Dodaj do ulubionych

A ja mam już dość i jadę do POLSKI !!!!!!

20.02.06, 10:55
Noramalnie pożyczę od wuja flintę (jest myśliwym, przywiozę ze sobą i (pii)
ustrzelę! Dlatego nie wpisuję się w wątem "z siekierą na lekarza" - bo to już
za mało powiedziane!
Już mam go serdecznie dośći tech jego porad. Dawid znów wymiotuje i ma
rozwolnienie, i boli go brzuch, i ma gorączkę, i kaszle a on mi mówi, ze jest
ok i że tak ma być! No może ja lekarzem nie jestem - oststnio mi to prawie
powiedział - ale jak dla mnie, to to, co dzieje się z moim dzieckiem normalne
nie jest!
Tak więc dziś pakuję nasze manelki i jedziemy na tydzień albo może i dłużej
do Polski. Tam już jesteśmy umówieni na jutro z normalnym pediatrą a nie z
jakimś konowałem.
Nie wiem tylko co zrobić ze szczepieniami, mamy 2.03, w razie gdybyśmy dłużej
zostali? Doradźcie, prosze.
Obserwuj wątek
    • tijgertje Re: A ja mam już dość i jadę do POLSKI !!!!!! 20.02.06, 11:19
      Agnieszka, dzwon do ubezpieczenia! A szczepieniami sie nie martw, wez ze soba numer CB, jak bedziesz chciala zostac dluzej w Polsce, to zadzwonisz ze dwa dni wczesniej i odwolasz, zaden problem. Kasper tez mial szczepienia przesuniete o kilka tygodni. Nic sie nie stanie. Najpierw wylecz te grzyby czy co to jest. Prosilas konowala o skierowanie na badanie kalu?
      • agnesandtomek Re: A ja mam już dość i jadę do POLSKI !!!!!! 20.02.06, 11:26
        Kochany Tygrysku,
        pewnie, ze prosiłam 1000000 razy ale on uważa, ze to nie jest konieczne! A o
        moich piersiach już wogóle nie chce słuchać. Mówiłam mu, ze rozmawiałam z
        doradcą laktacyjnym a on na to, że to przecież nie są lekarze wiec i tak on wie
        lepiej!

        tijgertje napisała:

        > Agnieszka, dzwon do ubezpieczenia! A szczepieniami sie nie martw, wez ze soba
        n
        > umer CB, jak bedziesz chciala zostac dluzej w Polsce, to zadzwonisz ze dwa
        dni
        > wczesniej i odwolasz, zaden problem. Kasper tez mial szczepienia przesuniete
        o
        > kilka tygodni. Nic sie nie stanie. Najpierw wylecz te grzyby czy co to jest.
        Pr
        > osilas konowala o skierowanie na badanie kalu?
    • kolor201 Re: A ja mam już dość i jadę do POLSKI !!!!!! 20.02.06, 11:20
      Witam cie!Z mojego doswiadczenia z chorobami to moze byc rotawirus i takie
      wlasnie sa jego objawy albo zapalenie gardla skoro kaszle bo przy tym moze byc
      wszystko to co piszesz ale jasne lepiej sprawdzic!!!!Ja tez wczoraj bylam z
      mala w szpitalu i debile powiedzieli ze ma zapalenie gardla i juz!!!Zadnych
      lekow oczywiscie!Ja daje Eurespal jednak i dzisiaj juz o wiele lepiej!A co do
      szczepien to mozesz spokojnie zrobic je np.tydzien pozniej!Oby nie dluzej niz
      dwa tyg od wyznaczonej daty szczep.I mala rada:pokupuj sobie w polsce leki np.
      na przeziebienie rubital,na biegunke smekta i nifuroksazyd,i popros lekarza o
      eurespal!Swietne leki ktore mozna podac samemu gdy tylko sie zbliza choroba lub
      juz jest!Powodzenia i szerokiej drogi!
      • kolor201 Re: A ja mam już dość i jadę do POLSKI !!!!!! 20.02.06, 11:41
        Ale nie wiem o jakie grzyby chodzi?Chyba nie jestem w temacie.Jesli chodzi o
        badanie kalu to tu czekalismy na wynik 2tyg prawie gdzie w pl prywatnie za 20zl
        wynik byl po2godz a charakteryzacja po dobie.
        • agnesandtomek Re: A ja mam już dość i jadę do POLSKI !!!!!! 20.02.06, 12:26
          Kolor201,
          Dawid ma pleśniawki w buźce i one najprawdopodobniej znajdują się też na moich
          brodawkach. Bardzo mnie boli podczas karmienia i po. Oprócz tego kilka dni temu
          leciała mi aż krew z brodawki i młody się jej napił. Więc te grzyby tez mogą
          być przyczyną naszych problemów.

          kolor201 napisała:

          > Ale nie wiem o jakie grzyby chodzi?Chyba nie jestem w temacie.Jesli chodzi o
          > badanie kalu to tu czekalismy na wynik 2tyg prawie gdzie w pl prywatnie za
          20zl
          >
          > wynik byl po2godz a charakteryzacja po dobie.
          • kolor201 plesniawki nie powoduja takich 20.02.06, 12:34
            dolegliwosci a wiem to stad ze moja mala jeszcze nie tak dawno karmiona piersia
            takze miala plesniawki i nadkazalysmy sie nawzajem.Jedyny objaw plesniawek to w
            buzi i na pupci.Jedyny lek na to to aftin dla niego do scierania w buzi i
            nystatyna w krorelkach lub gelu a dla ciebie clotrimazolum masc!zniknelo
            wszystko po kilku dniach i jednoczesnie musi to trwac taka kuracja max 14dni.
    • moni-bel Re: A ja mam już dość i jadę do POLSKI !!!!!! 20.02.06, 11:45
      Jak tak czytam wasze historie z lekarzami to wlos mi sie jezy na glowie,Co za
      konowaly???
      Jesli dziecko ma biegunke,wymioty to trzeba przeciez dzialac, a nie twierdzic
      ze wszystko jest ok.Ja bylam raz w takiej sytuacji, przez jeden dzienJordi mial
      objawy jak wyzej ,a wieczorem juz lezal w szpitalu z odwodnieniem organizmu, co
      jak wszystkie wiemy jest bardzo niebezpieczne.Na szczescie lekarz rodzinny i
      pediatra byli ludzmi rozumnymi i odrazu skierowali do szpitala.No i okazalo
      sie ze byl to rota wirus.Mozna przez kilka godzin probowac lekow na wymioty,
      biegunke itd,ale jesli nie zadazialaja to nie trzeba byc lekarzem zeby
      stwierdzic ze sprawa jest powazna.
      Czy jesli w holandii jestescie nie zadowolone z lekarza rodzinnego to czy
      mozecie go w kazdej chwili zmienic?
      agnesandtomek trzymam kciuki mam nadzieje ze sie szybko polepszy idzdzia szybko
      wroci do zdrowia
      powodzenia
      • agagaby Re: A ja mam już dość i jadę do POLSKI !!!!!! 21.02.06, 00:12

        • moni-bel Re: A ja mam już dość i jadę do POLSKI !!!!!! 21.02.06, 09:19
          Do agababy
          Jesli chodzi o leki na biegunke to juz nie pamietam niestety nazwy bo bylo to
          kilka lat temu, a dzieciom trocze starszym mozna juz podac Imodium
          A na wymioty to jest lekarstwo o nazwie Motylium i jest dostepne dla
          malutkich dzieci w czopkach.Odwodnienie mozna stwierdzic sprawdzajac czy maly
          nie sika w pieluche, u nas robili test skorny.U malutkich dzieci jesli sie
          zlapie skore na ramionku"uszczypnie" i pusci to powinna od razu wroc do normy,
          u dzieci odwodnionych skora reaguje jak u starych ludzi, po pociagnieci chwile
          trwa zanim wroci na miejsce
    • go.ga Re: A ja mam już dość i jadę do POLSKI !!!!!! 20.02.06, 11:46
      Dobrym sposobem na ominiecie konowala sie udanie z weekend bezposrednio do
      lekarza. Zwlaszcza, jesli maly bedzie mial goraczke i wymioty.
    • emilanova Re: A ja mam już dość i jadę do POLSKI !!!!!! 20.02.06, 12:47
      I wcale sie nie dziwie twojej reakcji Agnieszko, tez bym wyjechala z tego kraju
      przez tych durnych lekarzy. Najlepszym sposobem jest chyba zmienic lekarza, jest
      ich tu wielu, ale czy trafi sie do lepszego? :/ Chyba trzeba probowac do skutku.
      Zycze powodzenia.
      O szczepienia sie nie martw bo mozna je przesunac (my mamy opoznienia miesiac,
      bo zabawilismy za dlugo w Polsce).
      Pozdrawiamy
      • rita78 Re: A ja mam już dość i jadę do POLSKI !!!!!! 20.02.06, 14:27
        witam- jesli moge sie wtracic to doskonalym sposobem na plesniawki jest
        namaczanie gazika w soku z wycisnietej cytryny i przecioeranie nim buzi
        dzieciaczka w srodku. moja mala miala bardzo czesto i taki sposob dala mi taka
        fajna, starsza pani doktor- wczesniej stosowalysmy, aftiny, jakis pimafucin czy
        pimafucort , nestatyne i nic- po soku z cytryny juz na drugi dzien po
        plesniawkach nie bylo sladu...a co do biegunek i wymiotow- rany ja ci
        pomoglabym zabic tego konowala- wymioty dla tak malego dziecka to sprawa bardzo
        niebezpieczna i latwo moze dojsc do odwodnienia...jedz do Polski a szczepieniem
        sie nie przejmuj bo i tak jesli maly jest chory to nie powinien byc szczepiony.
        Pozdrawiam
    • kasia157 Re: A ja mam już dość i jadę do POLSKI !!!!!! 20.02.06, 15:36
      Wyjazd z chorym dzieckiem wydaje mnie sie bardzo zlym pomyslem. Jezeli jeszcze
      w takim stanie pojdziesz z nim do lekarzy peditrow w Polsce i bedziesz miec choc
      troche takiego "szczescie" jak ja to Cie skieruja do szpitala. A tam to juz
      tylko wierz mnie przezyjez taki "szok" i upookrzenie, ze bedziesz juz tylko
      marzyc o holenderskim lekarzu rodzinnym. Oni to moze i sa zachowawczy w
      podawaniu lekow, ale przynajmniej kieruja sie zasada hipokratesa, po pierwsze
      nie szkodzic.
      • kolor201 kasiu bez obrazy ale bredzisz 20.02.06, 17:41
        bo ja zawsze "uciekam"za zdrowiem dzieci do polski i wlasnie to ratuje moje
        dzieci!!!!A apropos wyjazdu z chorym dzieckiem-jesli zbije sie temperature nie
        ma przeciwskazan gdyz dzidzia nie jest ze tak powiem umierajaca.Ryzyko to
        zostac tu!
        • kasia157 Re: kasiu bez obrazy ale bredzisz 20.02.06, 18:10
          No coz widac roznimy sie zarowno w pogladach jak i doswiadczeniu. Zdziwil mnie
          tylko ten naglowek skierowany do mnie. No ale coz mowi sam za siebie,
          pozostawiam bez komentarza.
          • anitax Re: kasiu bez obrazy ale bredzisz 20.02.06, 20:27
            Widze, ze mozemy Kasi pozazdroscic, bo chyba jako jedyna ma pozytywne
            doswiadczenia z lekarzami w Holandii (albo to zle doswiadczenia z polskimi
            szpitalami - czego serdecznie wspolczuje - wplywaja na to, ze jest zadowolona z
            tego, co tu ma).

            Wedlug mnie odsylanie pacjenta bez postawienia diagnozy z tlumaczeniem, ze 'to
            wirus i samo przejdzie' to skandal. Moja 6-miesieczna corka przeszla juz
            zapalenie oskrzeli i pluc. Mozliwe, ze obu chorob daloby sie uniknac gdyby
            lekarze zareagowali odpowiednio wczesnie, czyli na etapie wymiotow, wysokiej
            goraczki, ciezkiego niezytu nosa i zapalenia gardla. Ktos tu slusznie zauwazyl,
            ze tutejsi czekaja az sie choroba porzadnie rozwinie i dopiero wtedy dzialaja
            (czasem zreszta nieudolnie). Dla mnie to nie sa zadne zasady Hipokratesa, a
            hipokryty, bo wg Hipokratesa na pierwszym miejscu stoi pacjent, a wg zasad
            etyki lekarskiej niedopuszczalne jest zlecanie leczenia bez zbadania pacjenta.
            Jak to wyglada w Holandii dobrze wiedza Ci, ktorym leczenie aplikowala
            asystentka przez telefon a recepta byla do odebrania w aptece (czasem
            niedokladnie na te dolegliwosci, na ktore skarzyl sie pacjent).

            Wracajac do tematu. Nad podroza do Polski zastanawialabym sie jedynie dlatego,
            ze balabym sie jak zniesie to chore dziecko. Uwazam jednak, ze
            prawdpopodobienstwo, ze polscy pediatrzy postawia wlasciwa diagnoze i Ci
            dziecko wylecza jest duzo duzo wyzsze niz tutaj.
            Alternatywa wyjazdu do Polski byloby rzeczywiscie pojscie na dyzur - nawet nie
            musisz czekac do weekendu, wystarczy poczekac do wieczora. My niestety na
            dyzurze trafialismy na lekarskie miernoty ... Ale to moze my mamy takiego
            pecha ...

            Masz tez prawo do 'second opinion'. Dobrym rozwiazaniem moze tez byc telefon do
            ubezpieczalni. Koniecznie sprobuj znalezc innego lekarza. Moze Polaka? Jest
            kilku polskich lekarzy w Holandii ...

            Powodzenia i ZDROWIA zycze !!!

            • kasia157 Re: kasiu bez obrazy ale bredzisz 20.02.06, 22:33
              No faktycznie, ja mam bardzo pozytywne doswiadczenia z lekarzami w Holandii i
              bardzo zle z lekarzami i szpitalami w Polsce.
              Mysle tylko ze opinie wyrazane na tym forum niekoniecznie sa miarodajne jako
              ocena systemu opieki zdrowotnej w Holandii ( choc bardzo miarodajne i adekwatne
              jesli chodzi o pojedyncze osoby, ktorych to dotyczy.) Zastanawia mnie tylko
              jedno: skad sie bierze ten fenomemn ze najbardziej niezadowoleni z opieki
              zdrowotnej tu sa osoby pochodzace z krajow tzw. “mniej rozwinietych”. To
              wlasnie opowiadala mi kolezanka ktora jest tu lekarzem rodzinnym (mysle, ze nikt
              z was nie chcialby sie leczyc np. W Maroku), a dziewczyna z ktora pracuje
              pochodzaca z USA, ktora tam mieszkala lata, nalezala do tzw.” upper clas” i
              zawsze miala dostep do najlepszych specjalistow, zawze sobie chwalila sluzbe
              zdrowia tu, mimo ze przeszla tu niemalo (strata dziecka, jedno bardzo chore
              dziecko). Dziwne prawda?
              Mysle, ze na tym skoncze juz moje wywody na temat sluzby zdrowia, bo widze, ze
              wam sie wcinam i psuje atmosfere wzajemnego utwierdzania sie w przekonaniu jak
              to wszyscy konowaly itp…
              • tijgertje Re: kasiu bez obrazy ale bredzisz 20.02.06, 23:50
                No dziewczynki, nie klocic mi sie tu prosze! JA wam powiem tak: na tutejsza sluzbe zdrowia narzekalam, narzekam i narzekac bede, bo watpie, zeby sie cis zmienilo... Musze jednak zgodzic sie z Kasia, jezeli moje dziecko ma poiwaznie chorowac tu albo w Polsce, to ja wybieram tu! W Polsce mam zludne wrazenie, ze lekarze pomagaja mi lepiej. Owszem, jak pojde prywatnie. Mialam i tam troche do czynienia ze sluzba zdrowia, dzieki specjalistom w przychodni wojewodzkiej i "trafnej" diagnozie zwadzieczam miedzy innymi zawalony rok na studiach. Coz, ja to chyba mam po prostu pecha. Tutaj lekarzy jest zbyt malo, koszta badan wysokie, wiec lecza, jak im pasuje. Mysle, ze czesto mozna wiele osiagnac, jezeli sie wie, jak z nimi gadac. Lekarz tutaj to sie czesto za Boga uwaza, pacjenci nie maja odwagi sie takiemu aroganckiemu becwalowi postawic. A ja sie stawiam. Nauczylam sie dosc szybko z koniecznosci. W szpitalu tu spedzilam sama jeden dzien, jak mi sie zachcialo woreczka zolciowego pozbywac. Z Kasperkiem rowne 3 tygodnie. I powiem wam szczerze, ze gdybym miala wybierac, to wolalabym siedziec w tutejszym rok, niz dzien w polskim. O, a z mlodym bylam u ponoc wybitnej polskiej lekarki, i dowiedzialam sie dokladnie tego samego, co od holenderskiej:-) Mimo, ze w pl wszyscy sa przewrazliwieni na punkcie alergii, ona rowniez nie wpadla na to, ze to moze byc przyczyna kurczatkowych problemow. Powiedzialam sobie, ze nie bede do Polski jezdzic z dzieckiem do lekarza. Moze w wyjatkowych wypadkach, jezeli naprawde niezbedna okaze sie szybka wizyta u specjalisty, ale tu wiem, w jaki sposob wywrzec nacisk na lekarza, zeby mnie nie zignorowal, a w pl z doswiadczenia wiem, ze czesto sie "przelecza", wielokrotnie wypisuje sie cala apteke, mimo, ze wcale to ne jest potrzebne. Ale coz, nikogo nie przekonam. Z Polski nie przywoze tez zadnych lekow, dla siebie na wszelki wypadek musujace wapno z wit. C, ktore i tak wyrzucam przeterminowane:-)
              • agagaby Re: kasiu bez obrazy ale bredzisz 21.02.06, 00:01
              • go.ga Re: kasiu bez obrazy ale bredzisz 21.02.06, 00:35
                Ja mysle, ze konowaly sa wszedzie. Podobnie jak nie ma idelanego systemu opieki
                medycznej. Wolalam sie leczyc w Polsce, ale mialam ten luksus, ze moglam
                chodzic prywatnie. Osobom skazanym ze wzgledow finansowych na pomoc panstwowa i
                leczenie sie w panstwowym szpitalu szczerze wspolczuje. W Holandii nie podoba
                mi sie calkowite uzaleznie od huisarts, ja mialam z moim pierwszym huisartsem
                bardzo negatywne doswiadczenia, skierowal mnie za pozno do specjalisty, mialam
                komplikacje i kilka operacji. Ale na podobnego konowala moglam rownie dobrze
                trafic w Polsce, tylko, ze tam latwiej moglam isc do kogos innego. Teraz mam
                czwartego z kolei lekarza rodzinnego (pierwszy przeszedl na emeryture, potem
                mialiam przeprowadzki i jestem z niej zadowolona, traktuje mnie serio i wysyla
                od specjalisty, jelsi trzeba. W tym systemie grunt to miec dobrego lekarza
                rodzinnego. W Posce moglam tez swobodnie wybierac specjaliste, z reguly
                radzilam sie znajomych, czy znaja np. dobrego okuliste. Tutaj ide do szpitala a
                oni mnie zapisuja do specjalisty. I albo mam szczescie i trafie na sensowengo
                albo nie. Bo nikt mnie nie przekona, ze wszyscy lekarze sa tacy sami i maja
                taka sama wiedze i doswiadczenie.
                Co do podejscia "samo przejdzie" ono nie jest tak do konca glupie. Pewne
                choroby naprawde same musza przejsc, na grype nie ma lekarstwa (a znalam w
                Polsce lekarzy, co na grype antybiotyki walili, zupelnie bez sensu). Inna
                sprawa, ze czesto lekarze ida tutaj zbyt daleko i za pozno ingeruja. Czasem tez
                wydaje mi sie, ze my moze mamy slabsze organizmy, bo na wszystko od razu leki,
                leki i rganizm nie mial szans sie uodpornic :) W kazdym razie moj nie. Jechalam
                dizsija na rowerze, wialo i zalowalam, ze nie mialam czapki. Obok Holendrzy
                jechali z mokrymi po myciu wlosami, ja po czym takim od razu bym sie
                rozchorowala, oni jak widac nie. Moze takie hartowanie od dziecka przynosi
                efekty?
                Zauwazylam tez, ze oni tutaj maj bardziej ustandaryzowane leczenie. Lekarz
                tutaj nigdy nie przepisze lekarstwa czy terapii jesli nie jest przekonany, ze
                to cos pomoze. Nie eksperymentuja. Postepuja troche jakby wedlug wytycznych,
                maja procedury typu jesli objawy takie a takie, to jest to taka a taka choroba
                i zapisuja odpowiednie lekarstwo. Z objawami, ktore im nie pasuja do obrazka,
                nie bardzo wiedza co zrobic. W Polsce lekarze sa bardziej "kreatywni", chyba
                chetniej wychodza poza schematy i w rezulatcie kazdy lekarz praktykuje "swoja
                medycyne", co moze dla pacjenta skonczyc sie zarowno dobrze jak i fatalnie.
                co do narzekania, to jest czesto tak, ze na forum piszemy, jak mamy problemy.
                Jak sie jest wscieklym na lekarza, to ma sie ochote wyzalic na forum. Po udanej
                wizycie nie ma takiej potrzeby.
                A, czy osoby gloryfikujace sluzbe zdrowia z Polsce leczyly sie tam po powstaniu
                kas chorych? To dopiero dramat. Moja babcia miala wylew do mozgu, jak byla
                akurat u nas, a ze to bylo poza jej "rejonem", zaden szpital nie chial jej
                przyjac, musielismy 200km przejechac do takiego, ktory mial umowe z jej kasa
                chorych. Nie sadze, zeby cos takiego zdrarzylo sie tutaj.
                Na koniec dwie zlote mysli: 1) najlepiej nie chorowac 2) jak sie ma pieniadze,
                to czy w Polsce (idac prywatnie) czy w Holandii (jadac do Belgi) mozna obejsc
                panstwowych lekarzy, jesli nawalaja.
          • zuzka71 Re: kasiu bez obrazy ale bredzisz - ??!!!!!!!!!!!! 20.02.06, 21:25
            kasia sluszna reakcja....
            kolor - nie moja sprawa ale jednak bredzenie to powazny zarzut, nie uwazasz?;P
            p.zuzka
            • beba3 I ja cos dodam... 21.02.06, 00:51
              Wracajac do tematu: szkoda szkraba. Masz mozliwosc i chesz jechac do Polski -
              jedz. Wykurujcie sie i wracajcie do nas szybciutko!
              Szczepieniami sie nie przejmuj. Jesli maluch jest chory i tak nie mozesz go
              zaszczepic i powinien troche odczekac. Juz teraz bym przelozyla szczepienia,
              nie czekala. Tam tez sa kolejki. ;-) Mozesz tez zaszczepic w Polsce gdyby
              wyjazd baaardzo Wam sie przedluzyl. Powinnas znac dokladnie nazwe szczepionki i
              zapewne zaplacisz za to z wlasnej kieszeni. Ja tak placilam.
              Co do przecierania cytryna. Kiedy bylam mala (nie wiem jak mala i czy pilam
              jeszcze mleko mamine) cos mi wyskoczylo wewnatrz buzi (tez nie wiem czy to byly
              plesniawki czy cos innego ale _podobno_ jakas krosta (?)), mama leczyla mnie
              _wszystkim_ dostepnym wtedy. Nic nie pomagalo. Dopiero ktos cichcem
              podpowiedzial o tej cytrynie. Czasy byly ciezkie ale matula zdobyla ten
              rarytas.
              Sam proceder bardzo niestety bolal ale co najwazniejsze - pomoglo! Co sie
              nacierpialam to moje (podobno, nie pamietam) ale zosatalam wyleczona 'babcinym'
              sposobem.
              Nie bede sie rozwlekle wypowiadac co do poziomu sluzby zdrowia tutaj i w
              Polsce. Kazdy zna moje zdanie. Moge je wyrazac i ciesze sie z tego. Ani Kasi
              ani nikomu innemu nie zamierzam tego prawa odbierac. Przekonywac tez nie bede.
              Kasia miala b przykre doswiadczenia w polskim szpitalu i to uksztaltowalo jej
              opinie. Tak jak innych bezowocne wizyty u domowego...
              W szpitalu polskim rodzilam pierwsze dziecko i nie mam jakiegos urazu tylko
              dzieki temu, ze maz byl ze mna.
              Mialam tez praktyki na oddziale dzieciecym. Opiekowalam sie maluszkami z
              zapaleniem pluc i oskrzeli. Nie polecam zostawiac tam samego swojego malucha.
              Fizyczna niemozliwoscia jest zaopiekowanie sie tymi dzieciakami przez tak
              nieliczny personel.
              A w Holandii mam b dobre wspomnienia z drugiego porodu. Z operacji Patrycji
              rowniez.
              Opieke alergologa rowniez sobie chwale.
              Tylko tych 4! lekarzy domowych jakos nie moge strawic (nie wspominam juz nawet
              o jednorazowych zastepstwach)...
              Ja mialam 'szczescie' i trafilam na dyzur wieczorny naszego owczesnego lekarza
              domowego. Juz jak go zobaczylam to mialam ocgote sie cofnac. Szkoda czasu...
              To dopiero jest cos... :-(
              U nas tez jest rzyganko. Z soboty na niedziele Jaga a dzisiaj o 22 dopadlo
              Patrycje. Z mojej strony spokoj. Li i jedynie wymioty, nie ma podwyzszonej
              temperatury, humor dobry. Apetyt byl dzis kiepski u jednej i drugiej ale Jadze
              wymioty powoli przechodza... Pewnie _wirus_? He? ;-D
              Moze jakos lzej juz dziewczyny przechodza?
              Kolor!
              Moim zdaniem, troche zbyt gwaltownie zareagowalas na wypowiedz Kasi. Mogla sie
              jednak obrazic!
    • martaj7 Jezeli 21.02.06, 07:44
      sluszna diagnoza nazywacie w Polsce wystawienie recepty na 5 drogich
      specyfikow, bo lekarz dostaje w lape od przedstawiciela medycznego, to ja tez
      wole sie leczyc tutaj.
      • agnesandtomek Znów wywołałam burzę ! I zostaliśmy w Holandii... 21.02.06, 08:26
        No więc tak torby były juz spakowane... Wrócił mój mąż z pracy i mówi: przykro
        mi ale i tak nie pojedziemy bo nie dostałem wolnego! Ręce mi opadły.
        Tak więc, jeżeli Dawid będzie dziś jeszcze wymotował to znów udaję się do
        rodzinnego i stosuję metodę lotniskową ;)!
        A jeżeli chodzi o Wasze "małe różnice zdań" to i ja dorzucę małe co nieco.
        Jakiś rok temu wróciłam z pracy z potwornym bólem w p[odbrzuszu z lewej strony
        promieniujący na udo aż do kolana. Nad rane już nie mogłam wytrzymać, zaden lek
        przeciwbólowy nie pomagał. POjechaliśmy więc do VU na pierwszą pomoc. (Było ok
        6 rano.) Tam zamknięto nas w pokoiku i czemamy. Po pół godziny zjawiła się pani
        doktor zapytała jak i co i poszła. Po godzinie przyszedł pan pobrać mi krew. Po
        godzinie wróciła pani, żeby mi powiedzieć, że z wyniki jak na razie nic nie
        wykazały. Więc ona myśli, ze to może zapalenie jajnika i że przyśłe do mnie
        ginekologa. Na ginekologa tez czekaliśmy całe wieki, w końcu przyszedł student
        i zabrałmnie na usg i badanie. Słuchajcie to było straszne 3 młodych facetów
        stało i się gapiło na mnie jak siedziałam na samolocie ginekologicznym! Badanie
        nic nie wykazało. TYlko moje poczucie godności strasznie na tym ucierpiało.
        Wróciłam do pokoju. Dostałam zastrzyk przeciwbólowy i diagnozę: prawdopodobne
        zapalenie nerwu ????
        A po miesiącu rachunek 570 euro!!!

        A jeżeli chodzi o doświadczenia z domowym to ten jest naszym drugim i już
        zaczynam się rozglądać za następnym. Ale skąd mam wiedzieć czy nie spadnę z
        deszczu pod rynnę?
        • moni-bel Re: Znów wywołałam burzę ! I zostaliśmy w Holandi 21.02.06, 09:25
          Takie male pytanie:czy w holandi specjalisci nie prowadza prywatnych
          konsultacji?
          • nesla Re: Znów wywołałam burzę ! I zostaliśmy w Holandi 21.02.06, 09:43
            Z tego co wiem prywatnych klinik jest w Holandii tyle co kot naplakal a koszty
            sa tak wysokie ze malo kogo stac na prywatne leczenie, bo ubezpieczyciel tego
            nie pokrywa.
            W ogole to najlepiej byc zdrowym, nie? Ja zmienilam domowego i z obecnego
            jestem zadowolona, a ze szpitalami nie mialam jeszcze (odpukac) zlego
            doswiadczenia ani nikt z mojej bliskiej rodziny.
            • nesla Re: Znów wywołałam burzę ! I zostaliśmy w Holandi 21.02.06, 09:54
              Rany, wlasnie przeczytalam watek, co wam sie stalo? w czym pomoze wasza ostra
              wymiana zdan? jaki cel jest w przekonywaniu sie co do wyzszosci jednego systemu
              opieki medycznej nad innym??? co to zmieni? czy wszystkie mamy jezdzic do
              Polski po konsultacje lekarskie?
              Moim zdaniem nasze doswiadczenia daja jakies tam pojecie o tym co sie tu dzieje
              w sluzbie zdrowia, ale za glowe byscie sie zlapaly gdybyscie poczytaly o
              doswiadczeniach mam polskich w polskich szpitalach i u polskich lekarzy.
              Wszedzie sa lekarze kompetentni i konowaly i nie zalezy to od kraju ale od
              indywidualnej osoby. Nie ma sensu licytowanie zlych diagnoz, czy tez zaniedban,
              bo to sie zdarza wszedzie.

              Ja powtarzam, ze od kiedy zmienilam domowego jestem super zadowolona z opieki
              lekarskiej, a ze szpitalnej i specjalistycznej jestem tez bardzo zadowolona,
              jedynie z arbo-arts mam przykre doswiadczenia.
              • maxijo Re: Znów wywołałam burzę ! I zostaliśmy w Holandi 21.02.06, 11:09
                o rany, czyli wyjazd do polski nieaktualny. A czy w pozniejszym terminie
                malzonek moze liczyc na pare dni wakacji?
                Ja mam pozytywne doswiadczenia zarwono z Polski (znajomosci) i Holandii (brak
                powaznych dolegliwosci):)
                Jezeli matka sie niepokoi, a tu jak dotychczas nie moze uzyskac pomocy lekarza
                to uwazam ze powinna pojecac do Polski , chocby po to zeby sie uspokoic
                upewnic, ze malemu nic nie dolega ( OBY!!). Zrobia zapewne wszystkie mozliwe
                badania, a holenderski ubezpieczyciel powinien zwrocic koszty "naglej choroby"
                dziecka podczas wakacji w Polsce, czy tak(??).
                ps Wczoraj bylam w CB, babka popatrzyla na Adama, powiedziala ze dobrze wyglada
                a potem wypisala mi cala liste od kaszki, chleba, kanapki, przez jogurty,
                mieso, ryby, kluski, zoltko itd.. i kazala mi wprowadzac nowe jedzenie i
                przyjsc za dwa miesiace. Taka byla kontrola mojego siedmiomiesiecznego syna.
                Taak, w Holandii najlepiej byc zdrowym.
                • nesla Re: Znów wywołałam burzę ! I zostaliśmy w Holandi 21.02.06, 11:32
                  A ja sie wlasnie dowiedzialam, ze 16-miesiecznemusynkowi kolezanki z Polski
                  lekarz(fachowiec!!) wczoraj pokroil glowe na zywca, bo trzeba bylo wyciac jakis
                  guzek, matce nie powiedzialo ze "zabieg" bedzie sie odbywal bez narkozy, na
                  dodatek kazano sie polozyc na synku aby go trzymac, tamten wrzeszczal i plakal
                  z bolu i z glodu, bo zabieg zaplanowano na 16-ta NA CZCZO (miala byc narkoza) i
                  matka nieomal zemdlala, a dziecko hiperwentylowalo.

                  Tja.. bez komentarza
                  • kolor201 To jakis obled!!! 21.02.06, 12:09
                    Nesla to co napisalas wrecz mnie zamorowalo.Szkoda mi tego dzieciaczka
                    allllllle!Jaka durna matka ze na to pozwolila!!!(bo przeciez sie na niego
                    kladla i nie uciekla z dzieckiem do innego szpitala jak widziala co sie
                    dzieje!!).Wiecie co? Z tego co czytam to ile ludzi tyle opini.Powiem wam
                    jeszcze jedno male doswiadczenie z mojego zycia;studiowalam medycyne lecz jej
                    nie ukonczylam.I mozecie wierzyc lub nie ale studeci z innych panstw
                    przyjezdzaja wlasnie do polski uczyc sie od naszych lekarzy.Pewnie w zwyklej
                    przychodni lub w szpitalu na obrzezu sa lekarze ktorzy dyplom kupili i to tacy
                    sa tylko gorsi od tych tutaj.
                    • nesla Re: To jakis obled!!! 21.02.06, 20:56
                      kolor, matka nie jest durna, tylko z zaskoczenia ja wrylo, probowala ingerowac,
                      ale lekarz powiedzial, aby mu nie organizowala pracy, z tego co wiem w Polsce
                      na medycynie nie szkoli sie z psychologicznego podejscia do pacjenta..
                      • beba3 Re: To jakis obled!!! 21.02.06, 22:18
                        Nesla!
                        Znieczulenie musialo byc. nie narkoza to znieczulenie miejscowe. Takie jak u
                        dentysty. A ze dziecko plakalo tzn ze bylo za male na taki zabieg bez usypiania.
                        Patrycje uspili tez po to tylko aby wyciac kawalek skorki i to zaszyc. Trwalo
                        to chwilke. Tylko jak ja swiadomy zmusic do otworzenia buzi i grzecznego
                        lezenia? Nie zmusisz. Predzej ten lekarz wycioby jej caly policzek niz ten
                        cypelek.
                        No i jeszcze to "zmusisz" tez nie brzmi fajnie, prawda?
                        Matka powinna tam zrobic awanture jakiej swiat nie widzial i nie pozwolic
                        grzebac dziecku w glowie.
                        Przyznaje, ze ja tez z tych co to sluchaja lekarza i czesto trace zdrowy
                        rozsadek. Lekarz = autorytet. Zycie pokazuje ze nie zawsze.
                        Licytowac sie nie ma co. Mozna podzielic sie swoim zdaniem, doswiadczeniami,
                        prosic o rade. Ja przekonywac nikogo nie bede.
                        A w polskim szpitalu lezec to wrogowi nie zycze.
                        Jak jestem bezsilna tutaj to marze aby porozmawiac z naszym polskim pediatra
                        ale to leczenie z doskoku. To juz nie jest wlasciwie 'nasz' lekarz. Mieszkamy
                        przeciez tutaj.
                        • tijgertje Re: To jakis obled!!! 21.02.06, 23:31
                          Wlosy deba staja... Ale ja widzialam reportaze o operacjach mozgu, co sie je pod znieczuleniem niby miejscowym robi. Facet w czasie operacji gadal sobie z chirurgiem:-) Tak wiec nie bede sie spierac, czy matka dobrze zrobila, ze na taka operacje pozwolila, czy nie, bo wiele operacji mozgu nie moze byc przeprowadzobych w narkozie z tego wzgledu, ze bardzo latwo uszkodzic pewne nerwy i chirurg najpierw cos tam dotyka, sprawdzajac reakcje pacjenta, a dopiero potem jedzie ze skalpelem. Na lekarza tak czy siak wypadaloby zlozyc skarge, bo matke przed zabiegiem powinien dokladnie poinformowac co i jak, a nie stawiac przed faktem dokonanym. Dziecko tez bez szwanku na psychice z tego nie wyszlo zapewne.
                          • martaj7 Re: To jakis obled!!! 22.02.06, 07:40
                            Ale to chyba nie o operacje mozgu tu chodzilo, no nie? Cos na glowce bylo,
                            przeciez nie wiemy dokladnie co...
                          • kasia157 Re: To jakis obled!!! 22.02.06, 09:02
                            Boze ludzie, widac ze Was dawno w Polsce nie bylo. Gdzie miala zlozyc skarge?,
                            gdzie z dzieckiem isc? Tez mialam analogiczna sytuacje i gdzie mialam zabierac
                            dziecko?, do jakiego innego szpitala brac polprzytomne dziecko, z opuchnietymi
                            nogami i rekami od igiel?, Gdzie mnie niby mieli przyjac w takim stanie, do
                            tego po rozmowie z innymi matkami to dokladnie wiedzialam, ze nigdzie nie
                            byloby lepiej. Chcialam je prztransportowac do Holandii, ale na to sie
                            ubezpieczyciel nie zgodzil (ostatecznie to zreszta tylko on wplywal na lekarzy
                            w Polsce i bardzo nam pomogl).
                            • beba3 Re: To jakis obled!!! 22.02.06, 22:46
                              Kasia!
                              Kiedy Twoje dziecko bylo w Polsce kontaktowalas sie z ubezpieczycielem
                              holenderskim i on wywieral presje na polskich lekarzach?
                              Mozesz zdradzic szczegoly? Tzn ze gdyby nie bylo tej interwencji to czegos by
                              Twojemu dziecku nie zrobili? Byloby gorzej?
                              • nesla Re: To jakis obled!!! 23.02.06, 08:49
                                Nie chodzilo o czywiscie o zadna operacje mozgu, ale wyciecie jakiegostam
                                narosla, co nie zmienia faktu, ze tak sie nie robi, ja bym miala traume chyba
                                przez lata po takim przezyciu, a nie wiem jak dziecko, czy zapomina czy tez
                                zacznie utozsamiac swoja matke z tym bolem i jak z zaufaniem i relacja miedzy
                                matka a dzieckiem. Dla mnie to masakra. Oczywiscie poradzilam jej skarge, babka
                                nie jest w ciemie bita, ale wiecie, nie wiadomo czy jeszcze kiedys nie trafi do
                                tego "specjalisty"...
            • go.ga Re: Znów wywołałam burzę ! I zostaliśmy w Holandi 21.02.06, 12:39
              nesla napisała:

              > Z tego co wiem prywatnych klinik jest w Holandii tyle co kot naplakal a
              koszty
              > sa tak wysokie ze malo kogo stac na prywatne leczenie, bo ubezpieczyciel tego
              > nie pokrywa

              Czasem pokrywa, zalezy jakie masz ubezpieczenie.
              • anitax Re: Znów wywołałam burzę ! I zostaliśmy w Holandi 22.02.06, 20:25
                Uwazam, ze poziom zadowolenia z tutejszej opieki lekarskiej nie ma nic
                wspolnego z tym czy jest sie z kraju bardziej lub mniej rozwinietego, a zalezy
                od standardow, do jakich sie jest przyzwyczajonym. U mnie w pracy najbardziej
                na lekarzy w Holandii narzekaja Niemcy, a trudno powiedziec, ze pochodza z
                kraju “mniej rozwinietego”. Hiszpanka rodzila dwojke dzieci w Hiszpanii, bo nie
                ufala tutejszej opiece. Belgijka, ktorej holenderski maz jest chirurgiem w
                tutejszym szpitalu, na kontrole ciazowe i sam porod jezdzila do Brukseli.
                Francuzka leczy sie pod Paryzem, bo do tutejszego rodzinnego nie ma juz
                cierpliwosci, a na zmiane nie ma szans.
                Nie wiem jacy sa lekarze w Maroku, ale w Egipcie dwukrotnie trafilam na opieke
                lekarska, o jakiej w Holandii moge tylko marzyc ...
                • go.ga Re: Znów wywołałam burzę ! I zostaliśmy w Holandi 22.02.06, 23:02
                  > Nie wiem jacy sa lekarze w Maroku, ale w Egipcie dwukrotnie trafilam na
                  opieke
                  > lekarska, o jakiej w Holandii moge tylko marzyc ...

                  Ja bylam zadowolona z lekarzy w Rosji :-)
    • agagaby Tez mam juz dosc!!!! 23.02.06, 22:00
      • anitax Re: Tez mam juz dosc!!!! 23.02.06, 22:22
        Agagaby, wiem co czujesz, bo calkiem niedawno moja (wtedy) 6-mies coreczka
        odmowila jedzenia, wymiotowala, a ja slyszalam, ze 'jeszcze nie jest
        odwodniona'.
        Skoro udalo Ci sie umowic na wizyte do szpitala, mam nadzieje, ze wszystko
        bedzie pod kontrola. Chyba wyniki z badania krwi byly dobre, skoro odeslali Was
        do domu? Podobno kroplowke stosuje sie przy 10-proc. ubytku wagi, a o
        odwodnieniu swiadczy zapach z ust (jak pachnie acetonem, to mozna mowic o
        odwodnieniu). Tutejsi mowia, ze odwodnienie jest wtedy jak wystaja skora na
        brzuchu, ale wg polskich lekarzy taki stan to juz agonia.
        Staraj sie regularnie dopajac/karmic, kazdy ml sie liczy. Mam nadzieje, ze
        maluch jak najszybciej zacznie jesc.
        Trzymajcie sie cieplo!
        • kruszynka28 Re: Tez mam juz dosc!!!! 23.02.06, 22:37
          Dobrze, ze sie postawilas!
          Zycze szybkigo powrotu do zdrowia synkowi a Tobie duzo sily i cierpliwosci.
          Najgorsze juz za wami. Pozdrawiam serdecznie.
        • agagaby Re: Tez mam juz dosc!!!! 24.02.06, 13:12

      • emilanova Re: Tez mam juz dosc!!!! 23.02.06, 23:01
        Agnieszko jak to przeczytalam to az mi sie lezka w oku zakrecila. Szkod mi
        twojego syneczka, tak musi sie meczyc przez tych porabanych lekarzy. Zycze
        szybkiego powrotu do zdrowia. Trzymaj sie i do uslyszenia.
        Pozdrawiamy
        Emila
    • agagaby I jak Dawidek?Lepiej? 24.02.06, 13:36

    • diuna22 Re: A ja mam już dość i jadę do POLSKI !!!!!! 26.02.06, 09:57
      Hejka dziewczyny - czytam i oczom nie wierze. Biedne te dzieciaczki. My na
      szczescie chyba mamy tu w miare normalna lekarke - tzn nie ze calkiem bez
      problemu ale - tydzien przed feriami moj starszy synek zachorowal, katar,
      goraczka, rozwolnienia i straszny kaszel - to sie poglebialo, malo plucami nie
      rzucal. Przez kilka dni leczylam go w domku polskimi sposobami ale niestety nie
      poszlo - troche z winy naszego lobuza bo uparl sie zeby isc do szkoly a potem
      zamiast nie wychodzic na pole on oczywiscie bawil sie z dziecmi kolo szkoly na
      przerwie. Weekend byl tragiczny i w poniedzialek o 8.30 wlasnie uderzylam do
      lekarza - nadmienie ze nasze dziecie poszlo do szkoly bez ktorej zyc nie moze -
      na dzien dobry Pani w recepcji mnie poinformowala ze jutro bo dzis full - to
      jej sie nie udalo z wiadomych wzgledow - jezyk w gebie mam a i doswiadczenia z
      mlodszym synkiem ;) - byla wizyta ok 15, Pani dr osluchala, poogladala -
      decyzja - na razie leczyc doraznie ale wypisala tez antybiotyk!!! i jakby sie
      nie poprawilo do czwartku podac. To ze sie spienilam bo nic nie rzekla czym go
      leczyc teraz, ja nie znam nazw tutejszych lekow - wiec sie dopytalam w miare
      grzecznie - ona cos tam wypisala - ja do apteki i oki. Ale juz we wtorek bylo
      calkiem gorzej - z porwotem do apteki wykupilam antybiotyk - w piatek juz bylo
      po chorubsku na tyle ze w sobote do PL wyjechalismy. Tam przeszlo w mgnieniu
      oka. Odwiedzilam rowniez nasza Pania dr i wiecie co moze fajnie, moze milo -
      ale zalatwialam mlodszemu pieluchy - bo od 3 roku naleza sie czesciowo
      refundowane - dla niepelnosprawnych - i co mnie to zdrowia kosztowalo, NFZ, 4
      razy u pediatry by na koniec zakupic tylko za 1 miesiac - bo po pierwsze pani
      dr zle wniosek wypisala a potem sklepy juz zamkniete byly :(. I przypomnialy mi
      sie polskie realia - pobyty mlodszego w szpitalach i inne i z radoscia wracalam
      do NL. Taka moja dygresja.
      Moze warto poprobowac i lekarza zmienic, nawet kilka razy do skutku. Nasza nie
      jest jeszcze taka jakbym marzyla - rowniez rozgladam sie za nowym ale ogolnie
      nie jest zle i boje sie coby nie wpasc gorzej. Ze szpitalami natomiast -
      lekarzami, specjalistami jak na razie mam same w miare pozytywne odczucia (
      poza kardiologiem w Groningen ). No ale my tu dopiero 7 miesiecy.
      Zdrowka dla dzieciaczkow i sily dla was :).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka