Dodaj do ulubionych

Holandia - ciaza

01.11.04, 10:51
Czesc beba!
Fajnie ze zalozylas nowe forum, powodzenia w rozkrecaniu ;-)
Od siebie dodaje wklad jaki udalo mi sie uzbierac podczas mojej ciazy w
Holandii, zamieszczam link do dyskucji na ten temat, moze sie komus przyda
kiedys:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=591&w=11137266
Pozdrawiam
Nesla
Obserwuj wątek
    • kruszynka28 Re: Holandia - ciaza 01.11.04, 15:22
      Nesla - i dzieki Ci za to!

      Beba - wspanialy pomysl z nowym forum!

      Od siebie tylko dodam, ze jako przyszla mama bede sie starala zagladac czesto i
      nie pozwole forum zginac ;-)
      Pozdrawiam.
      • beba3 Re: Holandia - ciaza 01.11.04, 19:38
        Nasla! Dzieki za linka, przyda sie na pewno.
        Kruszynko! Czytaj i pisz, zapraszam!
        pozdrawiam
    • saraanna Re: Holandia - ciaza 01.11.04, 21:22
      Nesla dzieki za linka poczytalam sobie troche i powspominalam wlasna ciaze.
      A tak wogole to ty juz niedlugo chyba sie "rozsypiesz" hahaha.
      Ja przeszlam to 3,5 roku temu.Tez wybralam szpital dla wlasnego spokoju w
      ktorym spedzilam az 2 godziny (pozniej sie smialam ze w takim drogim hotelu to
      jeszcze nigdy nie bylam).Porod poszedl szybko a do szpitala jechalam jak mialam
      6 cm rozwarcia.Tak sobie mysle ze dobrze ze pojechalam bo zejscie po schodach
      do samochodu + jazda mojej siostry samochodem (biedna chciala szybko dojechac
      ale z nerwow jej nie wychodzilo)spowodowalo ze jak dojechalismy po 20 minutach
      to mialam juz pelne rozwarcie.Potem wrzucila mnie na wozek inwalidzki i na
      oddzial.Troche sie wkurzylam bo polozna sie spoznila i musialam wstrzymywac
      parcie.Jak juz przyjechala to poszlo szybko .Przy porodzie byla
      polozna,pielegniarka i moja siostra.Po porodzie polozna sie mna
      zajela,pielegniarka dzieckiem a siostrzyczka poszla zapalic fajke i obdzwonic
      cala rodzine.Pozniej poszlam sie wykapac,a mala przystawiono mi do cycka czy
      umie ssac.Od razu zalapala o co chodzi zreszta do teraz jej to zostalo (patrz
      forum- rekordzistki w karmieniu piersia).Jak przyjechalam do domu to czekala
      juz pielegniarka,ktora przychodzila przez caly tydzien po 8 godzin.Jak bedziesz
      jechala do szpitala to nie zapomnij aparatu fotograficznego i fotelika dla
      dziecka i ubrania dla siebie no i dla dzidziusia.Ja rodzilam tak jak
      przyjechalam w szlafroku ,pizamie i skarpetkach (6 rano),dobrze ze bylo lato i
      siostra wziela dodatkowa koszule bo inaczej to bym chyba na golasa
      wracala.Lepiej spakuj sie wczesniej bo inaczej polowe zapomnisz.Jezeli bede
      miala jeszcze raz rodzic to zdecyduje sie w domu (szpital za drogi)z tym ze
      zejde sobie po schodach i poprosze zeby ktos mnie powozil w kolo bloku
      samochodem jako wyprobowany przyspieszacz porodu.Acha jeszcze z wlasnego i
      kolezanek doswiadczenia-najlepsze na bole jest siedzenia na oparciu od
      kanapy,nie wiem co w tym jest byc moze naciska sie jakis nerw ale bardzo
      pomaga,a przy tych ostatnich najmocniejszych bolach-zamknac oczy i oddychac i
      liczyc jak sie skoncentrujesz na liczeniu to zapomnisz o bolu - tez
      sprawdzone.Powodzenia i napisz jak ci pojdzie no i zdrowego dzidziusia. PS-
      ubierz sie ladnie do porodu bo zle wyjdziesz na zdjeciach hahaha,u moich na
      kazdym widac wstretne szarobure skarpetki ktore wlozylam dla wygody w domu a
      jak pojechalam do szpitala to nikt mi ich nie zdjal a ja oczywiscie nie mialam
      do tego glowy.
      • beba3 Re: Holandia - ciaza 01.11.04, 21:44
        Sara Anna!
        Piekny opis porodu, duzo tu humoru i pogody ducha. Przyda sie Nesli. Teraz
        zaluje: chyba ja troszke nastraszylam, napisalam ze to_bardzo_boli... Ale z
        drugiej strony to szczera prawde napisalam....
        pozdrawiam
        • nesla Zawartosc torby do szpitala 02.11.04, 11:38
          saraanna, dzieki za posta, fajnie ze napisalas. Ja wczoraj wlasnie dostalam
          indykacje medyczna do porodu w szpitalu ze wzgledu na utrzymujace sie
          podwyzszone cisnienie, wiec pobyt w szpitalu nie bedzie mnie nic kosztowal. I
          tak mialam zamiar rodzic w szpitalu, moje ubezpieczenie pokrywa koszty,
          musialabym doplacic jakies 50-100 EUro, nie wiem dokladnie, ale nie jakies
          zawrotne sumy. Czekam z niecierpliwoscia na rozwoj wydarzen, termin mam za
          tydzien 9 listopada (spannend!).
          Dzieki za wszytkie rady, torba spakowana, chociaz wciaz sie zastanawiam czy
          czegos nie zapomnialam?

          Moze sie komus kiedys przyda wiec pisze co ze soba zabieram:
          - koszule nocna rozpinana z przodu
          - pizame rozpinana z przodu
          - klapki
          - recznik i myjka (bo lubie wlasne)
          - ubranka dla dziecka
          - wkladki laktacyjne
          - biustonosz do karmienia piersia
          - cieple skarpety
          - kosmetyki (w tym masc do sutkow)
          - szlafrok (troche za wielki, nie miesci mi sie..)
          - aparat fotograficzny z zapasowym zestawem baterii
          - CD-player i ulubione plyty
          - bielizne i na wszelki wypadek wkladki higieniczne
          - pieluchy dla dziecka (na wszelki wypadek)
          - krzeselko do samochodu (wiadomo)
          - karta ubezpieczeniowa
          - komorki NIE zabieram (zabroniona)
          - cos do ubrania na wyjscie

          To chyba wszystko, moze sie cos komus jeszcze przypomni to niech sie dopisze!

          Jak sie komus chce to piszcie jak wam sie rozpoczal porod! Przyda mi sie ;-)

          Pozdrawiam
          nesla
          • zuzka71 Re: Zawartosc torby do szpitala 02.11.04, 12:32
            no wg mnie to styknie do tej torby;)
            podziele sie krotka historyjka poczatkow mojego rodzenia. otoz spie sobie smacznie i ni sytad ni zowad sie budze. zegar-godzina 3 rano.zanim zdarzylam cos pomyslec poczulam bol taki jak przy okresie, nieszczegolnie silny ale wyrazny, ocho cus sie dzieje. jakos tak odruchowo-instynktownie poczulam potrzebe pojscia do toalety i dobrze, bo wody wylaly sie na podloge w lazience, a nie na dywan w pokoju;)no fakt lazienka blisko i bieglam ile sil;) a potem to jusz poszloo skurcze te sprawy, ale nie bede zanudzac. nototyle.pozdrowka i szybkiego porodu,zuz
            • nesla Re: Zawartosc torby do szpitala 02.11.04, 12:34
              zanudzac zuzka???
              • zuzka71 Re: Zawartosc torby do szpitala 02.11.04, 12:47
                wiem, tez lubilam se poczytac przed;) ale pytalas o poczatek, a ja lubie przynudzac, wiec sie strescilam;) powodzeniaaa
          • saviera Re: Zawartosc torby do szpitala 02.11.04, 13:01
            Nesla , z tego co napisalas dochodze do wniosku ze do szpitala wybierasz sie
            conajmniej na tydzien (CD-player,plyty ,niesadze abys miala na to czas podczas
            porodu),Po porodzie w Holandii wraca sie do domu,jeszcze tego samego dnia ,
            chyba ze dostaniesz znieczulenie wtedy zostajesz 24 godz.na obserwacji.....
            A do domu musisz zalatwic sobie pielegniarke , ona przychodzi przez okolo 8-10
            dni ,prowadzi ci dom,uczy cie podstawowych czynnosci przy dziecku.....To zalezy
            co sobie zazyczysz....ale moze juz masz to zalatwione?!
            Pozdrawiam.S
          • beba3 Re: Zawartosc torby do szpitala 02.11.04, 20:35
            Wtrace trzy grosze od siebie co do tej torby. Moze nie az tak na 'swiezo' ale
            utkwilo mi w pamieci bo dostalam liste i pamietam, ze chcialam ja udoskonalic
            ale nie pozwolili...
            Jesli chodzi o ciuszki w ktorych rodzisz:
            Spakowalam osobno wygodna koszule do rodzenia, rozpinana z przodu, cieple
            skarpetki i rzeczy na po porodzie. W Polsce przebierasz sie w drelichowa
            koszule szpitalna a tu tylko sie rozbierasz a_nie_przebierasz. Oczywiscie
            mozesz ale ja zdjelam po prostu ogrodniczki i zostalam w luznej, cienkiej
            bluzie i skarpetkach. Czulam sie bardzo komfortowo bo kiedy poczulam pierwsze
            skurcze poszlam pod prysznic. Bardzo szybko rozwijala sie akcja porodowa ale
            nie martw sie(?) to bylo przy drugim dziecku. Spedzilam pod tym prysznicem duzo
            czasu, pomiedzy skurczmi jednak sie myjac.
            Nie ma tez tu czegos takiego jak sala przyjec a potem wedrujesz na porodowke.
            Slowem zwiedzasz caly szpital. To w Polsce.
            Tu niemal zaraz przy wejsciu zostalismy przyjeci w bardzo fajnej sali z lozkiem
            i innymi rzeczami/sprzetami. Polozna mnie zbadala i wtedy sie okazlo ze to
            wlasnie tu bede rodzic. Lekarz przyjdzie tuz przed porodem.
            Torbe mialam wielgachna i lezala jakos na widoku, zupelnie niepotrzebnie.
            Fotelik samochodowy i ciuszki dla dziecka tez. Jak wiesz spedzilam dzien w
            szpitalu i bylo to jeszcze raz zabierane do domu.
            Po porodzie polozna umyla mnie myjka (poczulam sie od razu lepiej)i przebrala.
            Jak dziecko...
            Stanik do karmienia i koszula rozpinana z przodu jak najbardziej ale pizama to
            nie wiem. Wole pizamy ale po porodzie lepiej sie czulam jednak w koszuli, mniej
            krepuje ruchy. Moze byc nawet taka w pol uda. Szlafrok i tak masz a zreszta
            jezeli puszcza Cie do domu tak ze dwie godzinki po porodzie to najpierw
            bedziesz w sali poporodowej z Mezem i dzidzia i wierz mi nigdzie nie bedziesz
            miala ochoty isc o wlasnych silach... A siusiu to do naczynka...
            Klapki ok ale myjki i reczniki w moim szpitalu wrecz zakazane, wyraznie
            napisali. Nie dostajesz 1 reczniczka na pobyt tylko za kazdym razem kiedy
            idziesz do lazienki bierzesz/dostajesz swiezy. Podpaski i bardzo fajne
            majteczki z bandaza elastycznego tez dostaniesz. Podczas pierwszej wizyty w WC
            towarzyszyla mi pani opiekujaca sie sala (pielegniarka? opiekunka?). Dostalam
            tez swoj kubeczek do podmywania. Bylo tez mydelko w plynie Zwistala, bardzo
            delikatne. Kosmetyki oczywiscie wez.
            Dla dziecka ciuszki tylko na powrot do domu, 1 pieluszka (a i ta
            niekoniecznie). Spiworek i moze lekka, cienka pieluszka do okrycia buzi dziecka
            podczas wkladania do samochodu. Moze wiac i padac deszcz.
            Dzieciaczki sa ogrzewane przez butle z nagrzanym olekem, dlugo trzymajacym
            cieplo. Bardzo mi sie to podobalo. Nie martwisz sie o zimne nozkie czy raczki.
            Na glowce czapeczka.
            Wzielam ksiazke o porodzie i pilelegnacji dziecka a takze pisma o lekkiej
            tematyce. Byla tez TV ale nie mialam nawet ochoty.
            Pieluszki najmniejszy rozmiar dostalam z Polski i moze to byl stary typ czy tez
            szpitala maja jakies inne Pampersy? Te ktore mieli w szpitalu byly genialane.
            Mialy pasek ktory pokazywal czy dziecko siusialo czy nie. Bardzo duza uwage
            panie do tego przykladaly. Same zreszta przebieraly dziecko. Wlasciwie trzeba
            bylo wstawac tylko do WC i pod prysznic.
            Jedzenie. Maz moze Ci doniesc gdybys miala zostac dluzej ale moze jest cos co
            bardzo lubisz a na pewno nie dostaniesz ze szpitalnej kuchni? Owoce? Jakas
            przegryzka? Woda mineralna. Jezeli nie pijesz z kranu to koniecznie wez swoja.

            Lece na film! Pa!
            • nesla Re: Zawartosc torby do szpitala 03.11.04, 18:42
              saviera, obawiam sie, ze CD-player moze mi sie jednak przydac, bo caly porod
              (wiec od samego poczatku) ma sie odbyc w szpitalu, mam indykacje medyczna, wiec
              wielce prawdopodobne ze mnie zostawia rowniez na noc (oby nie na dluzej).

              beba, skorygowalam troche torbe, wyrzucilam recznik, masz racje. Do tego dodaje
              ksiazke (jakas ciekawa), przegryzka dobry pomysl, chociaz zawsze moge wyslac
              meza do szpitalnego sklepiku.

              pozdrawiam
              nesla
              • widmowolnosci Re: Zawartosc torby do szpitala 03.11.04, 20:22
                Czy to dzisiaj ? Jak tak to Wszystkiego Najlepszego .Trzymam Kciuki.Widmo
                • nesla Re: Zawartosc torby do szpitala 04.11.04, 16:08
                  nie, widmo.. jeszcze nie dzisiaj niestety
              • saraanna Re: Zawartosc torby do szpitala 03.11.04, 20:49
                Ja wzielam walkmena ale nawet na niego nie spojrzalam.Ale jak masz byc caly
                porod to moze wynajmij sobie telewizor (nie wiem czy na porodowce mozna).Ja w
                domu przy pierwszych bolach ogladalam .No i oczywiscie zdjecie tesciowej
                (szybciej urodzisz) hahaha.
                • beba3 Nesla! 03.11.04, 21:57
                  W Polsce jest tragicznie pod tym wzglegem. Panie opowiadaja sobie mrozace krew
                  w zylach historie. Nie nalezy ich sluchac zbyt uwaznie bo mozna wpasc w
                  depresje!
                  W Holandii nie slyszlam zadnych historyjek, tylko grzecznosciowa wymiana zdan.
                  Uszanowanie intymnosci. Kotary zaslaniane i przy badaniu czy nawet pobieraniu
                  krwi i przy karmieniu piersia. Warunki komfortowe. Maz moze z Toba siedziec od
                  rana do wieczora, przyjaciele i rodzina odwiedzac. Nawet jezeli bedziesz
                  musiala pobyc tam dzionek czy dwa to warunki sa naprawde bardzo dobre. Nie
                  domek to ale fachowa pomoc na wyciagniecie reki. Poczucie bezpieczenstwa jest
                  tego warte.

                  PS Przy dluzszym pobycie sama wybierasz sobie menu.
                • nesla Re: Zawartosc torby do szpitala 04.11.04, 16:08
                  u nas sa tv w kazdej z 4 sal porodowych, nie trzeba wynajmowac.. wiec chyba
                  faktycznie wywale cd-gracza z torby.. chyba bede wolala pogadac z mezem niz
                  sluchac tybetanskiej muzyki medytacyjnej..
                  • beba3 Re: Zawartosc torby do szpitala 04.11.04, 19:18
                    He,he nigdy nie wiadomo co bedziesz wolala i co dobrze na Ciebie wplynie.
                    Ja sobie zyczylam _stalej_ obecnosci Meza i: a to blogiej ciszy a to slow
                    otuchy a to rozmowy na tematy biezace a to jakiejs dobrze konczacej sie
                    opowiesci. Troche jak chore dziecko. Badz przy mnie i mow do mnie. Trzymaj za
                    reke i masuj zobolale plecy...
                    Przy pierwszym porodzie strasznie mi sie dluzylo to wszystko. Nie tyle sam
                    moment porodu byl okropny ale to polaczenie oczekiwania w bolach na pojaiwenie
                    sie dziecka i wreszcie same narodziny. Gdyby sie udalo podzielic to tak na dwa
                    dni. Jednego oczekiwanie na rozwarcie. Bol - stop! I przespana spokojnie noc a
                    nastepnego dnia sam porod, wszystko byloby stanowczo bardziej znosne.
                    Dlatego jezeli chcesz to wez i CD, i zajmujaca ksiazke ktora bedzie Ci czytal
                    Maz i co tam tylko zapragniesz...
                    5 dni powiadasz? Tuz, tuz... Daj znac jak tylko cos sie zacznie! Trzymam kciuki!
    • nesla MOJ POROD W HOLANDII 14.11.04, 19:27
      Mysle, ze moze sie to komus przydac, wiec opisze jak wygladal moj porod w
      Holandii, bo wydaje mi sie, ze troche przeczy obiegowemu przekonaniu o porodach
      holenderskich.. no ale bylo tak:


      Do 39 tygodnia ciazy bylam pod opieka poloznej (tj praktyki poloznych w sklad
      ktorej wchodza 4 polozne) ale ze wzgledu na podwyzszone cisnienie w 39 tygodniu
      przekazano mnie pod opieke ginekologa szpitalnego.
      Termin porodu wyznaczony mialam na 9 listopada, ale 5 listopada zaczely
      odchodzic mi wody plodowe, wiec zadzwonilam do szpitala. Kazali mi sie
      niezwlocznie zglosic, przebadali i potwierdzili, ze to wody. Wody byly czyste
      wiec zalecono czekac na skurcze, ktore z reguly pojawiaja sie w ciagu kilku
      godzin od odejscia wod. Podlaczono do ktg i nic, skurcze slabe, ledwo
      odczuwalne. Po godzinie pozwolili mi wybrac: powrot do domu lub czekanie w
      szpitalu. Standard jest taki, ze od odejscia wod czeka sie 2-3 doby na skurcze
      i na dojrzewanie szyjki macicy do porodu, ale czekanie niesie ze soba ryzyko
      infekcji, wiec trzeba uwazac. Czekalam wiec przez sobote i niedziele na
      skurcze, ale nie nadeszly. Przez weekend jezdzilam do szpitala 2 razy dziennie
      na kontrole. W poniedzialek zaplanowano mi wywolanie porodu. Zglosilam sie o
      godzinie 8.00 rano i podlaczono mnie do kroplowki z oksytocyna, na poczatek 3
      (mmg/h bodajze), potem 6, 9 itd.. skurcze do godziny 12-tej byly slabe ale
      nasilajace sie, potem juz trudno bylo wytrzymac, a ze rozwarcie nie postepowalo
      (do poludnia okolo 3 cm) ginekolog pod opieka ktorego rodzilam zdecydowal, ze
      trzeba mi podac znieczulenie. Przed porodem rozmawialismy na ten temat,
      ustalilismy ze znieczulenie podaja zgodnie z potrzeba, nie umawialismy sie na
      rodzaj znieczulenia ale powiedzial jakie sa mozliwosci i to ktore znieczulenie
      wybierze zalezy od postepu akcji porodowej i reakcji mojego organizmu. Caly
      czas opiekowala sie mna cala zaloga pielegniarek i polozna, ginekologa
      widzialam 2 razy w ciagu calego porodu i jego rola sprowadzala sie do
      podejmowania decyzji. O 13.30 (z tego co mowi moj maz, bo ja nie pamietam juz)
      zdecydowano ze podaja znieczulenie zewnatrzoponowe, bylam juz na etapie drgawek
      z bolu, wiec strasznie sie ucieszylam na mysl o znieczuleniu, skurcze byly
      bardzo czeste i silne. Po 15 minutach juz nie czulam bolu, jedynie nasilajace
      sie skurcze. Od 8-mej rano do 13.30 (czyli 5 godzin) bez znieczulenia doszlam
      do rozwarcia 3-4 cm, a po podaniu zzo poszlo szybciej i do 17-tej (czyli 3,5
      godziny) rozwarcie doszlo do 10 cm i moglam zaczac przec. W ciagu nastepnej
      godziny mialam juz dzidzie na swoim brzuchu i ten moment wspominam jako
      najpiekniejsza chwile w moim zyciu. To niesamowite przezycie pelne emocji,
      milosci i lez szczescia.
      Z reszta caly porod wspominam bardzo mile, mialam wysmienita opieke, bylo
      troche bolu, ale jak juz nie moglam wytrzymac to decyzje podjeto szybko i nikt
      nie robil zadnych problemow z podaniem znieczulenia. Anestezjolog pojawil sie w
      ciagu 5 minut, chwile potrwalo przygotowywanie do zabiegu, caly czas mowil mi
      czego sie moge spodziewac, kiedy zaboli, kiedy poczuje zimno itd.
      W ostatniej fazie porodu konieczne bylo ciecie krocza, ale nic nie czulam, ani
      ciecia ani potem szycia. Bolalo troche nastepnego dnia, ale po 3 dniach nie
      czulam juz prawie nic.
      W sali porodowej towarzyszyl mi maz, a pielegniarki i polozna dochodzily co
      jakis czas sprawdzac postep porodu. Przynoszono picie i jedzenie, mialam
      telefon i telewizor. Dzwonilam do kolezanek i do mamy, ktora w nerwach trzymala
      kciuki.
      Po porodzie musialam zostac w szpitalu przez nastepne 2 dni, ale dzidzie mialam
      przy sobie dzien i noc, podawano mi ja na zawolanie, bo trudno mi sie bylo
      siegac po mala do jej kuwetki. Nie spalam, bo tyle emocji, ale zmeczenie dalo o
      sobie znac, bylam wykonczona. Bylam podlaczona dokroplowki z antybiotykiem,
      wiec trudno bylo brac prysznic. Pierwsza noc bylam sama w sali, a drugiej nocy
      dowieziono nastepna swiezo upiczona mame z dzidziusiem. Druga noc tez nie
      przespalam, bo dzidzius wspollokatorki plakal. Ale w srode juz moglam wrocic do
      domu, gdzie czekala na nas pielegniarka z kraam zorg. Taka pielegniarka to
      wspanialy pomysl, nie dosc ze dba o mame i dzidziusia to jeszcze zajmuje sie
      calym domostwem od sprzatania, gotowania przez pranie, prasowanie po nauczanie
      i doradzanie w kwestii opieki nad dzieckiem. Sama wie co ma robic, nie trzeba
      jej mowic. Nam trafila sie fajna kobieta kolo 50-tki z doswiadczeniem wiec,
      pomaga rowniez przy karmieniu piersia, bo wie wiecej na ten temat niz ja.
      Prowadzi cala agende z wykresami temperatury malej, waga, czasem karmienia,
      robienia kupek itd.. Caly domek mam wysprzatany, lsniacy, dzidzia czysciutka i
      syta, wszyscy zadowoleni i szczesliwi. Szkoda ze zostaje tylko tydzien :-(
      Codziennie odwiedza mnie rowniez polozna, sprawdza gojenie sie krocza, kondycje
      dziecka i moja.
      No a ja juz czuje sie mama i podoba mi sie moja nowa rola. Milenka jest
      slodziutka i sliczna. Wszyscy twierdza, ze podobna do mojego meza :-) W
      pierwsze dni bylo troche ambarasu z karmieniem, kilka razy trzeba bylo podac
      formule, ale teraz juz mam tyle pokarmu ze wystarcza malej. Dzidzia budzi sie
      co jakies 2-4 godziny, troche marudzi wieczorkiem, ale generalnie jest ok,
      potrafi czasem przespac pol dnia i trzeba ja budzic do karmienia.
      W dwa dni po porodzie spadlo mi 7 kilo z tego co przytylam w trakcie ciazy,
      nastepne 3 dni – kolejne 3 kilo, zobaczymy jak bedzie dalej, na razie waga sama
      spada, ale jeszcze zostalo troche do zrzucenia J

      No, tak wiec final za mna, a przede mna calkiem nowe zycie.
      Pozdrawiam wszystkich, ktorzy trzymali za mnie kciuki J
      Wszystkim ciezarowkom, ktore przechodza ciaze i beda rodzic w Holandii zycze
      powodzenia!
      • saraanna Re: MOJ POROD W HOLANDII 14.11.04, 19:46
        Moje gratulacje.Najwazniejsze ze dzidzius jest zdrowy i wszystko dobrze poszlo .
      • czarodziejski_dywan Re: MOJ POROD W HOLANDII 14.11.04, 20:00
        Neslo,
        ja rowniez serdecznie gratuluje!
        Powodzenia i wielu radosnych i pelnych wzruszenia chwil.
        Pozdrawiam :-)))
      • zuzka71 Re: MOJ POROD W HOLANDII 15.11.04, 09:10
        jeszcze raz gratuluje i ciesze sie ze mozna powiedziec ze porod mialas lekki;)mimo wszystko. samych milych chwil wam teraz zycze. pozdrowka.zuzka
      • suzette3 Re: MOJ POROD W HOLANDII 27.11.04, 20:03
        Ojej jak dobrze, ze znalazlam to forum. Jestem w 24 tc, poprzednie dziecko
        rodzilam wiele lat temu i to w Polsce. Tutaj kolezanka straszyla mnie jak to
        okropnie jest rodzic w Holandii, bo nikt sie specjalnie Toba nie zajmuje. Ja
        jak na do tej pory chwale sobie opieke medyczna. Porodu sie troche boje, tak
        jak za pierwszym razem, ale nie ma to nic wspólnego z tym, ze bede rodzic w
        Holandii.Po przeczytaniu tego wszystkiego, co piszecie znacznie optymistyczniej
        mysle o tym wszystkim niz przedtem.Pozdrawiam goraco.Kasia i malutka.
        • nesla Re: Suzette 28.11.04, 12:03
          Wlasnie dlatego podlaczylam tutaj ten watek i opisalam swoj porod, bo WIEM jak
          wszyscy strasza, a w rzeczywistosci opieke mialam doskonala. To tylko POZORY,
          ze nikt sie toba nie zajmuje, tak naprawde kazdy objaw traktowany jest
          powaznie, ale jesli ciaza przebiega prawidlowo to nie ingeruje sie medycznie.
          Nic sie nie boj, zobaczysz ze bedzie dobrze, ale obserwoj swoj organizm i
          zglaszaj jesli cos cie niepokoi.
          Zycze lekkiej ciazy i szybkiego porodu
          Pozdrawiam!
          • suzette3 Re: Suzette 28.11.04, 13:47
            Ja tak naprawde juz sie przekonalam, ze nie bagatelizuja zadnych sygnalów,
            które im przekazuje.Mam niewielka co prawda, ale nadczynnosc tarczycy i wiem,
            ze to moze powodowac pewne kopmlikacje w ciazy, wiec zglosilam lekarzowi.Od
            razu zrobili mi serie badan lacznie z okulistycznymi oraz EKG i jeszcze wiele
            innych i to w ten sam dzien. Nie musialam biegac 10 razy do laboratorium. Teraz
            jestem pod stala kontrola lekarz ginekologa i internisty, co trzy tygodnie
            sprawdzaja jak sie rozwija malenstwo i za kazdym razem mam USG, aby mieli
            pewnosc, ze wszystko jest OK. Na razie wszystko przebiega ksiazkowo i mam
            nadzieje, ze tak zostanie. Dzieki Tobie jestem o niebo spokojniejsza i teraz
            tylko czekam na rozwiazanie. Mam nadzieje tylko, ze przebiegnie to nieco
            szybciej niz u Ciebie, a takze u mnie, bo poprzedni mój porod przed laty i w
            Polsce trwal 27 godzin, co prawda bardzo szybko o tym zapomnialam, kiedy
            zobaczylam moja córeczke, ale jednak. Pozdrawiam jeszcze raz serdecznie. Kasia
    • kruszynka28 Re: Holandia - ciaza 15.11.04, 09:42
      Jeszcze raz gratulki i serdeczne dzieki za podzielenie sie z nami Twoim
      doswiadczeniem.
      Dodalo mi to troche otuchy, ze w razie czego mozna liczyc na wspaniala pomoc.
      Przyjemnosci w macierzynstwie!
    • mamakubusia11 Re: Holandia - ciaza 15.11.04, 09:45
      Gratuluje swieza mamusiu! Zycze zeby Ci te kilogramy szybko spadly,a dzidzia tak
      nie dawala w kosc.
      Jesli jednak bedzie plakac po nocach,to mozesz jej podac herbatke z kopru,to
      zawsze troche pomaga.Moj mlodszy synek mial kolki przez pierwsze 3 miesiace.To
      byl ryk od 11 do 2 w nocy.

      Zaciekawilo mnie to co napisalas,ze jak zaczely odchodzic wody plodowe to dali
      ci jeszcze 2 dni.Moj pierwszy porod tez tak sie zaczal,ale to bylo w Polsce i
      robili wszystko zebym jak najszybciej urodzila,bo dziecko mogloby sie udusic.Tez
      nie mialam dlugo skurczy i rozwarcia,ale przyspieszyli cala akcje i w sumie
      zajelo to 13 godzin.A Pawelek rzeczywiscie urodzil sie wymeczony,byl bardziej
      siny i musial polezec 2 godz. w inkubatorze.
      • nesla Re: Holandia - ciaza 15.11.04, 12:09
        mamokubusia, mnie tez to troche niepokoilo, ale kondycje dziecka (i moja)
        kontrolowali na biezaco, bylam 2 razy dziennie podlaczana do ktg i robili rozne
        badania. Mala urodzila sie calkiem zdrowa, w 1-wszej minucie dostala 8 pkt a po
        5 minutach 10 pkt, do konca porodu miala dobre tetno, nie musiala lezec w
        inkubatorze. Pytalam dlaczego czekaja, bo wiem ze w Polsce sie nie czeka,
        stwierdzili ze po pierwsze moze skurcze pojawia sie same, a po drugie trzeba
        zaczekac az dojrzeje szyjka do porodu.. Wszystko sie dobrze skonczylo :-)
        • marza26 Re: Holandia - ciaza 16.11.04, 17:24
          Nesla! Najszczersze gratulacje. Zycze Ci wielu wspanialych chwil z Twoja
          coreczka.Pozdrawiam Cie serdecznie!
          • beba3 Re: Holandia - ciaza 19.11.04, 10:31
            Nesla!
            Ciesze sie ze masz mile wspomnienia z porodu. Coreczka urodzila sie zdrowa a Ty
            mialas fachowa opieke.
            Sadzac z opisu, to porod nie byl az taki super szybki, super latwy i bezbolesny
            (przed znieczuleniem). Jesli chodzi o mnie to nie tylko bylas dzielna ale nawet
            dzielna, dzielna i jeszcze raz dzielna.
            Serdecznie pozdrawiam Wasza powiekszana Rodzinke.
            PS Jak znajdziesz troszke czasu to napisz jak to jest miec taka kruszynke w
            domu. Juz troche zapomnialam a mi sie ckni...
            • rita78 BEBA!!! 19.11.04, 18:23
              prosze sie natychmiast zglosic na forum holenderskie bo sie juz wszyscy
              martwilismy!!!!
              • beba3 Re: BEBA!!! 21.11.04, 02:42
                O! A to dopiero przeczytalam ta wiadomosc! Juz lece!
                • beba3 Podbijam watek dla Agnieszki 22.07.05, 23:40
                  Juz nie pamietam jak sie wkleja watki i dlatego tylko podbijam. ;-/
                  Mysle Agnieszko, ze Cie zaineresuje. Rowniez ten podany przez Nesle
                  na 'Swiecie'. Witam na Forum i trzymm kciuki za Ciebie i dzidzie!
    • nesla Re: Holandia - ciaza 15.10.05, 17:10
      PODRZUCAM dla "nowych" brzuchatych ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka