saraanna Re: No i mamy szpital:( 24.02.06, 19:16 Trzymam kciuki ,mam nadzieje,ze szybko bedziecie znowu w domu. Odpowiedz Link
maxijo Re: No i mamy szpital:( 24.02.06, 19:46 Powodzenia w szpitalu i duzo zdrowia. Ja bylam z synkiem 3 dni w szpitalu w Holandii, choc byl zdrow i byly to rutynowe badania, ale zestersowalam sie, zmeczylam, schudlam. Pomimo dobrych warunkow i opieki nie zycze nikomu i mam nadzieje ze szybko uda wam sie wrocic do domu. Odpowiedz Link
beba3 Re: No i mamy szpital:( 24.02.06, 21:05 Trzymam kciuki! Bidulek! Mysle, ze juz lepszy tez szpital niz siedzenie w domu i bezradnosc... Jakos tam sie zakwalifikowal i mam nadzieje, ze otocza go nalezna opieka! Staraj sie nie stresowac az tak bardzo, nie okazuj dziecku tego w kazdym razie. Moim dziewczynom od razu rosna oczy gdy ja sie czegos boje. Udzielaja sie negatywne uczucia bardziej chyba niz te pozytywne. Trzymaj sie! Odpowiedz Link
emilanova Re: No i mamy szpital:( 24.02.06, 21:59 Przykro mi, ze do tego doprowadzili. Agus trzymajcie sie i daj znac jak tylko bedziesz mogla. Do uslyszenia Pozdrawiam Emila Odpowiedz Link
kolor201 Re: No i mamy szpital:( 24.02.06, 22:03 ojej ale faktycznie jepiej pod opieka!moze w koncu cos zrobia!powodzenia!A u nas zapalenie gardla iiiii paracetamol!!!:-((((( Odpowiedz Link
tere_tere Re: No i mamy szpital:( 25.02.06, 08:07 aga, trzymajcie sie cieplo i niech ci malego jak najszybciej wylecza! Odpowiedz Link
agnesandtomek Re: No i mamy szpital:( 25.02.06, 09:01 Aguś, trzymam kciuki i życzę zdrówka dla małego! Odpowiedz Link
saviera Re: No i mamy szpital:( 25.02.06, 14:30 Wspolczuje , sama tez przez to przechodzilam z corka , 5 dni w szpitalu odizolowana od swiata ...Koszmar....trzymaj sie dzielnie , bedzie dobrze ...ze szpitala chorego dziecka nie wypuszcza . Ps; Moze to wcale nie bedzie potrzebne , ale podpowiem.....kiedy wrocisz do domu , dziecko kilka dni po kroplowce moze dostac zatwardzenia ( moja corka to miala , plakalam razem z nia , strasznie brzucho ja bolalo i wyproznic sie nie mogla ), dlatego tez postaraj sie o czopki glicerynowe , a jeszcze lepiej zebys gruszke miala , wtedy troche cieplej wody z mydlem . Wyzdrowienia zycze !! Odpowiedz Link
kolor201 Re: Juz w domku:):):) 27.02.06, 14:30 I bardzo sie cieszymy!Duzo buziakow!Mam nadzieje ze jest juz dobrze! Odpowiedz Link
agagaby Przygod kilka Rota Wirka:) 28.02.06, 20:16 A wiec jak napisze od poczatku: W tamten poniedzialek Gabrys dostal biegunki , wymiotowal i mial goraczke. Oczywiscie podejrzewalam , ze to ten paskudny wirus. We wtorek juz wogole przestal jesc a ilosc kup skoczyla z 4 w poniedzialek do 7, ale wymioty i goraczka ustapily. Nie chcial jesc ani pic ,a przy probie podania , nawet przez sen plakal . W srode poszlismy do lekarza domowego i pani stwierdzila , ze nie jest zle , podawac plyny i taki proszek(elektrolity) , no i do jedzenia co chce jesc to tez dawac. No i , ze nie jest jeszcze(!) odwodniony i mam czekac do piatku i przyjsc na kontrole. Prawie z placzem i wkurzona wyburknelam , ze ja nie chce czekac do piatku , az on sie odwodni , no i pani zadzwonila do szpitala skonsultowac sie z pediatra. Pediatra stwierdzil , ze chca go zobaczyc i zrobili wizyte tego samego dnia o 15tej. Pani uprzedzila ,ze pobiora mu krew , w celu sprawdzenia zawartosci mineralaow i cos tam jeszcze. I , ze moge sie spodziwac , ze odesla nas do domu albo Gaby dostanie kroplowke. Poszlismy do szpitala , przyjal nas student na ostatnim roku , obejrzal synka z wszystkich stron, wypytal o wszystko o co tylko mozna. Krwi mu jednak nie pobrali. Waga wskazala 7760(dla porownania 20 stycznia wazyl 7850). Student po zrobieniu dokladnych notatek poszedl po lekarza i przyszli po 40stu minutach. Pediatra obejrzala go tez dokladnie , ponaciagala skore i wyslala nas do domu. Kazala przyjsc w piatek o 15tej. No myslalam , ze zwariuje. Minela sroda , 12 kup tak rzadkich i smierdzacych , i kwasnych, ze po 5 minutkach dupa byla przerazliwie czerwona. Jesc i pic tez nie chcial. Czwartek to samo , kupy po sama szyje , brakowala mi ciuchow bo pieluszki przemiekaly (tryskaly tak, ze zamiast wsiaknac w pieluszke wychodzily bokami i na plecy). Znow 12 razy i kiepsko z jedzeniem. Poza tym Gaby zrobil sie markotny(zabki do tego) i spiacy i wogole do niczego. W piatek niby zaczal wiecej pic ale kupy wciaz byly wodnisto-zolte. Znow studentka go obejrzala, po czym poszlismy do pediaty do innego pokoju.Waga spadla do 7660. Pani pediatra(inna juz kobitka) nie ogladala go dlugo ,tylko skore ponaciagala i stwierdzila , ze mimo ze nie jest calkowicie odwodniony, jak dla niej zostaje w szpitalu. Zadzwonila na oddzial i z tego co zrozumialam za bardzo go tam nie chcieli(cos mowila , ze jest pewna i ma dziecko przed oczyma). Na odziale dostalismy osobny pokuj i pobrali mu w koncu krew , a taki byl slaby , ze nawet nie plakal. Nastepnie czekali na kal , ale leciala sama woda i nie bylo za bardzo jak. Kroplowki nie dostal , bo szkoda dziecka. Dostal sonde do zoladka , przez nos. Kroplowke daje sie tutaj w przypadku gdy dziecko wymiotuje . I nie jest to nic przyjemnego , bo maluch musi byc przywiazany , zeby sobie weflonu(chyba tak sie pisze?) nie wyrwal . Podawali mu elektrolity co 3 godzinki. Ja podawalam picie i chlebek. W pokoju mielismy wanienke, umywalke, lozko dla jednego z rodzicow do spania , stolik i 2 krzesla. Kosmetyki , pampersy i chustecki tez szpitalne. Byl pokoj dla rodzicow na kawe i herbate, lodowka, mikrofalowka,prysznice dla rodzicow. Na szpital nie ma co narzekac i obsluga tez mila. Najgorsze to to , ze oby sie do niego dostac, trzeba byc juz w agonii prawie. W sobote znow pobrali krew(tym razem placz) . Krew badali tylko na elektrolity , a przeciez mogli zrobic ogolna morfologie. No ale wiadomo , ze kosztuje i musieliby tlumaczyc sie ubezpieczlni , na jakiej podstawie je zrobili. W niedziele bylo juz znacznie lepiej , tzn jesc sam zaczal i pic , ale kupy wciaz byly , choc mniej(7). Waga w niedziele pokazala 7710 i juz nie podawali plynow przez sonde. Wieczorkiem Gabriel wyciagnal sam sonde :). Jedna z pan powiedziala, ze jutro idzie do domku i tak tez sie stalo. To na tyle naszej przygody:) Dzis jest wtorek i Gabriel bije rekordy w piciu i jedzeniu. Dla mam z Amsterdamu i okolic: jezeli z jakiegos powodu traficie do szpitala Sint Lukas Andreas moge wam poradzic doktor Sanders. Wiem , ze przyjmuje w piatki. Rzeczowa kobitka. Pozdrawiam serdecznie:):) Odpowiedz Link
zuzka71 Re: Przygod kilka Rota Wirka:) 28.02.06, 20:29 kurcze ale przeszliscie gehenne, i dobrze ze nie mial maly tej kroplowki. bosz nie wiedzialam ze przywiazuja dzieciaczka......;(((((( dobrze ze juz macie to za soba....pozdrowki.zuzka Odpowiedz Link
martaj7 Re: Przygod kilka Rota Wirka:) 01.03.06, 07:49 Agagaby, a jakas diagnoza? Wiesz cos wiecej? Bo z tego co czytam, to wnioskuje ze nie znalezli zadnej przyczyny, i samo sie poprawilo? I jak sie poprawilo, to zaraz odeslali do domu? I nie wiedza skad sie to wzilo i jak temu przeciwdzialc? Sama mam teraz podobny prolem z Agata wiec sie martwie. Pozdrawiam i trzymam kciuki za zdrowko dzidzi. Odpowiedz Link
martaj7 Re: Przygod kilka Rota Wirka:) 02.03.06, 07:43 Acha, juz ok, tytulu nie doczytalam:/ Odpowiedz Link
kruszynka28 Re: No i mamy szpital:( 01.03.06, 09:02 Oj biedactwo ale przeszliscie.Najwazniejsze, ze najgorsze za Wami. Trzymam kciuki zeby zadne wirusy juz was nie dopadly. Pozdrawiam, Kasia Odpowiedz Link
moni-bel Re: No i mamy szpital:( 01.03.06, 23:05 Dzisiaj przeczytalam w gazecie ze w czerwcu pojawi sie w aptekach szczepionaka przeciwko wirusowi rota.Podobno podaje sie ja dzieciom doustnie miedzy 6 a 24 tygodniem zycia w dwoch dawkach.Jest wiec jakas nadzieja dla przyszlych mam. Gazeta byla belgijska ale poniewaz to po sasiedzku to moze w holandii tez Pozdrawiam Odpowiedz Link
anitax Re: No i mamy szpital:( 02.03.06, 12:50 Aga, wspolczuje. Cale szczescie, ze juz wszystko w porzadku. A. Odpowiedz Link
beba3 Re: No i mamy szpital:( 02.03.06, 23:04 Aga! Fajnie ze juz w domku i maly wcina jedzonko! Teraz juz bedzie dobrze! :-) Odpowiedz Link
beba3 Re: No i mamy szpital:( 09.03.06, 02:09 A ja najwidoczniej pozazdroscilam tego szpitala bo w koncu wyslalam meza z dzieckiem do tegoz. Jagoda miala od czwartku tem w okolicach 40 stopni. Pomiedzy jednym paracetamolem a drugim troche spadala, najczesciej do 38 i wtedy mala nawet byla energiczna. Apetyt miala polowiczny czyli calkiem dobrze. Sporo pila i miala dobry humor. Troche to byla dziwna choroba bo ani mokrego nosa ani kaszlu tylko wysoka temperatura... Zaczelo sie to przeciagac i nawet pomyslalam sobie, ze jak dobijemy do tygodnia chorowania to pojdziemy do lekarza. ;-) Wczorajszej nocy o 21 Jaga zaczela kaszlec i wymiotowac przezroczysta wydzielina. Nameczyla sie okropnie. Myslalam ze przetrymamy do rana ale przed 2 dostala poteznego ataku szczekajacego kaszlu i wygladalo jakby sie zaczela dusiac. Wymieklam i poslalam ich ciupasem do szpitala. Ponad dwie godziny czekalm na ich powrot. Podobno bylo chwilami nawet zabawnie. ;-) Na dzien dobry maz sie dowiedzial ze ma isc do lekarza domowego dyzurujacego. Na szczescie nikt mu nie puscil tekstu: 'Bo u nas w Holandii..." Panie byly nawet mile ale jak uslyszaly ze dziecko sie dusi i nie moze zlapac oddechu to sie zaczely rozgladac. ;-) Poczekalani byla pusta nie liczac meza i Jagody. Ta czula sie calkiem dobrze i byla grzeczna dziewczynka: przestala kaszlec... ;-) Mimo wszystko zostali przyjeci. Lekarz skorygowal tez Nikiego, ze tem wynosi tylko 38,5 a nie 40... Przelknol ze paracetamol byl podany pomiedzy 21 a 22. Osluchal mala: i plucka i oskrzela czyste, uszy tez nie byly czerwone, jedynie mozna sie bylo przycepic do gardla. Pogadali sobie i maz juz sie poddawal (ach Ci cudzoziemcy, pankuja i tyle) ale o dziwo lekarz zaproponowal RTG. Wyszlo ze jest czysto, wszystko ok. No i diagnoza: zapewne wirus, powiekszone wezly chlonne, obkurczenie tchawicy i to powod klopotow z oddychaniem. Odeslal ich jednak do pediatry. Ten rezyduje po przeciwnej strobie ulicy. Mozna podjechac autkim do innego budynku ale po meza i Jage przyszla chyba pilegniarka. Jagoda nie chaiala usiasc na wozek i pani zaproponowala aby Niki usiadl i trzmal mala na kolanach. Stalo sie tak jak pani proponowla ale wozek zacianal sie i nie chcial jechac.;-) Pani zmienila wozek na wiekszy ale i tak umeczyla sie jak dziki wol. (Mila cos pod 50 i byla bardzo wysuszona, wygladla na osobe z misja i wolontariuszke - wg Nikiego). Ten po 20 metrach jednak zsiadl i powiedzmy 'przekonal' Jage aby siedziala sama. Byla na niego obrazona i zalozyla rece na ramiona. ;-) Pani pediatra wlasciwie tez przypuszczla ze to wirus. To takie magiczne slowo ktore wiele mowi a wlasciwe nic nie wyjasnia. Albo odwrotnie, jak kto woli. ;-) Zagadana ze moze to bakteria. Potwierdizla, ze to tez mozliwe... ;-D Zalecila badanie krwi. Krew zostala pobrana a wynik byl dzisiaj po 11 rano. Rezultat: ani bakteria ani wirus. Taki cos innego...? Nie wiadomo... Jak goraczka nie spanie do piatku to sie pomysli. Na kolejny atak kaszlu (jezeli sobie naprawde nie bedziemy mogli poradzic) nalezy zrobic parowke Jagodzie lub zglosic sie do lekarza domowego. Ten zapewne skieruje nas do szpitala gdzie rozszeza Jadze drogi oddechowe podajac jej czysty tlen. Moze zrobia jakies testy? ;-) Tyle pamietam o ile dobrze to wszystko zrozumialam. Nastepnym razem poprosze Nikiego aby wziol o tej 2 nad ranem dziecko na spacer a jak nie pomoze to niech powozi ja autem po okolicy? ;-) Ogolnie jestem zadowolona bo i RTG i badanie krwi wykluczylo chorobe. Tylko ze cos jej jednak jest a tem nie spada zanadtto. Wypila juz butele paracetamolu dostala nie wiadomo ile czopkow i kilka tebletek musujacych o smaku bananowym (podobno fuj). Takie male sanatorium w domu od tygodnia prowadze. Na szczescie Jaga z czasu sobie kaszlnie i funkcjonuje w miare ok. Dzisiaj pospala sobie od 12:30 DO 17 i jestem dobrej mysli. Ja spac nie moge, jakos sie wybilam z trybu. Wczoraj urzedowalam prawie do 6! Zdrowka wszystkim zycze! :-D Odpowiedz Link
moni-bel Re: No i mamy szpital:( 09.03.06, 09:01 No to Beba rzeczywiscie niewesolo u was.Mam nadzieje ze wszystko sie szybko wyjasni. U nas tez wszyscy chorzy,na szczescie bez goraczki ale za to z cieknacymi nosami i kaszlem. Zycze zdrowka Monika Odpowiedz Link
kruszynka28 Re: No i mamy szpital:( 09.03.06, 11:21 Baba, mam nadzieje ze juz teraz bedzie dobrze. Wyspij sie biedan bo jak jestes zmeczona to robisz sie bardziej podatna na chorobska a tych to juz u was chyba straczy. Pozdrawiam! Odpowiedz Link
tijgertje Re: No i mamy szpital:( 09.03.06, 14:18 Beba, wspolczuyje strasznie. Mam nadzieje, ze Jagoda szybko wyzdrowieje, a ty sie w koncu wyspisz. Mysmy dzisiaj tez szpital zaliczyli. Na poczatku kwietnia mam isc do kontroli z mlodym a teraz musialam zrobic testy alergiczne i cos tam jeszcze. Dziecie odziedziczylo po mnie cienkie zyly, niestety. Od razu o tym uprzedzilam i poprosilam o kogos, kto sobie z tym poradzi bez meczenia dziecka. No i okazalo sie, ze przyszly dwie baby, jedna trzymala mlodemu ramie, zeby nie ruszal, a druga klula. Ale jak klula!!! Kasperkowi wytlumaczylam, co pani bedzie robic, powiedzialam, ze troszeczke zaboli, ale tylko chwilke, a potem pojdziemy na soczek. Myslalam, ze babie cis zrobie, bo wbila igle w ramie, a potem nia dlubala we wszystkich kierunkach, zeby znalezc zyle! No i dopiero przy tym dlubaniu mlody zaczal plakac i wolac au, au au! Malo sie sama nie poryczalam. Dziecko cale mokre od potu, ale 4 ampulki napelnili. Dostal plaster, zapytalam go, czy idziemy na soczek, a on z usmiechem od razu "jaaaa!!!" Wychodzac, wszystkim paniom pomachal na pozegnanie, puscil pare razy oczko i radosnie dreptal do restauracji. Po drodze jak udalo mu sie zwrocic na siebie czyjas uwage, to robil strasznie zalosna minke, pokazywal na ramie mowiac au, a ja po raz kolejny doszlam do wniosku, ze straszny aktor mi wyrasta:-) I znowu jakas blondyne poderwal:-) Odpowiedz Link
beba3 Re: No i mamy szpital:( 10.03.06, 08:26 He, he tak mu Tygrysie z oczek wyglada. Podrywacz, ze ho, ho! ;-D No i dzielny chlopak! Jaga ma siniaka po pobieraniu krwi ale tez dzielna byla. Niki prosil ja aby nie patrzyla ale chaiala wiedziec co jej beda robic. Robicie cos z ta alergia czy czekacie i staracie sie nie podawac alergenow? Jakies inchalacje, tableteczki, masci? On jest jeszcze taki maly... Rozumiem, ze teraz ladnie przybiera na wadze. Biegunke ma kiedy dostanie cos zakazanego? Jeszcze jakies kopoty macie? Wysypki, dusznosci? Dostaliscie sie do poradni czy leczycie u domowego czy tez pediatry? Hm, i nie wiem co dzisiaj robic z Jaga. Temperatura juz wczoraj zeszla do 38 a dzis zaledwie 37 i 1... Humor wysmienity, wstala i od razu poprosila o jedzenie. Juz bawi sie w najlepsze... Jedynie kaszel ma taki, ze rozszadza sciany i moje uszy... Do szkoly sie nie nadaje ale czy do lekarza? Dzieki dziewczyny za slowa wsparcia. Zawsze mi lepiej jak sie wypisze i problemy wydaja sie mniejsze. Dokladnie tak. Juz serdecznie mam tych chorob! Wyrabiamy norme za innych! ;-D Odpowiedz Link
beba3 Re: No i mamy szpital:( 12.03.06, 00:49 Jadze tym razem podobno oskrzela badali... Maz sam pojechal bo kazda chwila byla mi droga... Dzisiaj znowu zaczela strasznie kaszlec. Syropek nie pomog, dodatkowa inchalacja tez nie ale posiedzialm z nia w zaparowanej lazience i na kaloryfer polozylam nie szmatki a spory recznik frotte bardzo mokry. Szyby sa zaparowane i nie wiem czy to takie zdrowe ale pomoglo. Spi i nie kaszle... A goraczka _musiala_ zejsc wlasnie w piatek tak aby ja nie doleczona i nie leczona zostawic. Tak sobie mysle, ze ten paracetamol to jednak pomaga, jak nie podczas pierwszych dni to po tygodniu czy jeszcze kilku dniach ekstra... Po co inne leki...? Jakies antybiotyki. Paracetamol i czesc! ;-D Odpowiedz Link
anitax Re: No i mamy szpital:( 12.03.06, 10:40 Dziewczyny, wspolczuje. Juz mialam nadzieje, ze nas omina chorobska, ale od czwartku Lisa kaszle, ma okropny katar i wysoko goraczkuje (39.5 C). Bylismy wczoraj wieczorem u lekarza i nam sie oberwalo, bo powiedzielismy, ze goraczkuje 3 dni, a pan doktor nam wyliczyl, ze dopiero 2.5 i nie powinnismy wcale przyjezdzac tylko poczekac az bedzie pelne 72 godziny. Rece opadaja! Poradzilam mu poinstruowac panie odbierajace telefony zeby dokladniej pytaly, bo ja nie mam obowiazku znac ich definicji dnia. Lekarz dokladnie Lise zbadal, ale niby wszystko ok, wiec starym sposobem czekamy az sie rozwinie cos, co oni zaczna leczyc. A moze by jej tak dla odmiany samo przeszlo, a mnie wrocila wiara w tutejszych lekarzy ... Odpowiedz Link
beba3 Re: No i mamy szpital:( 13.03.06, 21:24 Anitax! U nas to nie byl ani wirus ani bakteria i bez leczenia a tylko z paracetamolem trwalo to od jednego czwartku do drugiego. Tem 40 a po tym jak zadzialaal paracetamol 38. I tak w kolko. O ataku kaszlu pewnie czytalas powyzej. Co mnie martwi to ze ten kaszel _zostal_. Bez katuszy dla Jagi ale ciezko go slyszac stwierdzic, ze jest zdrowa... Odpowiedz Link