprzeklinaj na swoje cholerne zycie i swojego męża.

        Czy jest jakieś inne dno w tym co mówisz??
        • kobieta306 Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 21:24
          mariefurie
          wypierniczaj z mojego wątku dotyczyło tylko jednej osoby, która bardzo dobrze
          wie dlaczego.
          Nie czuj się dotknięta, ja na prawdę nie chcę Cię krytykować i nie robię tego.
          Ale dlaczego mam spokojnie pozwalać na krytykę mojego poglądu na kwestie
          majątkowe? Naskoczyłaś na mnie a dlaczego ja mam to czytać i nie odpowiadać?
          • mariefurie Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 21:33
            Mną sie nie przejmuj.mnie bardzo trudno jest obrazić. Trza się naprawdę
            postarać. Juz nie pamiętam kto i kiedy mnie jakoś obrazil/uraził. O! mój ex.
            ostatni byl na tym piedestale.
            Najwyżej moge przestać się odzywać jezeli uznam, ze ktoś znajduje sie na
            poziomie ponizej mojej kostki na na lewej nodze wink))

            Kasper Cie nie skrytykował,- zdanie sowje wyraził, i to jak na niego , w dosyc
            delikatny sposob.

            Jezeli chodzi o Twój pogląd na kwestie majątkowe - to- jezeli masz go
            sprezycowany, to w czym problem. Rób swoje, jesli uważasz to za sluszne.
            Ale watek bezposrednio nie dotyczył podzialu majatku.
            Nie naskoczyłam na Ciebie. Wyraziłam opinię.
            Jezeli odebrałas to jako atak, to przepraszam.
            Odpowiadać zawsze możesz. A nawet powinnaś. Bo chyba po to zakladasz watki, aby
            rozmawiać z ludźmi...?
          • kasper254 Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 21:52
            1. z chwią, gdy dokonałaś wpisu na ogólnym forum, nie należy już do
            Ciebie. Ma charakter publiczny. Nie możesz z dyskusji wyrzucac
            kogoś, a co najwyżej prosić o zaniechanie pisania.
            2. Twój stosunek do moich słów,Twoje słownictwo, Twój ogląd świata,
            emocji, racjonalizmu, tym bardziej utwierdza mnie w przekonaniu,że
            takim ludziom, jak Ty, nie należy przedstawiać sposobów niszczenia
            drugiej istoty, niekoniecznie człowieka.
            3. Im dłużej żyję (a i pewnie doświadczenia ostatnich lat i próby -
            sposoby wykańczania mnie przez byłą żonę), tym szybciej uciekam od
            prymitywizmu, trywializmów, prostactwa. Słowa, które zamieściłem,
            pochodzą z ust wybitnego ekonomisty amerykańskiego.
            • kobieta306 Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 22:11
              2. Twój stosunek do moich słów,Twoje słownictwo, Twój ogląd świata,
              > emocji, racjonalizmu, tym bardziej utwierdza mnie w przekonaniu,że
              > takim ludziom, jak Ty, nie należy przedstawiać sposobów niszczenia
              > drugiej istoty, niekoniecznie człowieka.

              Póki co to on niszczy mnie a ja jak ten grzyb, jak ta pleśń wyłażę smile i nie dam
              się zniszczyć.
              Nie oceniaj, nie znasz mnie, nie wiesz przez jakie przeszłam piekło.
              Żadna normalna kobieta dla samego sportu tylko nie będzie wykańczać męża. Ja
              swojego nie wykańczam. A może byłeś dla swojej żony podły, może wykreowałeś się
              na udręczonego? Skąd mam to wiedzieć.
              Może ty tę biedną kobietę, swoją żonę, doprowadziłeś do tego, że musiała się w
              taki sposób przed Tobą bronić? Każdy widzi tylko swoje racje. Ja widzę swoje
              racje, a mój mąż ma z pewnością swoje. Ty widzisz swoje racje, a Twoja żona też
              je ma. Gdyby ona tu pisała o Tobie to może napisałaby, że miała męża tyrana,
              psychicznego dręczyciela, nękającego ją swoimi kosmicznymi teoriami małżeńskimi.
              • mariefurie Re: jak umilić mu życie? 25.06.09, 22:25
                kobieta306 napisała:

                >
                > Póki co to on niszczy mnie a ja jak ten grzyb, jak ta pleśń wyłażę smile i nie dam się zniszczyć.

                Kobieto, jestes mocno poddenerwowana. I to jest zrozumiale. Poniekąd.
                Aczkolwiek, uświadom jedną jednyą rzecz sobie, ze dopóki SAMA czegoś nie zrobisz, nie podejmiesz decyzji, jakichś dzialań,dopóty nic sie nie zmieni. Będziesz tylko coraz bardziej nerwowa, wsciekła na siebie, na niego i na cały świat.
                Mowię to, juz abstrahując od Twojej konkretnej sytuacji. Czujesz się źle - zmień to! TY to zmień, a nie czekaj, że on zmieni coś w Twoim zyciu.
                Ja, szczerze, nadal nie rozumiem, w czym Ty masz problem. Tak konkretnie. W czym? chcesz podziału majatku - zrób to. Ale ze chcesz juz zaraz i teraz - tak się nie da. Co nagle to po diable, wiesz dobrze. Drażni Cię, ze mieszkacie pod jednym dachem? Wyprowadz się. Ale co nagle, to...
                Wniosek - uzbroić się w cierpliwość i robić swoje. Byle nie przeciwko sobie (np. stosując patenty na "umilanie mu zycia" bo to zawsze obróci się przeciwko Tobie). Włącz głowę w swoje działania i na tym wyjdziesz najlepiej.
                • sauber1 Re: jak umilić mu życie? 26.06.09, 00:28
                  mariefurie napisała:


                  > Czujesz się źle - zmień to! TY to zmień,
                  > a nie czekaj, że on zmieni coś w Twoim zyciu.


                  Zawsze najtrudniej jest zmienić samego siebie ... i to jest najgorsze, ale "raz
                  kozie śmierć" i czego dziś nie zrobisz, stracone na wielki.
                  • to.ja.kas Re: jak umilić mu życie? 26.06.09, 09:14
                    Każdy ocenia przez pryzmat własnych doświadczeń.
                    Najłatwiej radzić tym którzy rozwiedli się bez problemów i mają
                    eksów/eksie myślących.
                    Życie z pasożytem, przemocowcem (również psychicznym czy
                    ekonomicznym) i rozstanie z takim kimś wygląda zupełnie inaczej niz
                    z osobą normalną z którą można się dogadać.

                    Kilka wątków niżej pisze kobieta o mężu który umila jej zycie.
                    OCZYWIŚCIE mozna jej doradzić "zabierz dzieciaki i idź sobie gdzie
                    spokojniej" (zresztą pojawiły juz się tam takie mundre rady).
                    Napatrzyłam się na to w ośrodkach sytuacji kryzysowej:
                    dzieci dwoje lub troje, kobieta zarabia 1000 zł, alimenty z męza
                    nieściągalne i wysokości 400 zł (to i tak dużo), rodziny nie ma,
                    bank kredytu na mieszkanie tez nie da, a nawet jakby dał to jak go
                    ma ta matka spłacać? Mieszkań komunalnych brak i czeka sie na nie 20
                    lat, a duża ich część rozchodzi sie za łapówki (w Wawie miałam juz
                    dwie takie propozycje, że dostanę chate, kosztować mnie to miało 30
                    tys, zreszta na łapówke tej wysokości matki też nie stać), sąd
                    drania co bije, pije nie eksmituje bo nie, policja rozkłada ręce,
                    ośrodki dla matek z dziećmi przeładowane. Ale ona ma odejśc, dzieci
                    wykształcić, spokój im zapewnić i rozwój i oczywiście jak jej się
                    nie uda, to zła kobieta bo geniuszy nie urodziła i nie wspiera ich
                    dając na dodatkowe zajęcia, naukę języków i tenisa.

                    Wiem zaraz odezwą się Ci którzy poczują się lepiej jak
                    powiedzą "widziały gały co brały". Ci madrzy widzieli i też trafili
                    zle skoro się rozwiedli a powody i źródło tego, ze ludzie wchodzą w
                    takie związki sa bardzo skomplikowane.

                    Przejedźcie się na warmińską wieś popatrzcie jak ludzie zyją zamiast
                    się puszyć wszechwiedzą, co ktoś inny ma zrobić.

                    Kobieta nie chce umilać męzowi zycia, chce sprzedaży mieszkania na
                    które MUSI zgodzić się eks inaczej jest to niewykonalne. Eks może
                    oddać jej kasę i zostać w tym mieszkaniu ale on NIE CHCE jej tej
                    kasy dać. Po co skoro może mieszkać z Kobietą i zyć z jej części.
                    Więc głupie rady pt. ja zostawiłam/zostawiłem i odeszłam i Ty też
                    tak zrób są chyba najidiotyczniejszą radą jaką można dać w jej
                    sytuacji.

                    Zresztą nie o to ona pytała.
                    • gallama Kto oglądał wczoraj program Jaworowicz? 26.06.09, 10:19
                      Było coś na temat. 20lat przemocy psychicznej i fizycznej, za złożenie pozwu
                      rozwodowego-skatowanie drągiem. zasądzony wyrok za znęcanie, eksmisja. OPRAWCA
                      dostaje z Mopsu prawie 1000zł miesięcznie, mieszka w ładnym mieszkaniu, dobrze
                      zarabia na czarno jako fachowiec hydraulik, uprawia sporty i ..pobiera rentę,
                      itd. Ma zaległośc alimentów wobec synów na ponad 100 tys zł. Ofiara z 2
                      dzieci, które sama wykształciła i na ludzi wyprowadziła(studiują), żyje w
                      pustostanie obok ich dawnego mieszkania komunalnego, który sama nielegalnie
                      zaadoptowała uciekając przed męzem,w zimie śpią ubrani we wszystkie ciuchy, a
                      komornik przysyła jej 8 zł ściągniętych z byłego alimentów, obecnie jest
                      "szansa"w sądzie , że oprawcy zostanie przywrócone prawo do ich dawnego
                      mieszkania tuż obok...i znęcanie może się zacząć na nowo.
                      Była rodzina inteligencka. Nauczycielka i inżynier.

                      Jeśli ktoś tej części realiów nie widzi to jest głupi i ślepy na otaczający świat.
                      Nie ma to jak powiedzieć "zostaw byłemu wszystko, idź z dziećmi na ulicę i kup
                      sobie mieszkanie bo to przecież żaden problem".
                      • to.ja.kas Re: Kto oglądał wczoraj program Jaworowicz? 26.06.09, 10:28
                        Gallama takich sytuacji jest setki. Nasze prawo bardzo często a
                        właściwie zawsze chroni kata i oprawcę. Znam setki takich historii.
                        Nie byłam w stanie unieść ciężaru takich opowieści i sytuacji, nie
                        byłam w stanie pomóc, stanęłam przed ścianą niemożliwości tyle razy,
                        ze ...uciekłam od problemu i przestałam zajmować się takimi
                        zjawiskami. B E Z R A D N O Ś Ć !

                        Raz jeden, jeszcze w Olsztynie dziewczyna z dwójką małych dzieci,
                        moja znajoma uciekła od kata, zajęła pustostan. Oczywiście po jakimś
                        czasie wyeksmitowali ją z dziećmi na bruk. Jako, że pracowałam wtedy
                        z jednej z lokalnych gazet juz z bezsilności kazałam jej iść do
                        ratusza, z całym majdanem, dziećmi i tam "zamieszkać" a kolega
                        reporter i dziennikarz poszli robić o tym artykuł. Akurat byli w
                        ratuszu jacyś ważni goście i pod naciskiem gazet, jej
                        nieustępliwości, wśród jej tobołków i majdanu, wśród płaczu dzieci
                        prezydent załatwił jej lokum w domu samotnej matki. Znalazło się w
                        ciągu paru godzin miejsce w tym przybytku, mimo iz wcześniej
                        prosiła o nie wiele miesięcy. POtem dostała mieszkanie w takim domu
                        (jeden pokoj z kuchnia i kiblem na korytarzu) jaki spalił się
                        niedawno na płn Polski. Pan mieszkał w dwóch pokojach które
                        wcześniej przydzieliło im miasto. Czy coś sie w jej sytuacji
                        zmieniło, przyznam się, że nie wiem. Straciłam z nią kontakt. Ale
                        tak wygląda pomoc państwa dla ofiar przemocy. Pal sześć żony/mężów,
                        tak wygląda pomoc dla dzieci które sa ofiarami tej przemocy.
                        Nic tylko się załamać.

                        Tał łatwo patrzeć z perspektywy posiadacza możliwości kredytowych,
                        posiadacza lokum, kasy na studia dla dzieci gdy jedynym zmartwieniem
                        jest czy dziecie ma mieć tv w pokoju czy nie.
                      • mariefurie Re: Kto oglądał wczoraj program Jaworowicz? 26.06.09, 10:48
                        gallama napisała:

                        > Było coś na temat. <...>

                        Nie doczytałam się podobienstwa miedzy sytuacją Kobiety a tym, co opisujesz.
                        Jeżeli rzeczywiście mąż Kobiety jest choć w części podobny do tego typa, to tym bardziej nie rozumiem, jak mozna zadawać pytania pt "jak umilić mu zycie". ZAMIAST - "jak sobie poradzić z agresywnym mężem." Bowiem naturalnym jest, jezeli zacznie "umilać" zycie i bez tego agresywnemu małzonkowi, to milszy on od tego nie będzie.
                        Gasić pożar benzyną?

                        • to.ja.kas Re: Kto oglądał wczoraj program Jaworowicz? 26.06.09, 11:02
                          Kobieta nie była bita ale jest ofiarą przemocy. Innej przemocy. Jest
                          okradana i niestety państwo jej nie pomoże bronić się przed
                          przemocowcem.

                          A opisana sytuacja ma na celu uświadomienie jednego...łatwo radzić o
                          zgrywać się na szlachetnego i wszechwiedzącego jak się w takiej
                          sytuacji jak Kobieta czy bohaterka reportarzu nigdy nie było.

                          Sąd podzieli majatek fifty fifty. No i co dalej? Ja też widzę dwa
                          wyjścia, albo unieść się honorem i pasozytowi zostawić wszystko (ale
                          Kobieta tego nie chce i ma do tego święte prawo. Napisała wyraźnie,
                          że nie chce zostawiać swojej połowy majątku eksowi), albo posunąć
                          się do środków niekonwencjonalnych.

                          Watek miał charakter przesmiewczy. Do czasu póki nie zaczęto
                          sugerować, że Kobieta tak naprawdę guzik wie o co w jej małżeństwie
                          chodzi.
                          • kobieta306 Re: Kto oglądał wczoraj program Jaworowicz? 26.06.09, 11:28
                            to.ja.kas dobrze rozumie moją sytuację.
                            Mój mąż wyczuł łatwy interes do ubicia na rozwodzie i kombinuje ze wszystkich
                            sił jak mnie okraść. Prawnie nie daje rady to próbuje z innej strony. W ciągu
                            małżeństwa mnie nie bił ale teraz umie mnie ze schodów zrzucić żeby mi życie z
                            nim obrzydło. Problem w tym, że on mnie może zatłuc a ja się nie poddam. Nie i
                            już !! Mam święte prawo do swojej krwawicy i może mnie nawet siekierą zatłuc ale
                            mu swojej części nie oddam!! Ktoś pęknie albo on albo ja. Ale się stąd nie ruszę
                            dopóki swojej ciężko zarobionej części nie dostanę - tak jak mi się to należy.
                            • to.ja.kas Re: Kto oglądał wczoraj program Jaworowicz? 26.06.09, 11:32
                              Kobieta żadne pieniądze niewarte zycia.

                              Podba mi się Twój wątek. Może dlatego, że jaja masz i umiesz pisać o
                              sobie i swoich sprawach z dystansem smile
                              Jak zrzuci ze schodów jeszcze raz:
                              1) policja
                              2) obdukcja
                              3) świadkowie (a choćby rodzina)
                              4) sprawa w sądzie o znęcanie się

                              Mój postanowił, że da mi rozwód kiedy przestałam się certolić i
                              zastosowałam te 4 powyższe punkty. I nic nie naciągałam. Czasem nie
                              chce się trafić do rejestru skazanych czy jak to tam zwą. Masz
                              siniaki? Obdukcja i policja. Straszy? Policja. Straszy rodzinę.
                              Policja.
                              Może to go przekona, że lepiej dać Ci święty spokój.
                          • wasermanplus Re: Kto oglądał wczoraj program Jaworowicz? 27.06.09, 20:38
                            hodzi o pszemoc psyhiczno
    • kobieta306 teraz pytam zupełnie serio -errormix, kasper ... 26.06.09, 09:52
      Na forum jest kilku mężczyzn faktycznie dręczonych przez zony - przynajmniej tak
      piszą, więc dlaczego nie wierzyć.
      Myślę, że nikt dla samego sportu, drugiej strony nie dręczy. Musi być jakiś
      powód takiego zachowania. Szczególnie gdy sprawa ciągnie się miesiącami. Może Wy
      sami dajecie tym kobietom powody do takich zachowań? Nie pytam złośliwie i
      przepraszam gdy ktoś poczuje się urażony. Może np. zwlekacie z podjęciem
      decyzji, nieświadomie bądź świadomie stosujecie przemoc ekonomiczną, psychiczną,
      może zadręczacie je jakimiś teoriami, z którymi trudno się zgodzić.
      Nie mówię o zrzucaniu ze schodów smile - bo tak postąpił ze mną mój mąż, nazwany
      przez Kaspra dobrym i ciepłym. ps. Kasper czymże przy tym jest niewinne
      rozrzucanie podpasek, prawda??
      Dlaczego kobiety tak się zachowują? Nie piszcie tylko, że to choroba psychiczna.
      Musi być jakiś powód, jakieś drugie, niewygodne dla Was mężczyźni dno.
      • to.ja.kas Re: teraz pytam zupełnie serio -errormix, kasper 26.06.09, 10:05
        kobieta306 napisała:

        > Musi być jakiś powód, jakieś drugie, niewygodne dla Was mężczyźni
        >dno.

        No to pojechałaś po bandzie smile Jatka będzie big_grin
        Nie wiesz, że to zawsze partner nas forumowiczów jest zły? smile
    • sasza_dwa Re: jak umilić mu życie? 27.06.09, 08:49
      Kobieto306 jesteś żałosna. Chciałbym poznać opinię Twojego męża o
      Tobie. Współczuję mu
      • moostanga Re: jak umilić mu życie? 27.06.09, 16:11
        sasza_dwa napisała:

        > Kobieto306 jesteś żałosna. Chciałbym poznać opinię Twojego męża o
        > Tobie. Współczuję mu

        W pełni się zgadzam.

        Czytam ten wątek i podziwiam Waszą cierpliwość w tłumaczeniu osobie negującej wszystko.

        Dla mnie ten wątek okazał się bardzo owocny - w poukładanie sobie swojego, bo wiele tu widzę swojego i mojego eksa.

        Pozdrawiam smile
        • kobieta306 moostanga 27.06.09, 18:58
          > Dla mnie ten wątek okazał się bardzo owocny - w poukładanie sobie swojego, bo
          wiele tu widzę swojego i mojego eksa.

          proszę pomóż mi poukładać moje. Piszę szczerze, bo może się pogubiłam, a wiem,
          że miałaś podobną sytuację. Ja nie neguję wszystkiego. Jestem w tym akurat tu i
          teraz na gorąco. Być może za kilka miesięcy czy lat jak odczytam ten wątek na
          nowo, to uznam, że wtedy byłam żałosna. Nie twierdzę, że mam rację, nie neguję
          wszystkiego, otwieram się tutaj. Narażam na takie właśnie niepochlebne opinie.
          Ale też mam nadzieję, że oprócz fundowania wam ubawu przy czytaniu sama coś
          zrozumiem. Dlatego proszę, nie bądź dla mnie aż tak okrutna.
          • tricolour Pozwól, że się wtrącę... 27.06.09, 19:04
            ... i zacytuję: "jak dziadowi życie umilić żeby mnie miał dość i jak najprędzej
            się mnie pozbył w sensie majątkowym (tzn dał mi co moje i zostawił mnie w spokoju".

            Dla mnie to jest oś Twojej automanipulacji: chcesz zrobić coś (umilić życie
            mężowi), by w reakcji Twój mąż zrobił coś (oddał Ci część majątku), a Ty w ten
            sposób osiągniesz spokój.

            Tymczasem zdrowe działanie polega na sądowym podziale majątku.
            • kobieta306 Re: Pozwól, że się wtrącę... 27.06.09, 19:13
              masz rację.
              wątek był z założenia ironiczny.
              niektórzy "wyczuli klimat" inni zrobili ze mnie sadystkę smile
              Pojechały po mnie niektóre osoby i dobrze. Takie życie, takie forum.
              Nie zawsze, nawet w tak dramatycznych sytuacjach jak rozwód, trzeba wszystko
              brać na serio. Czasami można pośmiać się nawet z własnej dołującej sytuacji. Mąż
              zadręcza mnie wspólnym mieszkaniem za mną choć nie musi. Nie ważne. Sasza.dwa i
              moostanga podsumowały mnie. Może one nawet mają rację. Może jestem żałosna, może
              jestem śmieszna. Ale to jest mój dramat który się dzieje tu i teraz. Minie kilka
              lat, wejdę sobie na forum, przeczytam podobny wątek i pomyślę, jaka żałosna
              kobieta smile musi minąć czas. Póki co nie ma dnia żebym nie płakała, nie ma
              tygodnia żebym nie miała myśli samobójczych. Tak jestem żałosna. Dziękuję
              wszystkim za udział w mym żałosnym wątku. Pozdrawiam.

            • zmeczona100 Tri, 27.06.09, 20:37
              > Tymczasem zdrowe działanie polega na sądowym podziale majątku.

              Tri, jeśli doszło do sądowego podziału majątku i sąd nakazuje np.
              exżonie spłatę części mieszkania, bo to przy niej zostają dzieci, ale
              jej nie stać na spłatę, nie stać też jej na wzięcie kredytu, aby
              spłacić exmęża, to co wtedy exmąż może zrobić, aby odzyskać część
              zasądzonego mu majątku? Przecież exi nie wyleje na bruk z dziećmi.
              A jeśli jest to małe mieszkanko i sąd nakazuje sprzedaż i podział, a
              za swoją część exżona nie będzie w stanie nic kupić (przy niej
              zostają dzieci, nie ma zdolności kredytowej), to co wtedy?? Może być
              tak, że mimo wyroku sądowego strona, na rzecz której zasądzono
              spłatę, nie wywiąże się jednak z takiego obowiązku i będzie latami
              zajmowała mieszkanie mimo wyroku??
      • kobieta306 szasza.dwa 27.06.09, 18:52
        sasza_dwa napisała:

        > Kobieto306 jesteś żałosna. Chciałbym poznać opinię Twojego męża o
        > Tobie. Współczuję mu

        Proszę powiedz mi dlaczego jestem żałosna.
        Uzasadnij proszę, bo cenię sobie opinie również te niepochlebne. Może faktycznie
        jestem żałosna ale przeżycia moje mi to zaciemniają. Proszę tylko o rzeczową
        argumentację, która rzuciłaby mi inne spojrzenie na moją sytuację. Z góry
        dziękuję i Tobie i koleżance poniżej.
        • moostanga Re: szasza.dwa 27.06.09, 20:33
          Sytuacja wydawała mi się podobna i napisałam już wcześniej co robiłam.
          Upomniałam się o swoje. Upominałam się o realizacje naszych postanowień, o
          spokój i przestrzeń dla siebie. Albo np.kupiłam sobie swoje gary, żeby nie myć
          po eksie, myłam je w łazience, bo w kuchni w zlewie nie było miejsca i chowałam
          do swojej szafki.

          W międzyczasie myślałam o celu, czyli co będe robić jak już będe sama i starałam
          się jakoś przetrwać ten czas.

          Inni też ci to piszą. Jedni podchwytując robienie złośliwości (najbardziej
          podobało mi sie, zapuszczenie sie i palenie śmierdzących petów smile)) Tylko, że
          dla mnie to by było nie do wytrzymania. Inni piszą, żeby przetrzymać ten czas. U
          mnie to trwało ponad rok, ty masz zdaje sie cztery miesiące...?
          Mojego eksa zmusiło do odpuszczenia to, że byłam już gotowa dać sprawę do sądu,
          żeby komornik dokonał podziału majątku, a to ogromne koszty i strata niemal
          połowy gotówki ze sprzedaży mieszkania - czyli tej do podziału.
          Stratny byłby również on, ponieważ on kochał kase, to odpuścił.
          potem pozostało czekać i dbać o siebie i swój "kawałek podłogi".
          Pisząc to zastanawiam sie czy to pisanie moje ma sens i czy cokolwiek "usłyszysz"?

          Żałosność twoja według mnie polega na tym, że negujesz wszystko co tu napisano
          dla ciebie.

          Więc może uspokój sie, prześpij sie, idź na spacer... I przeczytaj to wszystko
          jeszcze raz. Bo w tym wątku są wszystkie odpowiedzi. Nic lepszego ci nie napisze.
          A na układanie sobie przyjdzie czas jak już będzie po wszystkim i nabierzesz
          dystansu. teraz zadbaj o siebie.
          Tylko spokój może nas uratować.
          I wiesz... Zadbaj o siebie to nie znaczy walcz. Jakoś jestem przekonana, że
          bardziej by ci pomogło zaprzestanie walki.
          Spokoju zyczę smile

          • mariefurie Re: szasza.dwa 27.06.09, 20:40
            moostanga napisała:

            Zadbaj o siebie to nie znaczy walcz. Jakoś jestem przekonana, że
            > bardziej by ci pomogło zaprzestanie walki.
            > Spokoju zyczę smile

            Zgadzam sie z Moostanga w całej rozciągłości.No, może oprócz jednego, - ze
            żałosna nie jesteś. Tylko zagubiona, wytracona z równowagi i zbytnio nakręcona.
            Wycisz się, weź oddech i spójrz (postaraj sie) na swoja sytuację z dystansem.

    • starszypan55 Re: jak umilić mu życie? 27.06.09, 20:35
      ?
      • marcepanna Re: jak umilić mu życie? 27.06.09, 20:41
        zapros kochanka może...???
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka