Dodaj do ulubionych

wyjscia ze szkoly - przewoz dzieci

29.03.11, 23:52
Gryzie mnie od kilku dni... Dlatego chcialabym wiedziec, jak sytuacja wylgada u was w szkole.
za 2 tygodnie klasa mlodego jedzie do muzeum, jakies 10km od szkoly. wypad na 2 godziny, rozeslano maila szukajac chetnych rodzicow, ktorzy zawioza dzieciaki na miejsce wlasnymi samochodami, poczekaja i przywioza pod szkole. Takie akcje sa u nas na porzadku dziennym, tylko wyjazd calej szkoly na calodniowa wycieczke i cotygodniowe przejazdy na basen 2 klas odnywaja sie autobusem. Wszystkie wypady w mniejszych grupach odbywaja sie dzieki wspolpracy zazwyczaj tych samych, niepracujacych rodzicow. Ale... No wlasnie. Raz sie zglosilam, zaraz na poczatku szkoly mlodego, zobaczylam i malo mnie nie trafilo:/ Kilka miesiecy temu wscieklam sie jak kilkoro innych rodzicow, gdy okazalo sie, ze ktos zawalil i nie poinformowal wszystkich o planowanym wyjsciu do domu starcow na granie w planszowki. Dowiedzialam sie po fakcie, mlody byl rpzewozony bez fotelika przez rodzica, do ktorego samochodu nawet nie pozwolilabym mu sie zblizyc. Ta akcja miala tylko ten plus, ze rodzice zaprotestowali, szkola w koncu sie zebrala i utowrzyli regulamin tego typu przewozow. W rezultacie okreslono minimalne wymagania dla rodzicow, ktorzy woza dzieci i odpowiedzialnosc zwalono na nich. Przed wycieczka kazdy ma podpisac deklaracje, ze samochod jest sprawny, dzieci sa odpoiwiednio przypiete, zna sie przepiusy itp. Dyrekcja twierdzi,z e to zbyt duzo zachodu, wiec taki formularz podpisza chetni rodzice na poczatku roku szkolnego i sa zobowiazani samodzielnie pamietac o informowaniu szkoly, gdy cos sie po drodze zmieni. Dyrektorka potraktowala mnie jak przwrazliwiona mamuske, proponujac, ze sama moge jechac i miec na dziecko oko. tak sie sklada,z e akurat tego dnia mi nie pasuje, wiec co? Maz przeczytal skopiowany przez dyrekcje regulamin i uznal, ze to zwalanie odpowierdzialnosci na rodzicow, w razie czego szkola umywa rece. Nie jestesmy przekonani, ze dzeici faktycznie sa rzewozone bezpiecznie. Nie jest tez dla mnie jasne w ktorym konkretnie momencie kto odpowiada za dziecko. szkola jest malutka (100 uczniw) i twierdzi, ze na wynajecie autobusu ich nie stac. Uslyszalam arghument, ze na urodziny dzieci sa wozone tak samo. Dla mnie to nie to samo, bo na urodziny nie ma obowiazku isc:/ Do szkoly dziecko MUSI isc,wycieczki sa w czasie lekcji, nie ma zorganizowanej innej opieki (dziecko, ktoremu rodzice nie pozwola jechac bedzie siedziec z woznym). Uslyszalam, ze to jedyny sposob na zapoznanie dzieci z teatrem czy muzeum i nie moge synowi odbierac takiej przyjemnosci. Wycieczke szkolna organizauje rada rodzicow i uwazaja, ze ma to byc czysta przyjemnosc, a nie nauka. Z tym tez sie nie zgadzam, zwlaszcza, gdy ciagnie sie 4-5 latki do parku rozrywki na drugi koniec wiatrakowa:/ No ale moze ja dziwna jestem??? Czy jesli wiekszosc nie prostestuje to od razu znaczy, ze jest dobrze??? JAk jest u was? Co myslicie o zaistnialej sytuacji? Mam haka: diagnoze mlodego i mogeodmowic udzialu dziecka w wyciecze, jesli nie bedzie miec indywidualnego opiekuna, oboje z mezem mamy inne zajecia tego dnia, moge mlodego zostawic u przyjaciolki, ale czy to dobre rozwiazanie? Przesadzam?
Obserwuj wątek
    • nesla Re: wyjscia ze szkoly - przewoz dzieci 30.03.11, 08:15
      Tijgertje, u nas jest tak, ze szkola informuje odpowiednio wczesniej ze w ten a ten dzien trzeba dzieci na ta a ta godzine w to a to miejsce i szkola w ogole nie organizuje przewozu, rodzice sami musza przywiezc dziecko lub zorganizowac przewoz z innymi rodzicami. Ja zawsze sie dziwie tutejszym zwyczajom, ktore w kazdy mozliwy sposob utrudnia zycie normalnie pracujacym rodzicom... Z wiatrakami walczyc nie mam ochoty, bo gdzie indziej kieruje moja energie, ale gdyby ktos sie tym zajal to bym poparla obiema rekoma aby szkola w koncu wziela odpowiedzialnosc za wiele roznych rzeczy, ktore dla mnie sa oczywiste, a tutaj wrecz przeciwnie..
      Tijger, ja ci radze olac, bo szkoda twoich nerwow, chyba ze masz ich zapas to powodzenia, najgorsze jest to ze nie chodzi o nas tylko o dzieci i ich dobro jest gornorzedne.
      • martaj7 Re: wyjscia ze szkoly - przewoz dzieci 30.03.11, 09:04
        U nas na kilka tygodni przed planowana wycieczka wywieszana jest lista, na ktorej chetni rodzice wpisuja sie z liczba miejsc w samochodzie. Jesli nie ma wystarczajacej ilosci, to do wycieczki nie dochodzi. Nie podpisywalismy zadnych deklaracji. Ja nie lubie tych wycieczek, bo zawsze sie denerwuje, u kogo Agata bedzie siedziec. Dlatego mimo iz pracuje 5 dni, to wtedy biore wolne...Oczywiscie nie zawsze moge, i dlatego rozumiem Tijgera. W klasie Agaty jest spora grupka rodzicow niepracujacych (dla tzw dobra dzieci) ale ci rodzice notorycznie odmawiaja zwiekszonego uczestnictwa w tego typu imprezach...Zawsze mnie trzesie jak odporwadzam dziecko do szkoly, i nie moge zamienic z pania slowa, bo dzien w dzien jest oblezona przez te wszystkie "kwoki"....No ale to juz nie na temat....
    • agnieszkaela Re: wyjscia ze szkoly - przewoz dzieci 30.03.11, 09:51
      U nas jest tak samo-chetni rodzice woza dzieci, bez dodatkowych przepisow, ustalen, no i oczywiscie bez fotelikow. Z tym, ze formalnie maja takie prawo. Bo przepisy dotyczace fotelikow, pozwalaja przewozic okazjonalnie obce dziecko w samochodzie bez fotelika. Sama jak zabieram na zabawe po szkole kogos do nas tez go wioze bez fotelika.
      Sama na poczatku tez sie troche tym wkurzalam, ale nie zabronie Filipowi takich wyjsc. Moglaby szkola oczywiscie zorganizowac to inaczej, w sasiedzniej rodzice zostawiaja swoim dzieciom foteliki, ale wtedy trzeba wiecej samochodow do przewozu.
      • tijgertje Re: wyjscia ze szkoly - przewoz dzieci 30.03.11, 11:47
        No niezle... Ja to strachliwa jestem. Zwalsza po tym wypadku w ubieglym roku, gdy mama i troje (2 obcych) dzieci w drodze do Efteling zostalo zmiazdzonych miedzy 2 ciezarowkami. Ja mam o tyle dobrze, ze mam z tylu wbudowane 2 podwyzszenia dla dzieci, foteliki dla mlodego mamy 2, wiec jak kogos woze, to tylko w foteliku. Na zaproszeniach na urodziny uprzedzam, ze dziecko ma wziasc podkladke lub fotelik albo uprzedzic, jak nie moze. Nie mialabym odwagi wziasc cudzego dziecka do samochodu bez fotelika. Wlos mi sie na glowie jezy, jak jedna mame widze, jak wozi kolege mlodego w sportowym kabrio 2-osobowym, nie dosc, ze bez fotelika, to z odpietymi pasami. Moze mam zbyt bujna wyobraznie, ale na drodze nie mozna liczyc tylko na siebie, wystarczy jeden wariat i mozna z osiedla nie wyjechac:/ Napatrzylam sie w zyciu za duzo. Mieszkalam 150m od miedzynarodowej "czworki", akurat w takim miejscu, ze przy wyjezdzie od nad czasem w ciagu tygodnia i po 2-3 wypadki sie zdarzaly, wiekszosc niestety ze smiertelnymi ofiarami:/
        Powiedzcie mi jeszcze jedno. Jesli dzieci na taki wypad ze szkoly jada z rodzicami, bez fotelikow i cos sie stanie, dziecko zginie (nie oszukujmy sie, takie rzeczy nie tylko innym sie zdarzaja). Kto wowczas ponosi odpowiedzialnosc za smierc dziecka? Ten, co spowodowal niewinna stluczke, czy ten, co przewozil dziecko w nieodpowiedni sposob, co spowodowalo, ze obrazenia nie skonczyly sie na paru siniakach, a mialy skutek smiertelny? Ktos sie orientuje, jak to wyglada od strony prawnej?
    • mamabeauty Re: wyjscia ze szkoly - przewoz dzieci 31.03.11, 20:27
      U nas w szkole tez jest podobnie.Przed kazdym takim wyjazdem wisi lista.Dzieci sa wozone niestety bez fotelikow,jak kiedys zapytalam,czy mam przyniesc to pani na mnie popatrzyla zdziwiona.Ogolnie nie lubie takich wyjazdow.Najgorsza do przezycia dla mnie jest zawsze wycieczka szkolna,co prawda dwa razy udalo mi sie wcisnac jako opiekun i mialam moje dziecko w swojej grupie i na oku;),ale sama wycieczka,dla tych najmlodszych dzieci to uwazam,ze jakas pomylka.
      • mamantkaa Re: wyjscia ze szkoly - przewoz dzieci 31.03.11, 21:48
        U nas nawet w tym tygodniu była wycieczka samochodowa do pobliskiego zamku, bo temat o rycerzach mieliśmy. Lista wisi, rodzice się zgłaszają - wpisują ile dzieci mogą wziąć i ile mają fotelików. Jak brakuje, to dzieci przynoszą własne. Bez fotelika dziecka bym z nikim samochodem nie puściła. Nawet w statucie szkoły mamy zapisane, że dzieci do i z szkoły mają być przewożone w fotelikach, także przez rodziców i innych opiekunów.
        Pasy ma mój syn zapięte zawsze, zawsze mu o tym przypominam przed wycieczką i wypytuję po. Jakby nie miał zrobiłabym na pewno aferę. Ale na szczęście mój syn jest pod tym względem bardzo dokładny. Zawsze sprawdza, czy wszyscy mamy zapięte pasy i wiem, ze z kimkolwiek jedzie, to o tym pamięta i się przypomni jakby co. Do rodziców jeżdżących z dziećmi i stanu technicznego ich samochodów nie mam zastrzeżeń. Ale raczej nikt u nas niczego nie podpisuje i też jestem ciekawa konsekwencji prawnych tego. Bo ja też nie wyrażam na piśmie, ani nawet ustnie zgody, że zgadzam się, żeby pani X wiozła swoim autem moje dziecko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka