Dodaj do ulubionych

Poród w szpitalu w Nl (Gouda)

14.12.10, 12:10
Witam,

Termin porodu mam na polowe lutego, czyli zostaly mi 2 miesiace. Coraz bardziej zaczynam sie bac, bo nie dosc ze to moj pierwszy porod to jeszcze nie znam holenderskiego, angielski srednio na szczescie przy porodzie bedzie ze mna moj facet co zna dobrze angielski. Boje sie rodzic "po spartansku w domu" (szanuje te kobiety, które tak rodzily, ale jednak co szpital to szpital), wiec zdecydowalam sie na porod w szpitalu. Chcialabym również rodzić ze znieczuleniem. Czy któraś z forumowiczek rodzila w szpitalu. Czy ktos moze mi pokrótce opowiedziec jak to sie wszystko odbywa od momentu kiedy zaczne miec skurcze. Co musze ze soba wziać do szpitala??Ile tam bede po urodzeniu?? Ponoć tu w Nl nie wykonują lewatywy:/ czy mozna samemu to zrobic (jesli tak to kiedy?)? Naczytalam sie o oddawaniu kalu przez kobiety podczas porodu i jestem przerazona, tymbardziej, ze ja jestem straszna nerwuską- byle jaki stres i mam biegunki.
Obserwuj wątek
    • mamantkaa Re: Poród w szpitalu w Nl (Gouda) 14.12.10, 12:53
      Hej!
      Dużo pytań, mam nadzieję, ze na część choć uda mi się odpowiedzieć :-)
      Przede wszystkim spokojnie, nie denerwuj się.
      Rozumiem, że jesteś pod opieką położnej holenderskiej.
      Ja rodziłam tutaj dwa razy w szpitalu z położną z wybranej przeze mnie praktyki, która prowadziła ciąże.
      Znieczulenia nie miałam przy żadnym z trzech moich porodów. Dwa pierwsze razy nawet mi przez myśl nie przeszło, że to mogłoby mi pomóc. Po drugim, ciężkim jak dla mnie porodzie, w trzeciej ciąży pytałam położną o możliwości znieczulenia (Ty też powinnaś to zawczasu ustalić ze swoją położną!). Powiedziała mi jakie istnieją, dała ulotkę do poczytania. Po lekturze ulotki stwierdziłam, że znieczulenie to ostatteczność. Na szczęście trzeci poród już taki bolesny nie był i znieczulenia nie chciałam.
      Gdy masz już regularne skurcze, dzwonisz do swojej położnej. Ona, zależnie od tego co ile skurcze są i jak Ty się czujesz, albo przyjedzie do Ciebie od razu, albo będzie kazała zadzwonić później. Ja teraz przy trzecim porodzie miałam ławtiej, gdyż każdy kolejny poród jest bardziej nieprzewidywalny i może odbyć się coraz szybciej, więc dzwonić do położnej mogłam prawie od razu i ona od razu do mnie przyjechała. Miałam 4 cm rozwarcia. Spytała, czy chciałabym już jechać do szpitala, powiedziałam, że tak. I pojechałyśmy - ona swoim samochodem, ja z mężem naszym. Jakby działo się coś w drodze, mieliśmy do niej dzwonić i najwyżej zatrzymywalibyśmy się po drodze. Na szczęście do spzitala mieliśmy 5 minut. Podjechaliśmy pod samo wejście Emergency. Wózka jeszcze nie potzrebowałam, na własnych nogach doszłam na oddział z położną. Mąż przeparkował samochód w tym czasie. W pokoju mogłam się połozyć, pochodzić, wejść pod prysznic (był to pokój z łazienką - trochę jak w domu urządzony + troszkę sprzętu medycznego).
      Połozna sprawdzał co jakiś czas rozwarcie. Przyszła połozna szpitalna, szykowała rzeczy do porodu. Dałam ciuszki dla dziecka - ogrzano je. Do szpitala bierzesz ciuszki dla dziecka, czasem trzeba również pieluszki i chusteczki nawilżane, ale nie zawsze. Jak się zdecydujesz w jakim szpitalu będziesz rodzić, to na ich stronie na pewno jest wypisana lista z rzeczami potrzebnymi do porodu.
      Dla siebie miałam ubranie na przebranie po porodzie, koszulę nocną jakby przyszło mi noc spędzić w szpitalu, kosmetyki.
      Przy prawie pełnym rozwarciu przebito mi pęcherz płodowy, żeby wody odeszły i poród szybciej nastapił. Po przebiciu pęcerza skurcze nasiliły się, zaczęły się parte. Po chyba dwóch, czy trzech partych urodziłam - kilkanaście minut od przebicia pęcherza.
      Lewatywy nie robią, ja rónież z nerwów mam biegunkę często. To dobrze. Gdy zaczną się skurcze, sama wypróżnisz się w domu naturalnie. Właśnie biegunka to jedna z oznak zbliżającego się porodu. A w czasie parcia nie wiem co ze mnie wychodziło. Położne co jakiś czas błyskawicznie zmieniają jednorazowe podkłady pod Tobą, gdy np. odejdą wody, czy będą już zabrudzone krwią.
      Po porodzie dziecko cały czas jest w tym samym pokoju - ważą je, mierzą, badają, ubierają, zawijają, dają do piersi. Ty rodzisz łożysko, zakładają ewnetualnie szwy. Dostajecie z mężem posiłek. Po jedzeniu pielęgniarka pomaga Ci iść pod prysznic. Myjesz się, ubierasz, jesli oczywiście wszystko jest z Tobą w porządku. Gdy z dzieckiem również (próbuje ssać, trzyma temperaturę, równo oddycha) możecie wracać do domu. Jeśli jest to noc, możecie zostać do rana w szpitalu. Mąż podjechał po nas pod wyjście emergency, mnie pod sam samochód pielęgniarka dowiozła wózkiem, dziecko w foteliku do samochodu i już. W domu dzwonicie do kraamzorg i albo pielęgniarka przyjeżdża jeszcze tego samego dnia, albo nastepnego rano i ona już dalej dogląda Ciebie i dziecka.
      Jeśli dzieje się cokolwiek nie tak, coś co cię niepokoi lub niepokoi kraamzorg - dzwonicie do położnej. Ona w każdej chwili przyjedzie lub udzieli porady telefonicznie - także w nocy.
      • ika.alias Re: Poród w szpitalu w Nl (Gouda) 22.12.10, 15:54
        mamantkaa napisała:

        > Jeśli jest to noc, możecie zostać do rana w szpitalu.

        Jestes tego pewna? Frank urodzil sie w szpitalu (ale bez indykacji) o 21:52. Polozna (nasza wlasna, nie ze szpitala) powiedziala, ze *nie* mozemy zostac na noc w szpitalu, bo to porod polikliniczny. Tak wiec wracalismy do domu o 00:40, z nawet jeszcze nie trzygodzinnym noworodkiem, przy temperaturze na dworze -9 i gololedzi na drogach... :///
        • mamantkaa Re: Poród w szpitalu w Nl (Gouda) 22.12.10, 16:06
          ika.alias napisała:

          > mamantkaa napisała:
          >
          > > Jeśli jest to noc, możecie zostać do rana w szpitalu.
          >
          > Jestes tego pewna?

          Tak :)
          Moja Zuza urodziła się 23:14. Po zbadaniu i ubraniu dziecka, naszej późnej kolacji i moim prysznicu zadano mi pytanie, czy chcę wracać do domu, czy zostać na noc w szpitalu. Odpowiedziałam, ze wolę zostać w szpitalu, żeby nie budzić w domu starszego syna w środku nocy i że w szpitalu lepiej odpocznę te parę godzin. Odpowiedziano ok. Mąż przyjechał po nas ok. 9 rano. Ok. 10 pojechaliśmy do domu. Żadnymi dodatkowymi kosztami nas nie obciążono.
          • ika.alias Re: Poród w szpitalu w Nl (Gouda) 22.12.10, 16:25
            Mamantka, przy ktorym Twoim porodzie tak bylo? Moze cos sie w miedzyczasie zmienilo...?

            Mam nadzieje, ze my nie pchalismy sie niepotrzebnie do domu - w srodku nocy i przy takiej pogodzie. Ja nawet narzekalam na to przy szpitalnej kraamzorg (kiedy polozna juz poszla). Ale kraamzorg nie powiedziala, ze polozna nie ma racji - i ze mozemy w szpitalu przenocowac. :(((

            Moze zadzwonie do szpitala i zapytam ich jak to wyglada...

            Mielismy zreszta jeszcze jedna dziwna rzecz... Wedlug wydruku ze szpitala weszlismy na sale w piatek wieczorem, o 21:40. W dwanascie minut pozniej urodzl sie Frank. Ze szpitala wyszlismy w sobote w nocy, o 00:40. Wyszlibysmy zreszta jeszcze wczesniej, gdyby szpitalna kraamzorg nie zostala na jakis czas odwolana do kogos innego. W kazdym razie w szpitalu spedzilismy dokladnie 3 godziny, co do minuty. Ale te 3 godziny objely w praktyce 2 dni. I wlasnie przez te ostatnie 40 minut drugiego dnia odciagnieto nam caly dzien (6 godzin) kraamzorg...
            • ika.alias Re: Poród w szpitalu w Nl (Gouda) 22.12.10, 16:29
              ika.alias napisała:

              > Mamantka, przy ktorym Twoim porodzie tak bylo? Moze cos sie w miedzyczasie zmie
              > nilo...?

              Ach, to bylo z Zuzia. Czyli jakies 2,5-3 lata temu? Moze rzeczywiscie maja teraz inne zasady...
              • mamantkaa Re: Poród w szpitalu w Nl (Gouda) 22.12.10, 16:59
                > Ach, to bylo z Zuzia. Czyli jakies 2,5-3 lata temu?
                Tak, to było niecałe 3 lata temu ;-) w szpitalu w Amstelveen.
                Do szpitala przyjechaliśmy przed północą, rano dopiero pojechaliśmy do domu i kraamzorg dopiero od tego dnia się nam liczył - mieliśmy normalnie 8 dni.
                Manię rodziłam niecałe 8 miesięcy temu. Urodziłam o 17.17, o 21 byliśmy w domu. Kraamzorg zaczęliśmy dnia nastepnego - również 8 dni.
                • milamala Ika 14.01.11, 21:28
                  Jak to Ci odciągnęli kraamzorg. Czy za kraamzorg nie płacisz przedewszystkim tyle godzin ile skorzystasz?
      • laurine Porod w Holandii 14.01.11, 15:53
        Dziekuje wszystkim za informacje, ja tez planuje porod w Holandii, Amsterdamie i juz twoj opis mamantkaa mnie bardzo uspokoil, bo wyobrazalam sobie jakies spartanskie warunki; brudna sale na 10 osob (-: itp, a tu to wyglada na pobyt w sanatorium, a nie mordega rodzenia. Dziekuje jeszcze raz!!!
    • tijgertje Re: Poród w szpitalu w Nl (Gouda) 14.12.10, 13:57
      Mama antka troche juz ci opisala, ale polecam wyszukiwarke. Watkow porodowych bylo troche. Nie martw sie na zapas, porod traktuja tu bardzo normalnie i nie przesadzaja w zadna strone, ale trzeba sie dobrze przygotowac. Zakladam, ze jesli dopiero teraz sie zaczelas porodem in teresowac, to na jakikolwiek kurs przygotowawczy bedzie raczej za pozno, ale mozesz jeszcze poszukac, tubylcze szkoly rodzenia (kursy roznorodne) swietnie przygotowuja do porodu i wiesz, czego sie mozesz spodziewac. Musisz tez jak najszybciej ustalic co z kraamzorg, bo one w sumie sa odpowiedzialne za wiekszosc kontroli po porodzie. Dzwon do ubezpieczalni jak najszybciej, bo w zasadzie powinnas to miec zalatwione w pierwszym trymestrze ciazy:/ Z polozna umow sie na dluzsza wizyte, wez mezczyzne, zrob liste pytan i ustal wszystko w najdrobniejszych szczegolach, im lepiej sie dogadacie co do twoich oczekiwan, tym mniej niespodzianek czeka cie przy porodzie, a co za tym idzie, urodzisz znacznie spokojniej. Dowiedz sie, czego potrzebujesz do porodu w szpitalu i w domu, z polozna ustal, w jakich warunkach mieszkasz, bo jesli na 3 pietrze bez windy, to do szpitala moze ci kazac jechac wczesniej, niz norma przewiduje. W domu rowniez trzeba miec pare rzeczy, np podpaski poporodowe, podklady na lozko, lozko dla kraamzorg czesto trzeba podnosic itp , czesto dostajesz tzw kraampakket z ubezpieczalni, ale musisz to z nimi istalic jak najszybciej! Czesto w nim sa tez ewentualne rzeczy potrzebne do szpitala. Polozna ci powie kiedy i jak masz spakowac torbe do szpitala, nie zapomnij, ze ze szpitala dziecka nie wypuszcza, jesli nie bedziesz miec fotelika do samochodu! Dowiedz sie, czy w szpitalu mozna przyjsc na zwiedzanie, znacznie ulatwia to zycie, jesli ze skurczami nie musisz biegac po calym szpitalu w poszukiwaniu odpowiedniego oddzialu, warto jechac wczesniej, zobaczyc sale, dopytac co i jak, w jakich okolicxnosciach gdzie mozesz lezec, jakie maja mozliwosci znieczulenia, co, jesli okaze sie, ze musisz miec cesarke, gdzie cie przewioza? Jak jest z anestezjologiem i ginekologiem w weekendy i w noce (moze ich nie byc w szpitalu czy na oddziale, dyzuruja pod telefonem i w razie czego zjawiaja sie w ciagu 15 minut). Jesli slabo gadasz w obcych jezykach, warto podszkolic slownictwo porodowe, bo nie zawsze maz wszystko przetlumaczy, dla niego to tez stres, a czasem nie ma po prostu na to czasu.
    • marthina_m Re: Poród w szpitalu w Nl (Gouda) 17.12.10, 14:23
      Bardzo dziękuję za wszystkie informacje. 5 stycznia mam wizytę u położnej, na której będziemy omawiac moj przyszly porod, ale wolalam sie dowiedziec wiecej przed ta wizyta, zeby wiedziec o co pytac i czego sie ewnetualnie spodziewac.
      Jeszcze raz dziekuje i zycze wszystkim Wesolych Swiat:)
    • ika.alias Re: Poród w szpitalu w Nl (Gouda) 22.12.10, 16:10
      marthina_m napisała:

      > Ponoć tu w Nl nie wykonują lewat
      > ywy:/ czy mozna samemu to zrobic (jesli tak to kiedy?)? Naczytalam sie o oddawa
      > niu kalu przez kobiety podczas porodu i jestem przerazona, tymbardziej, ze ja j
      > estem straszna nerwuską- byle jaki stres i mam biegunki.

      Przeczytaj co napisala Mamantka, bo to same madre rzeczy. :)

      Podczas skurczy na pewno pojdziesz wiele razy do toalety, wiec niewiele potem w Tobie zostanie. A podczas parcia bedziesz miec zupelnie inne rzeczy na glowie. Serio. ;)

      Niektore kobiety boja sie, ze ich partner co nieco zobaczy, w razie gdyby podczas parcia sie wyproznily. Ale podczas parcia miejsce partnera jest przy glowie kobiety, nie miedzy jej nogami. No i polozne/kraamzorg bardzo szybko zmieniaja podklady. :)

      I jeszcze jedna bardzo wazna rzecz... Jezeli podczas silnych skurczy masz wrazenie, ze musisz sie wyproznic, to najprawdopodobniej oznacza to juz cos innego: ze dziecko jest juz tak nisko, ze prawie musisz przec. :)))
      • zonajana Re: Poród w szpitalu w Nl (Gouda) 30.12.10, 00:11
        Rodzilam w maju, porod zaczal sie w domu, ale musielismy jechac do szpitala. W pokoju, w ktorym rodzilam, rowniez zostalismy na 48h obserwacji. Pokoj to wlasciwie apartament, duzy pokoj z lazienka, kuchnia i holem, coby osoby wchodzace nie wlazily bezposrednio do sali, ale najpierw do przedsionka. W pokoju poza lozkiem dla matki i dziecka, lozko dla ojca/osoby towarzyszacej, tv, w kuchni senseo, lodowka, herbaty, czajnik itd a i tak co 30 min wpadala pigula pytac sie, czy cos chcemy do picia, jedzenia. Zarcie sie dostaje wg wlasnego menu, pokazuja rano co maja w karcie i sie wybiera, jak w restauracji. Nic nie trzeba ze soba zabierac, no poza ciuchami. Wszystkie art. higieniczne sa, pieluchy, podpaski, kosmetyki, talerzy i widelcow nie trzeba, dziala service room, jak w hotelu. Reczniki tez maja.

        Nic za to nie placilismy. Dziecko nawet na sekunde nie opuszcza pomieszczenia gdzie sie rodzi, tam jest wazone, myte, zmieniane, karmione, cala rodzina siedzi w apartamencie, wszysty tylko przychodza po pomoc. Kazda osoba z personelu puka zanim wejdzie, przedstawia sie, mowi po co jest i pyta sie, czy moze zrobic to czy tamto. Wg mnie, to sa rewelacyjne warunki.
        • chocco79 Re: Poród w szpitalu w Nl (Gouda) 30.12.10, 08:29
          rzeczywiscie brzmi rewelacyjnie.
          Intymnosc zapewniona, a to najwazniejsze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka