Dodaj do ulubionych

"wyznanie wiary"

22.07.09, 12:27
M jest od piątku w Polsce, zdrowotnie przerwał kontrakt, kazali mu
się zbadać, wyszło kilka szydeł z worka, o ktrych pracodawcy,
powiedzmy, nie powiedział.
Teraz udaje ciężko chorego, choc to dopiero 3 dni, snuje wizje
likwidacji polisy i perspektwy niepłacenia na dziecko...
Przyszedł wczoraj z walizką (gdzieś się zadekował od piątku, my
byłysmy z młodą w górach do soboty), miał prezent zaległy urodzinowy
dla młodej - wyjął prezent, a do środka zabrał część osob.rzeczy
(raczej nie do hotelu się wybierał); pomiędzy pakowaniem w twarz
powiedział, że zdradził...
Cd rozwodu (3spr)dopiero w październiku, a ja już mam stresa...
Czy dla sądu nieważne będzie, że od czasu złożenia pozwu (rok minął
już) ma odrębne konto i jego dochody za ten okres przekroczyły
100tys zł? rozumiem, że nie musi oszczędzać, ale skoro utrzymuje go
armator to gdzieś musiał "zainwestować" te pieniądze.
Okradł rodzinę, mnie też, bo póki co dochody też się liczą do
majątku wspólnego.
Ja na swoje wydatki mam pokrycia w kosztach mieszkania, zycia i
utrzymania dziecka, a on? Wydane = przepadło????
Nie wiem co mam zrobic i czy mogę coś zrobić w takiej sytuacji.
Obserwuj wątek
    • fragile66 Re: "wyznanie wiary" 22.07.09, 12:57
      pokopanko, niestety nic nie zrobisz.

      Do czasu uprawomocnienia się wyroku wszystkie pieniądze są wasze
      wspólne, ale żaden sąd nie będzie decydował, w jaki sposób macie
      nimi zarządzać.

      Na własnej skórze tego doświadczyłem i ogromnie ci współczuję, ale
      niestety - taka lajfa... sad(
      • pokopanka Re: "wyznanie wiary" 22.07.09, 13:27
        czyli on może wszystko? beztrosko? bez odpowiedzialności?

        A ja np. bedę musiała go spłacić (czy kredyt na niego czy na nowe m -
        jeden pies) i nie będę mogła "rozliczyć" jego beztroski?

        Boshe, to jest chory kraj...
        • fragile66 Re: "wyznanie wiary" 22.07.09, 16:58
          Wiesz, to chyba nie jest kwestia kraju, tylko sprawiedliwości - sąd
          nie ma podstaw, zeby wtrącać się w sprawy dwojga dorosłych ludzi,
          którzy zawarli małżeństwo i tworzą jedną rodzinę.

          Pamiętam, że na mojej sprawie jeden jedyny raz poprosił o głos
          ławnik i zapytał, czemu oskarżam żonę o kradzież, skoro wypłaciła 20
          tysięcy ze wspólnego konta.
          Ja najpierw zacząłem się żołądkować, że ona już od 4 lat ma osobne
          konto, że na wspólne konto nic nie wpłacała, że w takim razie nie
          miała prawa, a więc ukradła itp.

          Potem już na chłodno stwierdziłem, że pan ławnik jednak miał rację:
          wzięła, bo uważała że to jej pieniądze. Jedyną karą za to było rok
          później zniesienie wspólności majątkowej, ale do tego czasu z żalem
          musiałem odstąpić od nazywania ex złodziejką.

          (A co sobie o tym myślę, to już moja sprawa... smile
          • pokopanka Re: "wyznanie wiary" 22.07.09, 18:38
            Pewnie masz racje, ale i tak dla mnie to nie jest jasne,
            jednoznaczne i sprawiedliwe.
            Skoro jedna strona zarabia mniej i inwestuje w dom, a druga
            przepierdz... to jakis koniec sprawiedliwy powinien byc. Zawierajac
            zwiazek zobowiazali sie do lozenia na rodzine proporcjonalnie do
            mozliwosci.
            I to jest zapisane w krio bodajze (jakos bardziej madrze, ale sens
            ten sam).
            Wiec powinno istniec narzedzie do wyegzekwowania tego zobowiazania.
            • fragile66 Re: "wyznanie wiary" 23.07.09, 17:26
              pokopanka napisała:

              > Skoro jedna strona zarabia mniej i inwestuje w dom, a druga
              > przepierdz... to jakis koniec sprawiedliwy powinien byc.

              Ten sprawiedliwy koniec nazywa się rozwód. Od tego czasu każdy
              przepierdz... na własny rachunek.

              Zawierajac
              > zwiazek zobowiazali sie do lozenia na rodzine proporcjonalnie do
              > mozliwosci.

              Nie wiem, jakie wyście podjęli zobowiązania. Ogólnie przyjmuje się,
              że obowiązki małżonków są takie jak opisane w krio: "Oboje
              małżonkowie obowiązani są, każdy według swych sił oraz swych
              możliwości zarobkowych i majątkowych, przyczyniać się do
              zaspokajania potrzeb rodziny, którą przez swój związek założyli."
              Stwierdzenie tak ogólnikowe, że w zasadzie zawsze można się spierać,
              czy każdy z małżonków spełnił ten obowiązek, czy go nie spełnił.

              > Wiec powinno istniec narzedzie do wyegzekwowania tego zobowiazania.

              Tylko jedno, też zapisane w krio: "Jeżeli jeden z małżonków
              pozostających we wspólnym pożyciu nie spełnia ciążącego na nim
              obowiązku przyczyniania się do zaspokajania potrzeb rodziny, sąd
              może nakazać, ażeby wynagrodzenie za pracę albo inne należności
              przypadające temu małżonkowi były w całości lub w części wypłacane
              do rąk drugiego małżonka."
              W twoim przypadku skoro już trwa sprawa rozwodowa, nie ma sensu
              składać nowego pozwu o wypłacanie wynagrodzenia do twoich rąk.
              • pokopanka Re: "wyznanie wiary" 24.07.09, 11:47
                Napisałeś :
                Ten sprawiedliwy koniec nazywa się rozwód. Od tego czasu każdy
                > przepierdz... na własny rachunek.

                Ale rozowdu jeszcze nie ma, czyli?????????
                idąc tym tokiem nie ma przepierdz na własny rachunek póki małżeństwo
                trwa, a trwa.
                Nie wydaje mi się , zeby ludzie zawierając związek mówili Ty dajesz
                1 zł, a ja 100 zł, a reszta wg uznania, nie znam takich przypadków
                bynajmniej.
                Dlaczego w trakcie sprawy nie ma sensu skłądania takiej papierologii?
                Czy dlatego że jest to proceduralnie niemożliwe, czy dlatego, że z
                góry skazanae na porażke?
                • fragile66 Re: "wyznanie wiary" 24.07.09, 12:45
                  pokopanka napisała:


                  > Ale rozowdu jeszcze nie ma, czyli?????????

                  Złożyłaś pozew, czyli sprawa jest w toku. Zgadzam się, że jest to
                  idiotyczny czas, kiedy już więzi z małżonkiem są zerwane, ale
                  formalnie jeszcze się od niego nie uwolniło. U mnie to trwało dwa i
                  pół roku.

                  > idąc tym tokiem nie ma przepierdz na własny rachunek póki
                  małżeństwo
                  > trwa, a trwa.

                  Twój mąż prawdopodobnie uważa inaczej. Jeśli się nie zgadzasz z jego
                  poglądem, powinnaś dążyć do zerwania takiej więzi, jeśli nie rokuje
                  na poprawę. Już to zrobiłaś składając pozew o rozwód.

                  > Nie wydaje mi się , zeby ludzie zawierając związek mówili Ty
                  dajesz
                  > 1 zł, a ja 100 zł, a reszta wg uznania, nie znam takich przypadków
                  > bynajmniej.

                  Niestety nie. Dlatego potem wychodzi "w praniu", że dwie osoby
                  wchodzą w związek z odmiennym nastawieniem.
                  Najczęściej kobieta jest przekonana, że facet się przy niej zmieni
                  na lepsze, a mężczyzna ma nadzieję, że kobieta się po ślubie nie
                  zmieni na gorsze.
                  Stąd potem tragedie, kiedy jest odwrotnie.

                  > Dlaczego w trakcie sprawy nie ma sensu skłądania takiej
                  papierologii?

                  Bo jest to zabronione przez kodeks postępowania cywilnego:
                  "Art. 445.§ 1. W czasie trwania procesu o rozwód lub o separację nie
                  może być wszczęta odrębna sprawa o zaspokojenie potrzeb rodziny i o
                  alimenty pomiędzy małżonkami albo pomiędzy nimi a ich wspólnymi
                  małoletnimi dziećmi co do świadczeń za okres od wytoczenia powództwa
                  o rozwód lub o separację. "
                  • pokopanka Re: "wyznanie wiary" 24.07.09, 13:53
                    Czyli tylko jak się w małżeństwie nie układa, to mozna...
                    Reasumując w palnik sobie srzelę i tyle, a on będzie sobie hasał,
                    strasząc mnie, że na dziecko nie da, a na panny ma.
                    W sumie na jego rozsądek nie mam co liczyć, bo nie posiada, tak jak
                    i zasad i całej reszty.
                    Było mi brać tę jego kasę, póki mogłam, ale nie umiałam, choć
                    złodziejką za branie na dom byłam nazwana.
              • pokopanka zapis krio o wynagrodzeniu 24.07.09, 12:41
                W rzeczywistości to kiedy ma zastosowanie i szanse uzyskania?
                jakie przesłanki powinny byc spełnione?
            • sonia_30 Re: "wyznanie wiary" 23.07.09, 17:47
              Niestety life is brutal. Możesz wnioskować o nierówny podział, z
              uwzględnieniem stopnia, w którym każde z Was przyczyniło się do jego
              powstania - jeśli jesteś w stanie to udokumentować. Trudne, ale
              należy wierzyć że nie niemożliwe. Po wtóre możesz starać się
              dowiedzieć czegoś nt. jego stanu majątkowego (??) tudzież nr
              rachunków, choć z pieniędzmi może zwiać i stwierdzić że dajmy na to
              w kasynie puścił w jeden wieczor.
              • jarkoni Re: "wyznanie wiary" 23.07.09, 17:56
                Soniu30: "Możesz wnioskować o nierówny podział, z
                uwzględnieniem stopnia, w którym każde z Was przyczyniło się do jego
                powstania - jeśli jesteś w stanie to udokumentować. Trudne, ale
                należy wierzyć że nie niemożliwe"

                Odpowiem: to raczej niemożliwe..
                W ponad 80% przypadków to kobieta wieje z kasą i majątkiem zabierając dzieci, i
                często utrudniając kontakty z ojcem. To badania Hamerykańskie, u nas albo mniej,
                albo więcej..
                Mówiąc "wieje" mam na myśli "wieje" często w świetle niespójnego prawa, pełnego
                sprzeczności, często zależnego od widzimisię sędziny.
                I póki co rady na to nie ma..
                • sonia_30 Re: "wyznanie wiary" 23.07.09, 18:35
                  Wiesz Jarkoni, ja się tak próbuję pocieszać samodzielnie że być może
                  cuda się zdarzają.
                • akacjax Re: "wyznanie wiary" 24.07.09, 12:02
                  A cóż to za badania, gdy to właśnie w hamerykańskich obyczajach jest najpierw
                  uzgadnianie podziału majątku, a potem zatwierdzenie rozwodu. Gdy jest
                  zgoda-wystarczą podpisy, gdy nie am..sąd.
                  Może to takie ugody powstają, dla uzyskania rozwodu, a post factum dorabia się
                  teorię, że wieją kobiety z majątkiem...

                  Dopóki nie spróbujemy, nie mamy pewności, czy coś jest możliwe, czy nie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka