timi_i_aga
04.07.09, 15:51
Jestem po rozwodzie kilka miesięcy. Bez orzekania o winie, był ma pełne prawa
i ustalone kontakty z dzieckiem (3 x w tyg, w tym raz może go zabrać beze mnie).
Po dwóch czy trzech takich zabraniach mały już nie chciał nigdzie z ojcem
chodzić. W miedzy czasie wybite okno w nocy, porysowany samochód.... Tatuś
wyjechał za granicę i myslałam, że będzie spokój. Błąd. Jest coraz gorzej.
on nie rozumie że nie chcę do niego wrócić. Stosował szantaż typu "jak do mnie
nie wrócisz to będę traktował cię jak szmatę", "będziesz mieć piekło jak
przyjadę", "zobaczysz jakim potrafię być skur..." itd. Pokazałam że nie działa
to na mnie.
No to wziął się za małego. Padają teksty - zobaczysz jak przyjadę to będziecie
mieć koszmar, małemu zryje psychikę (mam nagrane), będę go bił jak go będę
zabierał, popamięta ojca, wsadzę go do wanny i będę lał zimną wodą" albo "ty
sobie możesz nie pozwolić na to i tak nie masz wpływu na moje czyny, a co
pójdziesz z tym do sądu? na policję? nic mi nie udowodnisz..." albo "uważaj
żeby mały nie wpadł czasem przypadkiem pod samochód", "nie myśl że ja tylko
tak mówię ale ja to zrobię" itp itd.
Fakt, że nie mam tego wszystkiego nagrane bo dzwoni w róznych porach i nie
zawsze mam możliwość nagrać. Gdy nie odbieram tel jest awantura że utrudniam
mu kontakt z dzieckiem - które nie chce z tatą rozmawiać po tym jak kazał mu
na mnie mówić kur...
Boję się że jak przyjedzie i akurat będzie chciał wziąć małego to może mu coś
zrobić. Wiem że mogę mu nie wydać dziecka ale ile to może trwać - przecież
nerwów sobie napsuję bo będzie wzywał policję.
Wiem że mogę zmienić kontakty ale co w sytuacji kiedy go nie ma w Polsce - nie
chce by sprawy były oddalane z powodu jego nie obecnosci. Byłam u radcy
prawnego - powiedziała żebym nic do sądu nie wnosiła tylko nie dawała dziecka
i nagrywała wszystko. Ale na dłuższą metę to nic nie da. Zmieniałam juz raz nr
telefonu i zapłaciłam za to 150zł i znowu mam zmienić?
Padła też propozycja żebym zrzekła się alimentów to on zrzeknie się praw do
dziecka i się odczepi.
Nie mogę już tak dłużej...
Co tu jest najlepszym wyjściem?